DEH.NEO's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 01.11.2007 - 01:02
31.X.2007

Jako, że spałem tylko 5-6 godzin (środa) z powodu wczesnej godziny rozpoczęcia zajęć lekcyjnych - po powrocie do domu postanowiłem odrobić/uzupełnić energię dwugodzinną drzemką.

Trafiłem do jakiegoś zimowego świata - było po prostu zimno. Znałem tę krainę bo dokładnie wiedziałem gdzie iść, gdzie było moje miejsce ,,bytowania". Dochodząc do niego trzeba minąć jedną osadę i przejść tunelem śnieżnym do drugiej. Jak dotarłem to z jakiegoś powodu uznałem, że odwiedzę pierwszą osadę. To była jakaś droga na skróty, pamiętam obszar, który przypomina szczególne miejsce na podwórku między oficyną a moją kamienicą w f.ś. Wtedy właśnie doznałem... fobii znanej mi z fś - arachnofobii. było w tym obszarze ciasno.Wyobrażałem sobie dużego pająka, który mógłby tam się znaleźć i czyhać na mnie. Wyszedłem stamtąd i byłem już w osadzie I... W całym tamtym świecie pomimo klimatu było zimniej niż zwykle - to nie był normalny stan. Znalazłem w pierwszej osadzie komputer (u siebie chyba też miałem) i próbowałem z niego skorzystać - gdy wciskałem jakiś klawisz to atrapy osób z mojej klasy w fś mówiły: ,,chciałbyś" - totalnie jak z automatu... ,,chciałbyś". Chyba coś w tym komputerze było źle połączone. Miałem też swój komputer ale też nie działał. Zdecydowałem więc, że wracam do mojej osady drugiej. Gdy byłem przy tunelu spotkałem ludzi z mojej osady, którzy stamtąd uciekali (wśród nich były minister zdrowia -_-) było już za zimno... Postanowiłem, a może to nie była moja świadoma decyzja, że pójdę dalej. Pomyślałem, że tunel zaraz się zawali i istotnie - zawalił się. Pamiętam jak ogromna połać lodu spadła i zepchnęła mnie w przepaść, spadałem, spadałem razem ze śniegiem i myślałem, że to już koniec, że nie mam gdzie trafić po śmierci, gdy już upadłem była taka... pustka, nicość. Po chwili totalnie zdezorientowany trafiłem do śf - obudziłem się.

Trudno mi to skomentować, wyróżniam trzy czynniki, które decydują o tym, że to byłem ja, ale nieco w innym świecie, z inną wiedzą itp:
1.Arachnofobia
2.Uzależnienie od komputera (motyw kompa pojawił się w 80 % moich doświadczeń w OSPUO)
3.Ludzie z klasy, minister zdrowia, miejsce na moim podwórku, świadomość, ze nie mam gdzie trafić - jakoś zahacza o wiedzę o OBE.

Te czynniki mogły spowodować, że odzyskałbym pełną świadomość ale tak sie nie stało. Najbardziej godnym uwagi jest, że kompletnie zapomniałem o czymś takim jak cf i śf. A przecież spadałem w otchłań zmierzając w sposób nieunikniony do śmierci. Wiem, że wystarczyłaby sama myśl by polecieć w górę... Powiem tylko tyle, że jak się obudziłem to byłem zdezorientowany kompletnie, w zasadzie to byłem zaskoczony, że nie umarłem :D

Dziwne jak na dwugodzinną drzemkę bez premedytacji osiągania jakichś konkretnych stanów :) Motyw kompa staje się dla mnie zastanawiający...

entry 15.10.2007 - 10:27
Staram się być profesjonalistą, więc opiszę najbardziej obiektywnie jak potrafię:

Technika 4+1;
Do późnej nocy (godz. 4) robiłem coś przy kompie (konfiguracja linuksa - potrafi zabrać połacie czasu), ale w końcu pogodziłem się, że dziś nie skonfiguruję skanera i poszedłem spać. Przeczytałem Piąty rozdział Dalekich podróży po czym nastawiłem budzik tak, żeby zadzwonił gdy już będe sam w domu (godz. 8.30). Jak zadzwonił to postanowiłem dać sobie jeszcze pół godziny więc ustawiłem budzik na 9.00.

Gdy zadzwonił leżałem dalej w łóżku. Najpierw poczytałem sobie książkę (e-booka na komórce, tematyka miłosna, filozoficzna, ale jak ktoś zna to podaje tytuł: Paulo Coelho - Jedenaście minut), gdy skończyłem zorientowałem się, że dopiero pół godziny, więc odpaliłem sobie grę na komórce :D

W końcu zacząłem się relaksować. Ot tak po prostu cel główny "Utrzymać świadomość", bawiłem się też oczami pod zamkniętymi powiekami. Trwało to kilkanaście minut, ale w końcu coś się wydarzyło:


Byłem dokładnie w tym samym miejscu, po prostu to czułem - miałem ten stan już 2 razy, z tym, że nieświadomie, tak jakby uwięziony w ciele. Teraz z kolei pojawiły się wibracje. Strachu zero. Chciałem przeć naprzód i pomyślałem (nie pamiętam już bo dostrojenie jeśli w ogóle było to było kiepskie) by zajrzeć do osoby, z którą miałem związek emocjonalny w przeszłości. Równiez pamiętam moje ręce, którymi manipulowałem, a wiedziałem, że to niefizyczne (nie wykluczam, że fizyczne, jednak nie instalowałem kamery, a jedynym świadkiem był kot, który spał przy mnie :D).
Ręce te gdy się styknęły miały charakterystyczny "brak unerwienia", spotykany gdy dana część ciała ścierpnie.

Nie udało mi się przenieść do tej osoby i w sumie w pierwszej próbie jest to chyba niemożliwe.

Cały cykl się powtórzył. Pamiętam, że coś komunikowało mi, że moje kończyny stawiają opór... W każdym razie nie treść przekazu jest najciekawsza, tylko jej forma:

Mianowicie... KOMUNIKAT Z WINDOWSA! Nie pamiętam co było w nim napisane, ale sygnalizował jasno, tak, że rozumiałem o co chodzi, że wibracje nadeszły i kończyny stawiają opór...

Oczywiste jest, że jak na mój wiek za dużo czasu spędzam przy komputerze i moja podświadomość (opiekun?) wybrał/a tę formę przekazywania informacji ponieważ jest dla mnie najbardziej naturalna :D


hehe, z obiektywizmu chyba mało zostało. Ale pierwsze lody przełamane! Jutro też ćwicze ;-)