Dziennik Snów


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V  < 1 2 3 4 >
Entries on Wednesday 11th February 2015

entry 11.02.2015 - 11:44
Dużą grupą osób uciekaliśmy przed policją. Schowaliśmy się z jakimś opuszczonym budynku z myślą że już nigdy nas nie znajdą, chociaż przed budynkiem był nasyp z piaskiem za którym był płot i 4 piętrowy, długi budynek mieszkalny z balkonami w naszą stronę. Troje z nas w tym ja byliśmy przez nich praktycznie więzieni, wszyscy którzy wiedzieli mieli trzymać się razem, nikt nie mógł opuścić grupy. W poszewce poduszki na której leżałem znalazłem dwie części żyletki, od jednego z uprowadzicieli dostałem bardzo naostrzony nóż. Po tym jak chwilę wcześniej pokazywał jak nim atakować. Sam miał dużo dłuższy nóż co demotywowało mnie w próbie konfrontacji w celu ucieczki, wiedziałem że gdy ja nie będę go nawet dosięgał nożem on będzie mnie dźgał w obronie. Musiałem to zrobić z zaskoczenia. W pewnym momencie na jednym z balkonów pojawiło się mnóstwo ładnych kobiet. We dwoje wskoczyliśmy na niego z piaskowego nasypu, w pokoju zastaliśmy Rocca Siffrediego kręcącego nowy film, facet z którym wskoczyłem wziął się za wytykanie mu błędów, że to nie tak się powinno robić, wyglądał na rozzłoszczonego. Gdy usłyszeliśmy policyjne syreny szybko zeskoczyliśmy z balkonu. Ja szybko zacząłem uciekać od grupy, która szybko się zorientowała o moich planach i puściła się w pościg. Po drodze mijając garaże spotkałem jednego z nich, grubszego, chciał mnie zatrzymać niszcząc mój telefon. W tym momencie budzę się.

Zapamiętując sen zasypiam śniąc jego dalszą część. Też Wam się to zdarza? W nocy podczas zasypiania przenoszę się jakby w podróż mentalną/sen na jawie (?) odgrywam jakąś scenę niezwiązaną z moimi myślami, a gdy uświadamiam sobie że jeszcze nie śpię to przerywam ten stan i prawie kompletnie zapominam co widziałem.

Jesteśmy w jakimś parku, jeden z grupy nas odnajduje i próbuje się przekonać że nic nie wygadaliśmy i że do nich wrócimy. Tłumaczę że zniszczono mi telefon, przeprasza mnie za ten incydent. Nie mamy w sumie wyboru i udajemy się z nim do grupy. Grupa rozrosła się w nowych, znajomych mi członków. Mają oni w planach do końca swoich dni żyć w ukryciu. Podążamy za jednym z nich do opuszczonego magazynu, idąc pośrodku autostrady między barierkami. Chociaż miało być daleko po chwili dochodzimy na miejsce. Przeskakując przez ogrodzenie jako ostatni widzę za sobą policje drogową, jechała w naszą stronę, decyduje się jednak zejść po wielopoziomowym dachu magazynu na sam dół ze wszystkimi. Tylko po to żeby za chwilę wejść z powrotem jak zawołają nas policjanci. Przez chwilę myślałem o ucieczce.

Prawie standardowo śniła mi się woda, pływałem w ogromnym stawie przepływając jego połowę jednym machnięciem rąk. Na jednym z wybrzeży spotkałem kuzyna którym miałem się zająć, strasznie lubił ze mną porozmawiać. Na drugim wybrzeżu czekał na mnie tata z samochodem, chciałem tylko chwilę popływać przed robotą.

Entries on Monday 9th February 2015

entry 09.02.2015 - 12:16
Byłem na wybrzeżu, coś się stało i z otchłani mórz zaczął się wyłaniać ogromny statek kosmiczny. Jego obecność była naszą winą. Nagle zacząłem mieć wizję co zrobić żeby wszystko naprawić. Gdzieś w odległej wiosce znajdowało się ich centrum dowodzenia do którego miałem się dostać, było ono strzeżone przez "wieżyczki" i pola elektromagnetyczne. Doszedłem do jakiegoś wydawałoby się opuszczonego zamku na wzgórzu z którego mogłem dokładnie obserwować ich wioskę. Gdy wszedłem do jednej z komnat znalazłem się w wejściu do starej szkoły, czekał tam na mnie dyrektor i miał dopilnować że trafię do klasy z zajęciami. Myląc korytarze prowadzące do klasy trafiłem na ostry dyżur, w toku była jakaś operacja a przed salą stała para lekarzy - specjalistów. Z uśmiechem na twarzy powiedzieli że nic się nie stało, w niczym im nie przeszkodziłem chociaż czułem się niezręcznie. Szybko ich opuściłem i udałem się do klasy. Siedziałem na przeciwko znajomych mi osób, gdy wyrzucałem do śmietnika coś zawiniętego w chusteczkę to odbiło się od niego na ziemię i rozwinęło. Dziewczyna z naprzeciwka zaczęła przerażająco płakać, okazało się że był to wyrostek robaczkowy na który widok panicznie zareagowała. Musiałem dostać to od lekarzy. Przez chwilę dyskutowaliśmy z profesorem na temat sadystycznej i kanibalistycznej natury człowieka. Po tym jak powiedziałem że na jego widok zgłodniałem i najchętniej bym go usmażył. Chwilę później przyszywaliśmy go osobie która miała już jeden wyrostek robaczkowy, zwykłym grubym sznurkiem.

Entries on Sunday 8th February 2015

entry 08.02.2015 - 22:43
Byłem z kimś - może kolegą na "rozkładanym" torze wyścigowym, z lotu ptaka wydawało się że zmieściłby się w kieszeni a jednak był normalnych wymiarów. Dokonywaliśmy tak crash testów samochodów. Chcieliśmy powtórzyć uderzenie w którym czubkiem kasku przybijałem szybkę która po prostu wypadała. Kask był biały przypominający "dziób rekina" dla większego bezpieczeństwa i łatwości wybicia szyby. Wracaliśmy na rowerach. Był też z nami dozorca któremu oddałem klucze. Miałem temu koledze po powrocie oddać jakąś kartkę którą zabrałem podczas wsiadania na rowery. Wjeżdżając pod górkę mijaliśmy grupkę ludzi, wszyscy powtarzali rapując - "ŻEBY TYLKO CO GODZINĘ PRZESTAĆ MYŚLEĆ".

Entries on Friday 6th February 2015

entry 06.02.2015 - 17:35
Gdy otwierałem oczy podczas snu on diametralnie się zmieniał. Byłem w basenie koło jednorodzinnego domku, pod wodą .Gdy otworzyłem oczy znalazłem się w jakiś morskich głębinach z parą nurków.

Entries on Thursday 5th February 2015

entry 05.02.2015 - 19:48
Sen zaczynał się od brania udział w grze internetowej - została wypuszczona jakaś nowa mapa. Z kolegą mieliśmy mało czasu na nową rozgrywkę więc zdecydowaliśmy się przetestować nowe dzieło twórców. Mieliśmy wybrać jakieś latające potwory i ich uzbrojenie. Kolega wybrał wszystko na odwal, gdy ja spędziłem chwilę na wybieraniu szczegółów. Po wejściu na plansze dostajemy jakieś naprawcze zestawy i mamy naprawiać zepsute katapulty. Totalnie nie wiem jak się do tego zabrać i używam wszystkiego bez myślenia, udaje się. Naprawiam jedną katapultę. Dochodzimy do długich kolejek, prowadziły do "zjeżdżalni" które były pokryte zamarzniętą wodą - lodem. Na ich końcu był zamarznięty basen. Niektórzy nie wydają się zadowolenia z miejsca w którym się teraz znajdują ale nie protestują w żaden sposób, wydają się być pogodzeni ze swoim losem. Przede mną dostrzegam mojego dziadka, leży na brzuchu a rękoma próbuje się chwytać zimnego lodu w akcie desperacji, nie na długo gdyż lód odpada nie dając mu szansy. Wpycham się przed ludzi żeby tylko być przed nim, żeby "zamortyzować" mu wejście do wody w międzyczasie pocieszając go. Gdy dociera już moja kolej widzę przede mną koleżankę ze szkoły, podkochiwałem się w niej przez lata, strasznie jestem zmartwiony jej losem gdy widzę ją całą zanurzoną w zamarzającej wodzie. Dziadek gdzieś znika a ja staram się ratować koleżankę prosząc ją o podanie mi ręki. W momencie dochodzę do wniosku że tak może ma być, że to jest naszym celem pobytu w tym miejscu i wskakuje do wody by dotrzymać jej towarzystwa. Woda była faktycznie lodowata. Za to po drugiej stronie zbiornika była ona wrząca. Wraz z 4 zjeżdżalniami do basenu trafiały wody o dwóch skrajnych temperaturach, i mieszkały się dopiero na środku basenu. Wytłumaczono nam że mamy zjeżdżać i wynurzając się wykonywać różne akrobacje za które będziemy punktowani a gdy usłyszymy gwizdek mamy wyjść z wody i wszystko powtórzyć. Mi za bardzo podobało się w wodzie i nie wychodziłem z niej. Po pewnym czasie jakiś facet - chyba właściciel tego cyrku zagroził mi że jeżeli nie zacznę wychodzić na gwizdek to zrobi ze mną porządek. Przez dłuższą chwilę się stawiałem i szukałem niedopatrzeń w tej całej zabawie wytykając mu je, w ramach obrony. W końcu za moje zachowanie ukarał wszystkich i zamkną pomieszczenie, w międzyczasie do basenu napływała tylko zimna woda mrożąc go i zjeżdżalnie. Odkryłem że na jednym z tarasów jest drugi zamarznięty basen. Przechodząc przy nim podsłuchałem rozmowę właściciela z jakimś innym facetem że "pora najwyższa z tym skończyć", gdy jeden z nich odwracał się w moją stronę szybko odleciałem. Otworzyli znowu basen. Pierwsza w kolejce była moja kuzynka, martwiłem się że zrani sobie plecy o lód.

entry 05.02.2015 - 12:39
Pomagałem tacie przy wykończeniu domku jednorodzinnego, była też z nami kobieta która trochę pomagała. Bardzo podziwiałem dom mówiąc że sam bym o takim marzył, kobieta reagowała uśmiechem - doszedłem do wniosku że to jej dom i traktuje to jako komplement. Był dwupiętrowy, na drugim piętrze miał praktycznie tylko jedno pomieszczenie, na środku znajdowało się duże łóżko matrymonialne, a na jednym z boków szafa dzieląca przestrzeń "sypialnią" od schodów i jakiegoś małego pomieszczenia. Cały pokój był bardzo wysoki co mi się spodobało i na co zwróciłem uwagę. Robiło się już późno a my mieliśmy tam zostać na noc. Pozwolono mi spać na materacu który znajdował się za szafą dzielącą pomieszczenia. Zasypiając podziwiałem górski krajobraz z za okna gdy nagle wszystkie światła i gwiazdy zaczęły eksplodować niczym fajerwerki, w tysiące kolorowych światełek. Gdy próbowałem się upewnić czy inni też to widzą zostałem spłoszony - Ćpałeś coś? Zasypiałem więc z pewnością że całe te magiczne przedstawienie dzieje się w mojej głowie.

Nagle przechodziłem przez wąskie przejścia między skałami, doszedłem do źródła wody które po małym odcinku zmieniało się w głębokie jeziorko. Wskoczyłem do niego płynąc wzdłuż. Ujrzałem jakąś osadę. Zostałem przyjęty przez jakiegoś młodego chłopca, tłumaczył mi gdzie jesteśmy i ich zwyczaje. Do starszych osobników nie mogłem się zbytnio zbliżać ponieważ sobie tego nie życzyli. Na koniec każdego zdania mówili "Namaste". Widziałem w oddali po drugiej stronie rzeki inną osadę, ale nie udałem się do niej. Były to bardzo "antyczne" osady, namioty wykonane z babusów i wyschniętej trzciny (?). Wszystko było ładnie ozdobione, ich ubiór też co nadawało szamańskich klimatów, rodem z plemion zamieszkałych okolice amazonki. Chłopak stawiał reguły plemienia ponad wszystko i nie opuściłby go nawet dla miłości - czymkolwiek ona jest. Wróciłem jeszcze raz do jeziora żeby skoczyć, widziałem w oddali zagubioną kobietę, nie potrafiła znaleźć drogi z powrotem, pomogłem jej. Gdy wróciłem do wioski czekało na mnie posłanie, pod stertą suchych gałęzi.

Obudziłem się w jakichś komnatach, było tam pełno źródeł energii różnych kolorów. Byłem tam z kobietą. W komnatach było dużo przełączników, i drobiazgów które zmienione modyfikowały wygląd komnat i kolor energii. Oboje nie wiedzieliśmy do końca gdzie i dlaczego się znajdujemy. Kobiecie w jakiś sposób udało się dostać do niższego poziomu do którego ja musiałem zeskoczyć nie znajdując odpowiedniej drogi. Po tym poziomie biegały orki (te zielone potwory z fantasy) nie zwracając na nas uwagi. Wpadając do "basenu" wypełnionego niebieską energią znalazłem się na siłowni.

Byłem na siłowni z kolegą, proponowałem nam rozrywkę w postaci seksu z wybranymi kobietami z gazety, chociaż przekonał mnie że to nie jest dobry pomysł to za chwilę siłownia przepełniła się od takich, wyglądały na bardzo chętne.

Entries on Saturday 31st January 2015

entry 31.01.2015 - 12:08
Szedłem z bratem w kierunku jakichś zabudowanych blokowisk, było ciemno i ponoru, zapowiadało się na deszcz. Opowiadał w czego posiadanie wszedł i co ma zamiar zrobić. Klimatycznie wydawało mi się być w jakimś przedwojennym czarno-białym filmie. Były z nami też dwie inne osoby. Zapytałem się ich o datę, jeden powiedział 1919 a drugi 1949. Próbowałem ich przekonać że to mój sen, że są projekcją mojego mózgu. Nie dowierzali aż do momentu kiedy zacząłem dookoła nich latać. Zniknęli gdzieś. Z oddali widziałem opancerzony samochód który jechał w moim kierunku. Pobiegłem do pobliskiego budynku w którym czekał na mnie już jakiś facet w mundurze, poczęstował mnie kromką chleba. Podczas gdy jadłem igłą pobierałem coś z kanapki i wstrzykiwałem ponownie w więcej punktów, tą czynność powtarzałem co gryza. Słyszałem jak kobieta która dobiegła z samochodu krzyczała że znam ich plan i muszą mnie złapać. Pobiegłem do ostatniego pokoju z lewej strony korytarza, prawa strona była pokryta szybą z widokiem na podwórze. Pokój był wysoki na kilka pięter i wypełniały go półki aż do sufitu. Czułem straszny opór latania, doleciałem do drugiej półki z nadzieją że ta kobieta mnie nie zauważy. Gdy weszła okazało się że jestem na wysokości jej głowy, szybko i energetycznie odleciałem na najwyżej. Tłumaczyła że nie chcą mi zrobić krzywdy ale nie zaufałem jej.


Byłem gdzieś na polanie pełnej ludzi, dużo z nich się opalało. Ja próbowałem zrobić salto, z marnymi rezultatami ale prób wykonałem chyba setki. Tata spytał mnie czy dam radę mu odzyskać dane z pendriva, przypadkowo wszystko usnął. Nagle zaczął padać deszcz, z chwilę na chwilę coraz mocniej. Wszyscy uciekali. Ja tłumaczyłem tacie że odpaliłem kompa żeby się tym zająć, że nie wiedziałem że zaraz spadnie deszcz. Miałem nadzieje że będzie tylko kropiło przez dłuższą chwilę i uda mi się odzyskać te dane.


Byłem w gronie aktorek i aktorów z branży porno. Pozowaliśmy do zdjęć grupowych. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i spędzaliśmy dobrze czas. Niektórzy nie byli zadowoleni z zarobków a inni nawet bardzo. Jedna z nich proponowała mi coś żeby dobrze się bawić i umilić czas ale odmówiłem, w momencie w którym mi to mówiła zmieniała się w jakąś starsza, nie za ładną kobietę. Oglądałem jak dwie "koleżanki" obok zadowalały się nawzajem, jedna z nich wyglądała na smutną i przygnębioną. Pozwoliłem jej usiąść na moich kolanach żeby porozmawiać. Chciała usłyszeć coś śmiesznego, w zamian za pocieszenie przyjechała by mnie na noc - potrzebowałem noclegu. Próbowałem ją rozśmieszać jakimiś polskimi tekstami których nie potrafiłem sobie do końca przypomnieć, to wydawało mi się że bardziej ich rozbawił fakt że ich zapomniałem i fonetyka języka polskiego.

Entries on Friday 30th January 2015

entry 30.01.2015 - 10:55
Byłem z bratem nad wybrzeżem jakiejś wyspy. Było ono wysokie i skaliste, ułożone z masywnych, oszlifowanych przez wodę głazów. Skakaliśmy z wybrzeża do wody robiąc przy tym różne akrobacje, było tam więcej ludzi. Ja próbowałem się jak najgłębiej zanurzyć wykorzystując siłę z którą wpadałem do wody. Brat po samym skoku wypływam na powierzchnię jak najszybciej żeby znowu skoczyć. Przekonałem go żeby spróbował ze mną dopłynąć do dna, ale musielibyśmy skoczyć w jednym momencie. Gdy już zaczęliśmy wynurzanie się miałem wrażenie że udawało mi się to tracąc przytomność i odzyskując ją już na powierzchni, nie byłbym przecież w stanie tak długo wstrzymać oddechu. Dla bezpieczeństwa chciałem zrobić kurs skoku na spadochronie (?), skakaliśmy z takiego wysoka że wydawała mi się to jedyna możliwość. Wyleciałem z wyspy samolotem, przed oczami ujrzałem stronę dostępnych szkoleń ale nie znalazłem spadochronowego. Gdy wróciłem na wyspę nie zdążyłem wysiąść z samolotu gdy jakaś znajoma mi kobieta prosiła żebyśmy odlecieli z tego miejsca, że nic tu nie ma. Tłumacząc to sobie powiedziałem "Ludzie na tej wyspie nie żyją".

Entries on Wednesday 28th January 2015

entry 28.01.2015 - 12:11
Byłem gdzieś w dżungli, nad jakimś jeziorkiem z wodospadem. Przede mną było wzniesienie a ku mojego boku miałem potężnego niedźwiedzia. Z dżungli wybiegł na nas przerośnięty tygrys. Byłem spokojny bo wiedziałem jak trzeba postąpić, nie chciałem nie potrzebnej walki. Wysłałem niedźwiedzia na konfrontację. Zwierzęta stanęły na dwóch tylnych łapach i zaczęły rozwierać pyski jak najszerzej, "przytulając" się w między czasie, w sposób żeby różnica między siłą była dobrze widoczna. Wygrałem w raz z niedźwiedziem. Tygrys został jeszcze przez chwilę z nami, spokojny i nie chętny do walki po wynikach konfrontacji.

Gdy się obudziłem i zapamiętywałem ten sen znalazłem się w podobnej scenerii. Byłem z jakimiś dwoma dziewczynami nieopodal strumyka który odchodził z jeziora. Usypałem mokry piasek z suchym i nakreśliłem na nim jakieś wzory, miało nam to wskazać drogę. Zastanawialiśmy się przez chwilę czy musimy czekać aż piasek wyschnie co chwilę by zajęło ale zdecydowaliśmy się już podążać w kierunku ułożonego wzoru. Po przejściu przez wzgórze pojawiły się przed nami szczątki zwierząt, może dinozaurów. Same szkielety, jeszcze w pozycji stojącej, jakby zwierzęta te wykonywały jakąś czynność.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Stałem przed domem, chociaż wyglądał bardzo inaczej to wiedziałem że tam mieszkam. Przed wejściem spotkałem właściciela mieszkania, szefa firmy energetycznej, miał siedzibę w tym samym budynku. Zadzwonił do mnie brat żebym znalazł mamę bo syn właściciela mieszkania stłukł panel słoneczny który zapewniał energię budynkowi. Mieliśmy znaleźć wspólne rozwiązanie, chociaż wiedziałem że sam się do tego musi przyznać i wyjaśnić z ojcem. W budynku też miało miejsce biuro gdzie pracowała mama. Wchodząc po schodach nie potrafiłem dojść do piętra z częścią mieszkalną. Wchodziłem tylko na poziom biura i schody zaczynały prowadzić z powrotem w dół. W biurze wyjaśniono mi że to wina mamy, że pracuje w skrzynce (?) i przez to są duże komplikacje żeby ją w ogóle znaleźć i dostać się do domu. Siedziba firmy energetycznej wydawała się pusta, chociaż na szybie miała wypisane wiele usług, podejmowali się też udzielaniem stażu uczniom szkół, miałem plany tam spróbować w swoim czasie.


Byłem w starej szkole ze starą klasą. Wszyscy byli zdziwieni moją obecnością, tłumaczyłem że w końcu zrozumiałem że popełniłem błąd zmieniając szkołę i wróciłem. Szliśmy na lekcje malowania. Byłem zadowolony że znowu zobaczę profesora chociaż spodziewałem się jego negatywnej - złośliwie zabawnej reakcji. Szedłem z jakąś nieznajomą mi osobą, podobno był nowy w klasie, przyszedł na moje miejsce. Inni nie zwracali na mnie zbytnio uwagi. Nauczyciel tłumaczył jakieś 7 zasad które powinniśmy używać w naszej karierze/sztuce (?). Chciał je znać ode mnie chociaż nie miałem prawa ich znać. Mój brak wiedzy skomentował w jakiś głupi sposób ale wytłumaczył mi mniej więcej o co chodzi. Zasady były potrzebne do opracowania własnego stylu artystycznego. Analiza rzeczywistości, szkic czegoś rzeczywistego i potem nakładać na to szereg zteoryzowanych zmian które mogłyby być nałożone w każdym przypadku, determinując w ten sposób jakiś styl. Na ścianie wisiały duże na 5x5metrów obrazy które pokazywał mi dla przykładu. Były one ciemno niebieskie z czerwonymi przecinkami w miejscu światła. Jednym z obrazów była 1/4 księżyca wykonana w ten sposób. Na spróbowanie chciałem namalować w ten sposób fale morskie. Innej części klasy inna nauczycielka tłumaczyła coś o pewnym obrazie. Była to zielona postać z bardzo zniekształconą głową stojąca między dwoma stertami ludzkich ciał, ciał murzynów i muzułmanów. Przed nią była waga, każde ciało zostawało pocięte na kawałki wedle życzenia klienta. Przestrzenią obraz przypominał mój pokój z dzieciństwa. Na samym jego środku były jakieś "współczesny" mazy - różnego rodzaju linie, o różnych kolorach. Śmiałem się że to mógłby narysować nawet mój 10letni kuzyn bez żadnej wiedzy o sztuce, to nauczycielka upierała się że każda z tych linii jest bardzo przemyślana i nie ma w tym obrazie nic przypadkowego.

Entries on Monday 26th January 2015

entry 26.01.2015 - 13:26
Ja, mama i jej były wsiedliśmy na łódź, podczas podróży ktoś opowiadał o pięknych wzgórzach wyłaniających się z wody. Chwilę po wypłynięciu byliśmy już na miejscu. Wiele wysp i wysepek, niektóre z nich były tylko wierzchołkami podwodnych gór. Opuściliśmy łódź kilkaset metrów od wysp żeby dopłynąć do nich wpław. Wiedziałem że w tych wodach mogą czekać takie niebezpieczeństwa jak rekiny ale nie chciałem niepotrzebnie rodzić paniki i niepokoju. Miałem przed sobą jakby karton po winogrona, gdy płynąłem kraulem miałem go przed sobą a gdy się męczyłem unosiłem się na nim. Dopłynęliśmy na wyspę, nie było na niej żadnej roślinności, tylko piach i skały. Znajdowało się na niej paręnaście lwów morskich. Na początku byłem trochę niespokojny że coś mogą nam zrobić, i opowiadałem o tym jak silne szczęki mogą mieć. Jednak po dłuższej chwili gdy okazało się że nie mają wobec nas złych zamiarów nawet jednego zacząłem głaskać i przytulać. Podziwialiśmy widoki, inne wyspy nazywając je. Była tam wyspa Oʻahu, Fidżi (? Co tam robiła ?), Kauaʻi, Molokaʻi i parę innych, mniejszych. W międzyczasie mój ponton ratunkowy - karton winogrona zdawał się gdzieś odpłynąć, byłem dosyć zmartwiony że będę miał problemy z dopłynięciem do łodzi. W tak samo krótkim czasie jak dotarcie do wysp wróciliśmy do domu. Zastanawialiśmy się gdzie tak naprawdę byliśmy biorąc pod uwagę błyskawiczne tempo przybycia. Jako że sami nie mieliśmy żadnego nadajnika przy sobie w trakcie pobyciu na wyspie to musieliśmy zaufać mojego telefonowi zostawionemu na statku. Co jakiś czas telefon zapisywał nasze koordynaty. Wypłynęliśmy z portu w Wenecji a dotarliśmy tak jak myśleliśmy na Hawaje, chociaż trudno mi było przypomnieć sobie przepływ przez cieśninę gibraltarską to uwierzyłem w zapisy telefonu.

Entries on Sunday 25th January 2015

entry 25.01.2015 - 12:07
Byłem w jakimś jakby ogródku, pełnił ona funkcje plaży. Piasek nie był najładniejszy. Przede mną była woda, basen z ciemno zieloną wodą do której nikt nie wchodził. Pomyślałem że to nie do pomyślenia być nad wodą i w niej nie popływać. Wskoczyłem do basenu a gdy się wynurzyłem były już w nim 3 osoby. Po chwili ktoś kazał mi z niego wyjść. Stałem przy barku chyba z ratownikiem i jego znajomymi. Przekonywał mnie że nikt nie wchodzi do tej wody bo jest to niebezpieczne, ostatnio ktoś tam utonął. Powiedziałem że na każdym basenie jest taka możliwość jak kogoś złapie skurcz czy po prostu nie potrafi pływać. Nie chciał ze mną rozmawiać, nie brał mnie na poważnie więc przekonałem go żebyśmy porozmawiali jak ludzie. Wytłumaczył mi że problemem tego basenu są ludzkie odchody w które jak ktoś wdepnie nurkując to już nie wypływa bo nie daje rady. Zwaliliśmy winę na czarnych, że tylko oni mogą załatwiać swoje sposoby w basenie. Dziwiłem się że nikt nie chodzi nad morze/ocean do którego było blisko. Okazało się że właścicielem tej posiadłości jest jakiś murzyn-gangster-narkoman, który zmusza ludzi do korzystania z jego marnych usług. Obok stała też moja koleżanka która wiedziałem że zawdzięcza swoją karierę modelki właśnie jemu, poprzez jakieś śmieszne układy jest mu coś winna. Wyszedłem stamtąd na busa, wiedziałem że coś muszę znaleźć.


Pamiętam że od razu po wyjściu ze stacji kolejowej znalazłem się na jakiejś nielegalnej imprezie typu rave. Stały ciężarówki z nagłośnieniem i było dużo ludzi. Gdy udało mi się stamtąd wyjść znalazłem się na jeszcze większej imprezie tego typu. Byli tam znajomi, zaczynali się powoli rozgrzewać i brać za tańce, przy głównej scenie stała kobieta dj którą znam z pewnego klubu, wiedziałem że to ona jest organizatorką tego "spotkania". Pamiętam że jedna osoba miała bluzę z nadrukiem swojej twarzy i odstawały jej na głowie zielone warkoczyki we wszystkie kierunki świata, facet tłumaczył że dostał ją od dziewczyny. Gdy już wszyscy znajomi z dookoła mnie gdzieś zniknęli wziąłem swoje rzeczy i chciałem się stamtąd wynieść. Nie miałem ochoty tam być. Przy wyjściu siedziała grupka czarnych, gdy się ubierałem jeden z nich zapytał się jaki mam telefon, wiedząc że szykowały się problemy próbowałem "odeprzeć" ich prowokacje mówiąc że śpieszę się na pociąg. Szybko się ubierałem. Jeden z nich podszedł i kazał mi pokazać słuchawki które zwisały mi z za koszulki, nie było z tym najmniejszego problemu, wiedziałem że gdy je zobaczy to się zniechęci i da mi spokój. Tak też się stało, powiedział że mogłem od razu mówić że nic cennego nie mam to nie musiałby wstawać. Była niedziela a pociągi kursowały bardzo rzadko, śpieszyłem się biegnąc na stację z nadzieją że jakiś jeszcze nie odjechał. Na jej zewnątrz było mnóstwo ludzi, o dziwo nie było tam już żadnej imprezy. Zachwyciłem się chińską architekturą tego miejsca, było tam pełno wysokich czerwonych kolumn, z takimi podkręconymi daszkami które rosły w ostry szpic. Konstrukcje były bardzo rozbudowane i skomplikowane. Gdy robiłem temu zdjęcie inni przechodnie też robili. Okazało się że trafiłem na przerwę w pracy. Wszystkie okienka kolejowe były zamknięte, żeby do nich podejść trzeba było stać na torach, a gdy pociąg nadjeżdżał to się stamtąd odchodziło. Z jakimś chłopaczkiem który też szukał godzin odjazdu pociągu poszliśmy do administracji kolei która okazała się być otwarta. Miła Pani zapisała nam coś na kartce, chyba godziny. Zdecydowaliśmy się poszukać jakiegoś basenu bo miał ochotę się zapisać. Znaleźliśmy się w jakimś już przebrani w stroje kąpielowe, mogliśmy skorzystać, popływać i ocenić czy nam się podoba, a raczej jemu. Jeden basen był wąski i było w nim pełno ludzi, nie było można do niego skakać ale wszyscy nie wybijając się w górę wpadali celowo do niego. Drugi basen był prawie wymiarów olimpijskich ale z wodą po kolana. Doszliśmy do wniosku że nas nie interesuje ale skoro już jesteśmy to popływamy, zaczęliśmy się ślizgać po mokrej podłodze na brzuchach. Do ślizgaliśmy się tak do baru gdzie kolega, który zmienił się w innego znanego mi kolegę pytał się czy nie potrzebują do pracy. Jak się spodziewałem nie szukali. Kolega jeszcze przez chwilę żartował że naprawdę zależy mu na znalezieniu pracy bo ma na utrzymaniu dom i siedmioro dzieci.

Ostatnio zauważyłem że bardzo często śnie o wodzie/basenie.itd. z 3/5 snów jest właśnie o tym. Zaczynam się zastanawiać co to może znaczyć.

Entries on Saturday 24th January 2015

entry 24.01.2015 - 12:28
Spotkałem koleżankę z którą udałem się w miejsce spotkań. Obawiałem się kogo spotkam i jaka będzie ich reakcja że znowu jestem. Na miejscu było bardzo dużo ludzi, prawie wszyscy. Siedzieli na murku chroniącym by nie spaść do rzeki. Niektórzy trzymali się tylko nogami zwisając głową w dół, wydawało mi się to bardzo niebezpieczne. Ja zostałem przyjęty bardzo dobrze, nikt się nie gniewał, nie miał mi za złe że mnie tak długo nie było. Przez chwilę myślałem że to jakiś podstęp żeby po jakimś czasie się dopiero zaczną pytać co się ze mną działo i że mogę już nie przychodzić ale zostawiłem tą myśl. Miałem pojechać na obiad i wrócić jak najszybciej, jak kiedyś. Widziałem że będę musiał powiedzieć o tym spotkaniu mamie która nie byłaby z tego zadowolona ale w tym momencie bardziej liczyła się dla mnie ponowna akceptacja wszystkich.


Stałem przed jakimś specjalnym wozem policyjnym który miał pełnić szkoleniową funkcje. Był to duży wan z dwoma miejscami z przodu. Nad miejscem kierowcy było miejsce na siekierę. Chociaż policjant tłumaczył że tak naprawdę do niczego się nie nadaje. Byłem z jakąś grupą "zwiedzającą", każdy tekst na temat wozu wszystkich śmieszył. Gdy wszedłem na jego pakę, policjant który już tam się znajdował opowiadał że mieli okazję ratować nim puki co tylko bezdomnego. Leżał na noszach obijając głową o tyły siedzeń a policjant musiał ciasno przy nim stać żeby nie obijało go też na bokach. Było tam strasznie mało miejsca.


Lecieliśmy z okolic Poznania do Rosji, lotniskiem Moskwy był Mińsk. Ktoś opowiadał o wydarzeniu które zmieniły nasze tradycje i wszyscy Polacy musieli obchodzić jakąś ceremonie w Rosji. Gdy wylądowaliśmy było tam pełno różnorodnych samolotów, mniejsze, większe, wojskowe i pasażerskie. Podziwiałem je wszystkie, miały niecodzienne kształty i formy. Dzieliłem się moimi spostrzeżeniami z pilotem naszego samolotu. Już od lotniska było widać wielkie konstrukcje z okazji święta, wyglądały jakby dmuchane place zabaw dla dzieci. Zastanawialiśmy czy Rosjanie będą świętować przez cały rok wygraną w KSW, nie oznaczało to ligi MMA, ale coś zupełnie innego, to był tylko skrót. Przechodziliśmy przez dużo przejść z otwieranymi automatycznie drzwiami przy których witały nas piękne Rosjanki. Za jednym razem chciały sobie z nami zrobić zdjęcie, byłem tam z bratem. Udawaliśmy że nie rozumiemy co mówią i podążaliśmy za tłumem do największej hali.

Dzisiejsza noc okazałą się też bogata w sny erotyczne. Pamiętam że za jednym razem miałem problemy i piękna dziewczyna musiała pomagać mi ręce-usta, żeby do czegokolwiek doszło.

Entries on Friday 16th January 2015

entry 16.01.2015 - 12:35
Byłem w Polsce, wracałem z dwoma osobami ze szkoły. Na drodze znajdującej się tuż przed domem startował samolot, nie udało mu się wznieść 2 razy a za 3 razem się rozbił. Chciałem to sfotografować ale miałem ustawiony źle telefon i pauzowałem ciągle film. Moi kompanie nie widzieli dokładnie co się stało, próbowałem im pokazać nagranie ale podczas nagrywania najciekawsze momenty były spauzowane. Tłumaczyliśmy sobie że ta linia lotnicza chciała zrobić pokaz umiejętności ale musieli zamontować krótsze skrzydła żeby się zmieścić w ulicy i nie utrzymały one ciężaru samolotu tak jak powinny.

Pod domem czekał na mnie tata w furgonetce, mieliśmy jechać do pracy. Przejeżdżaliśmy przez dużo zniszczonych ulic, próbując je wyminąć wjeżdżaliśmy w jeszcze gorsze. Spadliśmy z konstrukcji mostu martwiąc się o zawieszenie, na szczęście nic się nie stało. Dojechaliśmy do magazynu w którym mieliśmy kupić potrzebne nam rzeczy. Czekał tam były wspólnik taty, mieliśmy dla niego pracować. Przy zapłacie okazało się że brakuje im pieniędzy do zapłaty. Wszyscy popatrzeli na mnie jakbym coś miał, jakbym to ja miał wyłożyć pieniądze na materiał. Upierałem się że nic przy sobie nie mam. Jakaś młoda opalona, bardzo ładna kobieta zdjęła koszulkę wraz ze stanikiem i zbliżała się do mnie wolnym krokiem, zwróciłem uwagę na jej nieduże naturalne piersi. Byłem trochę onieśmielony bo obok stał szef. Podeszła nastawiając policzek, pocałowałem ją. Zapytała czy ciągle nie mam przy sobie pieniędzy, zażartowałem że jak ściągnie też dolną część ubioru to może się coś znajdzie, chociaż byłem przekonany że nic prócz kilku drobniaków tam nie znajdę. Żart nie zbyt się jej spodobał.

Pamiętam że mieszałem ręcznie jakąś zaprawę mając uważać żeby się nic nie wylało na podłogę ale nie było szans, za dużo jej było w kuble. Tata z szefem podwieszali chyba kasetony pod sufitem, gdy wylało się trochę zaprawy zrobiliśmy przerwę. Graliśmy w jakąś dziwną grę, na kawałkach małych tabliczek nakreślaliśmy różne wzory po rzucie kością, Była też ta dziewczyna, chciała zagrać ze mną sama.

Entries on Wednesday 14th January 2015

entry 14.01.2015 - 12:38
Śniło mi się że miałem wrócić do Polski pociągami regionalnymi, wykonać mnóstwo przesiadek. Bałem się że nie uda mi się dogadać w wielu krajach. Miałem tylko plecak podręczny i żadnego bagażu, chociaż chciałem wrócić już na stałe. Próbowałem przekonać do tego mamę ale nie chciała. Przyznawała mi za to rację, że podejmuję słuszny wybór, nie próbowała mnie zatrzymywać. Próbowałem się dogadać z kimś na stacji kolejowej pytając jak najlepiej dojechać do Polski pokazując zdjęcie jakichś kobiet, a ich włosy były połączeniami kolejowymi. Jednej z kobiet nie brałem w ogóle pod uwagę. Kuzynka mówiła że Czechy już nie istnieją a państwo nazywa się teraz 'Czeska Republika Białorusi". Przejeżdżałem przez wiele przemysłowych miast podziwiając je.

Entries on Sunday 11th January 2015

entry 11.01.2015 - 04:08
Byłem strasznie śpiący około 22, chociaż nigdy nie zdarza mi się tak wcześnie zasypiać to nie chciałem się forsować zostając świadomy. W przeciągu 5 godzin odzyskałem świadomość 5 razy za każdym razem przebudzając się. Za każdym razem gdy trafiłem kontrolę świadomie się przebudzałem.

Latanie z wyciągniętymi nogami - tak na w pół siedząco jest mniej ekscytujące niż ze zwisającymi. Latałem po szkole szukając w niej jednej dziewczyny. Próbowałem wyjść z ciała idąc do tyłu ale robiąc to dziwnie się ślizgałem w miejscu lekko tracąc równowagę, pion. Postacie w śnie doradzały mi trzeć o wszystko rękoma ale je zignorowałem - co oni tam mogą wiedzieć o wychodzeniu. :D

Nie w każdym śnie miałem taką samą możliwość kontroli, w jednym zmieniałem całą scenerię dookoła ale nie mogłem latać.

Pamiętam że towarzyszyła mi jakaś para Azjatów. Przenosiłem nas do Wenecji, starożytnych ruin Rzymskich, Konstantynopolu, i próbowałem do katedry w Reims (Katedra - takie cudo). Miałem ciągły dialog z nimi, komentowaliśmy jak mi to wychodzi i gdzie chcieliby się znaleźć. Rzadko osiągałem to co chciałem, albo wyglądało inaczej niż chciałem, albo nawet były we śnie niewypełnione miejsca w scenerii, w środku drogi/muru nagle wszystkie brakowało i bym kawałek nieba. Scenerie przeplatały się czasem tworząc taką 'kupe" wszystkiego. Azjaci znali wszystkie języki i porozumiewali się z otoczeniem.

Luki w otoczeniu były na pewno spowodowane brakiem skupienia i koncentracji na tym ale gdy się wysilałem czułem że się "odklejam" ze snu i przebudzam więc starałem się to robić bardziej instynktownie.

Entries on Sunday 4th January 2015

entry 04.01.2015 - 22:13
Pierwszy sen to był chyba świadomy, unosiłem się wysoko nad morze. Stopniowo stawał się mniej ostry i widziałem coraz mniej, wychodziłem z niego. Żeby nie przestać śnić "poddałem" się samemu snu, bez ingerencji w jego przebieg.

Znajdowałem się na wyspie Panamy, byłem w towarzystwie starszej ode mnie pary. Miałem chyba złamaną lewą rękę, ale nie była ona zagipsowana tylko miała na sobie jakąś metalową-szynę bardziej przypominającą obudowę/zbroję, lekko zawiniętą bandażami które się zsuwały jak tylko to dotykałem. Chciałem pływać ale bałem się że ta cała obudowa przemoknie i będą wiązały się z tym jakieś konsekwencje. Woda u brzegu była krystalicznie błękitna przechodząca prawie w biel, gdy siadałem na nim nogi zwisały mi pod wodą a fale podmywały mój korpus lekko zachciewając mną. Widziałem jak pod wyspą nie ma gruntu, unosiła się jakby na wodzie, bałem się że do niej wpadnę i już nie wypłynę. Kobieta mówiła że jeżeli na prawdę czuję strach to świadczy o moich słabych umiejętnościach pływania, że sam sobie co do tego nie ufam. Tłumaczyłem jej chłopakowi że gdybym raz wpadł to mógłbym mieć trudności z odnalezieniem się po wyspą, coś jak pływanie pod lodem gdzie musimy znaleźć otwór w nim. Za nami znajdowały się jakieś siedzenia, stołki i parasole plażowe, cała wyspa była lekko podmywana wodą. Nagle za nami przypłynęły różne wodne zwierzęta które chcieliśmy pogłaskać i pobawić się z nimi; foki, delfiny i lwy morskie. Niektóre z nich odpłynęły jak tylko podeszliśmy. Kobieta była w uściskach lwa morskiego, chciałem się zbliżyć żeby go pogłaskać kiedy ugryzł mnie w twarz. Trzymał mnie za nią przez długą chwilę. Wiedziałem że nie mogę stawiać oporu bo to tylko pogorszyło by sytuacje, czułem nacisk każdego zęba na sobie. Usprawiedliwiałem jego zachowanie faktem że może traktował kobietę jak swoją zdobycz, może miłość i widział we mnie pewne zagrożenie z którym próbował się uporać. Gdy już mnie puścił skinąłem głową, zostając tak chwilę pod jego klatką piersiową, chciałem dać mu do zrozumienia że rozumiem że nie powinienem być z nim zadzierać. Ludzie dookoła byli zaskoczenie całą sytuacją. Z twarzy zaczynała lecieć mi krew. Przenieśliśmy się do jakiejś restauracji. Otocznie składało się z luksusowych bliźniaczych hoteli, miałem wrażenie że cała wyspa należy do jednej osoby. Zrobiłem zdjęcie żeby potem odszukać nazwę hoteli w internecie. Nazwa zaczynała się na literę M.


Pamiętam mniej dokładnie jeszcze kilka innych snów. Przed całkowitym wybudzeniem się, jeszcze gdzieś między snem a jawą doświadczyłem szybkiego "snu podsumowania", tłumaczył mi on poszczególne sny i logiczne połączenia pomiędzy poszczególnymi snami.
Zaczynam ćwiczyć wolę doświadczenia świadomego snu. Za długo stoję w miejscu.

entry 04.01.2015 - 14:04
Obudziłem się we śnie po tym jak wyleciałem z ciała, byłem energią która leciała z dużą szybkością przed siebie. Wybudziło mnie uczucie spadania i strach przed zderzeniem z murami. Wtedy chyba ponownie doświadczyłem tego samego ale z mniejszą prędkością, zaleciałem do pomieszczenia przypominającego sypialnię. W trakcie lotu wszystko było bardzo ciemne i mroczne. Był tam nieproszony kot, miałem się nim zaopiekować. Z pod łóżka wybiegła jakaś mała mysz, wiedziałem że mam ją złapać w chusteczkę i spuścić w toalecie. Chwilę za nią musiałem biegać. Nagle pojawił się profesor, tłumaczył mi że kotkiem można się zaopiekować nawet gdy nie ma się na niego dokumentów. Myląc sprawę z moimi kotami odpowiedziałem że wszystkie dokumenty mam, czego chyba się nie spodziewał.


Nagle znalazłem się na ostatnim piętrze jakiegoś domku, chyba byłem w łazience. Za oknem tuż na mojej wysokości rozlegały się chmury na całą górzystą okolicę. Podziwiałem ten widok do puki chmury nie zaczęły się rozchodzić.


Byłem w bardzo rozbudowanej szkole. Miała kilkanaście pięter. Chodziłem po różnych jej piętrach spotykając dużo znajomych, niektórzy mnie ignorowali. Trafiłem do jakiejś sali gimnastycznej, była tam jakaś impreza lub bal. Była tam masa ludzi, niektórzy uprawiali różne sporty, inni tańczyli. Witałem się ze wszystkimi ale nikt nie zwracał na mnie uwagi. Przy wyjściu jakaś kobieta chciała usłyszeć czemu wychodzę, tłumaczyłem że ciocia musiała zostawić dziecko mamie a ona jest w pracy i ja się nim muszę zająć. Była zdziwiona że jej to powiedziałem, mówiła że wszyscy przeważnie po prostu wychodzą bez mówienia. Po wyjściu były przede mną trybuny wypełnione kibicami bez koszulek, niektórych z nich znałem jeszcze z podstawówki. Pozwolili mi przejść. Wspinałem się po konstrukcji na sam jej szczyt. Znalazłem się na jakiejś górze, dookoła było pięknie, zielono, było pełno pagórków, szczytów i wzgórz. Chciałem to sfotografować, krajobraz przypominał mi ten który widziałem z okna łazienki.

Entries on Saturday 3rd January 2015

entry 03.01.2015 - 14:20
Śniło mi się że byłem w podstawówce-gimnazjum. Wszędzie było dużo antycznych posągów i rzeźb. Byłem tam z jakimś chyba kolegą. Żartując przemieszkaliśmy się po różnych piętrach budynku. Na ostatnim piętrze zniszczyłem celowo jeden z posągów, przez chwilę znalazłem się w jego środku żeby go rozsadzić na drobne kawałeczki. Był to tylko żart. Jakiś nauczyciel bardzo się zdenerwował, sprzeczałem się z nim chwilę na temat materiału z jakiego był ten posąg wykonany i jego ceny. W końcu przyznał mi racje że pamięta stare ceny, jak jeszcze się tym bardziej interesował a nie te bardziej teraźniejsze które ja znałem lepiej. Wracając do pomieszczenia gdzie stał ten posąg chciałem go przywrócić na miejsce, świadomością, tajemniczą mocą która dawała mi kontrolę nad światem. Niestety nie udało się, nie potrafiłem. Za to po chwili żeby udowodnić koledze że to naprawdę MÓJ sen wzniosłem się może pół metra nad ziemią, był zdumiony. Przy wyjściu ze szkoły trwały jakieś przebudowy i żeby się z niej wydostać trzeba było stać w długiej kolejce. Wyskoczyliśmy z okna zlatując na dół, na sam przód kolejki, jednak stała tam jakaś bramka blokująca nas. Myśleliśmy że będziemy musieli poczekać aż wszyscy wyjdą. Nie wiem jak ale w końcu nam się udało. Podróżowałem z kimś do domu, na początku złą droga ale szybko zawróciliśmy w dobrym kierunku. Poruszaliśmy się po jakimś osiedlu, były tam duże jednorodzinne domki bez żadnych ogrodzeń, dużo zielonych i szerokich trawników. Czułem się tam bardzo pewnie i swobodnie. Doszliśmy do domku kolegi, jednak był to wielopiętrowy budynek dla większej ilości rodzin. Byłem trochę zagubiony bo wiedziałem że na prawdę tak nie jest. Chociaż z jednej strony przypominał ten z rzeczywistości to gdy się go obeszło zmieniał się na wyższy i większy. Z dwoma innymi kolegami obraliśmy kurs mojego domu, jeden z nich, wydawało mi się że mnie okradł ze wszystkiego. Chociaż mówiłem że nic się nie stało i tak na prawdę mógł to sobie wziąć to za każdym razem jak wspominał że z tego korzysta lub jak bardzo mu to było potrzebne skręcało mnie w brzuchu ze złości.


Przebudziłem się raz po 4 godzinach snu , drugi po 5 i chyba trzeci po około 7. (Ilość przebudzeń chyba przełożyła się na dużą ilość zapamiętanych snów)
Przy którymś z tych wcześniejszych przebudzeń miałem wrażenie że już nie zasnę, chociaż po chwili udało mi się. Czułem jak zostaje wypełniony wibracjami, bardzo subtelnymi i czułymi, harmonicznie współgrały z moim oddechem i biciem serca. Zastanawiam się czy było to na "trzeźwo" gdy jeszcze nie spałem czy mi się to śniło. Nie miałem pamięci żeby próbował jakiejkolwiek metody wizualizacji.

Entries on Tuesday 30th December 2014

entry 30.12.2014 - 12:25
Byłem w szkole, wyszedłem godzinę wcześniej z jakąś dziewczyną, wyglądała bardzo młodo ale tłumaczyła że ma 20 lat. Przypominała mi koleżankę z gimnazjum. Poszliśmy na pizzę. Jej udało się szybko złożyć zamówienie i pójść do stolika, ja musiałem długo czekać. Wykłócałem się z ekspedientką o to że chociaż była w trakcie obsługiwania mnie przyjęła innych klientów i stałem jak głupi, przeprosiła i podała pizze, były tylko dwie opcje, classica - pomidory i ser mozzarella lub jakaś inna z marchewką i czosnkiem, wybrałem tą pierwszą. Gdy podszedłem do stolika dziewczyny siedziała z rodzicami i jakimś chłopakiem, mówiła że wszystko zepsułem i mam już sobie iść, nie potrzebuje mnie. Zrobiło mi się głupio. Widziałem potem jak siedzi w tej restauracji z grupką chłopaków, śmiali się i robili sobie zdjęcia.

Spałem gdzieś na dworze, na łóżku, chyba w okolicach dworca. Wszystko widziałem pionowo, w pewien sposób do góry nogami, wydawało mi się to normalne biorąc pod uwagę pozycję w której się znajdowałem. Przechodziła obok mnie jakaś starsza kobieta spoglądając się na mnie z pogardą. Widziałem jak jakiś chłopak wchodził za pracą do jakiegoś biura, podziwiałem go. W telewizji podwieszonej pod sufit zabudowania pod którym byłem mówili że Chińczycy mają zamiar obrócić ziemię. Zastanawiałem się z profesorem jak to jest możliwe, doszliśmy do wniosku że wystarczy że zbiorą się w jednym miejscu w Chinach i ziemia zostanie przeważona. W sposób ten księżyc i słońce będzie tylko z ich strony a po drugiej stronie nastanie kompletna ciemność. Jakaś osoba podeszła do profesora gratulując mu osiągnięć, tłumaczył że chyba go pomylił z jego bratem bliźniakiem. Że w jego rodzinie wszyscy mają duże osiągnięcia literackie. Ja nie chcąc im przeszkadzać oddaliłem się.


Udało mi się zapamiętać około 5 snów z dzisiejszej nocy. W ostatnich dniach było gorzej, przez brak intencji. Chociaż budzę się w nocy z nadzieją doświadczenia wibracji to nie doświadczam ich. Doszedłem do wniosku że warto jest oglądać filmy/czytać, pomaga w wizualizowaniu, wcześniej brakowało mi dużo punktów odniesienia, próbowałem sobie wizualizować rzeczy których dobrze nie pamiętałem lub nie znałem.



Entries on Monday 29th December 2014

entry 29.12.2014 - 12:59
Stałem w barze z grupką osób, podszedł do mnie kolega i pokazał jakiś rulonik folii aluminiowej pytając się czy nie mam ochoty pojechać z nim za miasto tego skonsumować, nie miałem nic przeciwko. Nie spodziewał się chyba takiej odpowiedzi bo chwilę powtarzał to pytanie. Przyjechał jakimś małym zielonym vanem, nie był to jego prawdziwy samochód co też zauważyłem, na siedzeniu z przodu siedział inny kolega. Nagle przypomniało mu się że musi coś załatwić i zatrzymaliśmy się przy parkingu niedaleko baru, oboje wyszli. Po chwili z naprzeciwka szła grupka znajomych, udawałem że ich nie znam, chociaż jednej dziewczynie pokiwałem w odpowiedzi mając nadzieje że mnie zignorują to podeszli i usiedli na tylnych siedzeniach. Samochód zaczął się cofać, chyba najwidoczniej nie miał wbitego żadnego biegu (nie znam się :d). Stworzyło się duże zamieszanie, ludzie krzyczeli mi żebym wbił czwarty bieg, próbowałem ale nie zatrzymywało to samochodu, miałem wykonać ruch w kształcie S ale to też nic nie dawało, ktoś wykrzykiwał w międzyczasie że jestem debilem i powinienem wrzucić wsteczny. W końcu gdy już wszyscy zaczęli mnie wyzywać od debili i idiotów wysiadłem z samochodu i sobie poszedłem.

Znajdowałem się w jakimś biurze, może przychodni lekarskiej, tłumaczyłem komuś jak najlepiej wypaść żeby zdał. Nagle usłyszeliśmy krzyki. Jedna ze ścian była szklana, ukazywała niższe piętra budynku po sam plac. Na każdym z pięter ktoś był mordowany przez jakichś młodych ludzi. Na parterze jakiś dobrze zbudowany facet rozrywał na pół swojego oprawce. Zaczęliśmy uciekać. Policja była bezradna, podobno ta grupa została wybrana przez mieszkańców.

Nagle stałem się obserwatorem. Byłem w mieszkaniu gdzie była kobieta z dziewczyną - sprzątaczką lub gosposią. Do domu wbiegło kilku członków grupy. Kobiecie udało się wypchnąć dziewczynę tylnymi drzwiami i zamknąć je, potem została pchnięta na pralkę i zmasakrowana. Dziewczyna uciekała wąską uliczką za domem. Nagle widziałem kolegę uciekającego przed nimi, próbowałem kierować go do tych drzwi, ale na daremno. Trafił na wysoką na kilkanaście metrów stertę ubrań po której wspinał się na szczyt a zanim źli ludzie.

4 Stron V  < 1 2 3 4 >