Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

Forum OOBE _ Artykuły _ Odmienne Stany Swiadomosci

Napisany przez: Zbyszek 20.06.2008 - 09:37

Wyciszanie się i zagłębianie w stanach swiadomosci , jest wspaniała zabawa. Jest postrzeganiem naszego wnętrza wypełnionym działaniem. Ciałka stanowią rodzaj załadowanej naczepy, dostarczającej nam zajęcia. Rozbudzają nas i gromadzą w sobie pamięć życia. Zawarta w nich wspomnienia są podstawa naszego myśleniu, charakteru i źródłem intuicji.Przedstawiam mały zestaw odczuć jaki osiągamy w naszej wieloczłonowej konstrukcji nie wnikając czym są lub czym chciał bym by były..
Stany te osiągałem w najdalszych podróżach jak i przez wyciszenie w sobie wszelkiego ruchu.. Jest to o tyle interesujące ,ze te same doznania występują przy 2 rożnych oddalonych od siebie miejscach sytuacjach i , wskazując wyraźnie ich wspólne pochodzenie ..........Wnioski proszę samemu z tego wyciagnac.


ATMA-CIAŁO DUCHOWE.
Zamierając w stanie czystego ducha, tracimy nasze przywary i stajemy się wolni od naszych trosk. Nie zazdrościmy sąsiadowi nowego auta ani koleżance drogich ciuchów. Jesteśmy od tej życiowej treści wolni. Hm,- jest to wolność kastrata.
Poza trwaniem i hipnotyzowaniem nie znalazłem jakiegoś sensownego zastosowania tego stanu swiadomosci bo jest to stan pozbawiony celu. Jest wewnętrznym rodzajem schowka przed życiem, wrotami w niepamięć i stanem bezmyślnej bezczynności. Gdy staje się nam strasznie przykro i ból rozrywa nasze serce , to wpadamy często w niego. Jest on stanem nie bycia w świecie trosk i ucieczką przed obowiązkiem. Moze być odczuty jako brak czegokolwiek z utrata czasu i przestrzeni albo jako pęczniejące odczucie siebie ,stające się jedyna płaszczyzna postrzegania. Gdy pęcznieje, to wzrastające odczucie siebie jest zaspokojeniem wszelkich potrzeb, dążeń, czy wytyczeniem sobie celów.
Zawężając swoja płaszczyznę duch może przestać trwać, może nie być , stajać się chwilowo zgubionym :))) .Ta jego właściwość jest postrzegana w przypadku wielu chorób. Często osoby tracą wszelki kontakt , gubiąc się w nietrwaniu. Wywołuje to chyba w nas największa panikę, utrzymując w niepewności. Gdzie jesteśmy gdy nas nie ma? Gdzie podziała się nasza wieczna istota? Czy może istnieć coś czego może nie być?

CIAŁO PRZYCZYNOWE
Nie mogąc się przedrzeć w wyższe części poza ducha , przyglądałem się odzyskiwaniu procesów umysłowych, całej mojej struktury osobowej. Pojawiały się one we mnie skokowo. Z tego niezwykłego stanu duchowego , cuciło mnie wzrastające życie we mnie. Jako pierwsze odzyskiwałem rodzaj wewnętrznego ruchu i zdania sobie sprawy ze istnieje i już jestem. Zmysły fizyczne zastąpione były jedna wielka pulsująca przestrzenią a ruch myśli był odczuwalny jako stalowy ucisk , stający się wyraźnie postrzegalny, będąc moim jedynym wypłenieniem. Z tej perspektywy nie bylem w stanie odczuwać zainteresowania treścią mojego życia, gdyż nie miałem do dyspozycji , żadnych konkretnych o nim informacji. Cala pamięć mojego indywidualnego trwania, znajdowała się gdzieś po za mną, pozwalając mi się pławic w uczuciu wypełniającej mnie samowiedzy.Rodzące się chcenie było już ukształtowane ale jeszcze nie zdecydowane, pojawiając się bez osobistych życzenio-korzysci . W kolejnym ciele mentalnym, dostawałem pożywkę-pamięć , mogąc już coś konkretnego osiągnąć i potrafiąc postrzec swoje indywidualne cele i sposoby ich realizacji.

CIAŁO MENTALNE
Cucąc się z tego stanu, odczuwałem aktywowanie się dodatkowej zdolności. Mogąc się delikatnie ruszać przestrzennie postrzegałem ,ze wzrastająca we mnie wola, z łatwością ukierunkowuje uwagę w rożne strony a jej ruchowi towarzyszy wyraźne rozpoznawanie kierunków. Zainteresowanie bieżącymi sprawami wyraźnie się poprawiało i moglem już swobodnie zając się rozmyślaniem dotyczącym moich życiowych problemów. Brak zaangażowania emocjonalnego umożliwiało mi beztrosko wnioskowanie bez uczuciowego obciążenia myśli.
Bez towarzystwa uczuć , moglem wyszukiwać nowe rozwiązania i zależności miedzy frapującymi mnie zjawiskami. Operacje myślowe, ciężkie na codzien do przeprowadzenia, stawały się dziecinnie łatwe, nie zakłócane ciężarem objęcia wszystkich danych w pamięci.
Towarzyszące temu uczucie lekkości zachwycało mnie latami. Gra na instrumentach czy malowanie stawało się proste . Recę same prowadziły bez zbytniego zastanowienia , podsuwając genialne rozwiązania. Ciało fizyczne dawało się doskonale koordynować , wyczuwając moje najmniejsze intencje.
Wykonywane ruchy były szybkie i pewne. Ich precyzja nie wymagała zbytniej mojej świadomej kontroli a pomimo tego osiągałem w ułamku sekundy zamierzony cel. Jedyne co dawało się wyraźnie odczuwać to było uczucie zadowolenia , rodzaj euforii, jakiegoś rozchodzącego się ciepła na całej mojej postrzegalnej powierzchni. Oczy miałem wtedy utkwione w nierzeczywistej przestrzeni , nie odczuwając ich fizycznego braku. Treść jaka się zajmowałem nie potrzebowała ich otwarcia. Nie potrzebowałem również słuchu ani pozostałych zmysłów. Były mi zbędne wszelkie zmysły , odciągające jedynie moja uwagę a może raczej niedostępne dla mnie ,tak jak by świadomość ich istnienia była mi odebrana.
Była to dla mnie oaza twórczości.

CIAŁO ASTRALNE
Gdy starałem się dogłębnie zrozumieć jakieś przeszłe wydarzenia to moim myślom towarzyszyły intensywne wspomnienia. Ożywały , otoczone całym wachlarzem doznań. Moglem wtedy przeżywać je w pełni, przypominając sobie okoliczności w jakich zachodziły. Dostrzegałem wtedy uśmiech na twarzy i napięcia jakie towarzyszyły moim rozmówcom, ich emocjonalne nastawienie. Myśląc o przykrych sprawach odczuwałem ból lub rodzaj rozlewającego się współczucia. Te doznania mogły zastąpić wystarczająco rozmyślania, stajać się wyłącznie postrzegalną prze ze mnie treścią. Tak jak by rozmyślanie nie dotrzymało w atrakcyjności z uczuciom.
Spotkanie z kochanymi ludźmi stawało się wielka uciecha a z wrogami wstrząsającymi spięciami. Pojawiające się wyraźne uczucie ciała dawało mi możliwość przemieszczania się w trójwymiarowej przestrzeni. Rozpoznawaj w niej strony świata moglem w nich realizować swoje zamierzenia. Stawały się one często jednocześnie ruchem, tak jak by pomyślenie o jakiejś czynności było jej jednoczesnym wykonaniem. Mogąc już korzystać selektywnie z ciał wyższych od astralnego ,przesuwałem świadomość w 3 rozpoznawalne mi stany bycia, przeżywając razem lub każde z osobna przenikające się ich funkcje

CIAŁO ETERYCZNE
Gdy moje zaangażowanie w napływających we mnie emocjach wzrastało i dawałem się im unosić to miłość wybuchała płomieniami a nienawiść rozrywała mnie w gwałtownej eksplozji na strzępy. Nabierając dystansu do emocji moglem je odczuwać osobno i osobno myśleć. Myśl stawała się niezależna od jej natychmiastowej realizacji. Za to gdy towarzyszące mi emocje stawały się wystarczająco intensywne , zostawały natychmiast realizowane w ciele eterycznym. Chęć uściśnięcia bliźniego stawała się tym uściśnięciem. Chcąc kogoś przytulic wychylałem się w przestrzeni natychmiast to wykonując. Intensywność doznania przekraczała przezywanie tego w ciele astralnym.

CIAŁO FIZYCZNE
Otwierając fizyczne oczy, chwytałem łapczywie za papierosa. Łykając kłęby dymu, milkłem przygaszony, nie wiedząc gdzie się te wszelkie wspanialosci podziały. Zajęty codziennym zajęciami, nie postrzegałem obezwładniających mnie ich wpływów. Stawały się one moimi przemiennymi stanami swiadomosci, wypełniającymi mi treść życia. Otaczały mnie przemiennie a ich zmienność umykała mej uwadze , gdyż każdy z tych stanów był samo wystarczającym dla mnie stanem bycia.

7 ciał niefizycznych, umożliwia nam przezywanie kilkadziesiąt stanów swiadomosci. Mogą być aktywne w nas pojedynczo, w grupach lub wszystkie razem jednocześnie.


UZUPEŁNIENIE:
Trafiłem na stonkę o ciałkach w necie. Autor doszukał się ich o wiele więcej. Jednym słowem aż 10 ciałek. :
http://swiatducha.wordpress.com/tag/ciala-subtelne/

Ciało anupadaka
8 grudzień 2008 ? świat ducha

Jednakże jest to dość trudne, ponieważ jest to wysoko umieszczone ciało subtelne i trochę trudno jest tu dokładnie coś powiedzieć. Wpierw przypomnijmy klasyfikację ciał i z grubsza ich funkcje:

Ciało fizyczne ? cenny pojazd w którym żyjemy

Ciało eteryczne ? ciało własnej energi subtelnej [chi, prana], zdrowie ciała

Ciało astralne [część niższa] ? ciało emocji własnych i własnych poruszeń

Ciało astralne [część wyższa] ? ciało emocji i połączeń energetycznych pomiędzy ludźmi

Ciało mentalne ? niższe myślenie: nazywanie, klasyfikowanie, porównywanie

Ciało przyczynowe ? poznawanie ciągów przyczyna ? skutek i działanie na tej podstawie

Ciało buddialne ? działanie zgodnie z wartościami, bardziej pragmatycznie niż idee

Ciało atmaniczne ? obiekty idealne [piękno, prawda, idee Platońskie], działanie zgodnie z ideą, idealizm różnej maści

Ciało anupadaka ? działanie z poziomu wolnej woli, wolnego wyboru

Ciało adi ? nadawanie, przypisywanie znaczeń obiektom, wydarzeniom

Dla malej uciechy podaje koj kanal youtuba z 40 filmikami o malowaniu
http://www.youtube.com/user/kunstarena

Njaciekawsze filmik o mojej pracy tworczej:

https://www.youtube.com/watch?v=4SvlXXQk4S0
http://youtu.be/Dzt0GjXGuWM
http://youtu.be/Dzt0GjXGuWM
http://youtu.be/_dqi4rFymZg?list=UUG69E1Mco4OaYI2_8NjlsPg
http://www.youtube.com/watch?v=LOp-7vOBU64&feature=share&list=UUG69E1Mco4OaYI2_8NjlsPg
http://youtu.be/_dqi4rFymZg
http://youtu.be/iGMJAbFwzLw
http://youtu.be/cSpXl9DqBVw
http://youtu.be/8lj_2Y48VSA
http://youtu.be/NDN83qUpOV0
http://www.youtube.com/watch?v=Uk1UyMHLTjM&list=UUG69E1Mco4OaYI2_8NjlsPg&feature=share
http://youtu.be/_dqi4rFymZg?list=UUG69E1Mco4OaYI2_8NjlsPg

http://youtu.be/JxuuwdQ4wI8
http://youtu.be/VpkHty9K-PQ

Napisany przez: Mikulew 20.06.2008 - 17:07

Czytałeś Arthur'a Powell'a? Pisze właśnie o tych ciałach dokładnie, mam książki i zamierzam przeczytać.
Myślałem ,że ciało duchowe = ciało przyczynowe
może się pomyliłem.
Piękny artykuł jak narazie pare rzeczy dla mnie niezrozumiałych ale jak zawsze w przyszłości staną się zrozumiałe.

Napisany przez: Zbyszek 28.10.2008 - 16:53

SWIADOMOSC DRZEWA

Siedząc na starym pniaku, pacnąłem gałęzią w potoku. Rozpryskująca się woda, chlapała pociesznie na boki. Wysunąłem astralne stopy ,zanurzając je w zimnej wodzie. Leniwie płynąca woda, dawała się odczuć rwącym chłodem. Doznanie było zbliżone do fizycznego, choć odbywało się w niefizycznym planie. Zanurzyłem ręce w potoku, wskoczyłem cały w niego. Uniosłem się jak balon na jego powierzchni, kręcąc jak roztańczone liście na wietrze. Zamierając w bezruchu, mam skupione oczy w jednym punkcie, ale przesuwam postrzegająca uwagę w miejsce, w którym unosi się na wodzie moje ciało astralne. Nie widzę go, ale doskonale czuje jego pozycje i ruch w jaki został wprawiony płynącą, chłodną woda. Znikające za zakrętem potoku wyobrażona cześć mnie, wprawia mnie w panikę. Gdzie jestem, nic już nie widzę, ruch , kręcenie i zimna woda. Zaniepokojony wpadam na chwilkę świadomością w to miejsce, ale niczego nie potrafię rozpoznać. Jakieś rozedrgane zamazane plany i bezszelestna pustka. Powrót do ciała.
Siadam wygodnie na pniaku, rozluźniam się i obserwuje ruch zielonkawej wody, zagraconej po brzegi mchem .
Czy można widzieć z zamkniętymi oczyma?
Kieruje głowę do tylu, starając się wywołać pod powiekami obraz otoczenia. Dwie szare , bezkształtne linie, pojawiają się mi nagle przed oczyma, wprawiając w zdumienie. Otwarłem je szybko, chcąc sprawdzić, co się tam znajduje. Dwa wielkie drzewa stoją dokładnie w tym miejscu. Rozbawiony, sprawdzam ponownie, tym razem spoglądając w przeciwna stronę. Pod powiekami pojawiają się mi tym razem trzy szare , rozmazane pnie,- rozpoznaje ich proporcje. Dwa razem i jedno pochylone z lewej strona. Sprawdzam, znowu trafienie. Robię to wielokrotnie. Drzewo przy strumyku ma złamanie na wysokości 2 dwóch metro, widzę je dokładnie, schylone korzeniami w wodę. Sprawdzam,- kolejne trafienie. Śmieje się do rozpuku, ponieważ tak się nie da. Nie można przecież widzieć z zamkniętymi oczyma.

Oczywiście, przyglądałem się drzewom i gdzieś w pamięci siedzi ich obraz. Przywołuje go teraz i wydaje mi się, ze je widzę. Ha ha, nie nabiorę się.
CO NIE WIERZYSZ- wesoły głos narratora. Nie dostrzegam go , przejęty sytuacja.
Jeśli to działa to przejdę się po lesie, przeskakując strumyk z pniami z zamkniętymi oczami. Wydawał mi się trochę szeroki, pełno dziur, można złamać nogę, -pojawia się ostrzeżenie.
NIE ROBIŁBYM TEGO- teraz uświadamiam sobie obecność niefizycznego towarzysza.
Ha ,ha ,śmiejemy się złączeni w jednym.
TRZEBA W INNYM MIEJSCU SPRÓBOWAĆ, podszeptuje, ALE TYM RAZEM NIE ROZGLĄDAJ SIĘ PO OKOLICY.
A jak można być drzewem, ziemia , ptakiem? Czytałem, ze ludzie utożsamiają się z przyroda , wyczuwając ich świadomość, ruch, ich energie.
Podchodzę do gigantycznego drzewa i staram się do niego przytulic. Nie idzie mi to zbyt dobrze. Czuje gruba korę jak papier ścierny na dłoniach, błoto pod stopami i wilgoć. Cos wciąga mnie pod obrzydliwa ziemie, zapadam się niknąc w ciemności. Brr ,brr, paskudne doznania.
Eh to jakaś lipa, z tym byciem drzewem. Chciałem z tym drzewem porozmawiać, jak rosło, jak padał deszcz i otulał je zimny śnieg a wciągnęło mnie jak pokarm w korzenie. W odpowiedzi ściąga mi oczy na rosnące drzewko, rosnące niedbale w cieniu wielkiego olbrzyma. Jest karłowate i zżółknięte.
DLATEGO.
Przedzieram się przez las aż znajduje polankę z wyciętymi drzewami. O jak pięknie. Można usiąść wygodnie na powycinanych pniach i się powygrzewać jak kocur na słońcu. Siadam na półmetrowym , podciętym przy ziemi olbrzymie.
Sprawdzam widzenie z zamkniętymi oczami. Tym razem widzę wszystko odwrotnie. W miejscach gdzie postrzegam grube pnie, rosną same kije a w miejscu widzianych poszarpanych patyków rosną potężne drzewa. Dziesięć prób , wszystkie chybione.
TEZ DZIWNE.
Ach to ty to robisz. Nie poznałem, zagapiłem się.Ha ha ha.
Spoglądam na wprost z zamkniętymi powiekami. Pojawia mi się obraz rozmazany, obraz dwóch, cienkich, zrośniętych drzewek. Spoglądam w tym kierunku, nie postrzegając niczego co by je przypominało. Gdy to sobie uświadamiam, moja uwaga zostaje przeciągnięta o 30 stopni w prawo. Widze je, dwa bliźniaczo zrośnięte drzewka, tak jak sobie je wyobraziłem
A TERAZ JE WIDZISZ ?,- ach to ty to robisz ☺)) Nie rozpoznaje twojego głosu, jego dźwięczna barwa wydaje mi się anonimowa,- kim jesteś?
STAN NA PNIU,- wstaje z niego posłusznie i wskakuje zabłoconymi buciorami.
JESTEŚ DRZEWEM- wypowiadamy wspólnie. Natychmiast jak na rozkaz , unoszę astralne ręce do góry i ruszam nimi, starając sobie wyobrazić jak z nich wyrastają małe gałęzie. Kołysze się na boki, wewnętrznym nakazem, rozciągam ręce, mam ciągle dwie, rosnące wielkie balony o nieokreślonym kształcie.
Trace poczucie mojej formy, nie odczuwając już fizycznego ciała. Jakas pustka wnętrza , staje się moim kształtem. Jestem rura, balonem, wyplenionym szarością, bez wnętrzności. Wyczuwam wyraźnie moja granice, jakąś otoczkę udzielającą mnie od zewnętrznego świata. Jestem ślepa świadomością Zbyszka w stanie atmy, bez woli. Odczuwam siebie jako monolit z jedna dolna częścią, to moja noga, gruba i potężna.
Czy ono ma ducha? Gdzie się on znajduje. Wyczytałem, ze każda istota, włącznie z roślinami go posiada, włącznie z minerałami. On ma być zalążkiem życia, przyczyna istnienia napędzająca swoja energia wzrost roślin , zwierząt i człowieka.
W odpowiedzi unoszę się na parę metrów i spoglądam pod swoja mocarną stopę. Z wysokości, dostrzegam otoczenie na 360 stopni. Jest rozmazane ale da się z tego obrazu wyciagnac jakieś spostrzeżenia. Jedna wielka powierzchnia z zarysowanymi i ledwo widocznymi małymi kształtami.
Rozpoznaje w sobie percepcje duchowa. Obserwator, postrzegający całym polem widzenia, bez zdolności koncentracji uwagi na fragmencie widzianego obrazu.Tak ma drzewo? On tak ma?
Stawiam pytania, co zmienia moje postrzeganie, tracę pozycje świadka, biernego obserwatora, stajać się sobą, porównującą i myśląca istota. Czy zapamiętam- wpadam w panikę. Dlaczego się wyrwałem, chcąc zapamiętać, zgubiłem stan odczucia się drzewem. Nie wiem teraz jak odczuwa się wole drzewa, zmieszałem ja z moja, moja jest inna , wartka i samodzielna. Masa pytań ciśnie mi się na usta.
Gdzie jesteś?

Stojąc na pniu porządkuje myśli. Odczuwam szelest z prawej strony,- idą, zatrwożenie. Odwracam spontanicznie głowę z szeroko otwartymi oczami, kierowany impulsem, koniecznością, wychwytuje wzrokiem spacerujących w oddali. Sto metrów, to za daleko, by usłyszeć cichutkich po sześćdziesiątce spacerowiczów, trzymających się za rękę. Zamykam oczy, skupiam się na wrażeniach, słyszę jak idą. Ach jak głupio, stoję jak lampa na pniaku, co tez oni sobie o mnie pomyśleli.
Uff , jak dobrze, ze nie widać przyrośniętych do mnie gałęzi:)))

Napisany przez: Zbyszek 18.04.2009 - 20:27

Sprawdzając ciałka, zlokalizowałem siebie w ciele atmicznym. Bylem tam jaźnią, odczuwającym się podmiotem , zamarłym w bezruchu, pozbawionym władz umysłowych. Wchłaniając w siebie ciało mentalne( przyczynowe z mentalnym niższym) uzyskiwałem w tym samoświadomym bezruchu wole i zdolność do myślenia, rozumowania. Pojawiała się ona we mnie świadoma siebie Jaźni,- zachodziło to pod wpływem obecnosci we mnie ciała ment. Odrzucając z ciała mentalnego płaszczyk z pamięcią, traciłem pamięć siebie, Zbyszka ze swoimi doświadczeniami. Tracąc wtedy ego , zapominałem o sobie Zbyszku , tak jak by zawarta pamięć w płaszczu mentalnym , umożliwiała mi uświadomienie sobie mojego indywidualnego trwania, z wypracowanymi prze ze mnie wnioskami w tym życiu.
Nie wielka to różnica ale umożliwiała mi wyrażać się słowem, nadając moim myślom konkretna, łatwo wyrażalna treść myślą., oreslajac mój charakter.
Wchłaniając ciało astralne, odżywałem w 3D przestrzeni, mogąc odczuwać w niej emocjonalne uzupełnienie myśli, odczuwać powstający we mnie ładunek uczucia.
Nabierałem wyraźnie odczuć ciała, bardzo lekkiego i z łatwością wytwarzałem formy swoich myśli w otaczającej mnie modelinie astralnej, otaczającej mnie przestrzeni.
Wchłaniając ciało eteryczne, postrzegałem wzrost ciężaru ciała i towarzyszyły mi zbliżone doznania jak w ciężkim ciele fizycznym. Moglem przezywać bardzo silne emocje i silne przepływy energii. Traciłem elastyczność i odczucie lekkości. Odczucie ciała atmicznego- JAZNI przykryte zostało wypełniająca go treścią myśli.
W ciele fizycznym, utraciłem swobodę , tracąc wgląd w zakryte dla mnie wyższe plany. Moje decyzje ograniczone zostały twardymi ramami fizycznymi, wymuszając odpowiedzialność za myśli stające się czynem i czułem się , ze spacer po lesie miedzy drzewami, zamienił się w jazdę rowerem lesna dróżką, pełna piachu.

Fragment:


ROZBICI MOŻEMY WIĘCEJ DOŚWIADCZEŃ ZEBRAĆ ALE JESTEŚMY ROZSYPANYM PIASKIEM NA KTÓREGO POWIERZCHNI NIE UTRZYMA SIĘ NASZ WSPÓLNY ŚWIADEK

Również konstrukcja WJ jest mi nieznana, Jak zgromadzona jest w dysku szczegółowa pamięć cykli reinkarnacyjnych, każdego z jego elementów?

Czy MTJ- INSPEKTOR ,istota scalona ze swoich elementów, które ukończyły cykle, stanowi formę tego nadzoru, będąc samemu malutka cząstka jeszcze wyższej części?

Atma bez ruchu, jak się połączy z innymi, to stanowi wykonawcza cześć W.J,j nie biorącą udziału w cyklach, tej rozbitej ,indywidualnie przezywającej świat,

Rozbite części określić by można poszukującymi aspektami W.J.:))

O talencie rozbitych elementów świadczyć dorobek całej grupy, co udało mi się wielokrotnie doświadczyć na własnej skórze, wykorzystując te umiejętności w rożnych momentach mojego życia.

MOCARNY INSPEK TO GRUBY INSPEKTOR, mający sporo wchłoniętych drobin z zakończonym cyklem.
Stajać się oddzielona cząsteczką od W.J, tracimy jej władzę umysłowe. odzyskując zastępcze i aktywujące się wniknięciem w wielowymiarowy świat.
Energia poziomów dostarcza nam coś w zamian, co tracimy, odcinając się od źródła. Stajemy się kropelka kondensacji swiadomosci wyszczególnionej z wszech -przenikającego zbiornika substancji duchowej. Będąc maciupka cząstka duchowego środowiska ,mamy zawsze możliwość się z nim połączyć w jedno i to szczególnie w niezwykłych chwilach naszego życia.
Mały otworek sznura, przytwierdzony na czubka głowy lub ramionach, otwiera wrota, sugeruje nam kierunek podroży w głąb siebie.

Stan atmicznego bezruchu, nie powinniśmy brać jako ostatni z dostępnych nam stanów naszego bytu. Jest on jedynie ostatnim stanem z możliwych do wyszczególnienia w naszym jednostkowym trwaniu, przed wywróceniem podszewki jestestwa na odwrotna stronę. Cześć znajdująca się poza stanem atmicznym jest rdzeniem naszej JAŹNI, filarem jego drzemiącej istoty.

W jego byciu bez treści trwania , zatracone zostaje wyobrażenie naszej indywidualnej przestrzeni, która staje się na tym poziomie ledwo postrzegalnym punktem, ostatnim tchnieniem przed zlaniem się w jedno. Nie kłopoczmy się wiec, że jest bez czegokolwiek, gdyż nawet ona jest złudzeniem, reprezentantem czegoś, co się skrywa gdzies indziej i wygląda jeszcze inaczej, niż nam się daje rozpoznać przed złączeniem ze źródłem.
Pełniejsze opisy atmy,-
JAKO KOLEJNĄ ILUZJE,-PUNKT ZWROTNY Z NIEWYRAŻALNA ZAWARTOŚCIĄ , staną się treścią następnych moich artykułów.

Można przypuszczać że za słowami” MÓJ SYNU” kryje się źródło, zwracające na nas swoja uwagę , Poprzez nasza W.J. Bóg będący matka i ojcem rozsypanych swoich części, dogląda nas a my o tym nie wiedząc, zaliczamy w drodze do NIEGO coraz większe supełki, na wypuszczonym ze źródła strumieniu naszej jaźni.

Calosc :
http://cialka.net/wspolna-jazn-podsumowanie-roku-2008-czy-prawda-jest-dlaczego-tak-a-nie-inaczej_234.html/pl/

Napisany przez: Stranger 18.04.2009 - 20:48

Zbychu post super tyle ze znowu zabardzo zagmatwales momentami nie gupie trop i nie wiem o czym piszesz.
Skoro jestesmy czasami rozwaleni na czasteczki i zawarci w bezruchu nie odczuwamy niczego w kolo gdyz jestesmy nieczuli, to przeciez ktos powinien nas ruszyc mocnym bodzcem zebysmy stali sie wrazliwi na delikatne dzialanie cialek i ich postrzeganie? Zbyt wiele mamy zajec zeby ograniczyc sie do leniuchowania i poglebiania tak delikatnych uczuc ale czasami moze warto by bylo....

Napisany przez: Zbyszek 18.04.2009 - 21:46

To tylko fragment z niespisanej jeszcze całości- musisz jeszcze teoche zaczekać na składny tekst
Ruszają nas cały czas, nie bój.

Ten bezruch jest jedynie chwilowym luzem, przydatnym przy zmianie biegów. O niego jest cały wrzask na świecie.


a tutaj piękny tekst o świadomym śnieniu;
http://zenforest.wordpress.com/2009/03/25/swiadome-snienie-jako-proces-ewolucyjny/

i naszych mysloksztaltach:
http://zenforest.wordpress.com/2009/04/07/dysocjacyjne-formy-myslowe-w-aurze/

http://zenforest.wordpress.com/2008/10/14/energia-mysli-i-mysloksztalty/

Napisany przez: Stranger 20.04.2009 - 11:35

Artykuly bardzo fajne przynajmniej wiadomo o czym autor pisze ;)

Kto powiedzial ze ja sie czegos boje eee?

http://zenforest.wordpress.com/2008/05/07/aura/


Moze przytocz cos z tego co napisales "o niego jest caly wrzask na swiecie", bo nigdzie wrzasku nie zauwazylem

Napisany przez: Zbyszek 20.04.2009 - 14:14

Dzisiaj wstałem prawa noga i tez jakoś już nie słyszę:)

Napisany przez: 6umerang 25.04.2009 - 00:39

CYTAT(Zbyszek @ 18.04.2009 - 21:27) *
pozbawionym władz umysłowych



Wyjątkowo wierzę w twe słowa Zbychu :p ;)

Napisany przez: Zbyszek 25.04.2009 - 09:28

Fragment: Kiedy wizualizacja staje się niebezpieczna?

W ciągu ostatnich kilkunastu lat rozwinąłem w sobie zdolność postrzegania ciał niefizycznych w świecie fizycznym. Zatrważająca wydala mi się zdolność wytwarzania człekokształtnych myslokształtów, wyrażających złożona forma treść moich pragnień. Przyglądając się ludziom jak i zwierzętom, dostrzegłem w nich naturalna łatwość z jaka oni również je wytwarzali. Wyrażali przy ich pomocy swoje pragnienia w rożnych postaciach, od mentalnych poprzez astralne do eterycznych tworów, potężnych w swym oddziaływaniu na otoczenie. Jedna z ich form są nasze ciała subtelne, bedace sie źródłem doznań.
Bez swiadomosci ich istnienia, informujemy się o naszych pragnieniach, myślach jak i fobiach. Szczególnie te ostatnie, fobie, są bardzo niebezpieczne. Wytwarzane z obawy , nasze, spontanicznie ,człekokształtne, eteryczne i astralne formy myślowe, są w stanie wywołać szkody, przewracać dzieci z rowerów a nawet wywołać poważne kontuzje, gdy bez szacunku ktoś z naszych bliskich profanuje, miejsca dla nas szczególnie ważne. Wyrażamy wtedy niemy protest, który może zamanifestować się uszkodzeniem czyjegoś ciała.
Ćwiczenia eksploracji z ograniczona świadomością, rozwijają w nas niebezpieczne dla otoczenia zdolność wyrażania swoich myśli poza ciałem fizycznym. Znaczy to, ze myślimy sobie coś w duchu znajdującym się w ciele fizycznym, gdy tymczasem, nasze osobowe części,- ciała subtelne, realizują treść myśli w warstwach niefizycznych. Ta zdolność żywego człowieka do kreacji poza ciałem, umożliwia mu szybki sukces, stajać się jednocześnie przyczyna wielu nieszczęść.
Zjawisko to jest szczególnie niebezpieczne, gdy nie mamy jeszcze rozwiniętej w pełni kontroli nad naszymi nieświadomymi reakcjami.
Najlepsi z nas, okładają pięściami niefizycznymi partnera rozmowy, gdy nas zbyt długo zanudza. Zdejmują mu założona przez niego czapkę z głowy, gdy na dworze świeci słońce. Poprawiamy mu ubranie, gdy wystaje mu koszula, lub czeszemy rozczochrane włosy na bujnej czuprynie, gdy nie weźmie z rana do reki grzebienia.
Najczęściej takie uwagi maja miejsce w planie mentalnym i są jedynie niewinna myślą, naszym spostrzeżeniem. Gdy te spostrzeżenia uaktywnia nasz system obronny to wyrażamy je ciałem astralnym. Uwagi takie staja się wtedy łatwo postrzegalne osobom na których skupiamy nasza uwagę. Odnoszą one wtedy często wrażenie dotyku w miejscach na swoim ciele , w których jątrzy się jakiś problem, lub wydaje im się, ze ktoś zwrócił na coś w nich uwagę, jakaś cechę lub przywarę.

W rzadkich wypadkach, udaje się nam wyrażać je nawet w ciele eterycznym, co staje się szczególnie niebezpieczne.
Gumociasto- ciało eteryczne, wnika w materie z oporem, mogąc wywołać zaburzenia energetyczne jak i skaleczenia w czyimś ciele fizycznym.

Gdy jesteśmy świadkiem wypadków, obserwując kogoś bliskiego, często sami jesteśmy jego sprawcami. Jako przykład posłużę się przygoda na schodach. Joaśka, chcąc zapalić papierosa, wybiegła tylko myślą w wyobraźni, przemykając obok mnie. Niby tak niewinna sprawka a udało jej się mnie potracić gnającym po schodach ciałem astralnym. W momencie wyobrażania sobie siebie w palarni, rozkoszując przyszłym paleniem, wymknęła nieświadomie ciałem astralnym i przebiegając obok mnie, spowodowała we mnie zaburzenie równowagi. Malo znacząca przygoda umożliwiła jej postrzec spontaniczność tego zjawiska. W momencie, gdy nasze pragnienia fobie są symulowane w ciele astralnym to jeszcze pól biedy. Gorzej jest, gdy ktoś z doświadczeniem w eksploracjach ma łatwość w osiąganiu zmiennych stanów swiadomosci, łatwość wyobrażania sobie nawet w ciele eterycznym. Wyobrażanym myślom towarzyszy niepostrzeżenie wykonanie ruchu ciałem niefizycznym na którym jesteśmy skoncentrowani, czy do niego chwilowo dostrojeni. W przypadku urzeczywistnienia myśli w ciele eterycznej, wywołujemy nawet zmiany fizyczne w ciele obserwowanych osób. Zjawisko jest niepostrzegalne nawet dla najbardziej wprawionych i utalentowanych podróżników, czego dowodem jest brak dostępnych tekstów poruszających zagadnienie.
Przykłady: podawanie reki astralnej przy hamowaniu spontanicznych emocji gdy spotkamy kogoś bliskiego, nawyki zawodowe- wykonywania mechanicznych ruchów ciałem astralnym , bicie pięściami z wściekłości partnera rozmowy, erotyczne dotyki podglądanych osób, ponaglanie- przepychanie osób stojących w przejściu , upominanie, rzucanie się komuś na szyje z radości.
Przykłady te obrazują tylko częściowo złożoność zjawiska, ukazując ich związek z przezywanymi spontanicznie emocjami.

KIEDY STAJE SIĘ TO NIEBEZPIECZNE?
Nie będąc świadomym ruchów ciałek poza naszym ciałem fizycznym, stajemy się groźni szczególnie, gdy gnani poczuciem sprawiedliwości pragniemy wymierzyć komuś kare. Zdarzyć się wtedy może , ze nasi podopieczni dostana rozstrojenia wnętrzności, często mdlejąc a nawet lądując w szpitalu z utrata swiadomosci , z diagnoza lekarska,- HISTERIA.
Jedynym ratunkiem przed tym nieświadomym wymierzaniem sprawiedliwości jest wyciszenie w nas gwałtownych emocji, nadgorliwej chęci pomocy, oświecania bezrozumnych, czy przekonywania do czegoś kogoś na sile.
We wszystkich wyżej poruszanych przypadkach, stajemy się wkrótce sami ofiarami, gdy skaleczona osoba zada zemsty w nieswiadomym planie i zmyśla dla nas przyszłe katusze, zastanawiając się jedynie co się stało, ze tak bolało.
Szukanie przyczyny tych dolegliwości jest przyzwoleniem naszym podświadomym planom osobowym do szukania sprawcy naszych dolegliwości i gdy nadarzy się sprzyjająca okazja to ruszymy na niego jak rozsierdzony nosorożec. Sprawca naszych tarapatów nie domyśla się oczywiście w tym swojej roli i jedynie strasznie biadoli.
Gdy przegapimy wymierzanie kary, zajęci obowiązkami, to wielokrotnie na sama myśl o naszym nieszczęściu łączymy się ze sprawca, opróżniając go z jego życiodajnej energii. Przelana częściowo w nasza baterie, wzmacnia nas, co odczuwamy satysfakcji.
Gdy wykryjemy ten mechanizm doładowania się niemymi pogróżkami, to już po nas. Możemy zapomnieć szczęście osiągane własna praca,- czeka nas NERWICA.


Rozmawiając z dziesiątkami wspaniałych podróżników astralnych, zdałem sobie sprawę , ze te zakulisowe mechanizmy wymierzani sprawiedliwości są utożsamiane z serwitorami, elementalami planów niefizycznych, czy bezpostaciowym przepływem energii.
Dla większości jedyna płaszczyzna postrzeganego zjawiska jest odbierany przez nich niesprawiedliwy ból,- jako konsekwencja.

Z braku znajomości tych zjawisk, skłonni jesteśmy do przeceniania naszej szlachetności i przypisywania innym nikczemnych właściwości. Nasza energia jest bezpowrotnie trwoniona a wydumane mechanizmy samoobrony nas wtedy zwodzą,- Pojawia się w nas palący niepokój,- NIE WYTRZYMAM WIĘCEJ.

A wiec gdy chcesz być szczęśliwy nie bluźnij, nie wyzywaj, nie naśmiewaj, bo spieprzysz sobie życie .!

Napisany przez: Zbyszek 01.10.2009 - 12:17

Gdy potrzebna jest pomoc!
Wszechświat nie jest wszędzie jednakowy.
Przenikające się sfery, sięgają coraz wyżej w stronę emitera, i są coraz bardziej rozprężone. Pomimo tego, ze fizyczny świat pcha się na wszystkie strony, wzdłuż i wszerz, nie mając końca, to kolejne jego sfery, zmieniając wektor, pchają się w głąb siebie i wykraczają poza jego powierzchnie. Sięgają wyżej i wyżej. Każda kolejna sfera , kończąc się tam gdzie fizyczna zaczyna, gna w górę, by w końcu ta najrzadsza dosięgła nieba.
Jaźń oderwana od źródła nie zawiera w sobie tych samych właściwości , które w nim posiadała. Stajać się małą cząsteczka, tracącą przymioty swiadomosci, zastąpiła je innymi, wnikając w wielodymensyjny świat. To on odrodził w niej swoja energia, zastępcze władze umysłowe, umożliwiając samodzielne myślenie.
To on wytworzył w niej jej rożne sfery psychiczne od woli do rozumu, umożliwiając przyjecie wykształconego w mozole charakteru.
Wnikając w te sferyczne światy jaźń, ma możliwość wybiorczego ich przezywania.
Może odcinać się do woli od pozostałych, ograniczając w ten sposób ilość szumów. Starcza jej wtedy uwagi, by skoncentrować się ja każdej z nich osobno , lub parami, unikając doznań, przypisanych tym odrzuconym. Czuje wtedy rożne stany swiadomosci, przesuwając się po ulubionych kombinacjach aktywnych ciał niefizycznych, będących przedstawicielem każdej ze sfer świata w przestrzeni, która przyszła z jeszcze wyższej sfery.
Jaźń mogac myśleć, czuć i chcieć, nie musi być zawsze mądra.
Może się ponieść wyobraźni i przezywać w“ umyśle“ wspomnienia, odcinając się od autorefleksji. Może snuć bez wysiłku watki snu, jak w kinie, przezywając mnóstwo emocji. Wytwarza przy tym widoczne dla pozostałych postacio- obrazy.
Każdy z nas wytwarza ich mnóstwo, gdy tylko tego zapragnie. Odzyskiwać tak powstałe twory jest łapaniem fruwających mydlanych baniek, gdy ich twórca wydmuchuje je na prawo i lewo. Co należy wiec zrobić i gdzie dotrzeć, gdy takie twory zawierają w sobie widoczne symptomy bolesnych zaburzeń, lub są wołaniem o pomoc?
*
W czasie pisania tekstu na forum, przyleciała do mnie pewna osóbka i przytuliła. Czując chłodek, wytworzyłem sobie zbroje, tak jakoś spontanicznie, bez zastanowienia, Usłyszałem wewnętrzny głos, – NIE TAK. Czuje jak się rozsuwam na parę metrów w gore , robiąc z siebie jabłoń. Idea rodzi się spontanicznie, bez mojej intencji, przychodząc z zewnatrz a jednak z mojego środka. Gdzie ona jest?
TAM.
Fazuje się natychmiast postrzegając zamglona postać dziewczyny, przyglądającej mi się ostrożnie. Nad jej głową zawisło jabłku Adama. Tymy razem sam je kształtuję , rozumiejąc intencje.
*
W czasie wielu wspólnych ćwiczeń z przyjaciółmi, dostrzegliśmy, ze pojawiające się widoczne postacie są jedynie astralnym lub mentalnym tworem, dryfującej w przestrzeni Jaźni. Spoglądając przez wąskie okienko na otaczającą ja przestrzeń, puszczała mydlane banki z ciągnącą się za nią rurka..
Twory te oddawały charakter myśli, śniącej sobie smacznie w łóżku żyjącej osoby, lub zmarłego, przebywającego gdzieś tam, w przestrzeni kosmicznej.
Dawały się z łatwością przywołać jak i można było do nich bez wysiłku dotrzeć.
Rozmowa z nimi była rodzajem komunikacji z podmiotem, zajętym jeszcze wieloma takimi rozesłanymi myślo -szperaczami w przestrzeni kosmicznej. Miał ich tyle , ze ich nie rejestrował już uwaga świadomie, często o nich nawet zapominając. Gdy tym czasem, one zachowując z nim kontakt, borowały w jego imieniu jakieś zagadnienie, szukając na nie rozwiązania.
Taki jest astral z modeliny astralnej, umożliwiający Jaźni przyjmowanie wiele widocznych dla innych form, będących zwizualizowanym pytaniem.
Co należny wiec zrobić, gdy krwawi nam serce od współczucia lub żalu po utraconej osobie?
Zrozumieć ile się da i przekazywać ta wiedzę dalej.
Zrozumieniem jest dla mnie uświadomienie sobie osobowych planów własnej JAŹNI i umiejętne przemieszczania się miedzy jej poziomami.
A czym jest przekazanie?
Gdy to pierwsze mamy w małym paluszku, to jego dotkniecie jak czarodziejska różdżka budzi śpiąca świadomość zmarłego jak i żywego, uświadamiając mu złożoność i konsekwencje własnych myśli.
Czy są groźne demony, egregory, opętania? Tak są, ale tak naprawdę to ich nie ma.

Odpowiedz na pytanie XX
Pisząc jaźń mam na myśli naszego ducha -samoświadomość, snajpera jeszcze większego świadomego elementu -W.J.
Dusza określam jego psychikę. Pojecie ściągnięte ze słownika.

"Psychika (gr. ψυχή, psyche - dusza), termin odnoszący się do całokształtu procesów oraz dyspozycji niematerialnych, psychicznych człowieka."

"Demon (δαίμων daimon - dosłownie ten, który coś rozdziela lub ten, który coś przydziela,

Opętaniem określam wredna ingerencje w zarządzaniu jaźni we własnej lub czyjeś duszy..
Nie potrzeba wielkiej mocy świadomej istocie dostrojonej do innej gęstości, by zawładnąć czyjaś wola, czyniąc z niego marionetkę, gdy żyje ona i tkwi z przytroczona świadomością do ciała fizycznego.
Przypisywana moc tej istocie jest wywołana nasza bezradności i ilością strat jaki ona nam może wywołać.
Świadome istoty rzędu Wyższej Jaźni, są wolne od takich podchodów i nie uczestniczą w takich gierkach, Wyklucza to istnienie demonów o takich parametrach duchowych, w planie gdzie się słyszy i czuje wspólnie.
Galaktyki świata fizycznego nie ciągną się w nieskończoność. Znikają poza sfera eteryczna, stajać się pustym polem w przestrzeni kosmicznej, zapełnionej tworami kolejnych sfer.
Nie ma wiec gdzieś daleko obcych nam istot z odległych systemów gwiezdnych w innej gęstości, nie będących jednocześnie blisko nas. Wnikające w nas Jaznie stają się cząstką swiadomosci , wspólnie przezywając te same doznania.
Sam żyje jako dwie współpracujące ze sobą jaźnie. Z pomocą tej drugiej, udaje mi się przetaczać przez sfery , w których jeden nie wystarcza, gdyż zabraknie uwagi na karkołomnie przeskoki i trwanie w wielu planach jednocześnie.
Gorzej się mamy, gdy Jaźń wkracza w kogoś ze swoim indywidualnym bagażem doświadczeń, z własnymi ciałami subtelnymi, zawierającymi w sobie jego historie rozwoju.
Właściciel zepchnięty może być wtedy w ciemnice, w swoje jedynie chwilowo aktywne na codzien, nieświadome części, odcinając się od tych, współtworzących z Jaźnią rozumowanie. Może się wtedy drzeć nieswojo jak zwierze, szczerzyc zęby i gryźć jak opętaniec. Jest jednak zawsze tym samym podmiotem, pozbawiony jedynie pełni umysłu.
Nie planuje w najbliższym czasie dokładniejszych wyjaśnień, gdyż mam mnóstwo planów, pochłaniających mi wiele czasu..
O wzbogaceniu stosowanych już metod odzyskiwań, będę oczywiście pamiętał i gdy zbiorę całość do kupy, to podzielę się chętnie wnioskami na forum.
Jedyne co bym każdemu polecił to więcej wspólnych ćwiczeń.

Napisany przez: Zbyszek 19.09.2010 - 08:55

Wreszcie się coś ruszyło:))
http://infra.org.pl/fenomen-ufo/ufo-fenomeny-i-fakty/1000-ufo-inna-rzeczywisto-i-lsd

Napisany przez: Majster 19.09.2010 - 10:33

CYTAT(Zbyszek @ 19.09.2010 - 09:55) *
Wreszcie się coś ruszyło:))
http://infra.org.pl/fenomen-ufo/ufo-fenomeny-i-fakty/1000-ufo-inna-rzeczywisto-i-lsd


że niby co?

Artykuł fajny ale co z tego.

Napisany przez: Zbyszek 19.09.2010 - 19:07

Spodobało mi się to, ze relacje z ufoli zahaczają powoli o stany swiadomosci, a to już krok od spontanicznych obe:)))
Sporo jest zacnych ufologów, multiświatowców, może się kiedy połącza te dwie dyscypliny

Napisany przez: dreamer_the_one 19.09.2010 - 19:20

CYTAT(Zbyszek @ 19.09.2010 - 20:07) *
Spodobało mi się to, ze relacje z ufoli zahaczają powoli o stany swiadomosci, a to już krok od spontanicznych obe:)))
Sporo jest zacnych ufologów, multiświatowców, może się kiedy połącza te dwie dyscypliny

trzeba być idiotą ( czyt. wyjątkowym wizjonerem ) żeby wierzyć, że UFO porywają ludzi z ciałami :-)

Terence Mckenna, i nie tylko on, swoim doświadczeniem dowodzi, że fenomen UFO to nic innego, jak jakaś forma niefizycznej aktywności, albo inteligencji, ingerującej w naszą cywilizację :-) a być może psychoza naszej globalnej świadomości

Napisany przez: Zbyszek 19.09.2010 - 19:49

fragment tego artykułu ,twojego Mckenna z tego wątku , ty mondralo,

http://infra.org.pl/fenomen-ufo/ufo-fenomeny-i-fakty/1000-ufo-inna-rzeczywisto-i-lsd

McKenna otwarcie mówił o tym, że wierzy w możliwość docierania do innych rzeczywistości poprzez ?zmianę? postrzegania naszej. Twierdził, że po spożyciu halucynogennych grzybów występują ?omamy?, jednak majaki i zwidy ?opisać można jako samotransformujące się maszynowe cuda. Są oni mieszkańcami innej planety lub innego wymiaru. Istnieje hiperprzestrzenny wszechświat pełen różnego rodzaju inteligencji, do którego można wejść spożywając niektóre rośliny lub substancje chemiczne.?

McKenna mówił, że nic ?nie jest w stanie przygotować nas na elektroniczną, hiperprzestrzenną, międzygwiezdną, pozaziemską i fantastyczną jakość. To rozwinięta przestrzeń wypełniona połyskującymi powierzchniami, maszynami zdolnymi do geometrycznych transformacji i myślami gęstymi tak, jak widoczne obiekty materialne?. Dodawał, że obiekty UFO są w stanie w jakiś sposób mieć skutki i postać tak samo technologiczno-mechanistyczną, jak i metafizyczną, wzbudzając w ludziach szereg niekiedy zupełnie niespodziewanych zachowań. Ich rzeczywistość jest zbyt trudna, abyśmy ją pojęli lub nawet opisali, a jedną z przyczyn jest zbyt ubogi język.

Według MacKenny nasza przyszłość jest tak samo niewyobrażalna, jak przyszłość naszych ciał, które wymagać będą transformacji towarzyszących opuszczaniu planety. Trzeba będzie zmienić także świadomość. Jak mówił: ?Nie będziemy, jak ludzie sprzed kilku dekad, naszym zadaniem jest transformacja naszych umysłów, której należy dokonać przed opuszczeniem naszej planety. Ideę podróży w kosmos i opuszczenia Ziemi należy przyswoić sobie tak, jak prawo związane z opuszczaniem przez dzieci rodzinnego gniazda.? Aby zrobić krok ku gwiazdom, należy zatem spojrzeć w inny sposób na przestrzeń i czas. Same statki nie wystarczą.

Napisany przez: dreamer_the_one 19.09.2010 - 20:02

widziałem Zbyszku :-)

jednak musiałbyś znać twórczość tego człowieka żeby móc osądzić o jego zdaniu. to tylko artykuł na podstawie jego ogólnych hipotez.

prawdę mówiąc Mckenna twierdził że RZECZYWISTOŚĆ składa się ze słów :-) więc tak samo istnieje, jak i nie istnieje i można z nią zrobić wszystko :-)))

moja odpowiedź wynikała stąd, że wciąż mam przestarzałe oprogramowanie, ale pracuje nad tym ;)

Napisany przez: Zbyszek 19.09.2010 - 20:10

O kuchenka, Wolfgnag tez ciągle coś mówi o niezwykłości słów, może go wreszcie spytam co w nich znalazł tak szczególnego, może tajemnica takich wyjaśnień się skrywa w jakimś niezwykłym podmiocie, który te słowa wypowiada, to wtedy to nie byłyby zwykle słowa , którymi się posługujemy, może nawet jest to coś, co jest nawet czymś innym, , hm
:)))

Napisany przez: dreamer_the_one 19.09.2010 - 20:20

"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało"

Jan 1,1-18

Napisany przez: Zbyszek 19.09.2010 - 21:12

poddaje sie

Napisany przez: leon 20.09.2010 - 14:33

Zbyszku te słowa to abra kadabra/tak żartem/,niemniej każde słowo ma moc -oprócz treści jako takiej niesie moc która może wywołać batrdzo określone skutki fizyczne niekoniecznie odzwierciedlające treść.Aczkolwiek spotkałem się z bezpośrednim przełożeniem treści na skutki-żona do męża mówi;ażeby cię połamało i mąż spada ze schodów.Innymi słowy rzuciła na niego klątwę.

Napisany przez: Zbyszek 22.09.2010 - 09:18

Wchodzimy do przedszkola. Stojąc na korytarz, wołam córkę. Wstaje jak strzała, przy swoim stoliku, zastawionym kolorowymi literkami. Hannelore nie wytrzymuje, wykrzykując wręcz rozsierdzona,- ?córka ciebie słyszy a mnie nie?. Też ją przecież zawołałam w drzwiach, językiem cieni.. Dostrajam się błyskawicznie do ciała fizycznego, uśmiechając z przekąsem. Hannelore jeszcze drga, starając się uspokoić Powiedziała to zdanie fizycznie, wzbudzając zdziwienie w mojej żonie i personelu. Wycisza się, zacierając zażenowanie. Oni nie słyszą przecież, spoglądają jedynie ironicznie, lustrując wzrokiem przybyszów. Ha, ha, wpadłaś, pomyślałem uśmiechając się szczerze od ucha. Odwróciłem niewinnie głowę w stronę żony, pytając,- co ta, twoja koleżanka miała na myśli?
Hannelore strzeliła płomieniem,- wieeeesz dobrze.
*
Siedzimy przy stole. Znajoma prezentuje masaże energetyczne na mojej czuprynie. Łaskocze za bardzo i chwytam sobowtórem jej ręce fizyczne. Gulgocze coś we mnie i wybucham wewnętrznym śmiechem. Znajoma odskakuje przerażona i wtyka ręce do wody w zlewaku. Słyszałam cię, słyszałam ciebie wyraźnie,- pierwszy raz potwierdziła.
Przeżyłam śmierć kliniczny, później się zwierzyła, teraz ich słyszę. Mówią najczęściej głupoty, zaczepiają mnie z rożnych stron. Gdy ktoś siedzi czytając gazetę, w kawiarni, to może się też do mnie odezwać. Mówi najczęściej bez znaczenia, bzdury. Oni ze sobą rozmawiają, robiąc w tym czasie coś innego. Każdy może być czymś zajęty a pomimo tego ze sobą rozmawiają, słyszę ich, zaczepiają mnie przecież czasami.
*
Znajomek na koncercie w Afryce, stal przy barku, dygocząc w rytm transowej muzyki. Przy drugim kieliszku wszyscy mu zniknęli. Rozejrzał się zatroskany i poszedł na pustynie ich szukać. Ocknął się, gdy sąsiad zaproponował trzecia kolejkę.
*
Kolejne spodnie nie pasują. Myśląc o żonie, przeszedłem przez zasłony do wielkiego sklepu. Sporo się w nim zmieniło, inne oświetlenie, stragany z innym ubraniem i pusto, nikogo nie ma. Halo jest tam ktoś?
Krzyczę jak obdarty ze skóry. Przecież nie mogli tak wszyscy zniknąć?
*
W knajpie, Wolfgang zajada obiad, skosztuj mówi do mnie, zachęca mlaskając. Nie, przecież nie wypada. Przyglądam się mu znudzony. On się zmienia, jaśnieje jakoś, oczy nabierają mu blasku i te neonowe sztuczne zęby. Chwyciłem krążek przysmażanej cebuli z jego talerza i wpycham do buzi.
Smaczny, mówię i trzymam w zębach już kalamary.
Dziwnie się ciągną, jak guma, a przecież miała być cebula.

Gdy babcia zmarła, staliśmy przed trumną, ja pięciolatek, w nogach dorosłych, sięgając im do pasa. Postrzegłem siedząca babcie na łózko, przy oknie. Trumna zniknęła, ona do mnie kiwa ręka, pozdrawia serdecznie. Obok niej stoją jacyś mężczyźni, nachylają się nad nią, mówiąc z uśmiechem. Cała sala była zapełniona dziwnymi, strzelistymi postaciami, przetkanymi dziwna strukturą, to oni, goście żałobni, ci co przyszli na pogrzeb, jak dziwnie wyglądają. Mój ulubiony wujek, jest również jednym z nich i mama również. Ze strachu zaczynam płakać.
Nie płacz, rozlega się obok mnie łagodny głos, uspokaja mnie mlecznym oddechem, budzę się rozpogodzony.
Na środku pokoju stalą nadal trumna.
*
Grubo po północy, pędzę szybko autostrada. Monotonia jazdy i znowu się mi to przytrafia. Postrzegam jak wysuwa się do przodu szarawe auto, zostawiając mnie na asfalcie. Stoję bez ruchu, nie rozumiejąc co zaszło. Auto samo mi odjechało, zostawiając mnie na drodze. Wpadając w panikę pędzę za nim, cucąc się wkrótce za kierownica. Nic się nie stało, minęła zaledwie chwilka i auto jechało nadal równiutko, trzymając się swojego toru.

Wynudzony szarością asfaltu, przesunąłem się obok kierownicy na boczne siedzenie. O, nie teraz, przecież prowadzę szybko auto na autostradzie. Nie słucha się mnie ciało, huśtając niesfornie rozkołysane. Szyby mnie powstrzymują, czuje ich ostrą powierzchnie, staram się trzymać kierownicę ze wszelkich sił, przecież z tyłu na siedzeniach śpi żona z dziećmi. Nieznośne huśtanie po chwili ustaje.
Jakie to jest niebezpieczne!!!
*
Maluje obraz, potykając się na nieudolnych decyzjach, z oporem, nie wyszedł mi kolejny obraz.
Fala żalu mnie usypia.
Jest, dostaje wsparcie, ktoś jest we mnie i mnie wspomaga. Śmieję się, potrafiąc o wiele lepiej postrzegać, i ten żar w sercu i ta łatwość przy podejmowaniu decyzji. Przemalowuje w pospiechu obraz, dobierając pięknie kolory, wiem, ze nie będzie trwać wiecznie , spieszę się.
*

Po wielu latach poszukiwań, rozumiem coraz lepiej otaczające mnie duchowe zjawiska. Wyciszyła się we mnie chciwość ciekawości, umożliwiając większy oddech.
Poza pełniejszym wglądem w rzeczywistość, nie wyniosłem jakichś szczególnych korzyści, z przeżywanych, odmiennych stanów swiadomosci.
Wieloświaty przestały mnie już interesować, nie robią na mnie wrażenia. Również dzielenie siebie na wiele poziomów swiadomosci akceptuje bez sprzeciwu, potrafiac harmonijnie zintegrować swoje dolne plany osobowe.
Zastanawiam się teraz, jak najpiękniej przeżyć kolejne chwile w życiu i na co zwracać większą uwagę.
Szczególnie interesujące stały się dla mnie spotkania ze światłem.
W górnych planach wieloświata robi się coraz jaśniej, cała przestrzeń się świeci, rozjaśniając zmysłowe mroki.
Właśnie tam ogarnia mnie wspaniała radość i wesołość.

Czym jest to miejsce i czym jest ten niezwykły stan?

Napisany przez: Zbyszek 23.09.2010 - 07:31

Odświeżam stara tabelkę:

Po paru latach , gdy ja przeglądam, to widzę spory postęp, w międzyczasie znalazłem odpowiedzi na wiele pytań i sporo bym w niej zmienił:)))

TABELKA WYPIERANEK I RADIACJI CIAŁEK NIEFIZYCZNYCH
Przedstawiam stara i prowizorycznie spisaną tabelkę oddziaływań niefizycznych miedzy istotami żywymi - stany swiadomosci i połączenia telepatyczne. Jest ona oparta na moich wojażach po świecie niefizycznym. Postrzegłem w nich ,ze wszystko, co w sobie zawieramy, jest wypadkowa wszystkich płaszczyzn - dymensji oddziałujących na nas jednocześnie. Wszelkiej zmianie naszych doznań ,towarzyszą zmiany w naszej strukturze ciał niefizycznej. Stabilne i niby tak nierozerwalne połączenia ciał niefizycznych ,okazało się dla mnie wielka roztańczona karuzela ,wprawiająca nas w zawieruchę życiową..
Tracąc stopniowo zdolność postrzegania ciał niefizycznych , zmuszony zostałem jedynie do obserwacje zachodzących we mnie zjawisk psychicznych.Na szczęście, zapamiętałem dosyć dobrze ich związek z powstającymi doznaniami we mnie, co jest mi bardzo pomocne teraz w rozumieniu cialkowego szaleństwa.
Umęczyłem się moja samotnią i marzą mi się teraz grupowe poszukiwania. Wspólnie uda nam się ja popchnąć trochę szybciej do przodu. Połączyłem ciało przyczynowe z mentalnym w jedno, gdyż nie znalazłem sposobu, by je wcześniej rozróżniać. Sporo kłopotu nastręcza mi rozpoznanie, czy wyłączyłem ze strefy wpływu pojedyncze ciałko, czy ich większa ilość. Szczególnie trudne jest do określenia, kiedy zachodzą wypierania ciałek a czy tylko zaburzenia w ich polu.- radiacje jak to Robert nazwał. Mam nadzieje ,ze nadchodzące miesiące będą bardziej owocne i doczłapiemy się wreszcie do mety..
Samo przesuwanie swiadomosci- fazowanie, nie zostało jeszcze przez nikogo definitywnie określone, pozostając tematem pod dyskusje.Przedziwne zjawisko, zachowujące zasady popchnij kopnij, występuje w świecie niefizycznym tak jak w fizyku, druzgocząc życzenia pobożnych.



TABELKA WYPIERANEK I RADIACJI CIAŁEK NIEFIZYCZNYCH.

I).
Najłatwiej jest wyrwać się ciałem mentalnym. Zamyślamy się wtedy i możemy wykonywać w międzyczasie codzienne czynności,.Np: jazda autem, czytanie książki, oglądanie filmu i rozmyślanie o kimś. Astralne ciało przebywa w ciele fizycz. i koordynuje łatwe czynności. Wnikając c.mentalnym w znajomych informujemy ich o chęci kontaktu z nimi..Zagapimy się wspólnie w tym samym czasie myśląc o sobie .(Potwierdzane dzwonieniem telefonów..)

II)
Jeśli towarzyszy nam większe zaangażowanie emocjonalne ,wypieramy 2 ciała jednocześnie. W ciele fiz, zamieramy w bezruchu ..Pozostała cześć ducha w ciel fiz, ma już utrudniony kontakt z ciałem fizycznym. Cześć zarządzająca ciało ment. i cześć odczuwająca 3D- ciało astralne -jest w podroży szukając z kimś lub czymś kontaktu. Cały czas my jako duch przebywamy w ciele fizycz. Jakas cząstka naszego ducha odrywa się i towarzyszy wypartym ciałom ment-astralnym.
Patrzymy wtedy jak przez teleskop. Początek jego jest w ciele fizycz. a koniec przytwierdzony w wypartych ciałach niefiz. Komu się uda przepchnąć więcej ciała duchowego w tych wypartych astr-ment- ciałach to przeżyje przygodę w astralu-oobe. Bez naładowania energia wypartych ciał niefiz. możemy się tam utrzymać tylko chwilkę. Wspaniałym przykładem było by tutaj zaciąganie Contichi prze ze mnie do kuchni. Postrzegając jakiś ruch ,odzyskała świadomość na sekundę w wypartych ciałach ,oceniła sytuacje jako zagrożenie-niezamierzone działanie i wyrwała mi się z reki,
Brak 2 ciał niefiz, w pozostałym pakiecie ciał powoduje zamarcie funkcji psychicznych w ciele fiz,. Odwiedzamy w tym stanie widoczne miejsc lub osoby mając silne odczucie przemieszczenia się, odczucie bycia sobą w poza.Odwiedzane osoby z łatwością rozpoznają nasz ident i towarzyszące nam zamiary i emocje. Przy dużym ładunku emocjonalnym w ciele astralnym, ident zostaje zatarty. Napływające sprzeczne informacje dotyczące obcego ciała , powodują zaburzenia naszej koordynacji (ciapowatość, tracenie z rak przedmiotów czy nawet wypadki przy pracy.Przykładem było by moje spotkanie na schodach z Joanna(warsztaty Brucea).
Spieszać się na papierosa przebiegła obok mnie niefizycznie ,potrącając mnie na schodach.Widząc jak się przewracam ,chwyciła mnie nieświadomie ,niefizycznie za rękę chcąc uchronić przed upadkiem
III /
rodzajem wyparcia jest :eteryczno astralno mentalne-Wszystko jak w II. plus Odbywa się w niewielkiej odległości od ciała fizycznego i przytrafia się nam w chwilach gniewu czy wielkiej euforii. Towarzysza mu bardzo silne doznania ruchu i przemieszczania się w przestrzeni.

IIII/
Wypieramy wszystkie ciała włącznie z fizycznym. Pozostaje sam duch, ledwie mogący siebie postrzec.
Przebywajac w duchowej przestrzeni, może postrzegać przez wszystkie dymensje , rejestrując wspaniale wszelkie ingerencje ciał niefizycznych w jego powierzchnie. Stan pełnej hipnozy.

IIIII,-
wypierane może byc również tylko samo ciałko astralne . Ubytki w naszych zdolnościach umysłowych będą wtedy łatwe do określenia. Postrzeżemy je jak zanik siły życiowej, i zamarcie w bezruchu. Rożni się ono od wyparcia astralno mentalnego brakiem celu w naszym działaniu i bezmyślnością,- stanem spoczynku
Ostatnio edytowano Wt cze 10, 2008 8:31 pm przez Zbyszek, łącznie edytowano 12 razy
*
kronopio
To tylko teoria ale póki co najlepiej opisuje niefizyczne oddziaływania. Musimy być świadomi jej niedoskonałości a zarazem podziwiać geniusz i prostotę myśli. Przydało by się też stworzyć inną tabelkę zawierającą jak najwięcej przykładów konkretnych sytuacji z odpowiadającymi im "wypurkami" np.
*Czytanie książki bez rozumienia jej treści. Zorientowanie sie po kilku stronach ze uciekamy gdzieś myślą.
*stany wywołane narkotykami, kiedy mamy niezwykłą jasność umysłu jednak ograniczoną wolę. Nie możemy wykonać ruchu
*Upuszczanie szklanki przez bliskich podczas głębokiego kontaktu emocjonalnego (podczas wypadku itp)
*rozwiązywanie problemu (matematycznego)
*praca twórcza (malowanie obrazu) automatyzacja ruchów
*wykonywanie czynności na "autopilocie" w czasie komponowania w myslach listy zakupów
*etc

*
Zbyszek
Ostatnio udało mi się testować nowe wersje ciałkowe, szczególnie ciało astralne jest dla mnie interesujące, zwłaszcza tworzone w spontanicznych sytuacjach człekokształtne mysloksztalty.
Ooooo ile się dzieje ciekawych zjawisk z ich odziałem. Fizjolodzy mózgu, rozdzielają ruch części ciała człowieka na zamiary i odczucie ruchu. Sporo się dzieje.

alien hand syndrome
http://www.youtube.com/watch?v=H0uaNn_cl14&feature=player_embedded

Sa to niestety kliniczne przypadki, poszerzające jedynie wielgaśną listę zaburzeń

Napisany przez: Mastermachacz 25.02.2011 - 11:48

zbychu dobrze gada ale ktoś osiągnął z was ciało "nirvaniczne"?
jest niewiadome

Napisany przez: Zbyszek 11.06.2012 - 16:18

Cialka- Niewidzialne rece

http://youtu.be/gR72NiYo5Nk
AUDYCJE RADIOWE
W planie: co tydzien audycje radiowe o cialkach, przez cale wakacje, az do zanudzenia.

Pierwsza audycje mozna juz odsluchac w Radiu Wolnemedia

tutaj:
http://radio.wolnemedia.net/program/03.php
(trzeba tam sobie przewinac strzalkami na audycje nr 5).

Lub w Radiu Paranormalium

tutaj:

http://radio.paranormalium.pl/
Pozdrawiam

Napisany przez: Zbyszek 24.06.2012 - 18:28

Dzisiaj 24.05.2012 o 20.30 godz, prowadze audycje w radiuPARANORMALIUM - INFRA , mowiac o cialkach, znaczy cieniach bagiennych, o rozbudzaniu jazni, odzyskanie pod kontenerem.
jeje

http://radio.paranormalium.pl/index.php?akcja=player

Do sciagniecia 3 audycje, co niedziela kolejny odcinek cialek,;)))

http://chomikuj.pl/infra.org.pl/Audycje+do+pobrania+%28mp3%29/Inne+audycje

Napisany przez: makyo 24.06.2012 - 19:18

To dla czego ja nie wiem o takim radyjku?
:)
Dziekować za Zn!:)

fajne to było, szkoda że takie krótkie:)

Napisany przez: Zbyszek 09.07.2012 - 08:52

SPOTKANIE Z WRÓŻKĄ ? karty tarota- stare ale jare.)
Rozmawiając z szefem sauny, dowiedziałem się, ze jedna z jego pracownic jest wróżka. Przy pomocy kart ustawia człowiekowi przyszłość. Daje rady i ostrzega, gdy on znajdzie się w niebezpieczeństwie. Ludzie pytają ja chętnie, bo zawsze przytacza jakieś istotne szczegóły z ich życia. Przy naszym pierwszym spotkaniu, rozgadała się o swoich umiejętnościach. Nie jestem jasnowidzem tylko czytam z kart, orzekła chłodno, zapierając się przy tym gdy pytałem o moja przyszłość. A co chcesz wiedzieć?
Wszystko! Jak to robisz i co czujesz przy tym? Czym się kierujesz, gdy wpływasz na czyjeś losy? Przecież to jest wielka odpowiedzialność. Powiesz coś a ludzie ci wierzą!!

Na stole miała poustawiane kryształy i rożne nieznane mi przedmioty. Zapalając kadzidełko, spojrzała mi wnikliwie w oczy i wybrała talie kart z całej masy tarotowych szpargałów.
Wyciągnąłem je szybko z jej reki, chcąc samemu je przetasować. W tej samej chwili zalało mnie chłodem w górnej części ciała i wpadłem w delikatne wibracje. Dosyć nieprzyjemne prażenie, nie,mające odpowiednika w w repertuarze codziennych doznań.
Co to! ? pomyślałem. Dostałem astralne wciry, najnormalniejsze lanie? Rozpoznaje ten stan doskonale, ponieważ często go odczuwałem, gdy z ciała podirytowanego rozmówcy, wyskakiwał astralniak, niosąc w sobie ładunek negatywnej emocji. Zaprogramowane agresją, trafiał zawsze celu. Jak atakujące w furii dziecko , astralny duplikat fizycznego ciała o rozmytym kształcie, okładał pięściami po twarzy swojego rozmówce.
Troche obolaly, przełknąłem ta porażkę, prosząc wróżkę o ustawienie kart tarota..
W czasie tasowania postrzegłem udział obecnosci w moim umyśle. Odczuwam to jak pojawienie się niezależnej i samodzielnej jaźni, goszczącej w centrum mojej uwagi. W czasie wypraw poza ciałem, wiele razy wpływała we mnie ta rozprzestrzeniająca się energia czyjejś obecnosci, towarzysząc mi w nierozpoznawalnym dla mnie miejscu mnie samego, bardzo subtelna a jednocześnie potężna o nierozpoznawalnym dla mnie źródle. Pojawiała się niepostrzeżenie, dając o sobie znać przyjemnym ciepłem lub wstrząśnięciem mojej uwagi. Nie potrzebując mojej zgody, rozścielała bezszelestnie swoje ramiona, rozszerzając moja percepcje. Zamierałem wtedy z podziwu, przypatrując się jej poczynaniom. Uważaj co powie,- usłyszałem znajomy głos niefizycznego przyjaciela.
Mieszając karty, wykonałem parę ruchów rękoma, starając się ocenić stopień niezależności moich decyzji . Wiedziałem, ze mieszamy wspólnie, mając całkowita pewność, ze to ja tasuje karty. Jeszcze raz i jeszcze raz powtarzałem te same ruchy, pragnąc podpatrzyć obecność jak wpływa na moja wole i zmienia niepostrzeżenie moimi rękoma naturalny rozkład kart. Rozczarowany, nie mogąc czegokolwiek postrzec, oddałem karty wróżce by je rozłożyła na stole.
Karty wyszły dla mnie bardzo niekorzystnie. Bylem kłamca i oszustem. Wróżka przyglądała mi się podejrzliwie. Gdy jest taki rozkład jak teraz, to mowie każdemu, ze kłamie, jest kłamca!
Chwileczkę, czy nie moglibyśmy powtórzyć tego jeszcze raz? Ponieważ, bo widzisz,- dałaś mi astralne lanie?. Wyjaśniłem jej w zarysie role astralnego ciała a szczególnie o tej jego bokserskiej opiece, pytając wprost co ja tak rozzłościło.
Schylając głowę przeciągle wyrzekła, ? moich kart nie może nikt dotykać. Nawet mój syn tego nie może zrobić. Tak samo jest z moimi kryształami. Przywiera do nich negatywna energia gdy je ktoś dotyka, co jest szkodliwe, szkodliwe , szkodliwe,- powtarzała z przejęciem. Nie przejmując się jej fobiami, chwyciłem w rękę największy kryształ ze stołu, szacując jego ciężar.
Jeśli chcesz to coś zrobię. Gdy będziesz go trzymać w ręce, to przybędę do ciebie i stanę obok w niefizycznym ciele. Za każdym razem, będziesz mogla mnie przywołać. Będę widoczny tylko dla ciebie jak czarny cień na tle ściany. Blefowałem oczywiście , bacznie obserwując jej reakcje. Pomimo skomplikowanego system przekonań w jakich tkwiła po uszy, zareagowała całkiem pogodnie, prosząc bym tego nie robił bo się leka takich kontaktów . Raz przepowiedziała śmierć znajomej i osoba ta zmarła 2 dni później.

Jeszce raz chcesz bym ci ustawiła? A czego teraz oczekujesz, na jakie pytanie pragniesz usłyszeć odpowiedz?
To samo co poprzednim razem, odrzekłem wymijająco.
Oddala mi tym razem już karty bez leku. Tasując je, wyraźnie postrzegłem jak obecność wpływała na moje ruchy rak. Ta i ta kartę na wierzchu i jeszcze raz potasuj, wykrzywiając mi astralny palec na znak gdy tasowanie dobiegło końca.
Robiłem to szybko będąc pewnym, ze żadna świadomość świata nie jest w stanie tak prędko postrzec mieszane karty i na dodatek je ustawić w jakiejś sensownej kolejności. Myliłem się. Moje szybkie ruchy musiały być wykonane w ślamazarnym i ślimaczym tempem. Karty ułożyły się w bardzo sensowny wzór, nawiązując układem do poprzedniego ustawiania. Idealnie i symetrycznie pookładane, wyglądając jak zmówione. W samy środeczku układu i to nad moja głowa świeciło złote słonko a po lewej stronie wesoły piesek wskazywał pyskiem na masę otaczających mnie przyjaciół. Karty przedstawiły mnie jako kochającego rodzinę męża, któremu szczury wyżarły wszystko co posiadało materialna wartość. Zona przylegająca do mnie po prawej stronie ,zajęta była kwiatkami. Oblicze rodzinnej sielanki.
Zaskoczona układem wróżka starała się wyjaśnić powstałe sprzeczności. Ja tylko czytam karty, to ja,- to ja powinnam je mieszać. Wtedy mogę określić wyraźnie czy z nich coś wynika a czy są nic niemówiącym układem.
Wtedy podniosła wzrok do góry , tak jakoś w niebo i wypowiedziała szybko słowa.
Zreperuj ten hamulec zanim zdarzy się wypadek!!!

Och wreszcie cie przyłapałem,- pomyślałem wesoło. Wdarłaś się do mnie mentalnie i odczytałaś moja pamięć. Cały dzień martwiłem się strasznymi drganiami lewego kola w aucie, obliczając jednocześnie koszty naprawy hamulców. Jeżdżąc tak od tygodnia, nabawiłem się niezłej fobii, pozostawiając z łatwością odczytywane ślady w ciele mentalnym.
Było to dosyć wesołym przeżyciem, ponieważ wróżkę cechowała niezwykła delikatność i wyczucie. W momencie gdy wnikała w moja pamięć to AP poinformował mnie natychmiast o tym, wprawiając w kołyszący ruch cale moje ciało astralne. Wyrażało ono zdziwienie, przyjmując takie gesty jakie bym sam przyjął w ciele fizycznym, będąc czymś zadziwiony. Sama ingerencja mentalna wróżki była ledwo dla mnie wyczuwalna. Odczuwało się to jak spotkanie w umyśle, przypominające przypatrywanie się zainteresowanych sobą dwóch osób.

Postrzegłem, ze obojętne są narzędzia jakimi się posługujemy, szukając odpowiedzi na stawiane przez nas pytania w potrzebie. Podrożę mentalne, świadome śnienie, ustawienia hellingerowskie , wahadełko a nawet karty tarota są jedynie środkiem w nawiązywaniu łączności z naszym Źródłem.
Medytując przed zaśnięciem, poprosiłem o informacje dotyczące rodzajów połączeń naszej jaźni z jej Wyższą Częścią. Przywoływałem w myślach Roberta Monroe. Po chwili dotknął mnie ktoś delikatnie za ramie, szepcząc.

Słyszysz mnie?

Łączymy się wolą a nie podmiotem.
Następnego dnia, dokręciłem luźne kolo przy aucie.


PS, LINK BEZPOSREDNI DO CHOMIKA; MOZNA SCIAGAC JUZ 4 AUDYCJE ; WOJAZE W OOBE:


http://chomikuj.pl/infra.org.pl/Audycje+do+pobrania+%28mp3%29/Rozmowy+poza+cia*c5*82em

Sorki za reklame, ale strasznie sie staram i chce z wami podzielic moim gledzeniem,

Napisany przez: Zbyszek 28.07.2012 - 12:11

W ta niedziele leci na radiach o NDE, nagralem wywiad z Elli o smierci klinicznej, sama umarla bidulka na stole operacyjnym i opowiedziala jak bylo. Raz tez sam umarlem i naopowiadalem jak sie umiera, pozdro

audycja leci o 20:30 na http://radio.paranormalium.pl/index.php?akcja=player
Zmiana terminu.
Hej, audycja z przyczyn koniecznych przeniesiona na przyszla niedziele.

Napisany przez: Zbyszek 08.08.2012 - 08:49

W niedziele Rugwa opowiada na Radiach o odzyskiwaniu duchow, przeprowadzaniu ich do swiatla, ( podroze mentalne). Jakich wskazowek udzielic ludziom po smierci by zalapali sie na swiatlo, energie duchowa rozswietlajaca swiadomosc i wyrwanie sie ze strefy cienia, czyli zlych przyzwyczajen. Przy okazji wyszlo w dyskusji jak sprawdzic gadajacego nam do ucha kolesia, czy jest przyjacielem, rozwinietym partnerem dyskusji z mentalnego planu, czy pokutnikiem z odmentow astrala.
Pierwszy to ten, co traktuje nas tak delikatnie jak by sobie sam zyczyl a ten drugi, podstepnik-maciciel, to ktos kto narzuca nam wlasna wole, wlasny tok myslenia, nie baczac na nasze duchowe potrzeby- duchowa wolnosc, cos co jest towarem na sprzedaz a tam w gorze, hen, hen nie do obalenia monolitem ze stali.
pozdro

Napisany przez: Zbyszek 29.12.2013 - 14:01

Udawadnianie niesmiertelnosci,- rozbudzanie perecepcji niefizycznej.
NR. 1

Znajomy zapytany o swoją szwagierkę, z ciężka schizofrenią, nie chciał rozmawiać ze mną o zjawiskach duchowy, chwaląc niebiosa, iż ta choroba nie jest zaraźliwe. ..Fizycznych przyczyn zaburzeń umysłu nie znam, Jest jednak jeden czynnik, który potrafię sam wywołać, powodujac świadomy rozsyp jaźni. Co wydaje mi się interesujące w takich szaleństwach, mianowicie to, iż bez względu na przyczynę, wywolane zaburzenia przypominają zawsze budzenie się duchowe człowieka. Rozwalające się myśli, nakazujące wewnętrzne głosy i (takie tam), testowałem ze znajomymi, starając się doszukać w tym jakiegoś głębszego sensu.

Najbardziej zaskoczyło mnie to, iż właśnie ten nasz, walący się z taka latwoscia umysl, jest doskonałym odwzorowaniem reguł rządzących w duchowym swiecie. Duchowy nie ze humanistyczny, ale ten, tamten po tamtej stronie, ten świat, do którego zawędrujemy kiedys po śmierci. To było dla mnie bomba, mega rewelacyjne odkrycie.
Wystarczyło zmienić nastawienie i korespondować z tymi głosami, obserwować te wewnętrzne, obce komendy i wyszło szybko szydło z worka. To bezmyślne buczenie rozkojarzonego umysłu okazalo sie rozmową na innym planie- poziomie świadomości. Trochę potrzebowałem testowania zanim pojawiły się potwierdzenia. 10-20 lat to trwało.
Herbina w czasie medytacji zadała sobie pytanie. Co robi teraz Zbyszek, proszę o połączenie z nim. Właśnie wtedy zbliżałem się do zakrętu samochodem, gdy wyskoczyła mi rozmazana postać Herbiny na przedniej szybie samochodu, machająca rękoma. O nie teraz, nie na zakręcie!
W ułamku sekundy wysłałem ja do wszystkich diabłów, odrzucając to połączenie wewnętrzne.
Ha, ha,- odpisała mi potem. Domyśliłam się, ze jedziesz właśnie samochodem i przestałam się z tobą łączyć. Dostałam wewnętrzny przekaz, NIE TERAZ!!! Po wielu takich próbach zauważyłem iż pojawiajace się przy mnie cienie ludzi , pragnących się ze mną połączyć, maja rożne kształty. Mogą być rozmyte jak mgiełka jak i ostre w konturach. Jak ich postrzegałem, to zależało od mojego dostrojenia się do nich i części którymi do mnie dolatywali w czasie połączenia. Komplikowało to ocenę, gdyż ja sam mogłem nieostro postrzegać coś, co mogło być w swej naturze ostre w konturach. Testowałem zjawisko latami, nabierając w tym wprawy. Nauczyłem się z czasem samemu świadomie wprawiać w ruch rożne ciała niefizyczne zawarte we mnie. Trochę konspirowałem, gdyż brakowało mi partnerów do dyskusji. Mając na szczęście sukcesy w pracy zawodowej, nie stresowałem się tym zbytnio, licząc na własna odkrywczość i kreatywność. W tym przypadku moja praca artystyczna wzmocniła mi kręgosłup na tyle iż uszczypliwe uwagi obserwujących mnie osób odbijały sie nie pozostawiając bolesnych odcisków. Niesamowita życiowa przygoda takie odkrywanie, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Często słyszałem:- to schizofrenia mój chłopcze, gdy po raz któryś chciałem opowiedzieć o moich eksperymentach. Tak, tak wszyscy się mylą , tylko ty masz racje, hahaha, taki z ciebie mądrala.

Pstryk milklem skwaszony wtedy ,.- myśląc nie teraz!!!! O przeprowadzanych eksperymentach nie będę więcej pisał, . Ich opisy znajdziecie w dziale eksperymenty. Tam odsyłam zainteresowanych. Dział ten składa się z wielu artykułów. Zacznijcie czytać od tych najstarszych. Pragnę w tym artykule opisać sposoby rozbudzania percepcji niefizycznej. Co zrobić , gdy nie miało się czasu obserwować własnych myśli i czy spontanicznie pojawiających się obrazów w umyśle. Rady te dotyczą bardziej osób, które zajete są codziennością do tego stopnia, iż nie postrzegły żadnych paranormalnych zjawisk w swoim życiu.

Zaczniemy od wzroku.
1.- Od czego zaczynamy?Tutaj zalecam chwycić ołówek i narysować jakiś przedmiot na papierze. Obserwując np butelkę, oceniamy najpierw jej wielkość, starając się ocenić jej proporcje. Zanim narysujemy jej kształt, testujemy właściwości wzroku. Patrząc raz lewym a raz prawym okiem przyglądamy się przesunięciu obraz z lewej na prawa stronę. Rozpoznajemy w tym ćwiczeniu widzenie przestrzenne, nakładanie się 2 płaskich obrazów w jeden przestrzenny. Z łatwością postrzeżemy iż jednym okiem gorzej się widzi. Wrażenie widzenia przestrzennego zapamiętujemy, gdyż się nam w przyszłości bardzo przyda, zwłaszcza w momentach, gdy otworzymy percepcje niefizyczny i pojawia się nam obrazy wykraczające poza widzenie przestrzenne..

Kolejnym zaobserwowanym dziwem będzie rozdwajanie się w oczach jednej butelki. Gdy staramy się patrzeć jakby przez butelkę na ściane za nia a jesteśmy w odległości pól metra od butelki , to winna się ona nam rozdwoić.
Tutaj uwaga!! Stopień trudności wzrasta, gdyz wymagane w tym ćwiczeniu jest patrzenie cala powierzchnia, bez koncentracji na jednym punkcie. Patrzymy przez przezroczysta butelkę na ściany, na tło, nie kłopocząc się tym iż ona nam je zasłania. Kierując ponownie wzrok na butelkę, zawężamy pole widzenia wyłącznie do jakiegoś jej fragmentu. Np szyjki. Trzymając ogniskowa wzroku na niej , staramy się ponownie zobaczyć, co się oprócz niej skrywa w polu widzenia: Ogniskowa wzroku na szyjce ale uwaga bladzi nam jakby poza jej powierzchnia. Interesujący trik, dosyć trudny, ale bardzo użyteczny w rozwijaniu percepcji niefizycznej. TA błądząca uwaga jest dla nas bardzo ważna. Jakby ślepym wzrokiem przesuwamy sama uwagę utrzymując ciągle ogniskowa wzroku na butelce. Gdy ogniskowa nam ucieknie , dostrajając ostrość wzroku na ścianie, cofamy ja , ostawiając ponownie na butelce. Winniśmy w ten sposób wyćwiczyć postrzeganie całym polem widzenia. Tracąc ostrość widzianych kształtów , obserwować cala widziana powierzchnie.!!!
To ćwiczenie dostarcza już sporo trudności początkującym, i wymaga wielu ćwiczeń.

Dlatego urozmaiciłbym je innym przykładem. Oglądamy fascynujący film, obserwując, co widać na monitorze. Ruszające się osoby.
Gdy je obserwujemy film staje się nieatrakcyjny, gdyż pojawia się kłopoty z odbiorem treści filmu. Przełączamy tryb obserwacja i wciągamy się w film, zapominając o świadomej obserwacji płaszczyzny monitora z ruszającymi się obrazami.
Co się wtedy dzieje?
Zasypiamy w przedziwny sposób, oglądając aktywnie film, wczuwając się w niego, aż zapomnimy obserwowanie samego monitora. Po chwili znowu obserwujemy telewizor, jego powierzchnie, analizując jedynie proporcje widzianych sylwetek i relacje zachodzące miedzy nimi. Obserwujemy długość filmowych klipów, sposób przedstawiania obrazu przez ich twórców. Sekwencje filmowe trwają po parę sekund. Ich zadaniem jest przesuwanie obserwatora w inne miejsce, by postrzegal akcje filmu z rożnych perspektyw, by utożsamił się z rożnymi bohaterami filmu. Po krótkiej obserwacja sztuki reżyserskiej, ponownie wciągamy się w film, tym razem starając się obserwować świadomie figurki a jednoczesne wczuwać się w fascynujący film. Bedzie ciężko, gdyż wciągając się w film zapomnimy obserwować graficzna stronę samego filmu.

Nasza spostrzegawczość rośnie, wiemy coraz więcej na temat obserwowania. Nauczyliśmy się już rozpoznawać płaskie obrazy i odróżniać je od wymiarowych. Umiemy odizolować butelkę od tła ściany, postrzygając ja punktowo lub całym polem widzenia i potrafimy oglądać zafascynowani film jak i odciąć się od tego dziwnego śnienia w czasie filmu, obserwując sylwetki aktorów jako przesuwające się plamy na monitorze. Dobrze jest w międzyczasie wycwiczyc się w fokusowaniu ogniskowej na otwartej przestrzeni, gdzieś w parku, lesie , tak byśmy rozpoznali lekki nacisk wzroku, gdy ogniskowa się przesuwa na najdalsze drzewa, na linii horyzontu. Obserwujemy pobliskie drzewo, tuz przy nas, by nagle przesunąć ogniskowa poza horyzont. Tak jak z butelką, patrząc przez drzewo w sina dal, winniśmy zaobserwować rozdwojenie się drzewa, na dwa nieostre pnie. Należy w tym ćwiczeniu nauczyć się rozpoznawać nacisk w oku, towarzyszący przesuwaniu ogniskowej z tla, horyzontu, na pobliskie drzewa jak i widzenia bez trudności dwa drzewa, powstałe z przesunięcia soczewki oka poza linie horyzontu. Ćwiczenia te służą rozbudzaniu świadomości widzianych rzeczy, a zwłaszcza rozpoznaniu sposobu widzenia przez człowieka. Możemy rożnie obserwować, Tutaj zalecam eksperymenty na własny sposób, gdyż szybciej się samemu wykryje, niż czytając ten tekst, powtórzy krok po kroku moje instrukcje.

Teraz czas na na kolejna gratkę, by zacząć programować postrzeganie. Możemy sami decydować co chcemy oglądać. Siadamy wygodnie na fotelu, w pomieszczeniu zapełnionym kolorowymi przedmiotami. Wybieramy jakiś czerwony przedmiot, koncentrując na nim ogniskową. Zatrzymując ją na nim, by następnie puścić luźno wzrok, by ogniskowa ustawiła się na najoptymalniejszej pozycji, umożliwiającej ty razem postrzeganie całej powierzchni wnętrza. Zyczymy sobie wtedy,- chce widzieć wszystkie czerwony przedmioty w pokoju. Puszczamy luźno wzrok i czekamy, bez samodzielnego szukania kolorowych przedmiotow, mam na myśli wodzenie wzrokiem po wnętrzu i rozpoznawanie co jest czerwone. W którymś momencie, delikatna uwaga, winna zacząć nam skakać w rożne miejsca pokoju, wskazując jakby lokalizacje czerwonych rzeczy. Nie naciskamy jej, dajemy się jej prowadzić. Gdy pozwolimy jej na to , to zacznie ona kierować nam wzrok po całym pomieszczeniu, dostrajając ogniskowa wzroku właśnie na tych czerwonych przedmiotach. Wtedy dokonamy odkrycia.

ZAROJI SIE OD CZERWONYCH PRZEDMIOTOW W MIESZKANIU. Bedziemy widzieć wszędzie czerwone. Bedą nam wyskakiwać z rożnych stron pomieszczenia, które nagle zblednie. Pozostałe kolory osuną się jakby w cien, blednąc.

Jako następny kolor wybierzmy niebieski, obserwując jak czerwone nam nagle znikają a staja się widoczne jedynie te o niebieskich kolorach. Ćwiczenie ograniczamy do postrzegania samych kształtów. Rozklejamy kolorowe, geometryczne figury na ścianie, kolorowe folie, papierki i życzymy sobie obserwowanie raz kolo a raz kwadrat. Komplikujemy eksperyment dołączając do tego kolory w geometrycznych figurach. Zmieniając wymagania , zmieniamy tym samym kolejność spontanicznego przesuwania się wzroku po rozwieszonych figurach na ścianie. Ważne w tym ćwiczeniu, by dać się nieść uwadze a nie świadomie przesuwać ją po widzianych przedmiotach, rozpoznając rozniecę miedzy nimi.

Do czego mogą służyć takie ćwiczenia? A do tego by rozpoznać widziane fizycznym wzrokiem obrazy od tych wyobrażeniowych, pojawiających się nierozpoznawalnie znienacka w naszym umyśle a które bierzemy ze rzeczywiste. Rzeczy takie dzieją się na okrągło i nie rejestrujemy tego w ogóle, myśląc iż wszystko rozgrywa się w świecie fizycznym. Nic bardziej złudnego. Chwapienie się stąpaniem twardo po ziemi, jest zwykłym nierozpoznawaniem tego co się w ogolę widzi. Przedmioty potrafią nam znikać z pola widzenia, choć mamy szeroko oczy otwarte. Osoby obserwujące ciemna plamkę w polu widzenia, na białym suficie, wiedza iż ucieka on przed uwaga obserwatora. Nie da się jej uchwycić wzrokiem skoncentrowanym na jednym punkcie a jedynie można ja zatrzymać w miejscu ,obserwując całym polem wzroku. Połączenie nerwowe na siatkówce oka,- ślepy punkt w polu widzenia. Kto uświadamia sobie iż on istnieje, ze właśnie w którymś miejscu obserwowanego pola , znikają rzeczy. Jest on bardzo mały i trudno go znaleźć pośród rozrzuconych przedmiotów . Ale on jest i właśnie tam nam wszystko znika.
Świadomość tych delikatnych procesów, w czasie obserwacji, jest bardzo pomocna przy budzaniu percepcji niefizycznej. Jednym słowem, by nauczyć się rozpoznawać ciała niefizyczne. By to jednak nastąpiło, musimy przerobić dwie serie kolejnych ćwiczeń. Jedna to wzbudzanie odczucia ruchu w wyobraźni. Druga, to rozbudzenie świadomości słowa, czyli świadoma praca z ideą zawartą w słowie jak i myśli.

Artykuly uzupelniajace temat

http://cialka.net/jak-obserwowac-przedmioty-by-lepiej-rysowac-i-malowac_189.html

http://cialka.net/poradnik-malarski_226.html

Napisany przez: MetaPsyche 29.12.2013 - 17:19

Cóż. Jeśli to rzeczywiście nie wpływa to destrukcyjnie na Twoje życie osobiste, czy zawodowe, to może warto ponieść się fantazji. Pamiętaj tylko, żeby nie odlecieć zbyt daleko ;) .

Napisany przez: aumakumma 31.12.2013 - 04:52

Hahaha fantazja nie zna pojęcia czasu i przestrzeni.

Napisany przez: Zbyszek 31.12.2013 - 11:17

CYTAT(MetaPsyche @ 29.12.2013 - 17:19) *
Cóż. Jeśli to rzeczywiście nie wpływa to destrukcyjnie na Twoje życie osobiste, czy zawodowe, to może warto ponieść się fantazji. Pamiętaj tylko, żeby nie odlecieć zbyt daleko ;) .

Ze jak? Fantazja destruktywnie? A co ma robic czlowiek gdy patrzy. Przeciez od tego co widzi i jak to interpretuje, zalezy cale jego zycie. Od tego jak wyczuwa cale jego postepowanie. To wlasnie brak swiadomosci ruchu w sobie,- swiadomosci cial moze go zabic. Pisze cial, ale mam na mysli wszystko to, co mozemy wypatrzec w umysle. Przeciez mowi sie , im madrzejszy tym lepiej. Im bardziej poskladany do kupy tym sprawniejszy.))))
Ludzie tyle pisza o zagrozeniu z tych dziwnych stanow swiadomosci, gdyz nie moga zniesc , ze mozna sie od nich rozleniwic na maksa. Nie chciec wiecej chodzic do roboty, bo sens utraci. Tego sie boja najbardziej obroncy ludzkosci. Przerazone zony i mezowie, koledzy, znajomi, ci ktorym zabraknie na nowe domy, samochody, meble, buciki, tortebeczki

Napisany przez: Zielarz Gajowy 31.12.2013 - 11:30

Ponoć najlepiej wypatrzeć w umyślę ciszę, pustkę:) Ja w Nowym Roku wchodzę w odmienne stany świadomości bez alkoholu. Kończę z tym paskudnym nałogiem:) Piszę trochę ironicznie, ale chyba zdałem sobie sprawę z tego, że tak jak smarował Twist w ogóle nie jest mi to potrzebne a wręcz przeciwnie przeszkadza w odnalezieniu ciszy i spokoju umysłu. Do tego przepijam jakieś 2000zł rocznie a to sporo w sumie.

Kilkanaście lat picia i brak miesiąca bez alkoholu pewnie jakoś odbiło się na zdrowiu psychicznym i fizycznym:)

Życzę wszystkim trzeźwego umysłu, ale dzisiaj jeszcze walnę 6-10 browarów tak na zakończenie kilkunastoletniego pijaństwa:)

Masa wchodzisz do trzeźwej paki?:)

Napisany przez: Garot 31.12.2013 - 11:56

CYTAT
Ludzie tyle pisza o zagrozeniu z tych dziwnych stanow swiadomosci, gdyz nie moga zniesc , ze mozna sie od nich rozleniwic na maksa. Nie chciec wiecej chodzic do roboty, bo sens utraci. Tego sie boja najbardziej obroncy ludzkosci. Przerazone zony i mezowie, koledzy, znajomi, ci ktorym zabraknie na nowe domy, samochody, meble, buciki, tortebeczki


No po części tak jest ;p

Ale dla mnie odmienne stany sie nudza jak sie ciagle je powtarza no i czesto maja efekty uboczne, jak np alko

Napisany przez: Zbyszek 31.12.2013 - 12:49

dla mnie najciekawszysm stanem swiadomosci jest czesciowe dostrojenie sie do ciala eterycznego, ale tak by nie wywalilo z ciala, ale by fizyczne sie na tyle odstroilo , zesie juz go nie odczuwa. Tam mam na wielkich budowach, ruszam sie szybko i nosze worki z gipsem bez wysilku. Daje rade pracowac za 5 malarzy naraz. Wszystko jest lzejsze, rece lzejsze ale doslownie wszystko. Kiedys zauwazylem to, gdy podnioslem ciezki stol jedna reka, wazacy jakie 80 kilo. Mial strukture jak styropian w odczuciu i byl tez jak on lekki. Sporo jest niezwyklych stanow swiadomosci, z ktorych korzystam w zyciu na biezaco. Ciekawe sa dostrojenia mentalne, mozna sobie gadac ze znajomymi, tez dobre. No i dostrojenia do znajomych duchow, to juz ekstra rarytas, podlatuja , dopradzaja od srodka. Takie poradnictwo jest w cenie, gdy zdobywam jakies umiejetnosci, ktore zdobywa sie w pocie czola. Wtedy jedynie od srodka umyslu mozna pomoc. E sporo jest fajnych rzeczy:))) Tyle ze trudnio sie dostrajac tak zywcem , na stojaka. Odnosze wrazenie, iz zdolnosci swobodnego fazowania, zdobywa sie wysilkiem na granicy zycia i smierci.

Napisany przez: Zielarz Gajowy 31.12.2013 - 13:23

Zbyszek widzę, że zdolności "nadprzyrodzone" są dla Ciebie naturalne i nie wywołują zbyt wielkiej ekscytacji i podniecenia a po prostu wiesz o nich i umiesz z nich korzystać.

Piszesz:

Odnosze wrazenie, iz zdolnosci swobodnego fazowania, zdobywa sie wysilkiem na granicy zycia i smierci.


Tutaj mógłbym podać przykłady w jaki sposób Dipa Ma wykorzystywała swoje umiejętności, ale i tak twierdzi ona, że stanowią pożywkę dla ego mimo wszystko i najlepiej ich nie wykorzystywać zbyt często a Dipa Ma zaprzestała całkowicie, ale jak mówiła w ciągu 3 dni koncentracji mogła by odzyskać wszystkie umiejętności jakie posiadła a potrafiła np. panować nad żywiołami i potrafiła do jednego ze swoich nauczycieli wchodzić przez zamknięte drzwi:)

Niby nic takiego, ale ilu wejdzie nie używając solidnego kopniaka na wstępie?:)

Raz zbudowała sobie dom w powietrzu z powietrza:) Widział to tylko ten sam mistrz bo tylko jemu czasem pokazywała jak bardzo opanowała te zdolności. W zasadzie ona ich nie opanowywała tylko pojawiły się spontanicznie w wyniku medytacji.

Ty Zbyszek jedną ręką podniosłeś spory ciężar. Pewnie można by podnieść jeszcze większy i większy...:) To kwestia dostrajania i przestrajania np. powierza w obiekty fizyczne:)

Czytanie w myślach innych, boskie ucho, widzenie przyszłości innych ludzi to dla wielu nadal cyrk na kółkach, ale nie wydaje mi się, abyś np. Ty Zbyszek był klałnem życiowym:)

Napisany przez: Zbyszek 31.12.2013 - 13:58

e spoko, nie jestem klalem, choc czasami, gdy sie bawilem z dzeiciakami, to stroilem miny nawet jak malpa. W samym etereyku ciekawe rzczy sie dzieja. MNie najbardziej zadziwia jak cialo fizyczne znika i schowa w niewidzialnej dziurze i choc sie jest nadal w tym samym miejscu, to stac sie mozna przezroczystym, albo , nnooo jest cala masa roznych dziwnych rzeczy w eterycznej warstwie. W sumie nie rozumie dlaczego domy z powietrza, opanowanie no tych zywiolow mialyby ego wzburzac. Te cudowania, to takie lipniaki ,- to plan najnizszej wartswy wieloswiata poza cialem, w sumie nic nie warte poza zadziwianiem i ulatwianiem sobie czasami ciezkiej pracy. Zaden niezwykly rozwoj:))) Ale to podnoszenie ciezarow , to ciekawa sprawka. Co by mozna podniesc w dwie albo 10 osob?
Moze i cale piramidy:))))

Napisany przez: Zielarz Gajowy 31.12.2013 - 14:11

Ponoć te cywilizacje co budowały megality podnosili ciężary i formowali kształty myślami, dostrojeniem:)

Wg mnie wykorzystanie technologicznej wiedzy z wiedzą nazwijmy ją tajemną nie jest niczym dziwnym:) My budujemy przy pomocy dźwigów, mięśni a ktoś inny może budować przy pomocy siły mentalnej czy jakiejś tam:)

Z tymi piramidami lub Wielką Piramidą to pewnie było budowane w taki sposób lub przy pomocy technologicznych urządzeń, maszyn.

Pewnie inne piramidy budowano tradycyjnie czyli nakładem wielkiej siły fizycznej i mozolnej pracy, mozolnej.

Wielka piramida nie została jednak zbudowana w pocie czoła tylko szybko, łatwo i już:)


Napisany przez: Zbyszek 31.12.2013 - 14:31

jezeli ludzie by kiedys opanowali takie zdolnosci, znaczyloby to, iz wlasna praca mozna rozwinac te umiejetnosci, jak i mozna sie ich tez spokojnym trybem zycia pozbyc. Jak dla mnie, by je uruchamiac na wielka skale , to trzeba sie strasznie narobic, . Troche swiadomosci ruchu cial niefizycznych i wielkie powinnosci, ( np: nie zrobisz to Bog sie pogniewa, albo ci leb obetne ) to pewnie zadzialac:))

Napisany przez: Zielarz Gajowy 31.12.2013 - 14:44

Cywilizacje kolonizujące w dość łatwy sposób planety, które opanowały przemieszczenie się po wszechświatach w łatwy sposób i budujących na konkretnych planetach swoje myśli technologiczne to wg mnie fakt. Sami do tego dążymy przecież:)

Kto wie zresztą na ilu planetach jeszcze żyjemy? Skoro kiedyś skolonizujemy np. Marsa to skąd wiadomo, gdzie żyliśmy zanim dokonała się kolonizacja Ziemi?:)

Teraz ludzki potencjał (potencjał naszej cywilizacji jest mocno okrojony), ale i tak widać, że możliwości naszego umysłu są ogromne. Sam Ty Zbyszek jesteś tego świetnym przykładem:)

Tak czy siak te wszystkie zdolności, możliwości ludzkie to następstwa praktyki, której celem jest osiągniecie czegoś więcej niż zbudowanie domu w powietrzu z powietrza:) Istnieją jednak cywilizacje, które namiętnie wykorzystują te możliwości do podboju kosmosów:)

Napisany przez: Zbyszek 02.04.2014 - 10:30

BOG, duch swiata,- poprzez dymensje tworzy nasz umysl.

Istniejac jednoczesnie w czesci dymensji ducha swiata, stalismy sie jego dobiciem, czyli stworzeni na jego obraz i podobienstwo.

Cisnijcie ludzie, az sie wam ta bajka do glowy wcisnie, bo w zyciu szkoda czasu na pierdoly
a tu egipskie klimaty
http://www.youtube.com/watch?v=0cA1C_oXxcI&list=UUG69E1Mco4OaYI2_8NjlsPg&feature=share

Napisany przez: Asha 07.07.2014 - 22:49

Dlaczego bóg stworzył wszechświat?
Naszła mnie myśl po dłuższym odosobnieniu. Naturalną koleją rzeczy jest współistnienie z innymi, inni stanowią lustro nas samych, zwłaszcza że większość informacji przechodzi przez soczewkę naszego systemu interpretacji, odbijamy się więc przeważnie sami w sobie, co jest jednak przeważnie nieświadome.

Apatia i bezruch zdają się być nienaturalne, gdzie duch zapada się sam w sobie - z racji nie posiadania feedbacku wciąż powtarza swoje stare programy jak zacięta płyta, która z czasem może się rozkruszyć w nicość. Prawdopodobieństwo stworzenia nowego na bazie już przetworzonej treści jest niskie.

Nieustający feedback jest więc konieczną pożywką karmiącą rozwój ducha. Rozwój nie w sensie dążenia gdziekolwiek i po cokolwiek, ale dla samej ekspansji i smakowania swojej świadomości. Tworzenie zdaje się mieć największą wartość.

Dlatego też nie pamiętamy tak wyraziście naszego pochodzenia ze źródła. Jeśli by tak było, nie mielibyśmy całej frajdy z samopoznania. Odrębność służy więc szerszemu celowi mimo nieświadomości doświadczającego z korzyści z tego płynących. Teoretycznie musi istnieć też moment w którym wszystko zostanie przypomniane, a biorąc pod uwagę nieliniowość czasu ten moment jest dostępny nieustannie i zależy tylko od stopnia dostrojenia.

Ciekawy jest też koncept sprzeczności jednoczesnego rozszerzania i kurczenia się wszechświata. Nowo wytwarzane doświadczanie go rozszerza, zbliżanie się / dostrajanie do źródła przez uświadamianie współjedności go kurczy, proces ten może nie mieć końca. A to prawdopodobnie tylko jedna z rzeczywistości która akurat cechuje się czasem i fizycznością.

Wejście w całkowitą percepcję jedności jest więc wstrojeniem się bezpośrednio w świadomość boga. Co więc można robić będąc już oświeconym? To samo. Wyczuwam w tym lekki paradoks. To co się zmienia, to jakość odbioru na super high clear luks.

Agob zabro, jesteśmy wielkim malowidłem twórcy, fraktalnie powtarzając jego dzieło stworzenia. To w nas twórca się przegląda, a my w nim.

Napisany przez: PigsOnTheWings 08.07.2014 - 07:32

Można ująć w pewnym sensie zakres naszego poznania w dwie prawdy,
Prawda absolutna została zdefiniowana jako rzeczy takie, jakimi zna je umysł
Boga, podczas gdy prawdą relatywną są rzeczy takie, jakimi rozumie je najwyższy rozsądek
człowieka. Zatem mimo że dla WSZYSTKIEGO Wszechświat musi być nierzeczywisty i
iluzyjny jak sen czy rezultat medytacji, to dla skończonych umysłów będących częścią tego
Wszechświata, a doświadczających go poprzez śmiertelne zmysły, Wszechświat jest w
istocie bardzo rzeczywisty i należy go za taki uważać. Rozpoznając absolutny punkt widzenia,
nie możemy popełniać błędu ignorowania czy zaprzeczania faktom i zjawiskom Wszechświata,
które objawiają się naszym śmiertelnym zmysłom, pamiętaj, że nie jesteśmy
WSZYSTKIM ale WSZYSTKO jest w NAS.


I wcale się nie dziwie wielu istotą że wciąż się inkarnują aby doznawać i poznawać, nie mam nic tak pięknego a zarazem kruchego jak organizm człowieka. Nie istnieje nic takiego jak śmierć, wszystko ma swoją kolej rzeczy, tak jak na wiosnę jabłko wyrasta z jabłoni, dojrzewa, a następnie gdy nikt go nie zerwie gnije i spada, tak i organizm przeżywa swoje życie. A śmierć to nic innego jak tylko przejście w inny stan gęstości wibracji.

Napisany przez: Pavveł 08.07.2014 - 11:14

Nieźle napisane :) Ale jesteśmy WSZYSTKIM :) Po pierwsze skoro wszystko jest w nas, a nie tylko jego część, co potwierdza fraktalna budowa wszechświata, to jesteśmy wszystkim. Po drugie, jeśli traktujesz nas, w sensie poszczególne osoby, jako jednostki cielesne z ograniczoną percepcją, to nie są one wszystkim, rzeczywiście. Jednak te poszczególne jednostki same z siebie nie istniałyby, nie są świadomością samą w sobie, bo jako taka to istnieje tylko świadomość absolutu, świadomość WSZYSTKIEGO. Wynika z tego, że jesteśmy właśnie tym absolutem, który bawi się w różne formy, by siebie doświadczać z różnych perspektyw. Ciało to tylko (i aż) taki transformator, przetwornik, czy przejściówka, która pozwala na to. Tak jak np. jedziemy samochodem, chwilowo skupiamy myśli na jeździe, a nasze ruchy ograniczają się w przybliżeniu do naciskania pedałów, ruchu kierownicą i skrzynią biegów. Stajemy się poniekąd samochodem, gdyż on jest wtedy naszym ciałem, przy czym w tym stanie nie używamy wielu funkcji, których możemy i używamy poza samochodem. Podobnie dusza korzysta z ciała :) Pozdro ^^.

Napisany przez: twistoid 08.07.2014 - 15:09

jak możesz być wszystkim skoro jesteś filoetowym pawłem ze swoją filozofią który uważa że staje się samochodem ale ni chuja nie staje się nim nawet o centymetr bo dalej jest pawłem ze swoją filozofią filozofia to nie rzeczywistość nauczcie się w końcu rozróżniać

Napisany przez: Foks 08.07.2014 - 15:59

CYTAT(twistoid @ 08.07.2014 - 16:09) *
jak możesz być wszystkim skoro jesteś filoetowym pawłem ze swoją filozofią który uważa że staje się samochodem ale ni chuja nie staje się nim nawet o centymetr bo dalej jest pawłem ze swoją filozofią filozofia to nie rzeczywistość nauczcie się w końcu rozróżniać

Pan Panie Idealny :)Panuje Pan nad tekstem nieuprzejmości, w zazdrości jego fioletowatości...Na chuja te dopierdalanie??niech sobie pisze nikomu krzywdy nie robi, twoje wypociny jak i moje też czytają ludzie dowala sie ktoś do tego??każdy ma swój sens bycia...

Napisany przez: Zielarz Gajowy 08.07.2014 - 17:44

Twist Paweł jest wszystkim a Ty jesteś niczym:) Cała filozofia:)

Napisany przez: PigsOnTheWings 08.07.2014 - 18:10

twist jest zgorzkniałym człowiekiem, a tacy już mają tak że swoje bóle, bolączki i niepowodzenia produkują na innych choćby negacją i niepotrzebnym dopiekaniem, zielarz trafnie to ująłeś powyżej, co sobie wmówisz taki się staniesz.


wracając do tematu
Można zatrzymać się na obserwacji, jest to pewnie jakaś droga do źródła jak ktoś tak sobie wybierze (jak napisałem wcześniej z perspektywy jaźni świat w pewnym sensie jest iluzją), lecz każdy jest inny wybór może paść na rozwój który z naszego poziomu człowieka homo sapiens, obdarzonego inteligencją i wrodzoną mocą która została przed nami skryta na drodze dziwnego rozwoju tej planety od ponad 14 tyś lat, może zostać nam przywrócona dzięki pracy nad sobą, tak czy inaczej każda droga nas zaprowadzi gdzieś, byle by, gdy śmierć spojrzy nam w oczy powiedzieć "niczego nie żałuję" cokolwiek robiłem.
Człowiek stanie się wtedy Bogiem, tak jak Bóg stał się raz Człowiekiem z krwi i kości. Ta ostateczna realizacja była nauczana przez Odkupiciela tego Świata, Agnus Dei, którego życie i Droga są Wielkim Dziełem, wzniesienia i uboskowienia Człowieka i humanizacją Boga. To jest Wielka Tajemnica Jedności, gdzie Bóg jest Człowiekiem, a Człowiek jest Bogiem, gdyż obaj są Jednym i tym samym. A w esencji tej Jedności, wszyscy są niepodzielnymi aspektami Jednego. Lecz niestety przeciętnemu mieszkańcowi ziemi zanim to zrozumie zajmie ta podróż eony lat (wcieleń) jakby przeliczyć to na nasze ziemskie mierzenie czasu.

Napisany przez: twistoid 08.07.2014 - 22:53

to nie dopiekanie to prawda, paweł kompletnie nie ma pojęcia o czym pisze dodam że wy też, ale piszcie se mi to lotto

filozofia to nie rzeczywistość i tyle możecie sobie filozofować i wyciągać logiczne wnioski ale co z tego skoro wy nie macie pojęcia jak to w praktyce wygląda jakbyście byli w tym inaczej byście pisali albo nie pisali w ogóle bo po jakiego grzyba?

Napisany przez: Pavveł 09.07.2014 - 16:52

CYTAT(twistoid @ 08.07.2014 - 23:53) *
to nie dopiekanie to prawda, paweł kompletnie nie ma pojęcia o czym pisze dodam że wy też, ale piszcie se mi to lotto

CYTAT(twistoid @ 09.07.2014 - 13:47) *
filozofia to nie rzeczywistość i tyle możecie sobie filozofować i wyciągać logiczne wnioski ale co z tego skoro wy nie macie pojęcia jak to w praktyce wygląda jakbyście byli w tym inaczej byście pisali albo nie pisali w ogóle bo po jakiego grzyba?

Łojojoj, zaprzeczający sam sobie Romuś się wypowiedział... dziękujemy Ci za to c: Kurczę biedaku jak Ty się przy tym męczysz pewnie, jak nam niepierwszy raz przypominasz, że Tobie wszystko to wisi, lotto, lato, itp. ... tak Ci to wisi, że ciągle o tym biadolisz i ciągle zwracasz na to uwagę i ciągle Ci coś nie pasuje, ale Ty nie dążysz tu do jakiegoś porozumienia... nie, wręcz przeciwnie... piszesz sposobem, który wprowadza jedynie entropię...
I no tak, Romek przecież jesteś wyrocznią i z góry wiesz kto nie ma pojęcia.. A z resztą, przecież oczywiste jest, dla Ciebie nikt nie ma pojęcia, prócz Ciebie samego :3 ... co więcej nawet nie musisz tego argumentować, bo po co... ^^.

To, co Ty tutaj traktujesz jako filozofię, dla kogoś mogą to być po prostu wnioski z własnych doświadczeń, których najwyraźniej chyba nie pojmujesz i nie próbujesz pojąć, co pokazuje brak wchodzenia w jakąkolwiek polemikę, rzetelną dyskusję na argumenty.
Romuś, siedzimy w tym wszyscy, jak możesz mówić, że nie mamy pojęcia jak to w praktyce wygląda. Na jakiej podstawie to mówisz? Skąd możesz wiedzieć? Gdybyś stwierdził chociaż, że w tym co ktoś tu argumentuje, nie m aracji, bo: ..... (i tu Twoja argumentacja). Jednak z tego, co piszesz, to nie masz żadnych słów na potwierdzenie swojej racji, wyciągasz własne posty z pupy i zaśmiecasz tym to forum.

A skoro nie znasz motywów, dla których ktoś pisze, to czemu się czepiasz... A po jakiego grzyba Ty piszesz?

PS: Nie pisze się postu pod postem panie moderatorze :d ^^.

Napisany przez: twistoid 09.07.2014 - 17:15

ale to widać niestety że sobie wymyśleliście że macie jakieś doświadczenia a nie doświadczacie czegoś w rzeczywistości to aż bije po oczach, wymieniacie się tylko informacjami o zdobytych informacjach jaki to ma sens? ja bardziej dociekam bo może dla was to jakiś ma tzn. tłumaczycie sobie to jakoś . dodajecie sobie otuchy czy macie jakieś informacyjne kółko wzajemnej adoracji chociaż stawiałbym na to drugie ze sposobu jaki deprecjonujecie wspólnymi siłami krytykę, takie kółko lizania się i nazywania czegoś nierealnego merytorycznym

Napisany przez: Pavveł 09.07.2014 - 18:06

Wyjaśnijmy coś sobie. To, co tu praktykujesz, nie jest krytyką, bo nie jest poparte argumentami. Nie piszesz ani słowa o tym, dlaczego uważasz to, co piszę ja czy inni, za niesłuszne. Więc nie manipuluj tutaj, bo nie wiem co chcesz przez to zyskać.
Co do naszego "kółka wzajemnej adoracji", to zwyczajnie w świecie w danym temacie parę osób się ze sobą zgadza, ma podobne wnioski, a to coś znaczy. Jeśli się ktoś nie zgadza, przecież ma możliwość skontrargumentowania wygłaszanych przez nas tez, przedstawienia i zaargumentowania swojej... Ale Ty tego nie robisz, tylko dziecinnie atakujesz dla samego atakowania. A jeśli tam, gdzie po prostu dwie osoby mają podobny pogląd, Ty pierwsze co widzisz, to kółko wzajemnej adoracji, to widać jak jesteś nastawiony...

Zaś jak pytasz jaki ma sens wymienianie się informacjami, to nie wiem co jeszcze robisz tu na forum... i w ogóle po co żyjesz w cywilizacji zamiast gdzieś w jaskini w odosobnieniu? ^^. Logicznie właśnie takie pytanie się nasuwa.
Pozdrawiam Cię.

Napisany przez: Foks 09.07.2014 - 18:14

CYTAT(twistoid @ 09.07.2014 - 18:15) *
ale to widać niestety że sobie wymyśleliście że macie jakieś doświadczenia a nie doświadczacie czegoś w rzeczywistości to aż bije po oczach, wymieniacie się tylko informacjami o zdobytych informacjach jaki to ma sens? ja bardziej dociekam bo może dla was to jakiś ma tzn. tłumaczycie sobie to jakoś . dodajecie sobie otuchy czy macie jakieś informacyjne kółko wzajemnej adoracji chociaż stawiałbym na to drugie ze sposobu jaki deprecjonujecie wspólnymi siłami krytykę, takie kółko lizania się i nazywania czegoś nierealnego merytorycznym

Jak już Tobie ktoś nie ,,liże'' to jest źle przecież Ci to lotto:) co do tego co napisałeś nie pucuje sie do nikogo jestem jednostką wyróżniającą się prostotą bycia i skromnością...Z czego można sie czegoś nauczyć jak nie z informacji których czerpiemy inspiracje, fakt czasami moze jestem typem opowiadacza to podchodzi pod to że mogę być chwalipiętom / albo i nie jestem po prostu sobą, albo i nie jestem tym czym ty sądzisz że jestem, i ty Paweł jesteś po prostu oczytanym typem który pisze pierdoły, ale mu dociołem ja to jestem:) Moge być teraz w twoim kółku potrzymamy sie za ręce, albo nie będziemy narzekać na wszystkich do okoła zamiast po prostu mieć to...no żeby nam to lotoło:)

Napisany przez: twistoid 09.07.2014 - 18:19

nie no serio wasz brak doświadczenia w temacie aż bije po oczach czy człowiek któremu chce się kupę mówi wszystkim o tym że mu się chce?

Napisany przez: Zielarz Gajowy 09.07.2014 - 18:24

Wolą Boga było, aby Hitler się narodził i zrobił to co zrobił. Wolą Boga było, aby Jezus został ukrzyżowany i wymówił słowa, aby swoim oprawcom WYBACZYĆ bo nie wiedzą co czynią. Wolą Boga jest, aby Twist miał problem z fioletowym. Chyba w poprzednim wcieleniu nasz super moderator był pedziem i ma fioletową czkawkę teraz, ale to wszystko wola Boga..jest jak jest i najlepiej zaufać Istnieniu a wtedy filetowe problemy znikną.

Napisany przez: twistoid 09.07.2014 - 18:31

zielarz ty masz problem ze sobą, musisz brać narkotyki i pić alkohol, tak zaufaj bogu gadaj ze sobą i jako boga traktuj swoje własne oczekiwania lol
nie no ja dociekam chłopaki się wymieniają info ale doświadczeń im brak to chociaż by podali jakieś źródła manuskrypty czy coś

Napisany przez: Foks 09.07.2014 - 18:33

CYTAT(twistoid @ 09.07.2014 - 19:31) *
zielarz ty masz problem ze sobą, musisz brać narkotyki i pić alkohol, tak zaufaj bogu gadaj ze sobą i jako boga traktuj swoje własne oczekiwania lol
nie no ja dociekam chłopaki się wymieniają info ale doświadczeń im brak to chociaż by podali jakieś źródła manuskrypty czy coś



Znalazłem Cię na Youtubie:)

Napisany przez: twistoid 09.07.2014 - 18:42

ale z ciebie śmieszek skromnisiu

Napisany przez: Zielarz Gajowy 09.07.2014 - 19:02

Twist ja wolę mieć problem ze sobą (problem wewnętrzny) niż jakieś fioletowe urojone problemy jakie tworzy Twój umysł (problem zewnętrzny:) Co do narkotyków to skąd wiesz czy i jakie biorę? Nakłucia na żyle to od oddawania krwi młokosie a nie od przyjmowania kompotu:)

Tak poważnie to wolą Boga jest, abyś był EGOnem i takiego Cię akceptuję bez względu na to co o mnie myślisz i znajdź se dziewczynę bo u Pawła nie masz szans:) On z tego co wiem nie jest pedziem:)

Napisany przez: Foks 09.07.2014 - 19:04

CYTAT(twistoid @ 09.07.2014 - 19:42) *
ale z ciebie śmieszek skromnisiu

:*
Foksiuu pozdrawia :) Trolololooo wróćmy do tematu a ty chociaż raz uśmiechnij sie i przestań być taki bucowaty :> nie krytykuje też jestem taki Dr. Jekyll and Mr. Hyde:)hi hi
,,Jestem przekonany, że życie proste i skromne dobrze służy każdemu, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym.'' Cytat brata Alberta co pokazał mi w Astralu piękną lokomotywę:)

Napisany przez: twistoid 09.07.2014 - 19:06

ja tylko pytam jaki jest w tym sens? bo jak sami nie potraficie go dostrzec to dziwne

Napisany przez: Foks 09.07.2014 - 19:15

CYTAT(twistoid @ 09.07.2014 - 20:06) *
ja tylko pytam jaki jest w tym sens? bo jak sami nie potraficie go dostrzec to dziwne

A jaki jest sens ??









Jaki jest sens??

Napisany przez: Asha 09.07.2014 - 19:53

CYTAT(PigsOnTheWings @ 08.07.2014 - 08:32)
I wcale się nie dziwie wielu istotą że wciąż się inkarnują aby doznawać i poznawać, nie mam nic tak pięknego a zarazem kruchego jak organizm człowieka. Nie istnieje nic takiego jak śmierć, wszystko ma swoją kolej rzeczy, tak jak na wiosnę jabłko wyrasta z jabłoni, dojrzewa, a następnie gdy nikt go nie zerwie gnije i spada, tak i organizm przeżywa swoje życie. A śmierć to nic innego jak tylko przejście w inny stan gęstości wibracji.


True. Nasze życie tu jest prawdziwym cudem. Czemu więc nie żyć na miarę tego cudu. W taki sposób by po każdym dniu móc powiedzieć "wow". Czemu nie?

Inakarnacje chętnie kiedyś zobaczę statystyki, ile osób to robi dla samej zabawy, a ile dlatego że czuje taką potrzebę wyrównania. Przypomina się opowiastka Monroea jak się uwikłał w początek swoich inkarnacji na Ziemi. Karmicznie go już ciągnęło, nie mógł przestać, bo to musiał wziąć odwet za krzywdy, to chciał/musiał doświadczyć czegoś innego. To widać też wszędzie dookoła, jak trudno czasem powstrzymać się karmiczno-emocjonalnie od jakichś reakcji, bo coś gryzie od spodu, mierzi i nie daje spokoju. Podatność przez pewne uwarunkowania. Bardzo trudno się temu oprzeć, ciągnie gigantycznym magnesem jakby to była powinność. Może wyjściem jest po prostu inna reakcja lub chociaż inne działanie (z nadzieją że działanie zmieni reakcję emocjonalną, chyba chyba tak to działa).

Czy węzły karmiczne są zlepkami emocji utwierdzonymi w naszych ciałach energetycznych? Siedzą sobie tam i pulsują we wszechświat ściągając do siebie sytuacje im podobne, aż emocja się wypali i węzeł zniknie. Jak to się odbywa na przestrzeni stuleci? Czy ludzie po prostu męczą się już swoim emocjonalnym biadoleniem czy też pojawia się coś co ich wytrąca ze starego rytmu, a może są uzdrawiani przez ciepło i miłość, tu i tam?

Napisany przez: TyHu 09.07.2014 - 20:24

Sens jest prosty dzisiaj żyjesz jutro umierasz

Napisany przez: Zielarz Gajowy 09.07.2014 - 21:57

pojutrze znowu żyjesz...i tak w kołowrocie sansary musimy iść drogą jaką wskazuje nam święty Twist a z całą pewnością wydostaniemy się z tego fioletowego gówna narodzin i śmierci.

Napisany przez: Deimond 09.07.2014 - 22:06

A możesz sobie wierzyć w to że narodzimy się ponownie - ale to tylko wiara -niczego nie zmienia - z naukowego punktu widzenia musisz przyjąć że umrzesz jednorazowo - i tyle będxziesz widział ten świat ile sie nauczysz teraz..

Pochrzaniło Ci sie z drzewami i roślinami - one są długoletnie - ale z czasem w końcu też obumierają - to że zapadaja w letarg do następnej pory roku nie jest istotą sprawy. Kiedy gina na skutek pożaru to giną bezpowrotnie.

Napisany przez: Zielarz Gajowy 09.07.2014 - 22:12

Zjesz se grzyby to zrozumiesz, że to nie tylko wiara:) Inkarnacje są szeroko opisane i udokumentowane w religii buddyjskiej a to, że naukowcy nie potrafią zajrzeć do swoich poprzednich wcieleń to nie mój problem:) Niech medytują to może w końcu dowiedzą się jak powstał wszechświat w którym żyją i co jest w czarnych dziurach:)

Co do drzew to przemawia przez Ciebie teraz chyba lipa bo skoro umrzesz to się narodzisz. Ot taki zwyczajny cykl na chłopski rozum:)

Napisany przez: twistoid 10.07.2014 - 01:30

fioletowe gówno narodzin XD

Napisany przez: Moeritherium 10.07.2014 - 07:19

Czas przywrócić jebaną równowagę we Wszechświecie. Jahwe wkrótce utonie w morzu łez a kapłani pieniądza trafią wprost do jaskini węży z której pochodzą. Psychodeliczne stwory opanują świat. Od tej pory żądzić będzie nami Król Maciuś Pierwszy, Piotruś Pan i Alicja z krainy czarów. Żółw mądrości, Smok serca, Wąż wiedzy i Wodnik Szuwarek, Tabaluga, Koziołek Matołek i Papa Smerf. My w tym czasie porwiemy księżyc i podwieziemy aborybgenów na Aldebarana a pigmejów na Betelgezę. Gdy już tak się stanie wrócimy na Ziemię. Z pomocą nowej wiedzy odbudujemy Atlantydę, Lemurię i Mu. Nie zapominając o Świętym Graalu i Trójkącie Bermudzkim. W międzyczasie tańcząc Oberka z duchami przodków, zapalimy fajkę pokoju z indianami, zakopiemy topór wojenny w tajemniczym ogrodzie na dalekim Wschodzie. Mahatma Gandi jest z nami. Wszyscy jesteśmy Buddami. Z małpim bogiem, świętym pierogiem. Nakarmimy zupą Romana głodne dzieci a ta zupa wszech oświeci. Odprawimy czary, dziady Uwarzymy marmolady. Z krasnalami i elfami, zjemy grzyby z pejotlami. I orlimi skrzydłami od korzeni Pachamy do Walhalli z wikingami. Wypić napój z Odrorira. A gdy przyjdzie na to pora, wszyscy będziemy bogami od poranka do wieczora...

Napisany przez: Zbyszek 10.07.2014 - 07:44

Eeeee Twisto znowu smecisz, wez sie ogarnij!!!
Chlopaki dobrze pisza:)) Wywnioskowali, bo nie takie to trudne.
Moja mama opowiadala jak schodzilo do niej swiatlo z obrazu Jezusa a my sie chichralismy, no bo jak to mozliwe, by z obrazu swiatlo schodzilo. Obraz stary , przerysowany, z wielkim czerwonym sercem na piersi. Bajki opowiadasz mamo!!!, haha zameczala nas, by chodzic do kosciola, upierdliwa byla a tym samym zacieta a nawet zlosliwa. To jak pytalismy,- Jezus ci podswietla a ty tak meczysz!! Gdzie tolerancja i milosc.
No moze tak zle nie bylo , ale wnerwiala kazdego, tym gderaniem.
I urwalo sie razu pewnego ucho od dzbana. Wyciagnelo mnie jakos nad ranem z ciala, patrze zona lezy jakos w poprzek wyrka i nic. Nagle chlasnelo mnie swiatlo jakos od srodka. Patrze na te zmiane , czy jakas podpucha a tu nic.Zadnego szpiega!!!
Swiecilo mi sie jakby mi przyjaral halogenem po oczach. Ale zeby tylko swiecilo, to chwycila mnie taka radocha , ze az chcialo mi sie w tym swietle siedziec na zawsze.
Potestowalem cialka, dobrze sie ruszaly, Zdobylem wtedy ciekawa umiejetnosc ruszania nimi, ale tak jakos bezwiednie, byly niezwykle lekkie i bez obciazen. Zrezygnowalem po chwili z ruchu nimi , gdyz zycie w cialach wydawalo mi sie malo interesujace , wybralem trwanie w swietle. Tam byla frajda, absoltna uciecha z roznymi odmianami milosci.
Nie jestem w fizyku skory do rozczulania a raczej staram zachowac sie umiar we wszystkim a wiec blokuje te szlachetne uczucia, no by rownowaga byla i rozsadek. Teraz sie przerobilem, znaczy dbam o luksus wewnetrzny, rezygnujac z stersowych sytuacji, by sie nie wnerwiac.
Ale wiecie co bylo niesamowite, to gdy wrocilem do ciala to swiecilo mi sie nadal. Stopniowo sie wyciszalo az wlazlem w siebie starego. Zrozumialem wtedy iz mama nie pitolila z tym swiatlem. choc zem bohaterz, to nie wykrylem z ktorej strony to swaitlo wlazi, a moze uszami a nawet z obrazu. Nie szlo wykryc , choc testowalem . W ciele fizycznym to odczucie swiatal bylo mocno przytepione, ale smakowalo podobnie, dawal sie nadal oczuwac. Przypominalo to wielkie wzruszenie i kochaniem kogos, cos jak najsilniejsze wzruszenie. Gdy sie gasilo, pozostalo we mnie przyjemne cieplo na calym ciele. Wtedy sie polapalem, No tak,- skoro zyjemy w wielu dymensjach jednoczesnie, to nasza swiadomosc dzienna jest wypadkowa wplywow tych dymensji a piekne uczucia sa wlasnie chwilami polaczenia z najwyzszym poziomem duchowym. A wiec boskie swiatlo, to nieogarniona milosc, -no stan umyslu w ktorym sie te najszlachetniejsze uczucia odczuwa. Zato zlosc, nienawisc i takie tam , to zaciemnienie jazni, odalenie sie od Boga, znaczy przefazowanie sie w ciele fizycznym w dolne poziomy wieloswiata. Proste jak drut!!!!
Pisze Boga , bo mi to nie robi roznicy, czy swiadomosc kosmiczna, czy brodaty Bog. I tak wiecie o co chodzi.
Pare razy sie zalapalem na to swiatlo i przeczyscilo mi moje wyobrazenia o swiecie na mozgu. Pozdro dzialacze:)))

Napisany przez: Moeritherium 10.07.2014 - 09:59

Jezus był w porządku. Tylko czemu symbolem stało się narzędzie na którym został zamordowany, oraz cierpienie a nie to że mówił o wyzwoleniu to już nie jest w porządku. Według mnie najmądrzejsza jest rozkmina o ziarnach i o rybach. Jeśli zaś chodzi o Stary Testamen. Kłamstwo na kłamstwie kłamstwem napędzane. Jezus trochę tam zdołał ponaprawiać. Ale chyba nie do końca skoro teraz łażą nam po świecie jacyś Jehowi i gadają o wybieraniu nowego władcy Ziemii...

Jeśli chodzi o OOBE to ja się już tyle lat męczę ze stanami wiecznych wyrwań i cofek. Ciągle wibracje najróżniejszego typu. Niegdyś rozrywające po prostu mózg i serce na strzępy. Obecnie nieraz bywają przyjemne, zwłaszcza kiedy je zmienię w muzyce. Albo se śpiewam we śnie. Ostatnio wyrwało mnie i wisząc lekko poza ciałem, nie za bardzo świadomy w ogóle co się dzieje, stworzyłem nastrojową muzyczkę. Wiele głosów szeptało w okół mnie, jakby jakaś narada, czy coś w tym stylu. Czułem się jakbym był w jakimś ulu pszczół, bo wibracje były jakieś takie ciepłe i pszczele.

Jak wstałem spisałem owo wydarzenie i narysowałem kilka rysunków, bo wzięło mnie natchnienie. Ogólnie rysuję takie różne stworki ze spiral, pętelek, serc i ócz. Tak więc i teraz narysowałem parę różnych takich duchów przyrody z rogami i ogonami i jedne wypływające z drugich i takie tam. Rano się okazało że są wyjątkowo żywe. A w ogóle to zaczynają mi się błąkać w domu jakieś rozmycia powietrza. A myślałem że do mnie nie będą przychodzić. No ale cóż, mam nadzieje, że to są przynajmniej jakieś takie podobne do mnie duchy a nie jakieś wrogo nastawione predatory Xp

Napisany przez: Pavveł 10.07.2014 - 11:29

CYTAT(Foks @ 09.07.2014 - 19:14) *
Paweł jesteś po prostu oczytanym typem który pisze pierdoły, ale mu dociołem ja to jestem:)

Nie dociąłeś :) bo Twoja opinia to tylko opinia, szczególnie że wyciągnięta chyba z palca, niepoparta argumentami, gdyż nie wiesz co doświadczyłem, a czego nie, oraz czy i co przeczytałem. A jak nie rozumiesz tego, co piszę, bądź uważasz inaczej niż ja, to wejdź w polemikę, zapytaj się o coś, sam coś napisz w tej kwestii... albo zignoruj. A nie docinasz -.-

CYTAT(twistoid @ 09.07.2014 - 19:19) *
nie no serio wasz brak doświadczenia w temacie aż bije po oczach czy człowiek któremu chce się kupę mówi wszystkim o tym że mu się chce?

Ach te Twoje metafory, mógłbyś z nimi zrobić karierę guru x)
Aż tak czujesz się pobity? Skoro Ty masz takie doświadczenie, że cudze dla Ciebie jest żadnym, proszę podziel się wreszcie swoim. Bo dotychczas tylko biadolisz, przechwalasz się, zarzucasz coś innym, a sam nic konkretnego jak dotąd nie napisałeś... zachowujesz się jak jakiś gnój, tylko się tu przechwalasz, wywyższasz siebie i poniżasz innych. Dorośnij -.-'

Napisany przez: TyHu 10.07.2014 - 16:06

Istnieje gdzieś miejsce gdzie słowa Pavvła mają pokrycie. W jakimś wszechświecie równoległym i może on tam żyje.

To co my widzimy u innych jest naszym odbiciem. A to że odczytujemy to w Taki sposób jaki jesteśmy wstanie to jest logiczne. Nie odczytasz na gramofonie płyty CD

Żadne słowo nie ma wyższego priorytetu i tworzenie słów samo w sobie jest doświadczeniem. Nie tyle co opisuje doświadczenie ale tworzy nowe doświadczenie na podstawie innego

Napisany przez: MadziaKK 10.07.2014 - 18:17

CYTAT(Moeritherium @ 10.07.2014 - 10:59) *
Jezus był w porządku. Tylko czemu symbolem stało się narzędzie na którym został zamordowany, oraz cierpienie a nie to że mówił o wyzwoleniu to już nie jest w porządku. Według mnie najmądrzejsza jest rozkmina o ziarnach i o rybach. Jeśli zaś chodzi o Stary Testamen. Kłamstwo na kłamstwie kłamstwem napędzane. Jezus trochę tam zdołał ponaprawiać. Ale chyba nie do końca skoro teraz łażą nam po świecie jacyś Jehowi i gadają o wybieraniu nowego władcy Ziemii...

...


A co takiego mówią, kto ma byc Nowym Wladca? Juz nie raz przychodzily do mnie panie z broszurka i wciskaly broszurke. Nie dalam rady odmowic. A mnie ktorys opiekun jeszcze namawial na spotkanie, ze bym tam sporo zamieszania zrobila...?
Nie chcilao mi sie isc. :]

To kogo sie spodziewaja Jehowi? Bo dadam jescze, ze Babtysci pojda za Jezusem, jak juz przyjdzie na Ziemie powtornie zeby walczyc u Jego boku... Cokolwiek to znaczy.


Napisany przez: Moeritherium 10.07.2014 - 20:44

Ostatnio u mojej siostry ciotecznej dostaliśmy ulotkę od jehowych o treściach ewidentnie masońskich :D Zapraszali na jakieś otwarte spotkanie: 'Kto powinien zostać nowym Władcą Ziemi' Ulutka była upstrzona zdjęciami jakichś podejrzanie wyglądających gości o złym uśmiechu...

Napisany przez: Pavveł 10.07.2014 - 21:19

Czemu masońskich? A co to ma do masonerii niby?

Aha, jak nie umiecie radzić sobie z Jehowymi, bierzcie przykład z Tomka :) :D



... albo z Kuby x)



:)

Napisany przez: Asha 11.07.2014 - 20:28

CYTAT(Moeritherium @ 10.07.2014 - 21:44) *
Ostatnio u mojej siostry ciotecznej dostaliśmy ulotkę od jehowych o treściach ewidentnie masońskich :D Zapraszali na jakieś otwarte spotkanie: 'Kto powinien zostać nowym Władcą Ziemi' Ulutka była upstrzona zdjęciami jakichś podejrzanie wyglądających gości o złym uśmiechu...


Potwierdzam! Dzisiejszego dnia własnoręcznie znalazłam w swojej skrzynce taką ulotkę. Co ciekawe pierwsze co rzuciło się w oczy to piękny napis RZĄD ŚWIATOWY. Myślę hmmm? WTF? A z drugiej strony, Yehowii. Nie czytałam szczegółowo, trochę to przerażające, mają rozmach chłopaki.

Napisany przez: Zielarz Gajowy 11.07.2014 - 20:50

Może trochę też przerażające, ale dzisiaj znowu wyciągnąłem ze skrzynki ulotkę pizzerii.

Napisany przez: ma_sny 11.07.2014 - 21:56

Mają rozmach:) Zielu to Zielu długie włosy i na boso:), Taka moja przystan jak się zgubie oobe.pl

Ta strona ma niesamowitą moc bo niesamowici ludzie za nią stoją a sszałtbo.ksa nie ma kto naprawić

Ale romek jesteś egoistą albo tak mało w tobie egoizmu ze widzisz jak się usmiecham kącikiem ust.

Umiesz to.

Ale że tego nie akceptujesz wrzucasz do astrala a ja mam na to patrzeć i nie ocenić doświadczenia.

Nadal nie wiem po co się tak trudzić by fazować wyżej.

Napisany przez: Zielarz Gajowy 12.07.2014 - 22:34


Napisany przez: Moeritherium 13.07.2014 - 11:45

Czemu on otwiera brzuch :D ?

Napisany przez: TyHu 13.07.2014 - 12:30

skad wiesz ze tam ma brzuch :p

Napisany przez: bielik110 13.07.2014 - 16:52

CYTAT(TyHu @ 13.07.2014 - 12:30) *
skad wiesz ze tam ma brzuch :p


Bo :) zgłodu mu oczy wciągło:)

Napisany przez: Pavveł 13.07.2014 - 18:31

A skąd wiecie, że to on, a nie ona?:)
Bielik, to nie może być z głodu, bo się wyraźnie uśmiecha ;P

Napisany przez: Zielarz Gajowy 13.07.2014 - 20:43


Napisany przez: Foks 13.07.2014 - 22:48

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 13.07.2014 - 21:43) *

ufoki to są :)

Napisany przez: Pavveł 13.07.2014 - 23:35

Nie chcę zakłócać tej ciekawej konwersacji ;9 ... ale jak to wszystko ma się do tematu??

Napisany przez: Asha 14.07.2014 - 00:52

To ja złączę.
Zastanawialiście się co ufoki myślą o bogu? Czy także mają swojego idola? :D

Czy może podziwiają big white brothera emitera zawieszonego w przestrzeni. A jeśli mają swoją mitologię bogów to jak bardzo pokręcona być musi :D

Wracając na nasz ziemski pagórek, założenie, ufoki miały znamienny wpływ na rozwój człowieka na przestrzeni tysiącleci, mitologia i religie jakie znamy są odzwierciedleniem ich ingerencji w nasz rozwój (dość łatwo wytłumaczalne biorąc pod uwagę ich rozwiniętą świadomość i technologię, co oznacza że część historii np. biblijnych może mieć rację bytu hmmm). Nie wyznaję żadnej religii, ale sama świadomość że to co znamy MOŻE być zasługą (wyłączną) pozaziemców krótko mówiąc kicks my mind's ass. Oczywiście żeby tort mial też wisienkę warto dorzucić do tego zastępy archaniołów, które wplasowały się w którąś z religii a mogą być energetycznymi bytami, tudzież wielowymiarowymi istotami faktycznie istniejącymi powstałymi przed człowiekiem, które również dorzucały swoje trzy grosze.

Możemy się tutaj młóckować o swoje racje, urządzać wyścigi argumentacyjne na to czyje doświadczanie tu czy w poza jest bliżej prawdy i czy to wszystko jest iluzoryczne w głowie czy naprawdę, ale to nie zmienia faktu że niezależnie od naszego wciąż ułomnego postrzegania takie (różne) istoty mogą istnieć faktycznie, realnie, energetycznie czy fizycznie (jeśli zechcą zstąpić w trzecią grzęstość), niezależnie od naszej myśli i jej tworzącego pierwiastka. Co w skrócie mówiąc oznacza że ten świat może być bardziej złożony niż myślimy.

Ze swoją fascynacją oobe wyleźliźmy daleko poza obrąb systemowego myślenia ale wciąż poruszamy się po swoim ZNANYM, a czego umysł nie dopuszcza tego nie postrzega.

To takie umysłowe origami, historyjka na dobranoc (nie/prawdziwa). Bogowie śpią bezpieczni w licznych umysłach, a wielki biały brat dalej spokojnie promienieje światłem, gdzieś. Teraz ostatni obraz który wypływa na pytanie "gdzie" on jest. Jesteśmy świetlistymi bytami, jego promienna krew przepływa w każdej komórce, atomie i kwarku, materii, energii i fali, "gdzieś" może nie być miejscem lecz inną dymensją w której wszystko jest spojone, usuwa wszelkie wolne przestrzenie i oto wszystko jest jednym, znajduje się wewnątrz emitera. To jak wyjście z matrixa i obudzenie się w samym środku boskiego domu, który transfazując w różne dymensje ląduje między innymi w naszym świecie rozplatając swoje boskie nitki między wszystko co ożywione i nieożywione. W tamtej dymensji boski kłębek jest dalej spojony, jest jednością poza którą jest nic.

Więc kiedy już ufoki przylecą, mam nadzieję że ktoś zada im pytanie o boga. Zapowiada się przednie przedstawienie :D

Napisany przez: Pavveł 14.07.2014 - 11:09

Dokładnie :333

A Polacy są potomkami gwiezdnych przybyszy ^^. Historia Polski sięga czasów biblijnych, gdzie pierwszym królem Polski był Lech, wywodzący się od Abrahama, tylko w innej lini niż Izraelici, co się wszystko to skrzętnie do dziś ukrywa, a nazwa Polska nie pochodzi od pól uprawnych, ale od starołacińskiego Polonorum, gdzie Polon oznacza Niebo, i do dziś bieguny mają nazwę w j. ang. zapożyczoną z łaciny, czyli biegun - "pole", tj. północny biegun, inaczej północne niebo - "north pole", i adekwatnie południowy - południowe niebo... Tego jest znacznie więcej :)

Napisany przez: Moeritherium 14.07.2014 - 13:16

Hyperborea:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/56/Mercator_Septentrionalium_Terrarum_descriptio.jpg

Apropos bieguna północnego, to znajdowała się tam jedna z mitycznych krain. Poza Lemurią i Atlantydą i MU. Ta mapa jest dziwna. Kontynent w kształcie koła, cztery rzeki, skała po środku. Do tego kształtu nawiązuje krzyż słoneczny a także młyn słoneczny, czyli swastyka:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzy%C5%BC_s%C5%82oneczny

Siedem rzek u góry, trzy dolne. (Za siedmioma rzekami, jak w baśniach)...
Na dodatek jest przecież siedem czakramów, siedem kolorów tęczy. A trzy dolne rzeki kojarzą mi się z Triskelem. Potrójna bogini: dziewica, matka i starucha, co ma symbolizować fazy księżyca. Nów, pełnię i ostatnią kwadrę. A także trzy Mojry: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Trzy rzeki dolne, siedem górnych. Zresztą równie dobrze może być siedem dolnych i trzy górne. Te rzeki kojarzą mi się z gałęziami i korzeniami Yggdrasilla. Po prostu całość przypomina nieco drzewo.

Kiedyś, dawno temu siedziałem na jakimś czacie i jeden koleś nonen omen CryFromAtlantis się zwał. Zaraził mnie Thorgalem. Bardzo szybko polubiłem wtedy komiksy. Thorgale przeczytałem błyskawicznie. Swoją drogą komiksy są niesamowite, warto je czytać, jak dobre książki. Ale do rzeczy...
Było tam coś chyba o wyspie na jeziorze w albumie: Wyspa Wśród Lodów. Przynajmniej tak mi się kojarzy :D Z Tym Thorgalem ostatecznie okazuje się, z tego co pamiętam, że też pochodzi z gwiazd. No a ta skała na jeziorze, jakby punkt w centrum okręgu, Biegun Północny.

Znak który ostatnio mnie zaintrygował.
http://www.ert2k.com/moon/elements/circle_dot.gif
Kropka w okręgu jest symbolem świadomości, absolutu, środka, nasienia. Z tego też względu symbolem masonów jest cyrkiel (Myślą że są tacy cwani, że narysowali cyrkiel i nikt się nie domyśli o co chodzi XD)
Ta kropka w okręgu to też skała na środku jeziora pomiędzy czterema rzekami. Środek słońca. Albo środek który: 'kręci porami roku' Oś słonecznego młyna. Miejsce z którego wyrasta Yggdrasil. Szczelina do głębi Ziemi. Wejście do Krain Podziemnych. Itp itd. :) Te symbole jakby splatają Ziemię i Świadomość. Więc człowiek sam jest Kosmicznym Drzewem i Ziemską Kulą i z tej kuli do środka prowadzi tunel.
Jaki prowadzi do środka kuli, taki prowadzi do środka człowieka i tak dalej i tak dalej...

Nawet są też cztery fazy charakterystyczne dla człowieka. Zwane Matrycami Grofa.
http://integra.xtr.pl/stanislaw-grof-spotkanie-z-narodzinami-i-smiercia-dynamika-matryc-perinatalnych/941
9 miesięcy w łonie matki. Człowiek najpierw jest rozpuszczony w oceanie nieświadomości. Następnie zaczyna się wzrost a także walka o życie, świadomość się kształtuje. Stopniowo łono staje się zbyt ciasne, przemienia się w pułapkę. Gdy jest już zbyt ciasne człowiek się rodzi, czyli uwalnia. Każde powtórzenie tego cyklu w życiu, jest jakby małym przebudzeniem. Tak się składa że u mnie te fazy są wyjątkowo wyraźne. Zresztą mam nieco schizofreniczny charakter, ale mi z tym dobrze. No ale do rzeczy do rzeczy...

Poza czterema fazami z Matryc Grofa są również cztery rasy i cztery żywioły. Zima jest ogniem i białą rasą. Wiosna powietrzem i żółtą rasą. Lato jest wodą i czarną rasą a jesień ziemią i czerwoną rasą. Przynajmniej ja tak myślę. Ogień to faza za pomiędzy trzecią i czwartą. Walka i uwolnienie jak czerwień i biel polskiej flagi. Po zimie przychodzi wiosna.

Wiosna jest powietrzem i żółtą rasą. Uwolnienie prowadzi do powrotu do stanu stopienia z wszechświatem. Żółta rasa znajduje się pomiędzy czwartą a pierwszą fazą z matryc Grofa.

Czarna rasa, czyli lato, ich żywiołem jest woda. Nie bardzo wiem jakie są powiązania wody z ziemią. Może chodzi o to że ostatecznie woda latem przynosi plon. Indianie pomagali murzyńskim niewolnikom. Woda jakby pragnie w końcu wsiąknąć w glebę. A gleba to też śmierć - matka. Nawet mamy w Afryce boga o imieniu Vodun. Pierwsza i druga faza. Murzyni są jakby rozpłynięci, stopieni z naturą, ale zarazem stale muszą walczyć o przetrwanie, nie nadążają za światem. Afryka jest najbiedniejszym kontynentem. Ale siła którą posiadają - siła wody jest najsilniejszą z sił. A przecież nadeszła era wodnika ;)

Czerwoni z kolei to jesień, plony, zbiory, plony gleby. Są silnie powiązani z glebą. I mają zatargi z ogniem, czyli z białą rasą. Woda ognista. 'Ogień wyrasta na kamieniu' tak mi się to kojarzy Są pomiędzy drugą i trzecią fazą. Wzrastają, walczą o siebie o swoje korzenie. Ale są jakby odseparowani, zamknięci, wykluczeni. To najmniej uznawana politycznie rasa. Ziemia i krew, ziemia i ogień. Może dlatego mieli tyle problemów z białymi. Ich pewność siebie pociągała ich tak jak rasę białą pociągały chińskie fajerwerki, tak bardzo że postanowili pewnego razu wynaleźć bombę atomową i zrzucić ją na Hiroszimę i Nagasaki. A później kamikaze - 'boski wiatr' się na nich mścili.

Tak więc takie mam ostatnio różne rozważania...

Napisany przez: Asha 14.07.2014 - 15:21

Moeritherium mnie też przypomniała się ta historia z Thorgala, nawet ostatnio specjalnie wyszperałam ten komiks :) Zastanawiające jest to jak wiele jest odzwierciedleń w różnych kulturach i mitach. Wygląda znajomo?



Jest trochę informacji pod tytułem Ziemia jest pusta w środku a na biegunach jest jak widać na obrazku. Fajna lektura, polecam. Jak ktoś przerobi to dawajcie znać bo temat przedni i nieźle wyłamuje standardowe myślenie odnośnie tego JAK JEST, niezależnie od tego czy to prawda czy fake czyni to interesującą perspektywę i rozciąga umysł.

Pavveł pierwsze słyszę takie rzeczy o Polsce, skąd te informacje? Zarzuć linka do obczytania.

Napisany przez: twistoid 14.07.2014 - 16:16

[/color]Ziemia jest pusta a bramki są dwie.

Paolo Cohelo[color="#FF00FF"]

Napisany przez: Zielarz Gajowy 14.07.2014 - 17:21



Tybetański model życia wewnątrz ziemi z otworami na biegunach z jądrem wszechświata (Bóg), niebem, słońcem i księżycem

http://wiadomosci.onet.pl/nauka/odkryto-zaginiony-swiat-pod-dnem-oceanu/ndw6d

Na­ukow­cy od­kry­li kra­jo­braz za­gi­nio­ne­go świa­ta - czy­ta­my na livescience.com. Ze­spół ba­daw­czy pro­wa­dzo­ny przez Rossa Har­tleya z Uni­wer­sy­te­tu Cam­brid­ge zna­lazł dwa ki­lo­me­try pod dnem Oce­anu Atlan­tyc­kie­go dowód, który może wska­zy­wać na ist­nie­nie za­gi­nio­nej Atlan­ty­dy.

Napisany przez: Moeritherium 14.07.2014 - 17:39

Asha, nawet na tej mapie którą wrzuciłem pisze: Polus arcticus. Można by nad ten temat dywagować. Mi się zawsze zdawało, że polanie oznaczało ludzi którzy żyli na równinach. No bo tych plemion było dużo i tylko jedno z nich nazywane było polanami. Dla mnie większym olśnieniem było jak się dowiedziałem, że nazwa 'Słowianie' nie pochodzi od sławy, tylko od słowa.
Że Słowianie byli wśród innych plemion europejskich ludźmi słowa i mawiali że słowo cenniejsze jest niż pieniądz. A nam się wmawia od dziecka że to milczenie jest złotem. Ma to sens tylko wtedy gdy dla kogoś pieniądze cenniejsze są od mądrości. Ale ktoś dla kogo prawda jest ważniejsza, nie radzi sobie w życiu bo nie chce nikomu ulec.
Prędzej to sława pochodzi od słowa. Sławi się czyny a nie słowa. Ale z drugiej strony bez słowa nie da się sławić czynów. Ktoś musi czyny spisywać i pisać opowieści. Ktoś musi słowa składać czyli być skaldem. Jeśli już na temat Thorgala wpadliśmy :D

Asha a Wiedźmina czytałaś? :D Wiedźmin też jest mega, jeśli o takie klimaty chodzi. :)

http://www.templeatlantis.com/en/img/facts/atl_map.jpg
Zielarz, tu jest grzbiet oceaniczny. A na starych mapach Atlantyda wygląda tak:
http://tikalon.com/blog/2012/Atlantis_after_Kircher.gif

Więc pewnie leżała właśnie gdzieś pomiędzy Europą, Afryką i Ameryką Północną. Atlantyda z całą pewnością istniała gdzieś w tamtych rejonach. Jeśli chodzi o artykuły typu: naukowcy odnaleźli coś tam. To już dawno tego nie czytam, bo są to zwykle szczątkowe informacje i nawet w artykule nie przedstawili topograficznej mapy rejonu...
Dawno dawno temu superkontynent Pangea, rozpadł się na Gondwanę i Laurazję. Pomiędzy trzeciorzędem a czwartorzędem kontynenty obecne zaczęły się od siebie oddalać. Około 65 milionów lat temu. Naprawdę istniały kontynenty które zatonęły pod wodą i to wcale nie małe. Tylko że tego nie ma na animacjach przedstawiających zjawiska 'uznane przez naukę'... Tylko dlaczego są na starych mapach :D

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 14.07.2014 - 18:21) *

Jeśli chodzi o ten obrazek to masz tu u góry i u dołu symbole skrzyżowanego oka a to jest jeden z prastarych symboli. Oko oznacza widzenie, trzecie oko rysuje się pionowo, bo oznacza inne spojrzenie. Skrzyżowane oznaczają, że wejście do środka ziemi, leży w oparciu o to co na zewnątrz. A zarazem to oznacza tyle, że podróż do głębi Ziemi, jest zarazem wyprawą wgłąb samego siebie. Sam spójrz:


Pole energetyczne człowieka i pole energetyczne ziemi to jedno.

Napisany przez: Pavveł 14.07.2014 - 17:45

Wiedźmin to podstawa :p ;)

Ej Moer, rzyć i żyć to też dwa różne słowa, a nie wiem czy oba mają ze sobą dużo wspólnego :3 ;P ^^. W niektórych innych językach słowiańskich powitanie, jeśli się nie mylę, to jest "Slava!", a nie "Slovo", więc bardziej pasuje, że słowo słowianie jednak pochodzi o sławy, nie słowa. A propo złota, to zauważyliście, że złoto, to jest zło-to, czyli że to jest zło? :P Już nasi przodkowie to odkryli i nas przed tym przestrzegli ;) Ale inne języki też chyba mają takie ukryte słowa, więc to nie tylko domena słowian. Np. ostatnio odkryłem, że w ang. słowie "hello", czyli hej/cześć/witaj jest słowo "hell" czyli piekło x) Czy to przypadek? ;P To akurat dla mnie jest dziwny obrót rzeczy :)
A ang. slavians, jakby wywodzi się być może od zangielszczonego słowa słowianie, albo od angielskiego słowa slave - niewolnik, więc można się zastanowić, czy to słowianie nadali sobie taką nazwę, czy może przyszła ona z zachodu i została zesłowiańszczona :) albo w ogóle jedno z drugim nie ma żadnych zależności i podobieństwo słów to czysty przypadek...

A co do poprzedniego Twego posta, strasznie dużo baaaaaaaardzo luźnych subiektywnych skojarzeń geometrycznych lub słownych i tyle... i co z tego wynika? Ja się niczego nie doszukałem.

Masoni mają cyrkiel w logu (ale nie tylko cyrkiel) bo cyrkiel jest charakterystycznym przyrządem architekta, można nim kreślić, a także mierzyć i rysować z pomocą jeszcze linijki różne geometryczne zależności.

Swastyka przypomina raczej galaktykę w ruchu obrotowym.

Koło od roweru też ma obręcz i kropkę w środku i cóż z tego wynika?

Dzięki za komiksy, fajną kreskę mają :)

A zapomniałeś jeszcze o rasie szarej (pewna część indian), fioletowej (hindusi), brązowej (arabowie i w sumie wielu dzisiejszych "afroamerykanów") i wszelką paletę odcieni pośrednich pomiędzy wszelkimi kombinacjami.
Do czterech żywiołów można dodać eter, albo użyć żywiołów wg. systemu chińskiego też, albo jeszcze innego. Do wszystkiego na siłę można wymyślić jakieś skojarzenia, ale wtedy nic z tego konkretnego zwykle nie wynika.
Skojarzenie np. budowy cząsteczki, a układów planetarnych, gwiezdnych, galaktycznych, o czymś już świadczy. Podobnie ukrwienie człowieka ma podobny wzór, jak rozkład geometryczny gałęzi drzew, albo rzek na Ziemi - to też jest jakieś skojarzenie. Ale co ma jakaś rasa do pory roku, do żywiołów, itp.? Nie rozumiem Twojego toku rozumowania, albo myślisz o czymś, o czym nie napisałeś, albo coś pomijasz. Proszę więc o skorygowanie...
A jeśli miałbym się bawić w skojarzenia żywiołów, kolorów i pór roku, to dla mnie to wyglądałoby raczej tak :3 ... Biały, woda, zima. Czarny, ogień, lato. Czerwony, jesień, powietrze. Żółty, wiosna, ziemia. Tak mnie się wydaje. Chociaż w zasadzie to jakby inaczej spojrzeć, to wiosna też może być czarna, bo jest urodzajna gleba, lato żółte, bo świeci mocno słońce, albo zima czarna, bo ciemno robi się wcześniej i trwa dłużej, albo jesień żółta też od liści, albo lato czerwone, bo spieka skórę, glebę, zaprósza ogień, który kojarzy się z czerwienią, chociaż jest w sumie bardziej żółty (jeśli miały, no chyba że duży, to pomarańczowy). Woda też mogłaby pasować do wiosny, czarny do jesieni (bo obumieranie liści, natura kładzie się spać, śmierć jakby), ogień do jesieni, bo jesień czerwona jak ogień, albo ogień do wiosny, bo zaczyna wtedy grzać, albo ogień daje ciepło, a ciepło niby życie, a na wiosnę życie budzi się ze snu. Skojarzeń jest pełno i co z nich wynika? Nic :))
A tak na dodatek w "oficjalnej ezoteryce", jeśli jest w ogóle coś takiego x) to żółty np. kojarzy się z powietrzem, niebieski z wodą, czerwony z ogniem i zielony z ziemią, o ile dobrze pamiętam, ale rasy ludzkie takich kolorów nie mają raczej ;p No więc właśnie... ^^.

----------------------------

Asha, jak chcesz poczytać, to np. Kronikę Kadłubka... pozostałych teraz nie pamiętam, ale ogólnie możesz poszperać o tym, co mówi o Lechach czy Sarmatach, czy Wandalach, czy Scytach, czy Gotach, czy Polakach (różne określenia na ten sam twór polityczny - Polskę), historia niechrześcijańska (nie postniemiecka, bo jak wiemy niemcy trzymali w dawnych czasach kościół chrześcijański w garści), czyli historia wg. Persji (Iranu) czy wg. państwa Frankońskiego albo Anglii. Tam ponoć można się sporo na ten temat dowiedzieć, aczkolwiek sam tego nie sprawdzałem, prócz zajrzenia do fragmentów Kroniki Kadłubka.
A ogólnie i przystępnie i na pewno szybciej dowiesz się tego z filmików (stąd też ja tą wiedzę wyciągnąłem ;9) na kanale YouTube Pawła Szydłowskiego. O Polsce mówi od filmiku nr. 46, o ile dobrze pamiętam, a chyba najnowszy aktualny filmik ma nr. 64 i jest jakby wydaje mi się trochę zbiorczym, względem poprzednich o Polsce, więc polecam go obejrzeć najpierw, to da taki ogólny obraz na tą kwestię, zaś filmiki od 46 wyjaśniają konkretne kwestie bardziej szczegółowo, z odnośnikami do źródeł ^^.



Pozdro ;)

Napisany przez: Moeritherium 14.07.2014 - 18:53

CYTAT(Pavveł @ 14.07.2014 - 18:45) *
W niektórych innych językach słowiańskich powitanie, jeśli się nie mylę, to jest "Slava!", a nie "Slovo", więc bardziej pasuje, że słowo słowianie jednak pochodzi o sławy, nie słowa.

Sława to po rosyjsku słowa, liczba mnoga wyrazu słowo. :)

CYTAT(Pavveł @ 14.07.2014 - 18:45) *
A propo złota, to zauważyliście, że złoto, to jest zło-to, czyli że to jest zło? :P Już nasi przodkowie to odkryli i nas przed tym przestrzegli ;)

Zauważyłem zauważyłem. Że slave to niewolnik to mogło być tak, że potomkowie anglików porywali słowian w niewolę. Tego nie wie,
A co do poprzedniego Twego posta, strasznie dużo baaaaaaaardzo luźnych subiektywnych skojarzeń geometrycznych lub słownych i tyle... i co z tego wynika? Ja się niczego nie doszukałem.

Nie rozumiem Twojego toku rozumowania, albo myślisz o czymś, o czym nie napisałeś, albo coś pomijasz. Proszę więc o skorygowanie...

Z pewnością sporo pominąłem. Zacząłem w ogóle poznawanie symboli od poznania alfabetu runicznego - futharku. Kiedy już zauważyłem że ma sens szukałem następnych symboli. To tak jakby iść po nitce do kłębka. Wszystkie przemyślenia spisuję w zeszytach, ale sorry resory, to nie jest coś co mógłbym ot tak po prostu wstawić do neta. Zwłaszcza że to są osobiste przemyślenia, dotyczą osobistych rzeczy.
Mogę powiedzieć tylko tyle, najpierw ogarnij symbole dualizmu. Dwójki, czwórki ósemki. Później symbole niesymetryczne. Trójki, piątki, siódemki. Bardzo istotnymi symbolami są też serce, dualizm i ryba skierowana dziobem do góry. Istotne są też dwa splecione węże, czarny i biały. Tak jak masz dwie półkule mózgowe, jedną sercową a drugą rozumową.


A jeśli miałbym się bawić w skojarzenia żywiołów, kolorów i pór roku, to dla mnie to wyglądałoby raczej tak :3 ... Biały, woda, zima. Czarny, ogień, lato. Czerwony, jesień, powietrze. Żółty, wiosna, ziemia. Tak mnie się wydaje.
Nie ja to wymyśliłem że białej rasie odpowiada ogień, biali żyli w chłodzie więc ogień był dla nich ważny. Czarni w suszy, więc dla nich ważniejsza jest woda. Czerwonym przynależy ziemia, żółtym żywioł powietrza. Ja to tylko porównałem z matrycami Grofa.


CYTAT(Pavveł @ 14.07.2014 - 18:45) *
A tak na dodatek w "oficjalnej ezoteryce", jeśli jest w ogóle coś takiego x) to żółty np. kojarzy się z powietrzem, niebieski z wodą, czerwony z ogniem i zielony z ziemią, o ile dobrze pamiętam, ale rasy ludzkie takich kolorów nie mają raczej ;p No więc właśnie... ^^.

Może chodzi o kolor aury najczęściej dominujący w tych rasach:
Czerwony: pasja, sex, siła.
Niebieski: szczęście, spokój, prawda, religijność, komunikacja.
Zielony: wzrost, uzdrowienie, obfitość, adaptacja, wiedza, nauka.
Żółty: inteligencja, optymizm.


Rozważam wszystko po swojemu, więc dywaguję po swojemu i wtedy najlepiej wszystko do mnie trafia. Kiedy za często filozofowałem z ludźmi uwsteczniało mnie to. Dlatego zacząłem sam, w samotności uczyć się symboli na swój sposób. Często od jednego do drugiego przechodzę na zasadzie skojarzeń, często pod wpływem jakiegoś symbolu pojawia się w głowie jakaś genialna myśl albo nawet jakaś skryta w człowieku siła lub umiejętność.

Napisany przez: Pavveł 14.07.2014 - 21:17

Sława to po rosyjsku słowa, liczba mnoga wyrazu słowo. :)

A w j. rosyjskim nie jest przypadkiem tak, że polskie o u nich jest prawie zawsze a? U nich o i a czyta się jak a, tylko jeśli jest jedno o w wyrazie, to jest o, a jak dwa, to to, na które jest akcent...
Jak masz ruski wyraz słowo, to pewnie się go czyta jakoś slawo, albo salawo, tak sądzę...


Z pewnością sporo pominąłem. Zacząłem w ogóle poznawanie symboli od poznania alfabetu runicznego - futharku. Kiedy już zauważyłem że ma sens szukałem następnych symboli. To tak jakby iść po nitce do kłębka. Wszystkie przemyślenia spisuję w zeszytach, ale sorry resory, to nie jest coś co mógłbym ot tak po prostu wstawić do neta. Zwłaszcza że to są osobiste przemyślenia, dotyczą osobistych rzeczy.
Mogę powiedzieć tylko tyle, najpierw ogarnij symbole dualizmu. Dwójki, czwórki ósemki. Później symbole niesymetryczne. Trójki, piątki, siódemki. Bardzo istotnymi symbolami są też serce, dualizm i ryba skierowana dziobem do góry. Istotne są też dwa splecione węże, czarny i biały. Tak jak masz dwie półkule mózgowe, jedną sercową a drugą rozumową.


Ale nie musisz pisać, jak do czegoś doszedłeś, szczególnie że to dla Ciebie dość osobiste historie, jak sam piszesz... Wystarczyłoby przecież, gdybyś napisał wnioski i jakoś je uzasadnił logicznie.

Ale dwójka i czwórka nie są przecież symetryczne, zaś trójka jest O.O
Symbole to tylko symbole. Symbol serca to nie serce, a kaduceusz to nie mózg. Dlaczego więc uważasz je za takie istotne?


Nie ja to wymyśliłem że białej rasie odpowiada ogień, biali żyli w chłodzie więc ogień był dla nich ważny. Czarni w suszy, więc dla nich ważniejsza jest woda. Czerwonym przynależy ziemia, żółtym żywioł powietrza. Ja to tylko porównałem z matrycami Grofa.

Uhm, takie spojrzenie... No cóż, musiałbym przeczytać o co chodzi dokładniej z tym Grofem, ale teraz niestety tego nie zrobię, może kiedyś do tego wrócę...

Może chodzi o kolor aury najczęściej dominujący w tych rasach:
Czerwony: pasja, sex, siła.
Niebieski: szczęście, spokój, prawda, religijność, komunikacja.
Zielony: wzrost, uzdrowienie, obfitość, adaptacja, wiedza, nauka.
Żółty: inteligencja, optymizm.


Może... kto wie... Ale co z pozostałymi rasami? Ich jest więcej, niż żywiołów, więc też odpowiadających im kolorów...

Rozważam wszystko po swojemu, więc dywaguję po swojemu i wtedy najlepiej wszystko do mnie trafia. Kiedy za często filozofowałem z ludźmi uwsteczniało mnie to. Dlatego zacząłem sam, w samotności uczyć się symboli na swój sposób. Często od jednego do drugiego przechodzę na zasadzie skojarzeń, często pod wpływem jakiegoś symbolu pojawia się w głowie jakaś genialna myśl albo nawet jakaś skryta w człowieku siła lub umiejętność.

To zrozumiałe... Nie dochodzimy do wiedzy przez uzgadnianie czegoś z kimś, ale przez zrozumienie czegoś czy zanurzenie się w czymś samodzielnie. Czasem przydatne jest jakaś wskazówka od kogoś innego, ale nie zawsze, a nawet wtedy i tak potem musimy przyswoić to sami. Jednak nie chodzi mi tu o to, żebyś opierał swe dociekania na naszych rozmowach, choć z rozmowy czasem też można coś wynieść, więc może żebyś nie opierał po prostu głównie ich na rozmowach z kimś, lecz zwyczajnie to, co już wywnioskowałeś, byś opisał zrozumiale tutaj. Jaki bowiem pożytek z tego, że napiszesz coś wyrwanego z kontekstu, nie wyjaśniając nawet tego kawałka dokładniej? Tak więc zapraszam do rozmowy :)
Ciekawi mnie, co odkryłeś w tych runach ^^. Kiedyś spotkałem się z teorią, że runy są systemem znaków, jakie kiedyś ludzie pokazywali swoim ciałem, układając je w różne figury. W ten sposób ileś osób mogło stanąć na kolejnych wierzchołkach gór i pokazywać swoimi ciałami owe runy, w ten sposób przekazując informację słowną na wielkie odległości szybciej, niż jakikolwiek konny posłaniec mógłby to zrobić :))

Pozdrawiam serdecznie :3

Napisany przez: Foks 14.07.2014 - 21:29

Słowo ,,kurwa'' ma w sobie kur czyli odnosi sie do wysiadywania jajek, a słowo ,,kupa'' ma w sobie kup czyli zakupy, jeszcze jedno słowo ,,lodzik'' ma w sobie dzika:) Paweł dałeś mi do myślenia złooooootyyyy chłopak jesteś naprawDe....

No i choinka po rosyjsku, to ,,jołka'' JOŁ JOŁ!:)

Napisany przez: Woytas74 14.07.2014 - 21:45

do admina - podwójny post przez jakiś błąd - proszę o wykasowanie posta

Napisany przez: Woytas74 14.07.2014 - 21:45

CYTAT(Moeritherium @ 14.07.2014 - 17:53) *
Sława to po rosyjsku słowa, liczba mnoga wyrazu słowo. :)


слава [sława] znaczy - chwała
слoва [słowa] to słowa

Napisany przez: Moeritherium 14.07.2014 - 22:23

Ale nie musisz pisać, jak do czegoś doszedłeś, szczególnie że to dla Ciebie dość osobiste historie, jak sam piszesz... Wystarczyłoby przecież, gdybyś napisał wnioski i jakoś je uzasadnił logicznie.

Ale dwójka i czwórka nie są przecież symetryczne, zaś trójka jest O.O
Symbole to tylko symbole. Symbol serca to nie serce, a kaduceusz to nie mózg. Dlaczego więc uważasz je za takie istotne?

Nie da się tego wszystkiego logicznie uzasadnić, logicznie wytłumaczyć. Trzeba przyjąć na wiarę, że kształt symbolu jest powiązany z naturalnym procesem, odkryć w sobie i w życiu jaki to proces. Na przykład serce składa się z dwóch spiral skierowanych do góry, to znaczy nie zupełnie ze spiral, na nich opiera się kształt serca. A dwie spirale to dwa wiry a wir to amonit a podróż do głębi amonita to wędrówka do głębi. Byłeś kiedyś mały jak ziarnko grochu. Wchodzenie do własnej głębi to też cofanie się do własnego dzieciństwa, szukanie samego siebie, jakichś poszlak z okresu jeszcze przedpłodowego, dziwnych uczuć z dzieciństwa, które pochodziły jeszcze z wcześniejszego okresu. Kaduceusz z kolei to dwa splecione węże, te węże to dwie energie, ying i yang. Męska i kobieca, rozum z siłą woli i serce z siłą wrażliwości. Węże tych energii przechodzą przez ciało, które jest symetryczne, przecinają się w sześciu miejscach aż w końcu węże spoglądają na siebie nad głową.

Może... kto wie... Ale co z pozostałymi rasami? Ich jest więcej, niż żywiołów, więc też odpowiadających im kolorów...
Po prostu te cztery rasy są jakby główne. Jeśli już któraś rasa miała by być piątą to chyba Aborygeni. Piąty żywioł, może sen ha ha :D Aborygeni wiele mówią o erze snów, która była.

Ciekawi mnie, co odkryłeś w tych runach ^^. Kiedyś spotkałem się z teorią, że runy są systemem znaków, jakie kiedyś ludzie pokazywali swoim ciałem, układając je w różne figury. W ten sposób ileś osób mogło stanąć na kolejnych wierzchołkach gór i pokazywać swoimi ciałami owe runy, w ten sposób przekazując informację słowną na wielkie odległości szybciej, niż jakikolwiek konny posłaniec mógłby to zrobić :))
W runach odkryłem prawa podstawowe, prawa naturalne. Za długo by o tym wszystkim mówić, ale to najlepszy poradnik życia jaki kiedykolwiek wpadł mi w ręce. Nie mówi co masz robić, tylko jak jest, czego się można spodziewać. To nie przykazania które mówią tego nie rób, tamtego nie rób. Pokazują w jaki sposób poradzić sobie z każdą trudnością a właściwie z każdą sytuacją wyjaśniając proste prawa przyczyny i skutku. Każda kolejna runa, prowadzi do następnej a zarazem ją pokonuje. Nawiązują do siebie wzajemnie poprzez kształt. Są wzorami geometrycznymi umieszczonymi na siatce, przez co można je dowolnie łączyć i odczytywać znaczenie połączonych znaczeń.
Runy to są właściwie znaki na kamieniu, ale jednocześnie alfabet, każda runa ma podporządkowaną głoskę i można nimi normalnie pisać po polsku (tylko nie ma polskich znaków). Za pomocą różnych układów ciała i dłoni też je można pokazać, tak jak mówisz. Ale runy to przede wszystkim litery.

CYTAT(Woytas74 @ 14.07.2014 - 22:45) *
????? [sława] znaczy - chwała
??o?? [słowa] to słowa


Ale w tym wyrazie czyta się o jak a. A zresztą już wyjaśniłem o co chodzi więc co się głupio czepiasz. Sławić, to znaczy chwalić. Chwalić słowami. Wysławiać się, nie oznacza przecież 'stawać się sławnym' tylko wypowiadać słowa.

Napisany przez: Pavveł 15.07.2014 - 00:58

CYTAT(Foks @ 14.07.2014 - 22:29) *
Słowo ,,kurwa'' ma w sobie kur czyli odnosi sie do wysiadywania jajek, a słowo ,,kupa'' ma w sobie kup czyli zakupy, jeszcze jedno słowo ,,lodzik'' ma w sobie dzika:) Paweł dałeś mi do myślenia złooooootyyyy chłopak jesteś naprawDe....

No i choinka po rosyjsku, to ,,jołka'' JOŁ JOŁ!:)

słowo kurwa jest słowem obcego pochodzenia oznaczającym zakręt... słowo kupa pierwotnie odnosiło się raczej do sterty czegoś tak sądzę, a na siłę można to powiązać z zakupami, gdyż zakupy wiążą się z handlem, handel ze składowaniem, a składowanie ze stertami towartów... słowo lodzik nie etymologicznie nie zawiera w swej nazwie nazwę zwierza dzika, gdyż słowo lodzik jest jedynie ortograficznym przekształceniem słowa lód... podobnie zdrobnienie liścia -listek, zawiera niby słowo stek, ale to nie wynika z etymologii słowa, a z ortografii...

a sklep po czesku to piwnica, nebeski to niebiański, laska to miłość, wc to zachod, dziewka to dziwka, dziwka to dziewka (tych dwóch ostatnich to nie jestem pewien czy to nie w rosyjskim przypadkiem było), a pieprzyć (bynajmniej nie chodzi o doprawianie ową mocną przyprawą) to szukać, ruszać się to ruchać się, terminator to elektronicky mordulec, batman to nietoperek, a lody to zmarzliny ;3

CYTAT(Moeritherium @ 14.07.2014 - 23:23) *
Ale nie musisz pisać, jak do czegoś doszedłeś, szczególnie że to dla Ciebie dość osobiste historie, jak sam piszesz... Wystarczyłoby przecież, gdybyś napisał wnioski i jakoś je uzasadnił logicznie.

Ale dwójka i czwórka nie są przecież symetryczne, zaś trójka jest O.O
Symbole to tylko symbole. Symbol serca to nie serce, a kaduceusz to nie mózg. Dlaczego więc uważasz je za takie istotne?

Nie da się tego wszystkiego logicznie uzasadnić, logicznie wytłumaczyć. Trzeba przyjąć na wiarę, że kształt symbolu jest powiązany z naturalnym procesem, odkryć w sobie i w życiu jaki to proces. Na przykład serce składa się z dwóch spiral skierowanych do góry, to znaczy nie zupełnie ze spiral, na nich opiera się kształt serca. A dwie spirale to dwa wiry a wir to amonit a podróż do głębi amonita to wędrówka do głębi. Byłeś kiedyś mały jak ziarnko grochu. Wchodzenie do własnej głębi to też cofanie się do własnego dzieciństwa, szukanie samego siebie, jakichś poszlak z okresu jeszcze przedpłodowego, dziwnych uczuć z dzieciństwa, które pochodziły jeszcze z wcześniejszego okresu. Kaduceusz z kolei to dwa splecione węże, te węże to dwie energie, ying i yang. Męska i kobieca, rozum z siłą woli i serce z siłą wrażliwości. Węże tych energii przechodzą przez ciało, które jest symetryczne, przecinają się w sześciu miejscach aż w końcu węże spoglądają na siebie nad głową.

Może... kto wie... Ale co z pozostałymi rasami? Ich jest więcej, niż żywiołów, więc też odpowiadających im kolorów...
Po prostu te cztery rasy są jakby główne. Jeśli już któraś rasa miała by być piątą to chyba Aborygeni. Piąty żywioł, może sen ha ha :D Aborygeni wiele mówią o erze snów, która była.


A dlaczego serce niby składa się ze spiral? Po co wtedy też dwie spirale (normalnie to lewa i prawa komora serca razem z przedsionkami, ale tu też jeśli to słuszne porównanie, to musi mieć jakieś logiczne poparcie, czemu dwie spirale akurat)? Nie każda spirala też ma kształt, jak w amonicie. Sprężyna też jest spiralna i jakoś nie symbolizuje podróży do głębi, a raczej sprężystość, ew. odbicie się.
No kaduceusz fajnie jest wyjaśniony :) Chociaż oficjalnie jest symbolem ekonomii x) Ale więc co z eskulapem? A, no i kaduceusz sam w sobie nic nie znaczy - jak masz zadbane czakry i znasz energie, to Ci symbol do niczego niepotrzebny. Dla mnie więc trochę wydaje mi się wyolbrzymiasz z tą wagą symboli, a czasem z ich nadinterpretacją.

CYTAT(Moeritherium @ 14.07.2014 - 23:23) *
Ciekawi mnie, co odkryłeś w tych runach ^^. Kiedyś spotkałem się z teorią, że runy są systemem znaków, jakie kiedyś ludzie pokazywali swoim ciałem, układając je w różne figury. W ten sposób ileś osób mogło stanąć na kolejnych wierzchołkach gór i pokazywać swoimi ciałami owe runy, w ten sposób przekazując informację słowną na wielkie odległości szybciej, niż jakikolwiek konny posłaniec mógłby to zrobić :))
W runach odkryłem prawa podstawowe, prawa naturalne. Za długo by o tym wszystkim mówić, ale to najlepszy poradnik życia jaki kiedykolwiek wpadł mi w ręce. Nie mówi co masz robić, tylko jak jest, czego się można spodziewać. To nie przykazania które mówią tego nie rób, tamtego nie rób. Pokazują w jaki sposób poradzić sobie z każdą trudnością a właściwie z każdą sytuacją wyjaśniając proste prawa przyczyny i skutku. Każda kolejna runa, prowadzi do następnej a zarazem ją pokonuje. Nawiązują do siebie wzajemnie poprzez kształt. Są wzorami geometrycznymi umieszczonymi na siatce, przez co można je dowolnie łączyć i odczytywać znaczenie połączonych znaczeń.
Runy to są właściwie znaki na kamieniu, ale jednocześnie alfabet, każda runa ma podporządkowaną głoskę i można nimi normalnie pisać po polsku (tylko nie ma polskich znaków). Za pomocą różnych układów ciała i dłoni też je można pokazać, tak jak mówisz. Ale runy to przede wszystkim litery.


Ale w tym wyrazie czyta się o jak a. A zresztą już wyjaśniłem o co chodzi więc co się głupio czepiasz. Sławić, to znaczy chwalić. Chwalić słowami. Wysławiać się, nie oznacza przecież 'stawać się sławnym' tylko wypowiadać słowa.

Prawa podstawowe, naturalne to znajdujesz w naturze, a nie w wymysłach ludzi, jakimi są symbole. Na dobrą sprawę WE WSZYSTKIM, jak mocno pogrzebiesz, to skojarzeniami prędzej czy później dojdziesz do jakiś praw podstawowych, naturalnych, bo WSZYSTKO przecież na nich się opiera (no, oprócz Absolutu, na którym te prawa się opierają ^^.)...

Rzucasz jakieś wątki, których nie kończysz, dając obejść się czytelnikom tylko smakiem... po co? Byłbym ukontentowany, gdybyś opowiedział trochę dokładniej jakiś przykład z runami :) ^^.

To, że się czyta, nic nie znaczy, bo w ruskim wszystko tak się czyta, jak wcześniej napisałem, a w j.polskim, gdzie jest to rozróżnienie większe między o i a, to słowa już nie czyta się jak sława, poza tym w ruskim słowa pisze się słowa, a nie sława. Jest to więc cios w Twoją teorię. Chwalić możesz głaszcząc kogoś, sławić możesz w myślach bez użycia słów, czując po prostu emocję, albo zwyczajnie też budując pomniki i kłaniając się przed nimi, itp. Nie musisz używać do tego słów. Wysławiać się zawiera sławiać, bo taka jest odmiana gramatyczna, ale już jest wysłowić się, a nie wysławić. Więc słowo słowa nie ma za dużo wspólnego ze sława, prócz brzmienia, a więc nazwa Słowianie raczej pochodzi od Sławy, a nie od Słowa.

Pozdro ^^.

Napisany przez: Asha 15.07.2014 - 17:02

Ciekawa sprawa z runami jak piszesz, jakaś literatura godna polecenia?
Zglębiając się wystarczająco w każdy system u dołu zapewne odkryje się podobne prawidła jak i powiązania pomiędzy poszczególnymi systemami. Pozwiązania symbol - dźwięk - litera - słowo, weźmy taki hebrajski alfabet i jego numeryczne odpowiedniki przekładające się na słowa o podobnej wibracji i wielowymiarowość ich znaczeń. Symbole dzisiaj obszernie używane w muzyce rozrywkowej co już bije po oczach za bardzo. Symbol związany z ruchem, znany trik NLPerów, gawiedź reaguje podświadomie. Nawet kalendarz majów jakoś dziwnie przekłada się na rzeczywistość. Freud za to według mnie posunął się za daleko w upraszczaniu :) Symbol towarzyszy wszędzie dookoła a jak musi być naładowany energią ludzkiej uwagi. Tylko pytanie dla badaczy jaki jest ich faktyczny wpływ na podświadomość.
Apropos, zauważyliście jakie logo wstawiono na naszych banknotach zamiast dawnej korony? Jakiś rozszczep totalny. Nie idzie tego normalnie po ludzku odczytać. Nie będę pisać co to symbolicznie według mnie znaczy.

Czytałam Wiedźmina i przyjemnie się czytało, kolejny mistrz pióra. Z tematyki to jeszcze Ziemiański fajnie pisze, najlepszy trick - zaszczepienie idei narodu wolnym ludom. Pamiętam thorgale upchane na dolnej półce w bibliotece można było brać na pęczki, dzisiaj ładne w twardej okładce w empiku po trylion złotych :)

Tutaj ciąg dalszy lektury z tematymi Hole in the Pole:
http://www.thenewearth.org/InnerEarth.html


Dzięki Pavveł za linki. Jak będę mieć wolną chwilę to przeglądnę, trochę tylko mnie ta dwucyfrowa liczba nagrań przestrasza :)

Zielarz fajnie że wrzuciłeś tybetański wątek, a widzieliście poniższe nagranie rosyjskiego chirurga oczu (matuszka rosyja widać góruje :D), trochę mowa o alaplancie, trochę o mnichach, dolinie śmierci i pozaziemcach, tybetańczycy coś wiedzą na to wygląda:
http://www.youtube.com/watch?v=SFYKsna5tH4&feature=player_embedded

The truth is out there... itp.

Napisany przez: Moeritherium 15.07.2014 - 23:23

Asha Ty chyba zgubiona w odmętach pra czasu
Wejdź do amonita muszli pra dziada, pra matki, pra lasu.
W pra pra pra rzeki legendę prastarą
Pra pra pra pra pra słuchaj
Widząc na pra drzewie
Za pra pra pra pra pra pra pra kotarą
A widzisz pra pra Ducha
w w pra koła niebie
Pra dzień który z pranocy
Praświatło wywleka
Dziewczyna z pra pra pra księzyca
Starucha matka i dziewica
Witają w przeczasu pra pra przywitaniu, jak drzewiej.
A serce rozumowi, sercu rozum się kłania
Do krain zapomnianych w epoce kamienia
Której słowo i mądrość nigdy się nie zmienia
Pokątnych krain których jedynie cień
Zna nasze marzenia i włada nad snem
Epoka lśnienia gdzie rozpłynie się się sen
W ognistych lśnieniach

Napisany przez: Młody89 15.07.2014 - 23:48

CYTAT(Moeritherium @ 16.07.2014 - 00:23) *
Asha Ty chyba zgubiona w odmętach pra czasu
Wejdź do amonita muszli pra dziada pra matki pra lasu.
W pra pra pra rzeki legendę prastarą
Pra pra pra pra pra słuchaj
Wisząc na pra drzewie
A widzisz pra pra ducha
w w pra koła niebie
Pra dzień który z pranocy
Praświatło wywleka
Córka pra pra pra księzyca
Starucha matka i dziewica
Witają w przeczasu pra pra przywitaniu
A serce rozumowi, sercu rozum przyświeca
Do krain zapomnianych w epoce kamienia
Której słowo i mądrość nigdy się nie zmienia


A gdy serce i rozum w jedności swej zaświecą
myśli z ciemności w nicość odlecą.
Obraz swój wtedy który w innych dostrzegasz
odsłoni prawdziwy świetlisty przekaz
Z bratem i siostrą porównujesz siebie
Lecz zaświecimy wszyscy jednością
Zamieszkamy na ziemskim Niebie.

Napisany przez: Pavveł 16.07.2014 - 00:30

Ale będzie wtedy fajnie
Nie mogę się doczekać
Ja to wiem zwyczajnie
Przestańmy już z tym zwlekać

To potencjał przeogromny
Ukaże się nam wszem
Strach i gniew okaże się daremny
Tak, to już koniec jest ze złem

Cieszmy się ogromnie
Bracia i siostry, moi mili!
Pożyczę na koniec skromnie,
Byśmy wszyscy w szczęściu żyli :)

Napisany przez: Moeritherium 16.07.2014 - 00:34

Albo nawet wszyscy będziemy góralami...

Napisany przez: Zbyszek 17.07.2014 - 08:50

Hej Asha, gdzies tam pisalas o polaczeniach mentalnych podlaczajac Hellingera, iz sie wymieniamy i wplywamy na siebie nawzajem jak stare borsuki. Zacialem sie ne ten temat, w tym roku i testowalem . Okazalo sie iz nie koniecznie tak wszyscy ze wszystkim jak koty. Niefizycznie leci podobnie jak w fizyku. kto kogo lubi ten go wspiera i podsluchuuje co nowego, bo zaciekawiony a jak sie na kogos wscieka czujac przed nim respekt w fizyku, to rowniez mentalnie sie nie odwazy na podsluch , . Poza tym sa tez niektorzy odporni, czyli przezroczysci na wplywy i sa tacy co slysza, rozpoznajac nawet samego szpiega. Myslalem iz jest gorzej z tymi wplywami:)) ale idzie wytrzymac.
W sumie wiecej ludzie sami gadaja niz podsluchuja, czy odczytuja. Gdy ktos ma cos ciekawego i go nosi to sam rozpowiada rozmowa cieni. Tak mam w robocie. Troche gupio, bo kourencja kasuje mi pomysly, gdyz sam paplam jak najety. Ciezko jest to powstrzymac w umysle, hm Wykrylem miesnie z tylu glowy, co blokuja troche odczyty umyslu. Gdy je napinam, to czaszka sie jakos pieni i dziwne rzeczy sie dzieja Powstrzymuje wtedy z latwoscia mysli. Ciezko je zanlezc, bo to cos jak ruszanie uszam, ale jeszcze jakos glebiej

Napisany przez: Pavveł 17.07.2014 - 10:16

"Kto z kim przystaje, takim się staje" :) Jak kogoś lubimy, to mieszamy nasze energie i stajemy się trochę inni, tj. sobą plus po trochu tamtą drugą osobą ^^

Napisany przez: Moeritherium 17.07.2014 - 12:09

O ciekawe o tych mięśniach z tyłu głowy. jak próbuję je napiąć to mi dudni w prawym uchu :D A w odwrotną stronę jak zrobić? Czyli mocniej otworzyć głowę?

Napisany przez: Pavveł 17.07.2014 - 12:28

Ja jak próbuję napinać mózg :D to czuję tylko, jakby ktoś delikatnie naciskał go od środka, i tyle x)
I co to daje Waszym zdaniem?... Ej, może można sobie przypakować mózg C:

Napisany przez: Zbyszek 18.07.2014 - 08:00

Hej Pavel, skrzynke masz zatkana a wiec na forum pisze
Jak dla mnie to taka taka umiejetnosc wchodzenia w obe nie warta wysilku by sie swiadomie fazowac, tak z latwoscia, by na kazde zawolanie,- za duzo roboty i wyrzeczen. Sa ludzie niezwykle subtelni , ktorym sie co rusz same robia. Sa tez tacy, co cisna na maxa, by wymusic wysilkiem obe. Warto pare razy by przezyc poza cialem przygode i zajac sie tym co naprawde interesuje czlowieka. U mnie 4 plus jeden nie dzialalo bo zasypialem jak ty i nie mialem tyle zaciecia by wytrzymac . Podroze Brusa okazaly sie dla mnie latwiejsze. Gdy siedzialem pare dni ,to robily mi sie obe dosyc czesto, a wiec moze znajdz sobie raz tydzien czasu i mentalkuj, na siedzaco, wtedy nie zasniesz a wiec pozycja siedzaca jest dla wielu rozwiazaniem. bola kosci po paru godzinach, az czlek nauczy sie odcinac od tych utrapien. U mnie stalo sie cos innego, co chyba ciezej osiagnac niz to 4 plus jeden a mianowicie parcowalem 20 lat na pelnych obrotach i aby przezyc, to wlaczyla mi sie kudalini, no cos jak wyzwalanie szybko energii by cialo nie padlo z wysilku. Teraz pracuje z szybkoscia 5 ludzi i nie padam na pysk po robocie. Co dziwne robia mi sie czesto same obe w eteryku co sie normalnie nie zdarza, a nawet zalapalem sie na pare razy na bilokacje , czyli nosilo mnie cialem fizycznym na odleglosc. Tego rodzaju przezycia pozacielesne robia sie gdy w zyciu oscylujemy na granicy wytrzymalosci ciala fizycznego. Jak dla mnie to bedziesz mial ciezko w dotarciu do astrala, gdyz twoj charakter bedzie ciebie blokowal, jestes stonowany, dosyc dobrze rozwiniety duchowo i jezeli juz to bedzie ciebie fazowac raczej w dymensje mentalna.
E spoko ona jest piekniejsza i bardziej wartosciowa. Do astrala leca predzej ludzie narwani emocionalnie a w mental zrownowazeni , kladacy nacisk na slowo i rozwazne myslenie. Trzeba byc bardzo zdesperowanym by robily sie obe, gdyz to zjawisko jest zjawiskiem energetycznym, Trzeba wytrzymac bez ruchu az sie uzbiera energii by nastapilo uprowadzenie jazni. Znaczy az zaczniesz ruszac sie wyimaginowanym cialem zamiast tego fizycznego.
Jak zbierac energie? A siedz tydzien na krzesle i mentalkuj, medytuj az zacznie ciebie wywalac. Po paru dniach zacznesz wchodzic w gleboki trans i zaczna sie same robic obe, wtedy nawet w astral mozesz wejsc. Bardzo wazne w takiej metodzie jest znalezc sobie jakas czynnosc i rozwijac z cierpliwoscia jakas umiejetnosc, ale taka co by sie wydawalo niemozliwe do osiagniecia, np, gra na skrzpcach, rysowanie portretow, rzezbienie, itp, cos co wymaga wieloletniego wysilki i jest przydatne w zyciu.
Wtedy wlasnie czlowiek uczy sie latami silnej koncentracji i pewnosci siebie, ktora potem przyspiesza wyjscie poza ciialo. Ta koncentracja , cwiczona na czyms konkretnym staje sie stalowa, a wiec trzeba cos sobie znalezc i rozwijac bez wzgledu na niepowodzenie az do sukcesu. Ostatnio gram na skrzypkach i mecze sie jak cholera bo rece mam jak gladiator a instumen delikatny ale sie nie poddaje. Juz mnie od tego wysilku pare razy wywalilo poza cialo. Inna metoda to zaprzyjaznic sie z dobrymi duchami, i podjac sie jakies misji, np: reperowac swiat, czyli w dobrym celu dac sie im prowadzic . Oni zadbaja juz o rozwoj i pobyt poza cialem. Ale wieszto latami jest ta wersja rozwijana, gdyz wspolnei z nimi przeksztalcamy nasze nieswiadome reakcje, ktore trzeba sobie wspolnie z opiekunami uporzadkowac. Chodzi o maloswiadome nawyki, czyli wyuczone reakcje spaicego ciala( przywary charakteru)
No i wazne be sie nie wciagac w forum na maksa i nie licytowac co kto pisze , bo to robi tylko pragnienie wyjscia z ciala papierowym i zamiast kierowac energie na wlasne wnetrze to spycha ja na klawiature co kto napisal. I oczywiscie nie stresowac sie brakiem postepu , poluzowac sobie i cieszyc sie drobiazgami. Tak ci sie przyznam iz to obe wydaje mi sie teraz malo wazne w zyciu, te dymensje w sumie tez, czy wiesz o nich wiecej czy mniej to rybka, najwazniejsze bys mial zajecie, co nauczy ciebie obserwowac wszystkie poziomy umyslu na raz,- jednym slowem rozwoj wszechstronnego czlowieka to najwazniejsza robota za zycia

Napisany przez: Obserwator 22.07.2014 - 22:03

To ja mam pytanie i problem typu: omg nie mogę wyjść z ciała!

Potrafię się zrelaksować, ale nie rozluźnić do końca. Czasem medytuje siedząc "po turecku", czasem leżę na plecach, osiągam stan gdzie czuje kończyny powyginane w różnych kierunkach, mam wrażenie unoszenia się w powietrzu, a przed oczami migają mi hipnagogi... ALE od czasu do czasu lekko mną "wstrząsa", ale to nie w sposób gdzie mózg broni się przed zasypiającym ciałem kiedy świadomość pozostaje. Wstrząsy te bardziej przyjmują charakter tików nerwowych, najczęsciej przy wydechu, czemu?

Po drugie: utrzymując powyżej opisany stan, mimo tików nerwowych, po pewnym czasie, gdy czuję te powyginane kończyny, potrafie nimi ruszać, bez poruszania kończynami fizycznymi.

Gdy wyobraże sobie, np. że jadę windą w górę, to czuję, że się wznoszę, w dół - uczucie spadania. Podobne odczucia mam na boki, przy odpowiedniej wizualizacji.

Mimo wszystko, świadomie, kiedy chcę, wyjść za cholere nie potrafię. Ciągle liczę na spontany, które dawno temu (2011r)zdarzały się prawie codziennie, przeważnie po 2,5-3h snu, teraz raz na miesiąc i rzadziej. Trochę mnie to irytuje...

Napisany przez: Zbyszek 23.07.2014 - 07:06

mi sie bardziej robia obe w grupach. Tak jakbym sam nie mial motywacji do wychodzenia, za malo sie dziwie, nic nowego, czy nie mam juz zadnych oczekiwan?
MYsle, ze czekanie az sie cos samo stanie temu winne. Siedzisz i czekasz az wyjdziesz. A jak wiecej osob, to zawsze ktos czegos pragnie, czegos oczekuje i to pobudza do dzialania.
Cos jak brak wlasnego, goracego pragnienia cie dreczy:))) czyli ustatkowales sie a tak by duchowo wyjasnic,- to mam tylko przypuszczenia, ktore moze i sa gowno warte
No, tak u mnie to dziala

Napisany przez: Asha 31.07.2014 - 22:06

Interesująca wędrówka myśli Moeritherium, Młody89, Pavveł.

Coś mi to przypomina. Miałam kiedyś sen w którym czułam jak czuje drzewo. W całkowitym szczęściu siorbało świetlistą energię z ziemi. Możliwe że jesteśmy znacznie bliżej z natury niż się wydaje, i w niej prędzej odnajdujemy siebie. Pływając niedawno w bałtyckim morzu naszła mnie myśl że nam ludziom tak wiele do szczęścia nie potrzeba. Ludzie czuli niesamowitą radochę kiedy bawili się na morskich falach. Było to proste i takie oczywiste.

Gloria Sanctuarium.


Napisany przez: Zbyszek 01.08.2014 - 07:06

brak inicjatywy nas poblokowal. Najpierw szkolne lawki i oczekiwanie co powie nauczycielka, ona zwsze wiedziala lepiej i wiecej. Potem latami telewizor. Ciagle oczekiwanie by sie cos spelnilo. To bedzie gwozdz do trumny beruchu.
Kupilem sobie skrzypki drogie jak cholera. tylko nie ruszaj mostka , bo mistrz swiatowy ustawial, powiedzial moj kolega. Mostek to kawalek drewienka co trzyma struny. Diabel we mnie wstapil i go przestawilem, ponacinalem nozykiem. A jakos tak samo wyszlo. Grzebalem pare razy az sie dzwiek poprawil, choc jestem amator. Posluchalbym to by mi gorne dzwieki dalej matowialy a tak mam lepiej.
Przeciwstawic sie znaczy czesto psuc ,ale przede wszystkim samemu szukac rozwiazania. To taki delikatyn ruch w odwadze, cos sie napina i decyzja staje sie prezna. Nie dac sie zatrzymac w wyobrazni. Gotowosc do obe to jak rozkrecanie gotowosci to tanca. To wzburzenie krwi, to powstrzymanie fizycznego ruchu i zrealizowanie go w kolejnym ciele. Mi sie robia obe na stojaka. Wlasnie dlatego, ze sie nie obawiam.. No ma tez to wady, bo gdy mnie z tej odwagi wywali , to mi sie placze rzeczywistosc i slysze czego nie powiedziano i nie widziano. Haha, ale sie polapie co poza cialem i jakos idzie. pozdro

Napisany przez: Zielarz Gajowy 01.08.2014 - 18:01

Twist to forumowy pozer-udawacz! W realu ponoć zyskuje! Zresztą to jakimi emocjami darzymy innego człowieka pokazuje jacy sami jesteśmy i co w nas siedzi.

Napisany przez: twistoid 01.08.2014 - 19:29

myślę że po prostu chcecie mieć jakieś supermoce i inne szmery bajery żeby się potem tym chwalić i w oczach innych zyskać uznanie którego nie macie w obecnym życiu

Napisany przez: Zielarz Gajowy 01.08.2014 - 20:22

Czyli zakładasz, że ludzie mają jakieś kompleksy a pewnie chodzi o to, że sam je masz bo pewnie bozia dała Ci małego ptaka, ale mały też da radę zatem nie myśl tylko działaj.

Napisany przez: Foks 01.08.2014 - 20:54

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 01.08.2014 - 21:22) *
Czyli zakładasz, że ludzie mają jakieś kompleksy a pewnie chodzi o to, że sam je masz bo pewnie bozia dała Ci małego ptaka, ale mały też da radę zatem nie myśl tylko działaj.


Napisany przez: twistoid 01.08.2014 - 21:00

zielarz jest dokładnie jak piszę tylko że ty nie masz jaj żeby się do tego przyznać przed samym sobą, nie będziecie mieli żadnych supermocy ani żaden z was nie będzie jakimś mesjaszem czy kimś wyjątkowym bo mu tak w astralu powiedzieli, natomiast możecie i robicie to substytuujecie sobie te moce jakimiś teoriami i zinterprectowanymi doświadczeniami które niby mają świadczyć o jakiejś waszej zajebistości inaczej w ogóle nie byłoby gadek o doświadczeniach, doświadczenia to dla was taki złoty nocnik, gdzie doświadczenia nie mają sensu

Napisany przez: Foks 01.08.2014 - 21:27

CYTAT(twistoid @ 01.08.2014 - 22:00) *
zielarz jest dokładnie jak piszę tylko że ty nie masz jaj żeby się do tego przyznać przed samym sobą, nie będziecie mieli żadnych supermocy ani żaden z was nie będzie jakimś mesjaszem czy kimś wyjątkowym bo mu tak w astralu powiedzieli, natomiast możecie i robicie to substytuujecie sobie te moce jakimiś teoriami i zinterprectowanymi doświadczeniami które niby mają świadczyć o jakiejś waszej zajebistości inaczej w ogóle nie byłoby gadek o doświadczeniach, doświadczenia to dla was taki złoty nocnik, gdzie doświadczenia nie mają sensu

Zielu będzie superbohaterem dla swoich pociech :)ma jaja bo spłodził miłość swego życia i to jest wyjątkowe :)tobie też by sie przydał ktoś kto Cię przytuli :D

Napisany przez: Zielarz Gajowy 01.08.2014 - 22:07

Dla twista dzieci to nic wielkiego, ale zapomina przy tym, że sam był dzieckiem i w sumie nadal jest tylko jakby o tym zapomniał?:) Generalnie "dorośli" zapomnieli, że są dziećmi a to przecież najdoskonalszy, odmienny ze stanów świadomości:) Czysty, spontaniczny...warto doświadczać fazy dziecka.

nie będziecie mieli żadnych supermocy


Nie będziemy mieli. Masz rację! My już je mamy głupcze:)

https://www.youtube.com/watch?v=QOSrvDmcHtM

Napisany przez: twistoid 01.08.2014 - 22:54

http://www.tesco.pl/smaczna-strona/t/images/produkt-m/produkty-28-05-2013/musztarda-starofrancuska.jpg

Napisany przez: Deimond 01.08.2014 - 22:59


A tak poważnie to weług Osho - Srosho - I Tamsho - to wogóle takie wizje są dziwne w umysłach ludzi - więc czy wy cytując ich olewacie to co mówią czy traktujecie to jako mądrości spod rękawa?


A tacy uduchowieni niby:D
Macie tu symbol równowagi hotdoga :D

http://www.thebitesizedblog.com/wp-content/uploads/2011/06/Ketchup-Mustard-%C2%A9-2011-Jonathan-Meter.jpg

Napisany przez: twistoid 01.08.2014 - 23:44

ci co piszom na mnie źle to pipy i tyle w temacie, mogą sobie maczać kiełbaskę w musztardce i tyle, macie kochać swojego modunia ukochanego kupować kwiatki czekoladki i skarpetki

deimont to som uduchowione pipy i tyle

Napisany przez: Zbyszek 02.08.2014 - 07:05

O psia , ale sie watek spindzil:)))
Patrzcie, kamienie takie niby twarde a daja cie obtluc narzedziem
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=665663163524013&set=a.110166455740356.19648.100002410074909&type=1&theater

Napisany przez: izabelagr93 02.08.2014 - 09:48

https://www.youtube.com/watch?v=JIis6FSmHCQ

Napisany przez: Asha 06.09.2014 - 16:52

CYTAT(Zbyszek @ 17.07.2014 - 09:50) *
Hej Asha, gdzies tam pisalas o polaczeniach mentalnych podlaczajac Hellingera, iz sie wymieniamy i wplywamy na siebie nawzajem jak stare borsuki. Zacialem sie ne ten temat, w tym roku i testowalem . Okazalo sie iz nie koniecznie tak wszyscy ze wszystkim jak koty. Niefizycznie leci podobnie jak w fizyku. kto kogo lubi ten go wspiera i podsluchuuje co nowego, bo zaciekawiony a jak sie na kogos wscieka czujac przed nim respekt w fizyku, to rowniez mentalnie sie nie odwazy na podsluch , . Poza tym sa tez niektorzy odporni, czyli przezroczysci na wplywy i sa tacy co slysza, rozpoznajac nawet samego szpiega. Myslalem iz jest gorzej z tymi wplywami:)) ale idzie wytrzymac....


To co piszesz to bardzo dobra wiadomość, że nie wszyscy ze sobą jak koty :) Jaka jest różnica między tymi osobami, co sprawia że jedni są przezroczyści, inni dobrze odczytują a inni dobrze nadają?

Przypuszczam że coś w polu energetycznym, pewnie można nad tym jakoś pracować. Była taka historia Monroea o tworzeniu swojej otoczki energetycznej, zdaje się w jego podróży w przyszłość, gdzie ludzie na powrót nauczyli się tej sztuki. Może od tego zależy jak dużo inni nas słyszą, taka otoczka energetyczna będzie stanowić formę bariery albo programowalnego pola. Fajnie jakby dało się zawrzeć wibrację żeby nic nie wydostawało się poza, zastanawiam się na ile to jest możliwe - teoretycznie wtedy żadne Hellingery nie powinny zachodzić, a dla innych jesteśmy, no właśnie, przezroczyści. Hmm i jak wyglądają interakcje z takimi osobami, czy trudno się w nie wczuć, czy taki proces nie zachodzi.

Napisany przez: Zbyszek 09.05.2015 - 08:49

ej mala uwaga dla nicponi. Nie polykac ciala astralnego komus, bo moze prowadzic to do zatrzymania pracy serca. teraz u dentysty zatrzymalem sobie serce, powstrzymujac oddycvhanie, gdy ruszylem ponownie zaklulo jak gwozdziem . Tak samo mailem gdy mi Seth polknal cialo astralne. Wtedy lezalem sobie na wyrku a on mnie cap za fraki i do gardziela. Wtedy tez mnie pyklo w sercu na chwilke, taki sam przebieg , gdy to sam zrobilem u dentysty. A wiec ludzie bez jaj, nie maltretowac ludzi, bo sie moze zle skonczyc. Pisze do wszystkich ktorym sie chce za frajer ludziom energie podbierac.

Napisany przez: Zbyszek 02.07.2015 - 21:54

A tutaj poradnik dla artystycznych dusz. Poprawilem linka, bo sie zacinal
http://kunstarena.com/pl/poradnik-dla-malarzy-2-4973://http://kunstarena.com/pl/poradnik-d...arzy-2-4973

Napisany przez: Zbyszek 18.06.2016 - 10:04

Ivelios szykuje cos nowego na radiu o ksiazce dwoch Danut.


Debata (nie)kontrolowana 19 czerwca 2016: fizyka z pogranicza i zagadki świadomości

W najbliższą niedzielę 19 czerwca w kolejnej "Debacie (nie)kontrolowanej" porozmawiamy o szeroko rozumianej fizyce z pogranicza i zagadkach świadomości. Gościem specjalnym audycji będzie pani doktor Danuta Adamska-Rutkowska, autorka książki "Kwantowa rzeczywistość". Start audycji, jak zawsze, o 19:00. Już teraz gorąco zachęcamy do nadsyłania pytań i słuchania na http://www.paranormalium.pl/

Napisany przez: mrok 21.06.2016 - 12:07

Ta audycja jest już na YT - https://www.youtube.com/watch?v=hSR_PrwKsf4 Mnie się podobała.

Napisany przez: Zielarz Gajowy 08.08.2016 - 13:33

Odświeżam...

Napisany przez: Zbyszek 28.11.2016 - 01:57

Stany stanami. uf, namalowalem sie obrazkow, dziwacznych labiryntow i potem cala noc sie szwedalem po dziwnych korytarzach walczac z robotami, smokami, i licho wie czym jeszcze a i najdalem sie slonych sledzi na noc, dalo efekty.

http://kunstarena.com/lasertag-schwarzlicht-5637
foty mozna powiekszac

Napisany przez: Zbyszek 14.02.2017 - 21:09

kiedyś na budowie, w Berlinie przywoływałem duchy. Przyszło paru i mowie im , ze trzeba pohamować jednego nygusa , bo mi krwi natrl i może by kto pomógł się pomścić na nędzniku. A forsy nie chwal mi wypłacić za robotę, a niezłe się narobiłem. A wiec przyszły jakieś duchy chętne na niecnoty i pokazują mi nadmuchiwanie żółtego gazu do balonów. Trochę wymiękłem, myśląc ze jacyś naziści czy co, albo sylwestrowe brednie, nie wiedząc kto za bardzo przyszedł. Za 2 dni pracownik tego cholernego nygusa przewiercił wiertarka w ścianie rurę z gazem. Strat narobił firmie 2 razy więcej, niż mi był jej szef winien.
Az mi ciarki przeszły
ale co tam, tutaj niezłe jazdyo malarstwie swiecacym , chyba najfajniejszy filmik jaki ukręciłem. Malo co wtedy jadłem przez 4 tygodnie, farb się nałykałem , ale żadnych niezwykłych stanów świadomości nie przeżyłem.

https://youtu.be/VdEVVXV2wio

Napisany przez: Zbyszek 01.03.2017 - 16:59

co nikt nie pisze ?
https://youtu.be/ZU4XPVtyDpg

Kiedyś na budowie, po wielu tygodniach intensywnej pracy zaczęło mnie wywalać z ciała. Pojawiałem się w czasie malowania w rożnych częściach pomieszczenia. Cofało mnie spontanicznie s powrotem na stare miejsce i malowałem dalej. Nie stresowałem się brakiem ciągłości świadomości dziennej, gdy wysuwając mnie z ciała kontynuatorem własne myśli, to co planowałem na obrazie, czy potrzebowałem w danym momencie. Gdy ktoś przychodził, to pojawiałem się naprzeciwko niego , dziwiąc iż on nie reaguje na moja obecność. Poza ciałem możne być tak samo jak w świecie fizycznym, z ta różnica, iż jesteśmy nie postrzegani i cześć architektury wnętrza może ulec zmianie. Spowodowane jest to właśnie specyfika tego poziomu umysłu. Jest to świat w którym wyobraźnia odgrywa nadrzędną role. Zdarzyło mi się jednak coś niezwykłego. Raz wyskoczyłem w inny pomieszczeniu , naprzeciwko podestu, potykając się na nim wyprostowałem i przeskoczyłem naprzeciwko kasjerki pytając o o coś. Była bardzo zaskoczona moja obecności. Stad nie wiem czy mnie widział, czy bylem tam genialnym fizycznym i mnie widziała, czy mailem odloty w pracy. Rozmowa po chwili przebiegała całkiem normalnie, tak jak świecie fizycznym. Na załączonym filmie zobaczycie gwiezdne wojny w świetle UV, czyli podrożę kosmiczne w przyspieszonym tempie.........-........

Dopisek 04.03
Ale dostalem komentarz do filmiku haha, wklejam
Zbychu , jako stary kosmita powinieneś wiedzieć ,że kosmos wygląda inaczej niż na Twoich obrazach.Gwiezdne wojny zostały odwołane.Ufole to zwykli ludzie i nie latają rakietami ponieważ takimi gazrurkami można co najwyżej odlecieć , ale nie wrócić.Kamole też już nie zagrażają w takiej formie jak to namalowałeś.Najwyższy czas przestać siać panikę i zacząć myśleć nad przerobieniem Ziemi w ogród.Maluj Zbychu raczej landschafty , bo to można uważać za projekt przyszłościowy a talent do tego masz.

Napisany przez: Zbyszek 27.04.2017 - 07:07

Wczoraj mialem ciekawa przygode. Zauwazylem wreszcie sytuacje w ktorych umiejetnosc fazowania jest koszmarem. Mam nauczycielke do gry na skrzypcach. Stojac przy nutach, ktore kiepsko odczyutuje, nie potrafilem sie skoncentrowac. Az przerazajace bylo jak mi sie rece plataly, gdy chialem odegrac kolejne linijki a sie nie dawalo. Co rusz tracilem wzrok, wlaczajac ten wewnetrzny z mentalna percepcja odgrywajac fragmenty utworu z pamieci i gdy sie budzilem z tej pamiecowej roboty, nie wiedzialem w ktorej czesci gram.
Tracilem orientacje.
Wywolywalo to zaburzenie rytmu w graniu. Padagog sie starsznie dziwil tej przypadlosci, nie mogac zrozumiec co sie dzieje. Gdy sie nauczycielka jeszcze bardziej koncentrowala na mnie , to tym bardziej mnie wytracalo z koncentracji. Z takim fazowaniem, w sprzyjajacych okolicznosciach, to nie zagra sie nigdy czegokolwiek rytmicznie. To by wyjasnilo zjawisko tremy na egzaminach, gdy ludzie z wrazenia zmieniaja stany swiadomosci. Ciemnieje im przed oczyami, nie kontroluja ruchow napiecia miesni. Burza w umysle. Rece zaczynaja nagle skakac nieskordynowanie, wrecz nie do upilnowania. Staramy sie znalezc wspolnie jakies wyjscie z tej dziwnej slabosci.TAkie chwilowe dostrojenia sie do wlasnego wnetrza sa w malowaniu zaleta a w muzyce strasznym utrapieniem..
Nastepnym razem przetestuje z nia cos. Powiem by sie oddalila i przyblizala , ale tak bym tego nie wiedzial i by zwiekszyla na mnie koncentracje, strajajac sie ingerowac myslowo w moje gre. Gdy zaobserwuje nauczycielka zaburzenia rytmu w moim graniu , wtedy bedzie jakies wyjasnienie. Ciekawe ile metrow potrzeba , by wykluczyc takie wplywy. Warto potestowac od czego to zalezy. Nie sadze by tkwilo to tylko we mnie.Gupie to , z nauczycielka okresla to brakiem umiejetnosci koncentracji a ja ( hihi) zdolnoscia do zmiany stanow swiadomosci.
Kiedys testowalem zaburzenia koncentracji na doswiadczonym muzyku, ktory sie nie mylil. . Potrafilem go wytracic z rytmu koncenztracja. . Gdy zwiekszylem odleglosc , bylo coraz ciezej to osiagnac. Tez dawalo sie to zaobserwowac na grajacych w bilarda. Szwagra, gdy popychalem astralna reka, to nie potrafil trafic w ogole, w kule. Oj ciezkie zycie:))

Napisany przez: Zbyszek 27.04.2017 - 08:19



Z mocami to ciekawa sprawka. Gdy sie je che wymusic to kicha, ale gdy sytuacja temu sprzyja , to w szczegolnych chwilach sie ona pojawia. Brat Wolfganga jest alpinista. Gdy sie mierzy z gora, to w ktoryms momecie grawitacja jakby przestaje na niego dzialac i skacze z latwoscia w strzeliny, trzymajac sie malych kamykow, choc dla innych to wydaje sie nieosiagalne. Gdy wyjasnia innym, wszyscy powatpiewaja w te jego opisy a on sie wscieka , iz to takie latwe.
Mnie tez sie czesto zdarzaja takie dostrojenia do eteryka i ciezar przedmiotow nie stanowi dla mnie zadnej bariery. Kiedys wskoczylem na stol jak na krzeselko i malujac sciane przeskakiwalem na kolejne stoly, jak bym po kamieniach chodzi. Nie zauwazylem tego jednak, ale Wolfgang mnie obserwowal i zdal z tego dziwu mi relacje. Wygladalo to dosyc dziwnie, jakbym skakal jak wiewiorka. Takie chwile mocy, pojawiaja sie w nas spontanicznie, gdy sie fazujemy w eteryk. Wtedy cialo jakby sie teleportowalo i lecialo za cialem eterycznym. Zmienia sie ciezar ciala , ktore staje sie elastyczniejsze. Zeby miec na stale takiego czarodzieja , to musialby prowadzic niezwykly tryb zycia. co wydaj mi sie niemozliwe w 20 wieku. Stad takie problemy by zarejestrowac takie anomalie, gdy wystepuja spontanicznie. Zreszta nawet tego sie nie wie, nie postrzega , bo jestesmy zajeci niezwykle intensywnie wykonywaniem czegos.

Napisany przez: Zbyszek 13.08.2017 - 10:07

Swiadomosc to niezwykla sprawka. Od lat dyskutowalem ze soba samym ktory przybieral rozne postacie. Poczatkowo utrzymywalem w tajemnicy przed znajomymi, nie wiedzac z czym mam do czynienia. No wiadomo, lepiej sie nie wychylac z takim sposobem spedzania czasu. Testowalem na ile sie da te czesci mnie, uczac sie rozrozniac je od rozmow z duchami czy telepatycznym polaczeniem z kolegami, w czasie eksperymentow. Ciezkie to, gdyz zlewa sie to wszystko w podobny stan swiadomosci, w ktorym niuanse sa wyraznie dostrzegalne , tylko wtedy gdy rozmawiajacy chca dac znac iz z nami rozmawia. Uzaleznia to sukces eksperymentow od dobrej woli partnerow dialogu.
Kim sa osoby wewnatrz nas? Kto dopisze reszte?

Patrzcie co ludzie wyprawiaja . Jak myslicie skad sie biora takie burzliwe formy. Mialem na poczatku podobnie. Wlasnie to podobienstow jest niezwykle frapujace. :))
https://youtu.be/Flxy22DvXTY

https://youtu.be/dTCemewhn5s

Napisany przez: Zbyszek 27.08.2017 - 12:14

Wspólne śnienie.
Siedząc na krześle wolałem w myślach Atma Malik, zasłużonego przewodnika duchowego. Obok mnie siedziała jego prawa ręka, dama z luźno spadającymi włosami oraz Herbina, stara koleżanka z okresów burzliwych eksperymentów forumowych. Zainteresowany historiami o Atma Malik, postanowiłem sprawdzić jego umiejętności. Nie znając go osobiście, skierowałem kącik uwagi na jego dobra znajoma siedzącą naprzeciwko mnie, z myślą by do nas przybył. W takich chwilach jestem na pól w śnie, z wyciszona uwaga, otrzymując myśl na prośbie- życzeniu. Jest to coś jak stojące w umyśle pytanie, wsparte roszczącym oczekiwaniem czyjejś obecności w moim pobliżu.
Oczekiwanie nie trwało zbyt długo, gdyż pojawił się cień czyjeś osoby w poglebionej szarości. Postać ta , dosyć dynamicznie podeszła do mnie , penetrując moje myśli. Wymiana ich była dosyć szybka, co mnie nawet zaskoczy, gdyż nie oczekiwałem takiej reakcji. Jeśli to ty , spytałem to daj jakiś znak, najlepiej cud, w końcu jesteś wielkim majstrem, spytałem trochę z arogancka kpina. O odcieniu tego uczucia zdecydowała nasza wspólna rozmowa o nim i mój sceptycyzm wynikający z niechęci do wszelkich przewodników duchowych. Przejawiło się to w dosyć natarczywym pragnieniu potwierdzenia jego niezwykłych umiejętności. Pojawiającą się osobę, postrzegałem w odcieniach szarości, co wyjaśniłem sobie moim rodzajem mieszanego dostrojeniem astralno mentalnego.
W tym stanie świadomości wielokrotnie obserwowałem również siebie w jeszcze ciemniejszej postaci, wiec jedynie lekko zniecierpliwiony, nie oczekiwaczem zbyt wielkich efektów świetlnych.
Osoba ta odeszła ode mnie, kierując się w stronę pani z długimi włosami. Wysunąłem się odrobinę do przodu z ciała, zainteresowany rozwijając się akcja. Dostrojenie miałem dosyć kiepskie, nie rejestrujac w pełni przestrzeni do okola. Zostali jakby w nią wchłonięty.
Po chwili rozegrała się niezwykła akcja. Przestrzeń nabrała dynamiki, wytwarzając jakby ruch powietrza, kierujący się w stronę damy z długimi włosami. Włosy jej rozpostarły się przybierając wkrótce formę wstążek przytroczonych do głowy- okrągłej tarczy.
Skojarzyło mi się to ze to z promienistym słońcem. Uśmiechnąłem się nie rozpoznając, czy powstały obraz był wtłoczony w powierzchnie ciała kobiety, czy wytworzyłem go we własnym umyśle, stojąc jaźnią- świadomością parę metrów od ciała. Pol godziny po wspólnej medytacji, dowiedziałem się, iż Atma Malik, rozdawał ludziom obrazek ze słońcem, z podobnie rozpostartymi włoso -wstążkami. Dostałem nawet jeden na upamiętnienie tego wieczoru.
Dlaczego tak trudno znaleźć potwierdzenie wspólnego śnienia?
By nakreślić trudności z jakimi się spotykamy w chwilach weryfikacji duchowego spotkania, przytoczę jedno ze spotkań z Conchita.
Staliśmy naprzeciw siebie, z pełnym rozpoznaniem naszej świadomości . W czasie weryfikacji wyszło jednak, iż po chwili stanąłem jak głaz bez ruchu., nie wykazując żadnej świadomej reakcji. Rozczarowało to Conchite myślącą, iż ma chyba do czynienia z molświadomym ciałem astralnym. Moja wersja znacznie różniła się od jej.
W chwili, gdy jł rozpoznałem, przypomniała mi się pożyczona od Herbiny płyta CD.
Obie panie znały się dobrze, co starczało bym zawstydzony skrył się w umyśle , będąc nawet już poza ciałem. Skryłem się w planie mentalnym, kolejnej podwarstwie umysłu, nawet tego nie postrzegając. Autentyczność rozgrywającej się akcji tak mnie zaangażowała, iż nawet nie postrzegłem utraconej łączności z Conchita. Na jej miejscu pojawiła się Herbina, z podcinaną głową płytą magnetyczną, tak jak na filmach o Predatorze. Dalsza cześć pobytu poza ciałem zajęty bylem sklejaniem głowy Herbinie.
O tak kiczowatym przebiegu spotkania zadecydowały moje namiętności do filmów Sci fi.
Porównując później cale zdarzenie, zauważyłem moment, w którym się oddzieliłem od Conchity. Była to niezwykle subtelna zmiana stanu świadomości, której nie postrzegłem na bieżąco. Dla mnie nic szczególność się nie zmieniło. Jedynie zamiast Conchity stanęła prze de mną Herbina.
Żadnych wyraźnych zmian w postrzeganiu nie postrzegłem, gdy to się działo, nawet zapominając iż punktem mojej uwag była wcześniej całkiem inna osoba. Później analizując już na trzeźwo, dostrzegłem delikatne różnice. Zdarzenia nabrały szybkości a moje odmienne , mentalne ciało ślizgało się bardziej myślowo po horyzoncie zdarzeń. Ono jakby snuło idee ruchu, śniąc cala akcje, odizolowaną od przestrzeni w której znajdowała się Conchita.
Byliśmy w tej samej przestrzeni kosmicznej, z ta różnicą, iż ja skryłem się w poziomie mentalnym. Wystarczyło to, by cale zajście stało się dla niej niewidoczne.
Zjawisko wnikania w odmienne warstw rzeczywistości mogą stać się przyczyna pozornej utraty połączenia między osobami poza ciałem. Conhita mnie widziała stojącego w bezruchu a ja zamiast niej kogoś całkiem innego.
Rożnica taka byłaby wspaniałym pretekstem do sceptycznych komentarzy, iż opisuje kolejna bzdurę, starając się usilnie potwierdzić realność spotkania z Conchita. Rzeczywiście tak to może wyglądać, ale jedynie dla nieuważnego obserwatora. W moim wypadku rozbieżność relacji wynikła z rozgrywania się akcji w odmiennych warstwach. Możemy je zmieniać, nie rejestrując iż to robimy. To by wyjaśniało wielość napotykanych istot , stojących w bezruchu w ciele astralnym oraz zachowanie się śpiących ciał, szybujących niby bezmyślnie w otaczającej nas przestrzeni. One choć stoją w bezruchu, mogą śnic na wewnętrznych monitorach.
Analizując brak precyzyjnych potwierdzeń wspólnego śnienia, zauważyłem iż poza tym wnikaniem w odmienne warstwy, może wystąpić również odczytanie przez nas zdarzeń z życia partnerów spotkania. Mogą to być mało istotne szczegóły , które winno się szczególnie dokładnie analizować. Ich brak wyraźnego związku zniechęca, czyniąc relacje nieprawdopodobna.
Ale? Właśnie , podam przykłady , które częściowo objaśnią ich unikatowy charakter, co może się wam przydać przy analizach wspólnego śnienia.
Oglądając film zaskoczył mnie bohater filmu, przewracający się na motocyklu , sunąc dalej pod rozbijająca się ciężarówka. Parę dni potem przyśniłem się koledze ( Pieczywo) , w taki właśnie sposób hamując ten pojazd. Innym razem dostałem krówki w prezencie, objadając się nimi cały wieczór. Wkrótce wyczytałem relacje znajomej (Rugwa )iż rozdawałem w śnie krówki. Gdy po deszczu spadły z drzewa wszystkie papierówki, to obierając je wieczorem żałowałem iż nie rozdałem ich znajomym. Następnego wyczytałem na forach, dnia iż podjeżdżałem pod domy Conchity ciężarówka pełna papierówek chętnie je rozdając.
Siedząc u siostry w ogrodzie zawiesiłem uwagę na wiszących prześcieradłach na sznurze. Wprawiły one mnie w zdumienie, duża powierzchnia, jakby wciągając w załamanie przestrzeni w otoczeniu pełnym zieleni. W tym dziwnym stanie zamarłem w bezruchu, obserwując dynamikę i napięcie kolorystyczne białych, falujących plam. Zmieniłem na chwilkę stan świadomości. Zapamiętując to zdarzenie niezwykle precyzyjnie. Wieczorem , przy piwie ze znajomymi, siedząca obok mnie Pomarańcza wpadła w chwilowa zadumę, obserwując wewnętrznym wzrokiem podobnie wiszące, białe tkaniny. Zrobiła to spontanicznie, w czasie rozmowy ze mną. Dlaczego opisuje takie przypadki? Otóż zauważyłem, iż nie ważność naszym zdaniem zdarzeń odgrywa dominującą role w rozgrywającej się fabule snu a stan świadomości w którym zapisujemy zdarzenia. W moim wypadku śniły mi się chwile z filmów, czy rozwijałem w śnie momenty z życia prywatnego , w których coś mnie szczególnie zafrasowało wywołując zmienne stanu świadomości. Opisać go mogę jakby zawieszenie uwagi na zdarzeniu, z zanikiem osądy. Samo zdziwienie, bez autorefleksji, tak jakby te okoliczności szeregowały wspomnienia ,układając ich kolejność w hierarchii ważności w przyszłych snach. Ten stan winien dawać wspaniale rezultaty przy programowaniu własnej świadomości. W takim stanie będzie prawdopodobnie możliwe usuwanie uzależnień. Ćwicząc przed laty, ze znajomymi wspólne śnienie, nie komentowałem ich w taki sposób, pozostawiając ich interpretacje na później. Związek treści wspólnych snów, był trudny do postrzeżenia, był chaotyczny, zahaczając jakby bokami o nasze wspomnienia- skojarzenia, co dawało sceptykom dozę pole do kpin. Teraz jednak uzupełniam je moimi komentarzami, nabierając pewności iż te peryferyjne wspomnienia uczestników , zapisane w odmiennym stanie świadomości determinowały nasze wspólne sny. To właśnie przez nie, mieliśmy tyle utrudnień w interpretacji, spotkań.


Napisany przez: ciciak 30.08.2017 - 21:09

Jeszcze inny stan świadomości udało mi się uzyskać kilka lat temu, a było to tak:

po kilku dniach postu,
nad ranem wykonywałem technikę "koncentracja-przyśnięcie",
po jej wykonaniu udało mi się pobyć krótko świadomie w astralu,
ale z uwagi na wpływ poszczenia na ciało fizyczne zachowałem się trochę inaczej niż zwykle.
Zamiast leżeć - to w chwili powrotu z astrala, natychmiast, płynnie i bez żadnej zwłoki i niezwykle ostrożnie wstałem i zacząłem iść.

Co było w tym niezwykłego?
- W trakcie kilku kroków jakie zrobiłem, czułem moją przestrzeń (to raczej nie chodzi o powietrze) wokół siebie w odległości tak mniej, więcej na wyciągnięcie ręki. I czułem, że ta przestrzeń jest częścią mnie, jest mną.

Przestałem to czuć w momencie, gdy zacząłem przesuwać moją uwagę z tego czucia tej przestrzeni na inne zewnętrzne czynniki. Gdybym wiedział, że tak łatwo to poczucie odejdzie i już nie wróci, to koncentrowałbym się na czuciu tej przestrzeni bardziej i nie absorbował czynnikami z zewnątrz.

Do dziś było to jedną z moich najgłębiej skrywanych tajemnic.


Napisany przez: Zbyszek 01.09.2017 - 07:11

nie ma co skrywac, a opisywac. Jak dla mnie Ciciak to postrzeganie z eteryka. Cialo to jest juz troche rozmazane w konturach, polaczone z przestrzenia . Jest rowniez jakos jego czescia , stad to poszerzone odczuwanie, poza swoja powierzchnie. Czarodzieje tak maja:)) Bioterapelci cwicza ten stan . Sa tacy co bedac w ciele fizycznym, dostrajaja sie jakos do roznych swoich cial, Wtedy maja poszerzona percepcje o te doznania , ktore sie w tych poziomach najbardziej odczuwa. Jakby siepodlaczyc do astralnego , to odczuwa sie bardziej emocje i postrzega mysloksztlty. Ci co w mentalnym buszuja , maja wzmocniona telepatie. Dobrze by tak miec wszystkie te polaczenia do dyspozycji, ale by nie wciagalo nas za bardzo, bo ludzie wariuja, nie mogac sobie poradzic z natlokiem odczuc i ich interpretacja. Ten opis powrotu do normalnosci, poprzez koncentracje na konkretnych doznaniach wartwy fizycznej jest jedna z metod odcinania sie i powrotu do fizycznej swiadomosci. Gdy mnie wciagalo za bardzo , to bralem sie za prace fizyczna, wtedy mnie odstrajalo od cudowania i dostrajalem sie dobrze do fizyka.
Gdy sie ktos dostraja do ciala przyczynowego, cechuja go spora madrosc, jest rozwazny, trzyma dolne poziomy na wiezi, malo podlegajac emocionalnym zawieruchom. Gdy sie udaje mu utrzymywac w kolejnym poziomie ATMA-Jazn, ma wzomcniona swiadomosc, silnie odczuwa jazn, ale najwieksza atrakcja jest mozliwosc dotarcia do swiatla jazni. Cos sie swieci w umysle, jakby patrzac mialo sie wszystko jasniejsze w oczach. Dochodzi do tego poczucie zadowolenia, jakas wewnetrzna radosc. Na takie stany mowia iz Jezus zagoscil w sercu. duch swiety lub atma sie rozjarala.
Co rowniez jest ciekawe im nizej tym mniejszy wglad w gorne poziomy umyslu a im wyzej tym ma sie wieksza perspekytwe we wszystkie , jakby z gory bylo wiecej widac w calosci.
Koncentracja na sercu Jezusa daje duzo satysfakcji, ale pomijajac dolne poziomy czlek moze stac sie natarczywy i wymusza na innych , by wlasnie pchali siena sile do tego poziomu jazni, tak wspanialego zrodla satysfakcji. . Tak mialem z moja mama. Nie dostrzegala dolnych poziomow, choc swiecilo sie jej jak w sloncu. Schodzilo w nia swiatlo . Nieporadna interpretacja uczynila z niej upierdliwa doradczynie, ktora niezle dawala do wiwatu swoimi porad.
Dolne poziomy swiadomosci byly dla niej swiadectwem obecnosci czarnego ksiecia, diabelskich mocy, I nie szlo sie dogadac.
Niby swiatlo w jazni a jak interpretacja szwankuje to mozna rozbic calosc o parapet.

Napisany przez: Zielarz Gajowy 01.09.2017 - 22:43

Bez dostrojenia do ciała fizycznego wszelkie eksploracje będą miały "defekt". Tak mi się wydaje. Ciało to punkt wyjścia. Kotwica.

Stany świadomości są nie do pojęcia. Jest ich zbyt wiele. Paradoksalnie nie ma żadnego lub jest jeden czyli ten bóg:) Bóg, Miłość, Jedność, Tu, Teraz zasłonięte uruchamiają myślenie czyli rozdwojenie a wtedy pojawia się bo musi problem. Problem, który uruchamia cykl narodzin i śmierci.

Jak to jest być nie narodzonym?

Kwestia dostrojenia? Rozłączenia? Życia?

Napisany przez: Zbyszek 07.11.2017 - 11:30

Jak rozpoznać , czy w śnie odwiedzają nas nasi bliscy?
Śnimy na parę sposobów. Cześć z nas śni mentalnie, marząc w ciele fizycznym. Nie trzeba wychodzić z ciała fizycznego w takim śnie, ani żadne z ciał subtelnych nie musi nas opuszcza. Sny są takie najczęściej źle zapamiętywane. Śnimy to co nam na sercu leży , albo się w umyśle przewija jako ważne. Są one uwikłane w nieczytelne symbole wspominaniem i analizowaniem tego co nas trapi lub interesuje. Pomimo palącej próby rozwiązania problemów, to zostają nam jedynie mało uświadamiane wnioski, które z trudem przedzierają się potem do dziennej świadomości.

Czasami opuszczamy duchem ciało fizyczne, wtedy obrazy mogą być widoczniejsze. Bierzemy odział w jakichś spotkaniach, w miejsca do których zawędrowaliśmy. Akcje w nich mogą być dobrze rozbudowane i można potem nawet potwierdzić treść snów z osobami, które brały w nim udział. Trudnością w tych snach jest jednak zapamiętanie osób które nam się śniły. Po obudzeniu tracimy najczęściej pamięć nocnych przygód. Są jednak osoby, które ćwicząc zapamiętywanie snów, starają się zaraz po obudzeniu utrwalać to co w nim zobaczyły. To intensywne pragnienie zapamiętania, umożliwia im przypominanie ulotnych, śnionych wspomnień.
Wizyty duchów są odmiennym rodzajem snów. Ktoś przychodzi do nas w duchowej postaci, najczęściej w ciele astralnym , stajać naprzeciw nas. Zostajemy obudzeni na chwilkę i postrzegamy jgo niefizycznymi zmysłami. Dobrze się wtedy zapamiętuje obraz wraz ze szczegółami. Sen taki trwa najczęściej chwile, gdyż wkrótce ze zdziwienia tracimy dostrojenie do umykających obrazów.
Parę razy w ciele fizycznym odwiedzały mnie duchy i obserwowałem świadomie, jak takie spotkanie przebiegają.
Jak to się odczuwa?
W ułamku sekundy traciłem połączenie z ciałem fizycznym i wyciszając postrzeganie zmysłowe zagłębiałem się w umysł. Przestrzeń traciła fizyczne parametry; Najczęściej ściany natychmiast znikały i robiła się wolna przestrzeń naprzeciwko mnie. Obserwując nowe środowisko, głowa, przekręcała się samoczynnie w stronę skąd ktoś przybył. W bezbarwnej, mlecznoszarej przestrzeni pojawiały się kolorowe osoby, obserwując mnie z odległości paru metrów . Najczęściej młodsze i ładniejsze. W chwili zdziwienia, niestety traciłem dostrojenie i odzyskiwałem percepcje fizyczna. Ku mojemu rozczarowaniu czar wizji pryskał,. Maglem już niestety tylko słyszeć dalsza cześć spotkania, jakieś wyjaśniające komentatorze. Czasami wewnętrzny tłumacz podszeptywał mi słowa, jakby w mojej powierzchni jestestwa pojawiła się jakaś osoba. Chwilkę potem , starając się sobie przypomnieć te podszepty, rozbudzałem interpretatora, okrężnie domyślając się dalszej części dialogu. W tym momencie byłem już sam, nie będąc pewnym, czy słyszane słowa są moja nadinterpretacją, czy kolejną wypowiedzią, wizytujących mnie bezcielesnych duchów.
W chwili , gdy otwierałem oczy fizyczne , traciłem połączenie. Rzeczywistość nabierała fizycznych parametrów, w których ściany twardo określały przestrzeń. Nie było już tej szarej myślo- czującej przestrzeni, postrzegalnej na wskroś.
Warte uwagi jest określenie dokładniej tej dziwnej przestrzeni ,w której obserwuje się duchy. Obowiązują w niej podobne zasady jak w świecie fizycznym. Widzimy to co chcemy. Pomimo, iż przybywa więcej osób, to możemy obserwować każdą z nich osobno, tracąc pozostałe z pola widzenia. One mogą stać się niewidoczne, gdy my kierujemy uwagę na jedną z nich. Dzieje się coś podobnego ,co robimy w świecie fizycznym.
Gdy obserwujemy rzeczy na stole, szukając jakiś przedmiot, to cala tafla stołu staje się dla nas nieistotna. Gdy uwaga zajęta jest rozpoznaniem szukanego przedmiotu, to nie postrzegamy całym polem a jedynie wybiorczo, Pomimo, iż w przestrzeni znajduje się mnóstwo rzeczy, to widzimy tylko to czego szukamy. Tak samo dzieje się w planie duchowym. Stad tez powszechnie się uważa, iż wizje są tworem fizycznego umysłu, nie przypuszczając iż może być odwrotnie. Na tym przykładzie można zaobserwować jak nasz duch przenosi duchowe umiejętności w świat fizycznej materii, jak jego percepcja kształtuje nasze postrzeganie zmysłowe.
Jak nabrać pewności iż zaproponowana prze ze mnie kolejność jest prawidłowa?
Ku temu oczywiście służy najlepsza metoda prób i błędów, testowanie. Należy obserwować postrzeganie, porównując je w obu planach egzystencji, tej fizycznej jak i tej duchowej. Należy szukać dowodów i potwierdzeń. Właśnie takie spotkania duchów , czy żyjących osób poza ciałem fizycznym mogą nam tego dostarczyć. Nic łatwiejszego jak spytać potem wyśnionego znajomego, czy coś mu się przyśniło. Gdy trafimy na partnera zapamiętującego sny, weryfikacja staje się już osiągalna.
Przypomnijcie sobie dokładniej jak w śnie ( spotkaniach) kształtuje się dekoracja i sama przestrzeń. Właśnie w takiej chwili, gdy pojawia się obraz, można zaobserwować autentyczność wydarzenia. Gdy jesteśmy wprawieni na jawie lub w śnie w trans, to obraz jest niezwykle wyraźny, gdyż został ukształtowany ze współudziałem odwiedzających nas osoby. Choć tło często nie istnieje, przybierając odcienie szarości, to mamy dobre dostrojenie do śnionej, duchowej przestrzeni.
Tak mamy najczęściej po śmierci,. ;)))
Ważne jest również to, iż możemy swobodnie poruszać punktem uwagi, obserwując i oceniać widzianą postać. Znaczy to, odzyskaliśmy wystarczająco duchowa świadomość, by coś zaobserwować w odmiennym poziomie rzeczywistości . Świadomość ta została rozbudzona samym zdarzeniem. Choć ciągle się coś w tym duchowym planie dzieje, to jednak, by nas tam zaciągnęło- obudziło potrzebujemy silnych bodźców. Gdy pojawi się ktoś lub coś ważnego, to otwieramy duchowe oczy właśnie tam , gdzie się coś dzieje, w tej warstwie rzeczywistości w której się coś nagle zmieniło.
W przypadku halucynacji dzieje się właściwie podobnie. Nadwrażliwe osoby wizualizują własne wizje w tym samym poziomie rzeczywistości, w których wizualizują się nam duchy. Jest to ten sam poziom, w którym tworzymy my widziane formy jak i również same duchy.
Jak postrzec różnice?
Jak zdobyć pewność, iż podglądamy nasze projekcje a nie projekcje spotkanego ducha. W obu przypadkach obrazy zostają ukształtowane z modeliny astralnej, szarawej, elastycznej substancji. Określają je takie same zasady kreacji dla zywych jak i zmarlych. Rozpostarte są na takim samym płótnie. Jednak, choć tym samym pędzlem namalowane, to wykonane inną ręka. W odmiennym charakterze obrazu znajdziemy jego autora.
Jest jeden jeden szkopuł w spotkaniach wszystkich istot, co może być czasami zaskakujące dla zmarłego. Gdy go obserwujemy świadomie, to przekształcamy jego formę, naszymi wspomnieniami o nim.
Gdy spotkałem nieżyjącą od lat mamę, to wkleiłem jej na głowę czapeczkę moherowa, Pogładziła się po głowie , rozpoznając co na niej się pojawiło. Cioteczkę niestety trochę rozciągnąłem ,gdyż wydala mi się za niska. Urosła mi w oczach jakieś 20 cm. Dostrzegłem w niej zdziwienie, czyzby zaskoczona?.
Obie siostry pojawiły się naprzeciwko mnie, w chwili gdy, ostania, żyjąca z 9 sióstr trafiła właśnie do szpitala. Liczmy się z tym, iż my tez dekorujemy zmarłych i to co o nich wiemy, może się zamanifestować przy spotkaniu. Nie oznacza to koniecznie, iż znane jedynie nam wyobrażenia o kimś, mogące się zamanifestować w takiej formie, musi być naszym majakiem. Może ozaczać, iż udekorowaliśmy trochę czyjegoś ducha.
Nielubiane a nawet znienawidzone osoby, napotkane w śnie, dostają od nas znacznie więcej, nawet to czego by nie chciały dostawać. Żywi maja moc obrzydzenia im dalszej egzystencji lub upiększania miłymi wspomnieniami. Opinia o nas , nie mająca zbyt dużego wpływu na nas, w naszym obecnym życiu, współdecyduje o naszym dalszym losie. Dotyczy to te osoby, które po śmierci starając się zmienić, słysząc komentarze żywych o sobie. Coś, co za życia umykało ich uwadze, staje się nieznośnie dręczące.
Jest rozwiązanie z takiej opresji. Można pozbyć się trzymającego nas w strefie uczuć ciała astralnego, szybując w kolejna, mentalna warstwę rzeczywistości. Oznacza to równowagę emocjonalna goszczącą w strefie światła duchowego. . Staje się to jednak możliwe, tylko przy wzroście umiejętności fazowania się w wyższe stany- poziomy świadomości. By to jednak nastąpiło, konieczne jest wytarcie zadręczających doświadczeń o których będą nam przypominać żywi. Osiągniemy to, przerabiając nauki, lekcje uszlachetniające nasz charakter.

Napisany przez: masa 14.11.2017 - 00:22

Ptak wychowany w klatce pewnie będzie czuł wdzięczność dla tego który go poi i karmi, co z tym który codziennie patrzy na rękę która za tych kilka okruchów odbiera mu wolność?

Napisany przez: Zielarz Gajowy 14.11.2017 - 06:45

Kluczem jest słowo wdzięczność. Czy to w klatce czy nie, ale czy nasza planeta na tle kosmosu nie jest taką klatką? Matka ziemia żywi i czy ludzie są jej wdzięczni?

Napisany przez: masa 17.11.2017 - 21:44

T

Napisany przez: masa 17.11.2017 - 22:13

A

Napisany przez: masa 17.11.2017 - 22:33

K

Napisany przez: Zbyszek 19.11.2017 - 10:42

Bruce Moen zmarl. kto ma sile i ochote ten leci pod jego krysztal. Spor juz tam ludzi. bylem w grupie polskiej:))

Napisany przez: Zbyszek 25.11.2017 - 23:21

CYTAT(masa @ 14.11.2017 - 00:22) *
Ptak wychowany w klatce pewnie będzie czuł wdzięczność dla tego który go poi i karmi, co z tym który codziennie patrzy na rękę która za tych kilka okruchów odbiera mu wolność?



Hm, wiecej ptakow lata na wolnej przestrzeni. A co z tymi ptakami na patelni? Co odczuwa ten co je piecze? Jak by nie stawiac obserwatora , to albo go karmia, albo on sie szykuje do jedzenia.

https://www.facebook.com/Fashionista.g/videos/1338691779536146/

Napisany przez: Zbyszek 08.09.2018 - 19:27

Audycje o oobe z radia Paranormalium pojawily sie terazna youtube. po 10 w jednym odcinku. Sa juz wszystkie Tutaj pierwsza . Wchodzac na kanal mozna znalezc pozostale audycje. https://youtu.be/WZcDjPKhTHcReszta jest na kanale youtube. W calosci jest okolo 80 audycji . Goscmi sa najczesciej podroznicy , czasami ezoterycy, e roznie kto tylko chial gadac. Adam Bytof i JArek Bzoma sporo opowiadaja:)) Darek nie chcial:(


Gdy przypomne sobie samo nagrywanie, z byle jakim mikrofonem przez skaypa, to najwiekszym niszczycielem jakosci dzwieku byla moja obrobka na programie. W czasie nagrywaniia jakalismy sie jak malo kto, W czasie nagrywania, byly dluzyzny , sapanie, stekanie i wiele nudnych wypowiedzi. Gdy to skracalem, to dzwiek zaczynal sie szamotac. Im wiecej wycinek, tym calosc dostawala jakiegos poglosu. Sa audycje w ktorych, az uszy puchna. Marek staral sie to jakos potem uspokoic, ale straty byly juz nie do ogarniecia. Zreszta nie mialem nigdy zbyt wielkich aspiracji estetycznych, sluchajac zawsze z kiepskich odbiornikow muzyki. Stad moze niektore audycje beda budzily opory. Niestety nie jest juz mozliwe poprawienie jakosci nagran, czy usuniecie muzyki. Dlatego pozostaje sluchaczom jedynie przysluchiwac sie tresci ze wzmocnionym skupeiniu. Zamiast keipskiego dzwieku, bardziej przeszkadza mi teraz, iz czesto przeszkadzam autorom audycji moimi wypowiedziami i obcinalem przerwy miedzy zdaniami. Chcialem jak najwiecej napchac tresci w krotkim czasie. Teraz wiedze jednak, iz to troche przeszkadza. W poczatkowych audycjach, gadalem troche jak na ambonie,, troche nawiedzony Hm , ale coz byly to nasze poczatki i zaczynalem dopiero publiczne wypowiedzi . Zapraszanymi goscmi, byli moji przyjaciele jak i osoby znalezione w necie. Co jest niezwykle w tych audycjach, to ich roznorodnosc w tematach ktore ciagle wzbudzaja kontrowersje. Mam po cichu nadzieje, iz pomimo technicznych slabosci wyjasnia one wielu z wam niektore watpliwosci . To jest moim zdaniem wazne. Stany swiadomosci, by sie nimi zainteresowac. Wiekszosc z autorow maja swoje blogi. Szukajac w necie ich imion traficie na nie. Masa czytania . Pozdrawiam sluchaczy.

Napisany przez: warmine 09.10.2018 - 18:03

Znam Zbyszka osobiście i polecam wszystko co reklamuje . Nieziemski Gościu . Ma takie doświadczenia, że by Wam gały wyszły ze zdziwienia. Jego audycje jak i kanał interesujący. Najlepsze historie to te opowiadane przez obemaniaków przy ognisku i piwku, ale Wy nie chcecie sie spotykać . Szkoda .
Zbyszek Mrugała - osoba niezwykle zaskakująca.

Napisany przez: Zbyszek 07.02.2019 - 12:20

Pewnie powiecie ze jestem fisniety, ale szukajac w lesie motywu do tego obrazu spotkalem wielkoluda na 5 metrow, co skakal miedzy drzewami i chcial mnie wystraszyc. Chyba zarty robil, mowiac a ty mozesz tutaj zostac i skoczyl w niebo, na jakies 50 metrow, w sina dal. Zarty chyba robil, bo przeciez i tak bym zostal.
A tutaj filmik wspomnienia z lasu.

https://youtu.be/HjrMM99HWmI

Napisany przez: MarcinM 08.02.2019 - 20:33

Zbyszek juz więcej nie pijemy Metanolu.

Napisany przez: Zbyszek 09.02.2019 - 09:09

Uf, zapomnialem sie, teraz przeszedlem na wode morska, troche slona, ale patrzenie wyostrza. Hm ale za to gorzej sie maluje. Tym razem rowniez bylo niebezpiecznie. Cholerna ryba chciala mnie ugryzc w cycka, Nagralem ja , tego zbojnika, na koncu filmu widac:) Prawde mowie:)

https://youtu.be/S79P8mTOvOE

Napisany przez: Zbyszek 09.03.2019 - 09:46

An interesting film about states of consciousness. Bruce Moen, I knew him personally.
Halo , zrobilem stary filmik Spotkanie Z Bruce Moen, Warszawa 2009, wartosciowy material, jego wyklad o stanach swiadomosci. Ci co sie obawiaja o choroby psychiczne winny go obejrzec, Fajny wyklad, rozeslijcie komusie da, niech ludziska ogladaja. Jak dla mnie Bruce jest jedna z kluczowych osob 20 wieku, zmieniajaca swiat
https://youtu.be/QAStvN5wNJI


Wlasnie przeglada, material filmowy z Muchowa, n3 filmy, stare czasy , gdy rodzilo sie obe w Polsce, wkrotce je upublicznie. ale potrwa troche, niezle jazdy
Dopisek za kilkanascie godzin wkleje filmik z Muchowa, gdy nagrywalismy film o obe z ekipa filmowcow.troche musialem powycinac bo choplera obeowcy klna jak starzy

Napisany przez: bielik110 18.03.2019 - 00:25

Widzę ze lachy się budzą :):) no już czas najwyższy

Napisany przez: Zbyszek 15.04.2019 - 11:19

Stare,nieporzadkowane fragmenty z moich wypowiedzi, z forum Bruce Moen, Troche o RadioParanormalium . Kogo interesuja duchy ten moze wystartowac z czytaniem, troche tego duzo :
FILM o SMOCZYCY dla urozmajcenie czytania https://youtu.be/WD29c8-aL5I
Warto zwrócić uwagę na jedno niezwykle zjawisko, wynikające z funkcji ciała astralnego. Ciało to w przypadkach zaangażowania emocjonalnego, czy płytkiej medytacji, potrafi nas opuścić i podróżować poza ciałem fizycznym. Pomimo iż świadomością jesteśmy nadal w ciele fizycznym, to ciało dostarcza nam i tak doznań. Jego szybowanie w przestrzeni, towarzyszenie mu uwaga, umożliwia nam widzenie miejsc które ono odwiedza. Spontaniczne wyparcie tego ciała w czasie rozmyslania może nam czasami sprawić trochę problemów. To chwilowe utracenie tego ciała, jest właśnie powodem osiągnięcia stanu lekkiej medytacji. Brak w nas tego ciała właśnie je robi, znaczy dzięki jego wysunięciu osiągamy inny stan świadomości, stan ułatwionego rozmyślania.. Może nam to dostarczyć czasami trochę problemów. Cos, co umożliwia nam lepsze i szybsze rozmyślanie, coś co czyni je wydajniejszym, może stać się z powodu treści myśli utrapieniem. To ciało w czasie podroży przykleja do siebie obce myślokształty, lub czyjeś ciała astralne. Gdy wraca do nas z powrotem, to ściąga w nasze ciało w rzadkich wypadkach również intruza. On się po pro stu dokleja do jego powierzchni. Conchita wspominała kiedyś, iz zobaczyła doklejonego faceta do nogi jak wyszła z ciała. Wisiał widać cały czas, ale ona w normalnym stanie świadomości nie mogła go postrzec. Seth również wspominał, iż wisiało mu coś długo na plecach, powodując przez parę miesięcy dziwne osłabienie. W czasie hurtowego odzyskiwania moich przodków, jakaś starsza kobieta chwyciła mnie za nogę, pędziłem wtedy w jakieś dziwnej przestrzeni. Zapomniałem o tym zdarzeniu a potem ciężko mi było spać na plecach. Dopiero parę dni potem, na kursie Brusa w Poznaniu , siedząca przy stole z grupa osób Conchita zaczęła krzyczeć , ze coś dziwnego chodzi mi po głowie Cala grupa wręcz odskoczyła wtedy od stołu wystraszona a ja grubym głosem wypowiedziałem strasznie poważnie , ze mnie właśnie ktoś opętał. Oczy wszyscy zrobili okrągłe , włącznie z prowadząca kursy Joasia. Właśnie wtedy, po raz pierwszy, miałem możliwość doświadczyć wnikniecie czyjejś części we mnie i to ze świadkami. Obserwując delikatne odczucia zauważyłem, iz skrobie mi się ta niezwykła postać po plecach, w stronę głowy, zostawiając wyraźny ślad uczuciowy. Dawało się to odczuć, wręcz rozpoznać jej ruchy, ale tylko wtedy gdy się wie, iz właśnie takie odczucia są spowodowane skrobaniem ducha po plecach. Wychyliłem się z ciała fizycznego i przypatrzyłem tej dziwnej postaci. O dziwo była to starsza kobieta , mocno zdeformowana na twarzy, jak podgrzewana figurka woskowa.

Ruszanie ciałem astralnym jest dosyć łatwe do opanowania. Wymaga jedynie wiedzy , jakie ruchy w wyobraźni wprawiają je w ruch. Dzięki takiej wiedzy pominąć można uciążliwe formułki magiczne, programujące zachowanie się ciała astralnego. Dzięki temu można wprawiać w ruch to ciało, otrzepywać się nim i ściągać intruzów, bez zbytnich trudności. Tak właśnie zrobiłem uwalniając się od tego astralnego kształtu tej starszej kobiety. Ciężko mi powiedzieć czy był to twór zamieszkały przez czyjaś jaźń. Zrobiłem tradycyjne odzyskanie tego czyjegoś aspektu i napięcie na plecach się szybko rozładowały. Przyczyna osłabienia może być trwonienie energii, spowodowane uszkodzeniem systemu energetycznego, lub nieświadomymi podróżami z udziałem ciał niefizycznych, Zdarzają się one w medytacji lub intensywnym wspominaniu jakich przygód, szczególnie przy zaangażowaniu emocjonalnym. Nie powinno to jednak dostarczyć nam zbytnio problemów,bo podróże te są naturalnym zjawiskiem a nie przeklętym dziwem. Robimy tak wszyscy, włącznie ze zwierzakami. Gdy dzieje się tak jak u Almosa, to trzeba się wziasc w garść i pozbierać do kupy własne części, Opisywane w czasie audycji, uwalniające od przylepców ćwiczenia Almosa, okazały się widać skuteczne i można więc je wpisać w rejestr BHP duchowego poradnika.

A wiec drodzy słuchacze, to nie żarty te nasze myśli. Trzeba trzymać się w garści , nie panikować, nie złorzeczyć, a myśleć pozytywnie. Dobrze oczywiście jest nauczyć się rozpoznawać co w nas się dzieje, po tej drugiej stronie i to jeszcze za za życia a nie czekać az umrzemy, myśląc iż się na czas dowiemy. Po prostu szkoda utraconych pięknych chwil, które przelatują nam przez palce.

Audycje radiowe to dobra rzecz. Ludzie sie wygadaja i jakos lagodnieja. Wielokrotnie autorzy audycji darli sie na mnie , bo pytalem durnowato. Nie wiem jak to dziala, ale jak ktos w podnieceniu sie wygada w radiu, to potem lagodnieje. Jakby nawiedzone szalenstwo znalazlo gdzies upust i brak ludzkiej uwagi nie wzbijal wiecej w nim piany. . Tak mozna cala Polske uratowac:)))

Jezeli zywy wylezie poza cielsko, to mu sie skraca troche wyobrazanie. Znaczy iz w ciele fizycznym ma wiecej ?miejsca w umysle ? na to zajecie. W ciele przyczynowym myslenie o ruchu staje sie wrecz juz jego wykonaniem. Jednoczesnie sie to dzieje. Tak jakby zabraklo w duchu miejsca na planowanie czegokolwiek. Astral i mental jest jakos po srodku. Gdy ktos poszarpie biblie na koncercie (Nergal), to zrobi to raz i materialnie, ale gdy sobie przypomina to targanie i robi to zaangazowany na maksa, to przypominajac sobie wywolane wrazenie jakie zrobil na publicznosci , robi to wtedy najprawdopdobnie w niefizycznym planie, wlasnym sniacym cialem, podswiadomoscia, czy cialkami, jak kto woli nazwe. Ten co to oglada , no podglada go w tym czasie, w niefizyku, bo jest poza cialem , lub zmarly, bedzie widzial to targanie setki razy. Za kazdym razem gdy artysta plastycznie sobie przypomina, to bedzie ja targal w wyobrazni, lub wytworzy aspekt targajcy biblie, twaly myslksztalt szarpiacy sie z ksiega. Pamietajmy ze wlasnie temu sluza niefizyczne plany w ciele fizycznym. One sa nasza wyobraznia. A wiec na luzie ludziska, nie stresowac sie wizjami stworzonymi przez zywych, bo te ich gesty w spiacych cialach, to ich najczesciej nieuswiadamiane poboczne watki myslowe. Mozna nawet przypominac sobie film o zombi, czy 2 wojne swiatowa i zara latamy z lufa i walimy ludzi po gebie. No dla nas w wyobrazni a tych poza cialem naprawde.
Na tym opiera sie caly sens odzyskiwan moenowskich. (Brus Moen), z instytutem Monroe.
To jest wlasnie to nieszczescie jasnowidzacych cudotworcow. Mowie powaznie ludzie, normalnie masakra, co oni opowiadaja, biorac ludzka tworczosc za faktyczne zdarzenia, nadajac jej tej samej rangi, temu co wykonane fizyczne

Kiedyś dostałem u Roxi, na kursie, kopertę od chłopaka. Mialem zgadnąć historie mężczyzny na fotce. Pojawiłem się w warsztacie a w nim 2 zacnych gości . Przy weryfikacji zdiagnozowalem tego w kopercie ze mechanik . Okazało się skucha,. No dobra, myślę sobie pełen porażek, ale po co mi ten warsztat się pokazał. Po czasie, okazało się, ze gościu, co mi dal kopertę ze zdjęciem, był sam mechanikiem a ja zobaczyłem go właśnie w warsztacie ze zmarłym . I takie czytanie mi się wtedy przytrafiło. Zadowoliłem się pierwsza wizja. Ludzie dają koperty a potem latają do roboty ze zmarłymi i fałszują nam wyniki:)
Innym razem miałem większe farabelie z odczytem. Rozkręciłem interpretatora i zrobiłem taka akcje , ze pól roku się głowiłem,-. no ale w końcu rozwiązałem kim był umarły..
teraz to się nie wkręcam i pytam . Mowie do zmarłego, to mówisz czy nie!!!

Po co są te audycje? A po to by się coś działo, by poopowiadać sobie, co kto przeżył i widział. Ludzie porównują usłyszane do swoich przygód, oceniają i zaczynają obserwować. Staja się czujniejsi. Sami zaczynają widzieć paranormalne w swoim życiu. W całości poprawia to jakość naszego życia.
Najwięcej leku wywołuje w człowieku obawa śmiertelności i bezsensu życia. By się nie bać nieznanego!!! To po to są te audycje:)
Poza tym część ezoteryków szaleje okrutnie, zamęczając wizjami znajomych. By przywrócić im rozsadek, przez porównanie do innych , To tez ważne:)

Jechalem w aucie nudny odcinek drogi. Uwiesilem sie za ciezarowka i czlapalem z ograniczona uwaga, rozmyslajac o uszach Maryni. Nadciagnela niespodziewanie mysl w moim umysle o 3 metrowym plotnie. Silne wyobrazenie z dziwnym szybowaniem w wirtualnej przestrzeni, jakby fragmenty wewnetrzenego dilogu ozyly, umozliwiajac podpatrzenie w nim akcji jakos z boku, akcji ktorej nie towarzyszylo zrozumienie a jedynie bierne podsluchiwanie. Wyostrzajac uwage wyciagnalem z pamieci brakujace i pasujace moim zdaniem mysli, strajac sie je zrozumiec i zinterpretowac. To byl moja wypowiedz w tym wewnetrznym dialog. No tak duze plotna, 3 slysze wyraznie gdzies z boku. Ach trzy, no jasne zglosilem sie na wystawe w miescie z trzema obrazami i nie zmieszcza sie w moim aucie bo przeciez za duze, musze poprosic Wolfganga i przywozke. O Wolfgang gdzie jestes?
Utrzymujac mysl o Wolfgangu dlugi czas, rozbudowywalem tym razem aktywnie dialog,- plotna , Wolfgang, i tak w kolko, za duze trzeba przywiezc. Na szosie bylo pusto, jechalem wiec nadal uwieszony za ciezarowko, rozmyslajac o mojej pracy. Przed wjechaniem do miasta, zadzwonil Wolfgan pytajac, czy nie chcialbym odebrac plotna z drukarni , bo wyrzucaja, setki metrow , leza w kontenerze. Tak, juz, zaraz tam bede, odpowiedzialem, usmiechajac sie pod nosem, Ach, to takie plotno 3 metrowe. Jakies 500 kilo. Potrzebne bylo jego auto , by je do mnie przywiezc. Wolfi wahal sie godzinami , czy zadzwonic do mnie, gdyz wiedzial ze bedzie wozenie i bede wisial mu na glowiepol dnia a czas leci i praca nie wykonana. Ha , wlasnie wtedy gdy go mentalnie prosilem by je przywiozl, cos w nim peklo i zadzwonil do mnie z wiadomoscia.
Z zywymi rozmawia sie tak samo jak z martwymi. Te wewnetrzene dialogi sa jak rozmowa cieni, zapominamy je gdy sie skoncza, czesto nie rejestrujac nawet swiadomie ich przebiegu.
NA odleglosc i z bliska. Gdy ktos stoi przy nas , to rozmowa staje sie klarowna. Mozemy wyraznies lyszec nawet slowa zmarlego, bez uruchamiania krzywiacej interpretacji.
Ciekawe rzeczy sie dzieja dookola nas. Problemem stanowi postrzeganie niefizyczne a nie brak czyjejs checi do kontaktow z nami. W takiej sytuacji naukowiec jest skazany wylacznie na siebie, na wlasne wnioski, gdyz wieloletnim wysilkiem intelektualnym ogluchl i mu intuicja sie zatkala. A bez niej ni…… jedynie sieczka wlasnych wnioskow i zarliwa obserwacja psychoobiektow.
Co bylo ciekawe, mianowicie pracowalem w innym miescie i zniechecilem sie do pracy. Nie zastanawiajac sie nad przyczyn, pojechalem do domu, w sam raz, by dojechac we wlasciwym czasie do drukarni. pozdro badacze

W czasie wspólnych ćwiczeń na zlotach, udawało się nam w czasie medytacji, dotykać parterów eksperymentu wirtualnym ciałem. Wyobrażaliśmy sobie, iż łapiemy ich za ręce, lub dotykamy rożnych ich części ciała. Czym to robiliśmy? Wlasciwie niczym konkretnym. Wyobrażaliśmy sobie siebie poza ciałem fizycznym, wykonujących rożne czynności, pragnąc kogos gorąco dotknąć. A teraz złap pana X za ucho, teraz pogilgaj po nosie. Co wychodziło nam z tego? A to, iż te osoby odczuwały wyraźne dotkniecie w tej części ciała a nawet postrzegały przy sobie obrazy dotykajacej ich osoby. O teraz mnie ktoś pocałował w policzek, krzyknęła raz koleżanka. Ha to był Misza, przyznał się rozbawiony. Potrafimy dzięki wyobraźni wysunac z siebie nasze wirtualne ciało i nadac mu jakiś cel. Wsparte naszymi pragnieniami, przy powstrzymaniu ruchu ciałem fizycznym, szybowało w przestrzeni docierając do celu, bez względu na odległość. Ten myszkujący twory na zewnatrz ciała fizycznego, najczęściej nazywają ludzie myślokształtem, tworem przypominającym halucynacje.
Czy one istnieją rzeczywiscie?
Interpretacja duchowych zjawisk, byłaby stosunkowo prosta, gdyby nie to, iż posiadamy ciał więcej. Mamy nawet takie ciało, bez którego nie jest możliwa analiza. W tym właśnie jest problem dla obserwującego je śmiałka, gdyż gdy ono z nas się wysunie, nie da się już czegokolwiek obserwować. Wola się nam zwiesi i umysł odmówi posłuszeństwa, topiąc w uśpionej swiadomosci. Sprawcą połączeń telepatycznych jest ciało mentalne. Gdy ktoś ze znajomych je skieruje w nasza stronę, to odczuwamy czyjaś myślową obecność, rozpoznając nawet zawartość jego myśli. Za sugestie ruchu, wykonania jakiejś czynności, odczutej jak wewnętrzna potrzebę, wspartą planowaniem w wirtualnej przestrzeni, winne jest połączenie z kimś ciałem astralnym.
Czy jest to niebezpieczne? Ah, to kolejne pytanie zatroskanej matki, wypierającej własne części, właśnie w momencie stawiania takiego pytania. Za jej zatroskaniem skrywa się duchowy mechanizm, opiekuńczej penetracji, w czasie której szybuje ona myślami do dziecku. Właśnie w takich okolicznościach występuje spontaniczne wyparcie ciał niefizycznych,- wysłanie osobistego szpiega, dziarsko przemierzającego przestrzeń, dostarczającego po powrocie do ciała fizycznego upragnionych informacji.
Korelacje ciał niefizycznych, ich spontaniczne rozdzielanie się jak ich same twory, towarzysza nam od zawsze, będąc odpowiedzialnym za przezywane przez nas zmiennych stany swiadomosci. W codziennym życiu mamy coś jak „suwak swiadomosci”, umożliwiający nam przetaczanie się nasza uwaga w kolejne ciała, bez jakiegokolwiek oobe, czy tym podobnych, wywołujących strach zjawisk. Koncentrując się na rożnych aspektach naszego umysłowego życia, dostrajamy się do tych ciał, będących częścią własnego środowiska. Znaczy to, iż ciało astralne tkwi w planie astralnym a ciało mentalne w planie mentalnym. Dostrajając się do nich wyostrzamy w umyśle ta sferę umysłu, do którego to ciało należy.
Możemy ze wzmocniona silą wtedy odczuwać, lub zając się wyłącznie planem myślowym, odcinając od emocji.
Gdzie są te astrale i mentale i gdzie się te ciała znajdują?
One tkwią w nas,- jak zamoczona w wodzie gąbka. Znaczy, iż te plany przenikają przestrzen, nasz świat fizyczny, stanowiąc jego kolejne wypełnienie. Ile jest takich planów aktywnych dla jazni planow nie wiemy. Jesteśmy jedynie w stanie rozpoznać do których nasza jaźń jest przytroczona, wręcz jak tornister do pleców.
Sporo osób opuszcza ciało fizyczne, dając się uprowadzić,- wnikając jaźnią w tak wędrujące ciało niefizyczne. W zależności od tego, do jakiego ciała się dostroją, to obudzą się w astralu lub mentalu, lub nawet w jeszcze wyższych warstwach świadomego wieloświata. Ograniczenie pobytu poza ciałem fizycznym jedynie do astralnego planu jest sporym nieporozumieniem, wynikającym z barku znajomości duchowych zjawisk. Pobyt poza ciałem przyrównać można do zapałek w reku człowieka. Można wzniecić dzięki nim ogień pod kościołkiem z zimna zupa jak i przypalać nimi włosy w nosie. Co zrobimy, zależeć będzie od naszej dojrzałości duchowej.
Jak się maja niefizyczne ciała do mózgu i jak wpływają na nasza ewolucje, następnym razem. Domyślam się iz sceptyczny czytelnik oczekuje więcej przykładów, przedstawiających to duchowe zjawisko w prostszy i czytelniejszy sposób, trwałoby to jednak dla mnie zbyt długo, zmuszając do wielogodzinnego pisania.

Tematem tych addycji są ciała subtelne, ciała niefizyczne. Opowiadam o własnych doświadczeniach, związanych ze stanami swiadomosci, o spontanicznych oobe, które mi się często zdarzają. Miliardy ludzi zadaje sobie pytanie, czym są i co ich spotka po śmieci. Może tym razem, uda mi się wyciagnac jakieś konstruktywne wnioski, zmuszony audycja do silnej koncentracji. W czasie kolejnych audycji opowiem o własnych przygodach, doznaniach, jakie mi towarzysza , w czasie gdy to się dzieje, gdy towarzysza mi paranormalne zjawiska. Opowiem o naszych wspólnych eksperymentach, licząc iż zainteresuje was bardziej mówionym, niż samym pisanym. Wczoraj rozmawiając z przyjacielem, usłyszałem po raz tysięczny historyjki o synapsach. Nie miałem już siły wyjaśniać, iz znane są mi te opowieści i jedna z książką o badaniach mózgu leży na moim, nocnym stoliku. To robi mozg, odpowiedziała innym razem przyjaciółka, gdy chciałem jedynie wspomnieć o duchach, o zjawiskach które doświadczają ludzie. Synapsy i mozg przerwały rozmowę, czyniąc temat zamkniętym. W przypadku zaburzeń pracy mozg, tracimy cześć własnych zdolnosci. W zależności w której części mózgu one występują takie umiejętności mogą nam zaniknąć. Możemy przestać rozpoznawać twarze znajomych, nie potrafić mówić, czy nie odróżniać krzywych linii od prostych. Jazda samochodem staje się niemożliwa, gdy nie odróżnimy co blisko a co daleko, nie mówiąc już o utraceniu zdolnosci obliczenia szybkości zbliżających się samochodów. To wszystko możemy utraci, gdy w mózgu robi się dziura a nieproszony Alzheimer zasiądzie z nami do stołu. Pośród tych wszystkich oślepiających argumentów, są pośród nas tacy, co opowiadają o swoich przygodach duchowych, bez cienia wątpliwości iż bredzą. Eh, skąd taka pewność? Czy możliwa jest nieśmiertelność i wieczne trwanie i co z nas może trwać bez początku i końca? Właśnie nad tym będę się zastanawiał w cyklu tych audycji.
Jazn ma jedna wspaniala zdolnosc, dostosowuje sie natychmiast do nowych warunkow. Gdy opusci cialo, wiszac w przestrzeni i zabraknie jej ziemi pod stopami, to bez zdziwienia i wielkich ceregieli wezmie sie zaraz do roboty. Popatrzy, oceni sytuacje, penetrujac nowe srodowisko i po chwili podejmnie sie jakis zadan. O zywosci srodowiska w ktorym sie znajduje, jego realnosci, decyduje sama jazn. Mamy zdolnosc zwijania sie, zdolnosc do przeczekania, gdy juz sie nam nie chce lub wiecej nie mozemy.
Jazn moze sie zwinac, nie postrzegajac otaczajacych jej przemian. Moze utknac w punkcie nic. Gdy ja cos ponownie rozrusza, to chwila spedzona w tym punkcie, bedzie chwila spokojnego trwania bez wspomnien. Przypomni sobie moment przed i po wejsciu w punkt zero. Tak jaby w miedzyczasie nie istniala w ogole. Przypomina to troche omdlenie. Gdy sie budzimy po dlugim czasie, wpadamy w zadume, iz tyle czasu uplynelo a nas nie bylo. W punkcie zero, poza cialem fizycznym, nie odczuwa sie tego tak ekstremalnie. Zostaje rozpoznanie wlasnej jazni, ktora co prawda utracila samopoznanie, ale czula ze istnieje. Dlaczego ta slepa dziura, po co to komu? Sama w sobie nie ma sesu, jest go pozbawiona, lecz w calosci weloswiata, jest wspanialym schronieniem. Jest dziwnym lotniskiem, hangarem, w ktorym jazn rozbierana jest na czesci. Jest to tylko jeden z jej osobowych planow, ale nie ostatni. Hm, wlasnie ten punkt nam psuje spekulacje, umozliwiajac tworzenie bezduszynch filozofii..

Kiedys pracowalem dla wielgasnego egzorcysty, jako dekorator. Jego sekretarz opowiedzial mi o dziewczynce plujacej gwozdziami. Historyjka byla dosyc przekonywujaca. Dziewczynka tak sie darla po nocach , ze az policja przyjechala. Gdy chcialem opowiedziec o wlasnych doswiadczenaich, ktos mi zabronil. Jak to zrobil? Nie zgodzi sie na nasze rozmowe. Wylaczyl mnie, nie dopuszczajac do dyskusji. Gdy mimo tego naciskalem, starajac sie rozmawiac, przekrecil moje wypowiedzi, wpuszczajac mnie w trans, w chwili gdy sie glowilem nad wypowiedzia. W sumie wyszedlem na barana. No dobra, nie to nie i pojechalem do domu. Nie bylo nawet jak geby otworzyc. Co bylo ciekawe , na koniec ledwo co wyciagnalem forse za moja robote, bo mnie sekretarz lachocil praca dla Boga, praca za darmoche. Niby nic taki charytatyw zlego, gdyby nie to iz kafelkarz mial robic za frajer wspanialomyslnie, wedle relacji sekretarza a potem sam kafelkarz mi sie zalil, iz go przycisneli i dali tylko polowe wyplaty, smarujac mu przed nosem przyszlosc niebianska pelna chwaly.
Bylo cos dla mnie ciezkiego do przelkniecia w tej przygodzie, tak jakby pozostawiono egzorcyste samemu z jego systemem wierzen , dajac o wiele wiecej czasu na zrozumienie roli wlasnej misji, niz bylo to kopnieczne.
Astrofizyka kantowa to ciezka sprawka.
W niedziele rozmawiam z Noble na radiach infry o niefizycznym spotkaniu. Jak to jest poza cialem, iz jeden nie widzi drugiego a stoja na przeciw siebie. Podszepty diabla w jedno ucho i czule wsparcie aniola w drugie. Diabelskie rozdarcie sumienia.
Dlaczego diabel nie widzi anielskiego opiekuna czlowieka, podszeptujac zberedziejstwa?Smile.png)
No ze tak powiem , dlaczego ktos podszeptujacy rady w astralu nie postrzega stojacego obok opiekuna z planu myslowego, wolnego od prywatnych pobudek?.

Światło , info z książki "Die Mutter" ( autorka jest Adilakshmi, wielbicielka M. Merra, która zdaje się jest jedna z jej opiekunek, czyli osób, które jej w życiu towarzysza).
Z tego co wyczytałam w tej książce światło wielokrotnie spływało na M. Meera,zamieszczam tu jeden z opisów:
"światło wpłynęło , jak gromada mrówek, przez moje paznokcie do mojego ciała. to było nieopisane, białe, niebieskie, czerwone i złote światło, taka mieszanka tych barw. W moich oczach spostrzegłam światło jak promień słońca. Kiedy światło weszło do mojego ciała, ciało trzęsło się jakby było przez trzęsienie ziemi nawiedzone. Moje zmysły zostały wyłączone; nie mogłam nic widzieć ani słyszeć. Światło wpływało do każdej komórki. Wszędzie komórki ciała krążyły w świetle, w ruchu, następowały w nich zmiany. Odczulam to jako doskonały proces oczyszczania.
Bulo niemożliwe otrzymać kontrole nad ciałem.Tez mój duch i serce były bezradne. Miałam wrażenie, ze nie mam żadnych kości ani nerwów. Nic nie mogłam podnieść, przedmioty wypadały mi z rak. Nie mogłam tez chodzić. To było tak jakbym kolanami a nie stopami stała na ziemi. Moje ciało było słabe i tak elastyczne jak waz i nie mogło prosto stać.
To doświadczenie trwało 2 godziny, spowodowało zmiany w moim ciele. Odczuwałam to tak, jakbym stała się lekka i nie była więcej na tej Ziemi. Kiedy to doświadczenie minęło odczuwałam bóle w całym ciele jeszcze przez dwa dni, choć duch i serce wróciły do normalnego stanu.

Na pytanie jak światło wpływa do ciała M. Meera odpowiada:
Schodzi z góry, znad ciała, przez paznokcie albo przez wewnętrzną stronę stop. Tam, gdzie wchodzi powoduje uczucie drętwienia w danej części ciała.
Jeżeli to ciało fizycznie nie jest mocne, to czuje się przez 10 do 15 minut okropnego bólu, jak od ukąszenia skorpiona. Ci, którzy nie są przygotowani na jego przyjecie lub nie chcą go przyjąć odczuwają ten ból szczególnie mocno. Kiedy ciało jest już światłem wypełnione, nie powinno, nawet jeżeli odczuwa silny ból , się temu procesowi ( wypełnianiu światłem ) sprzeciwiać. Przeciwnie, mimo takiego bólu powinna wzrastać chęć przyjęcia światła. ten ból może 10 do 15 minut trwać , a po dwóch godzinach zniknie zupełnie. Potem pojawi się uczucie szczęścia, pokoju a wszelkie przeszkody w rozwoju duchowym zostaną zwyciężone. Będziecie wiedzieli kiedy będziecie przyjmowali światło, bo będziecie czuli miłość do całej ludzkości i troskę o wszelkie życie. Będziecie chcieli być pomocą dla całego świata i jednocześnie będziecie odczuwać stan uwolnienia od przywiązań i spokój.

Światło spływa, ale jest wszędzie, w każdej komórce. Wszyscy muszą się na nie otworzyć. Przeciwko temu
światłu, które powoduje ból jest sprzeciw na świecie. Światło paramatmana nie powoduje bólu, ono wypełnia zachwytem..

1.- Warmine:
Pewnego ranka, około 7:30, gdy mama poszła do pracy a siostra do szkoły i zostałam sama w domu, wydarzyło się coś dziwnego. Miałam wtedy 15 lat. Usłyszałam, że ktoś jest w mieszkaniu. Poruszając się po cichu ze strachem w oczach i niepewnością, podążałam przez pokoje w stronę kuchni gdzie wyraźnie słychać było kroki. Ku mojemu zaskoczeniu nikogo nie zobaczyłam. Nikt się nie włamał. Ulżyło mi, ale tylko na chwilę gdyż znowu kroki powróciły i to bardzo blisko mnie. Tak blisko, że czułam jak ktoś oddycha. Włosy mi się na głowie zjeżyły i wpadłam w panikę. Uciekłam do pokoju nie wiedząc co mam robić. Niewidzialna postać poszła za mną i krążyła dookoła. Strasznie się bałam. Nie wiem skąd, ale wiedziałam, że to mężczyzna. Przyglądałam się pustej przestrzeni, która w miejscu przebywania nieproszonego gościa wydała się bardziej gęsta. Próbowałam coś dojrzeć. Oczywiście nie zobaczyłam nic. W końcu wybiegłam na podwórko i sporo czasu tam siedziałam. Kiedy wróciła mama z siostrą o wszystkim im opowiedziałam. Nie uwierzyły mi. Stwierdziły, że mi się to musiało przyśnić. Po tym wydarzeniu bałam się strasznie ciemności, spać sama i zostawać w domu. Tak mocno się to odbiło na mojej psychice. Tyle, że do szkoły miałam na późniejszą godzinę więc mimo wszystko zostawałam sama. Na szczęście mijały dni i nic się nie wydarzyło więcej. Zaczęłam wątpić czy faktycznie coś takiego zaszło.
Minęły dwa albo trzy tygodnie. Siedzę sobie w fotelu, oglądam telewizję, gdy słyszę jak ktoś otwiera drzwi wejściowe, wchodzi do korytarza, potem do kuchni. Wychylam się i nikogo nie ma. Odczułam specyficzną energię jak wtedy przy niewidzialnej postaci. Natychmiast napływa fala przerażenia. Gwałtownie podnoszę się z fotela, ale ten ktoś już przy mnie stoi. Wiem, że to nie ta sama osoba co poprzednim razem. Tracę wolę ucieczki, łagodnieję, uspokajam się i całkiem poddaję. Zostaje mi zabrana własna wola. Muszę się podporządkować tej postaci. Nie mam żadnej możliwości przeciwstawienia. Cały mój bunt został zneutralizowany. Jestem gotowa do wykonywania rozkazów. Duch nawiązał kontakt myślowy, ale wyglądało to tak, że nic mi nie musiał mówić. Wiedziałam co mam robić. Miałam usiąść z powrotem na fotelu i czekać. Kiedy to zrobiłam, sparaliżowało mnie, nie mogłam poruszyć nawet palcem i nastąpiło między nami połączenie. On wniknął we mnie, wleciał w moje ciało przez klatkę piersiową. Uczucie nie do opisania. Wrażenie trochę podobne do tego jakbyście wkładali rękę do wiaderka wypełnionego wodą. Kiedy już wszedł we mnie to słyszałam jego głos, a mnie już nie było na fotelu. Tam siedziało tylko ciało gapiące się w przestrzeń bo mój duch został przeniesiony do świata przybysza, do jego wizji. Nie pamiętam już co mi pokazywał ani co mówił bo powiem szczerze, że wcale się na tym nie skupiałam. Modliłam się tylko w myślach by to już minęło i byłam przerażona. Po kilku minutach duch opuścił moje ciało a ja znów mogłam wykonywać ruchy. Po czym udał się do drzwi wyjściowych. Co potem? Panika. Chciało mi się wyć z przerażenia. Uciec jak najdalej się da. Znów mama z siostrą mi nie uwierzyły. Oczywiście zmyślam, gadam im brednie. Tylko tyle usłyszałam. Wiecie jakie to bolesne? Szukacie zrozumienia i pomocy, a zostajecie sami i jeszcze biorą was za wariata.
Nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Ciągle o tym myślałam. Życie stało się koszmarem pełnym lęków. Jak rodzina wychodziła z domu to i ja wychodziłam. Szwendałam się po ulicy by tylko sama w domu nie zostawać. Ale mój koszmar trwał nadal. To i tak nie pomagało. Duchy zaczęły się pojawiać i znajdowały moment, dosłownie moment kiedy jednak zostawałam sama. Tak co dwa lub trzy tygodnie ktoś się pojawiał. I zawsze ten sam motyw. Najpierw chodziły po mieszkaniu, czasem pohałasowały jakimiś przedmiotami a potem przychodziły do mnie. Znów zniewolenie, wchodzenie do mojego ciała, pokazywanie wizji ze swojego życia a potem znikały. Kobiety, mężczyźni, czasem dzieci. Pokazywali mi co zrobili złego w życiu (niekiedy były to przerażające historie a ja to wszystko widziałam jeszcze raz), co ich dręczy, widziałam jak wyglądali za życia i w jakich czasach żyli. Najróżniejszej narodowości, ale za każdym razem ktoś inny. Nigdy nie odpowiadali na moje pytania tylko mówili jakby chcieli to z siebie w końcu wyrzucić. Niekiedy tylko prosili bym się za nich pomodliła, pokropiła dom wodą święconą i mówiła wtedy, że to dla nich lub bym zapaliła świeczkę albo każde moje cierpienie oddawała w ich intencji. Duchy stały się częścią mojego życia. Przyzwyczaiłam się do nich. Nie wiem po co, ale i tak za każdym razem mówiłam mamie, że miałam „gości”. Wiedziała już o co chodzi, chociaż oczywiście mi nie wierzyła.
Te wszystkie odwiedziny trwały przez 7 lat. Z niewiadomego powodu skończyły się kiedy przypadkiem szukając informacji na internecie o duchach i wibracjach, w 2007 roku trafiłam na stronkę o oobe i po raz pierwszy wyszłam z ciała. Zaczął się nowy etap w moim życiu, kiedy sama doświadczałam stanu poza cielesnego a niefizyczność przestała przenikać do mojego fizycznego świata. Duchy pojawiają się już tylko sporadycznie. Dodam jeszcze, że nawet mama po tylu latach w końcu mi uwierzyła. Jak do tego doszło? A w bardzo prosty sposób. Przekonała się na własnej skórze. Pewnej nocy zamieniłam się z mamą na pokoje. Jeden z duchów zaczął mnie szarpać na łóżku bym się obudziła. Otworzyłam oczy, ale już go nie było. Zaskoczył mnie, że nic nie chciał tylko dał o sobie znać. Rano wspomniałam, że miałam „gościa” a mama wtedy zaczęła gadać jak nakręcona. Obudziła się w nocy bo źle się poczuła, ogarnął ją niepokój i coś wyczuwała. Duch stał przy jej łóżku. Potem przeskoczył na łóżko za jej plecy . Zaczęła się modlić w końcu duch sobie poszedł. Potem przyszedł do mnie i tylko dał znać, że był. Chyba nie wiedział, że zamieniłam się z mamą pokojami i pomylił osoby hehe. W każdym razie współczułam jej bo wiem jaki strach musiała przeżywać, ale jednocześnie byłam szczęśliwa, że w końcu się przekonała.
Oobe naprawdę zmieniło moje życie.
Może i ta historia wydaje się straszna, ale wcale tak źle nie było. Duchy nigdy mi nie chciały wyrządzić krzywdy. Szukały pomocy. Czemu akurat u mnie? Nie wiem. Dzięki nim czułam się wyróżniona bo nie każdy może doświadczyć podobnych rzeczy. Strach… faktycznie był duży, ale człowiek jest już tak skonstruowany, że boi się tego czego nie zna. Szczególnie gdy to coś pochodzi z innego świata, ale pamiętajmy, że każda z tych zjaw była kiedyś jednym z nas. Wszyscy się boimy śmierci bo do końca nie jesteśmy pewni, że życie po śmierci istnieje. Wierzymy w to z całego serca. Ja mam pewną przewagę a także spokój ducha bo ja nie wierzę ale wiem, że istnieje.
*
MAOLO:

Zbyszku zgodnie z zapowiedzią podrzucam tekst z ostatnimi doświadczeniami.
Ostatnio moje nocne przygody związane ze złodziejami energii wyglądały bardzo różnie, ogólnie skrajności. Po pierwsze w sprawie przefozowywania mnie do astrala nic się nie zmieniło, tz. wystarczy że się w nocy obudzę to jestem pewien że po chwili będzie wywalało mnie z ciała. Prawie za każdym razem najpierw wysuwają się i lecą do góry astralne nogi , no i właśnie wtedy za zwyczaj astralne menty próbują całkowicie wyciągnąć mnie z ciała fizycznego za nogi astralne. Cel jest jeden chodzi im o to żeby mogli skorzystać z mojej energii. Jedni tylko przy mnie chcą posiedzieć inni nachalnie kładą łapska na czakrze serca a gdy próbuje ich zgonić wtedy są agresywni. Zaczynają się przepychanki a nawet i gorzej ale o tym zaraz. Nie zawsze ci którzy do mnie przychodzą są źli niektórzy przytulają się na chwilę i odchodzą są i tacy którzy czekają aż tylko opuszczę ciało i już się na mnie rzucają. Częstokroć gdy opuszczam ciało w wzbijam się żeby po latać po sekundzie zostaję strącony przez coś co próbuje dobrać mi się do czakry! Mam wrażenie że te byty to już nie są ludzie. Pewnie kiedyś nimi byli, ale zatracili jasną świadomość żerując na energii tych co jeszcze żyją, to pozwala im się utrzymywać ciągle w rastralu. Tak to widzę. Może nawet nie są świadomi że są wstanie opuścić astral i przenieść się w wyższe – czystsze fokusy. Ostatnio dostałem jasne ostrzeżenie od niefizycznych ziomków żebym w nie opuszczał ciała na własną rękę. Nie mylili się pewnej nocy podczas snu coś mnie wybudziło. Nagle sceneria snu zmieniła się na czarną z której patrzyło na mnie oko, oko to zwyczajnie zahipnotyzowało mnie przez co wessało do astrala. W momencie jak mnie tam przeniosło jakiś na prawdę mocny byt rzucił się na mnie pchając łapska na moją czakrę serca. Bardzo silny osobnik. Czasem mocuję się z agresywnymi duchami i jak mają mało energii to powiem szczerze dość łatwo im nakłaść po mordzie i wrócić do ciała. Tu było zupełnie inaczej. Z daje mi się że to byt znacznie wyższego rzędu. Innym razem to samo bydle wybudziło mnie dźwiękiem dzwoneczków i z nów przed oczami zobaczyłem oko które wciągało mnie w astral, od razu robiłem wszystko żeby wrócić do ciała. Ruszałem rękami, nogami, tylko żeby mnie cofnęło. Ledwo co udało mi się uciec. Energia jaka bije od tej bestii jest niemożliwa do opisania. Panika i starach i przerażenie jaką wywołuje jest tak silna, że nie da się jest porównać do innego uczucia strachu w realu.
Po pewnej nocy która skończyła się dla mnie ogromną stratą energii bo broniłem się przed wciągnięciem do astrala. Przed oczami pokazał mi się lśniący złoty krzyż od którego biła tak jasna energia, że aż biała. Krzyż wirował a energia z niego płynąca wprost wpadała w moje trzecie oko napełniając ciało astralne jak balon, fizycznie czułem jak wewnątrz rosnę w siłę. Super uczucie… Zupełnie, tak jak Papaj z bajki po zjedzeniu szpinaku ! Wiedziałem że to moi „inspektorzy” zadbali żebym w trakcie dnia nie był za bardzo zdefiony, ale i tak tamtego dnia czułem się jak cień. Poszedłem spać o godz 19 i spałem jak zarżnięty aż 12 godzin !!! Co u mnie jest niewyobrażalne bo wystarcza mi 6 godzin i czuję się świetnie. Jednego jestem pewien kanałem jakim komunikujemy się z tamtą stroną jest (m.in.) trzecie oko, to przez nie można do nas łatwo dotrzeć. Ogólnie teraz trzymam się planu, który przekazała mi „dobra strona mocy” Nie kręcę się bez potrzeby po astralu. Jak tylko czuję, że zaczyna mnie coś wybudzać i wyciągać do astrala, robię wszystko żeby temu zapobiec. Nie jestem ekspertem od wyższych poziomów, ale gdy w trakcie snu wybudzają mnie niefizyczni przyjaciele; zawsze, za każdym razem jest jasno i to jest mój pierwszy ident, czy to astral czy mental. W astralu zawsze panuje czerń- i w tedy staram się reagować powrotem do ciała. Jeśli chodzi o wizyty w mentalu z moimi „inspektorami” stróżami zawsze kończą się tak samo… Bije od nich tak silna energia miłości że nie jestem w stanie wstrzymać tam dłużej niż chwilę. Uczucie to jest tak mocne, że aż przytłaczające, ciężko je udźwignąć. To tak jakby wsadzić człowieka w jakiś reaktor a on powoli rozbijał człowieka na atomy. To jakby dziecko zgubiło się gdzieś w ciemnym lesie, a gdy już myślało że nigdy nie zobaczy już swoich rodziców, znikąd pojawili się jego bliscy… tak, dziecko to dobre porównanie, małe bezradne dziecko otoczone wszechmocną niekończąca się opieką… Temat nie do opisania i tyle… Nie będę się więcej rozczulał Po powrocie do ciała z normalną ludzką świadomością to uczucie utrzymuje się jeszcze przez chwilę i nie ma szans na jego logiczną analizę.
Jeśli chodzi o ataki w astralu, myślę że zdarzają się wszystkim śpiącym, tylko niewielu ludzi to pamięta. Dopóki nie będę potrafił swobodnie przemieszczać się z astrala do mentala, raczej skorzystam z rady astralnych ziomków i nie będę się wychylał w po za
Jakby ktoś miał podobne doświadczenia (zwłaszcza ze złymi bytami) niech coś podrzuci; W razie pytań też odpowiem jakby kogoś coś interesowało.

Napisany przez: Pavveł 25.05.2019 - 23:44

Bardzo ciekawie się to czytało. To jest temat, na który można by dużo ciekawych rzeczy jeszcze powiedzieć. Mnie zastanawia na ile takie zjawiska są powiązane z psychiką, na ile je sami ściągamy, a na ile przydarzają się nam niezależnie od naszych myśli i woli...

Napisany przez: ciciak 29.07.2019 - 23:33

A mnie to nie zastanawia, ale ...
napiszę o jeszcze innym stanie świadomości.
Doznałem go po dłuższym kombinowaniu z metodą "koncentracja-przyśnięcie", niestety to była tylko krótka, może ze 2-3 sekundowa migawka, ale pamiętam to do dziś. To było coś.

To było na koniec kilkudniowego postu. "Doznałem uczucia, podobnego jak kiedyś tu opisywała "Conchita" - tak jakbym był w jakimś stanie "nadświadomości" jednocześnie czując i będąc w ciałach astralnym i mentalnym, które czułem jakby były poniżej, po momencie uświadomienia tego sobie od razu się całość wyjścia z ciała zakończyła. Czułem że jestem jakby w ... niedostępnej, bardziej subtelnej dla tamtych ciał przestrzeni, że nie mogą one mnie w tej przestrzeni dosięgnąć, ani nawet zorientować się, że ja mogę ich postrzegać-odbierać, a oni mnie nie, że jestem dla nich inko-gnito.

© www.oobe.pl (http://www.oobe.pl)