MadziaKK - Notatnik Obe, Blog


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V   1 2 3 > » 
entry 29.06.2016 - 09:25
Tyle razy przez to przechodzi?am , podobn? ?cie?k? my?lenia, ale oczywi?cie nie t? sam?... ?e a? zapisz?, i ju? nie b?d? musia?a sobie tego przypomina? ci?gle na nowo...

Od czego zacz??... Wiesz, ?e opierasz si? na tym, czego do?wiadczy?e?, tak? Nom, tak robi ka?dy cz?owiek, tak zosta? stworzony, ?eby do?wiadcza?. Nic w tym nie ma z?ego, nit ci? za to nie powinien ocenia?, ja ciebie nie oceniam. Podaj? fakty. Nie obra?aj si? i nie zamykaj w skorupie od razu, nie próbuj negowa? tego co napisz?, bo nie o to mi chodzi ?eby komu? zaszkodzi? czy wy?mia?. Nigdy! Wr?cz przeciwnie, chc? da? powód, ?eby z tej skorupy wyj?? i naprawd? nikomu nie zale?y na tym, ?eby? si? w niech chowa?. Je?li to czytasz, znaczy ?e jeste? gotowy i dasz rad?.

We?my mój przyk?ad, jestem, by?am optymistk? ca?e ?ycie. Ostatnio jednak to ?ycie mi dopiek?o. Rozmy?la?am o tym nie raz, wkurwia?am si? nie raz. Przeanalizowa?am sytuacj? z ka?dego punktu widzenia, to znaczy ka?dej osoby bior?cej w tym udzia?. Znam powody dla których zrobi?a, czy post?pi?a w?a?nie w jaki? sposób ka?da osoba z tego, co mnie spotka?o. I niewiele to zmienia. Sama wiedza nie jest tym, co uwalnia od czego?... Nie b?d? si? skupia? na tym, co znasz, chcia?abym, ci pokaza?, ?e mo?na inaczej, i moje do?wiadczenie nie musi by? tym, co mnie przygniata. Ludzie na oko?o nie musz? by? tym, co nienawidz?. Naprawd? wystarczy tylko jedna osoba, która w ciebie uwierzy, by? stan?? na nogi. Nie mówi?, ?e chc?, ?eby? wybaczy? od razu wszystkim którzy ci? zawiedli, i tym, którzy dali ci z?e do?wiadczenia. Ale ca?y czas masz wybór. Jak post?pi?, jak powiedzie?, co powiedzie?, co pomy?le?, komu zaufa?, komu przesta? ufa?. Z czym da? sobie spokój. Mo?esz by? sob?, opanowa? strach. Tego strachu który nosisz w sercu ludzie si? boj?. Ty si? chowasz, a oni boj? si? twojej "z?ej" natury. I wydawa?o si? ?e najlepszym wyj?ciem b?dzie jak b?dziesz z?y/z?a... wiem, ?e to si? wydaje by? najlepszym wyj?ciem, ale tak chcesz ?y?? Ja nie chc?, ka?dego dnia mam wybór. Nic nikomu nie musz? udowadnia? i nikomu nie musz? dawa? dowodów na to jaka jestem. Chc? by? sob? i robi? tak jak czuj? i nic nikomu do tego. Ludzie naprawd? boj? si? tylko strachu, tego, który okrywa kogo?, kto si? boi, wyczuwaj? ten strach, nazywaj?c inaczej.

Takie nastawienie na z?y ?wiat, jeszcze bardziej pog??bia to, ?e ludzie odbieraj? strach i sami si? boj?, broni? si? przed tymi których si? boj?. I tak w kó?ko... I to do?wiadczenie nie ma wyj?cia , nakr?ca si? tak, a? co? p?knie, a? kto? powie sobie stop.

Nie ma wyj?cia, nie ma rozwi?zania, nie ma czego szuka?. Zatrzymanie si? jest tym, co trzeba zrobi?. Powodzenia!

Tak na zako?czenie, o czym chcia?am napisa? pisz?c ten tytu?. Paradoks w do?wiadczania jest w tym, ?e w?a?ciwie ci?gle, ka?dego dnia mamy wybór tego kim by?, jak si? tworzy? na nowo, a wybieramy stare utarte ?cie?ki z do?wiadczenia. A to ?ycie mo?e by? naprawd? pi?kne, jak obiecywano, ?e b?dzie przy narodzinach. :)

entry 19.06.2016 - 18:56
Od jako? niedawna staram si? popatrze? w s?o?ce, i si? uda?o. Nic mi nie jest, jako? pisz? na klawiaturze, nic mnie nie boli. Widz? tylko jakby bez skupiania si? czy robienia czegokolwiek dodatkowego co? co jest, a tego zwyczajnie nie wida?.

Zobacz? czy to zniknie, czy po prostu b?dzie kilka godzin.

Jakby kto? chcia? próbowa?, to na pocz?tek radz? przymru?a? oczy, bardzo ;p Ja lubi? tak obserwowa? t?czowe, chocia? mo?e nie zupe?nie, kolorowe rz?sy, których nie wida? jako rz?sy a jak takie ma?e niby ulotne t?cze.

To mi pomaga uspokoi? my?li i przesta? si? ba? przysz?o?ci...

entry 03.05.2016 - 10:11
Mia?am przejrzysty sen. Taki z przes?aniem.

Na ko?cu mniej wi?cej, zasz?am z grup? ludzi na wzgórze. Spodziewa?am si? tam mie? najpi?kniejszy widok na zachód s?o?ca jaki chcieli?my wszyscy zobaczy?. To by?o co? do czego ka?dy d??y?. Sz?am z przodu i tylko jedna osoba sz?a za mn?. I si? okaza?o ?e tylko jaka? taka, która mnie raczej prowadzi?a i podpowiada?a, ni? chcia?a obejrze? co? nowego. Nawet nie zauwa?y?am jak grupa si? "rozp?yn??a" a ja ci?gle sz?am do przodu ?eby mie? ten najpi?kniejszy widok na zachód s?o?ca i cz??? krainy jaki oblewa? swoimi promieniami w ró?nych kolorach... co? przepi?knego. Wesz?am na koniec jakiego? wzgórza - tak! Nataki widok liczy?am. Przepi?kny, i zacz??am si? zachwyca?. Nagle przede mn? wyrós? jak spod ziemi wielki kamienny budynek z mocn? wykuwan? bram?. Brama wielka. Zas?ania mi mój zachód s?o?ca! Co jest? Szybko zainteresowa?am si? jednak tym, co by?o za t? bram?, promienia?o wszsytko jak?? energi?, tak przyjemn? i spokojn?, ?e... w?a?nie tego mi jako? brakowa?o w moim ?yciu. Tak w?a?nie tego, to mnie zawsze przyci?ga?o jak magnes. Przewodnik obok mnie, jakby nie szturchn??, ?ebym wesz?a, przesun??am si? do przodu, brama sama si? otworzy?a. Wielka pot??na, otwiera?a mi ?wiat do którego t?skni?am. Skupi?am si?, co tam jest? Wiedzia?am, nawet nie wchodz?c. Tak. To taki spokojne poczucie spe?nienia. zwyczajne, pogodne, spe?nione, spokojne. Jakbym zajrza?a tam my?l? (mentalnie) ?e siedz? tam mnisi i jedyne co robi?, to ogl?daj? ten zachód s?o?ca, na który przysz?am. Ale w tym jednym momencie, jak zacz??am przechodzi? przez bram?, wszystko co mia?am przed oczami znikn??o. Wspomnienie o tej grupie, której chcia?am co? pokaza? wróci?o... To nie twój czas - jakbym odebra?a od przewodnika.

Smutna le?a?am tak jeszcze troch?.

:/

To do czego mia?am wraca? w porównani do tego, co widzia?am za t? bram?, by?o... nie dla mnie? :(

entry 02.05.2016 - 17:35
Dopóki jeszcze testuj? wszystko na sobie, chcia?aby zapisa?, jak zacz?? medytowa?, ?eby co? z tego wysz?o, a nie by?o tylko siedzeniem czy le?eniem i zwyk?ym odpoczywaniem. Chocia? na dobr? spraw? o poczucie relaksu, dobre samopoczucie tu chodzi najbardziej. Nie ma si? co rozpisywa?, jaki to uczucie, zapomnij o tym, ?e kto? da ci gotowy przepis. Ani na medytacj?, ani na twoje ?ycie ;p Chcia?abym ci to jedynie przybli?y?.

To czego potrzebujesz ju? jest. "Wszystko" jest, i "wszystko" jest dost?pne. S? tylko ograniczenia, które z ?ycia robi? skomplikowany labirynt.

Medytacja to stan, w którym wiesz, co my?lisz. Uwaga skupiona na tym, co my?lisz, nie jest przesuni?ta na zewn?trz cia?a, i ciebie. Zwi?ksza si? rozdzielczo?? czasu, zaczyna p?yn?? troch? inaczej i masz na to jaki? wp?yw. Skupienie energii na my?lach, jest w?a?ciwie tym, ?e ju? mo?na zauwa?y? ró?nic? tego jak inaczej mo?na postrzega? ?wiat.

Cokolwiek robi cia?o fizyczne, ma instrukcje, da si? w medytacji podejrze? to jakie to s? instrukcje i jakie my?li tym steruj?. I to jest chyba najciekawsze w tym na pocz?tek. Rozpoznanie energii my?li, jakichkolwiek, bez "zas?aniania ich".

Ja w miar? up?ywu czasu, jaki po?wi?ca?am na medytacje, zacz??am obserwowa? i odkrywa? ca?e swoje dzienne ?ycie, w tym w?a?nie stanie medytacji. By?o to dla mnie chyba równie ciekawe jak pierwsze czy drugie wyj?cie z cia?a fizycznego.

entry 01.04.2016 - 18:38
Jedno jedyne co mnie do razu i z miejsca podnosi na duchu... polecam sobie przypomnie? to uczucie, ?e wszsytko b?dize dobrze.
Naprawd?.

entry 06.03.2016 - 13:51
Pisz? i kasuj?... nie chc? przenosi? do swojego notatnika tego, co mnie do?uje. A jako? zdecydowa?am si? napisa? tutaj dopiero, jak to co mnie trzyma?o w swoich szponach, odpuszcza.

Tak, mnie te? to dosi?ga. Mo?e nie b?d? porównywa? czy mniej, czy bardziej. G?upota ludzka i ?wiadomo?? tego, ?e co? si? robi dla czyjego? dobra, jest dla niektórych wystarczaj?cym usprawiedliwieniem. Nawet je?li to k?amstwo w ?ywe oczy.

I to mnie w ludziach do?uje, i to, ?e przez takich ludzi znajduj? si? w sytuacjach ?yciowych, przewidzianych dla nielicznych. Wybranych. Z "marginesu" spo?ecznego. Takich ludzi bardziej wra?liwych, i czu?ych na zranienia. Zbyt wra?liwych, ?eby si? otrz?sn?? i udawa? ?e to co ich spotyka jest normalne. I zbyt rozumiej?cych sytuacje, ?eby nawet próbowa? walczy? z wiatrakami. Cz?sto za to zamykaj?cy si? w swoich skorupach z?a i ch?ci zemsty...

I to nie jest normalne. Nie powinno by? w cywilizowanym ?wiecie, za jaki si? uwa?amy, my jako ludzko?? 21 wieku.

Ale w sumie mia?am nie pisa?, tego co mnie do?uje. W?a?nie mój notatnik jest te? tym, co mi pomaga "wróci? do siebie". Wierzy?, ?e ludzie s? dobrzy. I mie? rado?? z ?ycia.

Tak, wi?c, pomy?lmy...

entry 31.01.2016 - 19:54
takie poczucie tego, ?e to prawda, jesczze sie upewnia?am. Tak logicznie my?la?am, i to by? real nie sen. A potem si? obudzi?am. Taaa... bardzo zabawne

Jak sobie przyponina?am, co mi si? ?ni?o... no co? to ju? nie brzemia?o w tych realiach tak logicznie :)

entry 08.01.2016 - 11:57
Wczoraj przed snem robilam medytacje, i podobno byla przelomowa. Nie napisze nic nowego, wiec nie napisze nic. To jednak podobno bede wspominac bardzo dlugo...

No nic zobaczymy.

Zaczyna mnie troche denerwowac, ze wiem, jak zostana preczytane moje slowa i jakbym nie mogla napisac wszsytkiego, jakies glupot tez. :/ Bo niby wszsytko bedzie potem studiowane slowo po slowie... masakra jakas ;p

entry 03.12.2015 - 12:37
Ale mia?am sen... jakby

Sta?am przed lustrem, robi?am co? co nie jest akceptowane... a przynajmniej uwa?ane za niedobre. Ale ju? bez wyrzutów sumienia zacz??am przed lustrem ?ci?ga? co?... skór?, bo zacz??a odstawa?... Dopiero jak kto? podszed?, "jego oczami" zobaczy?am, ?e robi? co? niedobrego. Zastanowi?am si? chwil? i jak znowu spojrza?am na odbicie w lustrze. hym, ale fioletowa ta skóra, wcze?niej nie zauwa?y?am, ?e chcia?am si? chyba dopasowa? i wysz?o ?e troch? przesadzi?am z kolorem... z czasem si? sta?a ciemno fioletowa. Ale j? sobie zdejmuj?, zadowolona, ?e pod spodem jest zwyk?a nieopalona skóra, zwyczajna, niemal bia?a, ko?cz? to co zacz??am. Czuj? dezaprobat? osoby obok, co on chce, przecie? jest ?liczna, moja nowa, stara skóra ;p

I czuj? si? o niebo lepiej.

entry 24.11.2015 - 00:44
dziwnie, bo cz?owiek, tak jak ?yje, to jak ?yje, w jaki sposób siebie wyra?a, w jaki dozwolony sposób, dozwolony przez spo?ecze?stwo... i tak jest marne

czuj? si? zwyczajnie samotna w?ród ludzi, je?li nie mam troch? z tych "fizycznych" pogl?dów, jakie s? dopuszczalne, i uznawane za normalne... :|

Czy cchia?abym wiedize? wi?cej? Nie umiem si? cieszy? niczym, co jest zwyczajnie fizycznym ?yciem, zamkni?tym w 4 ?cianach, mi?dzy dniem i noc? i planowaniem kolejnego dnia, roztrz?saniem dnia poprzedniego. Nie umiem i nie chc? tak. Nie wiem, jak da?am rad? wytrzyma? tyle lat, i tak, chyba jaki? sukces, je?li sukcesem mo?na nazwa? umartwianie si? za ?ycia.

No...

To gdzie ten mój luzik ;) I moje miliony, bo nie cch? w dzisiejszym materialnym ?wiecie zwyczajnie biedowa? i nie?? ze sob? przes?anie, ?e nie mo?na by? jednocze?nie bogatym i dobrym. ;p

Tak jak to si? wszytko potoczy... to jedna wielka zagadka. Chyba ;]

entry 14.11.2015 - 10:08
Tak sobie robi?am medytacje wczoraj. A si? pop?aka?am z tych emocji jakie sobie przypomnia?am, ale nie o tym chcia?am w?a?ciwie. ;p

Przypomnia?o mi si? jak kiedy? mia?am zamkni?te oczy a pomimo tego mog?am zamkn?? jeszcze inne powieki? Jasny gwint jak to mo?liwe ;) Nie dziwi?am si? wcale, bo ju? tak mia?am kiedy?. W?a?ciwie na razie do niczego mnie to nie poprowadzi?o jeszcze, ale kto wie, mo?e mo?na si? przenie?? gdzie?, a to dobry pocz?tek ;p

:]

entry 08.11.2015 - 11:17
Tak ludzie zmieniaj? zdanie. Takie jest spo?ecze?stwo, ob?udne, bez swojego zdania, bezlitosne na has?o, p?acz?ce na has?o. Ma?o jest odwa?nych. Odwa?nych, którzy s? sob?.

:( Ile razy wiem, ?e tak jest, normalnie mi przykro, ?e tak jest. A chwil? potem, my?l?... opiekun mnie pociesza, ?e to niei tak wygl?da, ?e to tylko jedna z masek tego ?wiata, ?wiata z przewag? cierpienia...

Gdybym mia?a ?wiat do wymy?lenia, do zagospodarowania, jaki by by?? Jednego tylko nie mog?abym zmieni?, tego, ?e ci, którzy ?yliby w tym ?wiecie mieliby woln? wol?, mogliby u?ywa? tego mojego ?wiata jak chc?. Mia?abym im za z?e, ?e chc? do?wiadczy? cierpienia? Czy by?óby na mnie, ?e to ja wymy?li?am? :] By?oby pewnie ;p jak znam ludzi.

entry 31.10.2015 - 10:46
Zacz??am gra? i nagrywa? jak gram... ;p

w minecrafta, jak kto? zainteresowany moj? osob?... polecam na youtube.

edit/
albo gr? ;p

entry 04.10.2015 - 19:26
Zadziwiaj?ce jak wracam na to forum jak bumerang. :)

Wiec, jak to, wybra?am puszk? i si? ciesne w emocjach i postrzeganiu ?wiata jak wiekszosc ludzi? No jednak. A na cholere? Nie mam pojecia. I tak co niektorzy maja takie przygnebiajace zycia, ze az sie w glowie nie miesic, ze sie z teog nie moga wyrwac. Przez jedno czy dwa przekonania, ktore mozna sobie zmienic, a ktore ucinaja skrzydla, rece do dzialania i nogi do ucieczki nawet te?. Oczywiscie wszystko w przenosni.... masakrycznie przygnebiajace. Czemu ludzie chcha tkwic w tym, co musz?. Czemu nie zastanwiaja sie czemu musza. Czemu nie dojda do wniosku ze wlasciwie to swiat jest dla nich i nikomu nie zalezy na tym, ze cos ich boli, a to ich zycie. Jak chca je sobie przezyc wlasnie tak... przeciez nikt im nie zabroni. To ta wolna wola, ktorej jako jedynej nie mozna podwazyc w tym swiecei, zamknietym w pieciu zmyslach.

:)

Dobre, nie? Wszystkie badania cz?owieka, zwyczajnie nauki ?cis?e, medycyna XXI wieku, fizyka, itp. (nie bede wymieniac bo nie chodiz mi o nazwe dziedziny jaka czlowiek wymysl, i jak j? nazwa?, zeby zrozumiec siebie, poznac siebie jako istote z krwi i kosci, jako jednostke i jako czlonka spoleczenstwa jakie sam tez tworzy).. tak wiec, te wszsytkie dziedziny jako oczywiste podaja fakt, ze mozg ma swoje schematy myslowe, ze to co widzi oczami, jest przetwarzane w mozgu i dopiero nadaje sie temu znaczenie. Ze to co dociera wszsytkimi zmyslami dopiero jest interpretowane przez mozg. Ze tak samo jest z czasem, ze jest odczuwany indywidualnie. Ze to wzsytko to... i brakuje tu kilku lat badan, czy kilkudziesi?ciu, nad tym, z czego jeszcze sklada sie czlowiek. I odkrycie, co tak naprawde jest wiadome. Po??czenie tego, z tym, co sie nazywa nauka. Nie napisze nic wiecej, bo nie lubie sie rozpisywac. Wole czytanie miedzy wierszami, bez tlumaczenia tego, co odbieramy wszsytcy na czytanie z gestow, mimiki twarzy czy tego co czuc w powietrzu... ;)

I zdalam sobie sprawe ze tak wlasciwie nawet jak juz bede miala te swoje miliony to nie przestane pisac na forum. Tyle tylko ze to, jak mnie ludize zaczna postrzegac i czego si edoszukiwac w tym co pisze sie zmieni. Ja raczej nie.

Do milego, kochani. :)

entry 02.08.2015 - 08:58
Mia?am wczoraj medytacje, ktora mnie zaskoczyla... A zaczelo sie niewinnie, bo chcialam kontynuowac kurs wychodzenia z ciala, i miec jakies nowe doswiadczenia do tego. A tu.. normalnie slowa, wypowiadanie slow, myslenie jest po wczorajszym doswiadczeniu strata energii... a do tego pisanie?! dziwna czynnosc, era komputerow to jak mgnienie oka...

I nie bede w rezultacie prowadzic tego kursu do konca, chociaz wiem, ze ten poczatek, da niejednej zainteresowanej osobie dodatkowe i uzyteczne wskazowki. Dlaczego nie? Bo bycie w stanie, w ktorym obe jest nastepna gra i iluzja swiata... traci na atrakcyjnosci. Bardziej mnie zastnawia, jak mozna zyc w takim zakmnietym swiecie zakazow i nakazow i codizennego zycia, jakie ludize prowadza... ze nawet pomyslec o cczym jest problem bo sa jakies wytyczne... to jakby ludzie siedzieli w swoich puszkach i sie cisneli, a naokolo mozna by bylo szybowac wsrod chmur...

Ale kto co woli.

Pozdrawiam z mi?o?ci?. Magdalena K.

entry 30.07.2015 - 11:37
Nie ma przysz?o?ci, dla ludzi. Ci??ko by?o mi to przyzna?. Ludzie, tak jak s? zbudowani i jaki maja potencja?, nie przetrwaj?. I nigdy nie zbuduj? przyjaznego sobie ?rodowiska i wspólnoty. Tylko w obliczu zagro?enia... Je?li bóg istnieje, to s?uszn? podj?? decyzje o zmniejszeniu liczby ludzi i wprowadzeniu nowych zasad... :-]

Wed?ug moich przewidywa?, i tego co uda?o mi si? kiedy? przewidzie?. Na Ziemi, jako planecie, zostanie jaka? "garstka" ludzi. Wi?kszo??, czyli z pewno?ci? wi?cej ni? po?owa, zginie. I powstanie nowe ?ycie.

Mo?e to i lepiej.

Pozdrawiam...

entry 24.07.2015 - 09:03
Nast?pnym krokiem, jest, wed?ug mnie, wyj?cie ?wiadomo?ci? poza cia?o. W?a?ciwie, bardziej zauwa?enie tego i nadanie temu jakiego? znaczenia, przywi?zanie temu jakiejkolwiek uwagi, skierowanie energii i nazwanie.

Ka?de moje kolejne przybli?enie tego s?owami, chyba mija si? z celem. Celem jest POCZU? ?e nie jeste? tylko tam, gdzie twoje cia?o, ale te? tam, gdzie twoje my?li = skupiona uwaga. W pewnych energiach ( w ko?cowym efekcie tego kursu) b?dzie to w?a?nie wyj?cie poza cia?o fizyczne wszystkimi swoimi subtelniejszymi cia?ami niefizycznymi.

Z jednej strony, dobrym wyj?ciem, do tego, mo?e by? wyobra?enie sobie, ?e si? rozszerzasz. Ile si? da. Otocz swoj? energi? ca?y pokoj w którym le?ysz... poczuj

Z drugiej strony, dobrym wyj?ciem, do tego, mo?e by? badanie, co si? dzieje w jakim? odleg?ym miejscu. Ro?ró?nij, to co dopowiada ci do?wiadczenie, a co pochodzi nie od ciebie... Trafno?? tego, co zobaczysz, czy odczujesz emocje innej osoby o której pomy?lisz, mog? ci? zaskoczy?.

:)

entry 19.07.2015 - 08:34
Moje nowe proby, wychodzenia z ciala... wygladaja tak, jakbym komus cos pokazywala. Chociaz wcale nie mam tego na zawolanie...

Pierwsze co mysle ze trzeba rozroznic, zeby wychodzic z ciala swiadomie, to swoje emocje, opanowac je. Miec taka kontrole, zeby w najwiekszym szale moc sobie zadac pytanie, po co ja sie denerwuje i sie przynajmniej troche uspokoic. Kto cie nakreca do tego zeby sie denerwowac? Zalezy ci na tym? Wlasciei nie uwazam, zeby zdenerwowanie bylo czym z?ym, ale warto umiec to konktrolowac, nawet jesli sytuacja wymaga, zeby sie zdenerwowac, pokazac tym, ze komus czy zalezy, czy sie czyms przejmuje, to kontrolowanie tego jest na wage zlota. :)

Dlaczego moze pomoc w wyjsciu z ciala? Bo zachowuje jasnosc, mozna wtedy swobodnie oddzielic, to co ktos nam "podsyla", czy swiadomie czy nie, od tego na czym w danej chwili nam zalezy najbardizej. Na zbadaniu wychodzenia z ciala :]

Drugie, co moim zdaniem moze byc przydatne, i da sie robic w zyciu na codzien. RElaksowac sie, w takim stopniu, zeby odczuc cos co otacza nasze cialo. Nie jst to nic co znasz do tej pory, co pamietasz, wiec, nie nastawiaj sie na cos znanego. I to "nienastawianie sie", cos w rodzaju czystego umyslu, ale nie bezmyslnego ;), jest tym, co na pewno pomoze w pelnej kontroli wyjcia z ciala.

Jak juz zdobedizesz te dwie umiejetnosci, nastepna jest... zastanowienie sie , czego oczekujesz od wyjscia z ciala. Nie musisz sie tym chwalic nikomu. Mozesz stwozyc wlasny blog, krok po kroku. To twoje doswiadczenie i jest unikalne.

Ale pewnie i tak, pomyslisz o tym wczsniej, niz opanujesz piewrwsze dwa kroki ;)

Powodzenia. I do nastepnego.

entry 15.07.2015 - 09:11
normalnie nie po kolei jest w tym swiecie, zupelnie na odwrot, mysl jest niewazna, wazne sa slowa i czyny... mysl niewazna? MYSL JEST NIE WAZNA? zarty jakies :-) mysl tworzy... w koncowym swym efekcie wszsytko co cie otacza. Otacza mnie.

Tak mi sie przypomniala przepowiednia z filmu... zyla wsrod ludzi i przepowiadala, kto jest wybrancem? Palila papierosy (ohyda), piekla ciasteczka (przyziemne), co to za osoba przepowiadajaca, majac jakis dar powinna cos wiecej miec z tego co chce, albo cos wiecej zrobic dla ludzi. Naprawde powinna?

hym

;p

entry 12.07.2015 - 19:20
Bylam u rodizny daw dni... normalnie jak tydzien, ale to szczegol. I w ktoryms momencie, jakbys uslyszala kogos, kogo tam nie bylo, a bylam pewna ze jest... hym... wraca moje odczuwanie.. :-] pewnie pomyslala i sobie wyobrazila jak jest wlasnie tam.

4 Stron V   1 2 3 > »