Dziennik Snów


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V   1 2 3 > » 
Entries on Thursday 24th January 2019

entry 24.01.2019 - 09:01
W piątek w pracy oddajemy 'prawie' gotowy produkt klientowi, jest przez to dużo stresu i pośpiech ponieważ straciliśmy znaczący dla nas czas na jego dopracowanie.

Śniło mi się dzisiaj że to ja oddawałem produkt i przyjmowałem klienta do firmy, po dwóch technicznych słowach przeszedłem do rozmowy bardziej towarzyskiej, o wakacjach we Włoszech, jedzeniu tam i co nam się tam podoba. Miałem uczucie że nie tak powinna wyglądać ta rozmowa, że powinienem był się bardziej skupiać na samym produkcie, na celu jego przyjazdu. Rozmawialiśmy na tarasie skąd otwierał się widok na coś przypominającego brazylijską fawele. Dostrzegłem w oddali dwóch znajomych współpracowników którzy dyskutowali na mój temat, słyszałem jak mówią że wszystko rujnuje i że powinienem był się skupić na produkcie a nie zagadywać klienta o jakieś pierdoły, tak więc zmieniłem tematykę, czułem się bardzo pewny siebie, i dumny z tego że tak dobrze się z nim dogaduje. Przeszliśmy potem na tematy finansów jego firmy i czy inwestycja w ten projekt była słuszna decyzją.

Śniło mi się też o jakimś opuszczonym domu ze szklarnią, z wanną w salonie, był bardzo zniszczony i zaniedbany, było tam mnóstwo zmutowanych zwierząt.

Entries on Tuesday 22nd January 2019

entry 22.01.2019 - 07:53
Ostatnio pamiętam nadzwyczaj mało snów, po przebudzeniu żadnego, ale wykonując poranne czynności staram sobie coś przypomnieć.

Dzisiaj pamiętam tylko tyle że sprzeczałem się o coś z drugą połówką.
W drugim śnie obawiałem się o utratę pracy i planowałem założenie czegoś swojego.

Entries on Monday 21st January 2019

entry 21.01.2019 - 07:23
Dzisiaj spałem wyjątkowo krótko bo tylko około 6 i pół godziny, może dlatego pamiętam tak niewiele.

Byłem u dziadka, było mu zimno bo nie grzał w piecu, szukałem po jego szafach jakiegoś koca żeby się mógł przykryć i ocieplić ale nie znalazłem, głównie skarżył się na wyziębioną szyję i stopy. Po dłuższych poszukiwaniach stwierdziłem że przecież mogę iść do domu po potrzebne rzeczy bo mieszkam niedaleko.

Śniło mi się też że byłem u dawnego znajomego w domu, nie mogłem się tam odnaleźć, krążyłem w okół po pokojach ale nie mogłem dotrzeć do celu.

W ostatnim śnie jaki pamiętam byłem na jakimś spotkaniu, było mnóstwo osób a ja wygłaszałem jakieś przemówienie.

Entries on Sunday 20th January 2019

entry 20.01.2019 - 11:47
Śniło mi się że ktoś próbował podtruwać moje koty dokarmiając je przez małą szparę między podłogą a drzwiami wejściowymi, kiedy się zorientował otworzyłem energicznie drzwi i zacząłem krzycząc bic tą osobę.
Był to mężczyzna który zarzekał się ze to zwykła nieszkodząca karma, jednak nie potrafił mnie do tego przekonać, dalej go biłem. Na klatkę wyszła sąsiadka, nic nie mówiła tylko się przyglądała, kazałem jej dzwonić na policję, a w międzyczasie przejrzałem jego 'dziennik' dokarmiania kotów który się przy nim znajdował, wszystkie strony były puste, prócz symbolu na środku każdej kartki przypominającego biało-różowy kwiat lotosu.

Śniło mi się też że wchodziłem w jakieś wysokie góry, z częścią rodziny, rozmawialiśmy o najlepszych butach podejściowych i ich przyczepności, chciałem sfotografować krajobraz ale aparat przestał robić zdjęcia, ktoś wyciągnął alkohol i zaczął częstować ale ja nie miałem ochoty pić przed takim wysiłkiem, był to teoretycznie najwyższy szczyt w Europie ale znajdowaliśmy się w Polsce.

Oprócz tego śniłem też że ze mną i moją dziewczyną mieszkała z nami moja koleżanka z liceum która zawsze mi się podobała. Zaskoczyłem ją nagą w łazience, podsadziłem ją na drewniany blat, tak że miednice mieliśmy na podobnych wysokościach, zaczęliśmy się całować, dotykać, ściągnąłem spodnie i zacząłem 'jeździć' penisem po jej wilgotnej pochwie, była podniecona tak samo jak ja, ale ciągle miałem wrażenie że jest czymś przejęta, prawie zniesmaczona. Gdy zapytałem co się dzieje powiedziała mi że nie możemy się kochać bo obawia się zajścia w ciążę, wytłumaczyłem jej że z tego samego powodu unikam penetracji. Przeprosiłem ją.

W trakcie zapisywania tych snów przypomniały mi się też fragmenty innego, pamiętam tylko że rozmawiałem z szefostwem, jeden z prezesów firmy nie był zadowolony że ostatnio często pracuje zdalnie z domu, a drugi bronił mnie że i tak przegląda na bieżąco moją pracę i nie zauważa spadku efektywności czy produktywności pomimo mojej pracy z domu.

Entries on Tuesday 7th June 2016

entry 07.06.2016 - 20:53
Od ponad pół roku dziennie miewam sny w których moja ukochana mnie zdradza, ze wszystkimi możliwymi osobami, ja je i ją potem karze, też na różne sposoby, brutalne. Czasem ją ratuje po wszystkim, czasem sam sobie coś robię.

Zaczyna mnie to już powoli męczyć. Wie ktoś jak na nie wpłynąć? Na swoją podświadomość? Chciałbym przestać o tym śnić, budzi to we mnie tylko wątpliwości.

Entries on Tuesday 28th April 2015

entry 28.04.2015 - 12:11
Mieszkałem chyba w Stanach Zjednoczonych, prosiłem żonę żeby zabiła mnie i nasze dzieci. Zrobiła to strzałem ze strzelby w głowę, ja przeżyłem. Za niedługo miała przyjechać policja, żona chciała całą winę zrzucić na mnie. W pośpiechu szukałem sposobu dokończenia tego co już zaczęła, odebrania sobie życia.

Zauważyłem że chyba łatwiej mi osiągnąć świadomość we śnie - chociaż częściową, bo potem często zdarza mi się zwierzać komuś we śnie że świadomie śnie i rzeczywistością staje się sen co trochę traci na sensie, gdy z dookoła mnie dobiegają różne dźwięki. Możliwe że wybudzają we mnie podczas snu pewnego typu świadomość. Muszę spróbować z muzyką, położyć działające słuchawki obok poduszki szybko po przebudzeniu, i zasnąć jeszcze na jakiś czas.

Entries on Sunday 26th April 2015

entry 26.04.2015 - 11:38
Pamiętam że płynąłem z jakąś ładną i bliską mi dziewczyną przez morze, jeszcze przy brzegu ona była na zwykłem pontonie a ja na takim z silnikiem, pytałem się jej czy nie wolałaby przyłączyć się do mnie, byłoby szybciej i łatwiej. W momencie przeszła na przód pontonu, zanurzyła tułów i zaczęła wiosłować rękoma, jakby płynęła żabką ale nogami znajdowała się jeszcze na pontonie. Zrobiłem tak samo. Zaczęliśmy płynąć z ogromną prędkością przed siebie, dotarliśmy tak do Francji. Bardzo się nam tam podobało.

W hotelu nie chciano nas przyjąć, recepcjonistka ciągle robiła jakiś problem, nie chciała nam nawet sprzedać czegoś do jedzenia, w ogóle nie tłumacząc dlaczego.

Siedząc na plaży przyszli do nas koledzy z mojej byłej szkoły, jeden z nich chciał sobie kupić piwo właśnie w tym hotelu ale nie miał dokumentów potwierdzających jego wiek. Mi ta sama recepcjonistka co wcześniej też nie chciała tego piwa sprzedać, tłumacząc tym razem że u nich w kraju wiek liczy się inaczej, i że tak naprawdę nie mam 19 lat.

Gdy powiedziałem ze zdenerwowaniem że ma jakieś "humorki" i powinna sprzedać mu te piwo normalnie, jak człowiek, wszyscy ucichli z zaniepokojeniem. Nie wiedziałem dlaczego, czułem się obcy.


W następnym śnie jestem w szkole i muszę wykonać nieludzko skomplikowany panel sterujący pompą wodną która miałaby nawadniać pole. W pewnym momencie na chwilę odchodzę od projektu a gdy wracam niektórych części mi brakuje, podejrzewam że to inni uczniowie zrobili mi "psikusa" ale żaden z nich się nie przyznaje, a ja tracę czas który mamy do dyspozycji. W takiej sytuacji proszę profesora o pomoc z materiałem, tłumacząc całą sytuacje, po chwili rozmowy dwóch kolegów woła mnie informując że znaleźli moje brakujące części. Z profesorem dochodzimy do wniosku że już za dużo czasu straciłem i zostanę 30minut dłużej. Przy okazji poznaję byłego ucznia, który skończył naukę rok przed końcem szkoły, twierdzi że chętnie by mi pomógł bo bardzo lubił to robić a dawno nie miał okazji. Czas dobiega końca i nadchodzi faza testów czy projekty wszystkich działają jak powinny. Znajdujemy się na pięknie zielonym polu z jeszcze nie wysokimi "roślinkami" ale już rysującymi na polu zielone linie zasiania, dzielone od innych kilkucentymetrowym pasmem ziemi. Różne projekty pompują wodę na różna wysokość i odległość. Zaczynamy gdzieś iść, ciągle dotrzymuję towarzystwo byłemu uczniowi który miał mi pomóc, wypytuje go o różne rzeczy. Gdy mówi że zna małego "rasta", zaczynam się obawiać że coś już o mnie może wiedzieć. Dochodzimy do jakiegoś jeziora w którym pływają dziwne pozaziemskie stworzenia, kolega tłumaczy że to tylko łabędzie i żebym się ich nie bał. Jezioro znajdowało się dużo niżej, i trzeba byłoby do niego wskoczyć, dochodzimy jednak do wodospadu do którego wszyscy wskakują. Prócz mnie, długo się waham, boję się że stanie mi się krzywda, w końcu się budzę.

Ogólnie pierwszy raz odkąd pamiętam bałem się wody, skoku do niej.

Entries on Monday 6th April 2015

entry 06.04.2015 - 10:58
Uciekłem od codzienności nie zabierając nic. Ucieczkę zacząłem od oddania mojego psa, o którego posiadaniu już dawno zapomniałem, w lepsze niż moi bliscy ręce. Na drodze napotkałem brata który miał mi za złe że na tak długi czas zapomniałem o psie. Tłumaczyłem jak to się stało. Jadąc pociągiem nad morze wyobrażałem sobie jak nadzwyczajnie będzie spotkać się z bliskimi po 4 latach nieobecności, ciszy, braku kontaktu, jak mile będę mogli być zaskoczeni, tak samo jak ja że ich słyszę i widzę. Pływałem w jakimś kanale/morzu na plecach, planowałem tak dopłynąć do Anglii ale jakiś z przechodniów mi to odradził, było za daleko. Nad morzem spotkałem czwórkę podróżników, takich samych jak ja tylko posiadających vana - trochę większego ogórka. Pozwolili mi się dołączyć pod warunkiem że będę się dokładał do paliwa, zgodziłem się mówiąc że będę im oddawał 8% wszystkiego co zdobędę, zdziwiło ich to. Pamiętam jak podróżowaliśmy. Znalazłem nawet 2 nieużywane chusteczki, jeszcze w paczce. Wprawiło mnie to w euforie, wyobrażałem sobie jaki komfort mogą mi zapewnić przez kilka chwil.


Pamiętam że wydobywaliśmy jakby lawę z podziemnych złoży. Była ona inna, jakby napromieniowana. Przy jej obecności człowiek widział jakby promieniami gamma lub może ciało człowieka stawało się prześwitujące i było widać jego wnętrzności. Pamiętam że jakaś kobieta zdziwiona tym zjawiskiem zauważyła u mojej cioci raka, chyba płuc.

Entries on Friday 3rd April 2015

entry 03.04.2015 - 02:47
Śniło mi się że spadałem z łóżka, przed upadkiem na ziemie przebudzałem się ze świadomością że był to tylko sen, było takich snów we snach wiele, za 6 razem przebudziłem się naprawdę.

Entries on Tuesday 31st March 2015

entry 31.03.2015 - 10:04
Znajdowałem się w jakimś pokoju z parą wrogich dla mnie osób. Z pokoju obok przyszedł mężczyzna mówiąc że znalazł list i że wie co się tutaj działo. Odebrałem mu broń, nie próbował walczyć, wydawał się zbytnio przejęty sytuacją w której się znajdował. Wybiegłem do pokoju z którego przyszedł. Było tam pełno murzynów, wiedziałem że to oni sam powodem do zmartwień moich wrogów, a zaraz i moim. Uciekałem jak najszybciej. Cała wioska, każdy ogródek, całe pola był pokryte głowami wołów. Setki olbrzymich głów wołów, już dawno bez życia. Wiedziałem że to oni zrobili. W wiosce nie było żywego ducha, przynajmniej nie w tej. Gdy zauważyłem że kilku murzynów we mnie celuje a inni zaczynają za mną biec znacznie przyśpieszyłem. Widziałem w oddali wioski oddzielone kratami przez które próbowałem się później przedostać. Próbowałem się schować między dachem a sufitem jednego z budynków, całe wioski przypominały jakieś afrykańskie domki, może bardziej te z brazylijskich faveli. Właściciel budynku w którym próbowałem się schować wyjaśnił mi że nie mam się już czego obawiać, że tutaj po mnie nie przyjdą i przedstawił mi chłopaka który tak samo jak ja, kilka miesięcy temu od nich uciekł.

Drugi dzień z rzędu śnią mi się martwe zwierzęta, wczoraj skakałem po rozciętym wzdłuż rekinie, nie będą pewny czy jest prawdziwy.

Entries on Friday 27th March 2015

entry 27.03.2015 - 09:57
Wracałem szybko do domu biegnąc przez miasto w samych slipach i białej podkoszulce.

Dobiegłem do wpół zniszczonego mostu przy którym stało już parę osób, bały się że most się zawali jak przez niego spróbują przejść. Ja jednak w pośpiechu zignorowałem ryzyko i zacząłem przez niego przechodzić. Nagle zaczął się sypać, kobieta na nim stojąca radziła mi jak bezpiecznie wykonywać ruchy żeby się nic nie stało. Na marne jednak. Nagle część której się trzymałem odpadła wraz ze mną, upadłem do wody a betonowa ściana mnie przykryła. Widziałem że kobietę spadającą z wysokości i jak cierpi z mojej winy, miałem wyrzuty sumienia. Bałem się o życie nie mogąc wykonać żadnego ruchu.

Entries on Tuesday 24th March 2015

entry 24.03.2015 - 16:29
Europa była jedną małą wyspą.

Pamiętam że chciałem się dostać na wyspy karaibskie. Będąc na jednej w włoskich plaż wsiadłem na jakiś statek - przypominający żaglowiec, przynajmniej kształtem bo nie pamiętam że miał żagiel. Sterowałem nim używając myśli, opływałem całą wyspę w mgnieniu oka.

Z jednej strony było górzyste wybrzeże które szło pokonać tylko wspinając się po stromym i wąskim szlaku. W głowie słyszałem brata który pytał się mnie czy byłoby to bezpieczne, odradzałem mu tego.

Z drugiej strony wyspy znajdowały się piękne piaszczyste plaże których właścicielem była osoba od której "pożyczyłem" statek. Mówił on że za godzinę kursu liczy sobie 1000zł. Nie mogłem oddać mu statku bo nie miałem jak wrócić do domu, z resztą chyba nie chciałem.

Zrobiłem tak kilka okrążeń aż znalazłem jakąś kobietę która mogłaby być zainteresowana taką podróżą, wyglądała na bardzo bogatą. Liczyłem na to że w zamian za łódkę dostanę helikopter i wrócę nim do domu ale mówiła że nie ma.

Miałem problem ze ściągnięciem rękawic, jej koleżanka próbowała mi pomóc ciągnąc za nie ale to nie pomagało, musiałem wskoczyć do wody żeby swobodnie się ze mnie zsunęły.

Doszliśmy do wniosku że okrążymy wyspę i wysiądę gdzie będę chciał, czyli w domu, a ona popłynie sobie dalej oddając na końcu statek właścicielowi.

Przepływaliśmy pod jakimiś mostami których wcześniej nie było, były tam też inne łódki które ta kobieta miała za lepsze. Chociaż bardzo szybko je przegoniliśmy i nasz statek wydawał się dużo bardziej zwrotny.

entry 24.03.2015 - 10:54
Pływaliśmy w morzu, wybrzeże było zbudowane z ogromnych pólek i szaf, przypominających te z mojego pokoju. Ścigałem się z jakąś dziewczyną, a raczej sam chciałem się z nią zmierzyć gdy po coś płynęła. Nagle piłka którą ktoś rzucił utonęła. Wszyscy prócz mnie bali się zanurkować bo nie wiedzieli co mogą spotkać w głębi. Nie było tam nic czego mogliby się obawiać, a piłka straciła powietrze i utonęła.

Wspinając się po pułkach i szufladach wyszliśmy na brzeg który znajdował się kilkanaście metrów nad poziomem wody. Było bardzo ładnie i bajecznie. Z jednej strony ludzie skakali do wody, też chciałem spróbować. Wykonałem kilka skoków wykonując różne akrobacje, gdy je wykonywałem czas jakby zwalniał i mogłem się bardziej skupić na czynnościach które wykonywałem w powietrzu, wydawało mi się że zrozumiałem sekret ludzi wykonujących akrobacje w powietrzu - że robią to z taką łatwością właśnie dlatego że czas im zwalnia podczas skoku. Chociaż woda nie wydawała się głęboka to lądowałem na styk, nogami delikatnie dotykając dna. Dużo innych osób też skakało.

Nagle znajdowałem się w jakimś biurze lekarza w szpitalu. Czekałem na jednego konkretnego który miał mnie zbadać. Był stary. Rozmawiałem z nim w różnych językach opowiadając jak kiedyś znajomy skoczył do wody i złamał sobie kręgosłup. Ale przyczyną nie był sam skok co stan w jakim jego kręgosłup się znajdował, skok go tylko "dobił", ale został potem wyleczony. Ten lekarz też podobno nie takie urazy miał i ze wszystkiego udało mu się wyjść.

Zabrał mnie do jakiejś sali gdzie badał mnie dziwnym urządzeniem które jakby skanowało mnie przepuszczając przeze mnie strumień powietrza w miejscu w którym podłączył dysze. Widział wiele anomalii w kręgosłupie, dobrze wiedziałem że może zobaczyć tam coś nieciekawego. Gdy nie wyświetlało mu na komputerze mojego lewego płuca kazał mi patrzeć w kafelki na suficie na które już wcześniej patrzałem. Nie miałem się rozpraszać kobietą która się rozebrała w sali przyjęć, chociaż totalnie nie zwróciłem na nią uwagi.

Po badaniach przyszła mama obwiniając mnie że nie byłem ostrożny podczas skoków i zrobiłem sobie krzywdę, że teraz będzie trzeba Bóg wie ile płacić za badania itd. Wiedziałem że powodem mojej wizyty nie były skoki do wody. Jakaś kobieta powiedziała że ona pokryje wszystkie koszty, chyba francuska. Gdy przyszła policja wyjaśnić sprawę podeszli od razu do tej kobiety. Ja i mama odeszliśmy.

Entries on Sunday 22nd March 2015

entry 22.03.2015 - 22:00
Byłem z bratem w centrum Katowic, mieliśmy coś do zrobienia. Miał dziecko. Ja byłem chyba z psem. Weszliśmy do sklepu na zakupy. Sklep był okrągły, na środku na owalnych regałach i na zewnętrznym pierścieniu były produkty. Mieliśmy wózki. Brat uciekał, biegł przed siebie wrzucając wszystko, ja musiałem go gonić wołając żeby zaczekał. Nie można było nic nie kupić a ja dotrzymywałem mu tylko towarzystwa. Wyszedł nie czekając, na całe szczęście uprzejma kasjerka pozwoziła mi przejść między barierkami które odblokowywały się tylko po zapłaceniu.

Nagle znalazłem się przed sklepem czekając na niego, wyszedł bez niczego co bardzo mnie zdziwiło i zarzuciłem mu że zapomniał wszystkiego, dziecka, mojego psa i zakupów. Wróciliśmy się razem do samochodu gdzie w bagażniku pod jakimiś kocami miał wszystko schowane.

Entries on Sunday 15th March 2015

entry 15.03.2015 - 10:47
Dwa sny przeplatały mi się na zmianę w trochę niezrozumiałej dla mnie kolejności.

Byłem w ogromnym szpitalu, dookoła mnie była masa chorych skarżących się na wszystko, było im źle. Szpital znajdował się na 30km2 powierzchni lasu. Pamiętam ducha kobiety który mnie prześladował, znikając zbliżała się do mnie prawie strasząc. Chociaż przerażenie wydawało mi się nie na miejscu, brakiem szacunku i respektu. Próbowałem ją zrozumieć.

Nagle siedziałem z dziadkiem i babcią w jakiejś ruderze, nie było tam sprzątane już dawno, brudne naczynia zaczynały czymś zarastać. Domek przypominał trochę starą zabudowaną altankę, mały domek działkowy. (?) Dyskutowałem z nim na temat wysypiska ludzi na terenie lasu który jest dzielony z ogromnym szpitalem. Z jednej strony było wybrzeże z którego nie było widać co działo się na jego terenach, tłumaczyłem dziadkowi że przecież z tamtej strony ktoś mógłby zaobserwować co się dzieje.

Znalazłem się w środku lasu, między tysiącami ciał, niektóre jeszcze u krańców życia, gnijące pośród drzew. Było też kilka jeszcze żywych ludzi w młodym wieku jak ja. Chciałem się stamtąd za wszelką cenę wydostać, bałem się że jak Ci wszyscy inni umrę pośród nieżyjących. Wszyscy odradzali mi ucieczki ale ignorowałem ich. Wspiąłem się na 6 metrową ścianę śmieci, w tym też ludzi żeby biec przed siebie, chyba byłem goniony przez tych ludzi ale nie starałem się nie odwracać za siebie, po chwili ucieczki przestałem słyszeć ich głosy.

Byłem z mamą ku wybrzeża, gdzieś w okolicach tworzącej granice z Norwegią i Finlandią. Pytała się mnie czemu się nie wybrałem do tych krajów, że przecież miałem takie zamiary. Teraz dzieliła nas sucha dolina i skaliste wybrzeże ale tłumaczyłem że wcześniej znajdowała się na tym miejscu woda która mi to uniemożliwiała.

Leżałem zmęczony w pomieszczeniu z moją rodziną, obok taty. Projektor wyświetlał na ścianie film który opowiadał o lesie - wysypisku ludzi. Nikt w to nie dowierzał, tylko ja byłem pewny co do istnienia tego miejsca. Prosiłem kuzynkę o wyobrażenie sobie kurzu który czasem znajdujemy za meblami po długim czasie jak nie było tam odkurzanie, i że każda jego cząsteczka to była nieżywa lub umierająca osoba. Tłumacząc jej że żyją w tamtej okolicy tak samo gnijące osoby ukazała mi się wizja dziadka który polewa całe ciało płynem do mycia naczyń żeby uchronić się jakoś od zarazy która krążyła w powietrzu. Wszyscy w końcu zasnęliśmy.

Odzyskałem pamięć stojąc w sektorze dla gości wielkiego szpitala, byłem tam z bratem któremu tłumaczyłem jak wielki jest teren na którym to się wszystko dzieje i że nie łatwo będzie to miejsce znaleźć, chociaż wiedzieliśmy że trzeba będzie zacząć szukać od oddalonych krańców lasu. Cała struktura wydawała się zostać wybudowana przed chwilą, specjalnie na tą okazje, pary kontenerów połączone między sobą na celu utworzenia punktów zbioru dla turystów. Punkty były dwa, dla turystów z ameryki i nie. Wybraliśmy się do tego drugiego, rosyjskiego. Przed wejściem było trzeba założyć koszulkę z długimi rękawami w moro, chciałem poczuć w nich zapach ludzkiej stęchlizny żeby potwierdzić bratu moje doświadczenia. Kobieta rozdająca koszule miała problem z dobraniem mi rozmiaru, pytała się kobiety o wyższym stopniu ważności czy taka może być i czy mogę wejść, za każdym razem odpowiadała nie i że mam się udać do strefy dla amerykańskich turystów. Na co odparłem "Viva Rassija", nieudolna próba dostania się tam po tym jak stwierdziła że za taki tekst mogą się mnie co najwyżej pozbyć. Przez chwilę tłumaczyłem jeszcze kobiecie od koszuli jak ważne jest dla mnie dostanie się tam aż w końcu zgodziła się mi pomóc pod warunkiem że podaruje jej czapkę z daszkiem którą miałem w rękawie kurtki. Pokazała mi drogę do zejścia i pokierowała gdzie mam iść. Był tam ruch jak na stacji metro, ludzie wchodzili i wychodzili. Przez chwilę obawiałem się że i tak będzie mi potrzebna koszula moro której w końcu nie dostałem.


Entries on Tuesday 10th March 2015

entry 10.03.2015 - 10:33
Obudziłem się. Znajdowałem się na jakiejś posiadłości z ogromną willa i przestrzennym ogrodem. Wszystko ogrodzone średniej wysokości murem z wznoszącymi się jeszcze wyżej stylistycznymi prętami stalowymi. Widziałem trzy ogromne zegary, przy bramie wjazdowej, na tarasie i w ogrodzie.
Zawołała mnie mama siedząca na leżakach, na jej kolanach siedziała czerwono włosa ładna dziewczyna a obok nich jej bliźniaczka, z jednym warkoczem między rozpuszczonymi włosami. Mama twierdziła że muszę się poznać z dziewczynami, jedna z nich się we mnie chwilę temu zakochała gdy spałem na to twierdzenie zareagowałem szczerym śmiechem. Nie chciałem nawiązywać rozmowy z dalekiej odległości więc podczas spaceru w ich stronę limitowałem się do obserwowania. Jedna z bliźniaczek miała widocznie więcej energii, jakby troszkę nadpobudliwa, zaczepiała siostrę ciągnąc ją za włosy. Droga do nich prowadząca była z małych szarych kamyczków wysypanych na ziemię.
Zapytałem czy w rodzinie jest jakiś zegarmistrz lub ktoś z pasją dla zegarów ale ta "aktywniejsza" odparła że jej rodzice kupili je tylko dla ozdoby. Same zegary były potężne, stalowe konstrukcje na 3-4 metry wysokości.
Jej matka podobno zarobiła na budowie willi więcej niż wydała.
Z lotu ptaka zacząłem widzieć okres budowy, z cegieł ale bez fundamentów. Nie przejmowali się możliwością podmycia wszystkiego w trakcje powodzi bo i tak już na tym zarobili. Postawili też kilkadziesiąt innych, mniejszych domków niedaleko, tworząc tak całe miasto.

Entries on Sunday 1st March 2015

entry 01.03.2015 - 12:09
Śniło mi się że znajdywałem się na kadłubie wielkiego statku. Płynęliśmy przez morza i oceany a ja strzelałem z samopowtarzalnej strzelby do wszystkiego co zbliżyło się do powierzchni. Podczas gdy trafiałem słyszałem głos - moje myśli we śnie jakby komentatora które opowiadał jakie zwierze trafiłem i jego % śmiertelności na tym morzu, ogólny i gdzie najwięcej ich ginie. Moim celem były orki ale z wysokości na której się znajdywałem nie rozpoznawałem dokładnie zwierzęcia, musiałem czekać na głos komentujący żeby dowiedzieć się czy była to orka. Pod koniec rejsu trafiliśmy na wielkie stado orek, byłem zadowolony i czułem satysfakcje. Najwięcej ginęło ich u wybrzeży Stanów Zjednoczonych.
Tam zacząłem zabijać z zemsty i niezadowolenia. Zwłoki wrzucałem do wody, jakaś znajoma osoba mi w tym pomagała tłumacząc że nie mogę tak dłużej robić bo w końcu ktoś je znajdzie i będę miał kłopoty, miałem nadzieje że do czasu wyłowienia zwłoki będą już ciężkie do zidentyfikowania. W międzyczasie byłem członkiem jakiejś grupy której statkiem przypłynąłem.
Zostawiłem ukochaną mi osobę na końcu świata i chciałem do niej wracać. Jedyny środek transportu posiadał dowódca i była nim mała łódka, za każdą próbę ucieczki czy jej kradzieży zostawałem ukarany.
W końcu wskakując między szczeble drabiny na środku magazynu w którym przebywaliśmy odebrałem sobie życie, wszyscy bili brawa i mieli z tego dobry ubaw. Na głowę zarzucono mi stary, brązowy, szpiczasty kaptur - taka tradycja żegnająca samobójców. Po chwili chociaż wiedziałem że mogę przeżyć to odczuwałem ulgę że wszystkie problemy tego życia odeszły, jeszcze przez chwilę wisiałem.
Odrodziłem się jako swój syn. Chociaż od śmierci w postaci ojca minęło już sporo czasu to dowódca całej grupy robił ze skalpu jego twarzy maskę. Potrzebował kilograma końskich jelit żeby przepalić wnętrza żył znajdujących się w skalpie, miało je to w pewien sposób utrwalić i znieruchomieć. Sam też posiadałem syna, który w tej chwili siedział na czymś przypominającym jednoosobowy rowero-parowóz, siedziało się nim jak na rowerze z nogami zwisającymi ale zamiast kierownicy miał system zasilający węglem, można było do niego podpiąć więcej jednostek z siedzeniem.
Ucałowałem go w czoło żegnając się i wskoczyłem szybko na rowero-parowóz dowódcy stojący u boku magazynu. Skład węgla był pusty ale jak najszybciej odpychałem się nogami od ziemi jadąc po torach. Po chwili gonitwy dowódca sobie odpuścił.
W końcu wracałem do ukochanej mi osoby, którą poznałem gdy jeszcze byłem swoim ojcem.
Torowisko posiadało dużą ilość pasów a ja poruszałem się po najbardziej zewnętrznym. Przejeżdżałem przez różne miasteczka wciąż odpychając się od ziemi. Wszystko miało styl jak z westernów.

Entries on Thursday 26th February 2015

entry 26.02.2015 - 21:54
Od dzisiaj moja "definicja" snu na jawie zmienia się, kiedyś byłem przekonany że jest to po prostu świadomy sen. Ale dzisiejszego ranka doświadczyłem czegoś innego, jestem zmieszany i zagubiony. Obudziłem się, był jeszcze półmrok, wiedziałem że nie śpię ale ze środka przestrzeni pokoju zaczęła wychodzić postać, w okolicach drzwi też miały miejsce jakieś wizję, nie był to świadomy sen w hd, moja świadomość była trzeźwa ale zaspana, nie jak we śnie.
Halucynacje? Może mózg nie zdążył się do końca wybudzić zostawiając mały procent obrazu nocnym fantazją?
Stąd też przypuszczenie że może był to sen na jawie, byłem jej świadom i mogłem doświadczać ale w międzyczasie dawałem upust snu. Nie wiem.

Śniła mi się znowu Andrea, nie mogłem jej ignorować. Byłem w starej szkole, w jej zakazanych nieodkrytych komnatach, uciekaliśmy przed odpowiedzialnością. Tłumaczyłem jakiemuś chłopakowi że winda zmienia formę i powinniśmy zwrócić na to komuś uwagę. Przygotowywałem się do kąpieli w basenie, miałem sprawdzić czy nadaje się na klasowe ćwiczenia.

Entries on Tuesday 24th February 2015

entry 24.02.2015 - 12:27
Cała moja rodzina była prześladowana przez bardzo złego człowieka, robił nam krzywdę i doprowadzał do szaleństwa z niezrozumiale banalnego powodu. Był to podobno członek Legii Cudzoziemskiej ciągle na służbie. Ktoś podważył to co wszyscy widzimy i przeżywamy, podobno tylko my go widzieliśmy. Wszystko zaczęło się od śmierci dziadka, kiedy w domu przestaliśmy się modlić. Chcieliśmy spróbować czy modlitwy pomogą. Córka schodziła po schodach krzycząc że już nikogo nie ma, gdy co chwilę za nią pojawiał się mężczyzna. Ona sama co chwilę zmieniała się w niebiesko siną, niską postać, zombie. Czym mniej schodków miała przed sobą tym bardziej obraz zwężał się na środku jej postaci aż w końcu sen skończył się.

Entries on Sunday 15th February 2015

entry 15.02.2015 - 17:47
Śniło mi się że byłem przy żeńskiej istocie, nie byliśmy ludźmi. Oddziaływały na nas silne emocje i uczucia, więzi, miłości i braterstwa. Związki na tej planecie opierały się tylko na sferze emocjonalnej, nie fizycznej ani materialnej. Zdecydowaliśmy się współżyć - był to proces służący tylko i wyłącznie do prokreacji a nie dla przyjemności. Był czymś o wiele więcej od zwykłego "bycia w kimś". Musieliśmy się połączyć razem, tak jak w przypadku ludzi służyły do tego odpowiednie narządy w okolicach krocza. Połączenie zajmowało czas, a podczas niego uczucia niezmiernie nasilały się, tworzyły się połączenia neurologiczne między dwoma istotami, więzadła z których na koniec ulatniała się kropla spuścizny w łonie kobiety.

4 Stron V   1 2 3 > »