Sancho's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V  < 1 2 3
entry 18.06.2014 - 12:11
Dzisiaj podczas przemierzania świata w LD, natknąłem się na dziwną istotę, na którą w ogóle nie miałem wpływu. Było to w parku, za moim balkonm, zawsze wyskakuję z 4 piętra, chwilę latam a następnie kieruję się głową na dół żeby zacząć szybko spadać, po czym w ostatniej chwili się przekręcam i ląduję na nogach. W parku było jak zawsze sporo osób, spacerowiczów. Przemierzając go, przyczepiła się do mnie jakaś dziewczyna, zaczęła mnie namawiać na... sami wiecie co :) Ja nie chciałem tego, nie po to tu przyszedłem (wiem możecie mi nie wierzyć ale tak właśnie było ;) Dziewczyna zmieniała się w coraz to inną i ciągle mnie napastuje. Nie dała się odczepić, starałem się ją zgubić w pewnym sklepie ale się nie dało (swoją drogą ciekawe, że jak się próbuje coś jeść w LD to mózg zapamiętuje smaki i można je lekko przywołać podczas wcinania wtedy czegoś ;) Wracając do tematu, byłem strasznie napastowany, aż lekko dochodziło do czynów, nie potrafiłem się obronić, istota nie reagowała na wszystko co chciałem uczynić żeby zniknęła. Była silna. W końcu nie wytrzymałem, zwykle staram się być kulturalny, ale wtedy wypuściłem cały szereg bluzg pod jej adresem, ona się spojrzała i zmieniła w dym, ja straciłem kontrolę nad wszystkim i się obudziłem. Poczułem się pozbawiony energii, nie mogłem zacisnąć pięści do końca, ani zrobić nawet 50 pompek które robię zawsze po wstaniu na luzie. Wiem, że trafiłem na jakiegoś intruza- wampira. To już drugi raz kiedy mam nieproszonego gościa w LD, chociaż muszę przyznać, że ten nie był aż taki straszny jak go malują :D Chodzi mi tu oczywiście o sposób jakim wyciąga energię ;) Położyłem się potem jeszcze na moment, starałem się ją przywołać, co mi się udało. Zobaczyłem jej lekki obraz przed sobą, ona się krzywo, a raczej złowrogo (to słowo jest odpowiedniejsze) się na mnie patrzy. Starałem się wyssać z powrotem jej energię moim sposobem. Muszę się przyznać, że częściowo mi się to udało, jednak szybko utraciłem obraz, nie próbowałem już więcej, nie miałem więcej czasu na leniuchowanie w łóżku, przecież czekało na mnie kolokwium w realu ;p Pozdrawiam :)

entry 08.06.2014 - 12:34
Dziś w swojej podróży zawędrowałem do mieszkania moich dziadków, były tam jakieś dwie istoty, ale nie zwracaliśmy na siebie uwagi. Po chwili postanowiłem wyjść z mieszkania i pozwiedzać okolicę, wtedy jedna z istot zaczepiła mnie i powiedziała "nie wychodź". Faktycznie za drzwiami, na klatce schodowej dało się wyczuć jakąś złą, nieprzyjemną energię. Nie wiem jak to zrobiłem, ale zrobiłem i przywołałem jakiegoś bota po czym kazałem mu iść pierwszemu i to sprawdzić (ale jestem sprytny :P ). Bot poszedł ale chyba został rozniesiony w pył, do mieszkania wpadł jakiś koleżka, chyba inny podróżnik. Zaczął mnie atakować, śmiał się głupkowato. Czułem, że wysysa ze mnie energię, coraz ciężej było mi się bronić. Postanowiłem sam rozpocząć absorcję jego energii, potrafię to trochę również w ciele fizycznym, ale tam poszło błyskawicznie, widać fizycznie są jakieś ograniczenia i bariery. Wtedy stanąłem, zacząłem się koncentrować i sam zacząłem absorcję. Tamten stanął jak wryty, wytrzeszczył oczy, ja po 2-3 sekundach urosłem do sufitu, on zaczął wyraźnie maleć do rozmiarów dziecka (robiłem przy tym szaloną minę dla lepszego efektu xD ). Zaczął się pomału wycofywać wciąż z taką przerażoną miną typu jak on to zrobił, natomiast ja czułem że zaczynam odpływać, kończyła mi się faza. Powróciłem do ciała. Do tej pory czuję w sobie nadmiar energii. Jeśli ktoś wie co można z nią zrobić w astralu, tak dla ciekawości, na przyszłość, proszę o komentarz. Pozdrawiam :)

entry 04.06.2014 - 20:38
Przeżyłem jeden z chyba najciekawszych snów w moim życiu, mimo że jest już dość późno wszystko doskonale pamiętam. Podobała mi się jego oryginalność więc starałem się zbytnio nie ingeować w niego, zobaczyć co przyniesie mój zjechany mózg :) Otóż byłem niewolnikiem w kopalni podczas II wojny światowej, byliśmy w łachach (pasiaste piżamki :), każdy ogolony na łyso, pracowaliśmy pod przymusem dla III Rzeszy. Do tej pory pamiętam większy rozkład kopalni, te miejsca w których byłem. Wszędzie niemieccy wartownicy, my pracowaliśmy z kilofami, wydobywaliśmy jakąś rudę. Była też wielka sala, za nią nasz mały azyl, baraki z łóżkami. Ulubione miejsce niewolników. Wczułem się też w rolę jakiegoś uciekającego skazańca. Uciekałem przez wąskie korytarze, deski, pod nimi przepaście, drabiny. Gonili mnie, uciekałem w górę po drabinach aż wpadłem w ślepą uliczkę. Kiedy zobaczyłem pierwszego niemca wchodzącego za mną, przywaliłem mu tak z pięści w twarz, że aż spadł i więcej go nie widziałem ;p Jednak zaczęło sięwsypywać ich tyle, że już nie dawałem rady, położyłem wielu, wpadł i oficer ( czarny mundur, czerwona opaska ze swastyką ;P ) ,położyłem również i jego, a on zaczął płakać, że mu nogę złamałem. Podnieśli go, wyjął broń i wypalił mi w twarz. Tu nastąpiło zwolnione tempo. Czułem po kolei, jak nabój przenika przez moje czoło, wchodzi w mózg, wypada z czaszki. Po tym ciemność. To było nieprzyjemne uczucie, nawet coś w rodzaju bólu. Następnie akcja przenosi się do mnie. Było już po wojnie. Okazało się, że jestem wysokim rangą oficerem sowieckim, chyba nawet zarządcą kopalni. Nie chciałem nic zmieniać, byłem ciekawy co będzie dalej :) Miałem na sobie mundur, wszyscy żołnierze jakich mijałem jako pierwsi mi salutowali, przybierali pozycję na baczność. To było całkiem miłe uczucie :D Kopalnia dalej prowadziła wydobycie, ale już nie niewolnicze, była jednak bardziej na czymś muzeum tamtych czasów. Kręcili się cywile, w wielkiej sali były eksponaty i ich wartownicy. Jak się chodziło po tych spróchniałych deskach i zobaczyło stare nieczynne już baraki z naszymi łóżkami, aż człowiekowi robiło się tak smutno na sercu. Nagle było słychać hałas, trzęsienie w wielkiej sali. Widziałem że zaraz się zawali, wyprowadziłem stamtąd ludzi, po czym sam ją opuściłem i odkryłem źródło zamieszania. To byli jacyś robotnicy, którzy kopali gdzie nie trzeba i zaraz spowodują zawalenie nam wszystkiego na głowę. Wziąłem ze sobą kilku sowietów, zobaczyłem dziurę, prawdopodobne miejsce gdzie ukryły się te gnojki. Nie chciałem dopuścić żeby zrujnowali mi moją kopalnię ;p Były tam trzy odzielnne korytarze, podzieliłem ich na zespoły, pobiegłem ostatnim z dwoma ludźmi. Na końcu była niewielka salka, okazało sięże każdy korytarz do niej prowadził. Były tam 2 robotniczki w tym jedna ekstra, godna polecenia ;p i jeden robotnik. Ryli wielkimi młotami pneumatycznymi prosto w ścianę prowadzącą do wielkiej sali. Powstrzymaliśmy ich, ale było już za późno. Zobaczyłem jak moja przeszłość wali się pod stertami gruzu. Zrobiło mi sięsmutno na sercu ;) Chciałem ich rozstrzelać na miejscu, ale ten seksowny bot ( tak o niej napiszę może ;p ) spojrzał tak na mnie jakoś smutno i się powstrzymałem. Zapamiętałem to spojrzenie i brązowe oczy bo to był już mój ostatni obraz jaki widziałem. Następnie obudziłem się. Dzięki za przeczytanie moich wypocin wytrwałym :) Pozdrawiam

entry 02.06.2014 - 12:06
Może to nie będzie zbyt długi bądź ważny wpis, ale napiszę o tym bo to dość ciekawe i dawno nie pisałem. Otóż do mojego świata LD dziś wdarli się intruzi z astrala. Akurat byłem sobie w laboratorium, (pracownicami były oczywiście piękne panie ;D ) i jak zawsze ćwiczyłem. Ćwiczę zawszę panowanie nad grawitacją, wyrzucanie poprzez nią wielkich przedmiotów, telekinezę, przecinanie różnych wielkich obiektów itp. Taki trening wojownika :) Podczas LD rzadko, ale zdarza mi się, że mój mózg odtwarza jakąś muzyczkę, jak przez radio. Tak było po jakimś czasie i tym razem, ale moje labolatorium nagle było zniszczone, takie czarne, spaczone, moje seksowne boty zastąpiła jakaś kartonowa żenada, imitacja. Myślałem, że straciłem kontrolę, ale mi sięto nie zdarza, ponad to nie dało się tego naprawić. Dookoła nic no i ta muzyczka. Zauważyłem drzwi, postanowiłem jakoś w napadzie je wywarzyć, wpadłem na nie z kopniakiem. Co zobaczyłem ? Ta część labolatorium była ok, nic nie było zniszczone, znaczy ktoś mnie odseparował. Zobaczyłem szarego kota, ale na sierści miał częściowo stalowe kolce, spostrzegł mnie i zaczął uciekać. No to ja za nim, chciałem go dorwać i rozpruć, już miałem przygotowany przedmiot w ręce. Skubany szybko uciekał, starałem się zrzucać na niego ściany i kawały sufitu, ale to nie działało zupełnie jakbym nie miał kontroli w tym miejscu. I nagle ktoś zaczął krzyczeć do kota "szybciej, dłużej nie zdołamy utrzymać kontroli". No to ja starałem się przyspieszyć, kot wypadł na jakieś podwórze ja za nim, on stanął normalnie i gapił się na mnie. Na podwórzu obraz mi się rozmazał nie bardzo widziałem gdzie jestem, ale coś mnie trzymało, jakaś siła. Nie mogłem sięza bardzo poruszyć. Pomyślałem wtedy jak wy ze mną tak, to ja wam pokażę- i zacząłem charchać xD Myślałem, że może takie dźwięki przestraszą kota i ja się obudzę, stracą nade mną kontrolę. Na to kot wywalił gały i gada do mnie "przestań", ale już za późno, sen się kończy ( bo moje ciało fizyczne mnie budzi poprzez charczenie xD ), czuje już paraliż, (jakieś szmery dookoła mnie, widzę dwa zarysy ! nie wiem czy zrobili to specjalnie i czy nie grzebali mi przy mózgu, muzyka miała może być dla relaksacji, otworzenia się i ułatwienia im zadania), usłyszałem odgłos otwierającego się korka i .. się obudziłem. Byłem trochę spocony, dookoła zimno i tak jakbym jeszcze czuł ich obecność dookoła mnie. Dobra, w każdym razie nie chcę siać żadnych teorii spiskowych ani nic, chciałem tylko opisać fakt jaki mi się przydarzył. Widać ktoś potrafi ingerować w LD, nie znam tylko niestety przyczyn :) Dzięki tym, którzy to czytali. Pozdrawiam serdecznie

entry 29.05.2014 - 11:54
Witam, postanawiam opisać moją małą "przygodę" prawie od razu póki jeszcze doskonale wszystko pamiętam, bo pamięć ludzka często bywa zawodna :) Oobe zawsze mam nad ranem, kiedy jestem już wyspany. Tak było i tym razem, przekręciłem się na drugi bok i już praktycznie od razu odczuwam wibracje. Czuję jak nadchodzi paraliż, chciałem już wstawać ale postępował szybko, nie mogłem z nim walczyć więc postanowiłem ulec. Za chwilę wylatuję z ciała i pędzę (już sam, nikt mnie za nic nie ciągnał) przed siebie. Ale tak jak ostatnio pisałem (tylko na forum nie w notatniku) znowu ciemność wokoło mnie. Ale coś było nie tak. Próbowałem się dostroić ale nic. Przed sobą w tej ciemności zobaczyłem tylko obraz( coś jakby na kszdtałt tv) swoje ciało. Obraz pokazywał jak jestem nad nim. Swoją drogą muszę się chyba ogolić bo moja broda od dołu nie wygląda zbyt dobrze :D ale to takie moje własne odczucie. Nie wiem teraz jak to ująć. Napiszę tak- od samego początku czułem jakieś powiązanie w stanie OObe z moim ciałem. Tzn tak jakbym był w dwóch światach jednocześnie i mógł kontrolować dwie postacie. Czułem swoje ciało fizyczne na ziemi i siebie w OOBE jednocześnie. Postanowiłem otworzyć oczy. Co zobaczyłem ? Zobaczyłem swoją sypialnię oraz na tym ekranie jak otwieram oczy. Teraz już wiem że ten ekran w stanie OOBE (będę ciągle powtarzał taki zwrot bo hmm nie znajduję substytutu dla niego, nie napiszę w astralu bo ja g*wno widziałem dookoła), był wewnątrz mnie, widziałem to jkby przed oczami, no nie wiem jak to naprawdę napisać, trzeba tego doświadczyć żeby zrozumieć. Nosołamacz mi doradził że jak się liźnie coś w OOBE to wtedy można się lepiej dostroić. Próbowałem ale jak to zrobiłem to mnie odrzuciło, . Okazało się że polizałem własne prześcieradło ciałem fizycznym xD Tak więc postanowiłem wstać. Udało mi się wstać ciałem fizycznym, mimo tego że moja dusza byłą na zewnątrz, jestem tego pewny ! Ktoś zadawał pytania czy takie ciało może istnieć bez duszy- moim zdaniem tak, doświadczyłem tego na sobie. Ale od razu piszę, naprawdę nie polecam nikomu ! Opiszę teraz zachowanie mojego ciała. Prawdę mówiąć, kontrola była okropna. Ledwo stałem za tym łóżkiem, mięśnie były sflaczałe, trudno było je napiąć. W głowie szumiał jakiś odgłos wichru dobijającego się przez okno. A mój oddech ? Istny Darth Vader, tak właśnie mogę go opisać. Mimo tak głośnego sapania przychodził samoczynnie, także chociaż z tym nie było problemów. Postanowiłem wyjść z pokoju, chodziłem jak jakiś zombie. Były jakieś zachwiania, kontrola była naprawdę słaba ( jednak z biegiem czasu i rozgrzewaniem mięsni byłą odrobinę lepsza), obraz był OK, może troszkę gorzej widziałem. Ale tylko odrobinę. Dopadłem reką do klamki, doszedłem do lustra. Nic szczególnego- ja. Tylko trochę głiupiej wyglądający niż codziennie ;) Pochodziłem po domu, lecz nie byłem za bardzo zachwycony tym stanem, zdecydowanie mnie to niepokoiło. Słowa były wymawiane z ogromnym trudem i były trochę zniekształcone przez pracę języka. Wróciłem do łóżka, walnąłem się na nie, chciałem wrócić z powrotem. Nie było to łatwe. Zamknąłem oczy, kontrolowałem już tylko siebie w OOBE. Wmawianie sobie że chcę wrócić do ciała nie przynosiły efektów. Postanowiłem zaniechać jakichkolwiek czynności i poczekać aż wrócę. Po chwili czekania poczułem że zaczyna mnie lekko wciągać do ciała a ja wróciłem. Otworzyłem oczy, byłem w takim ułożeniu jak się rzuciłem na łóżko, spojrzałem na drzwi od pokoju- był otwarte, więć to nie był sen! To mogę więc wykluczyć na 100%. Moje ciało było okropnie zmęczone, byłem spocony. Nogi do tej pory mam jak kamienie, ręce same mi opadają praktycznie. Reasumując mogę powiedzieć że to było naprawdę odrobinę przerażające ale i ciekawe doświadczenie. To było tak jakbym był jednym wielkim mózgiem a pod sobą miał dwie istoty, które całkowicie kontrolowałem, a nawet byłem nimi. Odczuwałem wszystkie zmysły, widziałem to co one. To chyba najlepszy opis tego przeżycia. Dla mnie to też zupełnie niemożliwe, przecież paraliż senny powinien mnie unieruchomić- POWINIEN ale tego nie zrobił, moje ciało egzystowało samo, bez duszy. Tak więc mam świadomość, że Ci którzy to przeczytali ( jeśli to zrobili to naprawdę serdeczne dzięki ;) ) niekoniecznie w to uwierzą, bo sam mam z tym problem. Jednak trudno mi siękłócić z faktem dokonanym. Ja tylko chciałem podzielić się z wami moim doświadczeniem, może ktoś coś takiego miał, jeśli tak to niech napisze :) Dzięki tym którzy czytali i pozdrawiam was serdecdznie.

3 Stron V  < 1 2 3  
Mój obraz