Draq-Podroze ku swiatlosci


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 05.03.2013 - 12:28
Zapraszam na stronę www.kochaj.webd.pl na której będą ukazywać się moje publikacje. Na ten czas, są tam odnośniki do bloga i forum (kochaj.webd.pl/forum). Forum dyskusyjne nie jest jeszcze oficjalnie otwarte. Udostępniam tutaj dane wąskiemu gronu, które odwiedza notatniki. Jeżeli masz jakieś pytania dotyczące OOBE i tzw. rozwoju duchowego lub chciałbyś się w inny sposób udzielić na forum, to proszę nie krępuj się. Będę również uczestniczyć w dyskusji. Warto, by przed otwrciem oficjalnym, część informacji już tam była zawarta.

entry 28.06.2010 - 14:51
Wczorajszego ranka przeżyłem coś niesamowitego. Zawsze ceniłem sobie wyjścia w których doświadczałem moją pierwotną energie pozbawioną fałszywej tożsamości, osobowości itp. Zawsze budziłem się wtedy pełen życia, harmonii i szczęścia. Przez ok 5 lat badań różnych aspektów i ciał niefizycznych które posiadam na codzień nie wpadłem na to by "rozgryźć" ciało fizyczne. Myślałem że jak się skoncentruje na nim chwile i zapadnę w paraliż przysenny to wystarczy :).
Nad ranem ok 8:30 (nie spałem całą noc)postanowiłem się zrelaksować. Zacząłem rozmyślanie i analizowanie mojego obecnego stanu i wyciągnąłem wnioski:"zawsze jest tak że po nieprzespanej nocy położę się na chwile i nie zorientuje się nawet w którym momencie zasnę. To nie jest chyba jednak tak, że zasypiam odrazu, lecz stopniowo, tylko że nie pamiętam tego. Wiem co zrobie... nie będe na siłę utrzymywał świadomości-bo potem odpłynę nie wiedząc kiedy. Sam spowoduje że zasnę właśnie w tym momencie, robiąc to stopniowo."
Afirmowałem sobie że świadomie wchodzę w sen. Czuje jak moje ciało jest wymemłane i domaga się snu. Pojawia się zwątpienie, ale tylko przez chwile. Z moim ciałem zaczyna się dziać coś bardzo dziwnego. Czuje jak kawałek po kawałku w różnych miejscach moje ciało robi się chłodniejsze. Najpierw poczułem to na szczęce, a potem obręb się powiększał. Co dziwnego, oprócz chłodu miałem uczucie że właśnie ta cześć ciała nie należy do mnie! Pozwoliłem sobie pobyć w tym stanie, byłem ciekawy co stanie się dalej. Oczekiwałem że zapadnę w paraliż przysenny i wyjdę z ciała, ale działo się zupełnie coś innego! Po kilku minutach zupełnie przestałem czuć ciało fizyczne i nie miałem jakiegokolwiek ciała niefizycznego którym mógłbym wyjść. Świadomością byłem w jednym punkcie, gdzieś w okolicach głowy. Zawsze jak człowiek zasypia świadomie, to wraz z zaśnięciem ciała fizycznego tworzy mu sie jego projekcja-ciało astralne(tak to nazwijmy), dzięki czemu tak naprawdę nie ma momentu w którym nie miałby poczucia fizyczności. W tym stanie nie czułem jednak że istnieje w jakiejkolwiek formie. Nie czułem energii w ciele, nie posiadałem wogole ciała. Miewałem coś takiego ale tylko w obe. Pomyślałem że to pewnie dlatego że jestem w głębokim śnie. Chciałem poczuć swoje ręce i niemal natychmiastowo gdy o tym pomyślałem, to miałem do dyspozycji ręce astralne bez reszty ciała. Miałem zamiar przenieść energie ze stóp do góry. W tym celu swoimi astralnymi rękoma złapałem się w okolicach fizycznych stop i podciągnąłem ręce do siebie. Zamiast przyciągnąć energie do siebie, to przyciągnąłem siebie do stóp :D. Moja świadomość punktowa obniżyła się do okolic brzucha. Z sekundy na sekundę zapadałem w coraz głębszy trans. Nigdy nie miałem takiego poczucia zajebistości jak wtedy, miałem wrażenie że świadomością i moją wyobraźnią jestem wstanie zrobić wszystko, co jest uważane za niemożliwe. Przypomniały mi się słowa Anastazji, że by przeteleportowac się ciałem fizycznym należy być świadomym każdego atomu swojego ciała i rozczepić je składając w innym miejscu. Uważałem to za niemożliwe, na codzień ciężko jest uzyskać świadomość równocześnie kilku punktów na ciele odległych od siebie, a co dopiero tyle milionow komórek ogarnąć świadomością w jednym czasie i je jeszcze przenieść! Pozatym sądziłem ze nawet jeżeli ogarnąłbym to świadomością to przeniosłoby się ciało astralne albo jakieś inne, a nie fizyczne, co skończyłoby się projekcją astralną. To co doświadczyłem później rozwiało moje wszelkie wątpliwości:
prędkość moich myśli w tym stanie była nadzwyczajna, toteż postanowiłem poczuć wszystkie komórki mojego fizycznego ciała. Najpierw skoncentrowałem się na jednym miejscu, które przybrało formę świetlistego punkciku. Ten punkt zaczął pędzić z niewyobrażalną prędkością tworząc zarys mojego ciała fizycznego. Szybkość była tak duża że prawie w jednym czasie ten świetlisty punkt był we wszystkich miejscach mojego ciała równocześnie. Potem pojawiło się więcej punktów, które także bardzo szybko wędrowały. Ich torem nie było moje ciało, albo jego wnętrze, one je po prostu tworzyły. To doznanie było niesamowite! Dostrzegałem te wydarzenie wzrokowo, czuciowo oraz intuicyjnie. Mimo prędkości tych wszystkich punktów byłem ich wszystkich świadomy w każdej sekundzie i nie sprawiało mi to wysiłku. Uświadomiłem sobie że ciało mimo, że pozornie jest statyczne, to tak naprawdę jego najmniejsze cząsteczki ciągle wykonują ruch. Postanowiłem w ten sposób postrzec jabłko, które sobie zwizualizowałem. Najpierw stworzyłem jego kształt, a potem wypełnił się on jakby siatką trójwymiarową. Następnie po tej siatce zaczęły pędzić świetliste punkty, które w efekcie końcowym utworzyły czerwone jabłuszko. Mogłem sobie je obracać w przestrzeni jak model trójwymiarowy. Jakość obrazu była niesamowicie realna, nie musiałem go podtrzymywać by jabłko nie zniknęło, zdziwiło mnie że to wszystko dzieje się z taką łatwością. Uświadomiłem sobie że to samo dzieje się we śnie. Jak próbowałem zwolnić te świetliste punkty to jabłko się rozpadło. Cały czas czułem wszystkie najmniejsze komórki mojego ciała.. trudno jest to opisać słowami. Mój stan się pogłębiał. Zacząłem czuć jak płynie mi krew w ciele. Byłem wstanie określić z jaką prędkością i w jakim czasie krew pokonuje cały obieg. Czułem to, ale ciężko mi to jest wytłumaczyć racjonalnie w jaki sposób. Krążenie krwi przypominało przypływ fali, z góry do dołu i z dołu do góry. Było to bardzo przyjemne. Mój stan wciąż się pogłębiał i zaczęły się dziać rzeczy coraz bardziej niesamowite. Czułem bicie serca i prace wszystkich organów, to jak się ciało ze sobą komunikuje. Ogarniałem świadomością dosłownie całe ciało... postanowiłem świadomie jakoś przemieścić energie. Najpierw skierowałem ją do ręki-w tym momencie poczułem jak cała krew tam napływa, a dłoń robi się niesamowicie gorąca i pęcznieje jakby miała wybuchnąć. Energia we wnętrzu ciała poruszała się bardzo szybko. Krążyła błyskawicznie w całym ciele i trudno było ją uspokoić. Uzmysłowiłem sobie że nie jest to normalne i dzieje się tak ponieważ nie spałem całą noc. Skierowałem energie do głowy i w tym momencie ogarnęła mnie światłość. Czułem jak mój mózg się niesamowicie doenergetyzował, a wszędzie wokól mnie jest białe światło. Nie mogłem tego kontynuować, ponieważ miałem uczucie że jeszcze dłużej i moje naczynia krwionośne by nie wytrzymały (a jakoś niekoniecznie życzyłem sobie wylewu ). W momencie gdy wysłałem energie do serca, to zaczęło szybciej bić, tak samo inne organy zaczęły szybciej pracować. Uzmysłowiłem sobie że stan w którym się znajduje jest bardzo niebezpieczny, ponieważ wystarczyło ze pomyśle destruktywnie a mojemu ciało mogłoby się coś stać, zresztą miałem już kiedyś taki przypadek z ręka. Nie czułem się gotowy energetycznie, by z tego korzystać. Sądzę że jeżeli jesteśmy wewnętrznie zharmonizowani to wtedy można wykorzystywać to do leczenia itp. W tym doświadczeniu odczułem mocno energie ciała fizycznego i odrębnie energie innych ciał niefizycznych, które się w nim znajdowały. To wszystko jak pracowało.. było takie naturalne, normalne i wspaniałe. Tak skomplikowane jak i banalne i oczywiste. Po obudzeniu pojawiło mi się większe zrozumienie świata i natury. To jest takie niesamowite że mamy do dyspozycji siebie i że każdy z łatwością może osiągnąć takie stany świadomości. Trzeba się na to otworzyć, a przede wszystkim być świadomy :). Wiem że teleportacja jest możliwa... jeżeli uzyskam większą świadomość i doświadczenie w tym kierunku to napewno to wykonam, narazie jednak nie widzę w tym celu a efekty mogłyby być negatywne i destrukcyjne dla mojego ciała. Takie doświadczenia niszczą sceptyczny pogląd co pomaga w większej wierze :).

entry 08.06.2010 - 11:42
Jak draq ruszy dupsko by coś opisać w notatniku to jest cud :D. Czuje że powinienem to napisać...
Miałem bardzo dziwny, kosmiczny sen, który cechuje się specyficzną energią. Nic innego do głowy mi nie przychodzi jak słowo "kosmiczna" energia :). Bardzo często towarzyszy mi w snach w których jest przedstawiona katastrofa,koniec świata itp.
Stoję na podwórku z jakimiś obemaniakami i innymi ludźmi. wyczuwam że coś się świeci. Wszyscy spoglądają w niebo, aż nagle na horyzoncie z ziemi wystrzeliwuje fioletowy płomień, który pozostawia za sobą fioletową mgłę. Jest ona gęsta przy ziemi i im wyżej tym bardziej przezroczysta(taki gradient). Wszyscy zaczynają uciekać, niektórzy chowają się pod ziemią. Na ziemie zaczynają upadać jakby meteoryty, wszyscy panikują i ogólnie jest niezła sieka. Ja natomiast czuję spokój i wskakuje z tekstem "słuchajcie! musimy się teraz zjednoczyć! nie możemy osobno uciekać, jeżeli połączymy swoją miłość to wszyscy przeżyją!". Nie wierzyłem że ktokolwiek mnie posłucha ale jak się okazało-podbiegło do mnie kilku ludzi. Powiedziałem im, że musimy wszyscy położyć się na ziemi i przytulić ją łącząc się za ręce. Część osób przekazała tą wiadomość dalej i jeszcze dalej.. Wiadomość bardzo szybko się rozniosła niczym łańcuszki na gg. Położyłem się brzuchem na ziemie i wziąłem za ręce 2 osoby obok mnie, które zrobiły to samo. Po krótkiej chwili cała ziemia była otoczona-przytulona przez wszystkich ludzi. Było to coś wspaniałego! Wszystkich ogarnęła ekstaza jedności i miłości. Całą tą energie następnie wysłaliśmy do ziemi, która widocznie potrzebowała tego. Ludzie, którzy opletli ziemie stworzy jakby tarcze, która zneutralizowała atak meteorytów. Gdy było już po wszystkim ludzie mieli jakby inną świadomość. Nie było w nich agresji i smutku i wszyscy jakby zrozumieli... zatrzymali się :).

entry 24.01.2010 - 19:32
Wczoraj intensywnie czułem na sobie energiie, która zapowiadała coś przykrego. Dla mnie było pewne że ma to bezpośredni związek z ziemią i jej stanem energetycznym, który jak sie zdawało odczuwałem na sobie. Juz od jakiegoś czasu wrażenie, że zbliża się jakieś przykre doświadczenie, które doświadczy cała ludzkość. Mam odczucie że nie mogę się obudzić ze snu. Towarzyszy mi cały czas 24h/dobe stan jak ten w momencie gdy uświadamiamy sobie we śnie że śnimy. Może sytuacja ma się całkowicie odwrotnie. Jestem świadomy i trudno mi zasnąć-pogrążyć się w rzeczywistości. Czuje że Ziemia cierpi, jeszcze dzisiaj rugwa po locie na haiti powiedziała mi o katastrofie która tam zaszła. Szczerze nie zdziwiło mnie to, a wręcz potwierdziło moje uczucia i cyklicznie pojawiające sie sny o katastrofach na ziemi.

entry 18.12.2009 - 20:36
Pewnego Dnia postanowiłem z Rugwą zrobić wspólną podróż poza ciałem. Oboje usiedliśmy na fotelach i zadecydowałem że ja wszystko poprowadzę. Zrelaksowałem się, a następnie wstałem i złapałem Rugwe za dłoń. Z całej siły pociągnąłem i wyleciałem z nią przez okno, które było naprzeciwko nas. Byłem podekscytowany, ponieważ wszystko doświadczałem bardzo intensywnie mimo że cześć świadomości miąłem jeszcze w ciele. Lecieliśmy jakiś czas nad ziemią i wylądowaliśmy przy jeziorze, które często mi się powtarza we snach. Pochodziliśmy sobie koło drzew. Gdy chciałem gdzieś pójść to całą sytuacje widziałem z góry z trzeciej osoby, byłem tak jakby koniem od którego idą zielone strzałki do następnego celu, dosłownie jak w grze Heroes M&M. Zirytowało mnie to, uścisnąłem dłoń Rugwy mocniej, dzięki czemu byłem już normalnie w ciele astralnym. Poszliśmy wgłąb lasu i wystrzeliłem do góry. Postanowiłem zabrać Rugwe na planete, którą kilka krotnie odwiedzałem w oobe. Dostrzegałem fioletowe mgławice chwili gdy mieliśmy wylądować na innej planecie obudziłem się.
RELACJA RUGWY:
Pewnego dnia Draq i ja wybraliśmy się w podróż mentalną. Kierownikiem wycieczki był Draq, nie mówiąc mi ani słowa o celu naszej wyprawy. Dzięki temu nasza podróż mogła być bardziej swobodna;) Na samym początku zobaczyłam jak Draq chwyta mnie za rękę i razem wylatujemy przez okno naprzeciwko nas. Polecieliśmy do miejsca, w którym było dużo zwierząt – cos jak farma lub farma w lesie :D Zwierząt było tam dosyć sporo, ale najbardziej rzucały mi się w moje niefizyczne oczy konie – było ich naprawdę sporo, miałam nawet wrażenie, ze przypominają mi konie z Herosów 4, ale uznałam to za przegięcie :D
Kolejna rzeczą, która zobaczyłam było „coś”, a kolory tego czegoś były różowo – fioletowe (jak się później okazało, była to Draqowa mgławica).
Potem przeniosłam się nad jezioro i rozpoznałam w tym jeziorze to, o którym Draq opowiadał mi często. Było to jezioro ze snów Draqa.
Zobaczyłam też jak oboje wznosimy się ponad planetę Ziemia i wirujemy w przestrzeni kosmicznej.
Doświadczenia zostały nas zweryfikowane, a weryfikacja okazała się zajebistościowa :D No tak! :D


entry 23.11.2009 - 10:01
21.11.09 Miałem krótkie ale fascynujące doświadczenie. Robilem 4+1... w sumie nie myślałem że cokolwiek z tego wyjdzie bo słabo się rozbudziłem. Położyłem się na plecach a na mnie położyła sie Rugwa. Było nam tak przyjemnie że usnęliśmy natychmiast jak niemowlaki. TO pewnie też się przyczyniło do tego, że byłem w paraliży przysennym świadomie. Chciałem się natychmiast wybudzić ponieważ uświadomiłem sobie że jestem w tym stanie, ale opamiętałem się w pore i powiedziałem "zaraz zaraz, po co ja chce się wybudzać, dlaczego panikuje?". Pozostałem w tym bardzo płytkim transie. Nie odczuwałem swojego ciała astralnego jak to zwykle bywa, dlatego też zrezygnowany chciałem zakończyć to. Z ciekawości starałem się podnieść ręce i okazało się ze udało mi się to zrobić niefizycznym ciałem, które było bardzo subtelne. Odczucie było jednocześnie realne i delikatne. Zazwyczaj moje ciało astralne było twarde, masywne i nie różniący sie praktycznie niczym od fizycznego. Dotknąłem dłonią o dłoń i nie czułęm mrowienia jak zwykle to bywa w moich doświadczeniach. Wraz z dotknięciem swojego ciała niefizycznego zapadałem w głębszy trans, czułem jak faza się pogłębia natychmiastowo. Niesamowite było to, że jak podniosłem wyżej ręce, to czułem ciało astralne rugwy, które było wyżej niż fizycznie. Czułe jego strukturę i energie, procesy które w nim zachodziły. Trudno jest to opisać słowami. Domyślałem się ze było to jej śniące ciało. Wysłałem jej miłość i nagle wywaliło mnie z ciała mentalnie. Obserwowałem wizje w której Rugwa siedzi na krześle i z za jej pleców nadbiega dziecko-dziewczyna z czarnymi włosami. Rugwa była zszokowana tym ze te dziecko jest tutaj, a byla jeszcze bardziej tym ze wparowała do naszego domku i stanęła obok jakiegoś kartonu. Przyjmowałem jej emocje (rugwy) także też odczuwałem cos dziwnego, te same zszokowanie sytuacją, która teraz wydaje się smieszna i banalna.

entry 09.11.2009 - 22:00
Oobe 1:
Dzisiaj umówiłem się z Rugwą na 4+1. Obudziliśmy się o 4:30 i prawie do 6stej nie spaliśmy-rozmawialiśmy przez telefon a potem na gg. Wiedziałem że będę mieć obe,bo byłem zajebiście rozbudzony. Teraz wystarczyło poprostu zasnąć. Tak zrobiłem i po czasie stało się coś dziwnego. Pierwszy raz obudziły mnie wibracje. Spie sobie smacznie, a raczej przysypiam, a tu nagle wibracje same z siebie mnie nachodzą! Mówię: "no ciekawie, jakaś nowość". Czułem w sobie dużo miłości, ogrom dosłownie :). Przyczyniło się to do tego, że wibracje jakby weszły do wewnątrz mojego ciała, moje ciało juz nie wibrowało, było stałe, ale te wibracje rozchodziły się po jego wnętrzu i nagle cała energia skupiła się w moim sercu :) <3. Wyszedłem tak jakby momentalnie przez czakre serca. Błyskawicznie przeteleportowałem się do Rugwy, nawet nie zdążyłem dostrzec mojego pokoju. Znalazłem się odrazu nad jej ciałem tak że dostrzegałem jej twarz,która promieniała. Nagle się roześmiała :). Wtedy pocałowałem Rugwe i przytulaliśmy się. Po jakimś czasie nieświadomie jeszcze wędrowałem tym ciałem niefizycznym i wróciłem do ciała.

Oobe 2:
Leżę sobie widząc ciemność przed oczami i moim oczom nagle ukazuje się Ines z forum siedzącą na krześle. Obok niej stał jakiś koleś hipnotyzer, który odliczał: 3,2,1... i nagle pstryknął palcami. Domyślałem się ze Ines ma zapaść w trans ale nie udało się to, miała dalej otwarte oczy. Pomyślałem sobie "hehe no to siara panie hipnotyzerze" Koleś miał zmieszaną mine i pstryknął jeszcze raz ;d. Tym razem Ines zamknęła oczy i w tym samym czasie w ciągu sekundy zapadłem w paraliż przysenny. Jakby ktoś przyspieszył ten proces na taśmie. Było to śmieszne a jednocześnie zdumiewające. Mówię sobie "no to let's go" i stosuję metodę liny. Wyciągam moje astralne dłonie, dotykam je na przemian by upewnić sie czy nie są to czasem fizyczne. Uczucie miałem realistyczne ale rozpoznałem je po tym, że czułem specyficzną energie, prąd, który przepływał po nich. Następnie przyciągam ręce do siebie, znowu prostuje i przyciągam, jakbym wspinał sie po sznurze, którego nie bylo i nie czułem. Odrazu poczułem wibracje. Zaczynały sie nasilać az do nieprzyjemnego uczucia. Były takie intensywne ze bolało mnie całe ciało fizyczne. Czułem jak mój mózg luzem lata w czaszce i obija sie o jej kość, wydając przy tym dźwięk. NIe miałem jeszcze tak nieprzyjemnego doznania... poczułem krew w ustach. Postanowiłem się obudzić. Ide do lustra i otwieram usta. Zauważam zwisający kawałek policzka wewnętrznego, duży kawał mięcha. Myślę sobie... "what the hell....". Oderwałem to... żeby było śmiesznie, to było z wierzchu posypane makiem, haha ; d. Zastanawiam się "co się do cholery dzieje? pogryzłem się podczas wibracji?". Czułem się źle, obudziłem moją matke i dałem jej dłoń na moim sercu. Ona stwierdziła ze trzeba zadzwonić na pogotowie, bo serce bije mi zajebiście szybko. Nagle się budzę już rzeczywiście i okazuje się że miałem obe. Gdy stosowałem metodę liny to byłem poza ciałem już, tylko o tym nie wiedziałem. Wykorzystując ta metodę wyszedłbym z ciała astralnego innym ciałem niefizycznym,lecz w obecnym momencie nie byłem na tyle oczyszczony emocjonalnie by to się dokonało, dlatego takie cyrki... Moja twarz w odbiciu lustrzanym była identyczna jak ta w realu, co oznacza że nie doświadczałem żadnych emocji tu i teraz... jednak doświadczyłem ich przed oobe i ich skutkiem było zdeformowanie częściowe ciała astralnego. Zasypiam i budzę się znowu w paraliżu...

Oobe3. Znajduje się na ulicy gdzie rozmawiam z ojcem. Mówię mu by zaparkował jakoś samochód bo stoi na środku ulicy i inny pojazdy nie mogą przejechać. Zrobił to i zaczęlismy rozmawiać. Ojciec nawijał o pieniądzach, biznesach itp. Powiedziałem mu że nie chce od niego pieniędzy, tylko akceptacje i miłość, nie oczekuje od niego niczego materialnego. Chyba się popłakaliśmy, nie pamiętam bo rozmowa trwała dluzej i zagłębialiśmy sie bardziej szczegółowo w temat. Nagle weszliśmy do jakiegoś budynku w którym była winda na pierwszy rzut oka emanująca zajebistością. Nie jechała ona bowiem do góry tylko w bok! Trzeba było sie do niej przecisnąć z platformy wysokiej, ktora sięgała prawie sufitu tej windy. Potem sie upadało niżej. Gdy ja sie przeciskałem i mialem nogi między platformą a winda to nagle ruszyła i szybko udało mi się cofnąć nogi, bo by było po nich ; d. Poszedłem schodami do miejsca docelowego i spotykałem jakiś ludzi, którzy mówili w innym języku. Czułem jakbym był szefem tego budynku bo wszyscy mi się kłaniali i witali z szacunkiem. Szedłem dalej i nie wykorzystywałem mojej wyższosci. Spotkałem sie z jakimś mężczyzną na samej górze, jakby dyrektorem tego ośrodka. Rozmawialiśmy o jakiś biznesowych sprawach. Odwracam się w prawo i widzę przez otwarte drzwi Zbyszka na mównicy!!!! Nie wyglądało to mniej przypałowa jak podobna scena z filmu Borat haha :D. Wykręcał sie Zbychu mówiąc coś o ciałkach. Więcej grzechów nie pamiętam. Pozdrawiam :).

Entry <3

entry 07.11.2009 - 21:42
We wczorajszym śnie odwiedziło mnie jakieś dziecko. Mały niemowlak który promieniował przeogromną miłością. Nie tyle zdziwiło mnie to, że jest uśmiechnięty i zadowolony, lecz raczej to, że przemówił do mnie normalnym głosem. Powiedział dokładnie "kocham cię" w ciepły i szczery sposób i przytulił się do mnie. Dzieciak jakby lewitował nad ziemią bo widziałem go na przeciwko siebie. Czułem przeogromną rodzicielską miłość do tej istoty. Obok mnie pojawiła się Rugwa i w tym momencie dziecko przytuliło się do niej i także powiedziało że ją kocha. Potem przytuliliśmy się w trójkę i werbalnie równocześnie wyraziliśmy naszą miłość :). Coś wspaniałego <3. Nawiązała się między nami kosmiczna relacja i więź, nie idzie tego opisać. Nie zastawiałem się kim jest te dziecko, po prostu je kochałem i tylko to się liczyło. Dziwne było to, że czułem ze istota ta jest inkarnacją kota, którego widziałem u babci Rugwy. Pozdrawiam.


entry 05.11.2009 - 12:50
A jednak, co jakiś czas będę aktualizować blog, Rugwa mnie zmotywowała :). Pewnego razu, a dokładnie 31.10 bieżącego roku byłem na zajęciach jogi, pod koniec ćwiczeń jest wykonywane zawsze tzw "martwe ciało" na które wszyscy czekają, bo można odpocząć hehe :). Zamykamy oczy, przykrywamy się kocem. Muzyka i afirmacje zapodane przez Rugwe sprawiają ze szybko wpada się w trans. Tym razem na ćwiczeniach maksymalnie zaangażowałem świadomość, wiec bylem troche zmęczony, co sprzyjało relaksowi. Wziąłem kilka głębokich oddechów i postanowiłem ze spłyce go. Często tak robie gdy wychodze z ciała. Kilka swiadomie kontrolowanych-płytkich oddechów sprawilo ze juz podświadomie zaczalem oddychać bardzo slabo, jakby wogóle. Nie miałem uczucia fizycznego nabierania i wypuszczania powietrza, tylko jakbym wogole nie oddychał fizycznie, a powietrze delikatnie samo wchodzilo i wychodziło z ciała, bez angażowania w to płuc. Zobaczylem wyraźnie przed oczami postać siedzącą w lotosie, była zbudowana z samego szkieletu, kości, jedynie jej czaszka byla mocno wypełniona światłem. NIe wiem czy to było przed tą wizją, czy po, ale zacząłem wyobrażać sobie, że moje ciało umiera, wysusza się, gnije i zmienia jakby w proch od stóp wzwyż. W momencie gdy zacząłem sobie to wyobrażać to moje stopy natychmiastowo odrętwiały, ogarnęło je maksymalne rozluźnienie. Paraliż przysenny ogarniał mnie coraz wyżej podążając za moją wyobraźnią. Czułem, ze moje cialo faktycznie obumarło i pozostała mi ta reszta, której nie unicestwiłem świadomością. Podążałem tak coraz wyżej aż natrafilem na blokadę. Nie moglem zniszczyć głowy, byla twarda, mocna. Nie moglem sobie nawet wyobrazić ze obumiera. W momencie gdy z całej siły zaangażowałem koncentracje, to nagle w jednym momencie czulem jak energia wybucha mi od podstawy kręgosłupa az do głowy,którą rozświetliła ją jak żarówkę. Światło sie rozbłysło i widziałem biel, mimo ze było ciemno w pomieszczeniu. Równoczesnie zapadłem natychmiastowo w paraliż przysenny i poczułem zajebiście silne wibracje. Jeszcze chwila i bym wyszedł, ale postanowiłem się przebudzić. Moj oddech przyspieszył i czułem jeszcze drgawki. Opowiedzialem o doswiadczeniu Rugwie podczas, gdy reszta jeszcze beztrosko leżała.

entry 01.01.2008 - 18:23
Od jakiegoś czasu nie umieszczam moich doznać poza ciałem na blogu i tak pozostanie już.

entry 26.12.2007 - 11:14
W momencie, gdy wychodziłem z ciała nagle porwała mnie energia. Pomyślałem, że to Conchita, a ku mojemu zdumieniu ukazał się Bruce lee. Byliśmy na małej hali, było jeszcze kilka osób. Zacząłem się z nim jak zwykle poklepywać, był niesamowicie szybki, ahh te opanowanie. Ja byłem zdezorientowany, nie wiedziałem kiedy zaatakować, a on to wykorzystywał do swojego ataku. Raz udało mi się go uderzyć. Widać było opanowanie w jego oczach. Pogadaliśmy ze sobą werbalnie po angielsku, mimo iż angielskiego nie znam. Powiedziałem mu na koniec„i love You!” bardzo głośno i przytuliłem go. On się uśmiał, tego uśmiechu nie zapomnę nigdy i ciepła. Popatrzyłem się na niego, potem pokazał mi parę ruchów, które zaraz po obudzeniu zacząłem ćwiczyć. Pamiętam miał lekki zarost, wszystko było nadzwyczaj realne. Za każdym razem, gdy spotykam brucea, to kontynuujemy to, co skończyliśmy w poprzednim spotkaniu. Przekazuje mi bardzo dużo wiedzy, która mi się przydaje. Pozdrawiam Cię Bruce.
Po jakimś czasie ponownie trafiłem do paraliżu przysennego, leżałem i podniosłem rękę leciutko. Zorientowałem się że nie jestem w domu, lecz w szpitalu, leżałem na Sali operacyjnej a obok stała ta dziewczynka z przeklętego obrazu. Potem mnie przeniosło do babci, obok mnie siedziała gruba kobieta, która czekała aż otworze oczy. Przypomniało mi się, jak byłem mały w dzieciństwie, gdy się budziłem, to przez powieki widziałem i odczuwałem obecność grubej kobiety, która czekała az otworze oczy. Bałem się je otwierać wtedy, wiec miałem zamknięte, mimo iż dalej widziałem ją. Chciałą mnie zabić, udusić, czekała na to. To była ta sama identyczna Kobieta, odczuwałem od niej tą samą wrogą energie. Chciałem poruszać rękami astralnymi, ale niechcący ją dotknąłem. Uświadomiłem sobie iż być może ta Kobieta to ja sam, mój problem z którym fatyguje się od dzieciństwa, który muszę rozwiązać. Wyciągłem ręke i przywołałem MTJ. Ku mojemu zaskoczeniu przyleciał Darek Sugier. Nie widziałem go ale czułem jego obecność. Nie podał mi ręki, powiedziałem do niego „ale Ci śmieszno co? Wyciągnij mnie proszę zamiast się śmiać na boku”. Ostatecznie odleciał hehe, więc postanowiłem sam wyjść mimo iż wiedziałem że nie mam dostatecznie energii. Po wyjściu zasnąłem automatycznie. Pozdro Darek i reszta :).

entry 14.12.2007 - 23:50
Obudziłem się o ok. 4:00. Dokuczliwy ból żołądka sprawiał iż utrzymywałem świadomość, w ten oto sposób wszedłem w paraliż. Tak sobie leżałem i snułem plany. Postanowiłem skontaktować się z astralnym przewodnikiem. Nigdy jeszcze mnie nie wyciągał za moją prośbą, wiec wystawiłem astralna rękę do góry i powiedziałem „astralny przyjacielu, proszę wyciągnij mnie z ciala i zaprowadź do yybci”. Poczułem natychmiast uścisk (chyba kobiecej) ręki (za chuda to ona nie była :P). Poczułem wielką więź i miłość. Lecieliśmy razem wysoko nad ziemią, nic nie widziałem, ale czułem W wkrótce się wzbudziłem do paraliżu, bo brakło mi energii. Wyszedłem ponownie z ciała i usiadłem na łóżku, myślałem o tym, ze nie chce iść przez lustro, ponieważ źle się czuje, a nie chce zobaczyć potwora przed sobą. Ten natłok myśli spowodował iż przebiłem się przez ścianę i poleciałem do sklepu. Uświadomiłem sobie że poruszam się mentalnie, myślami, a moje ciało astralne zostało przy łóżku wtedy, gdy myślałem o lustrze. Skupilem się na nim i odzyskałem znowu ciało astralne, którym się poruszałem. Eksperymentowałem z wypieraniem cial, czasami do się dzieje mimowolnie. Różnica jest taka, ze astralnym poprostu się porusza, nie trzeba myśleć o ruchu – go się wykonuje jak fizycznie. Mentalnie trzeba myśleć o tym gdzie się leci. Ciało mentalne w pewnym momencie uzyskało kontrole i zapadłem w sen. Obudziłem się i postanowiłem znowu wyjść z ciała. Położyłem się w pozycji, w której zasypiam i zaczałem wywoływac wibracje. Procedurę ciężko opisać, będąc obudzonym mam taką zdolność, ze spinam takjakby nie fizyczne mięsnie, co doprowadza do mocnego przepływu energii, po jakimś czasie jest tak jakby wyladowanie i telepocze całym moim ciałem. Podczas paraliżu, gdy to wykonam to doznaje wibracji. I gdy tak leżałem na boku, to wywoływałem stopniowo wibracje, zaczęło się najpierw falowanie, potem zapadłem w paraliż i ostatecznie wibracje. Nigdy nie miałem tak silnych. Zaczęły się piski.. Miałem istną orkiestrę w głowie. CO najciekawsze, słyszałem fale identyczne do tych z brain wale generator, jakbym założył słuchawki i odpalił bwg’ena. Usiadłem astralnie i odzyskałem wzrok. Patrzyłem na moje dłonie, na cale ciało. Zacząłem dotykać się palcami i przypatrywać im. Wszystko było identyczne jak w fizycznej rzeczywistości, na moment miałem wątpliwości, czy to faktycznie jest Obe. W tym celu uszczypałem się klatki piersiowej i pociągłem mocno za skóre. Ku moim zdziwieniu rozciągła się jak guma. Uszczypnąłem się i nie poczułem bólu wiec miałem dostatecznie dużo dowodów na to, ze jestem ciałem astralnym. Dotykałem swoich kości i były twarde, nie szło ich przebić, albo złamać. Zaczałem ładować czakry od dołu, robiłem to starannie i powoli (wykonywałem to astralnymi rękoma). Potem znów bawiłem się ciałem wyginając je. Skupiłem uwagę na oddech. Czytałem w Internecie ze podczas paraliżu jest bardzo płytki oddech, a ku mojemu zdziwieniu oddychałem głęboko i normalnie jak lekko zrelaksowany. Dalem palec na klatke piersiową i przeciągałem do góry, w momencie gdy zaczyna się szyja, skończyła się skóra, odstawała ona w taki sposó, ze mogłem ją zciągnąć całą z siebie, ale już nie kombinowałem ponieważ nie chciałem się obudzic kaleką hehe. Takjakbym miał jakiś strój płetwonurka, który kończy się na szyi. Robiłem wiele eksperymentow jeszcze, części nie pamiętam, a czesc opisuje w artykule. Miałem wrażenie ze przebywałem dłużej poza cialem, niż spałem.

Dodatek: Przed pierwszym obe, było mi cholernie zimno. Myślałem o Yybci, ponieważ chciałem się do niej dostac w Obe, ona gdy opisywała swój sen, to mówila mi ze trzymałem ją za dłoń i że byłem bardo zimny. Jakiś przekład symboliczny jest, tym bardziej ze to się działo w tym samym czasie.

Pozdrawiam i do jutra oneironauci.

entry 12.12.2007 - 11:54
Rano ok. godziny 6:45 obudziła mnie siostra do szkoły. Powiedziałem jej ze dzisiaj nie ide, więc się położyłem dalej. Ona mnie dalej wypytywała, dzięki czemu rozbudziłem świadomość. Gdy ostatecznie zasnąłem, to byłem świadomy swojego snu w momencie, gdy się wybudzałem. Szybko cofnąłem się do ciała i odczułem, że jestem w paraliżu przysennym. Poruszałem astralnymi kończynami i powiedziałem: „wyjdę eteryczne, za pomocą wibracji”. Wywołałem wibracje samodzielnie, takie mocne jak nigdy dotąd hehe. Nic to nie dało więc postanowiłem nie tracić energii. Przypominałem sobie różne metody i wpadła mi na myśl metoda spadochronu. Odczułem, że lece na dół i faktycznie przycięło mnie do łóżka i potem szybko do góry jakbym włączył spadochron. Wybiło mnie do góry. Byłem od razu doskonale dostrojony więc nie musiałem się dostrajać. Postanowiłem przyjrzeć się w lustrze, bo amena zastanawiało, jaka zasada panuje poza ciałem odnośnie lustra- czy to faktycznie jest nasze odbicie i czy dokładnie symetralnie się odbija. Gdy poszedłem na przedpokój tam gdzie jest lustro, to się wystraszyłem i powiedziałem: „o kurcze co to jest! To nie jestem ja… cholera tego jeszcze nie było… jak się źle czułem to miałem zmasakrowaną twarz w Obe.. ale teraz nie umie siebie poznać!” Widok był bardzo straszny, ale opanowałem emocje i podszedłem bliżej lustra. Przyglądałem się mojej twarzy, potem zaczęło mnie to śmieszyć uświadomiłem sobie ze wyglądam jak moja babcia, coś jakby mieszanka mnie i babci hehe. Miałem siwe wygięte brwi, nos spłaszczony a oczy szeroko ustawione. Totalna metamorfoza. Poruszałem prawym kącikiem ust, by sprawdzić jak się zachowa duplikat. Okazało się że u niego też się ruszyła prawa cześć ust, zamiast lewa. Odbicie nie było symetralne. Gdy przymknąłem prawe oko, to u niego tez się zamknęło prawe tak, ze obraz nie nakładał się na siebie. Teraz mam odpowiedz. Uświadomiłem sobie, że to nie jest odbicie lustrzane, lecz duplikat ciała astralnego. Manifestujemy go w czasie przyglądania się w lustrze, dlatego jego widok jest proporcjonalny do stanu zdrowia i emocji. To co robi nasze ciało astralne, to wykonuje każdy klon, było tak w przypadku mojego poprzedniego doświadczenia (wychodząc ciało astralne ustawiłem tak ze głowa była na ręce, przez co otworzyły się usta, poza ciałem tez odczowalem ze mam otwarte usta) dlatego przed lustrem jak podniesiemy prawą rękę, to też się podniesie prawa ręka klonu, a nie lewa, jak być powinno w przypadku prawdziwego odbicia lustrzanego. Poza tym, jak patrzyłem pod kątem na lustro, to też siebie widziałem, a nie powinienem. Po tym, gdy przyglądałem się w lustrze otworzyłem drzwi wejściowe, nie przenikałem przez nie tylko jak w fizycznym świecie otworzyłem zamek i nawet zamknąłem za sobą drzwi. Schodziłem po klatce schodowej i przyglądałem się szczegółom. Gdy wyszedłem już na podwórko, to stanąłem i oddychałem głęboko i powiedziałem „panuje nad swoimi emocjami”. Nagle zaczął padać deszcz, przyglądałem się w kałużach kroplom spadającego deszczu. Odczuwałem deszcz na całym swoim ciele. Zobaczyłem jak w moim kierunku idzie znajoma mi z twarzy kobieta. Podszedłem do niej i pocałowałem, nie protestowała- wręcz przeciwnie. Chciałem tym okazać, że ją kocham, mimo iż jej tak naprawdę nie znam, odczuwałem więź. Podszedłem do kiosku i się obudziłem świadomie do paraliżu, resztę podróży dokańczałem mentalnie, myślałem o tym co robie, mimo iż tego nie widziałem, ani nie czułem. Gdy się obudziłem, to z mojego pokoju spojrzałem na lustro, odbicie idzie na kuchnie. W tym samym miejscu na początku Obe stałem, gdy przyglądałem się twarzy. Zobaczyłem coś zaskakującego, w odbiciu lustrzanym ujrzałem moją babcie., tą samą w którą zamieniłem się wcześniej. Myślałem przez chwile ze dalej śnie, ale poszedłem do kuchni i się okazało, że moja babcia przyszła jakieś 5 minut temu i gadała z mamą. Bardzo dziwne prawda? Babcia powiedziała bym się ubrał, bo chciała iść ze mną do sklepu. Mama chciała wziąć parasol, ale babcia mówiła ze nie pada, bo była przed chwilą na dworze. Ja powiedziałem, że pada (ponieważ w Obe byłem nie dawno i padało). Wyszliśmy na dwór i faktycznie okazało się że pada. Co najlepsze.. gdy przyglądałem się kałużom, okazało się że leżały w tym samym miejscu i była ich taka sama ilość jak w Obe. Eterycznie zawsze dostrzegałem identyczny duplikat świata fizycznego, ale w astralnym też idzie zobaczyć pod tym warunkiem, że emocje zbyt bardzo nie będą zniekształcać obrazu. Gdy w ogóle go zniekształcają, to wtedy zrzucamy ciało astralne, jest nam niepotrzebne ponieważ nie jesteśmy go świadomi.

entry 12.12.2007 - 11:00
Witam, chciałbym was poinformować, że od dzisiaj zaczynam prowadzić swój dziennik podróży astralnych. Myślę ze moje doswiadczenia mogą być ciekawą lekcją dla innych osób, oraz że jest to cenna rzecz, do której warto powrócić po latach i powspominać. Pozdrawiam :).

 
Mój obraz