pieczywo - doświadczenia


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V   1 2 3 >
entry 10.03.2008 - 20:18
Odzyskałem świadomość we śnie. Od razu pełne rozluźnienie + "MTJ" w myslach. Fsiuuuu, ciagnie mnie siła do tyłu. Otwieram oczka i widze przed soba grupke osób, jestem otoczony przez nich. Mowią coś w rodzaju "Ooo! Następny, ludzie czy wy nie wiecie, ze od wychodzenia z ciała mozna umrzeć". Dowiedziałem się poźniej od pewnej dziewczyny, którą spotkałem, ze ostatnio jedna osoba była za dlugo poza ciałem i nie mogła się ponownie połączyć - umarła. Moze opisze miejsce w jakim byłem. Coś takiego jak hala, dosyc duza i z jednym piętrem. Kręciła się tam masa ludzi. Dowiedziałem sie od tej dziewczyny (brunetka-pamiętam) iż są to wszyscy, którzy teraz mają OBE. Nie czaje teraz o co chodzi, czy to są odpowiedniki ich ciał, czy wiagnęło tu w to miejsce wszystkich z naszego kraju, którzy właśnie wyszli. Było ich troche, conajmnniej tysiąc. Pokręcone to wszystko. Pamiętam, ze rozmawiałem jeszcze z kilkoma osobami odnośnie długosci trwania OBE. Kazdy przedstawil swoją metode jaką kieruje się by nie zostać za długo POZA. Ja opowiedziałem o wewnętrznym wskaźniku. Na końcu zapytałem dziewczyny w jaki sposób moge wrócić w to miejsce ponownie. W odpowiedzi wyjęła (taką samą jak moja) komórkę i pokazała przycisk, który mam nprzesunąć by się tu ponownie znaleźć. Po przebudzeniu, wzialem do ręki komórkę bo sam nie pamiętałem czy mam takie coś. Okazuje się, ze nie XD Sprawdze następnym razem w POZA, zobaczymy, moze zadziała :)

entry 16.01.2008 - 23:15
Było to ze 3 dni temu.
Odzyskałem świadomość we śnie, pobiegałem po olokicy (byłem u siebie przed domem) i poprzytulałem troche atrap. Stanałem tak w koncu w jedym miejscu i postanowiłem zawołac do MTJ. Wystarczyło tylko, ze powiedziałem w myslach "MTJ" i rozluznilem sie troche, a cała sceneria zaczela znikac. Wasciwie to ja gdzies jak zwykle leciałem, siła MTJ ciagnela mnie do tyłu. Czuje, ze juz jestem w jakims miejscu. Dostrajam sie, mały pokoj... jedno czy dwa okna, duzo ksiazek... ale tez ładny bałagan. Jest i własciciel całego pomieszczenia. Zanim jeszcze przejde do niego; miałem jakas kartke w dloniach, gdzie było podsumowanie zycia jakiegos człowieka. Tzn. ktos sam sie opisal, pamietam, ze bylo to takie poetyckie i dosyc wzniosle. Przywitalem sie z kolesiem, raczej w moim wieku... moze z rok starszy. Widze dwa telewizory, w jednym leca jakies wiadomosci, ale nie jestem pewinen, to byly jakies niekonwencjonalne informacje. Mowili, ze szykuja tyle i tyle głowic, beda je gdzies tam wysylac, cos rozwalac... ogolnie militarystyczne sprawy, pamietam, ze pokazywali te rakiety były ogromne i jakos je specyficznie nazywali. Moj nowy kolega zaproponowal mi gre w Alien vs Predator, ja szukalem i czytalem jakies kolejne kartki i odpowiedzialem, ze grałem juz w ta gre i dzieki. Zobaczylem kolejne kartki, na stole przy którym siedział. Były to jakies świadectwa. Widzałem, ze jedono ze świadectw było z 2007 roku - z pierwszej klasy. Zapytałem czy my się znamy lub poznamy jakoś w przyszlosci, powiedział, ze tak. Ja zaczalem wtedy mu tlumaczyc, ze w takim razie i tak sie juz znamy i cos tam gadalem o liniach czasu. Chyba zeczywiscie to byly jakies głupoty i kolega siegnal po cos do kieszeni patrzac sie na mnie troche krzywo... za chwile bylem juz w łozku. Teraz wiem, ze powinienem zachowac trzezwosc i nie szukac na sile faktow z przyszlosci - co bedzie to bedzie.

entry 09.01.2008 - 22:05
Nie wiem jak to opisać... moze od poczatku:
W ostatni piatek byłem w Łodzi, na zjezdzie studiow zaocznych. Nocuje w mieszkaniu u kumpli. Spie sobie i spie, sni mi sie, ze wstajemy wszyscy i rozmawiamy o zwyklych sprawach: jeden mowi, ze sie spozni, ja ze mi sie nie chce isc jak zwykle na wyklady. Pijemy herbate i jemy sniadanie. Mieszkanie wygladalo troche inaczej, a i sklad osob roznil sie od rzeczywistego. W pewnym momencie wychodze na zewnat przez drzwi. Buuuum - Świadomość. Jestem gdzies w jakims obszarze. Jest dzien, trawa, dookola w miare normalna struktura - pare domow, jakis statek kosmiczny (prom) wzlatuje wysoko w niebo... ale cała ta rzeczystosc jest, hmm nie wiem jak to opisac pełna świadomosci i prawdziwa. Jakby byla zlozona z wielu roznych samozyjacych mysloksztaltów. Jeszcze w zyciu nie czulem sie tak prawdziwie, nawet w realu! Wszystko ma tu swoje miejsce. Czuje, ze to nie jest wytwor mojego umyslu. Chodza dokola jeszcze jakies osoby, niestety nie pamietam kto. Jest wsrod nich maly chlopiec. Rozmawiamy:
- Czyj to obszar?
- Ja go stworzylem.
- Zbyszek?
- Tak
Rozmowa była dluzsza, ale sen byl w polowie nocy, wiec pozniej wszystko mi sie zamazalo :/ Dodam, ze juz drugi raz spotkalem Zbyszka jako malego (10 lat) chłopca. Spotkalem jeszcze Beate, siedziala gdzies na schodach i czekala na mnie, pytala sie o cos... chyba byla zawiedziona ze wczesnej jej nie zauwazylem. Nastepnie przenieslismy sie do innego mniejsca, byl to jakis hotel. Poprzechadzalem sie, podobne oczucia jak w poprzednim miejscu. Probowalem przeczytac napis na drzwiach fratowych - prawdopodobnie nazwe hotelu. Cos z "aqo.." chyba... pozniej, rano jeszcze wszedlem do snu i probowalem sobie przypomniec, wyszlo "Quatro". Niesamowite odczucia tam miałem. Tyle... zaluje, ze tak malo pamietam :(
Swoja droga ciekawa sprawa stworzyc obszar pelny swiadomosci, gdzie zaciagaloby sie spiace osoby, a one od razu moglyby odzyskać świadomość.

entry 26.12.2007 - 21:51
Ja dzis mialem dosyc ciekawe doswiadczenie:
Jakis sasiad mial o cos do mnie pretensje i mnie okladal kijem, nie pamietam dokladnie za co to bylo :) Uciekalem tak ciagle przed nim az w koncu, pomyslalem ze inaczej to zalatwie, polozylem mu prawa dlon na czole i powiedzialem pewnym glosem i uczuciem w serduchu: "WYBACZAM!" Obszar kolo dloni zrobil sie fioletowy, a ja dostalem niesamowitego udezenia Miłości! Nie bede bawil sie w szczegolu, po prostu rozplynalem sie w tym stanie...
Nastepnie bylem gdzies przy ciele, zaczalem rozszerzac sobie takie kolo ktore promieniowali z mojej osoby. Zakres kola byl zagresem świadomosci, kiedy rozszezalem kolo, rozszerzalem tez swiadomość... w sensie takim, ze nie ruszajac sie z lozka, a nawet nie otwierajac oczu, wiedzialem co sie obok mnie znajduje. Rozszerzylem gdzies tak na caly pokoj to koło, ale wiecej juz nie ogarnalem. Zapewne Bóg moze ogarnac wszystko, ale ja jeszcze mam dalego by z Nim sie polaczyc :P
Pamietam, ze bylem jeszcze w jakims miejscu... chyba stołówka... siedzialo tam troche mlodych osob, wiek studencki tak mysle. Pomyslalem, ze szczerze sobie z nimi pogadam. Zapytalem czy ktos na sali wie co to jest OSPUO. Zapytalem drugi raz, bo za pierwszym nikt sie nie zgloscil. Doczekalem sie jednej reki w gorze. Jakis sportowiec powiedzial, ze gdzies o tym mial wyklad. Cos tam wyksztusil o iluzji umyslu, jednak jak pozniej im wszystko wyjasnilem... razem z tym, ze sa tworami mojego wlasnego umyslu :D

entry 19.12.2007 - 09:51
Jeszcze przed snem postanowilem polaczyc sie mentalnie z e_pomarancza. Zobaczylem ja z takimi dwoma stozkami na glowach jak sie na sylwestra zaklada... zaczela stepowac, a ja razem z Nia :D
Nastepnie obudzilem sie o 4, wpadlem na forum i po godzinie znowu sie polozylem. Troche sie przewracalem z boku na bok i uzyskalem troche wieksza swiadomosc wtedy kiedy powinienem czyli, kiedy cialo astralne juz sie zaczelo odlaczac od fizycznego. Niestety mialem jakos malo sil witalnych i nie moglem wstac. Ciagle sie meczylem, pare razy udalo mi sie dojsc do drzwi, ale i tak mnie cofalo do ciala. Czulem, ze mentalnie lub mentalno-astralnie moglbym wyjsc ale ja upieralem sie przy wyjsciu eterycznym. Ladowalem czakry, najwieksze cieplo czulem w czakrze splotu, ale nic nie czulem w czakrze serca... moze mam przyblokowana. Nic nie pomoglo i dalem sobie spokoj - chyba wpadlem w sen, lub w jakies pasmo wykorzystujace mniejsze poklady energii. Bylem w jakims pomieszczeniu, razem z innymi osobami (ok 40tu) wiekszosc w moim wieku. Wszyscy na cos czekali, niektorzy siedzieli na krzeselkach. Krzyczalem i pytalem sie czy jest ktos z oobe.pl :) Niestety nikt nie odpowiedzial. Szukalem wzrokiem i znalazlem osobe podobna do e_pomaranczy. Rysy twarzy bylby praktycznie identyczne, jednak wlosow nie miala scisle spietych tylko chyba rozpuszczone - wygladaly troche jak utlenione... nie znam sie :P Zapytalem sie jak ma na imie, ale nie chciala powiedziec, zapytalem o miasto w jakim mieszka, gdzies obok Niej wyswietlilo sie "Toruń". Usmiechala sie tylko i milczala :) Wiec przytulilem tylko, a kiedy puscilem zamienila sie w faceta, ktory powiedzial "hehe nabralem cie!" :D pamietam, ze mial lekki zarost. Okazalo sie, ze wszyscy szli do kina, a to byla jakas pooczekalnia. Gdzies obok stala maszyna (podobna do jednorekiego bandyty) z ktorej wyciagalo sie bilety, po tym jak wrzucilo sie monete. Ja uzylem swoich telekinetycznych mocy i wyciagnolalem kilka biletow... podzielilem sie z innymi osobami i poszlismy w druga strone bo ochrona cos zauwazyla :P
Nastepne co pamietam:
Jest jakis zlot lub spotkanie, oczywiscie OBEmaniakow. Jestesmy w przepieknym miejscu, jakas duza polana dookola zarosnieta drzewami, a za drzewami duzy spadek ugruntowania, tak ze za nimi bylo widac chmury i slonce. Wiem, ze byl Amen, Darek i jeszcze kilka osob ale nie chce strzelac. Gdzies komus piwo wylalem przez przypadek, nastepnie chcialem uwiecznic zachodzace slonce i zaczalem szukac kamery, ale gdzies ja zgubilem - chodzilem po okolicznych domach i pytalem sie czy ktos nie znalazl. Pamietam, ze wszedlem na jedno podworko i tak byly psy, zwiazane ale i tak sie balem.
Nastepne co pamietam:
Snie, ze opisuje te przygody powyzej tutaj, na forum :) Amen odpisal, ze mnie nie pamieta ale pamieta, ze rozmawial z Darkiem i to byla dosyc ciekawa rozmowa. Jeszcze sa jakies szczegoly, ale mi uciekly... moze pozniej cos sobie przypomne... a we snie chyba Amen cos sobie przypomnial po moim wpisie :P

entry 14.12.2007 - 11:09
Robilem dzisiaj 4+1 ale chyba zasnalem, na szczescie pobudka odbila sie na pozniejszym stanie swiadomosci.
Jestem sobie gdzies w okolicach mojego liceum. Ktos mnie wola i cos mowi z prawej, ale z przodu widze Draq'a we wlasnej osobie. Krzycze do niego i macham mu, zauwaza mnie po chwili i czeka az do niego podejde. Robimy niedzwiedzia... Draq mowi do mnie "Na zawsze?" nie wiedzialem za bardzo o co chodzi, ale jak takiemu obemaniakowi nie ufac "Na zawsze" odpowiedzialem. I co sie dzieje? Scalilismy sie swoimi cialami! Stalismy sie jednoscia! Wszystko dookola stanelo w miejscu: lecacy ptak, szum samochodow na ulicy. Cisza podkreslala to niespotykane zjawisko. Zaczelismy sie wznosic jakos samoistnie. Teraz nie wiem czy to byly obrazy czy bylismy w tych miejscach, moze lepiej tego nie kwestionowac. Widze morze, ogromne fale... wyduszam z siebie tylko "Łaaał!!!". Nastepna - pustynia, pozniej jakies miasto... zapadamy sie pod ziemie by za chwile wzbic sie i zobaczyc wulkaniczna lawe na niej (tak jakby poczatki Ziemi). Wszystkie te obrazy byly proste ale przytlaczajace swoim ogromem. Ostatnie co pamietam to jakis budynek w Krakowie zwiazany ze sztuka, gdzie ogladalismy pomieszczenia i obrazy w nich umieszczone. Teraz sprawdzilem w necie, ze w Krakowie mamy Muzeum Narodowe.
Nie wiem czy to byl rzeczywiscie Draq... nie bede niczego kwestionowal bo to bylo samo w sobie niesamowite, pierwsze moje takie doswiadczenie. Dodam, ze nie czulem mysli czy wspomnien Draq'a, bylismy tylko (az) jedna prosta malutka swiadomoscia.

entry 22.11.2007 - 13:26
Mam LD, latam sobie nad budynkami, smakuje wolnosci... pora na jakies konkretne zadanko. Wyladowalem gdzies obok wiekszego budynku o dosyc futurystycznej konstrukcji, pomyslalem, ze pokombinuje cos z tymi cialkami. Probuje zobaczyc sowje cialo mentalne, probuje wyrwac sie na zewnatrz... niestety nie udaje mi sie, doznaje jedynie dziwnego spowolnienia ruchow. Patrze na rece - moje cialo mieni sie przeroznymi kolorami. Postanawiam wrocic do normalnosci i wezwac MTJ. Wolam go i wolam... nic. Wchodze do tego budynku obok... to jakies centrum handlowe, pelno dookola nowinek elektronicznych. Otwieram jakies drzwi w srodku, okazuje sie, ze to toaleta, a w srodku stoi Kronopio! Uradowany, witam sie i pytam sie czy jest swiadomy...
- Ja tez nie jestem swiadomy
- No ale ja jestem
Byl jakis spokojny i opanowany, jakbysmy sie tak czesto i normalnie widzieli. Wyszlismy z tej toalety, ja chcialem gdzies cos dzialac, odkrywac skoro mam LD. Snaz na to, zebym sie zrelaksowal i poczekal bo musi cos zalatwic. Stanal przy jakims dziwnym komputerku i cos tam klikal i sprawdzal. Obok byla chyba jakas kawiarenka internetowa... Snaz skonczyl co mial skonczyc i poszlismy razem do stanowisk z telefonami, mozna bylo stamtad dzwonic (takie normalne tel. na karty lub monety). W miedzy czasie rozmawialismy o tym, ze fajnie byloby zabrac cos ze snu do reala, powiedzialem mu, ze wiem o tym jak on wrocil raz do ciala i znalazl kartke (z jakims numerem) w kieszeni po tym kiedy widzial ja w astralu (lub ktos mu w astralu do kieszeni wstawil, a ona sie znaterializowala). Przydatnal mi. Troche to dziwne bylo bo teraz nie pamietam by cos takiego sie wydarzylo, a wtedy tam, we snie to byl fakt. Powiedzial bym przylozyl sluchawke do ucha, a on zadzwoni pod specjalny nr. Kronopio wybija nr. i tez przyklada sluchawke od zwojego telefonu... slysze glos pani z centrali, nie pamietam co tam mowila. Nagle obraz mi sie zmienia, przez chwile jest bialo i czuje, ze wsysa mnie i przenosi do innego miejsca. Co sie okazuje? Jestesmy w bajce Simpsons, a przynajmniej otoczenie, w ktorym sie znalezlismy i postacie sa takie same jak w tym serialu. Wyladowalismy na wysokich schodach. Nie moge okreslic czym bylem ale chyba deszczem, ktory spadl wlasnie do wiekszego skupiska, czyli kaluzy! Po chwili starcilem swiadomosc - rozplynalem sie w snie, sceneria powolu zmienila sie, bylem w swojej miejscowosci obok kosciola. Rozmawialem ze soba samym (podswiadomoscia/MTJ) o tym, ze wiekszosc ludzi chodzi do kosciola nie po rozwoj duchowy, ale dla pokazania sie. Zaraz po tej rozmowie przebudzilem sie, bylo kolo 6tej.
Kronopio - miales dokladnie takie samo zachowanie i ruchy jak w realu, nie wiem czy to byles Ty i pewnie sie nigdy nie dowiem :P

entry 06.11.2007 - 20:24
Mam problemy z nagraniami podcastowymi, wiec opis dzisiejszego wyjscia daje tutaj:
Dzis wyszedlem 4+1. Mialem problem z wyjsciem z powodu energii seskualnej, nie moglem sie skupic. Chyba dopiero po 1,5h udalo sie wyczlapac. Duzo sie dzialo najpierw polatalem po okolicy, poobserwowalem wszystko dookola, znowu stwierdzilem, ze astral to doskonala imitacja FŚ. Pozniej kilka falszywych przebudzen, urzednicy w moim domu, atrapy rodzicow itp. malo znaczace sprawy. W pewnym momencie postanowilem poprosic MTJ o pomoc. Rozluznilem sie i poprosilem o kontakt. MTJ mnie chyba uslyszal, samowolnie ciagnelo mnie do tylu, zaczalem lewitowac w strone ulicy (podczas wzywania bylem w domu). Na srodku ulicy zatrzymalem sie. Nie wiedzialem co dalej, krzyknalem z calej sily: MTJ, gdzie jestes?! Rozleglo sie olbrzymie echo po calym OSPUO. Ciekawy efekt, ale wywolalo to rzadnej reakcji ze strony MTJ. Z braku perspektyw postanowilem po prostu przejsc sie gdzies dalej. Przeszedlem wzdluz ulicy, az do skrzyzowania. Zobaczylem obok na lace maly zbiornik wodny, ktorego nie ma w realu, nastepnie za zbiornikiem okolo 4pietrowy, kwadratowy budynek. Nagle na ten budynek zlecial jakis meteoryt, uderzyl z wielkim impetem. Dom caly w dymie, ktory po chwili zniknal, a po meteorycie ani uderzeniu nie bylo sladu! Dziwne... postanowilem wejsc do budynku. W srodku prawdziwy klimat, dosyc duze zaniedbanie, palno jakichs gratow i nieogolnie starsi panowie na recepcji. W jedym pomieszczeniu bylo dwoch, a obok w okienku siedzial jeszcze starszy facet. Ogladal jakies wiadomosci telewizyjne. Przywidalem sie szczerym "Dzień dobry!", a facet pyta sie czy slyszalem o grasujacym mordercy w okolicach. Nie uznalem tego za powazne pytanie i wyszedlem gdzies z drugiej strony na zewnatrz. Byla jakas weranda, kwiatki... taki tarasik rekreacyjny. Nagle wyskoszyl do mnie osobmik z nozem ubrany dziwacznie i chyba pomalowany albo w masce (nie pamieam dokladnie) :o Krzyczal i biegal z tym nozem za mna, troche sie bronielem. Na chwile przestal, postanowilem przytulic go. Uspokoil sie jakby reka odjal, zdjal to cos co mial na twarzy. Okazalo sie, ze to byla kobieta i to nie byle jaka :) wlosy scisle zwiazane w kuscyk, raczej cemna brunetka, 25 lat max. Zapytalem o to czy jest MTJ, czy moze to jakis aspekt kogos mojego znajomego. Niestety nie dostalem odpowiedzi. "Skad ja mam wiedziec, ze nie jestes atrapa?" Tylko sie odwrocila i zaczela isc przed siebie... "ok, ok... wierze Ci". Nie od razu mi wybaczyla ale tez nie czula sie usatysfakcjonowania, ze powatpiewam w jej realnosc. Cos zmie uwieralo na twarzy od jakiegos czasu podczas tego wyjscia. Okazalo sie, ze ja tez mam jakas maske. Oderwalem ja od twarzy, z pomoca mojej nowej kolezanki. Od razu poczulem ulge i lekkosc w nie wiem jak to okreslic... "oddychaniu". Zrobilo mi sie jasniej na umysle. Kiedy juz oboje uwolnilismy sie od swoich masek, kolezana zaprowadzila mnie do pokoju, ktory znajdowal sie w tym samym budynku. Wygladal jak pokoj z akademika. Dookola lozka scisle rozmieszczone, a na nich kilka, moze z 8 osob. Siedza i rozmawiaja, zerkajac na mnie... przywitalem sie i juz mialem sie przedstawic ale pewna kobieta powiedziala szeptem, ze Raziel (albo inny mlody uzytkownik forum, nie pamietam dokladnie moze Kater?) ktory siedzial na jednym z lozek nie moze sie dowiedziec, ze jestem pieczywo. Powiedziala to jedna z dziewczyn do tej, z ktora wszedlem do pokoju. Zrozumialem, ze mogloby to go jakos przebudzic czy cos w ten desen. Usiadlem na lozku i po chwili przyszedl troszke starszy facet - kolo 50tki. Wszyscy zaczeli sie uciszac, ja to samo. Nastala cisza, niestety nie wiem co facet mowil, poniewaz ta druga dziewczyna powiedziala, ze musze zapamietac 3 rzeczy z tego wyjscia. Jedno zapamietalem, ale na koncu poprosilem jeszcze o powtorzenie:
1. Lintania, cztery piosenki (zaznaczyla jeszcze, ze nie chodzi o Litanie czylko o Lintanie, ale mam nadzieje, ze tego drugiego tez nie pomieszalem)
2. Zostaje o dzien dluzej (chodzilo chyba o to, ze ona zostaje o dzien dluzej niz wszyscy innni na tym (mniemam) kursie)
3. Dziewczyna z jasnymi blad włosami (jakos tak brzmialo zdanie, ktore mialem zapamietac... nie wiem o kogo moglo chodzic, kogos z zewnatrz tej grupy chyba)
Na pozegnanie pocalowalem ta pierwsza kolezanke w policzek. Wrocilem do ciala, ale powrot tez byl dosyc niezwykly... bez rzadnych falszywych przebudzen w pewien sposob wessalo mnie do ciala. Spojrzalem na zegarek 7:00, poza cialem bylem ok.40min. Dodam, ze chyba powolu zaczynam uchwytywac glos MTJ. Nawet lezac w lozku. Rozmawialem z nim wlasnie o atrapach, z tego co wychwycilem nie moge powatpiewac - musze to od razu czuc. Poprosilem tez o doswiadczenie na material do ksiazki. Moze jakos sie przyda. Sprawdzilem Litanie w necie. Okazuje sie, ze jest to plyta naszego jazzmana Tomasza Stańko, link tutaj:
http://muzyka.onet.pl/10179,53589,30906,plyty.html
Kilka tytulow piosenek zwiazane ze snieniem, jeszcze nie sluchalem ale mam zamiar.

entry 11.09.2007 - 10:13
Od tej pory bede opowiadał o każdej przygodzie w formie audio, linki do podrozy znajdziecie pod tym adresem:
http://obe.mypodcast.com
Miłego odsłuchu :)

entry 28.08.2007 - 20:47
Dzisiejszej nocy obudziłem się samoistnie około 4. Przewracałem sie z boku na bok i nie mogłem zasnąć... właściwie to nie chciałem, bo wiedziałem, że za jakiś czas przyjdą wibracje. Po ponad godzinie pojawiły sie wibracje. Były zdecydowanie za słabe, troce trudno było wyjść ale jakoś dałem rade. Dostroiłem się dosłownie zajebiście. Nawet słyszałem swoje stapnięcia po podłodze. Otworzyłem elegancko drzwi i zacząlem iść przez korytarz. W jednej chwili pomyslalem, kurna bede ciagle to samo robił? Wróciłem się do pokoju i poprosiłem o pomoc MTJ... gdzieś mnie pociągnęło, utraciłem widoczność w tym czasie i całe to zajbiste dostrojenie. Wylądowałem w jakimś zamkniętym pomieszczeniu. Na jednej ścianie było okno, na przeciwnej ścianie drzwi. Podszedłem do drzwi i chciałem je otworzyć, lecz zaraz po dotknięciu drzwi zniknęły, a zamiast nic powstała twarda sciana (kontury drzwi pozostały). Postanowiłem spróbować z oknem, stało sie to samo co wcześniej z drzwiami. Chyba przez fatalne dostrojenie wróciło mnie do ciała.
Dalsza część jest zupełnie oderwana, moze to LD moze OBE, nie pamiętam jak się zaczęło:
Jestem na jakiejś autostradzie, dookoła pustynia... w pewnym miejscu cięzko pracujacy robotnicy, dowiaduje się od podświadomości, że tu przebywa mój niedawno zmarły wój - Grzegorz. Możliwe, że zakare, możliwe, że sam siedzi w swoich systemach przekonań (w fizycznym świecie był dosyć ostrym alkoholikiem). Pamiętam, że byłem zaskoczony. Nieopodal tego miejsca mieściło się miasto. Poleciałem na wzniesienie, z którego było widać je całe. Pękny widok. Podobny do tego: http://www.frontiernet.net/~freitag/Korat/...tCityAerial.jpg

Pamiętam, że odwiedzałem jakieś przeróżne miejsca w tym mieście: parki, place zabaw, chyba nawet wesołe miasteczko. Kolejną rzeczą jaką pamiętam dosyć dobrze to przygoda z Darkiem i chyba Zbyszkiem (pisze chyba bo nie pamiętam dokładnie kto to był, ale cos mi sie tak świta). Pamiętam, że we trójkę (już pod wieczór - byłem tam dosyć długo). Przemierzaliśmy ulice tego miasta... był jeden numer - chodziło o to by zatrzymać komunikacje miejską. Ja zająłem się tramwajem i kilkoma samochodami, Darek (który o dziwo wygładał jak Neo z Matrixa, ale ja czułem, że to Darek) coś z przejściem dla pieszych... oczywiście używaliśmy siły umysłów. W pewnym momencie chciałem przewalić i "przesunąć" tramwaj "delikatnie" na boczek. Niestety coś mi nie szło za genialnie i odezwał się "Zbyszek": Pieczywo! Ale tu też działa prawo (... i tu nie pamietam o jakiego fizyka chodziło). Odpowiedziałem, że szkoda i zrobiłem ładną sztuczke: wprowadziłem samochód typu Tracker (nie wiem czy to jest fachowa nazwa, jestem zero z samochodów) za pomocą niewidzialnej bazuki w nie małe obroty dookoła jego własnej osi. Przeszlismy dalej chodnikiem czy tam ulicą - misja się cyba udała :D Zmierzaliśmy do domu Darka. Jeszcze po drodze spotkaliśmy kilku policjantów, którzy chcieli utrudnić nam życie, ale wystarczyło poczęstować ich kulami z moich palców (tak, zrobiłem pistolety z ręki - tego typu: http://img160.imageshack.us/img160/4929/gunrm2.jpg ). Aż iskry poszły! Dom Darka byl na malutkim wzniesieniu, ale moge się mylić co do tego. Teraz najważniejsze, wchodzimy do domu, a ja dostaje niesamowitego olsnienia. "Ja pierdziele, chłopaki ja tu kiedyś byłem, nie pamiętam kiedy, ale przypomina mi się, że Twoja córka Darek. Była jeszcze mała i o ile się nie myle spała gdzieś w swoim łóżku. Możliwe, że oprowadzałeś nas/mnie wtedy po dom, a poźniej o czymś dyskutowaliśmy." "Serio pieczywo? Ja nie pamiętam." Rozglądam się po domu i za krótką chwile Darka córka wychodzi z łazienki. Przywitałem ją serdecznie. "Ja Cię pamiętam, kiedyś tu już byłem! Troche wyrosłaś!" Chyba się tylko uśmiechnęła (nie pamiętam). Wyrosła i nie tylko do góry, szczerze mówiąc myła troszeczke "przy kości". Darek i Zbyszek w tym czasie siedzieli w (chyba gościnnym) pokoju. Paintowy rysunek mieszkania: http://img126.imageshack.us/img126/192/now...pabitowacb8.jpg
Nie wiem dlaczego ale kojażyło mi się to piętro z poddaszem. Wyjaśniłem Darkowi, że wcześniej (ten raz, który mi się przypomniał) mógł być jego pewnego rodzaju projekcją, w którą sie wbiłem. Skończyliśmy temat i jeszcze troche powygłupiałem się przed astralnymi kolegami. Obaj już mnie wyganiali do ciała :P powiedzieli żebym znikał, a nie sobie żartował z nic. Rzeczywiście wciągnęło mnie do ciała. Podszedłem do kompa i zaczałem wszystko wypisować, a nawet rysować mapę miasta. Pyk, i obudziłem się tym razem w fizycznym ciele :)

ps. Jedyne prawo, które byłoby sensowne na tamtą okoliczność to prawo Gaussa: http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Gaussa_(grawitacja) Nie znam się za bardzo, ale chyba wyjaśniałoby dlaczego nie moglem ruszyć tramwaj.
ps2. dodam, że Darek tylko na poczatku wyglądał jak Neo, później przed wejsciem do mieszkania zmieniał sie w prawdziwego Darka :)

3 Stron V   1 2 3 >