Amras84's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

5 Stron V   1 2 3 > » 
entry 15.04.2014 - 00:00
Witam ponownie po dłuuuugiej przerwie. Nie wiem ile ona trwała dokładnie ale postanowiłem na ten czas zapomnieć o OBE i LD i wszystkim innym cudactwie. W jakimś stopniu się udało bo przez ten czas nie doświadczyłem niczego bliżej związanego z tymi zagadnieniami. Ale żebym tak całkiem zapomniał to nieee. Co to, to nieee... I tak mnie teraz najszło. A gdybym znów spróbował... Bo mi tego brakuje... Siedziało to gdzieś głęboko we mnie. No cóż... zobaczę co z tego będzie, a zaczynam od tegoż to wpisu w moim pamiętniku na daaawno nie odwiedzanym portalu ;) Do dzieła :)

entry 09.03.2011 - 00:35
Obiecałem sobie że napiszę tutaj coś dopiero gdy będzie to warte odnotowania. No i jest. Nie wiem czy było to OOBE i śmiem wątpić. Ale jestem świerzo po przebudzeniu i na ciepło relacjonuję zdarzenie. Położyłem się spać po 22. Godzinę później sie przebudziłem i zasnałem drugi raz. Miałem dość długi (chociaż sądząc po godzinach to realnie wcale nie taki długi) sen którego nie będę relacjonował gdyz był to zwykły sen. W pewnym momencie poprostu mnie olśniło gdy jedna z koleżanek w tym śnie poleciała w niebo zafascynowana gwiazdą. Myślę sobie "ja pierdolę przecież to sen, no dawaj... chcę wyjść z ciała". W tym momencie poczułem się dziwnie i nie pamiętam tych kilku chwil dopóki nie wyjebało mnie (rzekomo) z ciała. Lewitowałem obok łóżka, na którym moje ciało dziwnie się rzucało, a obok łóżka lezała jeszcze jakaś postać. Pokój nie wygladał jednak zabardzo jak mój, co może świadczyć o tym iż był to swego rodzaju LD. Podjarany na maksa co zrobiłem? zamiast zabrać się za zgłębianie doświadczenia, poprostu bezmyślnie wyjebałem przez pierwsze napotkane okno. W dole samochody, jakiś parking, ewidentnie noc. W momencie gdy znalazłem się za oknem, rzeszła mi przez głowę szybka myśl: "czy serio jestem poza czy właśnie popełniłem samobójstwo? Nieno jestem w poza... tylko czy zaraz mi sie jakiś ćmok nie objawi z racji moich problemów z psychiką? A zresztą sram to, jestem poza ciałem i nic mi nie będzie... Lecimy w górę!!" I skierowałem się ku gwiazdom. Chwilkę leciałem iii... odbiłem się od nieboskłonu, jakby był namalowany na twardym suficie. Poczułem że spadam. Myślę sobie "nie poddam się" Znalazłem się znów w pokoju, chyba swoim. I znów uparcie w górę, przez sufit, mijam następne pomieszczenie i jeszcze jedno i jeszcze jedno i... bach zaczynam spadać, gdzieś mnie wciąga, nie mogę lecieć. Myślę sobie "pewnie koniec wycieczki na dziś, ale z racji okoliczności wyrażę intencję powrotu do ciała". JEBUT jestem w ciele. Obudzony i z szybkim postanowieniem zapamiętania tego zajścia, zasiadam do pisania tej notki. Moim zdaniem było to ciekawe LD. Brak tutaj troszeczkę było wyrazistości, miewałem już LDki bardziej wyraziste. Otoczenie mimo iż niby swojskie to zupełnie różne od mi znanego. Brak efektu sferycznosci widzenia. Śmwiadomość mimo iż niby była to nie mogłem zapanować nad euforia która mnie ogarnęła. Chciałbym się bardziej trzeźwo zachowywać w trakcie takich przeżyć. Oka.. Wracam do wyra. Może coś sie jeszcze wydarzy :) Pozdro i sory za ewentualne błędy w pisowni ;)

entry 07.09.2010 - 10:33
Dzisiejszej i przedostatniej nocy, miałem dziwne sny. Niby zwykłe, chociaż po obudzeniu zacząłem sie naprawdę zastanawiać czy był to zwykły sen czy LD. Niby nie miałem świadomości że to seny, nie były one też nadzwyczaj realne, ale jakoś tak funkcjonowałem jakby w normalnej rzeczywistości.
Poza tym oba sny miały jeszcze jedną wspólną cechę. W obydwu śnili mi się znajomi z podstawówki. We wczorajszym snie koleżanka przekazywała mi jakąś bardzo ważną informację na jakimś przedstawieniu w którym miałem brać udział. Niestety nie pamiętam nic więcej. W dzisiejszym śnie było jeszcze ciekawiej. Lecialem do Ameryki bo coś tam sie miało stać. Frunąłem sobie samotnie nad oceanem. Bardzo szybko dotarłem na miejsce. Znajdowałem sie na jakimś peronie. Wyglądał jak stacja metra ale z jakichś zamierzchłych czasów. Nagle pojawiła się inna koleżanka z podstawówki. Przekazała mi informację ale niewerbalnie Jakgdyby była poza ciałem. Dziwiła się ze ja to tylko zwyczajnie śnię. Powiedziała ze pracuje tutaj nasz wspólny znajomy Jarek i poprosiła zebym go skoczył zawołać bo ma mu cos do przekazania. Owszem znalazłem Jarka i jeszcze jednego kolegę z którym do niedawna pracowałem. Powiedziałem Jarkowi że Moja koleżanka chce z nim pogadać. Przy okazji wypytałem kolegów jak sie pracuje bo wyglądali na bardzo wycieńczonych, ale odpowiedzieli że ok. Nastepnie znów znalazłem sie nad oceanem. Doszło do wypadku w którym superszybki pociąg wykoleił się i prół teraz rozcinając wody oceanu na dwie części siłą pędu (niczym biblijny Mojzesz xD) Na ratunek przybył helikopter z komadosami. Helikopter wylądował na dachu pociagu. Niestety ten zaczął zwalniać i doszło do totalnej katastrofy (pociąg rozbił się na stacji w której widziałem sie ze znajomymi). Następnie przeskok akcji i widzę Donalda Tuska udzielajacego z płaczem wywiadu na temat kolejnej katastrofy.
Potem the end. Dziwne zaprawdę sny, zwłaszcza ta niewerbalna rozmowa z koleżanką. Cały czas mam wrażenie że ta rozmowa była realna... Nie wiem co o tym sądzic.

entry 18.08.2010 - 21:37
Dziwny, zwykły sen. Jestem gdzieś na ulicy. W śnie niby to znałem to miejsce, jednak nie potrafię go porównać do żadnego rzeczywistego miejsca. Na ulicy tory tramwajowe. Widzę pędzący po nich od góry tramwaj, który nagle wypada z torowiska i toczy się siłą pędu po ulicy, uderza w budynek, odbija się od ściany i wpada w dwa inne tramwaje, wykolejając je również. Niewiele myśląc wpadam na pobojowisko z zamiarem udzielenia pomocy poszkodowanym. Wokół leży sporo ciał, ogólna masakra. Jest jednak pewien problem. Ofiary katastrofy mają gabaryty plastikowych żołnierzyków :| Tak kończy się mój sen.
Dodam tylko że motyw pojazdów szynowych, głównie pociagów, pojawia sięw moich snach wyjątkowo często, jednak nie potrafię tego symbolu zidentyfikować.
Dodatkowo dzisiaj w pobliżu miejsca mojej pracy doszło do wypadku w którym dźwig gąsienicowy zsunął się z lawety ciagnietej przez TIR'a. Nikomu nic sie nie stało. Nie wiem czy mam to wiązać w jakikolwiek sposób ze snem o tramwajach.

Dzisiaj siedząc rano przed komputerem, poczułem jak mój umysł lekko "zwalnia". Zamknąłem więc oczy i pozwolilem mu lekko "podryfować". Zaczęły pojawiać się niewyraźne bezsensowne obrazy, o niewiarygodnej jednak płynności ruchu. Postanowiłem pozwolic umysłowi kreować je dalej. Chwilę się przyglądałem, jak przez ciemność przebija sie cos w rodzaju pocisku lub rakiety. Obraz bardzo niewyraźny ale bardzo płynne i realne wrażenie ruchu. Postanowiłem lekutko wpłynąć na tę "wizję" Udało się, pocisk zamienił się w samolot widziany z zewnatrz. Obraz troszke się wyostrzył jednak momentami zanikał. Udawało mi się jednak stopniowo coraz lepiej kontrolować wizje i uzyskiwać coraz lepszą jakość obrazu, aczkolwiek do ideału dużo brakowało i co jakiś czas traciłem wyrazistosc wizji. Bardzo ciekawe doznanie :)

entry 11.08.2010 - 22:42
Próbowałem dzisiaj wyjść. Trochę czasu mi to zajęło ale walczyłem z obolały ramieniem (reumatyzm) i odgłosami z klatki schodowej, oraz rozpychającym się na wyrku psem. Kilka podejść i w końcu tak jakby zasnąłem. Ocknąłem się leżąc na dywanie w nieznanym sobie pomieszczeniu, gdzieś w głowie tliła się świadomość że to sen, ale nie skupiałem się nad stanem w którym się znalazłem. Zamiast tego spróbowałem wstać i się rozejrzeć. Wstanie przyszło mi z trudem, ruchy miałem bardzo nieskoordynowane i dokuczał mi brak równowagi. Udało mi się jednak utrzymać w pionie. W pokoju było ciemno, ale przez okno docierała jakaś szczatkowa ilość światła, pozwalając mi na dostrzeżenie szczegółów. Doszedłem do wniosku że chyba jestem w mieszkaniu mojej ciotki, chociaż rozmiary i szczegóły umeblowania nie zgadzały się. Wpadło mi do głowy żeby unieść się w powietrze. Po chwili skupienia, nie bez wysiłku, udało mi się i postanowiłem udać się do sąsiedniego pomieszczenia. Utrzymanie kierunku i wysokości lotu sprawiło mi spore trudności, odbijałem się od ścian, ale w końcu dotarłem do drugiego pokoju, który w świecie fizycznym powinien być kuchnią. Odbiłem się od jakiejś półki w powietrzu i w tym momencie zacząłem normalnie śnić. Całość tego zdarzenia oceniam na kilkanaście sekund i kolejne kilkanaście zwykłego snu. Potem obudziłem się na dobre, ale miałem duże problemy z wstaniem z łóżka. Byłem mocno odrętwiały, zwłaszcza nogi odmiawiały mi kompletnie posłuszeństwa, mimo iż na łóżku zajmowałem w miarę wygodną pozycję.

5 Stron V   1 2 3 > »   
Mój obraz