oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

7 Stron V  « < 5 6 7  
Reply to this topicStart new topic
> Technika Orgazmowa:)
Garot
post 11.10.2013 - 18:07
Post #127


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 298



a TY wybierzesz zdrowe pomiędzy reszty chorych? bo TY jesteś wybrańcem
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Guest_victoria_*
post 11.10.2013 - 18:09
Post #128




Guests
Punkty prestiżu:



?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Garot
post 11.10.2013 - 18:14
Post #129


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 298



Piszę o tym co pavveł napisał dużo wcześniej, ale nie mam czasu teraz czytać wszystkich postów xd

Ty (chodzi mi o pavvła) wierzysz, że znajdziesz prawdziwego sienie z którym będziesz mógł się identyfikować

to się nie skończy (te szukanie), ale będziesz szukał wytłumaczenia, lub próbował wierzyć w to że to znalazłeś i masz nad tym kontrolę



bazujesz tylko na wiedzy która nie jest wiedzą praktyczną, tylko wierzeniem (ego)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Garot za ten przydatny wpis:
victoria
Guest_victoria_*
post 11.10.2013 - 18:16
Post #130




Guests
Punkty prestiżu:



on juz znalazl;d a ja nie szukam
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 11.10.2013 - 18:20
Post #131



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


gdyby mnie odizolowano od ludzi np na bezludnej wyspie mialabym zawsze sb to duzo;)
Nie chodziło mi, co by było, jakbyś wylądowała na bezludnej wyspie, ale odizolowano od Twoich przyjaciół, a pozostawiono wśród obcych ludzi...

mocujesz sie sam ze sb bo uwazasz umysl za falszywego programiste a on jets po prostu inteligentny(w sumie nei w kazdym przypadku..);d
Nie mocuję się, bo sprawuję kontrolę nad swoim umysłem, a nie na odwrót. Umysł to nie ja, więc nie mocuję się ze sobą. Wiesz jak działa sztuczna sieć neuronowa? Ona też jest "inteligentna", tak samo jak naturalna sieć neuronowa, czyli mózg, umysł jest "inteligentny". Otóż taka sieć neuronowa uczy się i odtwarza, niemal jak program. Jej "inteligencja" polega jedynie na tym, jedynie tym przewyższa zwykły program komputerowy, że potrafi odpowiedzieć na sytuacje, na które nie miała zaprogramowanych odpowiedzi. Ale jaka ta odpowiedź, czy mądra czy nie, to inna sprawa. Inteligencja to nie to samo, co mądrość. I sieć neuronowa, mimo że jest "inteligentna", to nadal jest "głupim" programem podatnym na czynniki zewnętrzne.

bycie momentami nieszcesliwym jest potrzebnym i naturalnym stanem czlowieka,nie ma po co z tym walczyc(smierc bliskiej osoby itp)
Nie zgadzam się z tym. To tylko wymysł danego systemu myślowego przyjętego w tej cywilizacji. Bodajże w Rumunii np. istnieje zwyczaj, że jak ktoś umrze, to się cieszy i świętuje, a nie smuci, gdyż ta osoba (wierzy się) idzie do nieba, a to wydarzenie przecież powinno być nader szczęśliwe. Buddyzm zaś uczy, że nieszczęśliwość w takim wypadku to tylko wymysł naszego umysłu, a śmierć to iluzja. Z resztą obemaniak powinien wiedzieć, że życie na ciele się nie kończy i także w takim wypadku nie powinien być smutny. Smutek w tym wypadku jedynie jest wyuczoną reakcją opartą na schematach myślowych tej cywilizacji.
Nie widzę też sensownego argumentu, który mówiłby mi, że smutek i bycie nieszczęśliwym byłoby mi do czegokolwiek potrzebne, chyba że do tego, żebym doświadczył raz i już na wieczność wiedział, że to nie jest to, czego chcę doświadczać, żeby mieć jakiś punkt odniesienia... Ale ciągły bądź smutek, nie widzę w tym sensu.

co do milosci wyrazasz bardzo interesowne podejscie i mechaniczne,bede wszytskich kochal i mial z tego zysk lol
Mylisz się. Po pierwsze to Ty pierwsza przedstawiłaś zależność pomiędzy miłością a synergią, ja tylko to podbiłem. I mimo to u siebie jakoś nie zauważyłaś interesownego i mechanicznego podejścia...
Mylisz się, bo patrzysz tutaj dualistycznie, że na miłość powinno się / można patrzeć albo tylko mechanicznie, albo duchowo... Tymczasem tak jak świat jest zarówno duchowy, jak i mechaniczny i te płaszczyzny się przenikają, tak i tutaj. I nie mów, że Ty tak nie masz. Bo jeśli kochasz, to dlaczego? Bo miłość przynosi same dobre skutki, dobre samopoczucie dla Ciebie i dla drugiej osoby. Nie ma w tym egocentryzmu, jest "egorówność", jedność pomiędzy istotami i o to chodzi. W miłości nie chodzi o to, aby wywyższać drugą osobę, poniżając przy tym siebie. Nie, wtedy to jakiś chory Twór, przez który się cierpii. Wiele ludzi myli prawdziwą miłość z tym tworem. Prawdziwa miłość to wtedy, kiedy kochasz i drugą osobę i siebie i dajesz drugiej osobie wspaniałą wersję ukochanej siebie, zaś bierzesz od drugiej co chcesz, bo kochasz też siebie i pozwalasz tym samy tej drugiej osobie zaznać jedności, kochania siebie i drugiej osoby (ciebie). Wtedy taka obopólna korzyść, w jedności, to jest miłość.

Więc w tamtym poście po prostu wyraziłem jedną z zależności, jaka następuje w tym wypadku, to wszystko.

2+2=5 no w matematyce tego nei udowodnisz jest bardziej sztampowa niz nauki humanistyczne typu ekonomia,ktore stosuja ja tylko jako narzedzie to dzialania praktycznego
Ekonomia to dziedzina humanistyczna wg. Ciebie? o.O'
Fizyka też używa matematyki jako narzędzie i co?
Owszem matematycznie nie udowodnisz, że 2+2=5, bo to są paradygmaty matematyki, z których się składa. Jednak matematyka to nie abstrakcyjna nauka, służy do pewnej formy opisu rzeczywistości, tak więc te paradygmaty wynikają z doświadczenia. Podobnie jak z fizyką. Tak więc postaw sobie dwa jabłuszka na stole, dołóż jeszcze dwa i policz ile masz razem.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Guest_victoria_*
post 11.10.2013 - 18:28
Post #132




Guests
Punkty prestiżu:



nie wiem nie mysle tyle o zyciu, po prostu zyje..
nie mam tez potrzeby wiedziec tak duzo jak Ty,kiedy wiem mniej zycie jest dla mnie ciekawsze i ucze sie wszytskiego przez doswiadczenie,nie teorie ksiazkowe
nie potrzebuje wiedziec,wystarczy ze czuje
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 11.10.2013 - 18:38
Post #133



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


CYTAT(Garot @ 11.10.2013 - 19:14) *
Piszę o tym co pavveł napisał dużo wcześniej, ale nie mam czasu teraz czytać wszystkich postów xd

Ty (chodzi mi o pavvła) wierzysz, że znajdziesz prawdziwego siedzie z którym będziesz mógł się identyfikować

to się nie skończy (te szukanie), ale będziesz szukał wytłumaczenia, lub próbował wierzyć w to że to znalazłeś i masz nad tym kontrolę

bazujesz tylko na wiedzy która nie jest wiedzą praktyczną, tylko wierzeniem (ego)

Wszystko co tu piszesz, to bzdura. Nie wiesz jaki jest mój światopogląd, więc tym bardziej go nie rozumiesz, a w tym co piszesz bazujesz na założeniach, które sam sobie wymyśliłeś.
"bazujesz tylko na wiedzy która nie jest wiedzą praktyczną, tylko wierzeniem (ego)" Skąd takie wnioski wysuwasz? o.O' Na jakiej podstawie? Bo tak się składa, że jest dokładnie odwrotnie, niż to, co tutaj napisałeś...

CYTAT(victoria @ 11.10.2013 - 19:28) *
nie wiem nie mysle tyle o zyciu, po prostu zyje..
nie mam tez potrzeby wiedziec tak duzo jak Ty,kiedy wiem mniej zycie jest dla mnie ciekawsze i ucze sie wszytskiego przez doswiadczenie,nie teorie ksiazkowe
nie potrzebuje wiedziec,wystarczy ze czuje

jakbyś nie zauważyła, też żyję :)
przytoczę tu powiedzenie "ignorancja zniewala, świadomość wyzwala" czy jakoś tak, oraz że "lepsza gorzka prawda, niż najsłodsze kłamstwo"... kiedy rozumie się dużo, życie też jest ciekawe, nawet bardziej i nie popełnia się tylu błędów, co popełnia się rozumiejąc mniej...
"kiedy wiesz mniej" - być może... ale wiedza i rozumienie to nie to samo...
a kiedy wiesz i rozumiesz mniej, pozwalasz na to, byś w ignorancji nie wiedziala wielu rzeczy, ktore sie wokol Ciebie dzieja, a tym samym aby ktos inny o nich decydowal za Ciebie... a doskonale wiemy, ze czesto nie konczy sie to najlepiej (patrz nasze rzady na przyklad)...
a myslisz ze jak ja sie ucze? ze przepisuje tutaj cytaty z ksiazek? ;/
to z doswiadczenia wynika rozumienie... teorie ksiazkowe to inna bajka, mozesz je znac (wiedza), ale co z tego, jesli ich sie nie rozumie, a nie zrozumie sie ich, jesli nie ma sie odpowiedniej bazy doswiadczen...
... chcesz czy nie, korzystasz z wiedzy... nie mozesz sie od niej uwolnic nawet gdybys chciala... taki twor jak wiedza nie istnieje bez powodu i nie nalezy z niego rezygnowac, a raczej powinno sie wlasciwie korzystac w rownowadze z czuciem... a z czucia tez wynika rozumienie, a z rozumienia wiedza... jak nastawilabys sie tylko w calosci non-stop na czucie, a wcale na wiedze, to stajesz sie totalnie nieodpowiedzialna za to, co robisz i za to, co sie wkolo Ciebie dzieje, a to chyba nie najlepiej, bo i skutki tego mogą być opłakane :/
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Guest_victoria_*
post 11.10.2013 - 18:43
Post #134




Guests
Punkty prestiżu:



Garot Ty łobuzie;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Garot
post 11.10.2013 - 23:32
Post #135


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 298



Chodzi mi o to, że myślisz że coś znalazłeś i po tym zacząłeś się z tym identyfikować. To dalej jest JA, które jest identyfikacją z wiedzą, którą doświadczasz w ciele. To co nazywasz sobą jest myślą, wiedzą, pamięcią którą doświadczasz w ciele. A nie możesz tego zauważyć bo nawet jak na to popatrzysz to patrzysz na to JA to z miejsca JA.

Nie zauważyłeś, że to jest tylko wiedza którą się stymulujesz, te całe szczęście z którym się identyfikujesz, to tylko myśli i hormony które odczuwasz.

Tak czy siak niema tutaj misji, która po wypełnieniu przyniesie spełnienie, które nie byłoby umysłowe, bo spełnienie to tylko idea, która produkuje również brak spełnienia.

Nawet misja odzyskania identyfikacji z "jednością z wszystkim" jest dalej stymulacją umysłową. Bycie "jednością" jest zrodzone z idei bycia "oddzielnym".

O to mi chodzi, że brak spełnienia zrodził się z idei spełnienia. A ta idea mogła zaistnieć, tylko dzięki temu, że wcześniej powstała idea osoby, ducha itp. A to wszystko jest tylko doświadczane przez ciało które jest tym uwarunkowane tą wiedzą - do momentu, aż to zauważy i zacznie jej rozbiórkę. (zauważenie jest równoznaczne z zrozumieniem)


Nie wiem jaki jest twój światopogląd, tak naprawdę nie interesuje mnie to - bo nie wierzę w to i niema opcji żebym w to znowu uwierzył

Jak mi podasz jakąś praktyczną wiedzę to ok, ale reszta to dla mnie nic - tylko niepotrzebne i nieprzyjemne doświadczenia w ciele, które nic tylko wyczerpują i przeładowują układ nerwowy.

To nie jest już przyjemne, kiedy uświadamiasz sobie, że coś odtwarzasz coś co jest głupie i nieprawdziwe - jeżeli sobie to uświadamiasz, to znaczy że już w to nie wierzysz.
Ale ten cyrk w głowie trwa dalej przez jakiś czas i nic na to nie poradzisz bo jest częścią ciała. Często dajesz się wkręcić z powrotem tą na karuzele, ale dopiero w momencie kiedy chce się rzygać zauważasz, że na niej jesteś a wcale nie chciałeś bo wybór był automatyczny. To nie jest tak, że możesz to akceptować lub nie. To po prostu się dzieje i nie jesteś w żaden sposób od tego oddzielony, niema nawet jak to odrzucić, bo odrzucenie dzieje się tylko w głowie. Wiara w to tylko zatrzymuje ten proces i ten cyrk.

Kiedy zauważasz, że całe te szczęście i nieszczęście było tylko projekcją, to już nie chcesz się w to bawić bo to jest męczące.

Przestajesz się już jarać tym kolesiem z opowieści, bo widzisz że to myśl. Jak to zauważysz, to niema opcji żeby do tego wrócić i z powrotem uwierzyć.



Nie wiem jak Ci pokazać wierzenia.
Przypuszczam jakie to jest szczęście (przypadek lub nie) opuścić ten pociąg do szczęścia.

Gdyby nie to, że ktoś mi "pomógł" to bym nie wierzył że komuś da się w jakiś sposób "pomóc".

Napisałbym że to jest droga w jedną stronę, ale to jest bardziej uświadomienie (jako zdarzenie, a nie czynność) że biegło się tylko w własnej głowie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Garot za ten przydatny wpis:
Pavveł
Zielarz Gajowy
post 11.10.2013 - 23:55
Post #136


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 6184



Sukces to największa porażka w życiu:)

Oszhmo.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Zielarz Gajowy za ten przydatny wpis:
Garot, victoria
Pavveł
post 12.10.2013 - 00:15
Post #137



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


CYTAT(Garot @ 12.10.2013 - 00:32) *
Chodzi mi o to, że myślisz że coś znalazłeś i po tym zacząłeś się z tym identyfikować. To dalej jest JA, które jest identyfikacją z wiedzą, którą doświadczasz w ciele. To co nazywasz sobą jest myślą, wiedzą, pamięcią którą doświadczasz w ciele. A nie możesz tego zauważyć bo nawet jak na to popatrzysz to patrzysz na to JA to z miejsca JA.

Nie zauważyłeś, że to jest tylko wiedza którą się stymulujesz, te całe szczęście z którym się identyfikujesz, to tylko myśli i hormony które odczuwasz.

Tak czy siak niema tutaj misji, która po wypełnieniu przyniesie spełnienie, które nie byłoby umysłowe, bo spełnienie to tylko idea, która produkuje również brak spełnienia.

Nawet misja odzyskania identyfikacji z "jednością z wszystkim" jest dalej stymulacją umysłową. Bycie "jednością" jest zrodzone z idei bycia "oddzielnym".

O to mi chodzi, że brak spełnienia zrodził się z idei spełnienia. A ta idea mogła zaistnieć, tylko dzięki temu, że wcześniej powstała idea osoby, ducha itp. A to wszystko jest tylko doświadczane przez ciało które jest tym uwarunkowane tą wiedzą - do momentu, aż to zauważy i zacznie jej rozbiórkę. (zauważenie jest równoznaczne z zrozumieniem)

Ale jaki to ma związek ze mną? :D Stworzyłeś sobie jakiś problem wyimaginowany i próbujesz mi go wcisnąć :) Mnie ten problem, o którym piszesz nie dotyczy. Dotyczył kiedyś, czasem może powraca, gdy się czasem gubię w przyziemności, ale ogólnie to nie! :D Po prostu nie :) To, o czym piszesz nie ma miejsca, nie zgadza się z moim doświadczeniem. Wymyślasz co nazywam "JA", podczas gdy błędnie to zakładasz, wmawiasz mi co nazywam sobą, jakbyś wiedział co takiego, ograniczasz się do pojęciowego rozumienia tychże związków, o których piszesz, zapominając, że ktoś może zupełnie inaczej definiować pewne pojęcia, przez co treść pod nimi ukryta może być zupełnie inna... Mówisz mi czego nie zauważyłem, mówisz mi co nazywam czym, co myślę, co identyfikuję, co jeszcze mi powiesz? Przystopuj trochę, pohamuj się, bo trochę się zapędziłeś ^^.

CYTAT(Garot @ 12.10.2013 - 00:32) *
Nie wiem jaki jest twój światopogląd, tak naprawdę nie interesuje mnie to - bo nie wierzę w to i niema opcji żebym w to znowu uwierzył

Jak mi podasz jakąś praktyczną wiedzę to ok, ale reszta to dla mnie nic - tylko niepotrzebne i nieprzyjemne doświadczenia w ciele, które nic tylko wyczerpują i przeładowują układ nerwowy.

To nie jest już przyjemne, kiedy uświadamiasz sobie, że coś odtwarzasz coś co jest głupie i nieprawdziwe - jeżeli sobie to uświadamiasz, to znaczy że już w to nie wierzysz.
Ale ten cyrk w głowie trwa dalej przez jakiś czas i nic na to nie poradzisz bo jest częścią ciała. Często dajesz się wkręcić z powrotem tą na karuzele, ale dopiero w momencie kiedy chce się rzygać zauważasz, że na niej jesteś a wcale nie chciałeś bo wybór był automatyczny. To nie jest tak, że możesz to akceptować lub nie. To po prostu się dzieje i nie jesteś w żaden sposób od tego oddzielony, niema nawet jak to odrzucić, bo odrzucenie dzieje się tylko w głowie. Wiara w to tylko zatrzymuje ten proces i ten cyrk.

Kiedy zauważasz, że całe te szczęście i nieszczęście było tylko projekcją, to już nie chcesz się w to bawić bo to jest męczące.

Przestajesz się już jarać tym kolesiem z opowieści, bo widzisz że to myśl. Jak to zauważysz, to niema opcji żeby do tego wrócić i z powrotem uwierzyć.

Nie wiem jak Ci pokazać wierzenia.
Przypuszczam jakie to jest szczęście (przypadek lub nie) opuścić ten pociąg do szczęścia.

Gdyby nie to, że ktoś mi "pomógł" to bym nie wierzył że komuś da się w jakiś sposób "pomóc".

Napisałbym że to jest droga w jedną stronę, ale to jest bardziej uświadomienie (jako zdarzenie, a nie czynność) że biegło się tylko w własnej głowie.

Skoro nie wiesz jaki jest mój światopogląd, to czemu wmawiasz mi jaki on jest, zupełnie jakbyś wiedział jaki on jest? :/ To się nie trzyma kupy ^^.

To co jest dobre w danym momencie dla jednego nie musi być takie dla drugiego. Każdy jest w innym momencie rozwoju, a poza tym jest tyle rozgałęzień i różnych możliwości doświadczeń, że naprawdę trzeba być bardzo ostrożnym w interpretowaniu czyjejś wiedzy, podejścia, tak samo i swojej...

Chłopie, ja to wiem, o czym Ty piszesz i rozumiem i zgadzam się :) Serio. Problem tkwi w tym, że Ty sądzisz, że tą prawdę można nazwać tylko tak, jak Ty nazywasz, a to jest błąd. Zakładasz np. że identyfikacja idzie z myśli, owszem o ile się identyfikujesz z czymś cząstkowym. Ale jak odkrywasz z doświadczenia ten spokój umysłu niezmącony strachem, cierpieniem, jakimkolwiek ograniczeniem, odkrywasz, że jesteś połączony ze wszystkim, jesteś z tym jednością, a wtedy identyfikujesz się ze wszystkim. A jak identyfikujesz się ze wszystkim, to przestajesz identyfikować się z częściami, bo identyfikacja z wybiórczymi rzeczami oznacza brak identyfikacji z pozostałymi, przez co odrzuca się część siebie, to odrzucenie faktu, że samemu wybieram i tworzę jak jest, a to odrzucenie wiąże się z cierpieniem, bo odrzucasz prawdę o sobie i żyjesz w iluzji. Więc skoro identyfikujesz się ze wszystkim, to nie identyfikujesz się z pojedynczymi rzeczami, a więc nie zaprzęgasz w to procesu myślowego, bo jesteś wszystkim, a żeby to ogarnąć musisz wyłączyć myśli i akceptować wszystko, brać wszystko jak jest. Taka "identyfikacja" to inna identyfikacja niż identyfikacja z pojedynczymi rzeczami. Co więcej to już nie jest identyfikacja myślowa, myśl o identyfikacji, to już jest po prostu wybór, czyn, sposób bycia. Widzisz, ograniczając się do formy tekstu, uwierzyłeś swojej myślowej interpretacji zamieszczanych tu słów, a pominąłeś treść pod tym, treść wynikającą z doświadczenia. Myśląc, że już wiesz wszystko, a nie próbując zrozumieć drugiej osoby, tylko udowadniając jej, że myśli to, co Ty myślisz, że ona myśli - tak się nigdy nie dogadasz, to nie metoda. Tak, jak pisałem Ci już kilka razy - piszemy o tym samym, tylko ja może inaczej do tego doszedłem troszkę i troszkę inaczej to nazywam. Grunt jest, co pod tym rozumiemy :) A ja Ci mówię, że rozumiem o czym piszesz i się z Tobą zgadzam że tak jest, ale nie zgadzam się, że ja mam ten problem, o którym piszesz, przynajmniej nie w tej chwili :D
3m się ;3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Garot
post 12.10.2013 - 08:54
Post #138


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 298



nawet jeżeli nie do cb to inny przeczyta ;p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Garot za ten przydatny wpis:
Pavveł
makyo
post 24.11.2013 - 21:32
Post #139


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 376



Ale żeście trupa starego odkopali:P
Dawno nie czytałem, a tu wyskoczyło 7 stron o Nietzschem:)


Twistoid napisał:
""No niestety orgazm kompletnie rozleniwia a to nie o to chodzi , bardziej żeby utrzymywać uwagę, dlatego ta technika jest do dupy, lepiej jakbyś się położył "napalony" ale wtedy byś nie zasnął. "

Twist, czy "do dupy" to nie wiem, ja osiągałem orgazm w inny sposób:P Ale kto co lubi.

Koko1718:
"CYTAT(makyo @ 05.06.2012 - 18:25) *
Czy to technika tonącego? Może, ale trzeba pamiętać, że energia seksualna to jedna z najpotężniejszych energii we wszechświecie:)

a mnie interesuje skad masz taka olbrzymia wiedze na temat wlasciwosci energii we wszechswiecie?:)"

Koko, to proste, zastanów się skąd się bierze życie we Wszechściecie i ile energii jest do tego potrzebne. Życie to cel Wszechswiata i na tym się energii nie oszczędza.

Rafał13-50:
"sex, masturbacja, alkochol, narkotyki, .... wpływają włąściwie przeciw koncetracji, która jest niezbędna do OOBE, dlatego też odradzam metod z wykorzystaniem ów środków. To też się dziwie jak po takim czymś wogóle można mieć śiadomość ;) a co dopiero mieć oobe!!!

Twistoid:
No niestety orgazm kompletnie rozleniwia a to nie o to chodzi , bardziej żeby utrzymywać uwagę, dlatego ta technika jest do dupy, lepiej jakbyś się położył "napalony" ale wtedy byś nie zasnął.

Po raz pierwszy popieram wypowiedź Twista. On to fajnie ujał ;-) "

Fajnie, że się dogadujecie w kwestii seku, ale to świadczy o tym, że nie mieliście nigdy prawdziwego odlotu:) Ale do dobrych lotów potrzebna jest odpowiedni osoba.

:) energia seksualna jest podstawą w duchowych praktykach wschodu i zachodu. Energia seksualna, która jest energia podstawową, transmutowana jest do energii wyższych (oświecenie, przebudzenie, świętość ple ple ple:) )

Twistoid:
"Dzieci sobie techniki wymyślajom, niedługo bendo jakieś techniki zjadanego wenża technika pośladka smoka, zresztą autor chyba nie doświadczył poza orgazmem dobrodziejstw swojej praktyki . Obe w dalszym ciągu polega na świadomym zasypianiu nic więcej. "

:) O tak oświecony starcze:) Twój problem polega na tym, że uważasz swoją definicję oobe za jedyna istniejącą. Spoko. Obe dla Ciebie to zasypianie i koncentracja. Dla mnie obe to przeżywanie doświadczenia poza ciałem. Można tego doświadczyć śniąć, ćpając, kochając się, słuchając bębna i skręcając się w drgawkach po oddychaniu holotropowym (czy zwykłej hiperwentylacji). Można się też po prostu sfajdać ze strachu w czasie wypadku i wyjść z ciała. Można też jechac równocześnie dwie rzeczywistości jak aborygeni.
Nie wszystkie te sytuacje związane są z relaksem, koncentracją i zasypianiem.
Ale nie mnie polemizować z forumowymi miszczami.

Twist:
"Ale Vesnaya ja napisałem to samo co Ty. Świadome zasypianie. Świadomość to zmysły. Powiem więcej kompletnie nie wiem co to obe i nikt nigdy nie będzie wiedzieć co to obe, dlatego że wszystko cała konstrukcja intelektualna jaką woku tego zbuduje jest nic nie warta. Wszystko to co powie na temat obe będzie bronić tak jakby ta wersja opowieści była najprawdziwsza.Dla mnie obe to narkotyk dlatego że powoduje tylko czasowe zmiany w świadomości podobnie jak narkotyki- to tylko doświadczenie, egzystuje się nadal w ten sam sposób poza tym że ego wzmacnia się, tak jak ma to miejsce przy ćpaniu kwasów itd, ta konstrukcja nie ulega osłabieniu, wręcz przeciwnie. "

Raz piszesz, że toTYLKO zasypianie, potem, że to NARKOTYK. W sumie to Ci zalezy na definicji ale Ci nie zależy. TAk jakbyś coś chciał napisać, a tak naprawdę to niechciał i pisał od niechcenia:P

Twist:
"Bardziej chodzi mi jak człowiek egzystuje przed i egzystuje po , doświadczenie pomijam bo ono staje się pamięcią a pamięć jest martwa."

Egzystenca to termin filozoficzny i odnosi się wyłącznie do istnienia człowieka. Jak jesteś "PO" to nie jesteś człowiekiem. W "PO" się nie egzystuje:)

Twój sposób wypowiedzi jest dla mnie nieoświeconego nie zrozumieły. Albo jesteś w realu i rozmawiasz po realjańsku albo się odkeiłeś? Jakeś odklejony to np na pytanie "jaki dzisiaj dzień?" możesz odpowiadać po mniszemu zen np "zdechły pies jeździ na betonowej rybie po zielonym pomidorze":) i będzie dobrze. Chcesz rozmawiać, ale jednocześnie chcesz pokazać jak bardzo jesteś ponad tym odraniczającym Cię schematem. A wychodzi z tego makuch i 7 stron o pośladkach maryni zamiast o konkretnych doświadczeniach. Taka newajdżowska gadka szmatka:/


edyt:
Vasanya:
"Aha. Wybacz, ale nieuzasadnionym jest użycie słowa narkotyk (który oznacza substancję odurzającą i uzależniającą) w kontekście do snu, który jest stanem naturalnym mózgu. "

Właśnie o takie mylne stosowanie pojęć mnie drażni. Dziewczyna tłumaczy, że słowo "narkotyk" się nie ma do "snu":) To by trzeba było se sobie sprawdzić jaka jest etymologia słowa "narkotyk" i skąd np określenie "narkoza", "narkolepsja".

Kazdy jeden wątek sprowadza się do tego, że różni ludzie używają różnych słów/terminów na okreslenie swoich subiektywnych doswiadczeń. Szamani mają prosto dla nich wszystko jest snem:) Wszystko, ale obecna część jest bardziej snem niż cała reszta. Nam się wydaje, że w nocy śmimy, a tak naprawdę to w nocy się budzimy a nad ranem zasypiamy i budzimy się we śnie. Dlatego często "TU" nam zamazane dni uciekają bez sensu, a "TAM" mamy full HD.


Deimond:

"Ego to ezytoryczna bzdura - bo koleś który myśli że ujarzmił swoje ego łechta tym samym swoje ego. To tylko bzdurne pojęcie psychologiczne- o którym tu już tak wiele było że nic z tego nie wynika. Takie gonienie za swoim ogonem. "

Ego to najpiękniejsze co dał nam Bóg:) Bez ego, nie widzieibyśmy różnicy między sobą a krzesłem i było by mam wszystko jedno (jak Twistowi:P ). A ja lubie doświadczać siebie i właśnie po to tu jestem.
Gdybym chciał "spać" "na chmórce" "w niebie" to bym się "TU" nie pchał:)

EGO jest fajne!

miłych lotów!:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

7 Stron V  « < 5 6 7
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park