Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

Forum OOBE _ Artykuły _ Ken Kesey

Napisany przez: dreamer_the_one 31.10.2009 - 14:51

Ken Kesey w Próbie Kwasu w Elektrycznej Oranżadzie Toma Wolfe`a


Próba Kwasu w Elektrycznej Oranżadzie to kronika działalności Kena Keseya i jego grupy- Prankstersów. Najtrudniejsze są początki, więc pozwólcie, że ułatwię sobie zadanie i zacznę cytatem.



(…)Sufit się rusza - nie wiruje jak szalony, ale płynie po własnych płaszczyznach, własnych płaszczyznach światła, cienia i powierzchni wcale nie takiej ładnej i gładkiej, jaką zamierzył tynkarz, Pan Supergips, wspomagany niezawodnym bąbelkiem w rurce poziomnicy z mętnym miodowym syropem Karo, niestety nie tak niezawodnym, jak ci się wydawało, kolego. Tam trochę grudek, tu fałdek, kolego, i kreski, kreski jak kolce na grzbietach fal białego piasku filmowej pustyni, każda z hollywoodzkim, cieniowanym ujęciem złowieszczego Araba nadciągającego w dalekim planie zza najbliższej wydmy, jako że tylko ten ponury Saracen zna drogę, i wcale nie wiedziałeś, ile tam zostawiłeś podrzędnych wątków, Panie Gips, kiedy starałeś się wygładzić to do końca, do końca, swoim bąbelkiem w miodowej rurce poziomnicy, abyśmy wszyscy tu na dole patrzyli w górę i widzieli tylko sufit, bo wiadomo co to sufit, bo tak się nazywa, sufit, a więc to tylko sufit - nie ma miejsca dla Arabów tam na górze w Krainie Poziomu, co, Panie Gips?(…)


Wstęp Próby Kwasu to opowieść o kiełkującym talencie Kena Kesey`a. Sama historia powstania słynnego Lotu Nad Kukułczym Gniazdem jest fascynująca. Lata sześćdziesiąte- kwasowa, lizergowa mania; psychiatrzy pędzą, by zbadać oddziaływanie na ludzką świadomość legendarnego środka, odkrytego przez Alberta Hoffmana. Płacono chętnym za bycie królikami doświadczalnymi, więc Kesey nie pogardził taką możliwością zarobienia. Dotąd był zapaśnikiem i jego dobytkiem pisarskim były kilka opowiadań. Pod inspiracją sesji psychodelicznych z LSD, Ken napisał Lot nad Kukułczym Gniazdem. Książka przyniosła autorowi sławę i rzesze fanów. Obiecujący pisarz rozpoczynał swój trip.

(…)- Oto co, mam nadzieję, wydarzy się na tej wyprawie - mówi. - Co, mam nadzieję, będzie się dalej wydarzać, bo już się zaczęło. Wszyscy zaczynamy robić swoje i tak będzie nadal, zupełnie otwarcie i nikt nie będzie sprzeciwiał się temu, co robi ktoś inny.
- Gówno prawda - mówi Jane Burton.
Keseya zatkało na chwilę, ale sobie poradził.
- Oto cała Jane - mówi. - I właśnie robi swoje. Gówno prawda. To jest jej i ona to robi (…)


Opowieść Toma Wolfe`a, to opis trwającego kilka lat, pobytu w autobusie. Wyprawa Kena Kesey`a i jego grupy, w głąb Ameryki, była podróżą poszukiwania sensu. Autobus, wymalowany barwami Day Glo, z napisem Daalej, pełen sprzętów do nagrywania wideo, dźwiękowych i muzycznych, przeobraził się w symbol bycia Prankstersem. Książka obfituje w metafory i skróty myślowe i mam nadzieję, że zrozumiałem chociaż połowę z nich. Życie w drodze nie było bynajmniej nowością w tamtych latach. Pomysł Kesey`a nie był naśladowaniem mistrzów przeszłości(Jack Keroyac); raczej próbą nagrania własnego filmu, zsynchronizowania się i lotu w kwas i ponad kwas.

(…)Następnie do Boise w Idaho i wszędzie Kesey i Babbs na dachu autobusu, z fletami, bezlitośnie trylują amerykański naród, który tłoczy się wokół autobusu i nawet się w tym powoli wyrabia. To tu, to tam grymas na twarzy, gdy jakaś przestraszona muszla z populacji ujarzmionej trzeszczącymi, czarnymi, błyszczącymi butami orientuje się, na sto procent, że to właśnie jego wybrali - oni grają moją piosenkę, rozpaczliwą ścieżkę dźwiękową z mojego filmu - a Kesey i Babbs zbierają punkt za punktem, jak legendarni łucznicy Zen, bo już nie grają do ludzi, ale w nich, w środku. Grają w ich środku, o bezlitosny nurcie(…)

To, co różniło Kena Kesey`a od Tima Larry`ego, to otwarte awanturnictwo, bez przykrywek pseudo duchowych i poszukiwania nirwany w klasztornym zamknięciu i ciszy; jak to miało miejsce w zakonie Learitów. Jego numery, jak i numery wykręcane przez jego grupę, porażają swoją bezkompromisowością i prowokatorstwem. Co jednak warto przyznać, zieje to potężnego, motywującego ducha psychodelii. Motyw grania we własnym filmie często się pojawia w książce Toma Wolfe`a. Wyraża skrajny relatywizm i pełne odrzucenie wiary w jedyną prawdziwą rzeczywistość, jak i granice między normalnością a obłędem.


(…)No właśnie! Doświadczenie - to było to słowo!, i wszystko zaczynało pasować. W istocie żadna z wielkich religii(…), nie zaczęła się od zrębów filozofii, czy nawet od jakiejś centralnej idei. Wszystkie zaczynały się od zapierającego dech w piersiach nowego doświadczenia, które Joachim Wach nazwał "doświadczeniem bóstwa", a Max Weber, "boskim nawiedzeniem," poczucia, że jest się naczyniem boskim, naczyniem Wszystkojednego. Pamiętam, że pierwszy raz czytając o tych sprawach nie rozumiałem właściwie, o co im chodziło. Po prostu trzymałem ich za solidne niemieckie słowo. Jezus, Mani, Zaratustra, Gautama Budda - na samym początku przywódcy nie oferowali kręgowi swych zwolenników lepszego statusu potem, czy wyższego ładu społecznego, ani żadnej nagrody innej niż pewien "psychologiczny stan tu i teraz", jak określa to Weber. Nie pojmowałem, obawiam się, że miał na myśli faktyczne doświadczenie mentalne, przez które oni wszyscy przechodzili, krótko mówiąc, ekstazę(…)


Czy ruch pranksterski i fala LSD szybko rozchodząca się po Ameryce i reszcie świata miała w sobie coś głębszego od narkotyku? Czy istnieje coś głębszego od ekstazy? Myślę, że drugie pytanie jest tym właściwym. Doza duchowości w Autobusie jest dość widoczna; jak inaczej można nazwać nastrój zupełnej jedności, której według Toma Wolfe`a doświadczali momentami, albo czasami bolesną, lecz wszechobecną akceptację?
Platońskie chrześcijaństwo wyewoluowało w filozofię antyekstatyczną. Ekstaza została poświęcona na ołtarzu ideału i idei Platona, a rzeczywistość duchowa zupełnie oderwana od ludzkiego doświadczenia. Twardo wierzymy w rzeczywistość, jako cywilizacja mocno trzymamy się tego słowa, jednak gdzie jest prawda? W technologii niosącej śmierć roślinności i życiu na ziemi, czy w kosmiczno-gajańskim Autobusie tu i teraz?

(…)Avalon robił to tak samo, ze szczegółami takimi, jak stroboskopy i sekcje sali, gdzie można było bawić się farbami Day-Glo pod ultrafioletową lampą. Wszystko z wyjątkiem tego... czwartego wymiaru... tego Cosmo... tego syndromu trzeciej nad ranem... tego doświadczenia, tego kairos... Wiedzą, gdzie to jest, ale nie wiedzą, co to takiego... W każdym razie, te tańce były jak wielkie zaproszenie i frontowe drzwi... do Życia(…)

Próba Kwasu W Elektrycznej Oranżadzie dostarcza wielu pytań, lecz gdzie odpowiedzi? Prankstersi mówią: w doświadczeniu. Książka zachęca do sięgnięcia głębiej i namacania po ciemku granicy, nici dzielącej normę od obłędu; tylko kto jest dość odważny lub romantyczny, by podjąć się tego wyzwania?

www.obeart.blogspot.com

Napisany przez: chemiq12 01.11.2009 - 21:27

dobry tekst

Napisany przez: Majster 02.11.2009 - 01:18

Właśnie dlatego muszę zjeść kwasa!! :)

Dobry tekst.

Napisany przez: Aloha 02.11.2009 - 18:02

Poczátek artykulu z wyborczej o Hofmanie i jego "niesfornym dziecku":

http://wyborcza.pl/1,76842,5293121,Psychodeliczny_odlot_kota.html?as=1&ias=3&startsz=x

A tutaj dobre prognozy zza loceanu:

http://www.hotmoney.pl/artykul/usa-tylnymi-drzwiami-legalizuja-marihuane-10133

Napisany przez: GdaJan 04.11.2009 - 11:36

Świetne artykuły Aloha. A dzisiaj ide do bilioteki po książke Wolfa piszącego o Kesey'u tym ĆPUNIE i DEWIANCIE :P dreamer, znalazłem w Twoim notatniku link do róznych "skaz" ze znanych postaci, twórca Alicji w krainie czarów miażdzy :D

A co do marychy:
http://wiadomosci.onet.pl/135758,21,0,pokaz.html

Moze i u nas tak bedzie jak nasze dzieci dojdą do władzy ;)

Napisany przez: dreamer_the_one 04.11.2009 - 21:35

CYTAT(GdaJan @ 04.11.2009 - 11:36) *
Świetne artykuły Aloha.

a mnie to szmato nie pochwalisz? ;/

Napisany przez: qwerrty 04.11.2009 - 21:57

CYTAT(dreamer_the_one @ 04.11.2009 - 21:35) *
a mnie to szmato nie pochwalisz? ;/


Ja Cię pochwalam :P

Napisany przez: SORROW 05.11.2009 - 06:55

A mnie się wydaje, ze zachecacie młodzież do brania narkotyków ;)
chyba trzeba będzie dla Dreamera i jego ' wrzutek' otworzyć osobny dział 18+ , ale nie wiem, czy warto bo on sam ma 16 ...

Napisany przez: Kronopio 05.11.2009 - 12:20

CYTAT(SORROW @ 05.11.2009 - 06:55) *
A mnie się wydaje, ze zachecacie młodzież do brania narkotyków ;)
chyba trzeba będzie dla Dreamera i jego ' wrzutek' otworzyć osobny dział 18+ , ale nie wiem, czy warto bo on sam ma 16 ...


hej sorrow powiało ironią mimo twojej uśmiechniętej czachy.
Sam kiedyś miałeś opis "amator mocnego piwa"
no ale alkohol to nie narkotyk...


http://pl.wikipedia.org/wiki/Substancja_psychoaktywna

alkohol jest po prawej ( w tej samej cwiartce co hera)

pozdro

Napisany przez: Mano 05.11.2009 - 12:50

To samo z moimi znajomymi. Palenie trawki to narkomanstwo, zas picie alkoholu juz nie. Tak rzad potrafi manipulowac ludzmi przez lata.

Napisany przez: Dzyeson 05.11.2009 - 13:49

twoi znajomi mowia ze to narkomanstwo? moi wrecz przeciwnie. u nas to juz kazdy chyba pali a za narkomanow to nas uwaza rzad i starsi .

Napisany przez: Majster 05.11.2009 - 14:05

CYTAT(Dzyeson @ 05.11.2009 - 14:49) *
twoi znajomi mowia ze to narkomanstwo? moi wrecz przeciwnie. u nas to juz kazdy chyba pali a za narkomanow to nas uwaza rzad i starsi .


No to masz szczęście. Wbrew pozorom dużo młodych ludzi uważa, że nawet trawka to zuo i mrok i skończysz na peronie ze strzykawką w ręku. Zuważyłem, że takie nastawienie charakteryzuję znaczną część młodziezy wiejskiej, religijnej. Jest conajmniej dziwne słuchać ich wywodów o tym jak to narkotyki (trawa) to samo zuo i widzieć ten ich wzrok pełen pogardy i politowania, po czym widzieć jak co sobotę zajebują się do nieprzytomności, wszczynając awantury i ogólnie odpierdalają maniane. Strange indeed. No cóż natura ludzka i tyle.

Tak czy inaczej wszyscy daliście piękne linki za co wam dziękuję :)
Pocieszam się faktem, że gdy będziemy już starzy i spróchniali to rządzić nami będą ludzie z innego pokolenia więc może siedząc na bujanym fotelu czekając na śmierć zapalimy sobie jointa... albo dwa :)

Napisany przez: Dzyeson 05.11.2009 - 14:22

znaczy u mnie tez w sumie duzo znajomych twierdzi ze to szatan , raz mi nawet jedna znajoma mowila ze od tego nie staje i ze za pol roku mozna miec halucynacje , nawet jak sie nie pali przez ten czas. no ale u mnie na osiedlu to juz komuna hipisowska wlasciwie jest. coraz wiecej osob sie do tego przekonuje.

Napisany przez: dreamer_the_one 05.11.2009 - 15:24

CYTAT(SORROW @ 05.11.2009 - 06:55) *
A mnie się wydaje, ze zachecacie młodzież do brania narkotyków ;)
chyba trzeba będzie dla Dreamera i jego ' wrzutek' otworzyć osobny dział 18+ , ale nie wiem, czy warto bo on sam ma 16 ...

17.
i nikogo nie zachęcam :P
to tekst o książce a nie o dragach :-)

Napisany przez: GdaJan 05.11.2009 - 15:53

Myślałem, że fakt iż poszedłem do biblioteki po przeczytaniu "Twojego"?(bo to chyba Ty napisałeś) artykułu i wypożyczyłem książkę, wydawał mi się wystarczającym podziękowaniem :)
A punktów prestiżu nie dam, i tak masz za dużo :P

A właśnie jeszcze "Edyta" dla SORROW, gdzie tam propagowanie narkotyków? Od czytania powieści amerykańskiej która przedstawia tamte ciekawe czasy? A linki może sobie każdy obejrzeć na onet.pl ;) W takim bądź razie dlaczego dzieci muszą codziennie oglądać papierosy w sklepach i alkohol na półkach? Powinno to być schowane w piwnicy. No i Lecha Kaczyńskiego czy Tuska też bym im nie pozwalał oglądać po co mają sobie główki bzdurami napełnić?

Napisany przez: SORROW 06.11.2009 - 19:07

CYTAT(Kronopio @ 05.11.2009 - 12:20) *
Sam kiedyś miałeś opis "amator mocnego piwa"

http://pl.wikipedia.org/wiki/Substancja_psychoaktywna

alkohol jest po prawej ( w tej samej cwiartce co hera)

pozdro

hehe, dzisiaj nieświadomie w innym temacie zapodałem ten sam LINK , co Ty :) Kronopio-Konopio .
Prawda jest taka ,że bez alko (a w szczególności browara) bym nie przeżył . Gen alkoholika, czy coś takiego (jeżeli istnieje) pomaga mi w egzystencji w obecnym ciele fizycznym .
Innych substancji od lat nie ruszam, nawet fajkami gardzę .Niestety biernie palę - czasami wydaje mi się ,że wypady do baru są bardziej w celu wdychania smogu , niż wychylenia kilku kufli na przemian z pięćdziesiątkami (jedno i drugie mi służy).
Nie wrzxucał bym jednak do jednego wora prochówi substancji podobnie działających z alkoholem.To dwie zupełnie inne bajki .

CYTAT(GdaJan @ 05.11.2009 - 15:53) *
A właśnie jeszcze "Edyta" dla SORROW, gdzie tam propagowanie narkotyków?

Ano ,jest . Przykłady tam zawarte pokazują ,że ... wbrew pozorom może być fajnie .

CYTAT(dreamer_the_one @ 05.11.2009 - 15:24) *
17.
i nikogo nie zachęcam :P
to tekst o książce a nie o dragach :-)

Nie licytuj się :) z licznych rozmów w Tobą na Forum i PW wnioskuję,że jesteś dużo dojrzalszy, niż Twoja fizyczna powłoka liczy wiosen :):):)
A text dobry .Mocny .
THX !!!!!!!

Napisany przez: 6umerang 06.11.2009 - 20:22

wszystko co daje natura jest dobre - czy to surowe, czy ugotowane, czy uwarzone - natura wie lepiej i już. A z nadmiarem wiadomo - i pyry śmiertelne...

Napisany przez: dreamer_the_one 06.11.2009 - 21:33

CYTAT(SORROW @ 06.11.2009 - 19:07) *
Nie licytuj się :) z licznych rozmów w Tobą na Forum i PW wnioskuję,że jesteś dużo dojrzalszy, niż Twoja fizyczna powłoka liczy wiosen :):):)
A text dobry .Mocny .
THX !!!!!!!

no dziękuję pięknie, normalnie sie zarumienie.
Bumi ma racje!! :-)

Napisany przez: Majster 07.11.2009 - 00:22

CYTAT(6umerang @ 06.11.2009 - 21:22) *
wszystko co daje natura jest dobre - czy to surowe, czy ugotowane, czy uwarzone - natura wie lepiej i już.

Czyli LSD odpada.

Napisany przez: SORROW 07.11.2009 - 00:38

CYTAT(6umerang @ 06.11.2009 - 20:22) *
A z nadmiarem wiadomo - i pyry śmiertelne...

Tu pojechałeś . Każde dziecko wie, że od nadmiaru pyrów jedynie brzusio rośnie i będzie dzidziuś ...

Napisany przez: dreamer_the_one 07.11.2009 - 14:14

CYTAT(Majster @ 07.11.2009 - 00:22) *
Czyli LSD odpada.

tutaj troche masz racje, chociaż kwas to nie hera. niema sie czego bać :)

Napisany przez: Dzyeson 07.11.2009 - 15:52

Dragi sa bardziej uzalezniające niz alkohol , ale to nie znaczy ze alkohol nie uzaleznia. Alkohol jest popularniejszy i jakby nie było pochłania więcej ofiar. To samo sie tyczy papierosow. Wiec jakies wielkie koncerny reklamujace czy sprzedajace papierosy czy alkohol mają na pewno wiecej na sumieniu niz ktos kto daje linka na forum tym bardziej ze firmy tego typu dzialają komercyjnie. To samo sie tyczy zwykłych osob propagujacych alkohol. Tekst sorrowa "amator mocne trafi napewno do wiekszej czesci odbiorcow poniewaz ludzie sa duzo bardziej otwarci na
alkohol. Poza tym alkohol powoduje wiecej wypadkow niz dragi i to nie dlatego bo jest polpularniejszy tylko dlatego ze sam w sobie tak działa ze osoba pijana za kółkiem jest srednio bardziej niebezpieczna niz osoba będaca
pod wpływem narkotyków i to WSZYSTKICH. zreszta tutaj głownie propagowana jest trawa.

Napisany przez: GdaJan 07.11.2009 - 16:21

Dobra dosyć, załóżcie nowy temat, albo idźmy pogadać na hyperreal'u.

Ktoś wogóle, czyta tą książke?

Napisany przez: 6umerang 07.11.2009 - 22:18

jaką książkę?


CYTAT(Majster @ 07.11.2009 - 00:22) *
Czyli LSD odpada.


Na chemii się nie znam, ale wiem, że lsd można otrzymać ze sporyszu a to już natura :p

Napisany przez: qwerrty 08.11.2009 - 13:38

CYTAT(6umerang @ 08.11.2009 - 13:01) *
Na chemii się nie znam, ale wiem, że lsd można otrzymać ze sporyszu a to już natura :p


Wiedza książkowa? ;>

Napisany przez: Majster 08.11.2009 - 16:55

CYTAT(6umerang @ 07.11.2009 - 23:18) *
Na chemii się nie znam, ale wiem, że lsd można otrzymać ze sporyszu a to już natura :p


zgadza się ale by go otrzymać musisz mieć niezłą wiedzę chemiczną nie mówiąc o odczynnikach. Czytaj nie występuję w naturze. Idąc Twoim tropem można by uznać, że kokaina też jest dobra ;) Tak, czepiam się :P

Napisany przez: Kronopio 08.11.2009 - 18:30

CYTAT(Dzyeson @ 07.11.2009 - 15:52) *
Dragi sa bardziej uzalezniające niz alkohol...


Z doświadczenia wiem, że najbardziej uzależniającą substancją jest nikotyna. Bez alko potrafię się obejsć. Jeszcze tylko zadam ostateczny cios szlugom i niczego się nie boję! :)

Napisany przez: 6umerang 08.11.2009 - 21:45

CYTAT(Majster @ 08.11.2009 - 16:55) *
zgadza się ale by go otrzymać musisz mieć niezłą wiedzę chemiczną nie mówiąc o odczynnikach. Czytaj nie występuję w naturze. Idąc Twoim tropem można by uznać, że kokaina też jest dobra ;) Tak, czepiam się :P


to nie kokaina jest zła, tylko ludzie :p A zasadniczo wszamałeś kiedyś sporysz?

Napisany przez: Majster 08.11.2009 - 21:55

CYTAT(6umerang @ 08.11.2009 - 22:45) *
to nie kokaina jest zła, tylko ludzie :p


haha zgadzam się! :)

Sporyszu nie jadłem i nie mam zamiaru bo chcę jeszcze troche pożyć ;)

Napisany przez: dreamer_the_one 09.11.2009 - 10:03

CYTAT(Dzyeson @ 07.11.2009 - 15:52) *
Dragi sa bardziej uzalezniające niz alkohol , ale to nie znaczy ze alkohol nie uzaleznia. Alkohol jest popularniejszy i jakby nie było pochłania więcej ofiar. To samo sie tyczy papierosow. Wiec jakies wielkie koncerny reklamujace czy sprzedajace papierosy czy alkohol mają na pewno wiecej na sumieniu niz ktos kto daje linka na forum tym bardziej ze firmy tego typu dzialają komercyjnie.... bla bla bla...

weź sie człowieku uspokój. jak sie nie znasz w temacie, to siedź cicho. jak znam życie, o dragach słyszysz tylko w tv

Napisany przez: Dzyeson 09.11.2009 - 10:25

ahahaha o co ci chodzi? W sumie to w tym poscie broniłem dragów , więc ci powinno pasować skoro ciągle piszesz o kwasie albo o czyms innym. A to ze dragi znam z telewizji
to mnie rozjebało po całosci.

Napisany przez: 6umerang 09.11.2009 - 11:30

Zrobiła się dysputa o tym, co lepsze (albo co gorsze) chemia, natura, czy ciecze...A przecież zapałką można rozpalić ognisko, papierosa albo spalić całe miasto..

Napisany przez: qwerrty 09.11.2009 - 15:29

Teraz się pokłóćcie kto jarał, a kto nie

Napisany przez: Mano 09.11.2009 - 16:28

ja jaralem :)

i coscie sie tak dzejsona uczepili ? nie widzialem jescze, zeby ktos mu normalnie odpowiedzial nie robiac off topa. Nosz k*** :/

"chcesz zmienic swiat? zmien wpierw siebie" i to polecam wszystkim "hejterom*" itp itd


* - zapozyczone z jutuba

Napisany przez: Dzyeson 09.11.2009 - 18:50

dreamer musial sobie ulzyc. przyje*** sie bo niby skrytykowalem dragi piszac ze bardziej
uzalezniaja niz alkohol , a mi po prostu chodzilo ze to wszystko to jedno gowno i nie mozna z niczym przesadzac , ale on mysli ze dragi nie maja minusow. Wszystko ma minusy.

Napisany przez: dreamer_the_one 11.11.2009 - 21:01

CYTAT(qwerrty @ 09.11.2009 - 15:29) *
Teraz się pokłóćcie kto jarał, a kto nie

łiiii :D

dzeyson trafiłeś w sedno :-)

chodzi o to, że coraz częściej widuje posty jakie już widziałem ;] to nic nie pomoże że sto razy powtórzysz, że grzyby i trawa są oki. wiemy o tym, to nie zmienia nic w sprawie.

Napisany przez: tom 12.11.2009 - 17:06

naszła mnie refleksja...
jak to gromada ślepców kłóci sie i bije o prawde, jaki jest kolor oceanu ^^

Czy to ma znaczenie? złe, dobre, fe, cool... jeb ^^ Kochani... pogadajmy może o Kenie? :)

Napisany przez: qwerrty 12.11.2009 - 17:25

CYTAT(tom @ 12.11.2009 - 17:06) *
pogadajmy może o Kenie? :)


Ok, ja jestem Barbie.

edit sorrow: chłopaki, przestańcie trollować ...

edit qwerrty: ok

Napisany przez: GdaJan 16.11.2009 - 13:18

Ok skończyłem czytać :P

O czym jest książka, to odsyłam do pierwszego postu. Napiszę o swoich odczuciach i jak mi się ją czytało. Książkę przeczytałem w lekkich bólach. Dlaczego? A już mówię.
Sam brałem kwasy, więc byłem ciekaw o czym tak naprawdę będzie ta książka, czy będzie to raport tripu, a może moralizatorska gawęda na temat czy brać czy nie? Sam forma i sposób pisania jest mocno szalony, rzeczywiście jak pod wpływem kwasu. Pewne stany lękowe, obłedu, szaleństwa, miłości, "wszystkojedni" nie były mi obce, więc mogłem się utożsamiać z niektórymi postaciami. Jednakże momentami nie wiedziałem kto w ogóle piszę tą książkę i o czym do cholery oni mówią, i bańka mi puchła od ciągłych "izmów" i słowotwórstwa i wyrażeń odnoszących się do danego tripu. I to jest właśnie ten problem, branie psychodelików m.in pozwala/polega na tym , iż odczuwamy chwilę , jesteśmy "bliżej" teraźniejszości, często wszystko jest kolorowe i bardziej ciekawe, zaraz wymyślamy jakieś nowe słowa i opisujemy sytuację zupełnie inaczej niż na trzeźwo. I takie wyrażenia te momenty i chwile , "to" doświadczenie jest i było tylko dla nas i tych wokół nas. Dla kogś innego, nie jest już to samo, nikt tego tak naprawdę nie zrozumie dopóki sam tego nie poczuje( tak jak dziecko które musi się sparzyć aby wiedzieć co to znaczy). Ja nie zawsze mogłem zrozumieć Prankstersów(Ekipy Kesey'a) i wielu ludzi pewnie też , może i dobrze, tylko Ci najblizej ich doświadczenia wiedzieli, i tak jest z wieloma rzeczami w życiu. Bywały także, momenty gdy kiwałem głową i uśmiechałem się , czytając zaciekawiony, co znowu odwalą Prankstersi( " a im nie wolno ufać!"). Cały czas trzymała mnie koncepcja " kwasowej matury" , wyjścia ponad kwas. Czym to miało być? Niestety musiałem doczytać aż do 369(końca książki) strony, by dowiedzieć się, że czytelnik i nikt w tamtejszych czasach ( może z wyjątkiem samego Kesey'a) nie otrzyma tej odpowiedzi. Możliwe, że nie wyczytałem odpowiedzi. Była to fajna przygoda i gimnastyka intelektualna, a imprezy które się tam odbywały, były jak nie z tej ziemi. Osobiście sam bym się wpakował do autobusu z Merry Pranksters, czy na największe imprezy w La Hondzie wraz z Hells Angels i próby Kwasu w San Francisco czy Meksyku. Jakaś część mnie rzuciłaby wszystko i uciekła do tej krainy przygód. Ale to tylko zabawa i imprezy, a co z prawdziwym życiem? Czy warto często brać psychodeliki, a może w ogóle ich nie brać? Szukałem odpowiedzi na to pytanie i nie dostałem.
Idąc z psem na spacer i rozmyśliwszy dłuższą chwilkę, zadałem pytanie w myślach. To jak Kesey warto było brać to LSD? Po chwilce uzyskałem pytanie..."Będziesz musiał sam się dowiedzieć, tak jak każdy"




Napisany przez: dreamer_the_one 16.11.2009 - 18:33

"Jakaś część mnie rzuciłaby wszystko i uciekła do tej krainy przygód. Ale to tylko zabawa i imprezy, a co z prawdziwym życiem? Czy warto często brać psychodeliki, a może w ogóle ich nie brać? Szukałem odpowiedzi na to pytanie i nie dostałem.
Idąc z psem na spacer i rozmyśliwszy dłuższą chwilkę, zadałem pytanie w myślach. To jak Kesey warto było brać to LSD? Po chwilce uzyskałem pytanie..."Będziesz musiał sam się dowiedzieć, tak jak każdy"
mam podobne wrażenia :-)
myślę, że gdyby którykolwiek z nas miał takie możliwości, autorytet i znajomości jak Kesey, rzuciłby się w wir dragów, podróży, publicznej kpiny i wciągania innych w swój film. Co może być piękniejszego niż stworzenie własnej sekty? :-)

odpowiadając na Twoje pytanie: prawdziwe życie samo w sobie nie istnieje. PRAWDZIWE to takie, które prowadzisz według własnego sumienia i chęci, to jak wstajesz rano i zadajesz sobie pytanie: co chciałbym dzisiaj robić? i przez resztę dnia to realizujesz.

wracając do próby kwasu: lekturka naprawdę niełatwa i też potknąłem się o niejedną stronę, z której nie wyniosłem nic. Ale moim skromnym zdaniem to tylko uroki tej książki, że tylko ci "zajebiści" ją zrozumieją. Inaczej nie da rady tego opisać :-)


pozdrawiam! :P

Napisany przez: Kronopio 17.11.2009 - 17:12

A moim zdaniem chyba coś z tłumaczeniem poszło nie tak. Czytałem próbę kwasu jakiś czas temu i pamiętam, że najbardziej irytowały mnie "wierszyki" po prostu nie dało się w to wkręcić no i w moim odczuciu w całą książkę trudno się wkręcić. Ale oczywiście przeczytać warto.
A jesli kogoś kręcą podobne klimaty to polecam "DropCity".

Napisany przez: dreamer_the_one 17.11.2009 - 17:34

CYTAT(Kronopio @ 17.11.2009 - 17:12) *
A moim zdaniem chyba coś z tłumaczeniem poszło nie tak. Czytałem próbę kwasu jakiś czas temu i pamiętam, że najbardziej irytowały mnie "wierszyki" po prostu nie dało się w to wkręcić no i w moim odczuciu w całą książkę trudno się wkręcić. Ale oczywiście przeczytać warto.
A jesli kogoś kręcą podobne klimaty to polecam "DropCity".

wątpię aby była druga książka oddająca ten klimat :-) wezmę się za dropcity jak tylko bedę mógł ;)

Napisany przez: GdaJan 17.11.2009 - 17:59

W czasie ich przygód i podrózy, opisywane są różne książki , które posiadają lub czytają, niektóre zaskukują ich tym, że na przykład, opowiadają zdarzenia i historie , które dziwnym trafem pasują do nich samych(Prankstersów). Są to:
Robert Heinlein "Stranger in a strange land" Herman Hess "Podroze na Wschod"
a także często korzystana I Ching zwana "Księgą Przemian"

To w czasie ich sielskiego pobytu w La Hondzie, macie coś jeszcze? Bo jakoś znaleźć nie mogę(nie chce mi się szukac :D).

Wczoraj oglądałem dużo dokumentów o LSD. Polecam, z prawej strony macie jeszcze więcej.

http://video.google.com/videoplay?docid=2229825747572093731&hl=en#docid=529795850427034970

Przypomniałem sobie o zdarzeniach, z książki z La Hondy. Jedna z rzeczy, która mnie urzekła jest ich znajomośc/zabawa ze sprzętem elektrzycznym(audio/video) ich zdolności techniczne i chęci do innych artystycznych projektów. Ta mechaniczność, jest dla mnie strasznie pociągająca, te wijące się kable i przenosniki energi elektro-magnetycznej. Z drugiej strony mamy grupę Timothy'ego Leary, totalnego zamknięcia i "czekania na budde" wsród natury i kontrolowanego nastroju. Jasne, że Set/Setting to ważna zasada w trakcie brania psychodelików, ale od kiedy to totalna rozwałka i chaos nie mogą komuś przynieść ukojenia i sensu bytu, gdy ciągle coś się dzieje i zmienia , a wszystko jest połaczone jakąś wręcz demoniczną siecią kablów i przepustów (Halo?Chaos?):D Ta mechaniczność/robotyka/industrializacja jest częścią naszego przyszłego życia, warto się do niej przystosować, nie tylko na trzeźwo;)


Napisany przez: dreamer_the_one 17.11.2009 - 20:27

myśle że keseyowi nie chodziło o żadne przystosowanie do technologii, tylko o pełen obłęd i psychodelię każdym znanym mu środkiem :-)
jeśli chodzi o relacje kesey-leary to temat jest naprawdę ciekawy. Bo to byli dwaj ludzie połączeni jednym nurtem, oboje walczący o oświecenie i pewnego stopnia wyswobodzenie ze schematu, tyle że różnymi środkami.

Napisany przez: Zielarz Gajowy 08.08.2016 - 13:39

Odświeżacz...

© www.oobe.pl (http://www.oobe.pl)