Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Dziennik Snów

Niepewność Skoku

Pamiętam że płynąłem z jakąś ładną i bliską mi dziewczyną przez morze, jeszcze przy brzegu ona była na zwykłem pontonie a ja na takim z silnikiem, pytałem się jej czy nie wolałaby przyłączyć się do mnie, byłoby szybciej i łatwiej. W momencie przeszła na przód pontonu, zanurzyła tułów i zaczęła wiosłować rękoma, jakby płynęła żabką ale nogami znajdowała się jeszcze na pontonie. Zrobiłem tak samo. Zaczęliśmy płynąć z ogromną prędkością przed siebie, dotarliśmy tak do Francji. Bardzo się nam tam podobało.

W hotelu nie chciano nas przyjąć, recepcjonistka ciągle robiła jakiś problem, nie chciała nam nawet sprzedać czegoś do jedzenia, w ogóle nie tłumacząc dlaczego.

Siedząc na plaży przyszli do nas koledzy z mojej byłej szkoły, jeden z nich chciał sobie kupić piwo właśnie w tym hotelu ale nie miał dokumentów potwierdzających jego wiek. Mi ta sama recepcjonistka co wcześniej też nie chciała tego piwa sprzedać, tłumacząc tym razem że u nich w kraju wiek liczy się inaczej, i że tak naprawdę nie mam 19 lat.

Gdy powiedziałem ze zdenerwowaniem że ma jakieś "humorki" i powinna sprzedać mu te piwo normalnie, jak człowiek, wszyscy ucichli z zaniepokojeniem. Nie wiedziałem dlaczego, czułem się obcy.


W następnym śnie jestem w szkole i muszę wykonać nieludzko skomplikowany panel sterujący pompą wodną która miałaby nawadniać pole. W pewnym momencie na chwilę odchodzę od projektu a gdy wracam niektórych części mi brakuje, podejrzewam że to inni uczniowie zrobili mi "psikusa" ale żaden z nich się nie przyznaje, a ja tracę czas który mamy do dyspozycji. W takiej sytuacji proszę profesora o pomoc z materiałem, tłumacząc całą sytuacje, po chwili rozmowy dwóch kolegów woła mnie informując że znaleźli moje brakujące części. Z profesorem dochodzimy do wniosku że już za dużo czasu straciłem i zostanę 30minut dłużej. Przy okazji poznaję byłego ucznia, który skończył naukę rok przed końcem szkoły, twierdzi że chętnie by mi pomógł bo bardzo lubił to robić a dawno nie miał okazji. Czas dobiega końca i nadchodzi faza testów czy projekty wszystkich działają jak powinny. Znajdujemy się na pięknie zielonym polu z jeszcze nie wysokimi "roślinkami" ale już rysującymi na polu zielone linie zasiania, dzielone od innych kilkucentymetrowym pasmem ziemi. Różne projekty pompują wodę na różna wysokość i odległość. Zaczynamy gdzieś iść, ciągle dotrzymuję towarzystwo byłemu uczniowi który miał mi pomóc, wypytuje go o różne rzeczy. Gdy mówi że zna małego "rasta", zaczynam się obawiać że coś już o mnie może wiedzieć. Dochodzimy do jakiegoś jeziora w którym pływają dziwne pozaziemskie stworzenia, kolega tłumaczy że to tylko łabędzie i żebym się ich nie bał. Jezioro znajdowało się dużo niżej, i trzeba byłoby do niego wskoczyć, dochodzimy jednak do wodospadu do którego wszyscy wskakują. Prócz mnie, długo się waham, boję się że stanie mi się krzywda, w końcu się budzę.

Ogólnie pierwszy raz odkąd pamiętam bałem się wody, skoku do niej.

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services