Andy16's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 06.06.2017 - 06:45
Miałem coś jakby odwrotnego niż LD. Nie że wiedziałem że to sen, tylko myślałem że to się dzieje naprawdę, a nawet byłem o tym święcie przekonany. Przegapiłem jakby ten moment kiedy zasnąłem, a raczej on kompletnie się zlał mi z rzeczywistością. I śniło mi się... to było dziwne bo... że leżałem w łóżku tak jak przed zaśnięciem, tylko nagle sięgnąłem po kalendarz, żeby sprawdzić dzień tygodnia i przeżyłem szok kiedy się okazało że dzisiaj nie jest piątek, tylko poniedziałek. Byłem przekonany że jest piątek, ten który dopiero będzie. A dlaczego w ogóle miałem takie przekonanie? No właśnie, tu się zaczyna najdziwniejsza część. Nie potrafię tego umieścić w chronologii, ale jechałem samochodem na zajęcia poza miasto, byłem w pracy, to było o zmroku a zawsze jeżdżę tam za dnia, i nagle zastanowiło mnie po co ja tam jadę i pomyślałem że chyba coś mi się pomyliło ale wcześniej jeszcze pytałem samego siebie czy na pewno do dobrej osoby jadę i byłem przekonany że tak. To było dziwne bo nie potrafię powiedzieć czy ten sen o jeździe był przedtem czy potem. Najchętniej bym powiedział że te dwa sny - z łóżkiem i autem działy się jednocześnie. Mam wrażenie że śniłem dwa sny na raz. Albo jakbym w tym śnie mógł być jednocześnie w dwóch różnych miejscach. No i wziąłem ten kalendarz. W środku dostrzegłem jakąś notatkę. Nie było dokładnie widać bo było ciemno, ale latarnie świeciły bo próbowałem pod ich światło skierować stronę. Było tam napisane coś o rezerwacji hotelu, o chyba 26. albo 27. maja i o Łodzi. Wszystko to na stronie z chyba 5. albo 6. czerwca. Nie wiem dokładnie bo przerzucałem kartki. I nagle, trzymając ten kalendarz w dłoniach, poczułem jak momentalnie zasypiam. Miałem oczywiście cały czas taką świadomość jak teraz, czyli myślałem że teraz tutaj zasypiam. I dziwiłem się jak mogę tak nagle dostać takiego ataku zasypiania. Czułem jak tracę władzę w dłoniach a kalendarz opada na poduszkę. Myślę że nie chcę spać i że chcę się obudzić. Robiłem takie odruchy jak to nagle ktoś sobie uświadomi że zasypia w niewłaściwym momencie i nagle się zrywa, ale one nic nie dawały, byłem w stanie paraliżu sennego. I nagle jak "szarpnąłem" się mocno, to otworzyłem oczy leżąc w tej samej pozycji ale już tutaj, w rzeczywistości. To było naprawdę dziwne. Co ciekawe, nie dalej jak przedwczoraj też miałem coś podobnego. Wtedy miałem szybki senny przebłysk o tym że miałem stłuczkę jadąc samochodem. Widziałem tylko moment zderzenia. I też nie wiedziałem kiedy zasnąłem,wydawało mi się że wcale nie spałem.

Dlaczego w ogóle wspomniałem o tych latarniach które świeciły. A no dlatego że ostatnio dzieją się wokół mnie dziwne rzeczy, a mój najlepszy przyjaciel mówi mi że to nie przypadek i że to ja robię nieświadomie. Już wcześniej miałem tego typu właściwości ale dość delikatnie. Teraz zdaje się że urosły one w siłę. Latarnie przy naszym bloku gasną. Ostatnio przyszedł nam bardzo wysoki rachunek za prąd. W ciągu kilku dni nabiło tyle kw że nawet gdyby wszystkie urządzenia i światła były włączone przez cały czas, to by tyle nie wyszło. Powiedziałem że w ciemno stawiam na to że to żelazko tyle pożarło, bo jak go ostatnio używałem, to poszły z niego iskry. Może zrobiłem coś nie tak, ale przecież obchodziłem się z nim normalnie - jednym słowem, nic nie zrobiłem temu żelazku. Jakiś czas temu pisałem na forum o tym jak mi poszedł przewód hamulcowy w samochodzie, gdy się mocno zdenerwowałem. Kiedyś potrafiłem wejść do jakiegoś urzędu i nagle babka zdziwiona czemu jej komputer zgasł. Takich sytuacji ze sprzętami jest mnóstwo. Ponadto, ostatnio w poniedziałek byłem bardzo zmęczony po runmageddonie i wygłupiałem się, ubrałem do pracy koszulkę z napisem "Monday is cancelled. Go home." (co w wolnym tłumaczeniu oznacza: "Poniedziałek jest odwołany. Idźcie do domu.") - myślałem że będzie śmiesznie, ale zaraz po moim przybyciu do pracy, okazało się że cała pierwsza grupa nie przyszła na zajęcia. Potem odwołał zajęcia kolejny kursant. W sumie ze standardowych ośmiu czy sześciu godzin, przepracowałem dwie - zajęcia indywidualne. Siedziałem bezczynnie do godziny 17:00 i tylko od 17:00 do 19:00 zajęcia się odbyły. Takich zbiegów okoliczności też było więcej. Już kiedyś zauważyłem że jakoś zawsze dobrze się składa i kiedy chciałbym odwołać jakieś spotkanie, to okazuje się że dana osoba sama je odwołuje. Może po prostu mam niebywałe szczęście i jednocześnie niebywałego pecha :)