Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Sancho's Notatnik

Atak Robotów

Szedłem pomieszczeniem z wieloma ludźmi, podobno miał to być nowy supermarket, wszyscy ludzie liczyli na promocje. Przez megafony dudniły coraz to nowe oferty. Pomieszczenie było dziwne, długi korytarz rodem z SF, cały metalowy, pokryty jakaś łuską, bardzo kręty. Na końcu olbrzymia sala kinowa, wszyscy usiedli, okazało się że to bukmacher. Prowadzili go ... Kiepski, Boczek i Paździoch w perukach, przyjmowali zakłady. Później na tablicy wyświetlano wyniki, lecz zwycięzcy nie otrzymywali pieniędzy, tylko jakieś stare skarpety, swetry itp. Ludzie zaczęli się buntować. Okazało się że w budynku przeprowadzano jakieś eksperymenty i roboty wyszły z korytarza i zaczęły zabijać ludzi. Z tyłu za ekranem były schody do wieżyczki na górę, pobiegłem tamtędy, za mną jeszcze jakichś dwoje ludzi, okazało się że jeden z nich jest jakimś moim młodszym bratem. Wyszliśmy na górę, dach był cały w jakichś barierkach, była też lina po której można było przejść na drugi budynek. Przeszliśmy i się schowaliśmy, na dole zaczęły przyjeżdżać policja, straż pożarna. Pomału sytuacja chyba się opanowywała, kilku ludzi wyszło żywych z marketu. Zobaczyłem że lina się napina, a po niej wchodzi za nami jakiś mały robot z 6 nogami i głową. Przypominał pająka. Wziąłem brata i skoczyłem na dół. Trzeci facet nie chciał nas słuchać, siedział na górze, panikował i zginął. Pobiegliśmy w stronę straży i policji. Odpierali ataki, zresztą skutecznie. Koniec snu ;)

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services