warmine Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

13 Stron V   1 2 3 > » 
entry 09.10.2018 - 17:07
Stoję na peronie PKP. Jadę na wystawę rysunków jednego z obemaniaków do Wrocławia. ( dziękuję za zaproszenie) . Jest niedziela. Na peronie mnóstwo ludzi bo w podobnym czasie odjeżdżają 3 pociągi. W tłumie rzucają mi się w oczy dwie osoby. Czemu ? Nie mam pojęcia, ale je obserwuje z 15 minut. Nie są razem. Nie znają się. Nie stoją nawet obok siebie. Przyjechał mój pociąg. Mam wykupioną miejscówkę. Wsiadam do mojego przedziału, a w nim te dwie osoby upatrzone przeze mnie na peronie. Siedzielismy razem. Mogły wsiąść do każdego z tych trzech pociągów. Wsiadły jednak w mój pociąg i jeszcze były obok mnie.

entry 10.09.2018 - 22:28
Na długo zamilkłam i nie dodawałam też wpisów. Dużo podróżowałam ostatnio i dziś właśnie wróciłam z dłuższego wyjazdu w to lato. Nie miałam czasu na pisanie, ale też stwierdziłam, że za dużo wpisów po powrocie na forum daje z wyjść, a inni nie więc niech się wykażą. Opiszę jednak jedną sytuację, która mnie zaciekawiła. Może to przypadek. Jeśli tak to sporo ich ostatnio u mnie w życiu. Ale coraz bardziej jestem skłonna powiedzieć, że istnieje coś takiego jak los lub, że nie do końca my decydujemy o wszystkim w życiu. Odnoszę wrażenie, że niektóre sytuacje są mi specjalnie podsuwane pod sam nos. Oto historia sprzed 2 dni. Oceńcie sami:
Od pewnego czasu udzielam sie w rożnych miejscach i zbieram ludzi poważnie zainteresowanych tematyką oobe i wspólnymi eksperymentami. Jesli takie osoby znajdę to próbuje je lepiej poznać żeby złapać ident i było łatwiej oraz sprawdzam jak są rzeczywiście zaangażowane. Z naszego forum też starałam sie znaleźć „perełki”, które dzielą moją pasję i chcą spróbować czegoś więcej. Znalazłam kilka ciekawych osób tutaj, które sie udzielają, których zapał mnie cieszy jak: Isabel Martin, Klucznik, Se7en, Astrologos który teraz zmienił nick, ale tak Go zapamiętałam, MarcinM, Efekt Motyla i jeszcze pare osób bardziej tajemniczych. Super że jesteście. Macie w sobie ten zapał, który zawsze towarzyszył na tym forum. Z tych osób najlepszą relacje uzyskałam z MarcinM bo nawet zdarzały sie podobne sny lub sny gdzie sie widzieliśmy wzajemnie z jakąś symboliką. Niestety gdzieś wsiąkł. Życie Go pochłonęło. Bywa :) odpuszczam z Nim. Zaczęła do mnie pisać w tym czasie dziewczyna z wielka pasja i chęcią sprawdzania autentyczności tego zjawiska. Bardzo sie polubiliśmy i zaczęłyśmy wspólnie działać. Najpierw jak zwykle pierwsze próby by do siebie dotrzeć. Na początku jest trudno bo trzeba nauczyć sie jak złapać ident drugiej osoby . W pierwszym etapie sie nic nie osiąga, potem jak juz lepiej idzie to nadchodzi moment błądzenia po snach, których druga osoba nie potwierdza , ale po czasie następuje moment gdy sny dwóch osób sie mieszają i ze zdziwieniem w oczach stwierdza sie, że przeżycia senne są połączone. To jednak wymaga pełnego zaangażowania. Nie osiągniesz NIC jesli nie zaangażujesz sie tak, że to bedzie dla Ciebie coś szczególnie ważnego.
Ale wracając do tej dziewczyny. Bardzo sie zaangażowałyśmy w eksperyment. Myślałyśmy nawet o tym, by sie spotkać. Nie pisałyśmy jednak skąd jesteśmy. Byłam teraz w Zakopanem na kilka dni. Obsługiwała mnie i mojego chłopaka kelnerka, z która się bardzo fajnie rozmawiało i złapałam bardzo pozytywna relacje . Mój chłopak nawet stwierdził, że gadałam z nią jakbym ja znała od lat. Tego samego wieczoru poprosiłam dziewczynę, z która miałam robić eksperymenty o zdjęcie. Wysłała mi . To była ta kelnerka z restauracji. Obie byłyśmy w szoku, że w taki sposób niespodziewany się poznałyśmy. Albo Polska jest tak mała albo potwierdzam swoją tezę. Piszczcie co sądzicie. Pozdrawiam :)

entry 06.06.2018 - 00:07
Noc z dnia 2 na 3 była niesamowita. Wyszłam aż 7 razy!!! I jeszcze byłam w stanie to powtarzać, ale trzeba było już wstawać. Nigdy w życiu nie udało mi się wyjść aż tyle razy podczas jednej nocy. Oceniam, że byłam w poza około 1,5 godziny. Umieszczę skrót tego co się działo bo nie jestem w stanie obrać w słowa tego co przeżyłam, a i tak będzie długi ;) Musiałabym bardzo długo wszystko tłumaczyć.

Od około 3 miesięcy samoistnie budzę się po 3 w nocy. Tym razem też tak było. Strasznie nie chciało mi się rozbudzać i wszystko we mnie krzyczało „idź spać! Odpuść !” , ale gdybym ulegała lenistwu, to bym nic nie osiągnęła nigdy. Zmusiłam się i postanowiłam zrobić eksperyment, który od dawna chodzi mi po głowie, ale narazie w wersji na małą skale. Narosła ekscytacja i nadzieja żeby był sukces. Celem eksperymentu stał się MarcinM.
Czemu akurat on? W sumie z paru powodów. Chłopak jest kumaty w dziedzinie, też się angażuje jak ja, znam go osobiście więc łatwiej wyłapać mi jego ident, śniliśmy o sobie i ostatnio, nie wiem jak to nazwać, jakby nasze energie podróżowały do siebie. Trudno to określić. Jakbyśmy złapali podobna energetykę ciał niefizycznych. Brałam też pod uwagę Dziki Wiatr, ale okazało się, że nie śpi i podczas mojego 4+1 towarzyszył mi i pisaliśmy smsy.

Zaczęła się próba oobe. Długo leżałam i nic się nie działo. Moje myśli stawały się powoli pijane jak zając. Odpływałam, ale dyscyplina nad sobą była szybka i znów czuwałam. Osiągnęłam paraliż. Wreszcie. Wyrwanie z ciała było bardzo ciężkie. Sklejona byłam na amen. Uniosłam rękę na kilka cm, ale niestety fizyczną. Zirytowałam się. Czekałam dalej . Nie łapały mnie wibracje, a zwykle je mam przed wyjściem. Znowu próbuje podnieść rękę . Jest ! Tym razem niefizycznie uniosłam. Z wielkim trudem wstaję z łóżka, jakbym walczyła z paraliżem sennym. Świadomość zaspana, ale taka sama jak w realu . Otoczenie także. Spoglądam na łóżko. Jest puste. Nie ma mojego ciała. Poszłam do kuchni i zrobiłam test wnikania w ścianę. Wepchnęłam pół swojego ciała, ale z trudem . Jednak utwierdziło mnie to w przekonaniu, że jestem w astralu. Nie tracąc czasu od razu chciałam zrealizować plan i dostać się do MarcinaM. Nic o tym nie wiedział . Miałam nadzieję, że śpi.
Eksperyment polegał na dostaniu się do niego, wybudzeniu go tak, żeby mógł coś zapamiętać i przekazaniu mu jednego słowa. Miał je zapamiętać, a potem następnego dnia skontaktować się ze mną i np powiedzieć że mu sie śniłam i ma mi przekazać pewne słowo. zobaczymy po moim wpisie czy coś kojarzy.

Wyskoczyłam przez szybę w kuchni do ogródka . Na plecach poczułam opór . Dobrze, że wzięłam rozpęd . Zaczęłam na głos wołać: „proszę o pomoc w eksperymencie, jest on bardzo ważny, Mtj lub NP pokierujcie moim wyjściem, a jeśli się nie da do Marcina to pokażcie mi coś ciekawego”. Momentalnie pojawiła się jakaś kobieta. Blondynka Ok 50 lat. Wiedziałam że to NP. Oni mają specyficzną energię. Człowiek od razu wie, że są do pomocy i czuje się wewnętrzny spokój , radość , ufność , szacunek, porozumienie. Powiedziała, że mi pomoże bo bardzo poważnie podchodzę do tematu i że to spore wyzwanie, nie jest łatwe. Stanęła za moimi plecami i złapała rękami w pasie . Uniosła mnie i gdzieś poleciałyśmy . Leciałyśmy plecami do przodu jakby nas coś ściągało i wcale nie musimy patrzeć gdzie lecimy bo ta siła sama nas tam doprowadzi . Zabrała mnie do siedziby NP. Już raz tam byłam wiele lat temu ! Opisywałam to nawet w notatniku . Poznałam wtedy dwie NP, które wyglądały jak bibliotekarki, a ich siedziba jak wielka biblioteka z mnóstwem pergaminów i kartek. Tym razem zobaczyłam, że to co wtedy widziałam to był tylko jeden z poziomów, w którym są NP ! Ale się zdziwiłam. Wszystko było takie łał ! I wielu NP nie tylko moich, ale też innych ludzi. Zainteresowali się mną bo miałam ciekawą misję . Pierwsze miejsce, przez które musiałam przejść z blond kobietą żeby pójść dalej to było coś w podobie do przymierzalni dla modelek i modeli. Było mnóstwo ciuchów i to jakich ! Jak na pokazy mody . Niektóre mi się mega podobały, a w sklepach takich nie widziałam. Prześliczne. Okazało się, że tam NP dają natchnienia projektantom, którzy śpią. Poszliśmy dalej i moja towarzyszka przekazała mnie takiemu staremu NP, który miał mnie zabrać do MarcinaM. Złapał mnie i znowu leciałam tyłem trzymana w pasie z bardzo dużą prędkością . Za długo lecimy . Wiem , że do Wawy jest trochę drogi, ale kurcze tak to mi się zaraz faza urwie. Mowię mu, żeby mnie tak nie ciągnął i szybciej będzie teleportacja. Potwierdził i wtedy mnie wróciło do łóżka .

Stanęłam na podłodze i mówię w powietrze, że nie wyszło i chcę kontynuować . Wyssała mnie wtedy jakaś energia przez szybę i też leciałam tyłem aż do siedziby NP. Ktoś był za mną, ale go nie widziałam. Przyprowadzili mnie do tego starego NP. Zobaczyłam, że on zajmuje się wynalazkami. Na półkach miał rożnego rodzaju biofeedbacki i inne ciekawe rzeczy. Złapał mnie za rękę i teleportował . W sekundę zmieniliśmy miejsce. Rozejrzałam się dookoła, a tam było małe jeziorko trochę niżej a ja stałam na jakiejś górce porośniętej trawą . Robiło sie powoli widno więc coś dało się zobaczyć . Zdziwiłam się bo myślałam, że zostanę zabrana do jego pokoju . Opiekun mówi, że może śni i jego ident został tu znaleziony . Zaczęłam analizować: „no może faktycznie bo jesli on gdzieś tu lata to w ciele fizycznym nie przekaże mu słowa, które ma zapamiętać , ale czy to faktycznie tak jest? „ Zaczęłam głośno wołać Marcina i go szukać. Po paru minutach znalazłam go na górce i wołam za nim, ale zniknął. Zostałam sama. Miałam nadzieję, że się znów pojawi, ale nie. Potem mnie cofnęło.

Znów jestem w łożku . Mowię, że nie wyszło i ta sama sytuacja. Wyciąga mnie przez okno do siedziby NP. Tłumaczę im, co się stało i że naprawdę mi zależy, żeby dowieźć zjawiska oobe i przekazywaniu sobie wzajemnie informacji . Poszliśmy w inny poziom siedziby . Zauważyłam na podłodze jakiegoś pijanego, śmierdzącego menela, który spał . Ze zdziwiona miną spojrzałam na opiekuna Mirka a on mówi : „No co, tacy też miewają oobe” . Ale czemu spał u nich na podłodze ? Może go chcieli mieć na oku . Nie wiem . Poszliśmy do czegoś w rodzaju magazynu i zostałam zaprowadzona do kolejnego NP . Znałam go z innych wyjść. Strasznie się ucieszyliśmy . Marcin chwilowo przestał być ważny bo musiałam się poprzytulać i nagadać z moim Opiekunem bo mieliśmy sporo tematów :) potem mnie po raz kolejny cofnęło, ale od razu przyleciał po mnie ten Opiekun przyjaciel i miał mnie zabrać do MarcinaM. Mijaliśmy rożne strefy astrala aż trafiliśmy do strefy czerni o większej gęstości powietrza niż w każdej innej . Nic nie widziałam oprócz czerni . Brak śladu Marcina. Opiekun mnie złapał w pasie i zaczal ze mną lecieć znowu tyłem mówiąc ze go dalej w tej strefie wyczuwa . W pewnym momencie poczułam jak moje ciało przeniknęło przez ogrodzenie z siatki . O rany jakie to było dziwne i średnio przyjemne uczucie . Tak jakby przez chwile ktoś mnie posiekał na małe kwadraciki . Zamknęłam oczy, żeby sie nie skupiać na odbiorze ciała tylko na myśli i dobrze zrobiłam bo przez jeszcze dwa takie ogrodzenia z siatki przeleciałam . Stanęliśmy . Opiekun mówi, że on tu gdzieś jest. Niestety nie było nic widać w tej czerni . Zaczęłam krzyczeć : „Marcin to ja warmine. Zapamiętaj, że mnie tu spotkałeś . Zapamietaj mnie. Podaje Ci słowo , które masz mi potem przekazać . Skup sie i podaj mi je potem . Słowo to ...” i podałam słowo. Nie wiem czy to coś dało . Cofnęło mnie.

Jestem w łożku i proszę Opiekunów dalej o pomoc . Czy to naprawdę takie trudne? A może trzeba sobie jakąś technikę wypracować inną? Nie poddawałam się . Wyskoczyłam z okna i tym razem nie wylądowałam u siebie na ogródku tylko na trawniku bloku w jakimś dużym mieście . Pod stopami miałam cienką warstwę śniegu bo była tam zima. Coś nowego . Zaczęłam latać po ulicach rzeczy się zorientować gdzie jestem bo tym razem nie było opiekuna . Gdzieś mnie teleportowali samą. Zaczęłam mocno marznąć bo miałam na sobie cienka piżamkę . Ręce miałam prawie zamarznięte . Mysle sobie z żartem, że leżę w łożku i jest gorąco nie do wytrzymania a tu teraz zamarzam w tym samym czasie. Po chwili latania wiedziałam, że jestem w Warszawie, ale mnie cofnęło.

Wyszłam , skok przez okno i znowu Warszawa. Tym razem pora letnia . Jasno. Jest przewodnik jakiś, ale w formie niecielesnej . Słyszę go ale nie widzę . Mówi mi gdzie mam iść . Mijamy kwiaciarnie z powystawianymi na chodniku kwiatami a potem jakiś stragan, w którym sprzedawane są kosmetyki . Stoi w grupie ludzi jakaś dziewczyna . Wiem, że też właśnie podróżuje poza ciałem. Odezwała sie, że mnie tez rozpoznaje, że jestem w poza. Chwile z nią stanęłam . I znowu wylądowałam w łożku .

Nie wychodzi mi spotkanie Marcina, ale ta siedziba NP to było dla mnie super przeżycie. Czuje, że niedługo zadzwoni budzik i trzeba wstać . Postanawiam spróbować jeszcze raz bo czuje, że cały czas mogę. Proszę NP o pomoc . Teleportowali mnie do jakiegoś mieszkania. Czułam, że tam jest, ale go nie widziałam. To tak samo jak wyszłam z ciała a nie widziałam się w łożku . Co robić ? Zrobiłam to co w strefie ciemności czyli zaczęłam wołać że to ja warmine i by pamiętał słowo ... Potem ma mi je przekazać . Cofnęło mnie szybko bo juz w moje ciało fizyczne zaczęła napływać świadomość i się budziło . Stwierdziłam, że wystarczy na dziś.

entry 26.05.2018 - 15:09
Odkryłam pewne miejsce . To niemal mistyczne doświadczenie . Odkryłam azyl o nazwie „mapa” . Miejsce, w którym zestresowane osoby mogą się wyciszyć i wyluzować, a także dostać porady od innych. Większość osób trafia tam nieświadomie.To znaczy, nie pamięta, że tam była, bo pamięć rzadko pozostaje, ale osoba która tam trafi, a ma problemy to rano budzi sie radosna i wypoczęta dziwiąc się, że tak dobrze się jej spało mimo zmartwień jakie przeżywa . Wczoraj i ja tam trafiłam . Podejrzewam czemu . Ale nie zapomniałam o tym . Doskonale zdawałam sobie sprawę, że jestem świadoma i jak reporter wszystko sprawdzałam. (Ćwiczenia nad świadomością dają efekty. ) Bylo tam mnóstwo ludzi . Widziałam też ludzi z forum . Nie znam ich, ale moje zmysły umiały je wychwycić. Niektórych znam . Na przyklad mojego byłego chłopaka i Zbyszka . I jeszcze inne osoby , ale ciekawa jestem czy coś pamiętają więc nie powiem kto . Zobaczymy, czy sie odezwą. Napisałam do byłego . Nic nie pamięta . Zbyszkowi nic nie mówiłam, a niespodziewanie rano pojawił się na moim profilu po długiej nieobecności . Ciekawa jestem czy kojarzy sie komuś miejsce o nazwie „mapa”. Specyficzna rzecz tego miejsca to wielkie drzewo pośrodku i orzeł, który ma na nim gniazdo i pisklaka, który czasem zlatuje i da się dotknąć . Ciekawe czemu taka nazwa „mapa”...

entry 20.05.2018 - 10:43
Wczoraj chciałam wyjść metodą 4+1. Jakoś ona jest dla mnie najłatwiejsza. Położyłam się spać o 23:00 a budzik nastawiłam na 3:00. Mój organizm samoistnie obudził się o 2:30 po pierwszym cyklu snu więc zaczęłam wcześniej. Miałam zaplanowany pewien eksperyment w poza. Potrzebowałam do tego pomocy Mtj lub niefizycznych przyjaciół. Zaczęłam ich wzywać w myślach i tłumaczyć co chcę zrobić. Prosiłam by się pojawili. Osiągnęłam paraliż senny i złapały mnie wibracje. Prawie zawsze odczuwam wibracje przy wyjściu. Niefizyczne ciało zaczęło się już kręcić by opuścić fizyczną powłokę. Wibracje wzrastały i wzrastały, aż byłam w szoku. Zaczęły sprawiać mi ból. Do tej pory odczuwałam je słabiej lub mocniej porównując do mrowienia ciała, drgań ciała, rażenia prądem jeśli były mocniejsze, wewnętrznym trzęsieniem ziemi, połączonych z wrażeniami słuchowymi piszczenia , buczenia lub silników samolotu i jeszcze odczuwało się w uszach jakby trzepotanie skrzydeł ptaków.
Tym razem wibracje były tak silne, że poczułam fizyczny ból w uszach. W sumie w prawym uchu. Lewe miałam przytknięte lekko do poduszki. Miałam wrażenie, że mi zaraz bębenek w uchu rozsadzi. Musiałam osiągnąć bardzo wysoką częstotliwość Hz ciała. Dźwięk towarzyszący wibracjom był identyczny jak z cewki Tesli. Stwierdziłam, że poczekam co będzie dalej, ale ból się nasilał więc przerwałam wszystko. Spróbowałam jeszcze raz, ale nie pojawili się NP ani Mtj i faza się urwała. Czasem na forum pisali ludzie, że odczuwają ból podczas wibracji. Podchodziłam do ich słów z dystansem bo przez kilkanaście lat swojego doświadczenia nigdy nie spotkałam się z czymś takim. Owszem, czasem wibracje powodowały swoją siłą dyskomfort, ale ból nie. Zmieniłam zdanie. Aha jeszcze dodam, że nadal delikatnie czuje ból prawego ucha. A rano jak wstałam, zaczęła mi lecieć krew z nosa i to dosyć mocno. Może to przypadek niezwiązany z nocą . Oczywiście to mnie w żaden sposób nie odstrasza od dalszych lotów. Biorę to za pojedynczy incydent.

13 Stron V   1 2 3 > »   
Mój obraz