oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

8 Stron V  « < 6 7 8  
Reply to this topicStart new topic
> Odmienne Stany Swiadomosci
masa
post 14.11.2017 - 00:22
Post #148


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1037

Notatnik


Ptak wychowany w klatce pewnie będzie czuł wdzięczność dla tego który go poi i karmi, co z tym który codziennie patrzy na rękę która za tych kilka okruchów odbiera mu wolność?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki masa za ten przydatny wpis:
Zielarz Gájowy
Zielarz Gajowy
post 14.11.2017 - 06:45
Post #149


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 6184



Kluczem jest słowo wdzięczność. Czy to w klatce czy nie, ale czy nasza planeta na tle kosmosu nie jest taką klatką? Matka ziemia żywi i czy ludzie są jej wdzięczni?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 17.11.2017 - 21:44
Post #150


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1037

Notatnik


T
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki masa za ten przydatny wpis:
Zielarz Gájowy
masa
post 17.11.2017 - 22:13
Post #151


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1037

Notatnik


A
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki masa za ten przydatny wpis:
Zielarz Gájowy
masa
post 17.11.2017 - 22:33
Post #152


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1037

Notatnik


K
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki masa za ten przydatny wpis:
Zielarz Gájowy
Zbyszek
post 19.11.2017 - 10:42
Post #153


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 976

Notatnik


Bruce Moen zmarl. kto ma sile i ochote ten leci pod jego krysztal. Spor juz tam ludzi. bylem w grupie polskiej:))
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Zbyszek za ten przydatny wpis:
pływak, Zielarz Gájowy
Zbyszek
post 25.11.2017 - 23:21
Post #154


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 976

Notatnik


CYTAT(masa @ 14.11.2017 - 00:22) *
Ptak wychowany w klatce pewnie będzie czuł wdzięczność dla tego który go poi i karmi, co z tym który codziennie patrzy na rękę która za tych kilka okruchów odbiera mu wolność?



Hm, wiecej ptakow lata na wolnej przestrzeni. A co z tymi ptakami na patelni? Co odczuwa ten co je piecze? Jak by nie stawiac obserwatora , to albo go karmia, albo on sie szykuje do jedzenia.

https://www.facebook.com/Fashionista.g/vide...38691779536146/
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Zbyszek za ten przydatny wpis:
Zielarz Gájowy
Zbyszek
post 08.09.2018 - 19:27
Post #155


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 976

Notatnik


Audycje o oobe z radia Paranormalium pojawily sie terazna youtube. po 10 w jednym odcinku. Sa juz wszystkie Tutaj pierwsza . Wchodzac na kanal mozna znalezc pozostale audycje. https://youtu.be/WZcDjPKhTHcReszta jest na kanale youtube. W calosci jest okolo 80 audycji . Goscmi sa najczesciej podroznicy , czasami ezoterycy, e roznie kto tylko chial gadac. Adam Bytof i JArek Bzoma sporo opowiadaja:)) Darek nie chcial:(


Gdy przypomne sobie samo nagrywanie, z byle jakim mikrofonem przez skaypa, to najwiekszym niszczycielem jakosci dzwieku byla moja obrobka na programie. W czasie nagrywaniia jakalismy sie jak malo kto, W czasie nagrywania, byly dluzyzny , sapanie, stekanie i wiele nudnych wypowiedzi. Gdy to skracalem, to dzwiek zaczynal sie szamotac. Im wiecej wycinek, tym calosc dostawala jakiegos poglosu. Sa audycje w ktorych, az uszy puchna. Marek staral sie to jakos potem uspokoic, ale straty byly juz nie do ogarniecia. Zreszta nie mialem nigdy zbyt wielkich aspiracji estetycznych, sluchajac zawsze z kiepskich odbiornikow muzyki. Stad moze niektore audycje beda budzily opory. Niestety nie jest juz mozliwe poprawienie jakosci nagran, czy usuniecie muzyki. Dlatego pozostaje sluchaczom jedynie przysluchiwac sie tresci ze wzmocnionym skupeiniu. Zamiast keipskiego dzwieku, bardziej przeszkadza mi teraz, iz czesto przeszkadzam autorom audycji moimi wypowiedziami i obcinalem przerwy miedzy zdaniami. Chcialem jak najwiecej napchac tresci w krotkim czasie. Teraz wiedze jednak, iz to troche przeszkadza. W poczatkowych audycjach, gadalem troche jak na ambonie,, troche nawiedzony Hm , ale coz byly to nasze poczatki i zaczynalem dopiero publiczne wypowiedzi . Zapraszanymi goscmi, byli moji przyjaciele jak i osoby znalezione w necie. Co jest niezwykle w tych audycjach, to ich roznorodnosc w tematach ktore ciagle wzbudzaja kontrowersje. Mam po cichu nadzieje, iz pomimo technicznych slabosci wyjasnia one wielu z wam niektore watpliwosci . To jest moim zdaniem wazne. Stany swiadomosci, by sie nimi zainteresowac. Wiekszosc z autorow maja swoje blogi. Szukajac w necie ich imion traficie na nie. Masa czytania . Pozdrawiam sluchaczy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
4 Dzięki Zbyszek za ten przydatny wpis:
klucznik, MarcinM, Pożeracz Chmur, warmine
warmine
post 09.10.2018 - 18:03
Post #156


Dusza Towarzystwa
Ikona Grupy
Grupa: Moderator
Punkty prestiżu: 1234

Notatnik


Znam Zbyszka osobiście i polecam wszystko co reklamuje . Nieziemski Gościu . Ma takie doświadczenia, że by Wam gały wyszły ze zdziwienia. Jego audycje jak i kanał interesujący. Najlepsze historie to te opowiadane przez obemaniaków przy ognisku i piwku, ale Wy nie chcecie sie spotykać . Szkoda .
Zbyszek Mrugała - osoba niezwykle zaskakująca.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
3 Dzięki warmine za ten przydatny wpis:
klucznik, Pożeracz Chmur, Zbyszek
Zbyszek
post 07.02.2019 - 12:20
Post #157


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 976

Notatnik


Pewnie powiecie ze jestem fisniety, ale szukajac w lesie motywu do tego obrazu spotkalem wielkoluda na 5 metrow, co skakal miedzy drzewami i chcial mnie wystraszyc. Chyba zarty robil, mowiac a ty mozesz tutaj zostac i skoczyl w niebo, na jakies 50 metrow, w sina dal. Zarty chyba robil, bo przeciez i tak bym zostal.
A tutaj filmik wspomnienia z lasu.

https://youtu.be/HjrMM99HWmI
Go to the top of the page
 
+Quote Post
MarcinM
post 08.02.2019 - 20:33
Post #158


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 142

Notatnik


Zbyszek juz więcej nie pijemy Metanolu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zbyszek
post 09.02.2019 - 09:09
Post #159


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 976

Notatnik


Uf, zapomnialem sie, teraz przeszedlem na wode morska, troche slona, ale patrzenie wyostrza. Hm ale za to gorzej sie maluje. Tym razem rowniez bylo niebezpiecznie. Cholerna ryba chciala mnie ugryzc w cycka, Nagralem ja , tego zbojnika, na koncu filmu widac:) Prawde mowie:)

https://youtu.be/S79P8mTOvOE
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zbyszek
post 09.03.2019 - 09:46
Post #160


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 976

Notatnik


An interesting film about states of consciousness. Bruce Moen, I knew him personally.
Halo , zrobilem stary filmik Spotkanie Z Bruce Moen, Warszawa 2009, wartosciowy material, jego wyklad o stanach swiadomosci. Ci co sie obawiaja o choroby psychiczne winny go obejrzec, Fajny wyklad, rozeslijcie komusie da, niech ludziska ogladaja. Jak dla mnie Bruce jest jedna z kluczowych osob 20 wieku, zmieniajaca swiat
https://youtu.be/QAStvN5wNJI


Wlasnie przeglada, material filmowy z Muchowa, n3 filmy, stare czasy , gdy rodzilo sie obe w Polsce, wkrotce je upublicznie. ale potrwa troche, niezle jazdy
Dopisek za kilkanascie godzin wkleje filmik z Muchowa, gdy nagrywalismy film o obe z ekipa filmowcow.troche musialem powycinac bo choplera obeowcy klna jak starzy
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Zbyszek za ten przydatny wpis:
klucznik, MarcinM
bielik110
post 18.03.2019 - 00:25
Post #161


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1147



Widzę ze lachy się budzą :):) no już czas najwyższy
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zbyszek
post 15.04.2019 - 11:19
Post #162


cialka.net
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 976

Notatnik


Stare,nieporzadkowane fragmenty z moich wypowiedzi, z forum Bruce Moen, Troche o RadioParanormalium . Kogo interesuja duchy ten moze wystartowac z czytaniem, troche tego duzo :
FILM o SMOCZYCY dla urozmajcenie czytania https://youtu.be/WD29c8-aL5I
Warto zwrócić uwagę na jedno niezwykle zjawisko, wynikające z funkcji ciała astralnego. Ciało to w przypadkach zaangażowania emocjonalnego, czy płytkiej medytacji, potrafi nas opuścić i podróżować poza ciałem fizycznym. Pomimo iż świadomością jesteśmy nadal w ciele fizycznym, to ciało dostarcza nam i tak doznań. Jego szybowanie w przestrzeni, towarzyszenie mu uwaga, umożliwia nam widzenie miejsc które ono odwiedza. Spontaniczne wyparcie tego ciała w czasie rozmyslania może nam czasami sprawić trochę problemów. To chwilowe utracenie tego ciała, jest właśnie powodem osiągnięcia stanu lekkiej medytacji. Brak w nas tego ciała właśnie je robi, znaczy dzięki jego wysunięciu osiągamy inny stan świadomości, stan ułatwionego rozmyślania.. Może nam to dostarczyć czasami trochę problemów. Cos, co umożliwia nam lepsze i szybsze rozmyślanie, coś co czyni je wydajniejszym, może stać się z powodu treści myśli utrapieniem. To ciało w czasie podroży przykleja do siebie obce myślokształty, lub czyjeś ciała astralne. Gdy wraca do nas z powrotem, to ściąga w nasze ciało w rzadkich wypadkach również intruza. On się po pro stu dokleja do jego powierzchni. Conchita wspominała kiedyś, iz zobaczyła doklejonego faceta do nogi jak wyszła z ciała. Wisiał widać cały czas, ale ona w normalnym stanie świadomości nie mogła go postrzec. Seth również wspominał, iż wisiało mu coś długo na plecach, powodując przez parę miesięcy dziwne osłabienie. W czasie hurtowego odzyskiwania moich przodków, jakaś starsza kobieta chwyciła mnie za nogę, pędziłem wtedy w jakieś dziwnej przestrzeni. Zapomniałem o tym zdarzeniu a potem ciężko mi było spać na plecach. Dopiero parę dni potem, na kursie Brusa w Poznaniu , siedząca przy stole z grupa osób Conchita zaczęła krzyczeć , ze coś dziwnego chodzi mi po głowie Cala grupa wręcz odskoczyła wtedy od stołu wystraszona a ja grubym głosem wypowiedziałem strasznie poważnie , ze mnie właśnie ktoś opętał. Oczy wszyscy zrobili okrągłe , włącznie z prowadząca kursy Joasia. Właśnie wtedy, po raz pierwszy, miałem możliwość doświadczyć wnikniecie czyjejś części we mnie i to ze świadkami. Obserwując delikatne odczucia zauważyłem, iz skrobie mi się ta niezwykła postać po plecach, w stronę głowy, zostawiając wyraźny ślad uczuciowy. Dawało się to odczuć, wręcz rozpoznać jej ruchy, ale tylko wtedy gdy się wie, iz właśnie takie odczucia są spowodowane skrobaniem ducha po plecach. Wychyliłem się z ciała fizycznego i przypatrzyłem tej dziwnej postaci. O dziwo była to starsza kobieta , mocno zdeformowana na twarzy, jak podgrzewana figurka woskowa.

Ruszanie ciałem astralnym jest dosyć łatwe do opanowania. Wymaga jedynie wiedzy , jakie ruchy w wyobraźni wprawiają je w ruch. Dzięki takiej wiedzy pominąć można uciążliwe formułki magiczne, programujące zachowanie się ciała astralnego. Dzięki temu można wprawiać w ruch to ciało, otrzepywać się nim i ściągać intruzów, bez zbytnich trudności. Tak właśnie zrobiłem uwalniając się od tego astralnego kształtu tej starszej kobiety. Ciężko mi powiedzieć czy był to twór zamieszkały przez czyjaś jaźń. Zrobiłem tradycyjne odzyskanie tego czyjegoś aspektu i napięcie na plecach się szybko rozładowały. Przyczyna osłabienia może być trwonienie energii, spowodowane uszkodzeniem systemu energetycznego, lub nieświadomymi podróżami z udziałem ciał niefizycznych, Zdarzają się one w medytacji lub intensywnym wspominaniu jakich przygód, szczególnie przy zaangażowaniu emocjonalnym. Nie powinno to jednak dostarczyć nam zbytnio problemów,bo podróże te są naturalnym zjawiskiem a nie przeklętym dziwem. Robimy tak wszyscy, włącznie ze zwierzakami. Gdy dzieje się tak jak u Almosa, to trzeba się wziasc w garść i pozbierać do kupy własne części, Opisywane w czasie audycji, uwalniające od przylepców ćwiczenia Almosa, okazały się widać skuteczne i można więc je wpisać w rejestr BHP duchowego poradnika.

A wiec drodzy słuchacze, to nie żarty te nasze myśli. Trzeba trzymać się w garści , nie panikować, nie złorzeczyć, a myśleć pozytywnie. Dobrze oczywiście jest nauczyć się rozpoznawać co w nas się dzieje, po tej drugiej stronie i to jeszcze za za życia a nie czekać az umrzemy, myśląc iż się na czas dowiemy. Po prostu szkoda utraconych pięknych chwil, które przelatują nam przez palce.

Audycje radiowe to dobra rzecz. Ludzie sie wygadaja i jakos lagodnieja. Wielokrotnie autorzy audycji darli sie na mnie , bo pytalem durnowato. Nie wiem jak to dziala, ale jak ktos w podnieceniu sie wygada w radiu, to potem lagodnieje. Jakby nawiedzone szalenstwo znalazlo gdzies upust i brak ludzkiej uwagi nie wzbijal wiecej w nim piany. . Tak mozna cala Polske uratowac:)))

Jezeli zywy wylezie poza cielsko, to mu sie skraca troche wyobrazanie. Znaczy iz w ciele fizycznym ma wiecej ?miejsca w umysle ? na to zajecie. W ciele przyczynowym myslenie o ruchu staje sie wrecz juz jego wykonaniem. Jednoczesnie sie to dzieje. Tak jakby zabraklo w duchu miejsca na planowanie czegokolwiek. Astral i mental jest jakos po srodku. Gdy ktos poszarpie biblie na koncercie (Nergal), to zrobi to raz i materialnie, ale gdy sobie przypomina to targanie i robi to zaangazowany na maksa, to przypominajac sobie wywolane wrazenie jakie zrobil na publicznosci , robi to wtedy najprawdopdobnie w niefizycznym planie, wlasnym sniacym cialem, podswiadomoscia, czy cialkami, jak kto woli nazwe. Ten co to oglada , no podglada go w tym czasie, w niefizyku, bo jest poza cialem , lub zmarly, bedzie widzial to targanie setki razy. Za kazdym razem gdy artysta plastycznie sobie przypomina, to bedzie ja targal w wyobrazni, lub wytworzy aspekt targajcy biblie, twaly myslksztalt szarpiacy sie z ksiega. Pamietajmy ze wlasnie temu sluza niefizyczne plany w ciele fizycznym. One sa nasza wyobraznia. A wiec na luzie ludziska, nie stresowac sie wizjami stworzonymi przez zywych, bo te ich gesty w spiacych cialach, to ich najczesciej nieuswiadamiane poboczne watki myslowe. Mozna nawet przypominac sobie film o zombi, czy 2 wojne swiatowa i zara latamy z lufa i walimy ludzi po gebie. No dla nas w wyobrazni a tych poza cialem naprawde.
Na tym opiera sie caly sens odzyskiwan moenowskich. (Brus Moen), z instytutem Monroe.
To jest wlasnie to nieszczescie jasnowidzacych cudotworcow. Mowie powaznie ludzie, normalnie masakra, co oni opowiadaja, biorac ludzka tworczosc za faktyczne zdarzenia, nadajac jej tej samej rangi, temu co wykonane fizyczne

Kiedyś dostałem u Roxi, na kursie, kopertę od chłopaka. Mialem zgadnąć historie mężczyzny na fotce. Pojawiłem się w warsztacie a w nim 2 zacnych gości . Przy weryfikacji zdiagnozowalem tego w kopercie ze mechanik . Okazało się skucha,. No dobra, myślę sobie pełen porażek, ale po co mi ten warsztat się pokazał. Po czasie, okazało się, ze gościu, co mi dal kopertę ze zdjęciem, był sam mechanikiem a ja zobaczyłem go właśnie w warsztacie ze zmarłym . I takie czytanie mi się wtedy przytrafiło. Zadowoliłem się pierwsza wizja. Ludzie dają koperty a potem latają do roboty ze zmarłymi i fałszują nam wyniki:)
Innym razem miałem większe farabelie z odczytem. Rozkręciłem interpretatora i zrobiłem taka akcje , ze pól roku się głowiłem,-. no ale w końcu rozwiązałem kim był umarły..
teraz to się nie wkręcam i pytam . Mowie do zmarłego, to mówisz czy nie!!!

Po co są te audycje? A po to by się coś działo, by poopowiadać sobie, co kto przeżył i widział. Ludzie porównują usłyszane do swoich przygód, oceniają i zaczynają obserwować. Staja się czujniejsi. Sami zaczynają widzieć paranormalne w swoim życiu. W całości poprawia to jakość naszego życia.
Najwięcej leku wywołuje w człowieku obawa śmiertelności i bezsensu życia. By się nie bać nieznanego!!! To po to są te audycje:)
Poza tym część ezoteryków szaleje okrutnie, zamęczając wizjami znajomych. By przywrócić im rozsadek, przez porównanie do innych , To tez ważne:)

Jechalem w aucie nudny odcinek drogi. Uwiesilem sie za ciezarowka i czlapalem z ograniczona uwaga, rozmyslajac o uszach Maryni. Nadciagnela niespodziewanie mysl w moim umysle o 3 metrowym plotnie. Silne wyobrazenie z dziwnym szybowaniem w wirtualnej przestrzeni, jakby fragmenty wewnetrzenego dilogu ozyly, umozliwiajac podpatrzenie w nim akcji jakos z boku, akcji ktorej nie towarzyszylo zrozumienie a jedynie bierne podsluchiwanie. Wyostrzajac uwage wyciagnalem z pamieci brakujace i pasujace moim zdaniem mysli, strajac sie je zrozumiec i zinterpretowac. To byl moja wypowiedz w tym wewnetrznym dialog. No tak duze plotna, 3 slysze wyraznie gdzies z boku. Ach trzy, no jasne zglosilem sie na wystawe w miescie z trzema obrazami i nie zmieszcza sie w moim aucie bo przeciez za duze, musze poprosic Wolfganga i przywozke. O Wolfgang gdzie jestes?
Utrzymujac mysl o Wolfgangu dlugi czas, rozbudowywalem tym razem aktywnie dialog,- plotna , Wolfgang, i tak w kolko, za duze trzeba przywiezc. Na szosie bylo pusto, jechalem wiec nadal uwieszony za ciezarowko, rozmyslajac o mojej pracy. Przed wjechaniem do miasta, zadzwonil Wolfgan pytajac, czy nie chcialbym odebrac plotna z drukarni , bo wyrzucaja, setki metrow , leza w kontenerze. Tak, juz, zaraz tam bede, odpowiedzialem, usmiechajac sie pod nosem, Ach, to takie plotno 3 metrowe. Jakies 500 kilo. Potrzebne bylo jego auto , by je do mnie przywiezc. Wolfi wahal sie godzinami , czy zadzwonic do mnie, gdyz wiedzial ze bedzie wozenie i bede wisial mu na glowiepol dnia a czas leci i praca nie wykonana. Ha , wlasnie wtedy gdy go mentalnie prosilem by je przywiozl, cos w nim peklo i zadzwonil do mnie z wiadomoscia.
Z zywymi rozmawia sie tak samo jak z martwymi. Te wewnetrzene dialogi sa jak rozmowa cieni, zapominamy je gdy sie skoncza, czesto nie rejestrujac nawet swiadomie ich przebiegu.
NA odleglosc i z bliska. Gdy ktos stoi przy nas , to rozmowa staje sie klarowna. Mozemy wyraznies lyszec nawet slowa zmarlego, bez uruchamiania krzywiacej interpretacji.
Ciekawe rzeczy sie dzieja dookola nas. Problemem stanowi postrzeganie niefizyczne a nie brak czyjejs checi do kontaktow z nami. W takiej sytuacji naukowiec jest skazany wylacznie na siebie, na wlasne wnioski, gdyz wieloletnim wysilkiem intelektualnym ogluchl i mu intuicja sie zatkala. A bez niej ni…… jedynie sieczka wlasnych wnioskow i zarliwa obserwacja psychoobiektow.
Co bylo ciekawe, mianowicie pracowalem w innym miescie i zniechecilem sie do pracy. Nie zastanawiajac sie nad przyczyn, pojechalem do domu, w sam raz, by dojechac we wlasciwym czasie do drukarni. pozdro badacze

W czasie wspólnych ćwiczeń na zlotach, udawało się nam w czasie medytacji, dotykać parterów eksperymentu wirtualnym ciałem. Wyobrażaliśmy sobie, iż łapiemy ich za ręce, lub dotykamy rożnych ich części ciała. Czym to robiliśmy? Wlasciwie niczym konkretnym. Wyobrażaliśmy sobie siebie poza ciałem fizycznym, wykonujących rożne czynności, pragnąc kogos gorąco dotknąć. A teraz złap pana X za ucho, teraz pogilgaj po nosie. Co wychodziło nam z tego? A to, iż te osoby odczuwały wyraźne dotkniecie w tej części ciała a nawet postrzegały przy sobie obrazy dotykajacej ich osoby. O teraz mnie ktoś pocałował w policzek, krzyknęła raz koleżanka. Ha to był Misza, przyznał się rozbawiony. Potrafimy dzięki wyobraźni wysunac z siebie nasze wirtualne ciało i nadac mu jakiś cel. Wsparte naszymi pragnieniami, przy powstrzymaniu ruchu ciałem fizycznym, szybowało w przestrzeni docierając do celu, bez względu na odległość. Ten myszkujący twory na zewnatrz ciała fizycznego, najczęściej nazywają ludzie myślokształtem, tworem przypominającym halucynacje.
Czy one istnieją rzeczywiscie?
Interpretacja duchowych zjawisk, byłaby stosunkowo prosta, gdyby nie to, iż posiadamy ciał więcej. Mamy nawet takie ciało, bez którego nie jest możliwa analiza. W tym właśnie jest problem dla obserwującego je śmiałka, gdyż gdy ono z nas się wysunie, nie da się już czegokolwiek obserwować. Wola się nam zwiesi i umysł odmówi posłuszeństwa, topiąc w uśpionej swiadomosci. Sprawcą połączeń telepatycznych jest ciało mentalne. Gdy ktoś ze znajomych je skieruje w nasza stronę, to odczuwamy czyjaś myślową obecność, rozpoznając nawet zawartość jego myśli. Za sugestie ruchu, wykonania jakiejś czynności, odczutej jak wewnętrzna potrzebę, wspartą planowaniem w wirtualnej przestrzeni, winne jest połączenie z kimś ciałem astralnym.
Czy jest to niebezpieczne? Ah, to kolejne pytanie zatroskanej matki, wypierającej własne części, właśnie w momencie stawiania takiego pytania. Za jej zatroskaniem skrywa się duchowy mechanizm, opiekuńczej penetracji, w czasie której szybuje ona myślami do dziecku. Właśnie w takich okolicznościach występuje spontaniczne wyparcie ciał niefizycznych,- wysłanie osobistego szpiega, dziarsko przemierzającego przestrzeń, dostarczającego po powrocie do ciała fizycznego upragnionych informacji.
Korelacje ciał niefizycznych, ich spontaniczne rozdzielanie się jak ich same twory, towarzysza nam od zawsze, będąc odpowiedzialnym za przezywane przez nas zmiennych stany swiadomosci. W codziennym życiu mamy coś jak „suwak swiadomosci”, umożliwiający nam przetaczanie się nasza uwaga w kolejne ciała, bez jakiegokolwiek oobe, czy tym podobnych, wywołujących strach zjawisk. Koncentrując się na rożnych aspektach naszego umysłowego życia, dostrajamy się do tych ciał, będących częścią własnego środowiska. Znaczy to, iż ciało astralne tkwi w planie astralnym a ciało mentalne w planie mentalnym. Dostrajając się do nich wyostrzamy w umyśle ta sferę umysłu, do którego to ciało należy.
Możemy ze wzmocniona silą wtedy odczuwać, lub zając się wyłącznie planem myślowym, odcinając od emocji.
Gdzie są te astrale i mentale i gdzie się te ciała znajdują?
One tkwią w nas,- jak zamoczona w wodzie gąbka. Znaczy, iż te plany przenikają przestrzen, nasz świat fizyczny, stanowiąc jego kolejne wypełnienie. Ile jest takich planów aktywnych dla jazni planow nie wiemy. Jesteśmy jedynie w stanie rozpoznać do których nasza jaźń jest przytroczona, wręcz jak tornister do pleców.
Sporo osób opuszcza ciało fizyczne, dając się uprowadzić,- wnikając jaźnią w tak wędrujące ciało niefizyczne. W zależności od tego, do jakiego ciała się dostroją, to obudzą się w astralu lub mentalu, lub nawet w jeszcze wyższych warstwach świadomego wieloświata. Ograniczenie pobytu poza ciałem fizycznym jedynie do astralnego planu jest sporym nieporozumieniem, wynikającym z barku znajomości duchowych zjawisk. Pobyt poza ciałem przyrównać można do zapałek w reku człowieka. Można wzniecić dzięki nim ogień pod kościołkiem z zimna zupa jak i przypalać nimi włosy w nosie. Co zrobimy, zależeć będzie od naszej dojrzałości duchowej.
Jak się maja niefizyczne ciała do mózgu i jak wpływają na nasza ewolucje, następnym razem. Domyślam się iz sceptyczny czytelnik oczekuje więcej przykładów, przedstawiających to duchowe zjawisko w prostszy i czytelniejszy sposób, trwałoby to jednak dla mnie zbyt długo, zmuszając do wielogodzinnego pisania.

Tematem tych addycji są ciała subtelne, ciała niefizyczne. Opowiadam o własnych doświadczeniach, związanych ze stanami swiadomosci, o spontanicznych oobe, które mi się często zdarzają. Miliardy ludzi zadaje sobie pytanie, czym są i co ich spotka po śmieci. Może tym razem, uda mi się wyciagnac jakieś konstruktywne wnioski, zmuszony audycja do silnej koncentracji. W czasie kolejnych audycji opowiem o własnych przygodach, doznaniach, jakie mi towarzysza , w czasie gdy to się dzieje, gdy towarzysza mi paranormalne zjawiska. Opowiem o naszych wspólnych eksperymentach, licząc iż zainteresuje was bardziej mówionym, niż samym pisanym. Wczoraj rozmawiając z przyjacielem, usłyszałem po raz tysięczny historyjki o synapsach. Nie miałem już siły wyjaśniać, iz znane są mi te opowieści i jedna z książką o badaniach mózgu leży na moim, nocnym stoliku. To robi mozg, odpowiedziała innym razem przyjaciółka, gdy chciałem jedynie wspomnieć o duchach, o zjawiskach które doświadczają ludzie. Synapsy i mozg przerwały rozmowę, czyniąc temat zamkniętym. W przypadku zaburzeń pracy mozg, tracimy cześć własnych zdolnosci. W zależności w której części mózgu one występują takie umiejętności mogą nam zaniknąć. Możemy przestać rozpoznawać twarze znajomych, nie potrafić mówić, czy nie odróżniać krzywych linii od prostych. Jazda samochodem staje się niemożliwa, gdy nie odróżnimy co blisko a co daleko, nie mówiąc już o utraceniu zdolnosci obliczenia szybkości zbliżających się samochodów. To wszystko możemy utraci, gdy w mózgu robi się dziura a nieproszony Alzheimer zasiądzie z nami do stołu. Pośród tych wszystkich oślepiających argumentów, są pośród nas tacy, co opowiadają o swoich przygodach duchowych, bez cienia wątpliwości iż bredzą. Eh, skąd taka pewność? Czy możliwa jest nieśmiertelność i wieczne trwanie i co z nas może trwać bez początku i końca? Właśnie nad tym będę się zastanawiał w cyklu tych audycji.
Jazn ma jedna wspaniala zdolnosc, dostosowuje sie natychmiast do nowych warunkow. Gdy opusci cialo, wiszac w przestrzeni i zabraknie jej ziemi pod stopami, to bez zdziwienia i wielkich ceregieli wezmie sie zaraz do roboty. Popatrzy, oceni sytuacje, penetrujac nowe srodowisko i po chwili podejmnie sie jakis zadan. O zywosci srodowiska w ktorym sie znajduje, jego realnosci, decyduje sama jazn. Mamy zdolnosc zwijania sie, zdolnosc do przeczekania, gdy juz sie nam nie chce lub wiecej nie mozemy.
Jazn moze sie zwinac, nie postrzegajac otaczajacych jej przemian. Moze utknac w punkcie nic. Gdy ja cos ponownie rozrusza, to chwila spedzona w tym punkcie, bedzie chwila spokojnego trwania bez wspomnien. Przypomni sobie moment przed i po wejsciu w punkt zero. Tak jaby w miedzyczasie nie istniala w ogole. Przypomina to troche omdlenie. Gdy sie budzimy po dlugim czasie, wpadamy w zadume, iz tyle czasu uplynelo a nas nie bylo. W punkcie zero, poza cialem fizycznym, nie odczuwa sie tego tak ekstremalnie. Zostaje rozpoznanie wlasnej jazni, ktora co prawda utracila samopoznanie, ale czula ze istnieje. Dlaczego ta slepa dziura, po co to komu? Sama w sobie nie ma sesu, jest go pozbawiona, lecz w calosci weloswiata, jest wspanialym schronieniem. Jest dziwnym lotniskiem, hangarem, w ktorym jazn rozbierana jest na czesci. Jest to tylko jeden z jej osobowych planow, ale nie ostatni. Hm, wlasnie ten punkt nam psuje spekulacje, umozliwiajac tworzenie bezduszynch filozofii..

Kiedys pracowalem dla wielgasnego egzorcysty, jako dekorator. Jego sekretarz opowiedzial mi o dziewczynce plujacej gwozdziami. Historyjka byla dosyc przekonywujaca. Dziewczynka tak sie darla po nocach , ze az policja przyjechala. Gdy chcialem opowiedziec o wlasnych doswiadczenaich, ktos mi zabronil. Jak to zrobil? Nie zgodzi sie na nasze rozmowe. Wylaczyl mnie, nie dopuszczajac do dyskusji. Gdy mimo tego naciskalem, starajac sie rozmawiac, przekrecil moje wypowiedzi, wpuszczajac mnie w trans, w chwili gdy sie glowilem nad wypowiedzia. W sumie wyszedlem na barana. No dobra, nie to nie i pojechalem do domu. Nie bylo nawet jak geby otworzyc. Co bylo ciekawe , na koniec ledwo co wyciagnalem forse za moja robote, bo mnie sekretarz lachocil praca dla Boga, praca za darmoche. Niby nic taki charytatyw zlego, gdyby nie to iz kafelkarz mial robic za frajer wspanialomyslnie, wedle relacji sekretarza a potem sam kafelkarz mi sie zalil, iz go przycisneli i dali tylko polowe wyplaty, smarujac mu przed nosem przyszlosc niebianska pelna chwaly.
Bylo cos dla mnie ciezkiego do przelkniecia w tej przygodzie, tak jakby pozostawiono egzorcyste samemu z jego systemem wierzen , dajac o wiele wiecej czasu na zrozumienie roli wlasnej misji, niz bylo to kopnieczne.
Astrofizyka kantowa to ciezka sprawka.
W niedziele rozmawiam z Noble na radiach infry o niefizycznym spotkaniu. Jak to jest poza cialem, iz jeden nie widzi drugiego a stoja na przeciw siebie. Podszepty diabla w jedno ucho i czule wsparcie aniola w drugie. Diabelskie rozdarcie sumienia.
Dlaczego diabel nie widzi anielskiego opiekuna czlowieka, podszeptujac zberedziejstwa?Smile.png)
No ze tak powiem , dlaczego ktos podszeptujacy rady w astralu nie postrzega stojacego obok opiekuna z planu myslowego, wolnego od prywatnych pobudek?.

Światło , info z książki "Die Mutter" ( autorka jest Adilakshmi, wielbicielka M. Merra, która zdaje się jest jedna z jej opiekunek, czyli osób, które jej w życiu towarzysza).
Z tego co wyczytałam w tej książce światło wielokrotnie spływało na M. Meera,zamieszczam tu jeden z opisów:
"światło wpłynęło , jak gromada mrówek, przez moje paznokcie do mojego ciała. to było nieopisane, białe, niebieskie, czerwone i złote światło, taka mieszanka tych barw. W moich oczach spostrzegłam światło jak promień słońca. Kiedy światło weszło do mojego ciała, ciało trzęsło się jakby było przez trzęsienie ziemi nawiedzone. Moje zmysły zostały wyłączone; nie mogłam nic widzieć ani słyszeć. Światło wpływało do każdej komórki. Wszędzie komórki ciała krążyły w świetle, w ruchu, następowały w nich zmiany. Odczulam to jako doskonały proces oczyszczania.
Bulo niemożliwe otrzymać kontrole nad ciałem.Tez mój duch i serce były bezradne. Miałam wrażenie, ze nie mam żadnych kości ani nerwów. Nic nie mogłam podnieść, przedmioty wypadały mi z rak. Nie mogłam tez chodzić. To było tak jakbym kolanami a nie stopami stała na ziemi. Moje ciało było słabe i tak elastyczne jak waz i nie mogło prosto stać.
To doświadczenie trwało 2 godziny, spowodowało zmiany w moim ciele. Odczuwałam to tak, jakbym stała się lekka i nie była więcej na tej Ziemi. Kiedy to doświadczenie minęło odczuwałam bóle w całym ciele jeszcze przez dwa dni, choć duch i serce wróciły do normalnego stanu.

Na pytanie jak światło wpływa do ciała M. Meera odpowiada:
Schodzi z góry, znad ciała, przez paznokcie albo przez wewnętrzną stronę stop. Tam, gdzie wchodzi powoduje uczucie drętwienia w danej części ciała.
Jeżeli to ciało fizycznie nie jest mocne, to czuje się przez 10 do 15 minut okropnego bólu, jak od ukąszenia skorpiona. Ci, którzy nie są przygotowani na jego przyjecie lub nie chcą go przyjąć odczuwają ten ból szczególnie mocno. Kiedy ciało jest już światłem wypełnione, nie powinno, nawet jeżeli odczuwa silny ból , się temu procesowi ( wypełnianiu światłem ) sprzeciwiać. Przeciwnie, mimo takiego bólu powinna wzrastać chęć przyjęcia światła. ten ból może 10 do 15 minut trwać , a po dwóch godzinach zniknie zupełnie. Potem pojawi się uczucie szczęścia, pokoju a wszelkie przeszkody w rozwoju duchowym zostaną zwyciężone. Będziecie wiedzieli kiedy będziecie przyjmowali światło, bo będziecie czuli miłość do całej ludzkości i troskę o wszelkie życie. Będziecie chcieli być pomocą dla całego świata i jednocześnie będziecie odczuwać stan uwolnienia od przywiązań i spokój.

Światło spływa, ale jest wszędzie, w każdej komórce. Wszyscy muszą się na nie otworzyć. Przeciwko temu
światłu, które powoduje ból jest sprzeciw na świecie. Światło paramatmana nie powoduje bólu, ono wypełnia zachwytem..

1.- Warmine:
Pewnego ranka, około 7:30, gdy mama poszła do pracy a siostra do szkoły i zostałam sama w domu, wydarzyło się coś dziwnego. Miałam wtedy 15 lat. Usłyszałam, że ktoś jest w mieszkaniu. Poruszając się po cichu ze strachem w oczach i niepewnością, podążałam przez pokoje w stronę kuchni gdzie wyraźnie słychać było kroki. Ku mojemu zaskoczeniu nikogo nie zobaczyłam. Nikt się nie włamał. Ulżyło mi, ale tylko na chwilę gdyż znowu kroki powróciły i to bardzo blisko mnie. Tak blisko, że czułam jak ktoś oddycha. Włosy mi się na głowie zjeżyły i wpadłam w panikę. Uciekłam do pokoju nie wiedząc co mam robić. Niewidzialna postać poszła za mną i krążyła dookoła. Strasznie się bałam. Nie wiem skąd, ale wiedziałam, że to mężczyzna. Przyglądałam się pustej przestrzeni, która w miejscu przebywania nieproszonego gościa wydała się bardziej gęsta. Próbowałam coś dojrzeć. Oczywiście nie zobaczyłam nic. W końcu wybiegłam na podwórko i sporo czasu tam siedziałam. Kiedy wróciła mama z siostrą o wszystkim im opowiedziałam. Nie uwierzyły mi. Stwierdziły, że mi się to musiało przyśnić. Po tym wydarzeniu bałam się strasznie ciemności, spać sama i zostawać w domu. Tak mocno się to odbiło na mojej psychice. Tyle, że do szkoły miałam na późniejszą godzinę więc mimo wszystko zostawałam sama. Na szczęście mijały dni i nic się nie wydarzyło więcej. Zaczęłam wątpić czy faktycznie coś takiego zaszło.
Minęły dwa albo trzy tygodnie. Siedzę sobie w fotelu, oglądam telewizję, gdy słyszę jak ktoś otwiera drzwi wejściowe, wchodzi do korytarza, potem do kuchni. Wychylam się i nikogo nie ma. Odczułam specyficzną energię jak wtedy przy niewidzialnej postaci. Natychmiast napływa fala przerażenia. Gwałtownie podnoszę się z fotela, ale ten ktoś już przy mnie stoi. Wiem, że to nie ta sama osoba co poprzednim razem. Tracę wolę ucieczki, łagodnieję, uspokajam się i całkiem poddaję. Zostaje mi zabrana własna wola. Muszę się podporządkować tej postaci. Nie mam żadnej możliwości przeciwstawienia. Cały mój bunt został zneutralizowany. Jestem gotowa do wykonywania rozkazów. Duch nawiązał kontakt myślowy, ale wyglądało to tak, że nic mi nie musiał mówić. Wiedziałam co mam robić. Miałam usiąść z powrotem na fotelu i czekać. Kiedy to zrobiłam, sparaliżowało mnie, nie mogłam poruszyć nawet palcem i nastąpiło między nami połączenie. On wniknął we mnie, wleciał w moje ciało przez klatkę piersiową. Uczucie nie do opisania. Wrażenie trochę podobne do tego jakbyście wkładali rękę do wiaderka wypełnionego wodą. Kiedy już wszedł we mnie to słyszałam jego głos, a mnie już nie było na fotelu. Tam siedziało tylko ciało gapiące się w przestrzeń bo mój duch został przeniesiony do świata przybysza, do jego wizji. Nie pamiętam już co mi pokazywał ani co mówił bo powiem szczerze, że wcale się na tym nie skupiałam. Modliłam się tylko w myślach by to już minęło i byłam przerażona. Po kilku minutach duch opuścił moje ciało a ja znów mogłam wykonywać ruchy. Po czym udał się do drzwi wyjściowych. Co potem? Panika. Chciało mi się wyć z przerażenia. Uciec jak najdalej się da. Znów mama z siostrą mi nie uwierzyły. Oczywiście zmyślam, gadam im brednie. Tylko tyle usłyszałam. Wiecie jakie to bolesne? Szukacie zrozumienia i pomocy, a zostajecie sami i jeszcze biorą was za wariata.
Nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Ciągle o tym myślałam. Życie stało się koszmarem pełnym lęków. Jak rodzina wychodziła z domu to i ja wychodziłam. Szwendałam się po ulicy by tylko sama w domu nie zostawać. Ale mój koszmar trwał nadal. To i tak nie pomagało. Duchy zaczęły się pojawiać i znajdowały moment, dosłownie moment kiedy jednak zostawałam sama. Tak co dwa lub trzy tygodnie ktoś się pojawiał. I zawsze ten sam motyw. Najpierw chodziły po mieszkaniu, czasem pohałasowały jakimiś przedmiotami a potem przychodziły do mnie. Znów zniewolenie, wchodzenie do mojego ciała, pokazywanie wizji ze swojego życia a potem znikały. Kobiety, mężczyźni, czasem dzieci. Pokazywali mi co zrobili złego w życiu (niekiedy były to przerażające historie a ja to wszystko widziałam jeszcze raz), co ich dręczy, widziałam jak wyglądali za życia i w jakich czasach żyli. Najróżniejszej narodowości, ale za każdym razem ktoś inny. Nigdy nie odpowiadali na moje pytania tylko mówili jakby chcieli to z siebie w końcu wyrzucić. Niekiedy tylko prosili bym się za nich pomodliła, pokropiła dom wodą święconą i mówiła wtedy, że to dla nich lub bym zapaliła świeczkę albo każde moje cierpienie oddawała w ich intencji. Duchy stały się częścią mojego życia. Przyzwyczaiłam się do nich. Nie wiem po co, ale i tak za każdym razem mówiłam mamie, że miałam „gości”. Wiedziała już o co chodzi, chociaż oczywiście mi nie wierzyła.
Te wszystkie odwiedziny trwały przez 7 lat. Z niewiadomego powodu skończyły się kiedy przypadkiem szukając informacji na internecie o duchach i wibracjach, w 2007 roku trafiłam na stronkę o oobe i po raz pierwszy wyszłam z ciała. Zaczął się nowy etap w moim życiu, kiedy sama doświadczałam stanu poza cielesnego a niefizyczność przestała przenikać do mojego fizycznego świata. Duchy pojawiają się już tylko sporadycznie. Dodam jeszcze, że nawet mama po tylu latach w końcu mi uwierzyła. Jak do tego doszło? A w bardzo prosty sposób. Przekonała się na własnej skórze. Pewnej nocy zamieniłam się z mamą na pokoje. Jeden z duchów zaczął mnie szarpać na łóżku bym się obudziła. Otworzyłam oczy, ale już go nie było. Zaskoczył mnie, że nic nie chciał tylko dał o sobie znać. Rano wspomniałam, że miałam „gościa” a mama wtedy zaczęła gadać jak nakręcona. Obudziła się w nocy bo źle się poczuła, ogarnął ją niepokój i coś wyczuwała. Duch stał przy jej łóżku. Potem przeskoczył na łóżko za jej plecy . Zaczęła się modlić w końcu duch sobie poszedł. Potem przyszedł do mnie i tylko dał znać, że był. Chyba nie wiedział, że zamieniłam się z mamą pokojami i pomylił osoby hehe. W każdym razie współczułam jej bo wiem jaki strach musiała przeżywać, ale jednocześnie byłam szczęśliwa, że w końcu się przekonała.
Oobe naprawdę zmieniło moje życie.
Może i ta historia wydaje się straszna, ale wcale tak źle nie było. Duchy nigdy mi nie chciały wyrządzić krzywdy. Szukały pomocy. Czemu akurat u mnie? Nie wiem. Dzięki nim czułam się wyróżniona bo nie każdy może doświadczyć podobnych rzeczy. Strach… faktycznie był duży, ale człowiek jest już tak skonstruowany, że boi się tego czego nie zna. Szczególnie gdy to coś pochodzi z innego świata, ale pamiętajmy, że każda z tych zjaw była kiedyś jednym z nas. Wszyscy się boimy śmierci bo do końca nie jesteśmy pewni, że życie po śmierci istnieje. Wierzymy w to z całego serca. Ja mam pewną przewagę a także spokój ducha bo ja nie wierzę ale wiem, że istnieje.
*
MAOLO:

Zbyszku zgodnie z zapowiedzią podrzucam tekst z ostatnimi doświadczeniami.
Ostatnio moje nocne przygody związane ze złodziejami energii wyglądały bardzo różnie, ogólnie skrajności. Po pierwsze w sprawie przefozowywania mnie do astrala nic się nie zmieniło, tz. wystarczy że się w nocy obudzę to jestem pewien że po chwili będzie wywalało mnie z ciała. Prawie za każdym razem najpierw wysuwają się i lecą do góry astralne nogi , no i właśnie wtedy za zwyczaj astralne menty próbują całkowicie wyciągnąć mnie z ciała fizycznego za nogi astralne. Cel jest jeden chodzi im o to żeby mogli skorzystać z mojej energii. Jedni tylko przy mnie chcą posiedzieć inni nachalnie kładą łapska na czakrze serca a gdy próbuje ich zgonić wtedy są agresywni. Zaczynają się przepychanki a nawet i gorzej ale o tym zaraz. Nie zawsze ci którzy do mnie przychodzą są źli niektórzy przytulają się na chwilę i odchodzą są i tacy którzy czekają aż tylko opuszczę ciało i już się na mnie rzucają. Częstokroć gdy opuszczam ciało w wzbijam się żeby po latać po sekundzie zostaję strącony przez coś co próbuje dobrać mi się do czakry! Mam wrażenie że te byty to już nie są ludzie. Pewnie kiedyś nimi byli, ale zatracili jasną świadomość żerując na energii tych co jeszcze żyją, to pozwala im się utrzymywać ciągle w rastralu. Tak to widzę. Może nawet nie są świadomi że są wstanie opuścić astral i przenieść się w wyższe – czystsze fokusy. Ostatnio dostałem jasne ostrzeżenie od niefizycznych ziomków żebym w nie opuszczał ciała na własną rękę. Nie mylili się pewnej nocy podczas snu coś mnie wybudziło. Nagle sceneria snu zmieniła się na czarną z której patrzyło na mnie oko, oko to zwyczajnie zahipnotyzowało mnie przez co wessało do astrala. W momencie jak mnie tam przeniosło jakiś na prawdę mocny byt rzucił się na mnie pchając łapska na moją czakrę serca. Bardzo silny osobnik. Czasem mocuję się z agresywnymi duchami i jak mają mało energii to powiem szczerze dość łatwo im nakłaść po mordzie i wrócić do ciała. Tu było zupełnie inaczej. Z daje mi się że to byt znacznie wyższego rzędu. Innym razem to samo bydle wybudziło mnie dźwiękiem dzwoneczków i z nów przed oczami zobaczyłem oko które wciągało mnie w astral, od razu robiłem wszystko żeby wrócić do ciała. Ruszałem rękami, nogami, tylko żeby mnie cofnęło. Ledwo co udało mi się uciec. Energia jaka bije od tej bestii jest niemożliwa do opisania. Panika i starach i przerażenie jaką wywołuje jest tak silna, że nie da się jest porównać do innego uczucia strachu w realu.
Po pewnej nocy która skończyła się dla mnie ogromną stratą energii bo broniłem się przed wciągnięciem do astrala. Przed oczami pokazał mi się lśniący złoty krzyż od którego biła tak jasna energia, że aż biała. Krzyż wirował a energia z niego płynąca wprost wpadała w moje trzecie oko napełniając ciało astralne jak balon, fizycznie czułem jak wewnątrz rosnę w siłę. Super uczucie… Zupełnie, tak jak Papaj z bajki po zjedzeniu szpinaku ! Wiedziałem że to moi „inspektorzy” zadbali żebym w trakcie dnia nie był za bardzo zdefiony, ale i tak tamtego dnia czułem się jak cień. Poszedłem spać o godz 19 i spałem jak zarżnięty aż 12 godzin !!! Co u mnie jest niewyobrażalne bo wystarcza mi 6 godzin i czuję się świetnie. Jednego jestem pewien kanałem jakim komunikujemy się z tamtą stroną jest (m.in.) trzecie oko, to przez nie można do nas łatwo dotrzeć. Ogólnie teraz trzymam się planu, który przekazała mi „dobra strona mocy” Nie kręcę się bez potrzeby po astralu. Jak tylko czuję, że zaczyna mnie coś wybudzać i wyciągać do astrala, robię wszystko żeby temu zapobiec. Nie jestem ekspertem od wyższych poziomów, ale gdy w trakcie snu wybudzają mnie niefizyczni przyjaciele; zawsze, za każdym razem jest jasno i to jest mój pierwszy ident, czy to astral czy mental. W astralu zawsze panuje czerń- i w tedy staram się reagować powrotem do ciała. Jeśli chodzi o wizyty w mentalu z moimi „inspektorami” stróżami zawsze kończą się tak samo… Bije od nich tak silna energia miłości że nie jestem w stanie wstrzymać tam dłużej niż chwilę. Uczucie to jest tak mocne, że aż przytłaczające, ciężko je udźwignąć. To tak jakby wsadzić człowieka w jakiś reaktor a on powoli rozbijał człowieka na atomy. To jakby dziecko zgubiło się gdzieś w ciemnym lesie, a gdy już myślało że nigdy nie zobaczy już swoich rodziców, znikąd pojawili się jego bliscy… tak, dziecko to dobre porównanie, małe bezradne dziecko otoczone wszechmocną niekończąca się opieką… Temat nie do opisania i tyle… Nie będę się więcej rozczulał Po powrocie do ciała z normalną ludzką świadomością to uczucie utrzymuje się jeszcze przez chwilę i nie ma szans na jego logiczną analizę.
Jeśli chodzi o ataki w astralu, myślę że zdarzają się wszystkim śpiącym, tylko niewielu ludzi to pamięta. Dopóki nie będę potrafił swobodnie przemieszczać się z astrala do mentala, raczej skorzystam z rady astralnych ziomków i nie będę się wychylał w po za
Jakby ktoś miał podobne doświadczenia (zwłaszcza ze złymi bytami) niech coś podrzuci; W razie pytań też odpowiem jakby kogoś coś interesowało.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Zbyszek za ten przydatny wpis:
Pavveł
Pavveł
post 25.05.2019 - 23:44
Post #163



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Bardzo ciekawie się to czytało. To jest temat, na który można by dużo ciekawych rzeczy jeszcze powiedzieć. Mnie zastanawia na ile takie zjawiska są powiązane z psychiką, na ile je sami ściągamy, a na ile przydarzają się nam niezależnie od naszych myśli i woli...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
ciciak
post 29.07.2019 - 23:33
Post #164


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 38

Notatnik


A mnie to nie zastanawia, ale ...
napiszę o jeszcze innym stanie świadomości.
Doznałem go po dłuższym kombinowaniu z metodą "koncentracja-przyśnięcie", niestety to była tylko krótka, może ze 2-3 sekundowa migawka, ale pamiętam to do dziś. To było coś.

To było na koniec kilkudniowego postu. "Doznałem uczucia, podobnego jak kiedyś tu opisywała "Conchita" - tak jakbym był w jakimś stanie "nadświadomości" jednocześnie czując i będąc w ciałach astralnym i mentalnym, które czułem jakby były poniżej, po momencie uświadomienia tego sobie od razu się całość wyjścia z ciała zakończyła. Czułem że jestem jakby w ... niedostępnej, bardziej subtelnej dla tamtych ciał przestrzeni, że nie mogą one mnie w tej przestrzeni dosięgnąć, ani nawet zorientować się, że ja mogę ich postrzegać-odbierać, a oni mnie nie, że jestem dla nich inko-gnito.
Go to the top of the page
 
+Quote Post

8 Stron V  « < 6 7 8
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park