ptasior's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 19.01.2008 - 12:01
No, już czas odkurzyć mój stary notatnik i wlepić tu jakiś wpis...
No więc dzisiaj obudziłem się ok. 5.30, gdzieś tak 15 min posiedziałem przy kompie i położyłem się :) Wibracje przyszły gdzieś tak po 15min. leżenia, niestety dosyć szybko ustawały. Ale po chwili pojawiły się znowu. Zacząłem je nasilać, stawały się coraz mocniejsze, aż usłyszałem jakieś głosy... a właściwie szepty, jakby jakiegoś dziecka... Przestraszyłem się nieziemsko, i przerwałem wszystko... Zaraz później tego żałowałem :) Ale nie poddawałem się. Dalej leżę, no i wibracje przyszły już po raz 3, niestety były dosyć słabe, próbowałem chwycić sie łóżka, i wyturlać się z ciała, ale niestety nie udało się... Spróbowałem wyjść "normalnie" z ciała, tzn. normalnie wstając, ale niestety znowu się nie udało... No i na tym się skończyło, wibracje później już się nie pojawiły, za to ja sam zasnąłem :(

Prosiłbym o jakąś radę, chodzi mi o to, jak wy wychodzicie w momencie wibracji...

pozdrawiam wszystkich obemaniaków :)

entry 22.12.2007 - 08:37
Witam po małej przerwie. Od dosyć dawna nie trenowałem obe, wynikało to głównie z braku czasu. No ale teraz są święta i mam dużo wolnego czasu :)
Wczoraj ok. godziny 19. gdy byłem zmęczony, położyłem się, i zasnąłem :) Obudziłem sie ok 24, zjadłem kolację, wziąłem prysznic bla bla bla i znowu położyłem. Byłem wyspany, więc miałem problem z ponownym zaśnięciem. No ale leżę, próbuję zasnąć, jestem wpół przytomny :), poczułem że zasypiam, czuję paraliż... No to już wiedziałem, co dalej robić. Wpatrzyłem sie w ciemność przed oczami, i wibracje chwyciły mnie dosłownie po kilku sekundach. Nawet dość mocne były, oczywiście pojawiło się również takie głośne "buczenie" w uszach" I pewnie 90% z ludzi czytających to by wyszła, ale ja oczywiście musiałem coś spieprzyć :) Dawno tego nie doświadczyłem, więc radość i podniecenie były tak duże, że aż się zdekoncentrowałem :/ No trudno się mówi :)


entry 20.10.2007 - 09:58
Wreszcie zrobiłem jakiś postęp. Wstałem jak co sobotę ok. 4:00. Spróbowałem połączyć 4+1 z metod Moena, ale nic z tego nie wyszło. Znowu pojawiła się nutka zwątpienia, czy może robię coś źle, albo że OOBE to ściema... (jak sie okazało, szybko zmieniłem zdanie). Trochę zdenerwowany, że mi nie wyszło poddałem się i postanowiłem iść spać.
Jeszcze tylko klepnąłem swoje afirmacje, wyrażające wielką chęć osiągnięcia OOBE :) Potem położyłem się na lewym boku, i lekko przysnąłem, ale świadomość cały czas utrzymywałem. Mimo, iż byłem w takim lekkim transie, to rozluźniłem się maksymalnie, jak to tylko było możliwe. Nagle poczułem, że odpływam, obraz przed oczami zaczął się mazać, wariować, potem przyszły bardzo silne wibracje, połączone z dziwnym, bardzo głośnym buczeniem. Trwały one chwilę, zaczęły się nasilać, ale były takie mocne, że myślałem, że łeb mi zaraz rozsadzi. Naprawdę, dawno się tak nie przestraszyłem. Spróbowałem sie poruszyć, ale nie dało się- paraliż totalny. Może nawet przez ten strach i panikę, wibracje powoli słabły, aż w końcu znikły.
Ale zdenerwowany teraz jestem potwornie. Tak byłem blisko, tak niewiele brakowało... Może solidne wibracje dla większości to już nic nadzwyczajnego, ale dla mnie to duży postęp. Jaki ja jestem teraz nakręcony na OOBE! Już nie mogę sie doczekać jutra. Wiem już dokładnie co mam robić, i czuję, że w końcu mi się uda!