Dziennik Snów


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V  < 1 2 3 4 >
Entries on Thursday 25th December 2014

entry 25.12.2014 - 12:35
Byłem z bratem na plaży, piasek był czysty i żółto biały. Kilka metrów od brzegu woda była już wystarczająco głęboka żeby móc do niej skakać, była jasno błękitna, piękny kolor. Mogliśmy korzystać z jakiejś łodzi chyba turystycznej. Wskakiwałem głęboko do wody trzymając dużą piłkę i potem dawałem się jej wypchnąć wysoko w powietrze. Była też mniejsza, normalnej wielkości piłka którą graliśmy. Jak już mieliśmy kończyć i wracać do domu normalna piłka straciła powietrze w wodzie, oddając ją na statku mówili że będzie trzeba zapłacić, krzyczeliśmy że przecież wszystko miało być "all inclusiv", i że pewnie skasują nas za każdy przepłynięty metr.
Nagle znajdowaliśmy się na basenie, długim i głębokim chyba na 100 metrów. Wskakując do wody dopływałem na głębokość 30 metrów bez problemu po czym miałem problem żeby przestać schodzić głębiej i zacząć wypływać, ale za każdym razem się udawało. Czas nam się zaczął kończyć i mieliśmy już wychodzić. Wszedłem po bracie pod prysznic a on gdzieś znikną, zostawił mi wszystkie kosmetyczki, ubrania, torby, regały z tym były bardzo blisko basenu. Gdy miałem już na sobie spodnie jakaś z toreb wpadła do wody i zaczęła szybko schodzić na dno, wskoczyłem po nią z myślą że będę musiał wracać z mokrymi spodniami, w międzyczasie ludzie mówili że jak spóźnimy się na samolot to będziemy musieli dużo dopłacić żeby pozwolili nam lecieć, nikt nie chciał ponosić takich kosztów. Nie potrafiłem się zabrać ze wszystkimi rzeczami, myślałem dlaczego brat mnie z tym wszystkim zostawił, poprosiłem jakiegoś faceta o pomoc, zgodził się. Chociaż miałem w głowie przepłynięcie tego basenu ze wszystkimi rzeczami na plecach to poszliśmy naokoło nie mocząc się już więcej.

Entries on Wednesday 24th December 2014

entry 24.12.2014 - 20:35
:)))

Jestem szczęśliwy, zadowolony, podekscytowany, chociaż nie wiem do końca czy to co przeżyłem było prawdziwym wyjściem z ciała lub podróżą astralną to w głębi czuję się w pewny sposób spełniony.

Położyłem się chwilę po 16:40, wysłałem jeszcze parę życzeń do znajomych i chciałem się zdrzemnąć, leżałem na lewym boku, o 18 się przebudziłem, poszedłem do toalety. Nie byłem pewny czy leżałem tylko czasu czy zasnąłem, zmieniłem pozycję na prawy bok i zasnąłem, chyba.

Pamiętam że jechałem z byłym partnerem mamy po mieście w Polsce, miał mi pokazać którędy przejeżdżaliśmy, wymieniałem po drodze ulice którymi jedziemy a on po chwili potwierdzał, że tak właśnie przejeżdżamy tą ulicą.
Przebudziłem się chyba, leżałem w bez ruchu wypełniany silnymi wibracjami, były na tyle silne że nie starałem się ich nawet amplifikować kontrolą oddechu. Próbowałem wspiąć się po linie, wchodzenia po drabinie, nie skutkowało niczym. Pomyślałem że spróbuję się unieść nad ciało, polewitować. Wibracje znacznie zmieniły kierunek, nie przechodziły już wzdłuż ciała a odbijały się góra dół, w pewnym momencie od głowy do pasa unosiłem się już nad ciałem, nie potrafiłem się oderwać nogami. Pomyślałem że to mi nie przeszkodzi i gdy przeniosłem się na środek pokoju to wyciągnąłem przy okazji nogi, nie mogłem nimi ruszać, pomyślałem że spróbuję to zrobić a nie o tym myśleć, czułem że nimi ruszam ale nic się nie działo. Przeleciałem się nad miastem, wszystko wyglądało tak realistycznie. Obudziła mnie mama i coś mówiła, musiałem iść do kuchni, kazała mi na kogoś czekać i wszędzie były owoce, takie malino-jarzębiny jeszcze na gałązkach, zielone i czerwone. Chciałem jak najszybciej kontynuować moją podróż, położyłem się i oderwałem się z ciała, wibracje które mi przy tym towarzyszyły były spokojniejsze, pomyślałem że ta energia może się wyczerpuje za każdym razem. Doszedłem do wniosku że lepiej będzie jak poproszę opiekuna o pomoc w ogarnięciu tego świata, żeby mnie oprowadził i wytłumaczył pewne rzeczy, przede mną nastała czerń i po chwili zaczęły uciekać po bokach szaro białe paski, coś jak efekt podróżowania z szybką prędkością przed siebie, zasysany przez czarną dziurę, zaczęła mi się pojawiać przede mną twarz jakiegoś starca. Znowu obudziła mnie mama mówiąc że nie mogę zasnąć i muszę czekać. Tłumaczyłem że wcale nie śpię tylko leżę i żeby dała mi już spokój. Na 3 wyjście już było za mało energii.

Kilka tygodni temu pomyślałem że fajnie by było gdyby udało mi się do świat wyjść, jeszcze przed zaśnięciem o tym myślałem. Chyba moje życzenie się spełniło. :)

Zastanawiam się czy za pierwszym razem wyszedłem i potem wplótł się w wyjście sen - faza z mamą, czy za każdym razem jak potem zasypiałem we śnie to wychodziłem czy jak.

entry 24.12.2014 - 14:24
Ostatnio praktycznie codziennie przebudzając się w nocy odczuwam wibracje, nie za bardzo idzie mi ich wykorzystywanie do celu wyjścia.
Dzisiaj jeszcze przed zaśnięciem czułem je w nogach, łatwiej mi jest je odróżnić od bicia serca gdy nie są w klatce. Gdy przebudziłem się nad rankiem starałem się nie ruszać, czułem jak jestem bujany, bardzo intensywne wibracje, uspokoiłem oddech i robiłem głębsze wdechy, wibracje nasilały się.
Wydaje mi się że źle robię wyobrażając sobie tylko linę i jak się po niej wspinam, a nie sensacje jakie wtedy bym odczuwał, rzadko kiedy o tym myślę w tą chwilę przerwy od snu.
Zastanawiam się czy czułem te wibracje z ciała fizycznego czy może z któregoś ciałka dlatego były takie silne, może mogłem po prostu wstać i się nim podnieść a tego nie wiedziałem.

Śnił mi się pierwszy raz zmarły wujek, wydawał się nie być tym przejęty, udaliśmy się do jego rodziny a oni przywitali go jakby wrócił z jakiejś 3 letniej wycieczki lub podróży, chociaż odszedł od nas więcej lat temu. Usiedliśmy wszyscy do stołu, byliśmy całą rodziną prócz dziadków, nie jestem pewny czy nie była to wigilia. Opowiadaliśmy jakieś dawne historie, dziękowałem cioci za prezenty, odpowiedziała że nie ma takiej potrzeby, że to już było tak dawno. Dziwiła się jak wszyscy w rodzinie możemy być ciągle skłóceni, że jest tak od zawsze.

Śniło mi się też że miałem psa, a raczej wrócił do mnie jak 3 lata temu został porwany, bardzo się cieszyłem. Byłem na jakimś dużym targowisku z halami magazynowymi, z jakąś dziewczyną, była ze mną.
Mieliśmy chyba zaszczepić psa, weszliśmy to jednej z hal i na samym środku stało biurko a za nim siedziała młoda kobieta, pytała się o historie i informację o psie, powiedzieliśmy że przez 3 lata nie było go z nami. Zadała pytanie na temat jakiejś anatomicznej części psa na które nie znaliśmy odpowiedzi, powiedziała że w takim wypadku nie może nic zrobić i mamy przyjść jak się dowiemy.

Entries on Saturday 20th December 2014

entry 20.12.2014 - 13:18
Zaczynam ostatnio normalnie zasypiać, udaje mi się "zawieszać" myśli, nie wiem jak to do końca nazwać ale jakbym spadał z poziomu myśli na jakiś inny i mógł je obserwować za pomocą wizji. Nie mogłem z nimi interferować a tylko obserwować, towarzyszyło temu uczucie zapadania się w mózgu.
Zdarzało mi się już kiedyś miewać podobne uczucie samowolnie ale bez wizji, traktowałem to jako rozrywkę.

Pamiętam że stałem w kuchni, miałem rozpakować zakupy, ugotować coś i posprzątać. Słyszałem z pokoju obok jak mama rozmawiała z ludźmi, tłumaczyła im że mają sobie wyobrazić jakby ona nic nie robiła tylko żyła na czyjś koszt. Nie dowierzali jej że tak można, były to znajome głosy. Odczuwałem w jej wypowiedziach pretensje do mnie, w końcu pojawiła się obok mnie babcia i pouczającym tonem tłumaczyła mi że nie mogę tak robić, że muszę mamie pomagać. Zacząłem mieć jakieś przebłyski obrazu z monitora, brat pisał mi że kupił jakiś pistolet na stronie internetowej ale to co otrzymał w ogóle mu nie odpowiadało, pisał tej stronie negatywną opinię na internecie z ostrzeżeniem żeby inni od nich nie kupowali, tłumaczyłem mu że otrzymał to co kupił a że stworzył sobie fałszywe wyobrażenie na temat tego pistoletu to jego wina. Była to konwersacja na facebooku. Jak te wizje zeszły to latałem po Polsce i próbowałem przekonywać ludzi że tak nie powinno wyglądać życie, w jakikolwiek sposób żyli to był on nieprawidłowy. Wiele ludzi sprzeciwiało mi się a ja odlatywałem. Doleciałem do kosmosu, była tam piramida w każdym wymiarze wielkości ok. 10 piętrowego budynku, na każde ścianie miała dużo wyrzeźbionych symboli, od góry do dołu, niektóre głębsze niektóre mniej. Spoglądałem na nią od dołu i robiła na mnie olbrzymie wrażenie. Na mojej wysokości znajdowały się rzeźby orłów spoglądających w różne kierunki i z różnymi ułożeniami skrzydeł, myślałem że mogą to być wskazówki do jakiejś mapy, żeby znaleźć się w miejscu z którego potem można przebyć do kosmosu. Podobno największą zagadką było jak ta piramida została wytransportowana w kosmos.

Ćwiczyłem ostatnio "zasilanie" trzeciego oka energią wdychaną i późniejsze jego penetrację wiązką astralnej energii. Po chwili zacząłem odczuwać dziwne uczycie jakby ucisku na czole, bardzo łagodny, nawet przyjemny. Z zamkniętych oczu zaczęła znikać czerń a pojawiać się biel, jasność. Chociaż próbowałem wizualizować pokój to nie wychodziło. Po około 30 minut leżenia w takim stanie przestałem. Próbowałem potem uciskać czoło żeby ponownie to odczuć ale nie potrafię, możliwe że było to odczucie na innym z ciał?

Entries on Friday 19th December 2014

entry 19.12.2014 - 15:31
Byłem w Polsce, przechadzałem się po mieście, chociaż zdawałem sobie sprawę że bardzo różni się od rzeczywistości to wiedziałem że tak ma być, nie dziwiło mnie to. Budynki były nie proporcjonalnie małe, albo ja byłem taki duży. Było wiele masywnych kościołów których w rzeczywistości nie znam, nie są tak piękne i nie zwracam na nie zbytnio uwagi. Niektóre były barokowe a niektóre neogotyckie, chciałem się o nich jak najwięcej dowiedzieć. Ulice przypominały te Paryskie, budynki miały zaokrąglone kanty/rogi. Na jednej z ulic znajdował się czarny budynek w kształcie łodzi z drewna, masywny. Nagle pojawił się obok mnie tata, opowiadał mi że tą łodziom przybyli do miasta pierwsi mieszkańce. Mieliśmy zamiar chyba iść do jakiegoś baru lub restauracji, po drodze z bramy wyszedł kolega wołając do nas po nazwisku, zatrzymałem się z nim porozmawiać a tata oddalał się. Nagle jechałem na rowerze, spadłem w przepaść a raczej rów, był to jakby tunel w którym nagle brakowało kawałka ściany i zamiast niej była przepaść. Leżałem próbując wołać o pomoc ale nie potrafiłem z siebie wykrztusić słowa, brakowało mi powietrza. Przede mną była odkryta studzienka z głębszą przepaścią, a obok leżał pies z białą puszystą sierścią, byłem przekonany że coś mu jest, że też spadł i stała mu się krzywda, nie byłem pewien czy nie spadł w tym samym momencie co ja.

Entries on Tuesday 16th December 2014

entry 16.12.2014 - 17:54
Z poniedziałku na wtorek spałem 4-5 godzinek. 3 mocne kawy o 21 to był zły pomysł... :E Powiedziałbym że najgorszy na jaki ostatnio wpadłem.
Położyłem się około 15:40 i zacząłem szukać jakiegoś binaural'a na youtubie.
Zdecydowałem się na ★ Astral Projection ★ Binaural Beats + Isochronic Tones (ASMR), bardzo przyjemna muzyczka.
Po około 15-20 minutach jakbym zacząłem mieć dziwne wizje, widziałem na kolorowo coś poruszającego się po konturach gór, myślałem że po prostu któreś oko mam trochę uchylone i widzę pokój co tworzy taki efekt. W końcu by przekonać się otworzyłem oczy, strasznie zadowolony że w końcu wyszedłem, ponieważ widziałem moją dłoń w innym miejscu niż ją czułem, okazało się że to poduszki które się ułożyły w taki dziwny sposób, a gdy zrobiłem "test realności" to się dodatkowo przekonałem że to nic.
Wyłączyłem muzykę i konturowałem na "trzeźwo". Chociaż to sposobu południe + ta muzyczką muszę jeszcze wrócić z większą cierpliwością.

Raz mnie jakby zatrzęsło, jakaś może wibracja, a może zwykłe napięcie mięśni przed zaśnięciem.
Wyobrażałem sobie jak za każdym wdechem wdycham niebieską energią która rozchodzi się po moim ciele, a za każdym wydechem wydalam z siebie tą ciemną. Potem całą energię kumuluję w trzecim oku i otwieram się na penetracje kosmicznej energii.
Takie ćwiczenie na wizualizację.

W końcu zasypiam, odzyskuję pamięć we śnie gdy znajduję się w jakimś ogromnym magazynie/hali. Przemieszczam się nad nim lecąc z jedno końca na drugi, w środku są różne przeszkody, kontenery, prawie jak plansza jakiejś gry. Doleciawszy na jego koniec pojawia się grupa może z 400 osób biegnących w stronę środka. Przelatuję na drugie piętro, bardzo wysoko żeby im nie przeszkadzać, spotykam tam chłopca który też chciałby dołączyć. Opowiadam mu że to nie jest takie łatwe, że niektórzy się tutaj rodzą i od małych są szkoleni, od uparcie chce brać w tym udział, odsyłam go gdzieś. Czuję że w pewnym sensie nie chce w tym wszystkim brać udziału, chcę uciec na dach tego budynku, gdy dolatuję to chwytam się jego krawędzi i muszę z wysiłkiem się na niego wspiąć. Chociaż jestem na dachu magazynu to wszystko jest otoczone jeszcze jedną metalową konstrukcją, jakby na celu miało tylko lepszy wygląd, może ochronę przed deszczem.
Przebudzam się nagle, robię test rzeczywistości próbując przepchnąć rękę przez ścianę, nic. Obkręcając się na łóżku spadam na podłogę, pełno na nim ryżu, cały mi się przykleja do tułowia i twarzy. Luzuję mi się ząb, lewa dolna piątka. Bez problemu go wyciągam, ale ciągle coś tam mam, jakby pod nim, i wyciągam, i wyciągam, wydawało by się że już nigdy nie skończę. Były to może kawałki papryki? Ale trochę za twarde, czerwone. Rzucałem je na podłogę wraz z zębem, który po chwili podniosłem i poszedłem do kuchni gdzie spotkałem mame, o wszystkim jej powiedziałem. Zapytała się czy powiedziałem tacie (?) i czy puszczamy totka. Powiedziałem że chyba powinniśmy i że nie idę do szkoły ponieważ nie zdążę się już wymyć z tego ryżu który wszędzie miałem. Gotowała jakąś dziwną zupę z tłuszczu, podała ją z całymi zielonymi ogórkami przekrojonymi tylko na pół.

Ogólnie chyba drugi raz jak śni mi się ten sam ząb w przeciągu miesiąca. Jestem ciekaw co to oznacza w moim przypadku, jestem jakoś sceptycznie nastawiony do tych internetowych senników.

Czytałem również o technikach doświadczenia oobe poprzez wykorzystywanie najbardziej rozwiniętego zmysłu i potem dostrajanie tych mniej rozwiniętych. Z wzrokiem/wizualizacją jakoś ciężko mi idzie, skupie się chyba na słuchu ponieważ często zdarza mi się wymuszać na sobie różne dźwięki/melodie czy głosy przed zaśnięciem.

Entries on Monday 15th December 2014

entry 15.12.2014 - 16:51
Nie wiem czemu ale w południe ciągle doświadczam ciekawszych rzeczy, może nie ciągle co częściej. Może jest to spowodowane tym że jestem wypoczęty w pewnym stopniu po nocy, przynajmniej ciało, i jest mi wtedy łatwiej utrzymywać świadomość?
Już będzie chyba tydzień jak nie ponad jak nie doświadczam wibracji, może dlatego że przestałem robić pompki, muszę znowu zacząć i się przekonać.
Dzisiaj doświadczałem dosyć realnych wizualizacji, o ile to już nie był początek snu.
Na początku z żółtych plamek które pojawiały się przy zamkniętych oczach formowałem kształty, nie jestem pewien czy w pełni świadomy, czy po prostu w czasie kiedy się przekształcały nadawałem im sens i nazywałem, a może trochę miałem na nie wpływ. Po chwili eksperymentowania z nimi zaczęły się pojawiać kolory i więcej szczegółów. Na początku w lewym górnym rogu "wizji" ale gdy zwróciłem na to uwagę to znikło. Potem starałem sam je jakoś formować. Widziałem jakieś pudełko płatków śniadaniowych z taką dziurką w środku że było można obserwować zawartość, przeglądałem jakąś torebkę a gdy chciałem zobaczyć co się w niej znajduję to wszystko wysypało się na łóżko, jakieś kobiece pierdoły do włosów, po chwili obserwowania tego na łóżku poczułem obecność psa który zaczął lizać mnie po szyi a gdy się odwróciłem w jego stronę to zniknął.
W sumie pamiętam to dobrze, i byłem wtedy w jakimś stopniu świadomy to nie wiem czy miałem na to jakikolwiek wpływ czy po prostu tylko obserwowałem i w międzyczasie dodawałem do tego świadome komentarze.
Zastanawia mnie czy może fakt załączonego komputera może mieć wpływ na zasypianie/doświadczenia poprzez sam dźwięk/ uspokajający burtkot.

Entries on Sunday 14th December 2014

entry 14.12.2014 - 12:49
Ogólnie zasypiałem już od 21 budząc się co pół godziny-godzinę przez pierwszy "cykl", pamiętam że już wtedy śniłem, ale nic ciekawego. Mogło to być spowodowane tym że dzień wcześniej spałem tylko 5 godzin i brakowało fazy REM?


Pamiętam że byłem wysoko na drzewie obserwując panoramę wyspy, drzewo przypominało palmę ale było dużo większe i bardziej rozbudowane, rozgałęzione. Nagle zaczęło wiać ciepłym powietrzem, ludzie krzyczeli że zbliża się tajfun i trzeba się przed nim schronić. Zeskoczyłem z drzewa chociaż jeszcze chciałem zrobić zdjęcie, pomyślałem przez chwilę że spokojnie mogłem je zrobić, to przecież tylko chwila. Wsiadłem do autobusu i na początku bez używania pedałów zmierzałem w stronę wioski, droga nie była przystosowana do jazdy po niej. Tuż przed wioską zmieniła się w błoto, gałęzie i skały, pod które ciężko było wjechać nawet używając pedała gazu, chwilę się posiłowałem ale na nic. Ktoś polecił mi wycofać i przyjechać inną drogą. Tracę na chwile pamięć.

A gdy ją odzyskuję dojeżdżamy już do portu, o ile tak to można nazwać. Spotykam tam większość mojej rodziny, kuzynka krzywo na mnie spogląda, staram się ją ignorować i udaje że wszystko ok. Jesteśmy na czymś przypominającym molo które na samym końcu ma kilka ławek w kole i wszystko jest pod piramidalnym dachem. Świeci słońce, jest ciepło i morze jest niewiarygodnie czyste, powtarzam w kółku że jednak kogoś jeszcze stać na takie wycieczki z niedowierzaniem że znajduję się w tak pięknym miejscu. Kuzynka mówi że skoro tu jesteśmy to jednak kogoś na to stać. Chociaż i tak wiem, i odpowiadam że to "ich" zasługa. Skaczę z mola do wody i pływam chwilę, do puki nie tracę znowu pamięci.

Gdy ją odzyskuję znajduję się na dosyć sporej łódce, dookoła jest ich dużo. Słyszę rozmowę mamy z jej byłym partnerem, jak mówią że najchętniej by mnie tu zostawili, że może by mnie tu znowu wysłali ale na zawsze. Zaczynam rozumieć jak poruszać się łódką i z łatwością się rozpędzam, wraz z nabyciem prędkości tracę sterowność i wjeżdżam w dwie puste łódki wznosząc się w powietrze. Pierwszy do wody wpadam ja, i obserwuję jak powoli opada też łódka, niestety obrócona do góry nogami zaczyna nabierać wody. Słyszę głosy partnera mamy, jak mówi że takie łódki są łatwo zatapialne. Szybko obracam łódkę na właściwą stronę i zaczynam z niej wybierać całą wodę która do niej napłynęła. Dopływam do brzegu gdzie ludzie przypominają mi że silnie wieje ciepłym powietrzem co oznacza że zbliża się tajfun i musimy się schronić. Uciekamy wszyscy w głąb wyspy, jest z nami też jakiś pies któremu staje się coś w łapę i zaczyna kuleć.

Znowu mam blackout'a i odzyskuję pamięć w jakimś mieszkaniu, w blokowisku chyba na ostatnim piętrze. Tata tłumaczy że wyspy karaibskie i tym podobne zarabiają tylko na turystyce itp. Za każdym razem jak coś mówi, widzę to przed oczami, jakby wizja. Tłumaczy że sami tworzą sobie eco system budując rafy koralowe. Widzę podwodną ścianę składającą się z jakby muszli, która potem miałaby obrosnąć życiem, w międzyczasie jak ją obserwuję słyszę tłumaczenie że mogą być głębokie nawet na 7 kilometrów w głąb oceanu. Obserwuję też wyspę na kształt rozgwiazdy która miałaby się składać z tych samych jakby muszli co rafy koralowe. W domu jest też pies któremu zaczyna lecieć krew z łapy, dochodzimy do wniosku że musiał to sobie zrobić uciekając. Tata decyduję się napisać gdzieś list, przeszukuje między stosem gazet i listów czystej kartki ale jej nie znajduję, stwierdza że skoro nie ma na czym pisać to przekształci jeden z listów w to co chciał napisać (?)

Entries on Friday 12th December 2014

entry 12.12.2014 - 12:20
Problemy z zaśnięciem wyprowadzają mnie powoli z równowagi. O 22 leżałem już w łóżku a o 5:20 nad ranem sprawdzałem jeszcze godzinę... Nie wiem czy tłumaczyć to niezrównoważonymi elementami w ciele czy może kortyzol - hormon stresu nie jest w normie.
Około 2 w nocy traciłem powoli świadomość podróżując mentalnie, gdy nagle wybudziłem się z tego stanu podskakując wysoko na łóżku.

Wszedłem do domu dziadka gdy w kuchni ujrzałem witającą mnie babcię, zmarła ok. 10 lat temu. Objąłem ją i popłakałem się jak małe dziecko, ryczałem przez chwilę, do puki nie kazała mi przestać się wydurniać. Wytłumaczyłem jej że już tyle czasu się nie widzimy, że brakuje jej nam. Była uśmiechnięta i radosna. Dziadek tłumaczył że wyszła ze śpiączki, chociaż naprawdę zmarła na zawał podczas snu. Ona dodała że dostała szansę kontynuowania życia w tym wcieleniu. Zaczęliśmy dyskutować na temat zaświat, dopytywałem jej szczegółów na temat jak tam jest. Na początku powiedziała że nie odzyskała żadnej świadomości chociaż potem doszliśmy do wniosku że jednak tak, ponieważ pamiętała niektóre rzeczy. Chciała z zaświatów sprzedać własności fizyczne w domu w którym mieszkała po śmierci, ale nie udawało jej się to. Opowiadała jak raz za na jakiś czas ktoś modlił się za nią odprawiając jakiś rytuał z kadzidłem. Dziadek siedział przed laptopem, totalnie nieobecny, jakby zahipnotyzowany. Gdy ja tłumaczyłem babci że teraz nastał takie czasy.

Był to mój pierwszy sen ze zmarłą babcią, przynajmniej pierwszy który zapamiętałem.

Entries on Wednesday 10th December 2014

entry 10.12.2014 - 11:03
Ogólnie miałem serie snów opowiadających o czasach podstawówki, rodzinach kolegów z klasy, ich zwyczajów, wspólnych wyjściach itp.
Z jednym ze snów znowu wyszedł konflikt z częścią rodziny, chociaż sam o tym nie wiele myślę to podświadomość chyba nie chce zapomnieć.
W ostatnim śnie śniło mi się że coś wziąłem, chyba jakąś tabletkę ciotki i wyszedłem z ciała, może nawet umarłem. Nagle miałem 4 latka i szukałem sposobu jak wrócić do starego ciała, powtarzałem że w wieku 4 lat zaczyna się myśleć, a co wcześniej? Tabletek u cioci nie znalazłem, lub nic czym mogło to być.

Entries on Tuesday 9th December 2014

entry 09.12.2014 - 16:47
Przebudziłem się/ odzyskałem świadomość w trakcie snu, chyba go przerwałem.
Pomyślałem że może zrobiłbym sobie dzisiaj przerwę od szkoły, w końcu źle się czuję i może lepiej byłoby zostać w domu.
Zamknąłem oczy by dalej zapaść w sen.
W głowie rozległ mi się straszny pisk, nie taki jak zawsze, ledwo w jednym uchu przez chwilkę, nie mogłem słyszeć własnych myśli. Zlokalizowałbym go w przednim płaci, jakby z czoła, strasznie intensywny dźwięk, już po chwili miałem go dosyć.
Oczy jakby się skleiły, przez chwilę nie mogłem ich otworzyć ale w końcu się udało.
Widziałem wszystko monochromatycznie, absolutną czerń lub jaskrawą biel, do tego wszystko było dzielone jakby na piksele, nie widziałem zakrzywianych linii tylko średniej wielkości kwadraty.
Próbowałem przez chwilę zignorować budzik by przeżyć te doświadczenie dłużej ale stawał się za głośny, gdy się ruszyłem go wyłączyć to wszystko ustało.

Entries on Sunday 7th December 2014

entry 07.12.2014 - 18:52
Chyba się uczyliśmy gdy zawołano nas by pomóc nieumundurowanym policjantom, trzymając michałki udawaliśmy że to coś nielegalnego używając dziwnego slangu. Kolega wydawał się gdzieś śpieszyć, nie przykładał się do swojej roli i powierzchownie odpowiadał na pytania kiedy ja starałem się maksymalnie wczuć. Policjanci nam podziękowali a my zjedliśmy cukierki. Nagle znaleźliśmy się w jakimś domu, chyba znajdował się obok całej akcji z policjantami. Tłumaczył że tak się śpieszył bo właściciele wychodzili i był to jedyny moment żeby się do niego dostać. Zacząłem być obserwatorem całej akcji jak biegł do wejścia gdy duża grupa ludzi stała plecami do zamykającej się bramy w jakimś al'a parku przed domkiem. Nagle znalazłem się koło łóżka w sypialni, chciałem pod nie wejść ale nie było miejsca, ktoś się chyba po coś wrócił, odczuwałem niepokój. Gdy osoba ta była już w pokoju pomyślałem że nie będę tak bezsilny jak w każdym śnie, że nie mam siły się obronić i w sekundę wstałem, wziąłem tego faceta pod pachę i mówiąc ze to jest mój sen, polecieliśmy do przodu w mgnieniu oka. Lecąc tak traciłem ostrość i pojęcie snu(?), jakbym wyobrażał sobie tylko że lecę do przodu, wracałem do jaźni, zaprzestałem w takim razie lotu i wszystko wróciło do normalności. Jakiś murzyn kąpał się w wannie z bardzo wysoką, wylewającą się pianą, trzymając jakiegoś szampana, coś burknął pod nosem ale nie zwróciłem uwagi. Zacząłem chodzić od okna do okna i wszędzie było dużo ludzi, byliśmy otoczeni, niektórzy robili zdjęcia była też chyba policja i dziennikarze.

Entries on Saturday 6th December 2014

entry 06.12.2014 - 11:30
Odzyskuję świadomość przy uczuciu że kot po mnie chodzi, stąpa małymi kroczkami, przypomina mi się że przecież drzwi z pokoju mam zamknięte także nie mógł wejść. Delikatnie się obracam żeby sprawdzić czy to aby na pewno kot gdy ktoś zakrywa mi twarz poduszką, siada na mnie i mocno ściska, biorę kilka wdechów kiedy zaczyna mi ściskać chyba kolanem splot słoneczny, i z drugiej strony na plecach też. Sprawia mi to straszy ból, przestaje próbować oddychać, relaksuję się a ból ustaje. Otwieram oczy i widzę wszystko dookoła bardzo jasne, w czystej bieli, przez chwilę pomyślałem że wyszedłem z ciała, potem że to już koniec. Po chwili kolory wróciły do normy i była noc.

Entries on Friday 5th December 2014

entry 05.12.2014 - 17:12
Śniłem popołudniu, gdy miałem wrażenie że się przebudziłem i mam wibracje, próbowałem je intensyfikować i kierować nimi. Nagle wibracje ustały a ja zacząłem czuć jakby coś znajdowało się w/na moim karku. Mogłem wysyłać to w dół kręgosłupa przy czym odczuwałem kręgosłupem i jego mięśniami że coś faktycznie ma z nim kontakt. Jakby kuleczka, troszkę większa od tej pingpongowej jeździła mi po ciele, tylko z pozytywnymi odczuciami, i gdy wysyłałem ją w dół ciała po chwili pojawiała się znowu na wysokości karku, zrobiłem w ten sposób kilkanaście kursów aż zorientowałem się że mogę nią zajechać wyżej, muszę tylko wyprostować kark. Zacząłem zajeżdżać kuleczką aż do głowy, miałem też jej czucie, czułem separacje między dwoma półkulami mózgu i jego "fakturę", mogłem też dostać się w głąb, chciałem "postymulować" szyszynkę ale chyba jej nie znalazłem. Po jakimś czasie gdy wysyłałem tą kulkę w dół ciała to musiałem ją kierować z powrotem do góry, przestała sama się tam pojawiać. Wszystko skończyło się gdy wysłałem ją w dół i straciłem nad nią kontrolę.

Entries on Thursday 4th December 2014

entry 04.12.2014 - 12:17
Mam pewną teorię jak skutecznie zmienić technikę 4+1, ale żeby ją zweryfikować musiałbym w końcu normalnie zasnąć. Leżakowałem w łóżku od chwili po 12 do około 3:30, natłok myśli nie był problemem ponieważ ostatnio udaje mi się je totalnie wyłączać podczas wpatrywania się w ciemność pod oczami, jadłem 3 godziny przed snem nie dużo więc to też nie mogło być przyczyną. Zasnąłem na chwilę przed czwartą.
Pamiętam że widziałem masę energii w jamie brzusznej, ktoś tłumaczył że ona jest tam magazynowana i nigdy jej nie ubywa, może powinienem się zainteresować czakrami, może któraś z nich blokuje energię i nie ma wolnego przepływu, a kiedyś nie sprawiało mi to problemy bo skupiałem swoją uwagę tylko na świadomości ciała fizycznego. Pamiętam że śniło przez tą chwilę że mój mózg wykonywał chyba jakieś matematyczne zadania, na bardzo szybkich obrotach, mogłem obserwować to zajście ale bez możliwości zebrania myśli.
Obudziłem się z jakimś atakiem alergii i tak zasnąłem chwilę przed 6, nie podchodząc dzisiaj do próby 4+1.

Pamiętam że przekonywałem jakąś bliską mi kobietę do udziału w jakiś zawodach, miały się odbyć za 2 dni a my byliśmy kompletnie nie przygotowani, była to jakaś drużynowa gra, braliśmy udział wraz z naszymi znajomymi. Jeden z nich zrobił sobie trzecie dziecko na to okazję, ale niestety nie zdążyło się urodzić, jego żona nie przyszła bo musiała zostać z tego powodu w szpitalu. Pamiętam że przekonywałem tą kobietę do czegoś, tłumacząc że skoro udało nam się w dwa dni przygotować do zawodów to na pewno to też by się nam udało.

Jechałem z kimś na rolkach, ciągle przyśpieszając coraz bardziej, droga była pusta i jechało się często z górki. Jechałem zbyt blisko krawężnika gdy coś z niego zaczęło wystawać ale zdążyłem podnieść w tym momencie nogę. Długo tak podróżowaliśmy, straszną frajdę sprawiała jazda z taką prędkością, w końcu wyjechaliśmy na jakąś drogę gdzie było więcej "rolkarzy". Niektórzy z braku możliwości wyhamowania wpadali na siebie nie upadając, zjeżdżali trochę na pobocze i zaczynali pędzić od nowa. Sam wpadłem na jednego murzynka, poobracaliśmy się parę razy żeby zwolnić i się oddzieliliśmy. Wiedziałem że wszystko dzieje się w Stanach. Dojechaliśmy do jakiejś góry pełnej ludzi, była ona pokryta śniegiem chociaż świeciło słońce, wszyscy z niej zeskakiwali, byłem tam z koleżanką. Skakaliśmy, wchodziliśmy z powrotem, turlaliśmy się w śniegu, znalazłem jakiś splot balonów który unosił nas w górę a gdy z nim skakaliśmy to lecieliśmy dużo dalej. Po jakimś czasie zauważyła że wyskakują jej jakieś plamki na skórze i robi się czerwona, powiedziałem żeby się nie przejmowała bo i tak zaraz cała się opali. Przypomnieliśmy że wszystko jest za darmo, okrzyknąłem "ALL INCLUSIVE" i pobiegliśmy dalej przedzierając się przez masę ludzi. Chociaż było naprawdę dużo ludzi to nie zajmowali oni praktycznie w ogóle miejsca, byli mili chociaż zdarzało się o nich uderzać podczas spadania, nie przejmowali się niczym.

Entries on Wednesday 3rd December 2014

entry 03.12.2014 - 12:07
Do próby 4+1 nie podszedłem dzisiaj zbyt dobrze, za dużo zjadłem przed spaniem co wiązało się z kłopotem zaśnięcia, chociaż popołudniu po obiedzie takich problemów nie mam. Położyłem się chwilę po 12 a o 2:20 jeszcze nie spałem, obudziłem się o 4:35. Budzik wyłączyłem chyba jeszcze śpiąc, odczuwałem wibracje ale gdy wizualizowałem linę to ustawały, miałem się postarać o ich natężenie przez skupianie się na ciele.
Przez przejedzenie sny pamiętam z trudnością i zamieszaniem.

Pamiętam że byłem w Polsce, w mieszkaniu sąsiadki która chciała mi oddać psa, piękny wilczek możliwe że zmieszany z haskim, krótkowłosy. Myślałem że chce mi go oddać ponieważ przygotowuje się do odejścia, i woli go nie zostawiać dzieciom. Pies podobno jest chory, szukam na internecie o rasie i chorobie, coś znajduję, podobno nic poważnego. Nie wiem czy sama tego psa nie znalazła i szuka kogoś do opieki nad nim. Przechodzę do kuchni i podjadam zupę z garnków.

Byłem przed szkołą, w standardowym miejscu, było jak zawsze dużo ludzi, kolega nic nie mówił o tym co zrobiłem, nie wiedział a może przebaczył mi to już. Mieliśmy dialog z jakąś dziewczyną, czegoś od niego chciała. Postanowił że ją "czymś" poczęstuje. Odchodzili od grupy, wiedziałem co będą robić i sam nie byłem co do tego przekonany, -tak w dzień? Gdy mnie zawołał wiedziałem że nie wypada odmówić, przykryłem nas płaszczem tak żeby nikt nie widział co robimy, pierwsza ona potem my. Wszystko zajęło chwilkę. Poprawiłem jej jednym ruchem dłoni grzywkę, tłumacząc że źle się ułożyła, miała fryzurę na "kask?", grzywka kończyła się troszkę nad oczami. Uśmiechnęła się i podziękowała. Ktoś jeszcze czegoś od nas chciał, jako że już się skończyło postanowiliśmy udać się po więcej, była z nami ta dziewczyna, musiało jej się spodobać nasze towarzystwo lub chciała skorzystać z następnej okazji pomyślałem. Miał to schowane w jakiejś rzeźbie w fontannie, mieliśmy problem żeby to wyciągnąć ale po chwili kombinowania się udało. Wtedy dziewczyna krzyknęła żeby tego nie wyciągał, było już za późno, jakaś kobieta w niebieskim płaszczu stała za nami i wszystko kręciła/robiła zdjęcia. Zapytaliśmy się jej czy jest poważna i zaczęliśmy uciekać na rowerze, kolega siedział na kierownicy przez co ciężko mi się kierowało, chciałem przestać i biec na nogach ale wiedziałem że szybciej będzie na rowerze, kobieta krzyczała że i tak ma wystarczające dowody...

Siedziałem z murzynkiem w mieszkaniu w Polsce, coś robiliśmy przy komputerze, ja grałem w gierkę strasznie się denerwując na ludzi w mojej drużynie. Murzynek musiał już iść, zaczął wychodzić kiedy zorientowałem się że zapomniał portfela i zegarka, zawołałem go i podał mu je. Ze złości wyłączyłem komputer, kiedy on zapytał się mnie czy wiem że mój brat wsadza i otwiera czasem dupę (???), odparłem że w tych czasach to już prawie normalne...

Entries on Tuesday 2nd December 2014

entry 02.12.2014 - 17:55
Piszę tutaj ponieważ nie chcę zaśmiecać forum, mam nadzieje że ktoś tutaj odpowie na moje pytania, a jeżeli nie to pomyślę nad założeniem nowego tematu na forum.

Dzisiaj podczas mojej codziennej czynności, czyli popołudniowej drzemki, przebudziłem się, nie do końca wiem czy ciałem fizycznym, czy którymś z ciałek. Odczuwałem silne wibracje, silniejsze niż miałem kiedykolwiek okazję doświadczyć, koncentrowałem uwagę na ciele, jakie odczucia towarzyszą biciu serca i samoczynnemu oddychaniu, jak na nie reaguje ciało. Wibrację stawały się coraz bardziej intensywniejsze. Zacząłem wyobrażać sobie jak wspinam się po linie, zrobiłem może dwa podciągnięcia aż nagle doświadczyłem odczucia zostania wypchniętym w drugą stroną a potem "podryfowałem" (opadłem jak piórko) na podłogę. Wiedziałem że nie mogłem upaść ciałem fizycznym bo nic fizycznego na mnie nie oddziaływało. Przed oczami widziałem ciemność, gdy je otworzyłem (chociaż z obawami że zrobię to ciałem fizycznym) ciągle widziałem ciemność. Próbowałem się wyobrazić siedzącego na łóżku ale nic to nie dawało, ciągle czułem że leżę na podłodze, bałem się poruszać żeby nie zrobić tego fizycznym ciałem i do niego wrócić. Niestety doświadczenie ustało.
Czy to normalne że zostałem z ciała wypchnięty a nie sam z niego wyszedłem? Podczas tego dryfowania myślałem o pomocy opiekunów, ale oni chyba delikatnie wyciągają a nie z całego kopa w brzuch :P . Co powinienem zrobić będąc już poza ciałem. Wyobrażać sobie że się ruszam, czy dosłownie to robić, tak jakbym był ciałem fizycznym?

Od kilku dni ćwiczę z energią, z jej przemieszczaniem, przed snem rozmieszczam ją w rozmaitych miejscach, nawet falując po całym ciele a na końcu umieszczam całą w głowie.

entry 02.12.2014 - 11:54
Znajduję się w domu, gdzie bym nie poszedł to idzie za mną partner mamy, gdy się kładę na łóżku on kładzie się ze mną, biegam po domu i próbuję zrobić coś żeby przestał, żeby się ode mnie odczepił. Zatrzymujemy się w kuchni gdzie zaczyna mi tłumaczyć jaki ma problem, stał się jakby małym niezrozumiałym dzieckiem z wyimaginowanymi problemami, użalał się nad sobą. Powiedział że odszedł od mamy w tak stopniowy sposób bo chce potem popełnić samobójstwo, bo nie tak miało wyglądać jego życie, że w wieku 40 lat jedyne co zrobił to rozkręcił znajomemu biznes i teraz nic z tego nie ma, przekonuje mu że jeszcze szmat czasu przed nim, masa możliwości, mógłby gdzieś wyjechać i zacząć wszystko od nowa. Kładę się w salonie na kanapie, on nagle każe mi odkurzyć, wyśmiewam go bo już tu nie mieszka i nie będzie mi mówił co mam robić, wytykam mu jeszcze że jak z nami mieszkał to nigdy nie sprzątał także akurat w to by mógł nosa nie wtykać. Zaczyna płakać mówiąc że ciągle mu rozkazujemy...W tym momencie miałem fałszywe przebudzenie i słyszałem jakby na prawdę pokój obok kłócił się z moją mamą o rozkazywanie sobie.

Jestem w szkole i żegnam się z nauczycielami i kompanami z klasy, tłumaczę że jest szansa że wyjadę za w końcu za granicę, życzą mi powodzenia. Wychodząc ze szkoły podchodzę do kolegi pytając czy nie poszedł by ze mną do parku, a ja wszystko bym mu wytłumaczył, na początku odmawia mówiąc że zachowałem się jak drań a nie jak kolega. Oddalam się więc sam, idąc mostem widzę jak już za mną biegnie, zaczynam mu tłumaczyć jaka była sytuacja i dlaczego tak postąpiłem, wydaje się mnie rozumieć, po drodze spotykamy jeszcze dwóch znajomych i idziemy do miejsca, są nim jakieś zakamarki parku gdzie nikt już chyba dawno nie przechodził, dookoła ścieżki stare wysokie mury. Gigantyczne obumarłe drzewo, wyschnięte z masą wystających z ziemi korzeni, korzenie oplątują jakby ciała, są one już prawie totalnie rozłożone, można zaobserwować ich sylwetkę, zlewają się z korzeniami w jedność, jednej kobiecie stopy jeszcze się jakoś trzymają, dopiero zaczyna odchodzić od nich skóra. Idziemy na rynek, gdzie spotykamy innych znajomych, jeden z nich wraca z kolegą do parku, chociaż wiemy że i tak nic ciekawego tam nie znajdą, prócz zwłok oczywiście. Czekamy na ich powrót, dwóch obok stojących osób udaje że nie znam. Po chwili znajdujemy się już pod moim blokiem, jest nas czterech, dwóch z nich siada na łóżku w moim pokoju i nie uczestniczą w żaden sposób, kolega za to pokazuje mi różne zdjęcia i plany z usb, rozmawiamy o uprawie konopi, mówię mu że ma dobry pomysł, odpowiada mi że już nawet zdążył go zrealizować i pokazuje mi cześć zbiorów jakie miał w plecaku, zmieszanych z liśćmi paproci. Tłumaczę mu że moje życie się dużo zmieniło i że prawdopodobnie wyjadę, Niemcy, Anglia lub Norwegia może. Gratuluję mu że udało mu się jakoś zachować na wolności i że żyje szczęśliwie. Dwóch nieuczestniczących w rozmowie kolegów decyduje się iść do sklepu po Fante, otwieram im drzwi i mówię żeby szybko wracali, pytają się jeszcze o jakiś kod do klatki. Jednego z nich podejrzewam że mógł coś wynieść z mieszkania, rozglądam się chwilę czy nic nie znikło ale wszystko wydawało się być na swoim miejscu. Wychodzę na klatkę żeby zobaczyć gdzie już są, znikli, przed domem było tylko pełno śniegu. Wracając do domu sąsiad za naprzeciwka otworzył drzwi, chwycił mnie od tyłu za głowę-szyję i wciągnął do mieszkania kładąc mnie na łóżku, jego kobieta się śmieje i mówi że chyba pomylił osoby i wychodzi z domu zostawiając mnie z nim samym, nie wydawało się by miał zdrowe zamiary. Próbowałem mu się oprzeć fizycznie ale w żaden sposób się nie udawało, byłem bezsilny, w międzyczasie on coś mruczał pod nosem. W końcu do jego mieszkania wbiegł mój kolega z widelcem, próbował mu go wbić w nogę ale też bezsilnie lekko go miziając, w końcu sam wbiłem mu ten nóż głęboko w udo, a gdy ciągle mnie nie wypuszczał wydłubałem mu nim oko. Uciekliśmy do mojego mieszkania, drzwi nie miały zamków, wiedziałem że zaraz ma przyjść moja mama i że będzie ona w niebezpieczeństwie. Obudziłem się.

Próba 4+1 zakończona niepowodzeniem, będę musiał na noc wyłączać kompletnie sieć w telefonie bo operator sobie chyba lubi żarty robić wysyłaniem w środku nocy zaproszeń do kina...

Entries on Monday 1st December 2014

entry 01.12.2014 - 11:29
Położyłem się spać przed 1, w samej bieliźnie by wykluczyć że ubrania mi ciążą w jakiś sposób, nie wiem skąd na taki pomysł wpadłem, budzik nastawiłem na 5. Podczas zasypiania ćwiczę wizualizację cytryny, nawet dobrze już wychodzi ale za krótko trwa, nie mam pojęcia co mógłbym robić z cytryną przez 15 minut.
Przebudziłem się przed czwartą, próbowałem osiągnąć wibrację ale nic, zasnąłem, chwilę później obudził mnie kolega pisząc na facebooku... Zobaczyłem tylko co i momentalnie zasnąłem, po 30 minutach zadzwonił budzik, wyłączyłem go chyba przez sen, i tak cała próba na marne po tylu przebudzeniach pomyślałem.
Ze snu pamiętam że była jakaś impreza przy basenie, pełno ludzi, nie znałem nikogo prócz mojej mamy, położyłem się obok i jakiś facet leżący obok coś do mnie powiedział, pochwalił się czymś, nie wiedziałem co odpowiedzieć ale rozmowę z nim zaczęła mama. Nie czułem się komfortowo.
Pamiętam że znalazłem się potem w Polsce, byłem w domu mojego ojca, brałem kąpiel z córką jego partnerki, była dużo ładniejsza niż realnie, miło się nam rozmawiało, nie robiliśmy nic nadzwyczajnego, pytała się mnie czy jest bardzo opalona, faktycznie była dosyć ciemna ale odpowiedziałem że bez przesady. Wydaje mi się że była ode mnie wyższa. Do domu wszedł ojciec z partnerką, obawiałem się że będą zaskoczeni i się zdenerwują że razem bierzemy kąpiel ale nie było reakcji, jakby to była normalność. Tata miał zamiar kupić psa ale musiał jeszcze stawić się w urzędzie skarbowym, pojechaliśmy więc, na miejscu był duży nowy budynek z czerwoną tabliczką wskazującą że to prawdopodobnie ten budynek. Ale przeszliśmy dookoła niego i poszliśmy do jakiś wyburzonej rudery na przeciwko, tata stwierdził że gps pokazuje na to miejsce, zaproponowałem mu podejście jednak do tamtego budynku i sprawdzenie czy to nie urząd, wydawało mi się że nie myśli logicznie.
Siedziałem z bratem w jakimś pomieszczeniu a on skarżył się na straszny ból ręki, była opuchnięta i czerwona, mówił że chyba ją sobie złamał i że powinniśmy iść na pogotowie, odparłem że lepiej będzie jak zadzwonimy i niech przyjedzie po nas ambulans, przecież gdybyśmy tam poszli to czekalibyśmy szmat czasu na przyjęcie. Nie przekonałem go, poszliśmy do lekarza który powiedział że najbliższy wolny termin ma za dwa tygodnie, babcia powiedziała że jej sąsiad ostatnio tu był i przyjęli go po kilku dniach, lekarz uśmiechną się i powiedział że sąsiad strasznie dużo przychodził się upominać i przyjęli go dla świętego spokoju, żeby już im nie przeszkadzał.
Jestem gdzieś na plaży, w domku od którego jest jakieś może 15 metrów do morza, plaża ma szerokość 20-30 metrów a dookoła są wysokie skały. Nikogo nie znam ale dla 3 osób jestem kolegą, jesteśmy tam chyba wszyscy razem, dobrze się bawimy, gramy w piłkę, jednemu z nich psuję przez przypadek pożyczone buty do wody ale on wydaje się kompletnie tym nie przejmować, w końcu się zdarza. Wygłupiamy się, gdy robi się już późno biorę rozbieg i wskakuje na główkę do wody, była dosyć głęboka u brzegu, na jednym oddechu przepływam aż do otwartego morza, jednym zamachnięciem, bez żadnego wysiłku, zdziwiłem się że ta technika jest aż tak efektywna. Na otwartym morzu jakby prądy zaczęły znosić mnie w tył od plaży, przejąłem się troszkę że już nie wrócę i coś się stanie. Szybko zanurkowałem gdzie po jednym odepchnięciu byłem już na dnie, czysty piasek i woda, pełno muszli i niegroźnych ryb, tak bardzo chciałbym tam naprawdę być. Kocham pływać, kocham pływać w snach. Gdy dopływam do brzegu nikogo już niema, przed oczami wyskakują mi okienka jakiegoś czatu, straciłem połączenie, zostałem wyrzucony z pokoju, próbowałem się ponownie połączyć ale na marne. Jestem w pokoju tego domku z kolegami, proponuję napicie się czegoś przed pójściem do wody, tylko jeden się zgadza, polewam nam wódki do szklanek aż się przelewa, wypijamy to i on idzie, ja jeszcze dopijam z butelki. Gdy dochodzimy do wody zmieniamy się w postacie z gry komputerowej, nie jesteśmy sobą, słabo mi idzie, coś mówię ale kolega przerywa mi mówiąc "Nie słuchajcie go, on pił.".
W tym momencie się budzę, jest 8:44, tak wcześnie? Obracam się na prawy bok, zamykam oczy i w sekundę jestem we śnie, chyba za szybko by stracić świadomość, jestem na klatce bloku babci, pierwsze na co wpadam to znalezienie jakiejś kobiety (^^), słyszę że ktoś schodzi po schodach, czekam aż zejdzie by upewnić się że nie jest to mężczyzna ale wszystko za długo trwa, jest kilka pięter wyżej i wolno schodzi. Wybiegam z budynku mijając jakąś młodą parę i biegnę pędem w stronę mojego domu, podskakuje ale nie spadam na ziemie, tak jakby mnie coś odbijało ciągle w powietrzu, jest wiosna/lato, wszystko intensywnie zielone, widzę dużo szczegółów, mleczaków. Unoszę się nad mój blok jakbym miał powietrze w plecy, jestem na wysokości 5-6 piętra, próbuję coś zrobić z blokiem, przekształcić do w wyobraźni ale nie idzie, prawdopodobnie powinienem był się obrócić. Nie potrafię też zejść z powrotem na ziemię, chociaż chcę to ciągle unoszę się wyżej i wyżej. Nagle coś mnie budzi.

Entries on Sunday 30th November 2014

entry 30.11.2014 - 18:11
Położyłem się po obiedzie na krótka drzemkę, zasypianie zajęło mi godzinkę ale wydaje mi się że traciłem w tym czasie świadomość. Po godzinie poszedłem do toalety i szybciutko wróciłem do łóżeczka, strasznie przyjemnie było się położyć na nagrzane wcześniej miejsce, zacząłem ponownie tracić świadomość, pamiętam że byłem pod jakąś dyskoteką, była grupka ludzi, ja znowu na skuterze, nie chcieli ich chyba wpuścić do środka i zmieniali lokal, kompletnie mnie ignorowali chociaż chciałem z nimi uczestniczyć w moim śnie. Pytałem się gdzie jedziemy itp. nie odpowiadali. W końcu znikli a ja zorientowałem się że zgubiłem buta, było ciemno i brakowało oświetlenia, wyciągnąłem telefon i próbowałem załączyć latarkę, marne skutki bo światło jakby się nie rozchodziło, świeciłem na 5 centymetrów dookoła telefonu. Z dyskoteki wyszedł jakiś facet, widziałem tylko jego kształt, był dobrze zbudowany, powiedział że jak sobie już nie pójdę to on się mną zajmie, tłumaczyłem mu że szukam buta ale nie wydawał się w ogóle tym interesować. Wsiadłem szybko na skuter i zacząłem się od niego oddalać, minąłem murek pod którym było 3-4 pary butów-tenisówek ale nie były to moje. Zatrzymywała mnie policja do kontroli a ja nic sobie z tego nie zrobiłem, pędziłem dalej przez miasto, coraz lepiej mi wychodzi to jeżdżenie na skuterze, wymijałem wszystkich przy pełnej prędkości prawie dotykając inne samochody, w myślach wiedziałem że gdym się zatrzymał to pewnie by mnie nie gonili, ale że uciekam to będą chcieli mnie złapać, i chociaż tego z tyłu mogę zgubić szybką jazdą po mieście to i tak inni nie będą mieli problemu żeby mnie złapać.

W tym momencie urwał się sen a ja widziałem normalnie przed oczami, czerń i zielono-żółte punkciki, oczy jakby zaczęły mi migać w dół i w górę zmieniając za każdym razem kolor, po szybkiej chwili poczułem całkowite odrętwienie wszystkich kończyć, podrzuciło mną i wygięło, myślałem że to paraliż i lepiej jak pozostanę w tej pozycji, nagle do pokoju weszła mama i zapytała się czy się dobrze czuję, odparłem że pewnie, wzięła coś z pokoju i wyszła. Po chwili się obudziłem/odzyskałem świadomość i wyszedłem się upewnić czy to się na pewno stało, ale mama do pokoju nie wchodziła.
Naturalnie nie jestem w stanie tak szybko migać oczami, chociaż może jestem w stanie a nie potrafię? Jestem ciekaw po jakim czasie występuje paraliż, czy jest możliwość że to co doświadczyłem to był paraliż ciała fizycznego odebrany bez świadomości we śnie.

4 Stron V  < 1 2 3 4 >