Sancho's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V   1 2 3 >
entry 29.01.2018 - 01:46
Przeglądałem stare głupoty i przypomniała mi się sytuacja.. Jechałem na pogrzeb wuja do Stargardu Szczecińskiego i po drodze nocowałem w byłym już domu dziadków. Nie mogłem usnąć, leżałem na starym łóżku ojca. Było jakoś dziwnie, cała atmosfera, te dziwne poczucie jakiejś obecności w mroku. I nie był to sen, nawet żaden paraliż, leżąc na boku usłyszałem szept, męski. "Sanael. Ludzkość odrodzi się w.."(i tu zapomniałem, do tej pory żałuję że nei zapisalem sobie calej wypowiedzi, w każdym razie to było o odrodzeniu świata/ludzi). Zrobiłem wielkie gały, zerknałem na tel- godz 3:33. Ta owiana taką złą sławą. Leżałem tak oslupiały próbując ogarnąć sens słów. Zapisałem sobie samo imię. Nazajutrz sprawdziłem sobie imię w google i włosy mi stanęły dęba. Samego imienia nigdy nie słyszałem. Nawet źle zapisalem- miało być m zamiast n. Było to 26 września ale jako że przypomniała mi się ta historia zapisuję ją tutaj. Screen notatnika na dowód.

https://zapodaj.net/80809e0296a94.png.html

entry 06.11.2014 - 13:40
Dzisiaj podczas LD poczułem daleko bardzo gęstą masę złej, negatywnej energii. Stopniowo mój świat zaczął się przemeniac w ciemny, mroczny. Boty były wchłaniane i przemieniane w tąże energię. Utrzymywałem swoją koncentrację, starałem się przywrócić wszystko do normalności, jednak przegrywałem tę walkę. Być może dlatego, że jakaś cząstka mnie chciała zamienić ten świat w jeden wielki mrok. W końcu energia dotarła bardzo blisko mnie. Boty zamieniały się w widoczne gołym okiem wibracje- zbitą masę. Usiadłem na jakimś krawężniku na parkingu samochodowym, mrok dopadł mnie dookoła. Czułem wssysanie mnie, coś jak w wychodzeniu w oobe. Jednak to było tylko na krawędziach skóry, nie w całym ciele. Ciągłe uderzenia, jednak bez odczuwania bólu. Długo walczyłem o utrzymanie światła, udało mi się odepchać masę, jednak za każdym razem potem zdobywała przewagę i dochodziła do mnie. W końcu przegrałem i obudziłem się ... na ławce na przystanku w moim mieście (oczywiście w LD :p ). Piwo stało obok mnie więc otworzyłem i wypiłem całe. Włożyłem do torby która stała na przystanku. Okazało się że to torba z zakupami jednej baby. To by było na tyle

entry 30.08.2014 - 10:36
Wyszedłem z ciała, coś mnie od razu złapało za nogę i gdzieś pomknęliśmy. Usłyszałem szept "chodźmy, chcę Ci coś pokazać". Gdzieś wylądowałem, puszczono mnie. Dookoła ciemno, starałem się dostrajać, nic nie dało. Po chwili jednak obraz stawał się widoczny. To był jakiś pseudo-lasek, drzewa małe, większość uschniętych, wyjałowiona ziemia. Chodziłem tak po tym obszarze, ale krajobraz był ciągle ten sam. Gdzieniegdzie ciągnęły się tylko puste wyjałowione ziemie. W powietrzu unosił się jakiś pył. Można powiedzieć że powietrze wyglądało przez to dość gęsto. Nic się nie działo, ale usłyszałem piękny kobiecy głos "Widzisz, tak wygląda przyszłość ludzkości. A teraz się obudzisz". Po tych słowach szybko automatycznie pomknąłem do ciała, otworzyłem oczy. Niby takie nic, a daje dużo do myślenia...

entry 15.08.2014 - 12:21
Szedłem pomieszczeniem z wieloma ludźmi, podobno miał to być nowy supermarket, wszyscy ludzie liczyli na promocje. Przez megafony dudniły coraz to nowe oferty. Pomieszczenie było dziwne, długi korytarz rodem z SF, cały metalowy, pokryty jakaś łuską, bardzo kręty. Na końcu olbrzymia sala kinowa, wszyscy usiedli, okazało się że to bukmacher. Prowadzili go ... Kiepski, Boczek i Paździoch w perukach, przyjmowali zakłady. Później na tablicy wyświetlano wyniki, lecz zwycięzcy nie otrzymywali pieniędzy, tylko jakieś stare skarpety, swetry itp. Ludzie zaczęli się buntować. Okazało się że w budynku przeprowadzano jakieś eksperymenty i roboty wyszły z korytarza i zaczęły zabijać ludzi. Z tyłu za ekranem były schody do wieżyczki na górę, pobiegłem tamtędy, za mną jeszcze jakichś dwoje ludzi, okazało się że jeden z nich jest jakimś moim młodszym bratem. Wyszliśmy na górę, dach był cały w jakichś barierkach, była też lina po której można było przejść na drugi budynek. Przeszliśmy i się schowaliśmy, na dole zaczęły przyjeżdżać policja, straż pożarna. Pomału sytuacja chyba się opanowywała, kilku ludzi wyszło żywych z marketu. Zobaczyłem że lina się napina, a po niej wchodzi za nami jakiś mały robot z 6 nogami i głową. Przypominał pająka. Wziąłem brata i skoczyłem na dół. Trzeci facet nie chciał nas słuchać, siedział na górze, panikował i zginął. Pobiegliśmy w stronę straży i policji. Odpierali ataki, zresztą skutecznie. Koniec snu ;)

entry 30.07.2014 - 10:50
Szedłem ulicą, gdy nagle wszystko zaczęło zmieniać się w skocznię, zrobiłem sobie narty kombinezon i kask, usiadłem na rozbiegu, po zapaleniu zielonego światła wykonałem skok. Okazało się że poleciałem bardzo daleko, byłem pierwszy, ale oczywiście za mną będą też skakać inni zawodnicy. Tłum wiwatował, krzyczał, obróciłem się w ich kierunku i ładnie ukłoniłem. Poszedłem w miejsce przeznaczone dla lidera, był tam jakiś rusek. Mówi że nie ustąpi mi miejsca mimo że go przeskoczyłem. Zaczęliśmy ze sobąrozmawiać, on po rusku, ja po polsku, ale każdy i tak rozumiał drugiego, nie wyganiałem go stamtąd. Ludzie przychodzili, składali mi gratulacje. Pojawiła sięnawet moja była nauczycielka angielskiego (nie wiem czemu, ale ok ;] ) mówiła że ratuje honor polskich skoków, zaczęła mi dotykać palcem twarzy i układać różne wzory. Znowu gadaliśmy z ruskiem, przyszedł jakiś facet ze sztuczną dłonią, mówi że jest prezesem, również składa mi gratulację, podaje dłoń (oczywiście tą sztuczną, a jak :D ). Później gadam z jakimiś skoczkami z polskiej kadry, opowiadają mi że Piotr Żyła to zwykły burak i kompromituje nas xD . Mój wynik przeszkoczył Stoch, zmienia mnie na miejscu lidera, przybijamy piątke. W rozmowie okazuje się troche wywyższać i dał się poznać jako bardzo dumny ;). Następnie mój wynik znowu ktoś przeskoczył, ale miał tylko 2 miejsce. Międzyczasie oczywiście chodziłem sobie, zwiedzałem, przybijałem piątki z ludźmi. Konkurs się skończył, zająłem 3 miejsce. Ktoś z naszej kadry mówi, że zaraz zacznie się pompowanie balonika, że jestem nową gwiazdą polskich skoków. Przypałętał się do mnie Szpakowski ;] Zadawał durne pytania odpowiedziałem mu, wszystko nagrywał sobie na dyktafon, podziękował za wywiad. Rozpoczęła się ceremonia. Wezwali mnie na podium, wszedłem, dostałem brązowy medal i kwiaty :D I tak po kolei zostało nagrodzone 1 i 2 miejsce. Rusek jako 4 stał obok nas, miał jakąś śmieszną małą papierową statuetkę, przypominającą naczynie. Śmiałem się z niego że dostał czajnik, a on się denerwował :D . Nastąpiło powieszenie flag, oczywiście powiesili źle, musiałem poprawiać myślami. Następnie zagrali nasz hymn. Pod koniec było zdjęcie, Stoch mnie objął, ja jego, ktoś z 2 miejsca też się przyłączył, to chyba był jakiś Słowak i robiliśmy ryje do zdjęć ;] Następnie chcieli mieć foty tylko mnie i Stocha do naszych gazet. Obudziłem się, jednak chciałem powrócić znowu do snu, udało się to. Następnym razem były już 2 serie, raz byłem 3, a za nastepnym skokiem miałem groźny upadek( ale widziałem to tylko z góry). Potem wszyscy mnie pocieszali że to i tak dobrze, wciąż jestem w czołówce, a jestem debiutantem w kadrze. Stoch na pocieszenie przyniósł mi nawet kiełbasę, to pamiętam :D. Potem wycofała mnie bez mojej zgody taka dziewczyna, która była powiązana ze snem jeszcze przed skokami. Gadałem przez skype z kumplem, ona coś się wtrąciła, pytała czy jest ładna, to ja jej że piękna. Okazało się że to była taka dziewczyna z którą kawał czasu temu tańczyłem poloneza na studniówce ;) Zapraszała mnie na jakieś urodziny itp. A teraz mówi że moja żona i właśnie wycofała ze skoków. Jakoś mi to się udało odwołać, ale niestety się obudziłem i już nie miałem snu o skokach ;)

3 Stron V   1 2 3 >  
Mój obraz