pływak's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 27.09.2018 - 20:00
miałem dziś dziwny sen, nie wiem nawet czy był to LDek, bo drzemałem sobie po obiedzie, więc sen był raczej płytki i świadomy. Śnił mi się mój przyjaciel z młodości, który zginął tragicznie w wypadku samochodowym 26 lat temu, a ja nawet o nim ostatnio nie myślałem ani go nie przywoływałem, mam za to kontakt z jego córką. W każdym razie sen był bardzo realistyczny i jakby aktualny. On pojawia się jako młody, dwudziestokilkuletni chłopak, jakiego znałem, wraz z żoną (jej nie znałem, więc chyba jest nowa), dość atrakcyjną oraz z trójką małych dzieci, to były dwie córeczki i chłopaczek, wiek może 2 do 5 lat, a więc nowo założona rodzina. On przyszedł na jakieś zajęcia, jak mi tłumaczył, udziela lekcji śpiewu prywatnie, a żona i dzieci mu w tym asystują. Potem pokazywał mi jakieś blaszane kubki i chciał, żebym dla niego takie wyszukiwał, ale oryginalne, to dobrze zarobię. Z tym śpiewem to trochę się zdziwiłem, bo on nigdy nie miał głosu ani zamiłowania do śpiewu, należeliśmy do tych co bojkotowali śpiewanie na lekcjach, no ale wszystko mogło się zmienić. I chyba tak się stało tym razem. Nawet się z nimi nie pożegnałem, nie zapytałem skąd się tu wziął, tak jakoś mi umknął z tego snu. Zastanawiam się czy było to tylko wspomnienie (ale skąd w takim razie ta rodzina, przecież ja jej sobie nie wymyśliłem). A może było to coś więcej, jakaś wizja życia mojego przyjaciela w teraźniejszości, w nowym życiu, to by tłumaczyło dlaczego nie rozmawialiśmy o przeszłości, bo on jej na pewno nie pamiętał, ale pamiętał przecież mnie. Wszystko to takie tajemnicze...

 
« Następny starszy · pływak's Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz