oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Rutyna, "racjonalność", Brak Emocji, Jałowe Doświadczanie...
Pavveł
post 10.03.2014 - 18:09
Post #1



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Oto w tytule tematu wypisałem klątwy dzisiejszego świata. Nie wszyscy ich doświadczają, lecz bardzo wielu, w mniejszym lub większym stopniu i w różnych kombinacjach. Czynią nasze życie nudnym, nieciekawym, ciężkim do zniesienia, w bieżącym momencie, a ponadto nie dają perspektyw na zmianę na lepsze utrzymując nas w tych samych łańcuchach. Pamiętacie, jak byliście małymi dziećmi, jak bardzo małe rzeczy potrafiły cieszyć? Ile emocji, energii było na wyciągnięcie ręki... A teraz? Ludzie zamknęli się na wszechświat i jego potencjał, siedząc w małej stworzonej przez siebie klatce i nazwali ją "VIP Room" (ang. Very Important Person Room - pokój bardzo ważnych osób). No niestety... Wiecie jak to działa? Kiedy mózg dostrzeże na morzu wyłaniający się bezładny kształt na horyzoncie, jak tylko będzie potrafił ten kształt do czegoś przypisać, np. do masztu statku, to koniec - dalej będzie widział już nie bezładną plamę, tylko statek, chociaż mógł się pomylić co do interpretacji. Podobnie jeśli by pokazać człowiekowi kolorowy pasek materiału płynnie przechodzący z żółtego do czerwonego przez pomarańczowy i zapytać go, kiedy kończy się żółty, a zaczyna pomarańczowy i podobnie z czerwonym, wskazałby z pewnym przybliżeniem dany punkt. Każda osoba wskazałaby inny. Lecz ta sama osoba zapytana dwa razy, gdy już raz dokona identyfikacji, będzie powtarzała swój wybór. Ale zapytajcie ją za dwa miesiące, to to, co było jeszcze żółtym już może być dla niej pomarańczowym :) Umysł tak działa, że jak raz coś zawęzi, to już zawęża i zawęża, konkretyzuje, precyzuje, nadaje etykietki i szufladkuje. Przynajmniej lewa komora mózgu, z której zwykliśmy najbardziej korzystać we współczesnym świecie. Tak więc, jeśli ktoś wbije małym dzieciom, że ten świat jest zły i trzeba być złym, żeby w nim przetrwać, bardzo trudno będzie im zmienić ten pogląd, a większość kolejnych ich myśli będzie bazowało na tym pierwotnym poglądzie, choćby był nawet kompletnie nieprawdziwy. Od czasu do czasu na nowo przylepiamy etykietki, jak stare się odlepią, ale niestety rzadko tak się dzieje i w zbyt małym stopniu, by wyrwać się z tego błędnego koła. Jeśli więc ktoś z Was, co teraz to czytacie, jest w takim punkcie swojego życia, gdzie mało co sprawia Wam przyjemność, życie jest jałowe i niefajne... otwórzcie się na nowe. Zapomnijcie na chwilę wszystkiego, czego się nauczyliście i praktykujcie doświadczanie na nowo. Lecz nie zastanawiajcie się zbytnio nad tym, bo znów wrócicie do tego, co lubi lewa komora mózgu... Nie zastanawiajcie się zbytnio, bo to nie jest coś skomplikowanego, do wykminienia, a raczej coś do wyćwiczenia. Tak jak zasady gry w koszykówkę są proste, ale sama gra nie do końca i wymaga praktyki, tak i tutaj. Zacznijcie doceniać każdą rzecz we wszechświecie i odkrywać ją na nowo, otworzyć się na nową wiedzę i doznania. Pod żadnym pozorem nie twierdźcie, że wiecie już wszystko o danej rzeczy/kwestii, ale też nie powątpiewajcie, że to co doświadczacie to ciągle nie to, co mieliście doświadczać, bowiem każde doświadczenie jest prawdziwe z jakiegoś punktu widzenia, a we wszechświecie prawie wszystko jest względne (prócz absolutu i samych zasad względności :3). Otwórzcie się na nowe doświadczenie i napawajcie się nim, bo każde jest jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne, a tworzenie nie ma końca... Dopuśćcie do siebie na nowo emocje, zanurzcie się w nie, nie tłumcie ich i zobaczcie co służy Waszym emocjom, a co nie, czy rzeczywiście chcecie, jest Wam przyjemnie by się złościć, gniewać, bać, czy jednak lepiej jest z entuzjazmem patrzeć w przyszłość, doceniać i napawać się tym, co teraz i dookoła nas, i błogosławić to i wszystkich innych, którzy także doświadczają swoich, równie niezwykłych wersji życia ^^. Pamiętajcie, że logika, to tylko doradca emocji, nie na odwrót. Emocje zostały stworzone, by funkcjonowały jako główny ośrodek decydujący i interpretujący, logika zaś tylko go wspiera. Bez emocji nie bylibyśmy w stanie stwierdzić, co jest dla nas dobre, a co nie, co jest fajne, a co nie i błądzilibyśmy w morzu względności, nigdy nie otrzymując obiektywnej ostatecznej odpowiedzi... Włączcie więc w sobie emocje i otwórzcie się na nowe doznania :)
Dobrym ćwiczeniem na otwieranie się na nowe doświadczenia i czerpanie z nich przyjemności oraz uczenie się o względności rzeczy we wszechświecie jest słuchanie i docenianie różnych rodzajów muzyki, także tych, za którymi wydaje nam się, że nie przepadamy, lub także słuchanie w kółko tej samej piosenki, aż do znudzenia, ale tak, żeby nam się nie znudziła :)
To tyle. Pozdrawiam ^^. :3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Pavveł za ten przydatny wpis:
PigsOnTheWings
pigsonwings
post 10.03.2014 - 20:21
Post #2


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 877

Notatnik


"Jałowe doświadczanie" jest jałowe gdy ty je tak sklasyfikujesz, wszystko ogranicza sie do rozumowego poznawania. Ciekawie napisałeś, zgadzam sie z wiekszością, lecz np. jak ja nie lubie pewnych rzeczy nie słucham tego i na siłe nic sie nie staram odnajdywać w tym, bo to juz jest sztuczne z mojej perspektywy, poprostu nie neguje bo wiem że ludzie są pejzażem, każdy lubi co innego, i to co kto lubi warunkuje jego doswiadczenie, dorastanie, poznanie, a także pierwotna cząstka. Staram sie nie negować innych, co najwyżej pomysle, "ale gówno, jak mozna tego słuchać" ale z drugiej strony wiem że każdy mózg inaczej odbiera bodźce i je klasyfikuje, wiec otwarta negacja nie ma sensu, ide dalej.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki PigsOnTheWings za ten przydatny wpis:
Pavveł
Pavveł
post 10.03.2014 - 20:48
Post #3



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Też trochę się tutaj z Tobą zgodzę, ale nie do końca.
Pisząc o jałowym doświadczeniu miałem na myśli taką definicję, która korzysta z pierwszeństwem z empiryzmu, nie z rozumowania. Tj. pisząc o jałowym doświadczeniu miałem na myśli doświadczenie, które czujesz jako nieprzyjemne, niezależnie co sobie będziesz o nim myślał, np. ból głowy, smród wymiocin, itp. - włączają się wtedy receptory, nad którymi umysł nie ma za bardzo kontroli. Ale nie tylko chodzi mi o biologiczne doznania, ale głównie duchowe, gdzie umysł literalnie wymięka.
Co do robienia czegoś na siłę, względnie pewnie że nie warto, bo w życiu nie chodzi o to, żeby się zmuszać cały czas do czegoś, czego nie lubimy, ale... no właśnie, czasami nasze wyobrażenia co do czegoś mogą być obrośnięte barierami i uprzedzeniami, które sobie natworzyliśmy, przez co nasze doświadczenie tego jest dużo bardziej kiepskie jakościowo, niż mogłoby być. I o to mi chodzi, by wykonać takie "przymuszenie się" jako chwilowe doświadczenie. Ba, by nawet często wykonywać takie doświadczenie w celu samokontroli, bo może się wtedy wiele razy okazać, że patrzyliśmy na coś z ustalonego raz niezmiennie w przeszłości punktu widzenia, na coś co jest względne i gdy spojrzeć na to z drugiej strony, okazuje się inne. Dzięki temu nasze działania oraz doświadczenia nie bazują na nieprzyjemnych założeniach co do danych kwestii, które ze świeżej wielokątnej perspektywy wcale nie są takie nieprzyjemne, jak zakładaliśmy. Dzięki temu nasze życie nabiera przysłowiowych kolorów, bo więcej zajebistych doświadczeń, więcej radości, rzeczy, które doceniamy i którymi się zachwycamy. Tak więc myślę warto rozwijać się w tym kierunku i różni się to zasadniczo od ciągłego wymuszania na sobie zachowania sprzecznego z pragnieniami ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
g00rmik
post 11.03.2014 - 10:52
Post #4


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 271

Notatnik


Ostatnio debatowałem z przyjacielem Adamem, właśnie o doświadczeniu życiowym. I te "jałowe" doświadczenia właśnie były tematem rozważań.
I wiecie co? Jałowe są w rzeczy samej jałowe, tylko wtedy jeśli nie wyciągniemy z tego jakiegoś wniosku dla siebie. Po za tym, część doświadczeń to tło, dla pozostałych. Razem tworzą skalę porównania. Nie bylibyśmy w stanie docenić w pełni perełek, nie brnąc po szyję w szambie ;]
Rzekłem, ale przecież marnujemy tyle czasu na rzeczy mierne, nie warte uwagi, tyle czasu człowiek marnuje na dywagacje i puste rozważania, by po latach stwierdzić, że się mylił. I na sens tego Adam zrócił mi uwagę, bo nie ważny jest czas doświadczeń i decyzji, ważne są tylko momenty wyboru i wnioski jakie wyciągamy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki g00rmik za ten przydatny wpis:
Pavveł

Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park