Kuba32 Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 06.12.2014 - 15:57
Godzina ~2:00 w nocy, leżę w łóżku, oglądam mecz Virtus.pro na laptopie leżącym obok, oczy zamykają się samoczynnie, czuję że zaraz zasnę. Nagle jeb, wibracje, czy jak to tam nazwać, to uczucie towarzyszące wyjściu, zawsze takie samo, odstawiam laptopa na stolik obok łóżka, mecz ciągle odpalony, zamykam oczy i myk, coś mnie wyciąga i ciągnie gdzieś daleko, zatrzymanie, otwieram oczy, strasznie trudno cokolowiek zobaczyć. Słyszę dźwięki z laptopa, jestem chyba w swoim łóżku, otwieram oczy, zamykam laptopa, cisza. Nagle coś słyszę, jakby jakieś dźwięki z filmu sf, po chwili ustępują, coś jest za drzwiami pokoju, słyszę to, nie mogę otworzyć oczu, lekkie przerażenie, od razu jednak uspokoiłem się, to nie jest rzeczywistość, uświadamiam to sobie, jestem spokojny. Znowu słyszę komentatora meczu, otwieram oczy, cholernie było ciężko, jak się okazuje dopiero teraz te fizyczne i dopiero teraz zamykam rzeczywiście laptopa.

entry 07.04.2014 - 08:37
Godzina rozpoczęcia 23:30, w miarę wypoczęty, słuchawki na uszach, pozycja na plecach.

Po paru minutach dźwięk stał się dosyć niestrawny, mało komfortowy, w porównaniu do kompleks v.01 brzmiał ciągle tak samo, nie zauważałem zmian szumu, czy też częstotliwośći. Po pół godzinie bez jakichkolwiek efektów położyłem się na boku, po paru minutach zasnąłem. Przebudziłem się całkowicie normalnie bez jakichkolwiek objawów o godzinie 01:30, wyłączyłem nagranie.

Sny niczym się nie wyróżniały, bardzo przeciętne, mało.

entry 06.04.2014 - 19:58
Położyłem się około 00:30 ze słuchawkami na uszachach, dosyć zmęczony. Szum na nagraniu nieco mnie rozkojarzał, dzięki czemu nie zasnąłem od razu, zmieniająca się częstotliwość powodowała przebudzenia. Zasnąłem może po 10-15 minutach.

Jedynym efektem, który zauważyłem było przebudzenie już z dosyć zakorzenionego snu z uczuciem niepokoju, które to odczucie towarzyszyło mi dosyć często podczas wychodzenia. Spowodowane było ono częstotliwością dźwięku którą słyszałem, zmieniła się ona na inną po parunastu sekundach i uczucie przeszło wraz z nią.

Sny tej nocy były dobrej jakości, w dużej ilości, spójne i rzeczywiste.

entry 10.11.2013 - 16:03
Po wielu miesiącach przerwy spróbowałem metody 4+1. Pobudka o 4.30 i pół godziny rozbudzania. Nastał czas próby. Zmieniłem pozycję leżenia o 180 stopni, obróciłem się na plecy, i czekam... Po pół godzinie zdecydowałem wrócić do pozycji w jakiej noralnie zasypiam. Po chwili moja świadomość bardzo delikatnie przeniosła się w poza, nie towarzyszyły temu żadne wibracje, czy też pisk. Wstałem z łóżka wokół było całkowicie ciemno, dostrzegałem jedynie zarysy tego co mnie otacza, grawitacja dosyć mocna. Otwieram drzwi, a tam ogromna przepaść w dół, podszedłem do okna i to samo, obraz się całkowicie zaciemnia, powrót do ciała. Nie poddajemy się, próbujemy dalej, chwila moment i znowu wstaje z łóżka po bardzo delikatnym, jednocześnie dynamicznym przeniesieniu świadomości. Przywołuje MTJ-a, wołam pare razy, a raczej mówię, nie potrafie wydobyć z siebie donośnego dźwięku, czuje że zaraz coś nastąpi, że jeszcze tylko chwila... i rzeczywiście po chwili ląduje z powrotem w ciele.

entry 30.10.2012 - 16:30
Koło 17 zmęczenie dało się we znaki, a więc odbyłem kimke do 20, trochę podregenerowałem siły. O 23 poszedłem spać, jednak zasnąć było trudno, no ale w końcu się udało, przynajmniej ciału, bo pojawiły się wibracje, które otrzeźwiły niejako świadomość. Na początku lekki strach, w końcu ostatni raz dosć dawno temu wychodziłem, ale szybko on ustąpił. Ok, więc próbuję poruszyć niefizyczną ręką, coś chyba nie tak, ruszam fizyczną, a więc czekam jeszcze trochę, próbuję się przetransferować do drugiego ciała, chyba się udało, jestem w innej pozycji. Wkoło panuje ciemność, myślę o miejscu, w którym chcę się pojawić, po chwili pojawiają się prześwitujące obrysy mebli, ścian, wyciągam dłoń, dotykam wszystkiego wkoło co mnie otacza, obraz się pojawił, jestem na miejscu. Po chwili, tj. około fizycznych 3 minut cofka, budzę się w łóżku, zamykam oczy, znowu wibracje, wstaję, nie wiem czy to ciało fizyczne, czy też niefizyczne, jednak ciągle, nawet po wstaniu odczuwam silne wibracje (rano doszedłem do wniosku, że było to prawdopodobnie jednak ciało niefizyczne). Kładę się z powrotem, przeniesienie do drugiego ciała, czuję że moja pozycja się zmieniła, więc wymacuje otoczenie, obraz się zsynchronizował, jestem na podłodze w pokoju. Znowu cofka po chwili, sytuacja z wyjściem się powtarza jeszcze z 3 razy, nie zawsze udało się jednak zsynchronizować obraz, a więc powracałem do ciała.

entry 31.10.2011 - 09:13
Wybudzenie, leżę na plecach, pojawiają się symptomy do wyjścia, nagle czuje na plecach delikatne pchnięcie, jestem poza , dookoła bardzo ciemno, widzę ledwo same zarysy, podchodzę do okna i mówię "Przyjaciele poprowadźcie mnie", automatycznie za plecami czuję leciutki powiew, ciepły, przyjemny, poniósł mnie, ale co jest grane? Dookoła całkowita ciemność, już byłem w ciele. Po tym nastąpiły jeszcze 3 wyjścia, wszystkie bardzo krótkie, nagle przerwane, z bardzo słabym dostrojeniem. W jednym za szybko otworzyłem oczy - te fizyczne, następnie nie popełniłem już tego błędu, zacząłem pocierać rękami o dywan, zmysł wzroku się pojawił. Jednak co z tego, po oddaleniu od ciała na odległość około 10m następowała cofka.

Pozdrawiam

entry 30.10.2011 - 13:07
Przebudziłem się, przewróciłem na bok i czekam. Minęły może 3 minuty gdy pojawiły się pierwsze symptomy wyjścia, nie czułem już ciała, nogi stały się bardzo lekkie, wyleciały, leciutkie wibracje, krótki pisk i jestem poza. Wstałem z łóżka, szybki test rzeczywistości, "ok jestem poza" powiedział do siebie z przekonaniem, otworzyłem okno, a za nim całkowicie inny świat tzn. podobny do rzeczywistości, ale tylko nieznacznie, całkowicie inna architektura budynków, wszystkie były ze sobą połączone, samochody poruszały się po ich dachach. Jest wspaniale, mogę latać, brak jakichkolwiek barier, czuję jednak że pozostało mi niewiele czasu. Ląduje, przed sobą widzę kapliczkę, a z niej dobiegające pieśni religijne, patrzę do środka, stoi tam ksiądz, w rękach trzyma złoty dzban, odbywa się chyba jakieś nabożeństwo, jednak jest tam tylko on, ale za nim słychać setki, śpiewających głosów. Obraz staje się mglisty, zapełnia go czerń, budzę się w swoim łóżku.

Pozdrawiam

entry 29.10.2011 - 09:04
Parę razy przez noc przebudzałem się, próbowałem wyjść, ciągle jednak bardzo szybko traciłem świadomość, szedłem na łatwiznę, bez rozbudzania, tylko od razu na plecy i czekałem.

Przebudziłem się rano (około godziny 7), przewróciłem się na bok, może wyjdę pomyślałem. Wyobraziłem sobie jak patrze na siebie z około 2m nad łóżkiem, po około 10s wizualizacja stała się dosyć wyraźna, zaczęły się wibracje. Jednak podniecenie wywołało głębszy oddech, przeszkodził mi, ale spróbowałem po raz kolejny wizualizacji, ok są wibracje, jednak znowu podniecenie wzięło górę, już trochę zrezygnowany spróbowałem ostatni raz, jest wyszedłem! Jednak zdziwienie tym razem nie przywitali mnie niefizyczni przyjaciele, ale wręcz przeciwnie, istota za plecami kazała mi się wynosić, ale co tam obróciłem się, nikogo nie było. Robię test rzeczywistości, sprawdzam czy światło działa jak należy, nie działa, ale jakąś cześć nie satysfakcjonuje to, chce więcej dowodów, nie wierzy że jestem poza. Dodam iż w pokoju panuje ciemność, ledwo co widać zarysy przedmiotów. Podchodzę do ściany, chcę przez nią przeniknąć, nic z tego twarda jak cholera, grawitacji również nie daje się pokonać. Czyli to nie astral myślałem już dość gorączkowo? Zacząłem skakać, o kurde ktoś z domowników się chyba przebudził, no ładnie za chwile wszyscy się tu zbiegną i mnie wezmą za wariata, wracam do łóżka, mojego ciała fizycznego tam nie ma. Ktoś się zbliża, idzie po schodach, drze się wniebogłosy, coś to nie gra, osoba nie idzie a biegnie, pędzi jak oszalała wbiega do pokoju, rzuca się na mnie, czuję że kawałek po kawałku tracę świadomość, to ona mi ją odbiera. Łapię stwora rzucam o ziemie, ok nie rusza się, rzucam nim w okno, odbija się, kurde ale tu wszystko twarde i nieprzeniknione, patrze a to zwykły pluszowy misiek, ale za to jaki wielki. Obraz zaczyna zanikać, ciemność całkowita, jestem już w swoim łóżku.

W sumie doświadczenie to nie było jakoś straszne, przerażające, nie bałem się tych istot, strach był jednak przed tym że jestem w świecie fizycznym. Także może ktoś poleci jakiś pewny, sprawdzony test rzeczywistości?

Ogólnie od 2 dni już śnią mi się sny związane ze strachem, moimi fobiami, może to wpływ złego samopoczucia fizycznego.

Pozdrawiam

entry 27.10.2011 - 15:31
Poszedłem dość wcześnie spać (22:00) do tego przez dzień również zrobiłem sobie dwu godzinną drzemkę, tak więc byłem dość mocno wyspany jednak i tak stosunkowo wcześnie zasnąłem. Zostałem wybudzony przez wibracje, ich natężenie z każdą chwilą wzrastało, po chwili były równe i miarowe, w uszach pojawił się świst, coś w tym stylu, który stawał się coraz głośniejszy, dłoń wyszła, poczułem że trzymam w niej telefon, zacząłem nim obracać, badać go dokładnie, spróbowałem wstać, dłoń wróciła na swoje miejsce, byłem całkowicie w ciele fizycznym. Położyłem się z powrotem, wibracje znów się pojawiły, jednak nadal nie mogłem wydostać się z ciała, wydawało mi się że obok mnie jest jakaś energia bardzo przyjemna zresztą, na twarzy pojawił się uśmiech. Wciąż trwały wibracje, jednak były one bardzo spokojne, tym razem nie udało się wyjść.

Podczas tego wszystkiego wciąż odbierałem wrażenia słuchowe dochodzące z zewnątrz, był to telewizor w sąsiednim pokoju. Przed zaśnięciem wysłałem również prośbę do NP, do tego powiedziałem sobie "dziś muszę wyjść, nie ma innej opcji!"

entry 19.10.2011 - 17:27
Witam wszystkich,

Przez parę miesięcy temat podróży astralnych całkowicie ulotnił się z mojej głowy, jednak parę tygodni temu na maila zacząłem dostawać informacje na temat kursu Noble, obejrzałem z zainteresowaniem zapowiedzi no i postanowiłem znów zainteresować się tematem ;)

Przez parę dni próbowałem HemiSync i wreszcie przeczytałem cała trylogię Monroe, jednak bez widocznych efektów, chociaż nie tak do końca. Zacząłem doświadczać spontanicznych, lecz dość częstych LD.

Pewnej nocy coś mnie przebudziło, wibracje, dałem się im ponieść. Nagle ustały, wstałem z łóżka, choć z wielkim trudem, byłem jakby czymś splątany i z wielką siłą przyciągany ku ziemi. W pewnym momencie uczucie to zanikło, podszedłem załączyć światło, ok nie świeci się, znak że to nie rzeczywistość. Nie miałem żadnego większego, zaplanowanego celu, a więc sruu przez dach i już mnie nie było ;)

Muszę wspomnieć o jeszcze jednym doświadczeniu, było to parę nocy po wspomnianym wyżej oobe. Nagle w nocy coś mnie przebudziło, ktoś pchał mi się na plecy, z uporem maniaka chciał wgnieść mnie w ścianę. Pomyślałem ok, może i dzisiaj uda się wyjść, a może to ktoś mnie wyciągnie? Czekam, czekam, jednak w końcu zrezygnowałem, odwróciłem głowę, a uczucie znikło.

Jednak chyba najbardziej nieprawdopodobna noc/poranek przytrafiła mi się dzisiaj. Nad ranem przebudziłem się, za cholery nie udało się szybko zasnąć, a więc leżałem, i w stanie pomiędzy snem a jawą nagle napadły mnie wibracje, wstrząsy można by nawet rzec, nagle niewyobrażalny huk w uszach, i słyszę nad swoim uchem jedwabisty, pełen wdzięku damski głos. Głos umilkł, po chwili i wibracje ustały, wyobraziłem sobie jak wytaczam się z ciała, i udało się już byłem i kierowałem ciałem astralnym, widziałem ciemność, zacząłem pocierać dywan, obraz zaczął się rozjaśniać, byłem w swoim pokoju. Znów podszedłem do światła, nie zapala się. No więc ok, coś trzeba zrobić, przed snem afirmowałem że chciałbym odbyć podróż nie na zewnątrz lecz do wewnątrz, także chciałem spróbować. Jednak nagle trach, obraz znika, nastaje ciemność, jestem już w swoim łóżku, ale po chwili znowu wibracje, ten sam schemat, jedynie brak tym razem tego cudownego głosu, sam huk. Znów się wturlałem, dostrojenie i do światła, a tu psikus światło działa jak należy. Ok, trzeba jakoś inaczej to sprawdzić, schodzę schodami do pokoju gościnnego i znowu trach powrót do ciała. Jeszcze dwa razy powtarzałem ten sam schemat, jednak zawsze coś cofało mnie do ciała po paru minutach.

Ok, to by było na tyle ;) Jeżeli to przeczytałeś to pozdrawiam Cię serdecznie :)

entry 30.01.2008 - 10:23
Ale jestem szczęśliwy. Już od 3 dni codziennie mam LD :D
No dobra, ale po kolei.

Tydzień temu po około 2 tygodniach od ostatniego LD stało się coś niesamowitego - uzyskałem świadomość i kontrole nad snem :D Przez całe LD latałem i latałem, potem spotkałem kumpla i z nim latałem ;)
No ale niestety obudziłem się no i się zastanawiam co by tu zrobić żeby powrócić do LD. Postanowiłem wyobraźić sobie miejsce ostatniego pobytu w LD no i przeniosłem się tam. Kumpel dalej czekał xD
I tak ze 3 razy budziłem się i powracałem do LD.

Następna noc i znowu LD :D

No ale 3, 4, 5 noc i nic.

No ale w 6 noc znowu LD.

7 noc i znowu LD, z którego się wybudziłem i powróciłem do niego :)

Dzisiaj również miałem LD, do którego powróciłem. Jednak przyciąganie było księżycowe i nie było mowy o lataniu :(

Dziękuję za uwagę :)

entry 14.12.2007 - 16:39
Jak zawsze przed snem zrelaksowałem się na maxa. W pewnym momencie przed oczami zobaczyłem salę lekcyjną. Kolega mówi żebym rzucił mu ołówek, ale ołówek walnął koleżankę w miejsce pod pępkiem (chyba wiadomo o co biega) i ona mówi: Ach, tak się podnieciłam, że się zesikałam. Ja w śmiech w realu i zaczynam się śmiać jak głupi do sera xD

Takie akcje, że nagle widzę obrazy przed oczami zdarzają mi się coraz częściej, raz też pokazała mi się ciemność nagle ktoś podchodzi od tyłu i jeb mnie z całej siły w klatkę piersiową i w plery, wyskoczyłem z łóżka jak poparzony.

Myślę, że NP mi to robi, ale jak macie jakieś sugestie to piszcie :)

Aha i pozdrawiam NP :D

entry 04.12.2007 - 16:08
Nie no co to było? Spałem na dole, a nie jak przeważnie bywa na górze w swoim pokoju. No i jest godzina 3.10 i obudził mnie telefon, który miałem na górze w pokoju, do tego zaczął migać. Ale przecież nie ma szans żebym go słyszał ani widział? Poszedłem na górę i rzeczywiście dzwonił budzik w telefonie, ale dlaczego o.0 No dobra poszedłem spać, ale już w swoim pokoju. Jak się potem okazało żaden telefon nie dzwonił, a lunatykiem nie jestem ;)

Była może 5-6 rano obudziłem się i słyszę, że ktoś wchodzi do pokoju, ale nie otworzyłem oczu. Osoba ta weszła i od razu wyszła.

Godzina 7.15 mama wchodzi do pokoju i mówi żebym wcześniej poszedł do szkoły. No ale postanowiłem trochę poleżeć no i zasnąłem. Znowu budzi mnie mama i mówi żebym sie ubierał, patrzę na zegarek a tam godzina 7.14 0.0 Siadłem se na łóżko i mnie zatkało.

I to wszystko w jedną noc.

A no i jeszcze jedno Wam opowiem.

Miałem LD i pierwszy raz tak super umiałem w nim latać. Przeleciałem przez ścianę, a tam jakieś roboty latające do mnie strzelają i jakiś głos do mnie mów: Wal ich! Nie przejmuj się nimi! One nic Ci nie zrobią!

Pozdrawiam :)


entry 23.11.2007 - 14:27
Okazało się, że bardzo możliwe jest, że te wczorajsze przeżycia to było OOBE :D

A więc z wczoraj na dzisiaj wypróbowałem technikę dzięki, której miałem OOBE.
Poszedłem spać około godziny 23, oczywiście przed snem poprosiłem MTJ o to aby pomógł mi wyjść. Nastawiłem budzik na 4.10 no i jak można było się spodziewać o tej właśnie godzinie mnie obudził :D
Bez rozbudzania położyłem się wygodnie i czekałem, chyba z 4 razy zmieniałem pozycję. Czułem, że moje ciało astralne chce się wyrwać, ale nie dało rady. Myślałem, że minęło około pół godziny, ale zobaczyłem na zegarek a tam godzina 5.40 0.0 Myślę sobie: ale przecież to nie możliwe, po prostu nie dałbym rady tak długo czekać.

Nie wiem co to było, ale jak ktoś wie to proszę niech napisze to w komentarzu ;)

Pozdrawiam


entry 22.11.2007 - 16:21
Ale jestem szczęśliwy, prawie udało mi się wyjść z ciała :D

Dobra to po kolei.

Przed snem poczytałem książkę Darka, zrelaksowałem się, wysłałem prośbę do Niefizycznych Przyjaciół, aby wyciągnęli mnie z ciała. Potem poszedłem spać.

W nocy przebudziłem się i postanowiłem spróbować oobe. no więc położyłem się wygodnie, przegoniłem wszystkie myśli i czekałem, ale nic się nie działo, więc poszedłem spać dalej. Po chwili obudził mnie dźwięk telefonu informujący o nienaładowanej baterii. No i znowu spróbowałem oobe. No ale teraz to było coś niesamowitego. Zrelaksowałem się i po 2 minutach usłyszałem piękny, aksamitny dźwięk, poczułem również, że moje ciało astralne się wyrywa z fizycznego. Niestety po 10 sekundach ustało to, a to dlatego, że za bardzo się podnieciłem chyba. No, ale potem, nie pamiętam co było, dziwne nie? Nagle odzyskałem świadomość, ale był to chyba sen. Ale był to sen, w którym myślałem, że to real. Wyszedłem w nim jakby z ciała.

Obudziłem się o około 5.30 i co dziwne nie potrafiłem zasnąć, a zawsze śpię do 7.30 jak mam na 8.00 do szkoły. I co dziwne byłem wyspany.

Eh nie wiem co ze mną jest, ale jak próbuję np. 4+1 to rano myślę, że to był sen. I teraz też tak myślę, że to co mi się przydarzyło to był sen. Ale na 99% jestem pewny, że ten piękny dźwięk to nie był sen :D

Pozdrawiam ;*