Wersja do druku

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wpis w oryginalnej formie

Dziennik Snów

Głowy Wołów

Znajdowałem się w jakimś pokoju z parą wrogich dla mnie osób. Z pokoju obok przyszedł mężczyzna mówiąc że znalazł list i że wie co się tutaj działo. Odebrałem mu broń, nie próbował walczyć, wydawał się zbytnio przejęty sytuacją w której się znajdował. Wybiegłem do pokoju z którego przyszedł. Było tam pełno murzynów, wiedziałem że to oni sam powodem do zmartwień moich wrogów, a zaraz i moim. Uciekałem jak najszybciej. Cała wioska, każdy ogródek, całe pola był pokryte głowami wołów. Setki olbrzymich głów wołów, już dawno bez życia. Wiedziałem że to oni zrobili. W wiosce nie było żywego ducha, przynajmniej nie w tej. Gdy zauważyłem że kilku murzynów we mnie celuje a inni zaczynają za mną biec znacznie przyśpieszyłem. Widziałem w oddali wioski oddzielone kratami przez które próbowałem się później przedostać. Próbowałem się schować między dachem a sufitem jednego z budynków, całe wioski przypominały jakieś afrykańskie domki, może bardziej te z brazylijskich faveli. Właściciel budynku w którym próbowałem się schować wyjaśnił mi że nie mam się już czego obawiać, że tutaj po mnie nie przyjdą i przedstawił mi chłopaka który tak samo jak ja, kilka miesięcy temu od nich uciekł.

Drugi dzień z rzędu śnią mi się martwe zwierzęta, wczoraj skakałem po rozciętym wzdłuż rekinie, nie będą pewny czy jest prawdziwy.

Powered by IP.Blog
© Invision Power Services