MadziaKK - Notatnik Obe, Blog


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V   1 2 3 > » 
entry 29.06.2016 - 09:25
Tyle razy przez to przechodziłam , podobną ścieżką myślenia, ale oczywiście nie tą samą... że aż zapiszę, i już nie będę musiała sobie tego przypominać ciągle na nowo...

Od czego zacząć... Wiesz, że opierasz się na tym, czego doświadczyłeś, tak? Nom, tak robi każdy człowiek, tak został stworzony, żeby doświadczać. Nic w tym nie ma złego, nit cię za to nie powinien oceniać, ja ciebie nie oceniam. Podaję fakty. Nie obrażaj się i nie zamykaj w skorupie od razu, nie próbuj negować tego co napiszę, bo nie o to mi chodzi żeby komuś zaszkodzić czy wyśmiać. Nigdy! Wręcz przeciwnie, chcę dać powód, żeby z tej skorupy wyjść i naprawdę nikomu nie zależy na tym, żebyś się w niech chował. Jeśli to czytasz, znaczy że jesteś gotowy i dasz radę.

Weźmy mój przykład, jestem, byłam optymistką całe życie. Ostatnio jednak to życie mi dopiekło. Rozmyślałam o tym nie raz, wkurwiałam się nie raz. Przeanalizowałam sytuację z każdego punktu widzenia, to znaczy każdej osoby biorącej w tym udział. Znam powody dla których zrobiła, czy postąpiła właśnie w jakiś sposób każda osoba z tego, co mnie spotkało. I niewiele to zmienia. Sama wiedza nie jest tym, co uwalnia od czegoś... Nie będę się skupiać na tym, co znasz, chciałabym, ci pokazać, że można inaczej, i moje doświadczenie nie musi być tym, co mnie przygniata. Ludzie na około nie muszą być tym, co nienawidzę. Naprawdę wystarczy tylko jedna osoba, która w ciebie uwierzy, byś stanął na nogi. Nie mówię, że chcę, żebyś wybaczył od razu wszystkim którzy cię zawiedli, i tym, którzy dali ci złe doświadczenia. Ale cały czas masz wybór. Jak postąpić, jak powiedzieć, co powiedzieć, co pomyśleć, komu zaufać, komu przestać ufać. Z czym dać sobie spokój. Możesz być sobą, opanować strach. Tego strachu który nosisz w sercu ludzie się boją. Ty się chowasz, a oni boją się twojej "złej" natury. I wydawało się że najlepszym wyjściem będzie jak będziesz zły/zła... wiem, że to się wydaje być najlepszym wyjściem, ale tak chcesz żyć? Ja nie chcę, każdego dnia mam wybór. Nic nikomu nie muszę udowadniać i nikomu nie muszę dawać dowodów na to jaka jestem. Chcę być sobą i robić tak jak czuję i nic nikomu do tego. Ludzie naprawdę boją się tylko strachu, tego, który okrywa kogoś, kto się boi, wyczuwają ten strach, nazywając inaczej.

Takie nastawienie na zły świat, jeszcze bardziej pogłębia to, że ludzie odbierają strach i sami się boją, bronią się przed tymi których się boją. I tak w kółko... I to doświadczenie nie ma wyjścia , nakręca się tak, aż coś pęknie, aż ktoś powie sobie stop.

Nie ma wyjścia, nie ma rozwiązania, nie ma czego szukać. Zatrzymanie się jest tym, co trzeba zrobić. Powodzenia!

Tak na zakończenie, o czym chciałam napisać pisząc ten tytuł. Paradoks w doświadczania jest w tym, że właściwie ciągle, każdego dnia mamy wybór tego kim być, jak się tworzyć na nowo, a wybieramy stare utarte ścieżki z doświadczenia. A to życie może być naprawdę piękne, jak obiecywano, że będzie przy narodzinach. :)

entry 19.06.2016 - 18:56
Od jakoś niedawna staram się popatrzeć w słońce, i się udało. Nic mi nie jest, jakoś piszę na klawiaturze, nic mnie nie boli. Widzę tylko jakby bez skupiania się czy robienia czegokolwiek dodatkowego coś co jest, a tego zwyczajnie nie widać.

Zobaczę czy to zniknie, czy po prostu będzie kilka godzin.

Jakby ktoś chciał próbować, to na początek radzę przymrużać oczy, bardzo ;p Ja lubię tak obserwować tęczowe, chociaż może nie zupełnie, kolorowe rzęsy, których nie widać jako rzęsy a jak takie małe niby ulotne tęcze.

To mi pomaga uspokoić myśli i przestać się bać przyszłości...

entry 03.05.2016 - 10:11
Miałam przejrzysty sen. Taki z przesłaniem.

Na końcu mniej więcej, zaszłam z grupą ludzi na wzgórze. Spodziewałam się tam mieć najpiękniejszy widok na zachód słońca jaki chcieliśmy wszyscy zobaczyć. To było coś do czego każdy dążył. Szłam z przodu i tylko jedna osoba szła za mną. I się okazało że tylko jakaś taka, która mnie raczej prowadziła i podpowiadała, niż chciała obejrzeć coś nowego. Nawet nie zauważyłam jak grupa się "rozpłynęła" a ja ciągle szłam do przodu żeby mieć ten najpiękniejszy widok na zachód słońca i część krainy jaki oblewał swoimi promieniami w różnych kolorach... coś przepięknego. Weszłam na koniec jakiegoś wzgórza - tak! Nataki widok liczyłam. Przepiękny, i zaczęłam się zachwycać. Nagle przede mną wyrósł jak spod ziemi wielki kamienny budynek z mocną wykuwaną bramą. Brama wielka. Zasłania mi mój zachód słońca! Co jest? Szybko zainteresowałam się jednak tym, co było za tą bramą, promieniało wszsytko jakąś energią, tak przyjemną i spokojną, że... właśnie tego mi jakoś brakowało w moim życiu. Tak właśnie tego, to mnie zawsze przyciągało jak magnes. Przewodnik obok mnie, jakby nie szturchnął, żebym weszła, przesunęłam się do przodu, brama sama się otworzyła. Wielka potężna, otwierała mi świat do którego tęskniłam. Skupiłam się, co tam jest? Wiedziałam, nawet nie wchodząc. Tak. To taki spokojne poczucie spełnienia. zwyczajne, pogodne, spełnione, spokojne. Jakbym zajrzała tam myślą (mentalnie) że siedzą tam mnisi i jedyne co robią, to oglądają ten zachód słońca, na który przyszłam. Ale w tym jednym momencie, jak zaczęłam przechodzić przez bramę, wszystko co miałam przed oczami zniknęło. Wspomnienie o tej grupie, której chciałam coś pokazać wróciło... To nie twój czas - jakbym odebrała od przewodnika.

Smutna leżałam tak jeszcze trochę.

:/

To do czego miałam wracać w porównani do tego, co widziałam za tą bramą, było... nie dla mnie? :(

entry 02.05.2016 - 17:35
Dopóki jeszcze testuję wszystko na sobie, chciałaby zapisać, jak zacząć medytować, żeby coś z tego wyszło, a nie było tylko siedzeniem czy leżeniem i zwykłym odpoczywaniem. Chociaż na dobrą sprawę o poczucie relaksu, dobre samopoczucie tu chodzi najbardziej. Nie ma się co rozpisywać, jaki to uczucie, zapomnij o tym, że ktoś da ci gotowy przepis. Ani na medytację, ani na twoje życie ;p Chciałabym ci to jedynie przybliżyć.

To czego potrzebujesz już jest. "Wszystko" jest, i "wszystko" jest dostępne. Są tylko ograniczenia, które z życia robią skomplikowany labirynt.

Medytacja to stan, w którym wiesz, co myślisz. Uwaga skupiona na tym, co myślisz, nie jest przesunięta na zewnątrz ciała, i ciebie. Zwiększa się rozdzielczość czasu, zaczyna płynąć trochę inaczej i masz na to jakiś wpływ. Skupienie energii na myślach, jest właściwie tym, że już można zauważyć różnicę tego jak inaczej można postrzegać świat.

Cokolwiek robi ciało fizyczne, ma instrukcje, da się w medytacji podejrzeć to jakie to są instrukcje i jakie myśli tym sterują. I to jest chyba najciekawsze w tym na początek. Rozpoznanie energii myśli, jakichkolwiek, bez "zasłaniania ich".

Ja w miarę upływu czasu, jaki poświęcałam na medytacje, zaczęłam obserwować i odkrywać całe swoje dzienne życie, w tym właśnie stanie medytacji. Było to dla mnie chyba równie ciekawe jak pierwsze czy drugie wyjście z ciała fizycznego.

entry 01.04.2016 - 18:38
Jedno jedyne co mnie do razu i z miejsca podnosi na duchu... polecam sobie przypomnieć to uczucie, że wszsytko będize dobrze.
Naprawdę.

entry 06.03.2016 - 13:51
Piszę i kasuję... nie chcę przenosić do swojego notatnika tego, co mnie dołuje. A jakoś zdecydowałam się napisać tutaj dopiero, jak to co mnie trzymało w swoich szponach, odpuszcza.

Tak, mnie też to dosięga. Może nie będę porównywać czy mniej, czy bardziej. Głupota ludzka i świadomość tego, że coś się robi dla czyjegoś dobra, jest dla niektórych wystarczającym usprawiedliwieniem. Nawet jeśli to kłamstwo w żywe oczy.

I to mnie w ludziach dołuje, i to, że przez takich ludzi znajduję się w sytuacjach życiowych, przewidzianych dla nielicznych. Wybranych. Z "marginesu" społecznego. Takich ludzi bardziej wrażliwych, i czułych na zranienia. Zbyt wrażliwych, żeby się otrząsnąć i udawać że to co ich spotyka jest normalne. I zbyt rozumiejących sytuacje, żeby nawet próbować walczyć z wiatrakami. Często za to zamykający się w swoich skorupach zła i chęci zemsty...

I to nie jest normalne. Nie powinno być w cywilizowanym świecie, za jaki się uważamy, my jako ludzkość 21 wieku.

Ale w sumie miałam nie pisać, tego co mnie dołuje. Właśnie mój notatnik jest też tym, co mi pomaga "wrócić do siebie". Wierzyć, że ludzie są dobrzy. I mieć radość z życia.

Tak, więc, pomyślmy...

entry 31.01.2016 - 19:54
takie poczucie tego, że to prawda, jesczze sie upewniałam. Tak logicznie myślałam, i to był real nie sen. A potem się obudziłam. Taaa... bardzo zabawne

Jak sobie przyponinałam, co mi się śniło... no coż to już nie brzemiało w tych realiach tak logicznie :)

entry 08.01.2016 - 11:57
Wczoraj przed snem robilam medytacje, i podobno byla przelomowa. Nie napisze nic nowego, wiec nie napisze nic. To jednak podobno bede wspominac bardzo dlugo...

No nic zobaczymy.

Zaczyna mnie troche denerwowac, ze wiem, jak zostana preczytane moje slowa i jakbym nie mogla napisac wszsytkiego, jakies glupot tez. :/ Bo niby wszsytko bedzie potem studiowane slowo po slowie... masakra jakas ;p

entry 03.12.2015 - 12:37
Ale miałam sen... jakby

Stałam przed lustrem, robiłam coś co nie jest akceptowane... a przynajmniej uważane za niedobre. Ale już bez wyrzutów sumienia zaczęłam przed lustrem ściągać coś... skórę, bo zaczęła odstawać... Dopiero jak ktoś podszedł, "jego oczami" zobaczyłam, że robię coś niedobrego. Zastanowiłam się chwilę i jak znowu spojrzałam na odbicie w lustrze. hym, ale fioletowa ta skóra, wcześniej nie zauważyłam, że chciałam się chyba dopasować i wyszło że trochę przesadziłam z kolorem... z czasem się stała ciemno fioletowa. Ale ją sobie zdejmuję, zadowolona, że pod spodem jest zwykła nieopalona skóra, zwyczajna, niemal biała, kończę to co zaczęłam. Czuję dezaprobatę osoby obok, co on chce, przecież jest śliczna, moja nowa, stara skóra ;p

I czuję się o niebo lepiej.

entry 24.11.2015 - 00:44
dziwnie, bo człowiek, tak jak żyje, to jak żyje, w jaki sposób siebie wyraża, w jaki dozwolony sposób, dozwolony przez społeczeństwo... i tak jest marne

czuję się zwyczajnie samotna wśród ludzi, jeśli nie mam trochę z tych "fizycznych" poglądów, jakie są dopuszczalne, i uznawane za normalne... :|

Czy cchiałabym wiedizeć więcej? Nie umiem się cieszyć niczym, co jest zwyczajnie fizycznym życiem, zamkniętym w 4 ścianach, między dniem i nocą i planowaniem kolejnego dnia, roztrząsaniem dnia poprzedniego. Nie umiem i nie chcę tak. Nie wiem, jak dałam radę wytrzymać tyle lat, i tak, chyba jakiś sukces, jeśli sukcesem można nazwać umartwianie się za życia.

No...

To gdzie ten mój luzik ;) I moje miliony, bo nie cchę w dzisiejszym materialnym świecie zwyczajnie biedować i nieść ze sobą przesłanie, że nie można być jednocześnie bogatym i dobrym. ;p

Tak jak to się wszytko potoczy... to jedna wielka zagadka. Chyba ;]

entry 14.11.2015 - 10:08
Tak sobie robiłam medytacje wczoraj. A się popłakałam z tych emocji jakie sobie przypomniałam, ale nie o tym chciałam właściwie. ;p

Przypomniało mi się jak kiedyś miałam zamknięte oczy a pomimo tego mogłam zamknąć jeszcze inne powieki? Jasny gwint jak to możliwe ;) Nie dziwiłam się wcale, bo już tak miałam kiedyś. Właściwie na razie do niczego mnie to nie poprowadziło jeszcze, ale kto wie, może można się przenieść gdzieś, a to dobry początek ;p

:]

entry 08.11.2015 - 11:17
Tak ludzie zmieniają zdanie. Takie jest społeczeństwo, obłudne, bez swojego zdania, bezlitosne na hasło, płaczące na hasło. Mało jest odważnych. Odważnych, którzy są sobą.

:( Ile razy wiem, że tak jest, normalnie mi przykro, że tak jest. A chwilę potem, myślę... opiekun mnie pociesza, że to niei tak wygląda, że to tylko jedna z masek tego świata, świata z przewagą cierpienia...

Gdybym miała świat do wymyślenia, do zagospodarowania, jaki by był? Jednego tylko nie mogłabym zmienić, tego, że ci, którzy żyliby w tym świecie mieliby wolną wolę, mogliby używać tego mojego świata jak chcą. Miałabym im za złe, że chcą doświadczyć cierpienia? Czy byłóby na mnie, że to ja wymyśliłam? :] Byłoby pewnie ;p jak znam ludzi.

entry 31.10.2015 - 10:46
Zaczęłam grać i nagrywać jak gram... ;p

w minecrafta, jak ktoś zainteresowany moją osobą... polecam na youtube.

edit/
albo grą ;p

entry 04.10.2015 - 19:26
Zadziwiające jak wracam na to forum jak bumerang. :)

Wiec, jak to, wybrałam puszkę i się ciesne w emocjach i postrzeganiu świata jak wiekszosc ludzi? No jednak. A na cholere? Nie mam pojecia. I tak co niektorzy maja takie przygnebiajace zycia, ze az sie w glowie nie miesic, ze sie z teog nie moga wyrwac. Przez jedno czy dwa przekonania, ktore mozna sobie zmienic, a ktore ucinaja skrzydla, rece do dzialania i nogi do ucieczki nawet też. Oczywiscie wszystko w przenosni.... masakrycznie przygnebiajace. Czemu ludzie chcha tkwic w tym, co muszą. Czemu nie zastanwiaja sie czemu musza. Czemu nie dojda do wniosku ze wlasciwie to swiat jest dla nich i nikomu nie zalezy na tym, ze cos ich boli, a to ich zycie. Jak chca je sobie przezyc wlasnie tak... przeciez nikt im nie zabroni. To ta wolna wola, ktorej jako jedynej nie mozna podwazyc w tym swiecei, zamknietym w pieciu zmyslach.

:)

Dobre, nie? Wszystkie badania człowieka, zwyczajnie nauki ścisłe, medycyna XXI wieku, fizyka, itp. (nie bede wymieniac bo nie chodiz mi o nazwe dziedziny jaka czlowiek wymysl, i jak ją nazwał, zeby zrozumiec siebie, poznac siebie jako istote z krwi i kosci, jako jednostke i jako czlonka spoleczenstwa jakie sam tez tworzy).. tak wiec, te wszsytkie dziedziny jako oczywiste podaja fakt, ze mozg ma swoje schematy myslowe, ze to co widzi oczami, jest przetwarzane w mozgu i dopiero nadaje sie temu znaczenie. Ze to co dociera wszsytkimi zmyslami dopiero jest interpretowane przez mozg. Ze tak samo jest z czasem, ze jest odczuwany indywidualnie. Ze to wzsytko to... i brakuje tu kilku lat badan, czy kilkudziesięciu, nad tym, z czego jeszcze sklada sie czlowiek. I odkrycie, co tak naprawde jest wiadome. Połączenie tego, z tym, co sie nazywa nauka. Nie napisze nic wiecej, bo nie lubie sie rozpisywac. Wole czytanie miedzy wierszami, bez tlumaczenia tego, co odbieramy wszsytcy na czytanie z gestow, mimiki twarzy czy tego co czuc w powietrzu... ;)

I zdalam sobie sprawe ze tak wlasciwie nawet jak juz bede miala te swoje miliony to nie przestane pisac na forum. Tyle tylko ze to, jak mnie ludize zaczna postrzegac i czego si edoszukiwac w tym co pisze sie zmieni. Ja raczej nie.

Do milego, kochani. :)

entry 02.08.2015 - 08:58
Miałam wczoraj medytacje, ktora mnie zaskoczyla... A zaczelo sie niewinnie, bo chcialam kontynuowac kurs wychodzenia z ciala, i miec jakies nowe doswiadczenia do tego. A tu.. normalnie slowa, wypowiadanie slow, myslenie jest po wczorajszym doswiadczeniu strata energii... a do tego pisanie?! dziwna czynnosc, era komputerow to jak mgnienie oka...

I nie bede w rezultacie prowadzic tego kursu do konca, chociaz wiem, ze ten poczatek, da niejednej zainteresowanej osobie dodatkowe i uzyteczne wskazowki. Dlaczego nie? Bo bycie w stanie, w ktorym obe jest nastepna gra i iluzja swiata... traci na atrakcyjnosci. Bardziej mnie zastnawia, jak mozna zyc w takim zakmnietym swiecie zakazow i nakazow i codizennego zycia, jakie ludize prowadza... ze nawet pomyslec o cczym jest problem bo sa jakies wytyczne... to jakby ludzie siedzieli w swoich puszkach i sie cisneli, a naokolo mozna by bylo szybowac wsrod chmur...

Ale kto co woli.

Pozdrawiam z miłością. Magdalena K.

entry 30.07.2015 - 11:37
Nie ma przyszłości, dla ludzi. Ciężko było mi to przyznać. Ludzie, tak jak są zbudowani i jaki maja potencjał, nie przetrwają. I nigdy nie zbudują przyjaznego sobie środowiska i wspólnoty. Tylko w obliczu zagrożenia... Jeśli bóg istnieje, to słuszną podjął decyzje o zmniejszeniu liczby ludzi i wprowadzeniu nowych zasad... :-]

Według moich przewidywań, i tego co udało mi się kiedyś przewidzieć. Na Ziemi, jako planecie, zostanie jakaś "garstka" ludzi. Większość, czyli z pewnością więcej niż połowa, zginie. I powstanie nowe życie.

Może to i lepiej.

Pozdrawiam...

entry 24.07.2015 - 09:03
Następnym krokiem, jest, według mnie, wyjście świadomością poza ciało. Właściwie, bardziej zauważenie tego i nadanie temu jakiegoś znaczenia, przywiązanie temu jakiejkolwiek uwagi, skierowanie energii i nazwanie.

Każde moje kolejne przybliżenie tego słowami, chyba mija się z celem. Celem jest POCZUĆ że nie jesteś tylko tam, gdzie twoje ciało, ale też tam, gdzie twoje myśli = skupiona uwaga. W pewnych energiach ( w końcowym efekcie tego kursu) będzie to właśnie wyjście poza ciało fizyczne wszystkimi swoimi subtelniejszymi ciałami niefizycznymi.

Z jednej strony, dobrym wyjściem, do tego, może być wyobrażenie sobie, że się rozszerzasz. Ile się da. Otocz swoją energią cały pokoj w którym leżysz... poczuj

Z drugiej strony, dobrym wyjściem, do tego, może być badanie, co się dzieje w jakimś odległym miejscu. Rożróżnij, to co dopowiada ci doświadczenie, a co pochodzi nie od ciebie... Trafność tego, co zobaczysz, czy odczujesz emocje innej osoby o której pomyślisz, mogą cię zaskoczyć.

:)

entry 19.07.2015 - 08:34
Moje nowe proby, wychodzenia z ciala... wygladaja tak, jakbym komus cos pokazywala. Chociaz wcale nie mam tego na zawolanie...

Pierwsze co mysle ze trzeba rozroznic, zeby wychodzic z ciala swiadomie, to swoje emocje, opanowac je. Miec taka kontrole, zeby w najwiekszym szale moc sobie zadac pytanie, po co ja sie denerwuje i sie przynajmniej troche uspokoic. Kto cie nakreca do tego zeby sie denerwowac? Zalezy ci na tym? Wlasciei nie uwazam, zeby zdenerwowanie bylo czym złym, ale warto umiec to konktrolowac, nawet jesli sytuacja wymaga, zeby sie zdenerwowac, pokazac tym, ze komus czy zalezy, czy sie czyms przejmuje, to kontrolowanie tego jest na wage zlota. :)

Dlaczego moze pomoc w wyjsciu z ciala? Bo zachowuje jasnosc, mozna wtedy swobodnie oddzielic, to co ktos nam "podsyla", czy swiadomie czy nie, od tego na czym w danej chwili nam zalezy najbardizej. Na zbadaniu wychodzenia z ciala :]

Drugie, co moim zdaniem moze byc przydatne, i da sie robic w zyciu na codzien. RElaksowac sie, w takim stopniu, zeby odczuc cos co otacza nasze cialo. Nie jst to nic co znasz do tej pory, co pamietasz, wiec, nie nastawiaj sie na cos znanego. I to "nienastawianie sie", cos w rodzaju czystego umyslu, ale nie bezmyslnego ;), jest tym, co na pewno pomoze w pelnej kontroli wyjcia z ciala.

Jak juz zdobedizesz te dwie umiejetnosci, nastepna jest... zastanowienie sie , czego oczekujesz od wyjscia z ciala. Nie musisz sie tym chwalic nikomu. Mozesz stwozyc wlasny blog, krok po kroku. To twoje doswiadczenie i jest unikalne.

Ale pewnie i tak, pomyslisz o tym wczsniej, niz opanujesz piewrwsze dwa kroki ;)

Powodzenia. I do nastepnego.

entry 15.07.2015 - 09:11
normalnie nie po kolei jest w tym swiecie, zupelnie na odwrot, mysl jest niewazna, wazne sa slowa i czyny... mysl niewazna? MYSL JEST NIE WAZNA? zarty jakies :-) mysl tworzy... w koncowym swym efekcie wszsytko co cie otacza. Otacza mnie.

Tak mi sie przypomniala przepowiednia z filmu... zyla wsrod ludzi i przepowiadala, kto jest wybrancem? Palila papierosy (ohyda), piekla ciasteczka (przyziemne), co to za osoba przepowiadajaca, majac jakis dar powinna cos wiecej miec z tego co chce, albo cos wiecej zrobic dla ludzi. Naprawde powinna?

hym

;p

entry 12.07.2015 - 19:20
Bylam u rodizny daw dni... normalnie jak tydzien, ale to szczegol. I w ktoryms momencie, jakbys uslyszala kogos, kogo tam nie bylo, a bylam pewna ze jest... hym... wraca moje odczuwanie.. :-] pewnie pomyslala i sobie wyobrazila jak jest wlasnie tam.

4 Stron V   1 2 3 > »