Sagle's blog


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

17 Stron V   1 2 3 > » 
entry 03.10.2016 - 22:34
Od razu jak w tytule, bo co prawda nie napisa?em tu nic od ponad pó? roku, to jednak nie b?d? tu opisywa? teraz wszystko ze szczegó?ami co robi?em przez ten ostatni czas.
Obe i Ld nie do?wiadczam, a nawet je?li bym mia? to bym nie opisywa? tego, bo to nie istotne ju? dla mnie.
Szczerze mówi?c mo?e i nie chc? ale o tym pó?niej...
mia?em kilkadziesi?t niezwyk?ych snów, ale ich te? nie b?d? tu opisywa?.
Nadmieni? tylko tyle, ?e by?y jak filmy s-f jak "Matrix" a mo?e lepsze, ale mniejsza z tym.
Wci?? jestem wegetarianinem, ale nie czuj? obrzydzenia do mi?sa. Toleruj? je jak kto? obok mnie i nikogo za to nie krytykuj?. Sam móg?bym je?? nawet pod kilkoma warunkami:
gdybym sam wychowa?, sam zabi? i oprawi? i przyrz?dzi?, ewentualnie upolowa? dziczyzn?...
Wi?c nie chc? je?? tego czego? ze sklepu, czy nawet kupi? sobie surowe, bo nie wiem jak by?o chowane.
Wracaj?c do obe i ld to chcia?bym do?wiadcza? nie tylko z ch?ci samego odczucia bycia wtedy ?wiadomym czy ch?ci latania ale zaspokojenia wiedzy czy potwierdzenia informacji. S? to potrzeby mojego umys?u, a i tak nie mam gwarancji, ?e w astralu dowiem si? prawdy.
W rzeczy samej do?wiadczenia które ju? mia?em w swoim czasie okaza?y si? wystarczaj?ce by si? "przebudzi?" i rozwija? si?, swoj? dusz?, wyj?cie z populistycznych schematów, spojrzenie na rzeczywisto?? z innej strony i zauwa?enie jak istotne s? sprawy duchowe i te wszystkie filozoficzne spojrzenia na samo ?ycie czy to co jest po nim itd co prze?o?y?o si? na moje podej?cie do rzeczywisto?ci a wi?c zmieni?o moje ?ycie.
I wegetarianizm jest z tym powi?zany, cho? uwa?am, ?e jedzenie mi?sa nie jest niczym z?ym, ale gdy nie jest ono "ska?one" pod wieloma znaczeniami tego s?owa, czy to fizycznie, chemicznie czy to w sposób emocjonalny i wy?szych energii.
Zastanawia?em si? nad ?wiatem astralnym i stanem obe.
Czy ten stan jest "naturalny", prawid?owy i zdrowy dla cia?a/cia? i duszy?
Jak? natur? ma tamten ?wiat? Analizuj?c prze?ycia innych s? tam istoty i byty które nie s? pozytywne, a wi?c z takich przes?anek wynika, ?e nie jest to w 100% ?wiat pozytywny. Ale czy jest w 100% negatywny?
My?l?, ?e nie bo mnie spotka?y raczej pozytywne i neutralne chwile, ale zdarza?y si? niepewne, cho? mówi? tak po analizie do?wiadcze?. Nic z?ego mi si? tam nie sta?o. Nie mia?em negatywnych odczu?.
Poza wymienionymi wcze?niej ch?ciami, nie odczuwam potrzeby do?wiadczania obe tak jak nie odczuwam potrzeby jedzenia mi?sa.
Ogólnie przez ten ostatni czas czuj? si? zrównowa?ony, cho? to z?e s?owo. Mam na my?li wewn?trzn? równowag?, harmoni?. Niczego tak naprawd? nie potrzebuj?, ani nikogo. Wszystko co mi potrzebne do fizycznego ?ycia mam. A do ?ycia duchowego jako? samo przychodzi z ?ycia, sytuacje, wszystko co przynosi kolejny dzie? do prze?ycia i medytuj? to na bie??co. Czuj? w sobie zrozumienie i akceptacj?.
Mam jednak jedno zasadne pytanie, które mo?na odnie?? zawsze do ka?dego momentu ?ycia, a odpowied? na nie zawsze wnosi wiele, przede wszystkim zrozumienie. Jednak tym razem znik?d nie mam odpowiedzi.
Zastanawiam si? czy wy?sze istoty s? w stanie mi na to pytanie odpowiedzie?.
Pytanie brzmi: PO CO? Po co istniejemy? Po co istnieje Wszech?wiat? Po co jest Bóg/?ród?o?
Po co wszech?wiat si? rozwija, po co s? tworzone nowe ?wiaty i wszech?wiaty.
Po co to wszystko? Jakby to by?o gdyby nic nie by?o? Jak jest nie istnie? - to ju? kolejne pytania które w?a?nie mi si? nasun??y. Te pytania kieruj? jak do samego siebie, jakbym sam by? stwórc? tego wszystkiego, wszak to ja kreuj? swoj? prawd? i swoje spojrzenie na ?wiat, ja obserwuj?, a tworz? w g?owie, ?e jest co? takiego jak Bóg/?ród?o, Stwórca.
Czy to zap?tlony fraktal rozwijaj?cy i rozszerzaj?cy si? do zewn?trz i do wewn?trz, w g??b i w poza w niesko?czono??.
To przyt?aczaj?ce, ale prawda jest taka, ?e jest taka jak? chcemy aby by?a, czy? nie?
Alternatyw naszego ca?ego ?wiata, Ziem, wszech?wiatów, nas w istocie jako jednostki jest w bezliku, a teraz odgrywamy jedn? z mo?liwych linii czasu i w?o?onych w ten czas konkretnych wydarze?, które z kolei prowadz? do kolejnych alternatyw wydarze?, a decydujemy wszyscy, cho?by i motyl, który powoduje huragan w innej cz??ci ?wiata. A to wszystko jest niesko?czon? bibliotek? zdarze? usadowion? na niezlokalizowanym fraktalu.
Czy w tym zam?cie i nat?oku wszystkiego mo?na to poj?? i zrozumie?. I tak i nie. To zale?y, ale ju? ko?cz? t? moj? ci??ko-umys?ow? filozofi? i mo?e przejd? do czego? l?ejszego.
A mianowicie do tego co pojawi?o si? na forum. Temat wcielenia jest jak zwykle interesuj?cy.
Obecnie w tym po?o?eniu co jestem, jestem na Nie, ?e ju? nie chc? wi?cej si? wciela?, ?e ju? mam do??, mimo ?e nie pami?tam poprzednich ?y?. Ale widz?c to wszystko (a wci?? jednak tak nie wiele) w moim krótkim jeszcze ?yciu ju? mam do?? i jestem gotów bez obaw odej??. Czekam spokojnie z ma?? nadziej?, ?e jednak mnie ?ycie w jaki? sposób zaskoczy, ale strachu w "?mierci" nie widz?. Nie ?al mi nikogo ani niczego zostawi?. To ta wewn?trzna akceptacja maj?ca równie? znamiona oboj?tno?ci tak na mnie dzia?a.
Nie mam jednak jeszcze zrozumienia dla paru spraw, jak np dla Rady Galaktycznej. Nie rozumiem na jakim prawie si? opieraj? i jakim prawem dzia?aj? i przede wszystkim PO CO s?? I gdy s?ysz? w jakich? przekazach wzmianki o nich czy o ich postanowieniach i dzia?aniach, to mam to nich pretensje w co niektórych sprawach, ale musz? ich zg??bi? i zrozumie?, bo gdybym teraz umar? i mia? tak? wiedz? i zrozumienie dla nich jak? obecnie mam, to polecia?bym tam do nich i zrobi? im wielk? burd?.
W niektórych przekazach jest np w?a?nie o wcielaniu si? itp, w które ingeruje RG. Np w sprawie czy dusza musi si? jeszcze wciela?, czego musi do?wiadczy? itd. A mo?e ja po prostu nie chc?? Nie b?d? mogli mnie zmusi?, chyba ?e przez manipulacje, ale mam nadziej?, ?e to nie powinno mi grozi? je?li faktycznie s? ze ?wiat?a lub neutralno?ci. Ale jak ju? powiedzia?em musz? w ich sprawie wi?cej si? dowiedzie? i wi?cej zrozumie? i my?l? te?, ?e po ?mierci powinienem wiedzie?.
Aaa nasun?? mi si? teraz jeszcze jedna sprawa zwi?zana ze stronno?ci?.
Jak wiadomo jest strona jasna/?wiat?a - pozytywna i ciemna/mroku - negatywna i jest te? bezstronno?? czyli strefa neutralna.
strony te charakteryzuj? si? pewnymi cechami jak np dla pozytywu jest rozwój,tworzenie, to dla negatywu jest degradacja, niszczenie, a dla neutralno?ci jest stagnacja, nic nie robienie.
Czy jest mo?liwo?? istnienia 4. drogi, która b?dzie swojego rodzaju przeciwie?stwem dla neutralno?ci, a zarazem nie powieli innej strony?
I czy mog? istnie? ?wiaty pozbawione w zupe?no?ci z?a lub dobra lub jednego i drugiego?
przeciwie?stwem dla stagnacji nie jest rozwój, ani degradacja, lecz ruch ale nie w progres ani regres, tylko na granicy, pomi?dzy. Czym jest taki ruch? Hipokryzj?? Chyba nie bo to jest w kwestii negatywu...
Czy taki ruch jest nie zdecydowaniem? Czy mo?e taki rodzaj ruchu te? le?y w sferze neutralno?ci, co wydaje si? logiczne i chyba jest ju? dla mnie odpowiedzi?.
Jeszcze wracaj?c do wcielania si?, kwestii zapominania i karmy jest dla mnie w pewnym punkcie jasne dlaczego tak jest, co mo?e by? skierowane dla cz??ciowego zrozumienia dla Rady Galaktycznej.
Mo?e zapominamy swoje poprzednie ?ycia by?my mogli normalnie ?y? i prze?ywa? do?wiadczenia jakie sobie zaplanowali?my a nie roztrz?sa? to co prze?yli?my a zosta?o ju? przeanalizowane odpowiednio po ka?dym ?yciu. Jak by?my ?yli z my?l?, ?e si? zabija?o ludzi, ?e si? by?o besti? lub ?e robi?o si? jakiekolwiek inne mniej lub jeszcze bardziej okropne, okrutne rzeczy innym czy to samym sobie (to bez ró?nicy, bowiem czyni?c komu?, czynisz sobie)? Skoro w obecnym ?yciu niektórzy nie potrafi? sobie wybaczy? b?ahostki pod?ug takim przyk?adowym prze?yciom. A czy potrafiliby?my w?a?nie i innym wybaczy?.
Zapominamy o traumie, by by?o nam ?atwiej wybaczy? sobie, innym i przeprosi?.
Ale czy czas na wybaczenie i przeprosiny z poprzedniego ?ycia jest w czasie ?ycia czy w czasie wolnoduszy? Bo w czasie ?ycia jest ?atwiej wybaczy? co? czego si? nie pami?ta, ale czy tak w ogóle mo?na, np przeprasza? nie wiadomo za co? Czy gdy dusza jest wolna od ?ycia inaczej przyjmuje ?yciowe do?wiadczenia i potrafi to zaakceptowa? tak by móc przeprosi? i wybaczy??
Po co wi?c karma? Czy sami si? decydujemy i chcemy do?wiadczy? tego co powodowali?my?
My?l?, ?e po cz??ci system karmy jest nam narzucana, ale nie wiem przez kogo czy przez RG czy przez nas samych tzn ze sami tak postanawiamy i jest to akt naszej wolnej woli mamy odczucie od wy?szego JA czy wci?? nie potrafimy sobie wybaczy?? Nie jestem pewien, ale czuj?, ?e jest mo?liwo?? wyj?cia z tego systemu a kluczem jest w?a?nie wolna wola.
Kolejna sprawa co do zapominania to forma zabezpieczenia ?wiata przed nami samymi.
Niektóre ?ycia mog? by? dla nas tak wielkie, niezwyk?e i cudowne,?e obecnie mog?yby negatywnie na nas wp?yn?? poprzez napompowanie naszego ego gdyby?my si? dowiedzieli, ?e np by?o si? faraonem, królem czy kim? innym wielkim wspania?ym.
Pozostaje wi?c dopuszczenie do pami?ci tylko wybranych ?y?, które nie powoduj? skrajnych odczu?, a s? "lekkimi" ?yciami, mi?ymi, pozytywnymi, neutralnymi czy umiarkowanymi. Dlaczego wi?c nie pami?tamy to nie wiem. Mo?e robimy za ?ycia co? takiego, ?e w?a?nie o tym zapominamy. Jako ma?e dzieci pami?tamy i wydaje si? to dla nas normalne wi?c nie przywi?zujemy do tego wagi, a m?ode umys?y otwarte na nowe do?wiadczenia i pragn?ce prze?y? co? nowego z czasem wypieraj? jakiekolwiek informacje o poprzednich ?yciach, wi?c zapominamy. Mo?emy si? "wini?" za to sami, bo my nie przywi?zujemy wagi by zadba? o to u naszych dzieci i ich nauczy? by one kontynuowa?y takie poczynanie u swoich dzieci itd, a? w ko?cu sami gdyby?my si? znowu wcielali w takich czasach to by?my tak? pami?? mieli.
Kolejn? spraw? jest mo?liwo?? inkarnowania w ró?nych miejscach i czasach oraz alternatywach.
A wi?c mamy do wyboru bardzo du?o mo?liwo?ci i mo?e jest to tak na prawd? dla nas zabawa i rozrywka, która pozornie trwa latami i czujemy spe?nianie misji jakby?my grali w jak?? gr? rpg czy?by taki pogl?d nie móg?by by? mo?liwy z tym, ?e w bardziej zaawansowany sposób. W owej realnej rzeczywisto?ci - po?miertnej "budzimy si?". Tu trwa to dziesi?ciolecia, a tam mo?e to np 2 godzinki zabawy?
Pó?niej robimy sobie tam troch? przerwy i odpalamy inne ?ycie.
Przecie? wszystko ju? si? wydarzy?o, wszystko jest wiadome i rozwi?zane w ?ródle.
I nie ma na to czasu, bo tam nie ma czasu, a tylko istnienie, wi?c wybór czasu, w którym chcemy ?y? jest jak wielka biblioteka tylko, ?e z p?ytami cd, które s? o ka?dym ?yciu w ka?dym czasie i sobie wybieramy co chcemy dzi? pogra?? Przyjemny pogl?d?
B?dzie prawdziwy je?li tylko zechcesz, ?eby taki by?.

Koniec ju? tej filozofii i tych bzdet.
Ko?cz?, bo ju? chyba wyczerpa?em o czym chcia?em napisa? a kilka spraw i tak wypad?o mi z g?owy si? mo?e nast?pnym razem (za pó? roku :)

Je?li kto? to czyta, to mam informacj? dla owego czytelnika, ?e ja to pisz? w zasadzie dla siebie.
Ale ciekaw jestem czy kto? w ogóle by? w stanie znie?? to i przeczyta? wszystko a? do tego momentu?
Je?li tak to pozdrawiam serdecznie,
a je?li nie to nie pozdrawiam.......
Nie no ?artuj?....
Powa?nie ?artuj? ;)
Pozdrawiam wszystkich.

entry 16.03.2016 - 22:20
…czyli doceni? niepami?tania wszystkich snów.
Tak samo jest to wa?ne jak niepami?tanie wszystkich wciele?.
Wspólny mianownik: trauma.

Mia?em nie pisa? ju? o snach, ale to jest jednak pewne doznanie, ale mo?e od pocz?tku…

Przedwczoraj, po prostu sobie siedzia?em przed kompem i mi si? przypomnia? nagle ze szczegó?ami koszmar z dzieci?stwa, który ?ni? mi si? wiele razy, a ostatnio jakie? 10 lat temu.
Próbowa?em go tu kiedy? opisa? albo co? o nim wspomina?em, ale mia?em problem z przypomnieniem sobie szczegó?ów. To w?a?nie dopóki teraz jeszcze pami?tam, to co mi si? przypomnia?o wtedy: Wielka, jasna, ?wietlista, bezhoryzontalna przestrze?, mieni?ca si? kolorami t?czy. W przestrzeni tej pojawia si? cienka czerwona linia, która z pocz?tku zaczyna delikatnie, subtelnie falowa? i zaczyna coraz szybciej i szybciej, zaczyna si? pogrubia? i ciemnie?, fale g?stniej?.
Tworzy si? nieprzyjemny ?cisk, przyt?aczaj?ce, br?zowe tworzywo, struktura. Jestem jakby w tym, uciska mnie, nie mog? oddycha?, panikuj?, nic nie mog? zrobi?, strach.
Przechodz? lub ta struktura si? przekszta?ca w olbrzymi równie przyt?aczaj?cy obiekt, odbieraj?cy oddech i emanuj?cy negatywn? energi?.
Jest co? dalej, jakie? struktury, po??czenia jakby neurony ju? przyjemniejsze, jakie? przemieszczaj?ce si? ?wiat?a, ale to ju? s?abo pami?tam, bo rzadko udawa?o mi si? tak zaj?? w tym ?nie. Zazwyczaj budzi?em si? przy tym ?cisku, czasem przy tym obiekcie.

Ale to zapisa?em, bo teraz to dobrze pami?tam, a to mo?e troch? nie na temat, cho? mo?e fakt, ?e sobie to przypomnia?em mia?o jakie? znaczenie, tego nie wiem.

Pó?niej ?wiczy?em, medytowa?em, umy?em si? i po?o?y?em si? spa?.
Po jakim? czasie zacz?? si? nie?wiadomy, ale mega mocny, dok?adny sen – koszmar.
Na pocz?tku przyjemnie, jest nas czterech i pies lub jakie? inne stworzenie, mo?e ma?y delfin(?). Nie kojarz? ich, ale jakby?my si? niby znali. Okolica mieszana, jakby widok z okna, ale urozmaicony o ska??, jeziorko i odprowadzon? od niego unormowan? p?ytami rzek?.
Jeden z kolegów skacze do tego jeziorka na bomb?, jest troch? grubszy. Drugi siedzi w tej wodzie.
Trzeci stoi przy tym grubszym, co skaka?. Stworzenie pa??ta?o si? gdzie? pomi?dzy nimi.
Ja by?em z ty?u i jakby nagrywa?em to wszystko. Ogólnie sielanka, ?adna pogoda i przyjemnie.
Zerwa? si? wiatr i urwa?o znak ze s?upkiem, który sta? mi?dzy drog? a rzek?. Kolega, który siedzia? w wodzie na widok wy?amanej rurki ze s?upka wpada na pomys? g?upiej, psychicznej zabawy.
Chcia? sprawdzi? kto wytrzyma d?u?ej uderzenie tak? metalow? rurk?. Podp?ywa i bierze ten przedmiot. Uderza od razu tamto stworzenie, które od razu po pierwszym ciosie pada martwe.
Podp?ywa do grubszego i zaczyna go ok?ada? narz?dziem, gruby odp?ywa, ucieka, tamten go jednak dopada, ten nurkuje, szamotanina. Ten z rur? nie przestaj?, jak nakr?cony, nie reaguje na „s?owa”.
Tamten bity ju? ca?y czerwony, p?ynie co si? w moj? stron? i… ju? nie jest gruby.
Wygl?da jak obdarty ze skóry, wida? wszystkie mi??nie na twarzy, ca?y czerwony, tylko oczy bia?e i wpatrzone we mnie, nie ma ju? si?. Wyci?gam r?k? po niego, a on usi?uje mnie z?apa?. Podchodzi ten z rur?, sam si? ju? boj? o swoje ?ycie. Wyci?gam dalej r?k? po tamtego, w jego oczach by?o wszystko, nadzieja, strach, ch?? prze?ycia, poddanie, brak si?y. To wszystko zacz??o zanika? i rozp?ywa? si? w pustce jego oczu, zacz?? si? topi?. Ju? go prawie mia?em. Ten psychopata zamachn?? si? i odda? decyduj?cy cios. Koniec.

Obudzi?em si?, grube ?zy lecia?y mi same z oczu, nie mog?em si? otrz?sn??, to by?o tak realne, ja nie mog?em pomóc. Serce mi si? kraja?o. Próbowa?em och?on??, zastanawia?em si? dlaczego to mi si? ?ni?o i ?e nie chc? tego pami?ta?. To by?o mocne doznanie.
Po?o?y?em si?, by?em wystraszony, obawia?em si? zamkn?? oczy, bo widzia?em tylko ten moment ?mierci i te wo?aj?ce oczy biedaka. My?la?em, ?e nie zasn? ju? tej nocy, ale nawet nie wiem kiedy zasn??em. ?ni?o mi si?, ?e opowiadam o tym ?nie swojej siostrze, która z pocz?tku ?rednio zainteresowana, pó?niej s?ucha?a.

Rano i ca?y wczorajszy dzie? wspomnienie by?o wci?? „?ywe”. Darowa?em sobie ?wiczenia, nie chcia?o mi si?. Odpu?ci?em sobie równie? medytacj?, wiadomo, chyba nie mia?aby sensu. Ogólnie to czu?em w sobie jak?? nieprzyjemn? energi? obwiniania siebie. Nawet si? nie umy?em, od razu si? po?o?y?em, ale nie zasn??em, chcia?em zapomnie?, a jednocze?nie rozmy?la?em dlaczego i po co ten sen.
I stwierdzi?em, ?e to mo?e jaki? mentalny atak, ale potem nie i ju? wiem dlaczego, po co i od kogo/czego to prze?ycie. Pó?niej uda?o mi si? po d?u?szym czasie zasn??. ?ni? mi si? znowu jaki? nieprzyjemny sen, ale nie a? tak jak ten.

Zdecydowa?em si? to napisa?, ale nie po to, ?eby to pami?ta?, tylko po to, ?eby roz?adowa? i opu?ci? t? ci??k? energi?, bo nie mam komu o tym tak dok?adnie opowiedzie?.
Niemniej jednak rozumiem, a przynajmniej tak uwa?am, to by?a lekcja, ci??ki sprawdzian zwi?zany z intencj? medytacji, która by?a par? godzin wcze?niej. I oznacza, ?e nie do ko?ca jeszcze jestem gotowy, ale ju? nie mog? si? cofn?? o krok, mog? stan?? w miejscu, prze?wiczy?, prze?y? i przetrwa? to.

Pozdrawiam ;)

entry 02.03.2016 - 23:13
Hej.
Dawno mnie tu nie by?o. D?ugo si? zastanawia?em i zbiera?em, ?eby napisa? cokolwiek. Mia?em zamiar napisa? w lutym "ostatni wpis" ale zrezygnowa?em, nie wiem dlaczego.
Nie zamierzam jednak pisa? o swoich snach, ld'kach czy mo?e nawet obe. Tego ostatniego nie do?wiadczam nie pami?tam od kiedy, nic si? nie zmieni?o. Sny jakie? tam s? ld'ki naprawd? sporadycznie.
Mog? powiedzie?, ?e si? ju? tym tak nie interesuj?, ale zostawiam sobie uchylon? furtk? do tego, mimo ?e ju? dobrze nie pami?tam, ale to nic.
Teraz chc? si? ukierunkowa?, kierowa? swoim ?yciem jak chc?. Wprowadzam zmiany np od tego poniedzia?ku przesta?em je?? mi?so. Chc? przej?? na wegetarianizm, co uwa?am za i tak konieczne w przysz?o?ci.
Mam nadziej?, ?e mi si? uda, ale nie czy wytrzymam, tylko czy moi rodzice to wytrzymaj? i ostatecznie zaakceptuj? i zrozumiej?. Niby to nic takiego, ale wiadomo jak to bywa. Jak b?d? mieszka? sam nie b?d? robi? z tym nikomu problemu, o ile to dla niektórych mo?e nim by?. Czuj? si? bardzo dobrze, nie czuj? potrzeby je?? mi?sa. By? mo?e dzi?ki temu poprawi?aby si? moja kondycja duchowa, tu kwestia wibracji.
Znajduj? coraz wi?cej ludzi z pozytywn? energi?, którzy s? "kompatybilni" ze mn?, a ja si? czuj? z nimi. Nie znajduj? ich jednak w swoim najbli?szym otoczeniu tylko w Internecie, na yt, ale i tu na forum, znajduj? si? jeszcze tacy ludzie. Ciesz? si? z tego, ?e s? i MY razem to wy?sze JA. Akceptuj? fakt, ?e nawet moi przyjaciele, z którymi si? spotykam, moja rodzina mog? tego nie czu?, nie rozumie?, ale ciesz? si?, ?e istniej? tacy ludzie tu na Ziemi. W otoczeniu takich ludzi czu?bym si? niesamowicie, jak w raju i cho? dziel? nas kilometry, setki, czy nawet inne sprawy to nie czuj? si? samotny i jest ok. Poniek?d mo?e jest w tym jaki? sens, ?e jeste?my porozrzucani na planie fizycznym.
By? mo?e rozwi??e si? pewna sprawa, ale nie wiem, takie przeczucie.
Chodzi o liczb? 21. Pisa?em ju? o tym kilka razy w swoim notatniku. 21 to szczególna liczba, która mi towarzyszy...hmmm... no nie wiem, ale od paru dobrych lat. Oto za par? chwil b?d? ko?czy? w?a?nie 21. rok swojego ?ycia i jestem ciekaw czy co? si? stanie i je?li tak to co? Zobacz?.
W sumie to chyba tyle. Jako? tak ostatecznie wyszed? mi spontanicznie ten wpis i spoko.
Ciesz? si?, ?e ?yj? w Polsce.
Ciesz? si? ?yciem, coraz bardziej.
No to tyle...
Do nast?pnego ;).

entry 11.11.2015 - 15:49
... A mo?e i nie... (odno?cie poprzedniego wpisu).
Hah... mo?ecie powiedzie?, ?e "s?oma targana" ze mnie :D - zabawne.

Ale teraz to widz?, teraz to rozumiem.
Rozumiem co? - rozumiem to wszystko, siebie samego.
Jest cia?o fizyczne, astralne, .. , jest dusza, ale nie tylko.
Jest co? jeszcze wi?cej, nie dane jest wiedzie? co, ale dane jest w to wierzy?. Ten kto sam rozmy?la, te? to wie. Nie b?d? pisa? konkretnie, ka?dy musi sam poj?? i wierz?, ?e ka?dy o tym my?li i wierzy.
To nie jest taka znowu zmiana w pogl?dzie, a raczej g??bsze zrozumienie pogl?du i jego rozwój.

Po poprzednim wpisie zrozumia?em, ?e zaczynam popada? w stagnacj? i gdybanie, a to nie jest wa?ne.
Od dawna nie wychodz? regularnie, a wr?cz rzadko, wi?c zastanawia?em si? nad tym coraz bardziej.
Poj??em, by? mo?e to jaka? forma informacji od opiekuna, ?e to mo?e by? istotne, wa?ne dla mnie, ?ebym nie wychodzi?, nie mia? obe, a przyjdzie jeszcze na to czas i to pr?dzej ni? pr?dko.

Nadesz?y te czasy, mianowane czasami janowymi, ale innymi, zmienionymi, a to za spraw? nas - ludzi, bo od nas to zale?y co si? stanie.
Za spraw? kolejnego przekazu "z innego" ?ród?a zainteresowa?em si? znowu, zweryfikowa?em informacje z innego przekazu, o którym zak?ada?em temat, które si? pokrywaj? w znacznej mierze.
Tutaj podaj? link do jednego z tych przekazów, który mnie szczególnie zaciekawi?:
https://www.youtube.com/watch?v=DBt4Ni9k87M
Polecam równie? ca?y kana? na yt i blog Arona.

Pozdrawiam ;).

entry 06.11.2015 - 19:48
Chyba tak.
Nie mam w sumie regularnie (i w ogóle od ostatniego opisanego razu ani obe, ani ld, najwy?ej jakie? symboliczne sny, których zwyczajnie nie chce mi si? na razie zapami?tywa?, wspomina?, zapisywa?),
a i przesta?em t?skni? za tym stanem.
Nie ma, to nie ma... nic si? nie dzieje, ?yje si? dalej przecie? jak dotychczas.
Jak b?dzie, to super i tyle...

Nie chce mi si?.
po prostu
nie odczuwam takiej potrzeby.

Nie ci?gnie mnie do tego
Przesta?o mnie to obchodzi?
i tyle.

Czy mo?na by powiedzie?, ?e si? "cofn??em" w rozwoju ?wiadomo?ciowym czy duchowym?
My?l?, ?e zdecydowanie nie, bo zmiana we mnie si? dokona?a, ?wiatopogl?d zmieniony...
A co teraz? - nie wiem, b?dzie co ma by? i ju?.

Przyjdzie jeszcze czas

Do przeczytania,
;).


17 Stron V   1 2 3 > »   
Mój obraz