oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Psi (Ψ)
Pavveł
post 09.10.2015 - 15:40
Post #1



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Nie macie wrażenia, że człowiek posiada pewnego rodzaju inne "mięśnie" takie, jak odpowiadający np. za kreatywność? Im częściej staramy się myśleć kreatywnie, tym łatwiej i efektowniej nam to wychodzi, mimo że początki, jak i każde wywindowanie poziom wyżej naszych zdolności kreacji, są trudne i męczące psychicznie, a pośrednio i fizycznie.
I podobnie, jak taki "mięsień kreatywności", człowiek posiada też "mięśnie" wyobraźni, empatii i pewnie wiele innych, a wśród nich także... energii Psi (czy też Chi, Ki, Kundalini, Duch Święty, energia kosmosu, energia Ziemii, energia psychiczna, energia fizyczna, energia seksualna, energia, życie, miłość, itp. itd.). I mam wrażenie, że od stopnia rozwinięcia tego mięśnia zależy naprawdę dużo w naszym życiu. Począwszy od samopoczucia, przez odbieranie bodźców, percepcję i świadomość, po światopogląd, wydarzenia i działania, a kto wie, może i rzeczy takie, jak psychokineza, telepatia i tym podobne...
W każdym razie człowiek o słabych możliwościach odbierania, przetwarzania i ukierunkowywania energii, wyłącza wiele modułów, tak aby utrzymać te podtrzymujące go jakkolwiek przy życiu. Człowiek mający grypę, albo otruty czuje się okropnie, słania się, nie jest w stanie się skoncentrować i zrobić wielu rzeczy, choć jego podstawowe funkcje życiowe działają, to jednak co to za życie? Wyobraźcie sobie teraz, że w podobnym sensie, tylko energetycznym, mniej lub bardziej w takiej sytuacji znajduje się większość nas ludzi na Ziemi. Stąd zachwiania równowagi, spięcia i cierpienie. Bo umysł nie potrafi sam przejąć funkcji nadrzędnych i ogarnąć tego wszystkiego, gdy on potrafi jedynie proste obliczenia matematyczne, rozpoznawać teren i powtarzać głupio jakieś przyjęte bezkrytycznie schematy. Bo sam umysł, bez czucia, nie jest w stanie wydedukować, co jest dobre, a co złe, co jest fajne, a co nie i w jakim kierunku chcemy podążać. Człowiek, który nigdy nie zaznał miłości, będzie cyniczny i umysł nigdy nie udowodni mu, dlaczego miłość może być zajebista. Człowiek, który nigdy nie zaznał krzywdy, będzie naiwny oraz łatwo będzie osądzał negatywnie innych, którzy na skutek doznanych krzywd zachowują się tak, a nie inaczej, bo ich nie będzie rozumiał. To czucie, energia, jej intensywność i rodzaj, są kluczową funkcją poznawczą świadomych istot, a także czynnikiem, który czyni życie soczystym i zajebistym, czymś do czego każdy dąży, czego każdy by chciał, zarówno świadomie, jak i podświadomie - do jak najfajniejszego samopoczucia.
Wiemy już, że spięcia z drugim człowiekiem, czynienie mu tego, co nam niemiłe, a także gdy ktoś nam takie rzeczy czyni wbrew naszej woli, stres, zaniedbywanie własnych pasji i powołania, wszystko to znacząco obniża naszą energię czyniąc nas energetycznymi kalekami, czyniąc ludzi zombiakami i energetycznymi wampirami.
Wiemy także, że to, co po drugiej stronie, np. ćwiczenia wyobraźni, fantazji, kreatywności, sztuka, miły kontakt z drugim człowiekiem, pomaganie komuś, spełnianie swoich pasji i marzeń, samodoskonalenie się w różnych lubianych dziedzinach, itp. itd., dodaje nam tej energii i pozwala na pełniejsze wykorzystanie danego nam przez Naturę/Boga potencjału, który w stanie niższej energii nawet nam się we łbie nie mieści :) ^^.
W tym temacie chciałbym porozmawiać na temat tego, co można jeszcze zrobić, by jeszcze wyżej wzbić swoje wibracje. Znacie jakieś metody, działania, ćwiczenia, etc.? Może ćwiczenia wizualizacji energii? Ćwiczenia mentalne, psychiczne, albo charakteru? Albo ćwiczenie wyobrażania sobie i utrzymywania tego jak najczęściej i jaknajdłużej, najlepszej wersji rzeczywistości, siebie, innych i otoczenia, ever...? Czakry? A może jakiś specjalny rodzaj kontempacji? Jeśli tak, to jak konkretnie te Wasze ćwiczenia wyglądają? Zapraszam do dyskusji :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Pożeracz Chmur za ten przydatny wpis:
MadziaKK, Vamdou
nosołamacz
post 09.10.2015 - 18:07
Post #2


Efekt Jojo
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 391

Notatnik


tak, nie ćwicząc wyobraźni nie ma takich schiz:P
Go to the top of the page
 
+Quote Post
MadziaKK
post 09.10.2015 - 19:39
Post #3


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 401

Notatnik


Może i ja napiszę trochę więcej niż jedno zdanie

Wiadomo już powszechnie, że z duchami można mieć jakiś kontakt. To już właściwie daje ludziom poczucie, że ich życie nie jest bez sensu. Ale jakiś sens ma. Tylko jaki? Tego nie wie większość ludzi. I nie będę wchodzić w dywagacje i domysły. Dla każdego inna odpowiedź jest satysfakcjonująca i przekonywująca. Dla każdego inne wytłumaczenie daje motywację do życia, do działania, do tego wszystkiego, co chce doświadczyć na Ziemi. Dodam, że jeszcze jakieś 10 czy 20 lat temu temat był "ciężki" i poza tym, że nie można było się komu i jak pochwalić, to przy okazji można było stać się obiektem podejrzeń o jakieś wywoływanie duchów, co ogólnie rzecz biorąc było zejściem na "złą drogę".

Owszem, było coś w rodzaju rozumienia ludzi, że istnieje coś, co nie da się do końca wytłumaczyć nauką, czyli tym, co już zostało zbadane i wytłumaczone przez naukowców. Tyle tylko, że to było uznawane za po prostu niedostępne. Takie dla wybrańców, a na dodatek że to jakiś rodzaj daru i z tym trzeba by było się urodzić. Ogólnie albo wybraniec, albo nie i koniec kropka.

Całe szczęście, że powstał Instytut Monroe w USA. Osoby z całego świata, które odkrywały cokolwiek niefizycznego pisały książki i dzieliły się swoimi doświadczeniami. W tamtych czasach, książka była z jednej strony czymś, co nadawało powagi, temu co zawierała, a z drugiej strony nie było innej skuteczniejszej metody do rozgłoszenia czegoś tysiącom czy milionom ludzi. Nie było internetu. Zabrzmiało tak, jakby to tylko dzięki Bobowi świat ruszył z miejsca w tym temacie. Według mnie raczej tak. Książki jakie były dostępne na polskim rynku nie miały naukowego podejścia. Chociaż nie mniej, mialam co czytać. "Intuicja", czy "podróże astralne" mam do dzisiaj. Nie są jakaś wyrocznią w tym, że autor bezprzecznie miał rację w tym, co pisał. Był tym, czego potrzebowałam właśnie wtedy, pomostem miedzy postrzeganiem świata przez pryzmat wiary katolickiej, i jaki powinien być człowiek dobry, a poczuciem wolności myśli i brakiem strachu o to, że nagle mogę się stać złym człowiekiem (że takim złym człowiekiem się okażę), jeśli przestanę wierzyć i robić to jak nakazuje kościół katolicki.

No i żeby nie było miałam też książkę "testy pis". Wspominam z rozbawieniem, to że w tamtych czasach, jak już wiem, i wspominam, rozmawiałam z opiekunami, zaglądałam w przyszłość, nie tylko swoją. A ciągle uważałam, że jestem dobrym nadajnikiem myśli, a złym odbiornikiem. :p Cokolwiek pomyślałam, nikt, z pewnymi wyjątkami może, nie miał problemów, żeby to "odczytać", czy zgadnąć, ale zazwyczaj jak robiłam testy to nie działało w drugą stronę. :] Pomimo tego, że miałam kontakt z intuicją - opiekunem, to wszystko to było po bożemu, w postaci myśli. :) A przebłyski o przyszłości, tylko takim odczuciem, specyficznym, dawało mi się rozpoznać, że to jest przepowiednia, a nie zwykłe krakanie. :p

I uważam, wiem, że każdy człowiek ma ten sam potencjał, co lewitujący joggin. Poważnie. Ja nie jestem jakimś chodzącym cudem. Nie wyróżniam się z tłumu ani urodą, ani niczym, czym mogłabym "poświecić". I miałam kłopoty uczuciowe, i jestem po rozwodzie, i mam dzieci, i potrafię się ostro wkurzyć, i naprawdę gdybym opowiedziała tu o swoich kłopotach, pierwsze skojarzenie i opinia o mnie byłaby co najmniej nie miła... A mimo tego, mam to co wyćwiczyłam medytacją i z tego korzystam w miarę możliwości. :) I jak się nie wciągnę w jakieś przytlaczające sytuacje "bez wyjścia" ;)

A, jeszcze nie jestem lewitującym jogginem. Hym, no tak ;p

Pozdrawiam :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
3 Dzięki MadziaKK za ten przydatny wpis:
Negai1, Pożeracz Chmur, Szaweł
Krukos
post 09.10.2015 - 20:24
Post #4


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating
Punkty prestiżu: 1936

Notatnik


poznałem ostatnio człowieka, który pewną czynność uczynił tak wielką ze mógłby o niej opowiadać rok, a ta czynność to pomyłka w wyrazie; )

ale ten człowiek będzie ryczał, krzyczał itd. i co tylko wskutek tej jednej rzeczy całymi dniami

jak można uczynić miłość tak żeby ją nazywać fioletową i nadzwyczajną? po co czynić coś czym to nie jest
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki suchowiec za ten przydatny wpis:
Szaweł
Zielarz Gajowy
post 09.10.2015 - 20:24
Post #5


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 6184



W tym temacie chciałbym porozmawiać na temat tego, co można jeszcze zrobić, by jeszcze wyżej wzbić swoje wibracje. Znacie jakieś metody, działania,

http://botanicscience.blogspot.com/2010/02...li-ysiczka.html

Tak opisywał swoje spotkanie z łysiczkami jeden ze znajomych mi badaczy:

"Wczoraj dane mi było uzyskać odpowiedzi na wszelkie pytania, które od dawna zadawałem. Właściwie tę wiedzę posiadałem od zawsze, ale doświadczenie z grzybami pomogło mi ją przypomnieć. Dotknąłem najwyższej części siebie, uwolniłem od ziemskich ograniczeń i doświadczyłem Pustki. Pustki, z której wyłonił się Wszechświat, a właściwie on tam już istniał od zawsze i nie istniał zarazem. Zrozumiałem, że cały fizyczny i niefizyczny świat jest tylko złudzeniem. My naprawdę nie istniejemy, a jednocześnie przejawiamy się. Na tym polega genialny dualizm doskonałej Pustki. Nie ma Boga - jest wszechobecna, doskonała energia wypełniająca wszystkie sfery rzeczywistości. Zrozumiałem, że to ja jestem Bogiem - moje istnienie wystartowało z Pustki i cały czas w niej krąży. Nie ma żadnych ograniczeń. To było niczym olśnienie, wszelkie problemy przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Właściwie to wszystko na pozór straciło wszelkie znaczenie, ale jakimś sposobem dzięki temu jednocześnie zyskało go jeszcze więcej. Znów kłania się dualizm doskonałej Pustki. Jedyne o czym mogę powiedzieć, że istnieje na pewno, to ta wspaniała, życiodajna energia i to ją należy kontemplować - nie ma żadnych ograniczeń. Wraz z tym zrozumieniem moje życie stało się o wiele bogatsze. Pokochałem wszystkie istoty, bo wszystkie są doskonałe. Nie można znaleźć na to żadnych kontrargumentów - czułem, że musiałem tego doświadczyć, tak było zapisane w tym czymś, co nazwałem prowizorycznie Wielkim Planem Wzrostu Swiadomości - zajrzałem do niego na chwilę - ujrzałem drogę Boga, który we mnie jest. To było najbardziej niesamowite wydarzenie w mojej ludzkiej egzystencji. Dzięki niemu zmieni się całe moje życie - zmieni się w nieopisaną radość z bezgranicznej Pustki istnienia. Wszystko co robi teraz człowiek wydaje się nie mieć żadnego znaczenia. Dotarło do mnie, że nie potrzebuje już żadnych substancji psychoaktywnych, całą wiedzę mam w sobie. Wystarczy zsynchronizować ciało z nieopisaną Pustką. Poznałem tajemnicę stworzenia Wszechświata, tajemnicę Boga, moją tajemnicę. To rozkoszna wiedza o niekończącej się linii życia. Nie boję się śmierci, wiem już co mnie po niej czeka - doskonałość - dalsze rozwijanie świadomości nieopisanej Pustki. Dotarłem do pierwotnego źródła, miałem wątpliwości, ale nie załamałem się od ogromu tej wiedzy. Teraz dostrzegam, że tego piękna jest jeszcze wiele do odkrycia i przeżycia".
Go to the top of the page
 
+Quote Post
4 Dzięki Zielarz Gajowy za ten przydatny wpis:
aumakumma, MadziaKK, Negai1, Pożeracz Chmur
aumakumma
post 10.10.2015 - 06:11
Post #6


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 209

Notatnik


Krótko wrzucę to co zawsze.
Trening świadomości a raczej życie na bieżąco ( tu i teraz -mówią na to) daje nie tyle rozwój "mięśni " o których pisze Pożracz ale po prostu zmienia DNA. Jest to proces
nieustający i nieodwracalny. Co najfajniejsze postępuje on nie tylko w świadomych
ale i u tych ,którzy nie maja w sobie jeszcze tętniącej Świadomości.Wiem mi się ,że wibracja świadomych zmienia nie tylko ich samych ale wszystko wokół.Dlatego żyjmy świadomie a reszta sama się zrobi. Uszlachetnianie siebie uszlachetnia wszystko i wszystkich wokół. Można pomóc sobie do pobudzenia świadomości specyfikami ale to teraz tak nie działa. Jest raczej dla tych ,którzy nie są indygo a chcą łatwiej i szybciej się rozwinąć . Dostępne środki dziś to już nie szamańskie kamertony a szajs z zabrudzoną energią .

Obejżyjcie dla jasności filmik ,który to lekko ale dość szczegółowo i racjonalnie tłumaczy wiedźma Anja.
http://porozmawiajmy.tv/psychodeliki-oraz-...dzma-anja-ania/

Dodam jeszcze dla zainteresowanych,że wspaniały sposób na leczenia ciała ,umysłu rozwoju szyszynki są pijawki lekarskie dające czysty ,naturalny i nieprzedawkowany czarodziejski zawis świadomości podczas zabiegu. Stawianie ich w tylno-bocznej części potylicy odwapnia szyszynkę (popularne w społeczeństwie ludzi naszych czasów).Można dalej stawiać je na czakramach ale to dla bardziej zaawansowanych szamanów bo wiąże się z kolejnymi etapami pracy z tym magicznymi magicznymi pierścienicami. Faktem jest ,że te zwierzaki zdrowo pomagają walczyć np. z HARP. Zwierzaki mają w sobie 100 przebadanych związków a działanie pozostałych 300 jest jeszcze nieznane. Efekt terapeutyczny utrzymuje się w organiźmie 3 miesiące a pijawkowe związki krążą w ciele jeszcze przez 9 miesięcy.
Efekt haju jest bardzo delikatny ale sprzyja medytacji i ustawianiu DNA,poszerzaniu świadomości i może dlatego natura tak to ułożyła ,że poczucie spokoju i opanowania przestrzeni świadomie jest wielki i długotrwały. Starożytni też ich używali ale gdzie sobie je stawiali? Trzeba samemu doświadczyć wszystkiego powoli i spokojnie.
Nie mam czasu opisywać tu moich doznań ale są super i dla mnie są święte.
Tylko strasznie swędzą miejsca ukąszeń na drugi dzień.Są specyfiki na złagodzenie ale ma się cały czas pamięć o seansie przez te swędzenie. Z czasem przechodzi ale to przy 2 lub 3 kuracji. Szyszynka jest jak nowa. Wracają świadome sny i jest megadobre samopoczucie. Jestem pewna,że pomagają przez to na pewno na depresję. a idzie niestety jesień:) Pozdrawiam i życzę wszystkim bycia tu i teraz aż do końca fizycznego życia. potem to już tylko błoga wieczność w domu ojca i wszędzie gdzie tylko sobie pomyślimy być .Rozwój tu pomoże nam potem TAM. Ave!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
4 Dzięki aumakumma za ten przydatny wpis:
Konopix, Negai1, Se7en, Szaweł
aumakumma
post 10.10.2015 - 06:12
Post #7


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 209

Notatnik


O wyszło mi o 7:11 super liczby!
No i oczywiście zamiotę miłością : KOCHAM WAS!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki aumakumma za ten przydatny wpis:
Konopix
Negai1
post 10.10.2015 - 13:39
Post #8


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 182

Notatnik


Zgodzę się ze wszystkim co tu piszecie :) Tylko Pożeraczu, za kreatywność i tego typu rzeczy nie odpowiadają żadne ,,mięśnie" tylko mózg, który w ramach ćwiczenia kreatywności zwiększa ilość i zagęszczenie neuronów w danym ośrodku mózgu, co powoduje że jesteśmy zdolni do jeszcze większych przejawów tejże kreatywności.

A co do energii- to ja polecam medytacje, są różne wizualizacje które pomagają nam się oczyścić i usprawnić przepływ energii. Warto jednak dodać że praca z energią powinna trwać non stop. Tzn. poprzez wysyłanie dobrych myśli i świadomość życia usprawniamy naszą energie życiową :)
Dlatego warto nie ograniczać się tylko do np. 30 minut medytacji dziennie ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
3 Dzięki Negai1 za ten przydatny wpis:
nosołamacz, Pożeracz Chmur, Szaweł
Pavveł
post 10.10.2015 - 15:59
Post #9



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Zauważ, że pisałem "mięśnie" w cudzysłowie, żeby nie skupiać się na tym, jak to jest zbudowane, ale jak to działa w rezultacie, a metafora, przyrównanie do mięśni wydaje mi się na miejscu.
Poza tym mózg też mięsień.
A jeśli już tak pilnujesz poprawności biologicznej, to ciekawy jestem czemu nie zwróciłaś nic, a nic, uwagi na słowa Aumy o zmianie DNA.

A wracając do tematu, czasem mam wrażenie, że aby odzyskać/nabrać dobre dostrojenie, energię, trzeba.... zapomnieć o energii. Nic nie wizualizować, nic nie wymuszać, nie udawać że ma się to całkowicie pod kontrolą, zapomnieć o wszelkich systemach i filozofiach i być po prostu człowiekiem, "łysym", "nagim" człowiekiem, zastanowić się jacy chcemy być i zacząć tym żyć, jakbyśmy tacy już byli...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Pożeracz Chmur za ten przydatny wpis:
nosołamacz
Negai1
post 10.10.2015 - 17:49
Post #10


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 182

Notatnik


Nie zwróciłam na to uwagi bo kiedyś już spotkałam się z podobnym twierdzeniem, nawet takim że człowiek może mieć więcej niż 2 nici DNA pod wpływem rozwoju. Ale nie ma na to żadnych dowodów za ani przeciw, nie wiadomo jak to do końca jest.

Moze nie chodzi o samą wizualizacje energii ale życie świadome po prostu. Faktycznie jest to zdecydowanie ważniejsze ale można od czasu do czasu ,,pobawić się" w wizualizacje.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Negai1 za ten przydatny wpis:
Pożeracz Chmur, Szaweł
Pavveł
post 10.10.2015 - 18:29
Post #11



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Tak na marginesie to lajkuje te drugie części Twoich wypowiedzi, ktore sa na temat ;p
Co do zmiany DNA pewne osoby lubia sie strasznie tym poslugiwac jakby to byl jakis pewniak, jakby oni przez to mieli jakas specjalna wiedze, i jakby ta kwestia zmiany DNA cokolwiek wnosila do wiedzy czy madrosci... a tu zonk. Bo trzeba zacząć od tego, ze dzis nauka nie zna czegos takiego jak zmiana DNA (chyba, że mutacje poszczególnych komórek; chyba, że się mylę, to mnie poprawcie), zas empiryczne doznania wszelkich przemian nijak nie implikuja takiej teorii, ktora jest mocno na wyrost i po prostu wzięta z palca. Ale fajnie brzmi. I to tyle.
Nie wystarczy gdzieś coś przeczytać, zeby stalolo sie to prawdą.
Dużo różnych teorii krąży po necie i w umysłach ludzkich. Ludzie tak pragną odpowiedzi na wszystko oraz łatwej i szybkiej drogi, że łykną niemal każdą bezsensowna czy naiwna bujde i beda sie oszukiwac zawezajac do niej swoja percepcje, aby wygodne gniazdko posiadania odpowiedzi i braku potrzeby podazania za nimi wiecej, nigdy juz nie zniknelo. Ale zniknie predzej czy pozniej, kiedy w koncu dana osoba doswiadczy czegos nowego i dany światopogląd nie zniesie dluzej konfrontacji z rzeczywistością. Nie hejtuje, tylko mowie jak jest. "Max Kolonko, mowie jak jest" :D :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Negai1
post 11.10.2015 - 09:58
Post #12


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 182

Notatnik


No masz racje :P Dlatego najważniejsze są odpowiedzi jakie zaczerpniemy z własnego, czystego ducha, a nie z internetu ;) Każdy może otrzymać takowe odpowiedzi (w sposób bardziej lub mniej metaforyczny) jeśli uwolni się od wcześniej znanych poglądów i po prostu otworzy się na świadomość i mądrość.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Negai1 za ten przydatny wpis:
Pożeracz Chmur, Szaweł
Pavveł
post 12.10.2015 - 21:43
Post #13



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Właśnie się zastanawiam, bo wcześniej napisałem, że wg nauki nie ma czegoś takiego, jak zmiana DNA, ale są przecież mutacje, tylko że pojedynczych komórek przecież raczej. Jak to jest dokładniej? Weź wytłumacz, jak możesz :p :) ^^.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Negai1
post 14.10.2015 - 17:39
Post #14


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 182

Notatnik


Hmm wiesz ja znam tylko pojęcie mutacji ale od strony takiej jak to jest napisane w podręcznikach. Wiadomo mutacja może być spowodowana wieloma czynnikami. Ale wśród nich nie ma nic o energii życiowej itd. bo po prostu współczesna nauka nie bada takich rzeczy. Za to wiem na pewno że zostało udowodnione że medytacja powoduje szybszą regeneracje komórek nerwowych i powstawanie nowych w mózgu. Szczególnie w okolicy szyszynki która według wielu może wpływać na zdolności rozwijane w czasie otwierania 3 oka. Oczywiście to akurat tylko domysly :) Wiadomo że szyszynka jest gruczołem wytwarzającym melatonine- hormon snu. Im więcej jego tym mocniejszy jest nasz sen i tym bardziej wyraziście śnimy. To by tłumaczyło to dlaczego ludzie którzy medytują z czasem maja coraz intenssywniejsze śnienie. Niestety nauka nie potwierdziła w żaden sposób jak szyszynka oddziałuje na intuicje, jasnowidzenie itd. Może odpowiedzi powinniśmy szukać w innych częściach mózgu ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Negai1 za ten przydatny wpis:
Pożeracz Chmur
Pavveł
post 14.10.2015 - 20:02
Post #15



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Albo w ogóle poza mózgiem :)

Ale mi właśnie chodziło o to, co jest na ten temat napisane w podręcznikach, co nauka o tym mówi.

A jak człowiek za dużo się stresuje, pije alkohol i kawę, to wypłukuje magnez, a to przyczynia się do odwarstwiania się wapna z tkanki kostnej, które potem osiada na tkankach miękkich, a w pierwszej kolejności na mózgu, a tu na szyszynce. I potem taka osoba się szybciej starzeje, ma problemy ze snem, wyobraźnią, emocjami, energią, rozwojem płciowym i różnymi innymi kwestiami (wszystko to, za co odpowiada szyszynka). I nie dziwo, że takie osoby potem nazywa się wapniaki ;P x)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 15.10.2015 - 08:26
Post #16


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 6184



Magnez trzeba uzupełniać tak czy siak. Stres, alkohol, kawa dotyczy wielu ludzi, ale to nie jedyne przecież powody utraty magnezu, którego pewnie mało kto stara się uzupełnić i potem mamy takiego Kukiza czy Korwina:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park