oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Sherab Zangmo - Wielka Jogini Z Tybetu
wyspiarz
post 13.07.2013 - 17:50
Post #1


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 370

Notatnik




http://www.tsoknyirinpoche.org/

Wtłoczyliśmy się do małego, ciemnego pokoju i usiedliśmy ramię przy ramieniu. Sufit pokrywała wieloletnia warstwa sadzy, tak gruba, że utworzyły się czarne stalaktyty. Moje oczy łzawiły od gryzącego dymu kadzidła i dymu z łajna jaków, który snuł się z drewnianego pieca. W ciemnym kącie pojawiła się smuga światła biegnąca od otwartych drzwi i oświetliła wiekową twarz, którą ciężkie tybetańskie życie na wysokości 14000 stóp poorało głębokimi zmarszczkami. Była to Sherab Zangmo, półleżąca w swojej skrzyni medytacyjnej i kręcąca modlitewnym młynkiem.

Będąc młodą mniszką Sherab Zangmo odbyła odosobnienie w ciemności (praktyka Dzogczen pozostawania w całkowitej ciemności przez 49 dni i nocy), podczas którego miała wizję Jeshe Tsogyal, partnerki Padmasambawy: „wykonała ona trzykrotne ofiarowanie mudr, po czym przekształciła się w Tsang Yang Gyamtso (uczeń pierwszego Tsoknyi Rinpocze, założyciel żeńskiego klasztoru Getchak, w którym przebywała Sherab Zangmo). Spoczął on na szczycie mojej głowy a następnie rozpuścił się łącząc z moim ciałem, mową i umysłem. Staliśmy się jednym. Nie mogłam przestać płakać. Był to moment, kiedy w pełni doświadczyłam natury umysłu, później miałam wiele różnych doświadczeń, dobrych i złych, ale mój umysł zawsze pozostawał nieporuszony nie podążając za dobrem lub złem”

Oczarowany koncepcją widzenia świata przez oświecone oczy, spytałem Sherab Zangmo:
„czy możesz opisać twoją percepcję świata?” Odpowiedziała: „tym co teraz pojawia się w moim umyśle jest myśl, by przynosić pożytek innym. Z drugiej strony, nie chwytam się tego co się pojawia jako czegoś realnego jak robią to inni ludzie. Pojawia się to iluzorycznie, jak sen.”

Kiedy kilka miesięcy temu Sherab Zangmo zmarła, mniszki były świadkami, jak jej serce pozostawało ciepłe jeszcze kilka dni po śmierci. Tybetańczycy nazywają to tugdam i mówią, że zdarza się to czasem po śmierci wysoko urzeczywistnionych istot.

W 2005r odbyłem podróż z Tsoknyi Rp III, małą grupką jego uczniów i ekipą filmową do Nangchen w Tybecie. Nangchen zajmuje większość południowej części chińskiej prowincji Qinghai. Pierwszy Tsoknyi Rp. Był rdzennym lamą i głównym nauczycielem mniszek z Nangchen. Wyprzedzał on w poglądach swoje czasy a jego pragnieniem było stworzyć dla kobiet takie same warunki do praktyki i osiągania realizacji, jakie mieli mnisi. Poinstruował on swojego zaufanego ucznia, Tsang Yang Gyamtso, by zbudował szereg żeńskich klasztorów, dzięki czemu spełniłaby się jego wizja.

Przebyliśmy jeepem ponad 1000km z Xining na południe jadąc „autostradą państwową”. Była to podróż z piekła rodem i wydawało się, że nie ujdziemy żywi. 18 godzin zajęło dostanie się do Jekjundo. Po kilku dniach w Jekjundo wyruszyliśmy do Tsechu, a stamtąd szliśmy dalej, przemierzając rzeki przez stare, kruche ,drewniane mosty i górskie zbocza, porośnięte śliską trawą. W końcu dotarliśmy do obozu z rozbitym namiotem, gdzie kilka mniszek i mała grupka Khampów wyposażyła nas w konie. Byli naszymi przewodnikami w czasie ośmiogodzinnej drogi przez wysokie góry płaskowyżu tybetańskiego. Do Getchak przybyliśmy witani przez dźwięki tybetańskich rogów i cymbałów. Mniszki ubrane byłu odświętnie w swoje najlepsze szaty.

Gompa Getchak składa się z budynku głównego i otaczających go małych glinianych chat. Tu mniszki żyją i wspólnie praktykują. Wykonują one praktyki oparte na naukach pierwszego Tsoknyi Rp., który był emanacją Ratna Lingpy. Tsoknyi Rp. III określił, że sercem ich praktyki jest oddanie i czysta percepcja. Wiele mniszek odbywa 3-letnie i 9-letnie odosobnienia, niektóre są na odosobnieniu cały czas do końca życia. Na odosobnieniach praktykują w dzień i w nocy, siedząc w drewnianych skrzyniach, które mają wymiary pozwalające zmieścić się tytko siedząc ze skrzyżowanymi nogami. Nie ma miejsca, żeby położyć się spać. Ich typowy dzień zaczyna się o 3.30 rano i zawiera 4 trzygodzinne sesje medytacyjne. W nocy kontynuują praktykę wykonując jogę snu.

Tulku Urgjen Rp. w swojej książce pt.„Pochodnia chwały”, wspomina, że mniszki z Getchak są znane w całym Tybecie z praktyki wewnętrznego ciepła ( tummo). W środku tybetańskiej zimy, setki mniszek demonstrują opanowanie tej praktyki, zwane „mokre prześcieradło” Rozpoczynają o północy, mocząc prześcieradła w wiadrach z wodą z roztopionego śniegu i zawijają w nie nagie ciała. Tulku Urgjen opisuje, że widać było kłęby pary w powietrzu, kiedy prześcieradła schły od gorąca ich ciał, kiedy długi sznur mniszek rozchodził się w ośmiu kierunkach wokół gompy.

Ponieważ Sherab Zangmo była kobietą, nikt nie będzie szukał jej kolejnej inkarnacji. Była tylko starą mniszką, żyjącą w odległym regionie wschodniego Tybetu. Ponieważ nigdzie nie podróżowała i nie udzielała nauk, ta opowieść będzie prawdopodobnie jedyną małą wzmianką o niej.
Kiedy opuszczaliśmy Sherab Zangmo jej młynek modlitewny wciąż się kręcił. Recytowała 100-sylabową mantrę Wadżrasattwy, emanując spokojem i siłą pochodzącą z praktyki całego życia.
James Gritz

forum.medytacja.net

sasana.wikidot.com/jak-zaczac
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki wyspiarz za ten przydatny wpis:
diaboliq, Koko1718
wyspiarz
post 13.07.2013 - 18:05
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 370

Notatnik


BENZA GURU DRUBTOP

Prawdziwa historia zrealizowanego praktykującego mantrę Wadżra Guru,
żyjącego w obecnych czasach. Opowiedziane przez Jamjang Dorje Rinpoche ze Stowarzyszenia Padmakara Buddhist Taipei. Nagrane przez Pema Tseringa 22 sierpnia 2007r. Przetłumaczone z chińskiego na angielski i wydrukowane przez Jigme Sheraba.




W maju 2006 roku – świętej krainie Padmasambhawy, Butanie, niewidomy, zrealizowany mistrz, rozpoznawszy, że zbliża się czas jego śmierci, usiadł w pozycji skrzyżowanej wadżry i odszedł w parinirwanę. Oby wszyscy, którzy widzą, słyszą lub zetkną się z tą historią, zostali wypełnieni głęboką wiarą i oddaniem do Padmasambhawy, a przez to otrzymali błogosławieństwa i urzeczywistnienie.
Pochodził on z Butanu. Kiedy żył, najczęściej zwracano się do niego Drubtop, co oznacza kogoś, kto osiągnął realizację i wyzwolenie. A ze względu na to, że osiągnął to poprzez recytację mantry Wadżra Guru, był też nazywany Benza Guru Drubtop, czyli Wadżra Guru Siddha.
Ten zrealizowany mistrz Benza Guru Drubtop, którego wygląd zewnętrzny był brudny i zaniedbany, ale który wewnętrznie był niezwykle wolny, wcześniej był ślepym żebrakiem, mieszkającym w slumsach na peryferiach Butanu. Później, w związku z pomocą udzieloną mu przez Urgyen Lamę ( z klasztoru Sangngak Thegchog Osel Ling) i Jamyanga Dorje Rinpoche został zaproszony do klasztoru, gdzie udzielono mu schronienia i opieki. Dzięki temu ostatnie 10 lat jego życia upłynęło stosunkowo spokojnie i bezpiecznie.
Nie był on niewidomy od urodzenia, mówi się, że stracił wzrok w wyniku klątwy rzuconej na niego przez jego wrogów. Zanim oślepł był zwykłym rolnikiem, wyznawcą religii Bon. Nie doceniał on wtedy wspaniałych właściwości Padmasambhawy, a nawet kpił z niego.
Chcąc odzyskać wzrok odwiedził wielu lekarzy, ale żaden nie był w stanie mu pomóc. Nie mając już innych możliwości, pytał różnych mistrzów duchowych o radę, jaką praktykę powinien wykonywać, żeby znowu móc widzieć. W końcu posłuchał rad kilku z nich i postanowił rozpocząć recytację mantry Wadżra Guru (OM AH HUNG BENZA GURU PEMA SIDDHI HUNG) polegając na niej jako na swojej jedynej praktyce i osiągając ostatecznie zdumiewający poziom urzeczywistnienia.
Kiedy Drubtop zaczął recytować mantrę, jego wiara w Padmasambhawę rosła i umacniała się. Ze względu na ślepotę, nie robiło mu dużej różnicy czy jest dzień czy noc i zaczął recytować mantrę pilnie w dzień i w nocy. Gdy ukończył sto milionów powtórzeń, z jego młynka modlitewnego, który zawsze obracał podczas mówienia mantry, zaczął skapywać w niepojęty sposób nektar. Powszechnie wiadomo, że młynki modlitewne mają w środku tylko suche rolki papieru z mantrami i jest niemożliwe, żeby woda kapała z powietrza, jednak w jego młynku zaczęło manifestować się takie niezwykłe zjawisko. Było to namacalnym dowodem osiągnięć w praktyce i także pokazało jak cudowne może być błogosławieństwo Padmasambhawy. Drubtop nadal pilnie recytował mantry modląc się do Guru Rinpocze z wielką wiarą.

Kiedy skompletował trzysta milionów powtórzeń, w stanie podobnym do snu, spotkał Guru Zrodzonego z Lotosu twarzą w twarz i otrzymał od niego przepowiednię: jeśli będziesz żył jeszcze przez siedem lat, odzyskasz wzrok. Powodem, z jakiego straciłeś wzrok w obu oczach jest to, że kiedyś wierzyłeś w religię Bon, a szczególnie to, że lekceważyłeś i pogardzałeś szlachetnymi istotami, co przyczyniło się, że współzależne zjawiska zamanifestowały się w ten pomieszany sposób. W chwili obecnej pomimo, że mnie ujrzałeś, z powodu twoich karmicznych zaciemnień nie będziesz mógł odzyskać wzroku.
W tej tajemnej wizji, Guru Rinpocze poprosił też Drubtopa żeby zrobił specjalną czapkę dharmy jako pomyślny znak, co spełnił on wykonując ją własnoręcznie z kawałków bronzu.
Pomimo swej duchowej realizacji i niezwykłych wewnętrznych wizji, które zawdzięczał błogosławieństwu Guru Rinpocze, z powodu zewnętrznej ślepoty – nikt nie chciał się nim zaopiekować. Tak więc jako bezdomny wędrował poprzez region Chim w Butanie. Miejscowi nazywali go Benza Guru Drubtop.
Poznał on też sekretną metodę odwracania przeszkód, którą osobiście przekazał mu Padmasambhawa. Jest ona w stanie szybko usunąć wszelkie, nawet ciężkie choroby i inne nieszczęścia dotyczące danej osoby. Jest to szczególna metoda, lecz zewnętrznie może wydawać się nieco „nieelegancka”. Drubtop wykonuje specjalną tormę i recytuje krótki, tylko jemu znany rytuał, następnie musi rozebrać się do naga i tak obnażony musi zanieść tormę do pobliskiego miejsca, gdzie krzyżują się trzy drogi. Jest to potężna metoda i wszystkie osoby, dla których robił on ten rytuał zostały uwolnione od swoich problemów.
Posiadał on także swój własny sposób wróżenia. Nie potrzebował do tego żadnych przedmiotów ani nie musiał znać żadnych szczegółów. Zawsze wiedział z jakiego powodu dana osoba prosi o wróżbę i mógł dokładnie poznać najdrobniejsze szczegóły z jej życia, nawet prywatne tajemnice skrywane przed światem. Jak widać dzięki błogosławieństwu Guru Rinpocze, otrzymał dar jasnowidzenia umysłów innych istot i z tego powodu nazywano go Drubtop.

Jednak pomimo posiadania tych duchowych osiągnięć i zdolności, nigdy nie próbował wykorzystywać ich, aby poprawić swoje trudne warunki życiowe, a zamiast tego postrzegał ubóstwo i cierpienie jako nie będące żadnym problemem czy przeszkodą, która go dotyka. I nadal nie ustawał w recytacji mantry w dzień i w nocy, a ostrożne szacunki mówią, że do czasu przejścia w parinirwanę wyrecytował ją sześćset milionów razy. W odróżnieniu od innych, nie był zainteresowany rozgłosem i sławą z powodu cudownych osiągnięć, lecz zamiast tego pomagał innym w spontaniczny, z serca płynący sposób. Dlatego też większość osób, które go znały nie wiedziała jak głęboka jest jego wewnętrzna realizacja. Widzieli tylko jego zewnętrzny styl – rytuały odwracające choroby i uważali go tylko za uzdrowiciela, który dość skutecznie leczy. Swoje najgłębsze duchowe doświadczenia i stany zdradził tylko Urgyen Lamie i kilku najbliższym przyjaciołom, którzy mieli wiarę. Chociaż był siddhą, nie zmienił swego wyglądu, ubioru czy sposobu życia. Nadal pozostał żebrakiem, pozwalając innym składać mu ofiary. Mimo, że zaproszono go do pobytu w klasztorze Sangngak Thegchog Osel Ling, gdzie mógł mieszkać w dobrych warunkach, wybrał zniszczoną część klasztoru, gdzie spał w swoim zniszczonym odzieniu, używając tylko starego, dziurawego koca i poduszki. Od innych przyjmował jedynie odzież i żywność. Jeśli ktoś dawał mu banknot lub monety, napełniał je błogosławieństwem recytując mantry i zwracał ofiarodawcy mówiąc, aby ich nie używał jako pieniędzy, ale nosił na ciele jako ochronny talizman. Kiedy ofiarowano mu khata – robił to samo. Pokazuje to, że postrzegał on wszelkie bogactwa jako nic nie znaczące, bez pragnienia czy przywiązania do czegokolwiek.
Tłumacz poprosił kiedyś opata jednego z klasztorów, Jamyanga Dorje Rinpoche, aby przekazał dla Drubtopa ofiarę pieniężną, lecz spotkał się ze śmiechem Rinpoche, który powiedział: Benza Guru Drubtop nie chce pieniędzy, więc jak mu je ofiarować. Jeśli chcesz dać mu odzież lub inne przedmioty, też może nie przyjąć, lub może pobłogosławić je i zwrócić ci z powrotem. Jeśli chcesz dać mu jedzenie – jest teraz żywiony przez klasztor i oprócz klasztornych posiłków nie przyjmuje dodatkowego jedzenia. Słysząc to autor poczuł głęboko, że ten mistrz – siddha, był rzeczywiście wolny od potrzeb i pragnień i był godny szacunku.

Siedem dni wcześniej zanim zademonstrował nietrwalość, Benza Guru Drubtop poinformował opata klasztoru Urgyen Lamę: „mam zamiar odejść z tego świata, aby pójść i zobaczyć Padmasambhawę.” Opat pomyślał wtedy, że to żart, bo Drubtop jest przecież zdrowy i nie przywiązywał do tego większej wagi. Drubtop powiedział wówczs w zaufaniu do kilku zaprzyjaźnionych mnichów: „Urgyen Lama nie osiągnął wolności od życia i śmierci lecz ja tak. On nie zrozumial o co mi chodzi….dharmakaja jest poza śmiercią a ponieważ zrealizowałem dharmakaję, w rzeczywistości śmierć dla mnie nie istnieje!” Benza Guru Drubtop, zupełnie bez wykształcenia, nie studiowawszy żadnych nauk dharmy, sutr czy wyjaśnień, potrafił wielokrotnie wygłaszać tego typu stwierdzenia, będące ekspresją jego realizacji stanu Dzogpa Chenpo. Prócz tego, że tych kilku mnichów, którzy wiedzieli, martwili się, że Drubtop może zamanifestować śmierć ciała, nie działo się nic szczególnego, inni nie czuli, że byłby w stanie rzeczywiście przewidzieć czas swego odejścia i opuścić ten świat z taką łatwością i wolnością.
Siedem dni później, w jasnym, czystym świetle świtu, usiadł w pozycji skrzyżowanej wadżry i bez przeszkód zrealizował wchłonięcie w dharmadatu. W tym momencie dalo się odczuć niewielkie drżenie ziemi. Po jego parinirwanie, zwykle wyludniony klasztor, odwiedziło ponad 3000 osób, które chciały oddać mu hold. Codziennie o świcie widziano też trzy ptaki, które w powietrzu nad jego ciałem robiły trzy okrążenia i odfruwały. Mówi się, że to dakinie w ten sposób oddawały mu sześć.
Drubtop odszedł dokładnie siedem lat po czasie, kiedy otrzymał przepowiednię od Padmasambhawy, wypełniło się w ten sposób proroctwo, że „odzyska wzrok”, ponieważ teraz nie ma fizycznego ciała, które byłoby przeszkodą, aby udał się do czystej krainy Sangdok Palri i ujrzał Guru Rinpocze.

Życzeniem autora jest, aby ta niezwykła historia, współcześnie żyjącego Guru Rinpocze Siddhy była inspiracją dla wszystkich istot, by wzrosla ich wiara i oddanie do Guru Rinpocze i by ostatecznie osiągnęły stan równy jemu.

forum.medytacja.net

sasana.wikidot.com/jak-zaczac
Go to the top of the page
 
+Quote Post
3 Dzięki wyspiarz za ten przydatny wpis:
diaboliq, Koko1718, Tulsi
Zielarz Gajowy
post 13.07.2013 - 18:32
Post #3


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 6184



Cytując klasyka:)

"Ciekawe doświadczenie nic więcej".
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Tulsi
post 13.07.2013 - 20:35
Post #4


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 508



CYTAT(wyspiarz @ 13.07.2013 - 19:05) *
BENZA GURU DRUBTOP

Prawdziwa historia zrealizowanego praktykującego mantrę Wadżra Guru,
żyjącego w obecnych czasach. Opowiedziane przez Jamjang Dorje Rinpoche ze Stowarzyszenia Padmakara Buddhist Taipei. Nagrane przez Pema Tseringa 22 sierpnia 2007r. Przetłumaczone z chińskiego na angielski i wydrukowane przez Jigme Sheraba.




W maju 2006 roku – świętej krainie Padmasambhawy, Butanie, niewidomy, zrealizowany mistrz, rozpoznawszy, że zbliża się czas jego śmierci, usiadł w pozycji skrzyżowanej wadżry i odszedł w parinirwanę. Oby wszyscy, którzy widzą, słyszą lub zetkną się z tą historią, zostali wypełnieni głęboką wiarą i oddaniem do Padmasambhawy, a przez to otrzymali błogosławieństwa i urzeczywistnienie.
Pochodził on z Butanu. Kiedy żył, najczęściej zwracano się do niego Drubtop, co oznacza kogoś, kto osiągnął realizację i wyzwolenie. A ze względu na to, że osiągnął to poprzez recytację mantry Wadżra Guru, był też nazywany Benza Guru Drubtop, czyli Wadżra Guru Siddha.
Ten zrealizowany mistrz Benza Guru Drubtop, którego wygląd zewnętrzny był brudny i zaniedbany, ale który wewnętrznie był niezwykle wolny, wcześniej był ślepym żebrakiem, mieszkającym w slumsach na peryferiach Butanu. Później, w związku z pomocą udzieloną mu przez Urgyen Lamę ( z klasztoru Sangngak Thegchog Osel Ling) i Jamyanga Dorje Rinpoche został zaproszony do klasztoru, gdzie udzielono mu schronienia i opieki. Dzięki temu ostatnie 10 lat jego życia upłynęło stosunkowo spokojnie i bezpiecznie.
Nie był on niewidomy od urodzenia, mówi się, że stracił wzrok w wyniku klątwy rzuconej na niego przez jego wrogów. Zanim oślepł był zwykłym rolnikiem, wyznawcą religii Bon. Nie doceniał on wtedy wspaniałych właściwości Padmasambhawy, a nawet kpił z niego.
Chcąc odzyskać wzrok odwiedził wielu lekarzy, ale żaden nie był w stanie mu pomóc. Nie mając już innych możliwości, pytał różnych mistrzów duchowych o radę, jaką praktykę powinien wykonywać, żeby znowu móc widzieć. W końcu posłuchał rad kilku z nich i postanowił rozpocząć recytację mantry Wadżra Guru (OM AH HUNG BENZA GURU PEMA SIDDHI HUNG) polegając na niej jako na swojej jedynej praktyce i osiągając ostatecznie zdumiewający poziom urzeczywistnienia.
Kiedy Drubtop zaczął recytować mantrę, jego wiara w Padmasambhawę rosła i umacniała się. Ze względu na ślepotę, nie robiło mu dużej różnicy czy jest dzień czy noc i zaczął recytować mantrę pilnie w dzień i w nocy. Gdy ukończył sto milionów powtórzeń, z jego młynka modlitewnego, który zawsze obracał podczas mówienia mantry, zaczął skapywać w niepojęty sposób nektar. Powszechnie wiadomo, że młynki modlitewne mają w środku tylko suche rolki papieru z mantrami i jest niemożliwe, żeby woda kapała z powietrza, jednak w jego młynku zaczęło manifestować się takie niezwykłe zjawisko. Było to namacalnym dowodem osiągnięć w praktyce i także pokazało jak cudowne może być błogosławieństwo Padmasambhawy. Drubtop nadal pilnie recytował mantry modląc się do Guru Rinpocze z wielką wiarą.

Kiedy skompletował trzysta milionów powtórzeń, w stanie podobnym do snu, spotkał Guru Zrodzonego z Lotosu twarzą w twarz i otrzymał od niego przepowiednię: jeśli będziesz żył jeszcze przez siedem lat, odzyskasz wzrok. Powodem, z jakiego straciłeś wzrok w obu oczach jest to, że kiedyś wierzyłeś w religię Bon, a szczególnie to, że lekceważyłeś i pogardzałeś szlachetnymi istotami, co przyczyniło się, że współzależne zjawiska zamanifestowały się w ten pomieszany sposób. W chwili obecnej pomimo, że mnie ujrzałeś, z powodu twoich karmicznych zaciemnień nie będziesz mógł odzyskać wzroku.
W tej tajemnej wizji, Guru Rinpocze poprosił też Drubtopa żeby zrobił specjalną czapkę dharmy jako pomyślny znak, co spełnił on wykonując ją własnoręcznie z kawałków bronzu.
Pomimo swej duchowej realizacji i niezwykłych wewnętrznych wizji, które zawdzięczał błogosławieństwu Guru Rinpocze, z powodu zewnętrznej ślepoty – nikt nie chciał się nim zaopiekować. Tak więc jako bezdomny wędrował poprzez region Chim w Butanie. Miejscowi nazywali go Benza Guru Drubtop.
Poznał on też sekretną metodę odwracania przeszkód, którą osobiście przekazał mu Padmasambhawa. Jest ona w stanie szybko usunąć wszelkie, nawet ciężkie choroby i inne nieszczęścia dotyczące danej osoby. Jest to szczególna metoda, lecz zewnętrznie może wydawać się nieco „nieelegancka”. Drubtop wykonuje specjalną tormę i recytuje krótki, tylko jemu znany rytuał, następnie musi rozebrać się do naga i tak obnażony musi zanieść tormę do pobliskiego miejsca, gdzie krzyżują się trzy drogi. Jest to potężna metoda i wszystkie osoby, dla których robił on ten rytuał zostały uwolnione od swoich problemów.
Posiadał on także swój własny sposób wróżenia. Nie potrzebował do tego żadnych przedmiotów ani nie musiał znać żadnych szczegółów. Zawsze wiedział z jakiego powodu dana osoba prosi o wróżbę i mógł dokładnie poznać najdrobniejsze szczegóły z jej życia, nawet prywatne tajemnice skrywane przed światem. Jak widać dzięki błogosławieństwu Guru Rinpocze, otrzymał dar jasnowidzenia umysłów innych istot i z tego powodu nazywano go Drubtop.

Jednak pomimo posiadania tych duchowych osiągnięć i zdolności, nigdy nie próbował wykorzystywać ich, aby poprawić swoje trudne warunki życiowe, a zamiast tego postrzegał ubóstwo i cierpienie jako nie będące żadnym problemem czy przeszkodą, która go dotyka. I nadal nie ustawał w recytacji mantry w dzień i w nocy, a ostrożne szacunki mówią, że do czasu przejścia w parinirwanę wyrecytował ją sześćset milionów razy. W odróżnieniu od innych, nie był zainteresowany rozgłosem i sławą z powodu cudownych osiągnięć, lecz zamiast tego pomagał innym w spontaniczny, z serca płynący sposób. Dlatego też większość osób, które go znały nie wiedziała jak głęboka jest jego wewnętrzna realizacja. Widzieli tylko jego zewnętrzny styl – rytuały odwracające choroby i uważali go tylko za uzdrowiciela, który dość skutecznie leczy. Swoje najgłębsze duchowe doświadczenia i stany zdradził tylko Urgyen Lamie i kilku najbliższym przyjaciołom, którzy mieli wiarę. Chociaż był siddhą, nie zmienił swego wyglądu, ubioru czy sposobu życia. Nadal pozostał żebrakiem, pozwalając innym składać mu ofiary. Mimo, że zaproszono go do pobytu w klasztorze Sangngak Thegchog Osel Ling, gdzie mógł mieszkać w dobrych warunkach, wybrał zniszczoną część klasztoru, gdzie spał w swoim zniszczonym odzieniu, używając tylko starego, dziurawego koca i poduszki. Od innych przyjmował jedynie odzież i żywność. Jeśli ktoś dawał mu banknot lub monety, napełniał je błogosławieństwem recytując mantry i zwracał ofiarodawcy mówiąc, aby ich nie używał jako pieniędzy, ale nosił na ciele jako ochronny talizman. Kiedy ofiarowano mu khata – robił to samo. Pokazuje to, że postrzegał on wszelkie bogactwa jako nic nie znaczące, bez pragnienia czy przywiązania do czegokolwiek.
Tłumacz poprosił kiedyś opata jednego z klasztorów, Jamyanga Dorje Rinpoche, aby przekazał dla Drubtopa ofiarę pieniężną, lecz spotkał się ze śmiechem Rinpoche, który powiedział: Benza Guru Drubtop nie chce pieniędzy, więc jak mu je ofiarować. Jeśli chcesz dać mu odzież lub inne przedmioty, też może nie przyjąć, lub może pobłogosławić je i zwrócić ci z powrotem. Jeśli chcesz dać mu jedzenie – jest teraz żywiony przez klasztor i oprócz klasztornych posiłków nie przyjmuje dodatkowego jedzenia. Słysząc to autor poczuł głęboko, że ten mistrz – siddha, był rzeczywiście wolny od potrzeb i pragnień i był godny szacunku.

Siedem dni wcześniej zanim zademonstrował nietrwalość, Benza Guru Drubtop poinformował opata klasztoru Urgyen Lamę: „mam zamiar odejść z tego świata, aby pójść i zobaczyć Padmasambhawę.” Opat pomyślał wtedy, że to żart, bo Drubtop jest przecież zdrowy i nie przywiązywał do tego większej wagi. Drubtop powiedział wówczs w zaufaniu do kilku zaprzyjaźnionych mnichów: „Urgyen Lama nie osiągnął wolności od życia i śmierci lecz ja tak. On nie zrozumial o co mi chodzi….dharmakaja jest poza śmiercią a ponieważ zrealizowałem dharmakaję, w rzeczywistości śmierć dla mnie nie istnieje!” Benza Guru Drubtop, zupełnie bez wykształcenia, nie studiowawszy żadnych nauk dharmy, sutr czy wyjaśnień, potrafił wielokrotnie wygłaszać tego typu stwierdzenia, będące ekspresją jego realizacji stanu Dzogpa Chenpo. Prócz tego, że tych kilku mnichów, którzy wiedzieli, martwili się, że Drubtop może zamanifestować śmierć ciała, nie działo się nic szczególnego, inni nie czuli, że byłby w stanie rzeczywiście przewidzieć czas swego odejścia i opuścić ten świat z taką łatwością i wolnością.
Siedem dni później, w jasnym, czystym świetle świtu, usiadł w pozycji skrzyżowanej wadżry i bez przeszkód zrealizował wchłonięcie w dharmadatu. W tym momencie dalo się odczuć niewielkie drżenie ziemi. Po jego parinirwanie, zwykle wyludniony klasztor, odwiedziło ponad 3000 osób, które chciały oddać mu hold. Codziennie o świcie widziano też trzy ptaki, które w powietrzu nad jego ciałem robiły trzy okrążenia i odfruwały. Mówi się, że to dakinie w ten sposób oddawały mu sześć.
Drubtop odszedł dokładnie siedem lat po czasie, kiedy otrzymał przepowiednię od Padmasambhawy, wypełniło się w ten sposób proroctwo, że „odzyska wzrok”, ponieważ teraz nie ma fizycznego ciała, które byłoby przeszkodą, aby udał się do czystej krainy Sangdok Palri i ujrzał Guru Rinpocze.

Życzeniem autora jest, aby ta niezwykła historia, współcześnie żyjącego Guru Rinpocze Siddhy była inspiracją dla wszystkich istot, by wzrosla ich wiara i oddanie do Guru Rinpocze i by ostatecznie osiągnęły stan równy jemu.




Ten Ośrodek/Klasztor Tybetański, znajduje się tylko 5 km. ode mnie.

http://dolny-slask.org.pl/532594,Darnkow,O...ophan_Ling.html

Wstyd powiedzieć, ale nie byłam tam jeszcze.
To znaczy znam tę wieś, ale tego klasztoru nie widziałam.

Słyszałam że toczy się tam wartkie życie, przyjeżdżają różni Rinpocze z Tybetu, odbywają się zjazdy, szkolenia.
Zarządzającymi są oczywiście Polacy.

Na wiosnę przyrzekłyśmy sobie z moją przyjaciółką, że w tym roku latem koniecznie musimy odwiedzić to miejsce.

I kto wie, może na stare lata zostaniemy buddystkami, ha, ha.

Odmian buddyzmu jest sporo z tego co mi wiadomo, coś jak w chrześcijaństwie.
Czy ktos z Was wie, który jest najbardziej rozwojowy dla człowieka ?




Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Tulsi za ten przydatny wpis:
wyspiarz
Zielarz Gajowy
post 13.07.2013 - 20:37
Post #5


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 6184



Ja polecam DZOGCZEN:)

http://allegro.pl/dzogczen-stan-doskonalos...3383669260.html

Dzogczen, inaczej Wielka Doskonałość, to kwintesencja duchowych tradycji Tybetu. Jego synonimem jest Ati joga, która — wedle njingmapy, najstarszej szkoły buddyzmu tybetańskiego — stanowi najwyższy z dziewięciu pojazdów buddyzmu. Według nauk dzogczen, nasz naturalny stan jest samodoskonały od samego początku. W swej książce Czogjal Namkhai Norbu przybliża nam te nauki, objaśniając, jak dzięki rozumieniu i praktyce możemy ponownie odkryć wiedzę Samodoskonałego Stanu. Czogjal Namkhai Norbu, jeden z największych żyjących mistrzów dzogczen, urodził się w 1938 roku we wschodnim Tybecie. Tam też odbył pełny trening inkarnowanego lamy. Od najmłodszych lat otrzymywał nauki i inicjacje od mistrzów wywodzących się z różnych szkół buddyzmu tybetańskiego. Namkhai Norbu jest uznanym na świecie autorytetem w dziedzinie historii i kultury Tybetu, autorem wielu publikacji poświęconych tej problematyce.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Zielarz Gajowy za ten przydatny wpis:
Tulsi, wyspiarz
wyspiarz
post 13.07.2013 - 21:13
Post #6


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 370

Notatnik


@Zielarz, dzogczen to zaawansowana praktyka. Napisz coś od siebie może więcej o tym co z niej wyciagnąłeś?

@Tulsi, ja polecam na początek shine czyli wyciszenie. Ta medytacja to spoczywanie w ciszy, bo w ciszy możesz łatwiej znaleźć wiele odpowiedzi. Bez dobregom opanowania shine i relaksacji Kum Nye nie ma szans na bardziej zaawansowane praktyki. Oczywiście ważne jest też religijno-filozoficzne ogarnięcie podstaw buddyzmu. Do tego joga snu, czyli rodzaj oobe tyle że jest to praktykowanie medytacji we śnie. Jak się ogarniesz z wyciszeniem umysłu na jawie i we śnie wtedy jedź do Darnkowa i gadaj z Rinpoczami szukając takiego, który ci przypasuje i zaciekawi. :)

W buddyzmie tybetańskim jest o tyle ciekawie ze możesz mieć wielu nauczycieli z różnych szkół, oczywiście nie na raz ale w różnym czasie odpowiednio do twego rozwoju.

forum.medytacja.net

sasana.wikidot.com/jak-zaczac

Mam przewodnik po Shine i parę innych książek dla początkujących w buddyzmie, więc jak ktoś chce to proszę o podanie maila na PW.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki wyspiarz za ten przydatny wpis:
Tulsi
Tulsi
post 13.07.2013 - 21:39
Post #7


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 508



CYTAT(wyspiarz @ 13.07.2013 - 22:13) *
Zielarz, dzogczen to zaawansowana praktyka. Napisz coś od siebie może więcej o tym co z niej wyciagnoles?

Tulsi, ja polecam na początek shine czyli wyciszenie. Ta medytacja to spoczywanie w ciszy, bo w ciszy możesz łatwiej znaleźć wiele odpowiedzi. Do tego joga snu, czyli rodzaj oobe tyle że jest to praktykowanie medytacji we śnie. Jak się ofgarniesz z wyciszeniem umysłu na jawie i we śnie wtedy jedź do darnkowa i gadaj z Rinpoczami szukając takiego który ci przypasuje i zaciekawi. :)

W buddyzmie tybetanskim jest o tyle ciekawie ze możesz mieć wielu nauczycieli, oczywiscie nie na raz ale w roznym czasie odpowioednio dop twego rozwoju.



Już wysłałam maila do tych mnichów w Darnkowie, czy mogę sobie przybyć "z marszu" na mały rekonesans, ciekawe co mi odpiszą :)

Oni tam mają sporą bazę hotelową i gastronomiczną, no ale nie muszę tam mieszkac i jeść, skoro mam chatę prawie pod nosem :)

Zobaczę jak to będzie, nie przekonam się, jeśli nie pójdę tam w końcu :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Tulsi za ten przydatny wpis:
wyspiarz
wyspiarz
post 13.07.2013 - 22:25
Post #8


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 370

Notatnik


http://pl.wikipedia.org/wiki/Gompa_Drophan_Ling_w_Darnkowie



www.khordong.pl
www.tsering.wroclaw.pl
forum.medytacja.net
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zbyszek
post 16.07.2013 - 10:00
Post #9


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 977

Notatnik


Hm a ja wykrylem cialkofrenie, cos laickiego, dobre dla zacofanych Europejczykow. W jej opracowaniu pomogl mi Stachu, duch posmiertny. Postepy sa powoli ale tez mozna sie nacieszyc efektami. Metoda cialkofrenica polega na tym, by wiecej o rozwoju nie czytac a tylko wszystko samemu sprawdzac. Obserwowac co sie w nas dzieje , gdy prowadzimy dynamiczne zycie. Obejmuje ona dzialania w 5 poziomach do atmicznego a jak ktos dozyje starosci to przepchnie sie dalej samoczynnie , no do swiatla;)))
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 16.07.2013 - 10:05
Post #10


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 877

Notatnik


CYTAT(Zbyszek @ 16.07.2013 - 11:00) *
W jej opracowaniu pomogl mi Stachu, duch posmiertny. Postepy sa powoli ale tez mozna sie nacieszyc efektami. Metoda cialkofrenica polega na tym, by obserwowac co sie w nas dzieje , gdy prowadzimy dynamiczne zycie.


Tzn. jak to obserwujesz? bo jak sie prowadzi dynamiczne zycie i jest 'zacofanym europejczykiem' to raczej mysli nami steruja i sie nad niczym nie zastanawiamy. A ten strachu to kto, twój strach czy jakis frywolniak?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zbyszek
post 16.07.2013 - 10:19
Post #11


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 977

Notatnik


Ok opisze 2 patrzenia i zmykam, bo jestem na budowie i wory nosze..
Pracowac pod niskim sufitem, gdzie wisza nabite gwozdziami, zlowrogie belki, ale tak by nie dotykaly glowy przy przechodzeniu a wisialy ciut nad glowa. Mozna dla zwiekszenia efektu kose powiesic. Patrzec jak sie schylamy ze strachu , gdy pod nia przechodzimy. Obserwowac sam unik, ktory sie pojawia juz zaim podchodzimy pod te belki, czy kose. To astralne cialo sie w nas schyla, no ze strachu , ze przywalimy, lub cos obetniemy.
2 W czasie swinskiej roboty ubrac sie w garnitur lub kiecke slubna i pracowac. np wywalanie gnoju z obory albo malowanie scian farba. Patrzec wtedy jak ciala niefizyczne tuptaja, pupa sie az odgina od malowanej sciany a piekne buciki same sie wrecz unosza i szybuja nad gnojem.,( utrudnenie kordynacji ciala fizyzcnego) Wtedy widac dobrze cialo astralne w akcji, jak sie wychyla poza cialo fizyczne. Pelno mozna wykryc takich cwiczen, by rozpoznac w sobie niefizyczne wymiary :))
Pelno takich przykladow, kazdy moze sam wymyslic:)))) Potem na plany mentalne i tak dalej. Wazne by wykryc czesci czlowieka. Te sie ruszaja, gdy sie cos dzieje autentycznego.
A Stachu kto? A to oswiecony Budoowlaniec
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Zbyszek za ten przydatny wpis:
PigsOnTheWings
Tulsi
post 16.07.2013 - 13:46
Post #12


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 508



CYTAT(Zbyszek @ 16.07.2013 - 11:19) *
Ok opisze 2 patrzenia i zmykam, bo jestem na budowie i wory nosze..
Pracowac pod niskim sufitem, gdzie wisza nabite gwozdziami, zlowrogie belki, ale tak by nie dotykaly glowy przy przechodzeniu a wisialy ciut nad glowa. Mozna dla zwiekszenia efektu kose powiesic. Patrzec jak sie schylamy ze strachu , gdy pod nia przechodzimy. Obserwowac sam unik, ktory sie pojawia juz zaim podchodzimy pod te belki, czy kose. To astralne cialo sie w nas schyla, no ze strachu , ze przywalimy, lub cos obetniemy.
2 W czasie swinskiej roboty ubrac sie w garnitur lub kiecke slubna i pracowac. np wywalanie gnoju z obory albo malowanie scian farba. Patrzec wtedy jak ciala niefizyczne tuptaja, pupa sie az odgina od malowanej sciany a piekne buciki same sie wrecz unosza i szybuja nad gnojem.,( utrudnenie kordynacji ciala fizyzcnego) Wtedy widac dobrze cialo astralne w akcji, jak sie wychyla poza cialo fizyczne. Pelno mozna wykryc takich cwiczen, by rozpoznac w sobie niefizyczne wymiary :))
Pelno takich przykladow, kazdy moze sam wymyslic:)))) Potem na plany mentalne i tak dalej. Wazne by wykryc czesci czlowieka. Te sie ruszaja, gdy sie cos dzieje autentycznego.
A Stachu kto? A to oswiecony Budoowlaniec


A jak się nie pracuje na budowie, nie ma się dostępu do wywalania obornika, malowania ścian itp. to na czym trenować ? :)))

Chyba na przejściu dla pieszych, bo u nas jeżdżą jak wariaci, tak, to chyba będzie dobry trening :)))
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Tulsi za ten przydatny wpis:
Zbyszek
wyspiarz
post 16.07.2013 - 14:10
Post #13


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 370

Notatnik


Obserwowanie siebie, swoich reakcji, emocji, ciała to w buddyzmie theravada jedna z głównych praktyk. Uświadamiasz sobie w ten sposób przemijalność zjawisk i samej siebie. W ten sposób osłabiasz przywiązanie, pożądanie a także ból związany ze stratą czegoś.

Mam teksty medytacji na ten temat. Kto chce proszę maila na priw.



forum.medytacja.net
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki wyspiarz za ten przydatny wpis:
Zbyszek
Zbyszek
post 16.07.2013 - 15:17
Post #14


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 977

Notatnik


CYTAT(Tulsi @ 16.07.2013 - 14:46) *
Chyba na przejściu dla pieszych, bo u nas jeżdżą jak wariaci, tak, to chyba będzie dobry trening :)))


Jakies straszne przepascie, albo chodzenie samemu po dobrym horrorze na cmetarz, po polnocy, tez dobre. Astralne piety bedzie dobrze widac, choc bedzie sie stalo;))) Dla mieszczucha to mycie szyby w wiezowcu albo skakane po dachach. Mnie kiedys nawet wylciala swiadomosc za spadajacym cialem astralnym , jak sie nachylilem zbytnio do rynny. Wtedy nawet mi fizyczne sie przechylilo, bo chcialo chyba runac, ale cofnelo mnie do ciala i odzyskalem na czas rownowage.
E lepsze wieze widokowe, to byloby dobre, bo z porecza:)))
Dla bogaczy tez mam triki. Zapakowac cala forse w kieszen , by wystawalo i lazic bezmyslnie po dworcu. E duzo tego juz mamy, tylko testowac:)))
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Zbyszek za ten przydatny wpis:
Tulsi, wyspiarz
Tulsi
post 16.07.2013 - 15:31
Post #15


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 508



CYTAT(Zbyszek @ 16.07.2013 - 16:17) *
Jakies straszne przepascie, albo chodzenie samemu po dobrym horrorze na cmetarz, po polnocy, tez dobre. Astralne piety bedzie dobrze widac, choc bedzie sie stalo;))) Dla mieszczucha to mycie szyby w wiezowcu albo skakane po dachach. Mnie kiedys nawet wylciala swiadomosc za spadajacym cialem astralnym , jak sie nachylilem zbytnio do rynny. Wtedy nawet mi fizyczne sie przechylilo, bo chcialo chyba runac, ale cofnelo mnie do ciala i odzyskalem na czas rownowage.
E lepsze wieze widokowe, to byloby dobre, bo z porecza:)))
Dla bogaczy tez mam triki. Zapakowac cala forse w kieszen , by wystawalo i lazic bezmyslnie po dworcu. E duzo tego juz mamy, tylko testowac:)))



Przy starcie samolotu jak nabiera prędkości i odrywa się od ziemi, to czuję jakby mi coś z głowy uciekało do tyłu.
Pozostałe części ciała są "na miejscu", tylko właśnie z tyłu głowy wyraźnie czuję jakby jakas subtelna materia wychodziła :)

I to uczucie jest dla mnie bardzo miłe, między innymi dlatego uwielbiam latać samolotami :)))

Przy lądowaniu takich sensacji już nie mam :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Tulsi za ten przydatny wpis:
PigsOnTheWings, Zbyszek
Zbyszek
post 16.07.2013 - 16:17
Post #16


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 977

Notatnik


Tez to znam, kedys na wesolym miasteczku pojechalem na diabelskim rydwanie w ciemnicy. Zakrecalo jak szalone. Tez mi sie robily wychylania ciala astralnego, z ultra krotkimiprojekcjami, jakbym uciekal od straszydel i ratowal sie od szalonych zakretow. Az przestalem reagowac na wzrok i sie uspokoilo natychmiast. Ptrzylem , oceniajac zblizajace sie neieszczescia i znwowu astralne dawalo dyla. Tam mozna cwiczyc zwiazek astralnego a mentalna koncentracja. Tera po takich cwiczeniach, to forum jest juz super przygotowane na zejscie swiatla:))
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Zbyszek za ten przydatny wpis:
PigsOnTheWings, Tulsi
Tulsi
post 16.07.2013 - 16:43
Post #17


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 508



CYTAT(Zbyszek @ 16.07.2013 - 17:17) *
Tez to znam, kedys na wesolym miasteczku pojechalem na diabelskim rydwanie w ciemnicy. Zakrecalo jak szalone. Tez mi sie robily wychylania ciala astralnego, z ultra krotkimiprojekcjami, jakbym uciekal od straszydel i ratowal sie od szalonych zakretow. Az przestalem reagowac na wzrok i sie uspokoilo natychmiast. Ptrzylem , oceniajac zblizajace sie neieszczescia i znwowu astralne dawalo dyla. Tam mozna cwiczyc zwiazek astralnego a mentalna koncentracja. Tera po takich cwiczeniach, to forum jest juz super przygotowane na zejscie swiatla:))



Heh, w takim jednym disneylandzie na jakiejś kretyńskiej kolejce, to omal mi nie złamało kręgosłupa
( fizycznego ), jak kolejka nagle się zatrzymała i zaczęła całym pędem zapier...ć do tyłu pod kątem prawie 90 stopni :(

Miałam "jazdę" prawie miesiąc, nie mogąc normalnie funkcjonować :(

To było 4 lata temu, ale skutki odczuwam do dziś, wyleczyłam się na zawsze z takich rozrywek, a bynajmniej w tym życiu :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 16.07.2013 - 16:50
Post #18


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 877

Notatnik


Po pewnej ilości alkohulu wejść na karuzele na placu zabaw taka dziecięcą, że w środku jest kołko do kręcenia stalowe a dwie osoby z dwóch stron kręcą najpierw szybko w jedna jakiś czas potem stop, i nagle w drugą z tak samo szybką prędkością, to jest wyczyn ;) a nie tam cmenatrz po horrorze ;p

Jak masz lęk wysokości na 10 piętrze w wieżowcu poskomunistycznym oprzyj sie solidnie o barierke? to będzie lek wysokosci czy lepiej mozna to nazwać lękiem o własne życie, tak czy siak mentalnie odlecisz w tył.
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park