Dziennik Snów


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V  « < 2 3 4
Entries on Saturday 29th November 2014

entry 29.11.2014 - 19:53
Przez długą chwilę po obudzeniu nie pamiętałem nic, już myślałem że nic sobie nie przypomnę kiedy przez jeden mały szczegół zacząłem sobie wszystko przypominać.

Znajdowałem się w pomieszczeniu z kolegą z klasy, dyskutowaliśmy jak ciężko znaleźć pracę w tym okresie, polecał mi przeglądać stronę z ogłoszeniami którą bardzo dobrze znam. Wyczuwałem językiem że bardzo rusza mi się ząb, znałem tą sensacje bardzo dobrze. (może rusza mi się co sen?) Postanowiłem że nie ma sensu trzymać wypadającego zęba w buzi bo i tak tam się nie wyleczy, przy wyrywaniu wyciągnąłem razem z nim wszystkie przedtrzonowe-trzonowe z lewej dolnej strony a prawie wszystkie górne, były złączone w całość, jakby odlew zębów. Przyłożyłem gumę do żucia żeby odcisnąć i zobaczyć co mi zostało ale kawałki jedynek został przyklejone do gumy, pomyślałem że nie spodziewałem się że zęby są tak kruche w kontakcie z gumą. Robiłem to w łazience i zostawiłem pełno gazików i wacików zbrudzonych krwią na podłodze, w zlewie i na szafkach. Na chwilę wyszedłem powiedzieć o tym co się stało bliskim, ale nikogo w domu nie zastałem. Łazienka wyglądała na jakiś szpitalny gabinet, gdy do niej wróciłem było tam pełno dzieci i starsza Pani prosiła mnie o posprzątanie tego bo nie powinno się tego pokazywać dzieciom, zgodziłem się z nią i wszystko wyrzuciłem do kosza, chociaż ze zdziwieniem bo odparłem koledze że przecież w szpitalu to normalnie widoki i nie powinno się do takich miejsc wprowadzać dzieci. Nagle przyszli goście, dwie kobiety, a nas zrobiło się 8, zajmowaliśmy się chyba tym budynkiem/domem, dwóch z nas miało się nimi zająć, pokazać gdzie będą spały i zabawić żeby dobrze się u nas czuły. Potem pamiętam że byłem w jakimś miejscu starożytnych rzymian i widziałem wiele ujęć z różnych filmów nakręcone wszystkie w tym samym miejscu, jakby most/przejście pod mostem zbudowanym z łuku a pod płynęła woda, ujście do morza/oceanu.


Przypominajki 30 z 6-óstej, jedzenie, sąsiad Michał, kuchnia, kuzyn, k***, moja wina, podróż.

entry 29.11.2014 - 12:00
1. Położyłem się spać o 2:30, miałem zamiar wstać o 7, ale gdy nastawiałem budzik to telefon się zaciął i nawet nie zwróciłem na to uwagi. Miałem duże problemy z zaśnięciem, nie potrafiłem stłumić myśli, do tego jakby wyostrzył mi się słuch po zrelaksowaniu i wszystkie jeżdżące samochody, śpiewających ludzi i ptaki słyszałem bardzo intensywnie. Obudziłem się o 8, leżałem 30 minut rozmyślając, wiem że inaczej to miałem zrobić ale akurat inni domownicy wstawali i nie wypadało mi zbytnio hałasować, po 30-35 minutach obróciłem się na łóżku i położyłem się na poduszce na której zwykle nie udaje mi się zasypiać. Kilka razy przysnąłem ale po chwili odzyskiwałem świadomość.
Pamiętam że goniłem coś malutkiego i zwinnego po ścianie i podłodze, w końcu gdy to złapałem uciekło mi z rąk. Druga scena to jakaś duża pajęczyna i mówię do kogoś żeby zobaczył ile tam pająków, on bierze ją do rąk i przygląda im się, wyglądały bardzo solidnie, twarde, mały owalny korpus i długie masywne kończyny, pajęczyna wydłużała się i przybywało na niej pająków, jeśli się nie mylę to wziął jednego do ręki i zaczął go zgniatać, z zaskoczeniem krzyknąłem żeby nic im nie robił. Siedziałem na komputerze i pisałem z jakąś dziewczyną, mówiłem że ciężko mi spać dlatego siedzę po nocy na komputerze, ale że muszę zaraz kończyć, choć jej tego nie napisałem to myślałem o wyjściu z ciała, napisała mi że ona też po czym doszedłem do wniosku że ona też nie śpi właśnie w tym celu. Przebudziłem się znowu. Najbardziej zachwycającym segmentem snu był moment kiedy poszedłem do łazienki, na przedpokoju zobaczyłem kota którego nie powinno tam być także go wypuściłem a z pokoju promieniowała masa światła, jakby nic innego tam nie było tylko światło. Wszedłem do łazienki i wszystko było bardzo jasne, kolory były jaskrawe, takiej bieli jeszcze w realnym życiu nie widziałem, zachwycałem się tym chwilę i wróciłem do łóżka.
Zastanawiam się czy przejść do zadania 4 które już mi przyszło, czy przesunąć kurs o jeden dzień dodając drugą próbę 4+1 wykonaną z większą sumiennością, nikt jutro nie musi wstawać także mogę się rozbudzać w inny sposób.

2. Obudziłem się o 6 (po około 3-4 godzinach snu), rozbudzałem się do 6:50 po czym położyłem się w niestandardowej pozycji, zrelaksowałem się używając nagrania relaksacyjnego Schultza, leżałem zrelaksowany wpatrując się w ciemność, odliczałem do 100 potem od 100. Próbowałem zapaść w kilkusekundowy sen ale nie udawało mi się to, obróciłem się na boku i to samo, miałem problemy z zaśnięciem, chyba za bardzo się rozbudziłem. Dzisiaj spróbuję tylko z 20 minutowym rozbudzaniem, w końcu dwa tygodnie temu osiągałem wibracje a teraz nic. Zauważyłem że w nocy mam problem trzymać oczy zamknięte, same się otwierają, za to w południe to nie występuje i łatwiej mi się zasypia.
Pamiętam że byłem w parku, zadzwoniliśmy do murzynka żeby przyjechał z "towarem" i czekaliśmy, tłumaczyłem koledze dlaczego zerwałem kontakt. Zacząłem odczuwać jakieś niebezpieczeństwo, gdy murzynek przyjechał oddaliłem się, było dużo psów w okolicy i podejrzanych osób, policja drogowa. Szedłem obok jakiegoś faceta z psem i pytałem się go czy to pies służbowy, odparł że tak ale taki "biedniejszy", nie do końca profesjonalny, w międzyczasie aresztowali murzynka i znajomego. Ja bawiłem się z psem, głaskałem przytulałem, trochę przypominał Lessie ale z krótszym włosem, podszedł do nas inny policjant z bardziej "profesjonalnym" psem tropiącym, i chociaż widzieli że psy nie reagują na mnie w żaden sposób to zapytali się czy czegoś przez przypadek nie mam, wyciągnąłem ze spodni dwie puste kieszenie a policjant powiedział że skoro nawet nie palę to mogłem tak od razu mówić. W następnej scenie jechałem na motorku po obwodnicy miasta z osobami z byłej szkoły, myślałem że to dlatego byli tak popularni bo mogli się szybko przemieszczać, na drodze były powalone drzewa przez które normalnie przejeżdżaliśmy, wydawało mi się to co najmniej niebezpieczne bo łatwo było się przewrócić. Zajechał gdzieś do Polski, całkowicie straciwszy zmysły, jechałem najeżdżając na krawężniki, chodniki, przejeżdżałem na czerwonym świetle i jechałem pod prąd, myślałem sobie że przepisy dla skuterów/motorów powinny być odwrotne niż dla samochodów. Wleciałem na jakieś osiedle bez dróg więc zostawiłem ten motorek przez którego i tak bym sobie coś zaraz nie zrobił. I podziwiałem mówiąc w myślach że tak żyją ludzie w Polsce" to osiedle, skakałem po dachach budynków obserwując czy żaden ochroniarz zaraz skądś nie wyskoczy mnie pogonić. Wiele budynków nie było jeszcze skończonych, zatrzymałem się przy jednym wyglądającym imponująco z ceną 7000$ na miesiąc za mieszkanie na parterze, z basenem lub 4200$ za normalne mieszkanie, była też podana cena 2200$ dla osób z pomocą socjalną. Opuściłem to osiedle.
Reszty snu zapomniałem pisząc notatnik, powinienem zaczynać pisząc przypominajki.

Entries on Friday 28th November 2014

entry 28.11.2014 - 14:38
Wciąż używam nagrania pomagającego uzyskać zadowalający mnie stan relaksu i wyciszenia. Mam jeszcze problemu na koncentracji myśli ale pracuję nad tym. Po około 30 minutach leżenia zrelaksowanym na plecach obracam się na bok by zasnąć, czasem na brzuch. Nie osiągnąłem jeszcze hipnagog wzrokowych, nie wiem czy po prostu taki jestem, odporny na nie, ale występują u mnie hipnagogi w formie dźwięku, nawet jeżeli czekam dłużej to nie występują wizualne, może powinienem czekać dłużej? Dzisiaj czas na zadanie nr 3 czyli 4+1.

Ze snu nie wiele dzisiaj zapamiętałem, wiem że obudziłem się w środku nocy, w sumie nie jestem pewny, może było to fałszywe przebudzenie. Pamiętam że byłem w jakimś pomieszczeniu z różnymi osobami i dyrektorem dawnej szkoły, oświadczył że cała klasa nie zdała. Pomyślałem że to koniec mojej edukacji na tą chwilę i że wyjadę gdzieś za granicę do pracy. Dyrektor zapytał się gdzie jest jego telefon który przed chwilą zostawił na podłodze. Kolega kazał mu się odwrócić i go tam położył, udając że ciągle tam był. Drugi kolega wyciągnął z kieszeni jakiś duży składany nóż na podobieństwo maczety i powiedział że musimy już iść rąbać drzewo.

Entries on Thursday 27th November 2014

entry 27.11.2014 - 13:12
Chociaż uważam że potrafię się samodzielnie szybko odprężyć i zrelaksować to przy nagraniu z - treningu autogennego Schultza osiągam ciężkość całego ciała i przepływające w nim ciepło, stan którego samodzielnie nie potrafię osiągnąć. Po około 10 minutach leżenie zrelaksowanym i skupiania myśli na niczym, na czerni przed oczami i czasem na wizualizacji pojedynczych przedmiotów, miałem przebłysk obrazu że obie nogi są ugięte w prawo co faktycznie odczuwałem przez chwilę, potem czucie znowu całkowicie straciłem. Przez kilka sekund czułem jakbym się zapadał, ale tylko głowa/umysł, kiedyś doświadczałem tego myśląc o czymś specyficznym. Może nie potrzebnie zwracałem na to uwagę i dlatego tak krótko trwał stan zapadania.

entry 27.11.2014 - 11:47
Jadę samochodem po wąskiej ulicy, bez pasów, bez chodnika, jednolity beton, ulica nachylona o 45* w górę, i co jakiś czas odcinek poziomo, przypomina mi to ulice w San Francisco. Budynki z lewej strony ulicy łączyły się z tymi z prawej za pomocą korytarzy nad ziemią, wszystkie budynki były kremowe, z drewnianymi schodami prowadzącymi na pierwsze piętro, co klatkę. Zwróciłem nawet na to uwagę, powiedziałem głośno "Jak tu ładnie." Przejechaliśmy tak jeszcze parę ulic, ciągle ten sam widok. Wszedłem do jednego z budynków, pamiętam że ktoś mi powiedział że trzeba tańczyć "Rocka", wszedłem do długiego korytarza na którym znajdowały się wejścia do pokoi, wszędzie było pusto, w pokojach tylko łóżko, nic więcej. Leżało na nim dwóch mężczyzn który wykłócali się o to kto jest lepszy od drugiego, jeden był dłuższy, drugi był bardziej umięśniony itd. Wróciłem do samochodu i pojechaliśmy do naszego sklepu, miałem pozmieniać wszystkie ceny na półkach ale był taki tłok że doszliśmy do wniosku że lepiej będzie jak zacznę następnego dnia od rana. Podczas jazdy samochodem mama oznajmiła mi się ma dostać z jej partnerem kredyt i kupują tramwaj, -tramwaj? Wyśmiałem ich że to przecież najgorsza inwestycja z możliwych, ale wydawali się być przekonani co do swoich zamiarów. Zatrzymaliśmy się na parkingu, mieli mnie poznać ich nowi znajomi, oni siedzieli już w samochodzie a ja miałem podejść, pomyślałem że podjadę samochodem, śmiałem się że wyjeżdżać będzie musiał kto inny bo to tyłu jeszcze nie potrafię.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy wchodziliśmy do podziemnego tunelu wejście się za nami zawali zostawiając niewielką szczelinę, przed nami były metalowe konstrukcje i wiele dróg do wybrania, był tam reporter z mikrofonem tvn, takim samym jak trzymałem ja. Okazało się potem że jest on z innej telewizji, prosiliśmy go o pomoc przy wydostaniu się i utworzeniu wyjścia w zawalonej ścianie, wyśmiał się i powiedział że do wyjścia trzeba skręcić w prawo i cały czas prosto, gdy już wyszedłem znalazłem się na basenie, bez mikrofonu. Basen jakby zoo wodne dla zwierząt, był długi ogromny korytarz/pomieszczenie z po prawej różnymi kasami, sklepami itp. a po lewej wielką 10 metrową szybę a za nią basen. Znajdowały się w nim ciała osób które próbowały go przepłynąć, podobno każdy robił to na własną odpowiedzialność a nie było ratowników, z kolegą myśleliśmy czy nie podjąć się tego zadania. Wystarczyłoby spokojnie przepłynąć, trzymając jeden rytm, na pewno oni by nam pomogli w razie niebezpieczeństwa, myśleliśmy chodząc korytarzem wte i wewte, po drodze zaczepiają mnie jakieś małolaty próbując mi podłożyć nogę, biegnę za nimi i kopię jednego z nich w kolano, ale nie miałem siły, tylko go delikatnie dotknąłem, dowiedzieliśmy się z jednej z kas że jest możliwość wynajęcia kasku, Pani powiedziała 300 zł, zdziwiony zapytałem się jaki to może być kask za taką kwotę, był to kask z przypięciem do tlenu, rodem ze średniowiecza. Po chwili spotkaliśmy mamę kolegi która mówiła że już chyba nie przepłyniemy bo w basenie zaczęli ćwiczenia aerobowe.

Entries on Wednesday 26th November 2014

entry 26.11.2014 - 12:15
Czasem mam problemy z poukładaniem wszystkich snów do kupy, pamiętam wiele rzeczy, ale niektórym z nich brakuje motywacji i logicznej sekwencji.

Śniła mi się czyjaś ciąża, dom i rodzina w Polsce. Byłem u brata w domu gdzie mieszkał ojciec, w pokoju leżał dziadek przykryty kocem, było pełno obrazów, na obrazach powieszone inne obrazy, tata chyba sprzątał, odkrywał te schowane obrazy, negatywnie je komentował i śmiał się z nich. Ja akurat przygotowywałem się do kąpieli i wszystkie rzeczy miałem w łazience, powiedziałem mu wszystko co siedziało mi na sumieniu, że stał się taki przez nową partnerkę, przez jego jak myśli niewinny powrót do nałogów, przez zbyt dużo czasu spędzonego z dziadkiem który wypełnia go tylko negatywną energią. Trzasnąłem drzwiami zamykając się w łazience, oświadczyłem mu także że może mnie już nie uważać za swojego syna, on odparł że i tak ma jeszcze mojego brata za syna, wyśmiałem go, brat od niego odszedł już dawno, przez to kim się stał. Dzwonił na policję podając imię właścicieli mieszkania a nie adres, byłem nim ja i dziewczyna brata, chciał żeby przyjechali bo nie płaciliśmy czynszu, z tego co mówił zdawałoby się że policja miała problem ze zrozumieniem co tak naprawdę mieliby zrobić. Ja kończę się ubierać i wychodzę z łazienki, dzwonię do brata zapytać się gdzie jest, mówi że ze strachu wybiegł na klatkę. Drzwi z pokoju gdzie znajduje się tata są zamknięte, otwieram je jednym mocnym kopnięciem, nie boje się go a wrze we mnie adrenalina. Dziadka już nie było w pokoju, a tata wszystko przewracał do góry nogami ze złości, zacząłem pakować nie dużą ilość rzeczy które tam miałem powtarzając ciągle że nie postawię tu więcej mojej nogi.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po przebudzeniu się chciałem jeszcze troszkę pośnić, spałem już prawie 9 godzin, przebudziłem się na chwilę i zacząłem wyobrażać sobie ostatnią scenę snu, ale wytworzył się zupełnie nowy sen.

Byłem na jednym z ostatnich pięter najwyższego wieżowca w mieście, oskarżano mnie o morderstwo ale wiedziałem że nie mam z tym nic wspólnego. Człowiek który mnie oskarżał był prawdopodobnie moim szefem, jakimś autorytetem, bardzo stanowczy, wydawałoby się że przekonany tego co mówi ale odczuwałem też że jest bardzo sprytny. Piętro to było połączeniem biur z siłownią, znajdowały się dwie potężne windy na samym środku głównej ściany, były niezabudowane i było widać ich całą konstrukcje, dookoła na ścianie były różne "rzeźby" "występy" utworzone w taki sposób że miejsce z windami stawało się potężne. Wysiadło z nich 3 osoby które dobrze znałem, koledzy z pracy, oni też zostali od razu oskarżeni o to samo, otrzymaliśmy do podpisania dokumenty mówiące że jeżeli korzystaliśmy z maszyn znajdujących się na siłowni to bierzemy na siebie odpowiedzialność za to co się działo na tej siłowni, wiedzieliśmy że na jednej z maszyn ktoś zginął, ale podpisaliśmy wszyscy te dokumenty ponieważ nie chcieliśmy doprowadzać do szału szefa. On wziął dokumenty i wsiadł do jednej z wind. Zaczęliśmy dyskutować o tym co powinniśmy zrobić, że nie można iść z tym na policję bo i tak nic byśmy nie zdziałali, nie można było dać mu do zrozumienia że mamy zamiar się przeciwstawić jego planu oskarżenia nas o zabójstwo. Mieliśmy przeczucie że ciągle nas słucha i już wszystko wie, całkiem możliwe że zatrzymał się na piętrze wyżej żeby wszystkiego nasłuchiwać z windy, sprawdziliśmy czy byłoby to możliwe i okazało się że tak. Podszedłem do jednego z 'okien", trzy ściany pomieszczenia były otwarte, miały tylko niski betonowy murek do pasa a reszta była otwarta prezentując całą panoramę miasta, byliśmy wysoko w chmurach, widać było tylko niektóre szczyty innych o wiele niższych wieżowców. Zszedłem na parking i wsiadłem na motor, miałem cel umieścić świetliste trójkąty w odpowiednich do tego miejsca na szczytach budynków. Pamiętam że podróżowałem po rampach, szklanych dachach budynków w kształcie ramp, wypełniłem dwa pierwsze miejsca po czym znalezienie następnych dwóch zajęło mi trochę czasu. Zatrzymałem się pod bramą jakiegoś magazynu, znajomi z pracy już tam na mnie czekali, wparowaliśmy do budki obok, wzięliśmy broń która się tam znajdywała a przy okazji nie musieliśmy skakać przez bramę, i weszliśmy do magazynu. Było tam pełno ludzi, "obcych", dziwnych stworzeń, i umierających ale jeszcze w stanie walczyć, by nie chcieliśmy a raczej nie potrzebowaliśmy nikogo ranić, znaleźliśmy dziewczynę która wytłumaczyła nam że nasz szef u niej był, ze znajomymi, chcieli uprawiać z nią seks ale ona nie zgodziła się, tłumaczyła że ona nie należy do tych "łatwych", że nie jest prostytutką. Gdy odmówiła szefowi ten wpadł w furię i popchnął jednego ze swoich znajomych który już nie wstał.

entry 26.11.2014 - 00:05
Zaczynam drugi raz podejście do kursu, pierwszy raz prawdopodobnie nie byłem wystarczająco sumienny i systematyczne w tym co robiłem, ale po 6 latach wiele się zmieniło, dotychczas nie miałem żadnej astralnych doświadczeń, a przynajmniej nie takie jakie miałbym okazję zapamiętać. Dzięki kursowi chciałbym przede wszystkim doświadczyć wyjścia z ciała, przynajmniej raz, następnie nauczyć się osiągać tego stanu, samodzielnie dochodzić do wniosków na temat technik. Stać się samodzielny w tej sferze, to samo tyczy się "pomocników", chciałbym żeby pomogli mi się nauczyć samodzielności w poruszaniu się i odkrywaniu własnej świadomości na wszystkich jej poziomach. Chciałbym się poznać, samodoskonalić, czerpać z tego inspirację, mieć rozrywkę, zwalczać strachy, lęki i nauczyć się żyć w spokoju z negatywnymi doświadczeniami. Doświadczyć rzeczy o których nawet nie marzę w fizycznym świecie, i żeby mój sen coś przynosił, żebym w tym czasie mógł doświadczać przeżycia w świecie astralnym.

Entries on Tuesday 25th November 2014

entry 25.11.2014 - 12:02
Przejeżdżałem wcześniej rano w okolicach mojej starej szkoły, pomyślałem że fajnie byłoby wejść i przywitać się ze wszystkimi, wchodząc po schodach przypomniałem sobie co zrobiłem, co było powodem że ich zostawiłem i zerwałem kontakt, zawróciłem z powrotem i poprosiłem o otwarcie drzwi, musiałem wytłumaczyć że nie chodzę już tu do szkoły i że nie ma problemu z wypuszczeniem mnie. Byłem ciekaw czy jest jeszcze stara "ekipa" z baru, poszedłem okrężną drogą na przestanek żeby stamtąd dojrzeć. Przystanek z pustego nagle stał się pełny, masa ludzi, starych kolegów. Z pełnym zrozumieniem gratulowali mi decyzji, nie mieli mi niczego za złe, byłem tym bardzo zdziwiony.
Mieliśmy jechać nad wodę, z dwoma z nich, ale akcja działa się już w Polsce, jak jechaliśmy to spodziewałem się jakiegoś basenu, a ukazał mi się przed oczami jakiś brudny mały stawik, jakby oczko wodne w ogródku, gdy wszedłem do wody znalazłem się na basenie, czyściutka woda, drabinki, dookoła pełno ładnej dziewczyn, biki, jędrne pośladki. Kolega powiedział mi że trzy z nich są mną zainteresowane :D, szybko zanurzyłem się cały pod wodę, a następna scena była już gdzie indziej. Kolega pytał się mnie czy nie chce łatwo i szybo zarobić, bez zastanowienia odparłem że tak.
Unosiłem się może metr nad ziemią lecąc nad dzielnicą w której mieszkałem, nie chciałem zobaczyć się z moją babcią z którą zerwałem kontakt, przelatując przed staruszkami starałem się być pewny że żadna z nich to nie ona, ale pojawiła się, zeszła z drugiej strony chodnika przede mnie, z grzeczności się przywitałem, odparła że dzisiaj na obiad mam nie przychodzić. Poleciałem do delikatesów, ona wchodziła do jednego więc pomyślałem że najpierw odwiedzę drugi a potem wrócę do pierwszego po coś do jedzenia. W drugim sklepie nie było praktycznie nic, sama kapusta, na wszystkich półkach kapusta, po długim szukaniu znalazłem jedną wodę, lecz gdy podszedłem do kasy ekspedientka stwierdziła że woda chyba nie na sprzedaż bo ma jeszcze cenę, była to woda z "wystawy", próbowałem ją przekonać żeby mi ją sprzedała ale na na daremno. Udałem się do drugiego sklepu po gołąbki ze słoika, okazało się że wszystkie wykupiła wcześniej moja babcia, na pewno zrobiła to specjalnie... Poprosiłem o coś innego ale nie miałem pomysłu na konkretne danie, inni klienci jedli w sklepie i prosili o przygotowanie gotowych posiłków przez ekspedientkę, zdziwiłem się bo nie wiedziałem że tak można.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedzieliśmy w około 10 osób pod zadaszeniem, były krzesła i stoliki, grupa znajomych przy jednym, a ja z bratem przy drugim mniejszym, w rogu, dookoła to miejsce było ogrodzone drewnianym płotkiem. Przyszedł mi sms z zapytaniem, jak mi się wydało, czy pożyczę potem piżamę jednej z koleżanek, zdziwiony pytaniem odpisałem że nie. Okazało się że siedziała obok i też się bardzo zdziwiła, ale faktem że w ogóle odpisałem, i że powiedziałem nie, tłumaczyła że przecież chodzi tylko o okulary, chwila zamieszania o co tak na prawdę chodzi ale w końcu się zgodziłem. W tym momencie wstał mój brat i ze wszystkimi się pożegnał mówiąc mi że potem się widzimy. Wszyscy byli zdziwieni że mam brata i zaczęli się pytać o jego istnienie. Koleżanka podała mi swoje okulary do zobaczenia, świeciły się im niebieskie diodki od strony zewnętrznej, podobno zmieniały moc przyciemnienia na podstawie światła jakie w nie świeciło, gdy odradziła mi spoglądanie się w słońce bo przestałbym widzieć przy tak dużym przyciemnieniu, pomyślałem sobie non sens. Zażartowałem że są one przecież cenniejsze od wszystkiego co na sobie mam i żeby je sobie wzięła.
Nie pamiętam czy to w tym śnie ale pamiętam jak mówiłem znajomym że chodzę do szkoły wieczorowej, całkiem możliwe że w tym.

Entries on Sunday 23rd November 2014

entry 23.11.2014 - 22:49
Gdy straciłem świadomość wybudził mnie paraliż senny/wibracje w klatce piersiowej, wczoraj doświadczyłem tego przed straceniem świadomości w okolicach nóg ale szybko ustało.


Leżę w łóżku w mieszaniu brata. On siedzi przed komputerem a jego dziewczyna przetwiera się z pokoju do pokoju, rozmawiamy. W końcu pytam się ich czy nie potrzebują partnera do stosunku płciowego, ona jakby trochę zawstydzona i nie do końca rozumiejąca o co mi chodzi, on trochę bardziej, tłumaczę czy nigdy nie chcieli spróbować zrobić tego we 3, z tą różnicą że w dwóch mężczyzn i ona, brat odpiera że nigdy w życiu nie pozwoliłby żeby robił to z nią ktoś inny, nawet w jego obecności. Zaczynają się całować a jej twarz zmienia się, w tym momencie nie jest do ta sama osoba z którą przed chwilą rozmawiałem. Ona na chwilę wychodzi z pokoju, pytam się go czy już coś wciągał, odpowiada że za chwilę powinno zacząć działać, przechodzi do pokoju obok gdzie znajdował się jego kolega. Zaczynają się śmiać, chichrać na cały głos, jego dziewczyna sprząta mieszkanie i za każdym razem jak przechodzi przy drzwiach do pokoju w którym się znajdowali mówi "Ale oni nienormalni, coś musieli chyba brać..." i tak chyba z 5 razy, ja leżę ciągle w łóżku i zaczynam zasypiać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jestem w korytarzu łączącym dwa skrzydła bloku a zarazem tworzącym jedną przestrzeń z pojedynczymi korytarzami, bardzo długa droga z wieloma mieszkaniami po każdej stronie, biegają po nim dwa psy, jeden duży drugi szczeniak. Próbuję zapalić światło, ale za każdym razem jak używam przełącznika z narysowaną żarówką dzwonie do mieszkania, obdzwaniam w sumie wszystkich i nie udaje mi się zapalić światła, na szczęście nikt nie wychodzi bo musiałbym się tłumaczyć i przepraszać, akurat wchodzi ktoś po schodach, po głosie poznaje że to moja opiekunka, ale nie witam się, proszę tylko o zapalenie światła, ciągle bez rezultatu. Szczeniak prawie nie spadł ze schodów, całe szczęście zatrzymał się na barierce, wyszedł jego właściciel i go zabrał dziękując mi za opiekę.

entry 23.11.2014 - 12:52
Jadąc na rowerze z czarnoskórym przyjacielem spotkaliśmy starego kolegę z gimnazjum, zaoferował się oddać mi pieniądze pod warunkiem że podjechałbym po nie z nim do jego domu, a raczej do domu jego babci jako że jakiś czas temu się przeprowadził jak opowiadał. Gdy dotarliśmy na miejsce nikt nie otwierał, chociaż wszystko było otwarte, wszedłem do salonu wołając czy ktoś jest w domu. Po chwili z ogródka wyszła jego babcia, tłumacząc że on już dawno pojechał do domu, nawiązaliśmy dość długi dialog, pytała się czemu przestałem przychodzić, czy go lubię i tak dalej. Stojąc na zewnątrz opowiadała że jej syn stracił pracę i ma teraz problemy z jej znalezieniem a jego żona niedawno zmarła. Każda zewnętrzna ściana domu była podzielona na 3 części, każda od siebie różniąca się stylem, pełne wszelkiego rodzaju rzeźb, dekoracji, niespotykana architektura. W końcu się pożegnałem i odszedłem.

Entries on Saturday 22nd November 2014

entry 22.11.2014 - 14:47
Jestem w starej szkole na lekcji, w klasie której nigdy nie widziałem, panuje chaos i zamieszanie, nie zwracam uwagi czy jest w klasie profesor. Wszyscy się mnie pytają co robiłem jak mnie nie było i czemu wróciłem, odpowiadam że miałem do załatwienia sprawy i bardzo mi przykro z całej zaistniałej sytuacji. Dzwoni dzwonek, wychodzę na korytarz, po czym schodzę na sam parter i wychodzę na dziedziniec, okazuje się że jesteśmy w trakcie alarmu trzęsienia ziemi, w wbrew logice każą stać na schodach anty-pożarowych lub w budynku pod futrynami. Wchodząc po schodach spotykam starego przyjaciela, chwilę rozmawiamy i idziemy dalej na ostatnie piętro, on się na chwilę wraca do brata. Ktoś krzyczy że cały ten alarm nie ma sensu, bo gdyby miało trząść to już by się trzęsło, w tym momencie przeszła pierwsza fala silnych wstrząsów, wszyscy schowali się do szkoły. Po tym jak wszystko ustało, stałem na schodach spoglądając na dziedziniec, osoba stojąca obok mnie nagle rzuciła się na dół, wszyscy zbiegli na dół z pomocą, ja jednak byłem przekonany że ta osoba wcale jej nie potrzebuje, a wręcz nie chce. Zleciałem na dół z ciekawości czy się jej udało, profesorzy dzwonili na "505"(?) chociaż nie odczuwali pulsu. Skoczyła druga osoba chwilę przed tym jak się obudziłem.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Znajduję się na korytarzu przed mieszkaniem cioci, jej drzwi są otwarte tak samo jak drzwi sąsiadów, wszystko tworzy jedną przestrzeń. Jest też dwóch profesorów i kilku kolegów z klasy, nie zwracam zbytnio uwagi na nic, tylko jestem. Oni ciężko dyskutują, ale nie słyszę o czym chociaż stoję metr od nich. Przechodzę do salonu mieszkania cioci, spotykam kolegę mającego za zadanie narysowanie zamku, też zaczynam rysować, staram się to robić jak najlepiej, żeby wyszedł jak najbardziej realistyczny, widzę że jemu to jakoś nie wychodzi, rysuje tylko frontowy mur tłumacząc że zamku nie widać. Pamiętam że były przy tym obecne dwie dziewczyny którym miałem w czymś pomóc, przy czym skaleczyłem się w lewą dłoń tak że duża jej część mi odpadła, ale nie czułem bólu, w ogóle ignorowałem ten fakt i za wszelką cenę chciałem im pomóc, ale zrezygnowały z mojej pomocy. Poirytowany tym faktem przeszedłem znowu na korytarz gdzie już nikogo nie było, położyłem się na łóżko, było mi tak wygodnie że zasnąłem, po chwili wszyscy przyszli, okazało się że wyszli na chwilę po coś do jedzenia, kładą obok mnie kawałek pizzy. Idę do kuchni gdzie ciocia przygotowuję ciasto, zapiekanki, wszędzie pełno jedzenia, pytam się czy mogę jakoś pomóc a ona odpowiada że i tak nic nie dostanę bo sobie nie zasługuję.

entry 22.11.2014 - 00:34
Pamiętam tylko że brałem prysznic w publicznym miejscu, zawstydzony, przed była tylko rurka gdzie mogłem powiesić swój mały ręczniczek. Wszyscy się patrzeli, coś mówili. W następnym ujęciu miałem bardzo ranne nogi, w piszczelach kończyły się nitką na których zwisała ich reszta część, panikowałem i błagałem przechodzące dziewczyny o pomoc której nie chciały mi udzielić.

Entries on Thursday 20th November 2014

entry 20.11.2014 - 15:48
Stoimy przy betonowym murku prawie całą rodziną, niektórzy piją jakieś czerwone wino z plastikowych kubków, oskarżają mnie że nie świętowałem dnia niepodległości, tłumaczę się że nie jestem powiązany emocjonalnie z tym krajem. Wypierają mi też że nie byłem na pogrzebie prababci, oddalam się od nich w jakieś uliczki z powojenną architekturą.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jestem w klubie/dyskotece, pełno ludzi, wszyscy dosyć niscy, tylko ja wyróżniam się z tłumu moją wielkością, wiele znajomych twarz, żadnej z Polski. Dużo osób które zostawiłem jakiś czas temu, chociaż się na mnie spoglądają jakby z chęcią przywitania się, to udaje że ich nie znam, ignoruję, odwracam w drugą stronę i odchodzę. Wchodząc po krętych schodach odnajduje swoje miejsce w ścianie, coś na wzór hamaku, ale w ścianie, dookoła wolna przestrzeń, dużo kolorów, mogę się zamknąć od strony ściany/schodów. Gdy się kładę po schodach schodzi Sheron, pyta się czy to aby na pewno ja, czy mnie z nikim nie pomyliła, i co ja tutaj robię. Na początku staram się zaprzeczyć, nie jestem osobą którą zna, musi mnie z kimś mylić, niestety nie udało mi się, proszę ją żeby zachowała tą informację tylko dla siebie. Chociaż nie odpowiadam co tutaj robię, to w myślach zadaje sobie pytanie "Czy ja tutaj mieszkam, jestem tu tylko dla narkotyków?". Byłem ułożony głową w stronę wyjścia, po chwili przybiega stary kolega i bez zastanowienia wbija mi nóż w czoło.

entry 20.11.2014 - 11:25
Położyłem się po dwunastej w nocy z intencją zaśnięcia jeszcze przed pierwszą, budzik nastawiłem na piątą.

Sen zaczynam pamiętać od momentu kiedy schodzę całą rodziną na parter naprawić internet, jest też brat i były chłopak mamy. Przestawiamy coś przy skrzynkach odpowiadających za internet osiedlowy. Z szafki wypada masa czerwonych teczek, w których znajdują się dokumenty. Bierzemy do domu, mają one podobno stanowić historie wpłat, odkładam je na stół. Chociaż za oknem jest jasno to wiem że jest późno w nocy, staram się wyłączyć telewizor przyciskając guziki na pilocie które powinny za to odpowiadać, po wielu nieudanych próbach znajduję na pilocie guzik POWER, w zupełnie innym miejscu niż powinien się znajdować. Udaje się do pokoju, sprawdzając godzinę na telefonie okazuje się że bateria jest na -1, przecież to niemożliwe, godzina 3:43, już dawno miałem spać, budzik mam ustawiony na 5. Nagle zaczyna głośno grać muzyka z telewizora, wychodzę z pokoju i proszę brata żeby wyłączył muzykę bo chciałbym iść wreszcie spać. Wracam do łóżka a telefon też zaczyna grać muzykę, chwilę bawię się w regulację głośności, po czym ostatecznie wyłączam i obracam się na bok, kilka centymetrów za mną jest koniec łóżka, omal nie spadłem.
Wybudzam się z tego snu, i doświadczam silnych wibracji, całe ciało jakby kołysane od energii, staram się oddychać głębiej ale w ten sposób tylko tłumie wibracje więc uspokajam oddech i wyobrażam sobie wspinaczkę po linie, huśtanie się, nic, może za mało czasu poświęciłem na wyobrażanie i z byt ogólnikowo, bez dużej liczby szczegółów. Strasznie boli mnie pęcherz, już wiem że jak wstanę się załatwić to z dzisiejszego wyjścia nic, ale nie wytrzymuję i idę, o dziwo w łazience do której nie dociera światło udaje mi się widzieć w półmroku, wracam do łóżka i obracam się na boku, znów ta sama sensacja, wybudzam się.
Wcale nie byłem w łazience, a nawet nie mam takiej potrzeby, rozmyślam chwilę, sprawdzam wielokrotnie godzinę na telefonie, zawsze ta sama, 4:52, za chwilę ma dzwonić budzik. Próbowałem jeszcze prosić "Opiekuna" o pomoc, ale powinienem to zrobić podczas wibracji, pamięć zawaliła. Nie mogłem potem długo zasnąć, wyciszyć się.

Entries on Wednesday 19th November 2014

entry 19.11.2014 - 13:00
Do pełnego autobusu wsiada dwóch policjantów i nakazuje pokazania biletów/lub kto nie ma dokumentu tożsamości, jestem jedynym który posiada bilet i mogę bezstresowo śledzić dalszą akcję gdy to niektórzy udają że dokumentów też nie mają, policjanci nalegają, cała akcja się bardzo wydłuża, mówią że Ci którzy nie znajdą w najbliższej chwili dokumentów pojadą z nimi na komisariat, wszyscy szczęśliwie znaleźli dokumenty a policja w nagrodę postanowiła ich wziąć na komisariat. Autobus z ponad godzinnym opóźnieniem próbował to nadrobić rozpędzając się do szybkości światła, przelatując nad skrzyżowaniami i spadając z urwisk, powtarzał ciągle że zostało mu mało czasu. Na przystanku czekała na mnie jakaś starsza kobieta którą miałem się zaopiekować, choć jak sama twierdziła dałaby sobie radę sama. Była zima, śnieg i bardzo zimno.(...)Siedzę ze znajomym na balkonie celując z jakiegoś karabinku snajperskiego w drzwi domku na przeciwko, jesteśmy przekonani że to ona jest wszystkiemu winna, to ona zabija, czas wymierzyć sprawiedliwość. Gdy tylko wychodzi strzelam bez zastanowienia, chybiłem a ona schowała się do domu, wybiega druga osoba, wygląda na zakonnicę, wykrzykuje "Powariowaliście już do całości?", odpowiadamy że to wszystko nasza wina, przyznajemy się do winy, znowu wychodzi wszystkiemu winna staruszka, tym razem nie chybiam, gdy zakonnica zaczyna do nas mierzyć też do niej strzelam. Po wszystkim odczuwam jakby ulgę, kompan się cieszy, uwolniliśmy od niej miasteczko, już nigdy więcej zła, chociaż wiemy że teraz musimy uciekać i prawdopodobnie już nigdy tu nie wrócimy. Biegniemy kanałem wzdłuż jakiejś polnej dróżki czasem wbiegając na pole gęsto zarośnięte bawełną, dobiegając do skrzyżowania dróg, widzę przed oczami mapę terenu z kropkami i strzałkami, z naszej strony czerwoni, a z przeciwka niebiescy, prawdopodobnie to oddziały policji które ruszyły w poszukiwaniu nas.(...)Wysiadam z tramwaju i biegnę jak najszybciej do klatki.

entry 19.11.2014 - 11:23
Sen zaczyna się od akcji rodem cs:go, biegam po mapie z bronią i zabijam przeciwników, po odrodzeniu się mam do wyboru łuski zamiast broni/amunicji, każdy karabin to łuska z przyciskiem, przycisk okazuje się nie działać a ja akurat wbiegam w przeciwników, jednego zabijam nożem, podnoszę broń i strzelam do dwóch innych, dzieje się to w czymś typu okopy, z jednej strony przykryte siatką maskującą. Nagle zaczynam rozmawiać z człowiekiem pochodzenia Japońskiego, w moim mieszkaniu. Pytając się go czemu tyle nienawiści między krajami azjatyckimi, skoro jeszcze przed wojną wszyscy się lubili, pytam go co się stało że nawet Tajwańczycy są im przeciwko, on odpowiada tylko żebym posłuchał "Okawari"(?) i w tym momencie pojawia mi się twarz otyłego Azjaty, na kształt jajka, balonu, ciemniejszej karnacji. Szybko po tym widzę mapę europy z częścią zachodniej Azji. Coś na miarę animacji poklatkowej. Japończyk sięga po książkę z różnymi "zamaskowaniami" używanymi w tamtej części ziemi, i tłumaczy jak odróżnić Japończyka od Chińczyka itd. zdjęcia pełne detali i koloru, maski zapełnione różnorodnymi, skomplikowanymi wzorkami koloru czerwono-zielonego. Trudno było nawet zobaczyć im oczy, tak dużo zakrywały maski. Niektóre składały się z chust i jakiegoś typu kapeluszy, a niektóre były jednoczęściowe z naramiennikami. W czasie jego opowiadań dostaję sms-a od rodziców z treścią "jutro". Ale obawiam się że zaraz mogą wejść i go spotkać, sen urywa się.

Entries on Tuesday 18th November 2014

entry 18.11.2014 - 17:28
Przebudziwszy się we śnie, wstałem i usiadłem przed monitorem, przeglądając różne strony, od tych codziennie używanych aż po te zakazane, zwróciłem uwagę na pająka w sieci w kącie mojego pokoju, brał się za ucztę w postaci innego pająka lub jakiegoś owada. Wziąłem więc pajęczynę w palce i udałem się w stronę balkonu, nie zauważyłem żadnych zmian pomieszczeniach, ale zastałem w pokoju obok siostrzenicę partnera mojej mamy, który już z nami nie mieszka. Jego siostrzenica zasuwała właśnie rolety z balkonu do samego końca, chwilę pomarudziłem, że jak widzi że idę w tamtą stronę to mogłaby przestać je zasuwać skoro może się domyślać że tam idę. Na stoliku znajdującym się na balkonie znajdywała się spora tarantula koloru czerwonego, tak więc całą pajęczynę wraz z pająkiem i jego zdobyczą oddałem jej, w końcu czemu wyrzucać jak coś/ktoś może mieć z tego pożytek. Przy zasuwaniu rolet z powrotem na dół obudziłem się.

entry 18.11.2014 - 13:17
Wchodzimy we trzech do banku, gdy partnerzy stoją przy drzwiach ja podchodzę do kasjera i wręczam mu usb, mówiąc żeby dał wszystko co mają. Po chwili podaje mi dwie torby pełne pieniędzy, zmierzamy w stronę schodów i mamy w planie dotrzeć na dach budynku, po drodze ich gubię. W części dzielącej bank od budynku mieszkalnego spotykam policjantów blokujących przejście pytających mnie do kogo muszę iść, bez zastanowienia odpowiadam że do "Ziętka", po chwili namysłu odpowiadają mi że nie będzie to możliwe bo ktoś chwilę temu napadł na bank. Nagle znajduje się już na ostatnim piętrze gdzie spotykam resztę ekipy, wchodzimy do mieszkania jakiejś młodej kobiety, zamykamy drzwi, i szukamy sposoby żeby dotrzeć na dach. W między czasie proszę ją by dała mi skarpetki, ale nie spodziewanie ktoś zaczyna natarczywie pukać do drzwi, policja, już tu są. Z pośpiechu i paniki nie udaje mi się założyć skarpet, mam w myślach że nie mogą usłyszeć mojego głosu bo zorientują się że to ja, ten któremu wcześniej odmówili przejścia. Zaczynam robić dziurę w suficie czymś przypominającym łopatę, idzie nawet nie najgorzej, jest warstwa gąbki i czegoś przypominającego kartkę, pomocnicy w między czasie podkładają drabinę i zaczynają wychodzić przez tą niewielką szczelinę w suficie. Ja sięgam po jeden plik banknotów i wręczam go dziewczynie, w ramach podziękowań za pomoc. Gdy już prawie jestem na dachu policjant chwyta mnie za nogi, próbuje uniemożliwić mi wyjście, ale udaje mi się siłą wydostać. Przebieramy się w szare, dużo za duże kombinezony, okazuje się że mamy tylko jeden spadochron, więc chwytamy się wszyscy mocno za rękę, za pachy, i skaczemy. Spadochron otwiera się tuż nad ziemią, chociaż nie wiem czy potrzebnie, spadaliśmy dość wolno. Wsiadamy do pociągu i odjeżdżamy.

4 Stron V  « < 2 3 4