warmine Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

13 Stron V  < 1 2 3 4 > » 
entry 12.05.2018 - 13:10
Tak sobie pomyślałam, że skoro wróciłam na forum to może reaktywować notatnik? Hmm... Nie wiem jak długo będzie mi się chciało w nim pisać, ale dziś jakoś nabrałam ochoty by go kontynuować. Allanntaniel mnie przekonał . Dzisiejszy wczesny ranek był dość ciekawy więc go opiszę.

Około 5 rano miałam nieświadomy sen. Mały gród jak za czasów Kamelotu, a w środku zamek. Gród jest nękany atakami smoków, które niszczą i zabijają wszystko na swojej drodze . Są to inteligentne stworzenia umiejące się porozumiewać z człowiekiem w myślach , ale wolą wszystko obracać w pył niż się dogadać. Jestem mieszkanką tego grodu . Należę do armii . Toczymy walkę ze smokami żeby społeczeństwo mogło normalnie żyć bez strachu . Udało się złapać jednego żywego . ( Tu jakby trochę odzyskuję świadomość i zaczynam budować sen po swojemu. Układam dalszy scenariusz w głowie, a potem akcja dzieje sie sama według mojego scenariusza). Złapaliśmy tego smoka i plan był taki by go przekonać, żeby stanął po naszej stronie bo inaczej go zabijemy . Za jego lojalność będzie nietykalny i traktowany jak najważniejszy członek armii ze wszystkimi przywilejami . Zgodził się. Wypuściliśmy go trzymając cały czas na celowniku kuszy . Zabił krążącego nad nami smoka i przyleciał z powrotem. Wracaliśmy po bitwie do grodu żeby przedstawić smoka i żeby ludzie przyjęli nowego mieszkańca .

Gdy śniłam do pokoju weszła moja mama . Włączyła tv i cicho chodziła po pokoju, ale i tak wyrwała mnie ze snu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak stoi przy wejściu do pokoju. Odezwała się: „o nie śpisz już? „ i zaczęła mi o czymś opowiadać. Przerwałam jej: „mamo co Ty tu w ogóle robisz? To jest Opole, a Ty teraz jesteś w Kutnie. Ciebie tu w ogóle nie powinno być. Wiem, że to sen a nie Real ! Znikaj i mi nie przeszkadzaj !” Zamknęłam oczy i otworzyłam i zniknęła. Atrapa mnie wyrwała z jednego snu, ale nadal byłam w śnie tylko, że w świadomej części mojego umysłu . Czułam się jak w realnym świecie, ale jednak chciałam wrócić do kontynuacji snu o smokach więc zrobiłam to co się robi w realu - położyłam się w łóżku. Czekałam jak odpłynę z tego ld i wrócę na tamten poziom snu. Udało się. Wróciłam w ten sam punkt akcji, w którym mi przerwano sen .

Weszliśmy do zamku. Władca czeka by do nas przemówić, a tu znowu słyszę przez sen jak mama robi coś w kuchni. Dźwięk jakby talerze wyciągała z szafki. Otwieram oczy. Wszystko wygląda identycznie jak w moim mieszkaniu . Czuję się tak realnie jakby to była rzeczywistość, ale doskonale wiem, że jest to ld. Wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Jest mama. Udaje, że coś chce ugotować. „Co za męcząca atrapa” - myślę. Opanowałam zdenerwowanie i postanowiłam podejść do tego badawczo, tak jak to zawsze robiłam w oobe. Obserwowałam zachowanie atrapy . W oobe wiem, że jestem poza ciałem i inaczej wszystko odczuwam energetycznie. W LD wiem, że jestem w swoim umyśle, nawet gdy świat wokół mnie wygląda tak samo jak w rzeczywistości . Nawet gdy świadomość jest jak w realu, ale wiem, że jestem jakby małą istotą w kosmosie mojej głowy.
Atrapa w moim LD niczym nie różniła się od tej w oobe. Ten sam schemat zachowań. Atrapa-bot. Robi wszystko by nam przeszkodzić w realizowaniu tego co chcemy i żeby nas oszukać. Wmawia nam, że to jest rzeczywistość, a nie LD lub oobe. Przez to stajemy się zdezorientowani i skutkuje to często obudzeniem ciała fizycznego. W jakim to jest celu? Nie wiem. Podeszłam do mamy i zagoniłam ją w róg kuchni tak by nie mogła uciec. Przyglądałam się jej i dotykałam twarzy. Łapałam za policzki patrząc czy skóra ma taką samą elastyczność jak człowieka . No idealna kopia mojej mamy! Nawet skóra była ciepła . Przez chwilę się wzruszyłam bo miło było dotknąć moją mamę, chociaż nie była prawdziwa. Postanowiłam dalej badać. Ciekawe czy da się wejść w jej ciało i co wtedy poczuję. Przycisnęłam ją do ściany swoim ciałem tak, że przeniknęłam przez nią. Nie zdążyła się bronić. Nie poczułam niczego oprócz tego, że mam w sobie strukturę trochę bardziej gęstą od mojej. Wyszłam z niej. Kolejny eksperyment jaki zrobiłam to ją połknęłam. Seth mnie tego nauczył. Zdobywa się wtedy energię zjedzonej rzeczy/postaci. Nogi mi się nie zmieściły więc zostały na podłodze i zaraz zniknęły . Atrapa nie miała smaku, a energia wzrosła jedynie na 3 sekundy. Poszłam do pokoju żeby skupić się na zapamiętaniu snu o smokach i tego obecnego. Ok zapamiętałam. W LD pojawił się mój chłopak . Jej jak fajnie. Wykorzystam to by się nim nacieszyć. Wzięłam go za rękę i szliśmy na spacer na łąkę. Zadzwonił jego telefon. Mówię mu: „ nie odbieraj bo on tak naprawdę nie dzwoni bo to jest sen i szkoda czasu” , ale i tak odebrał. Idziemy dalej ciesząc się sobą i spotkaliśmy kolegę mojego chłopaka. Chciał żeby mu naprawić auto. Mówię do chłopaka: „chodź on nie jest prawdziwy , zignoruj go”, ale nie posłuchał i stanął z nim pogadać odpowiadając mi, że mamy przecież czas . Wtedy zadzwonił budzik. Na moment jeszcze przysnęłam i śnił mi się TyHu. Zakładał notatnik. Nie widział mnie. Byłam ciekawa co napisze więc go chwile obserwowałam, ale wymyślał dopiero tytuł więc dałam sobie spokój i się obudziłam.

entry 04.12.2012 - 23:06
03.12.2012 noc. Wybudziło mnie odczuwanie innej energetyki ciała. Zaczęły mieszać się dwa światy – astralny z realnym. Nie zastanawiając się długo, bez problemów i utrudnień wstałam z łóżka. Tak znalazłam się poza ciałem. Przede mną okno, za nim balkon. Na zewnątrz pogoda jak w rzeczywistości czyli ciemna mroźna noc. Widać zaszronione dachy budynków i samochodów. Na ulicy nie panował żaden ruch. Przeniknęłam przez szybę i stanęłam na balkonie. Niby taka zwykła rzecz, przenikanie przez szybę, a tyle przyjemności daje. Zwykła rzecz…. jasne….tylko poza ciałem. Jak ja bym chciała mieć też takie zdolności w świecie fizycznym. Wspaniałe uczucie. - Takie myśli chodziły mi po głowie w tamtej chwili.

Byłam bardzo spokojna, wyciszona, nie miałam planów związanych z wyjściem z ciała bo się go nie spodziewałam. Cieszyłam się chwilą. Postanowiłam pobawić się tą szybą, ale już więcej razy nie mogłam jej przeniknąć. Pewnie powstała blokada w logicznie myślącym umyśle.

Cofnęło mnie do ciała. Na kołdrze zaczęło się coś poruszać. No już mnie coś znalazło. Jak ja nie lubię tych głupich stworów. A niech sobie chodzi. Znów wstałam z łóżka. Sceneria ta sama. Pomyślałam o ulicy i w ułamku sekundy mnie na nią przeniosło. W świetle latarni szron na trawnikach pięknie się mienił. Spojrzałam na siebie bo byłam ciekawa w co jestem ubrana. Cienka piżama, w której położyłam się spać. Mam gołe ręce i nogi, a nie jest mi zimno. Ciekawe. Spacerowałam tak z 10 minut podziwiając otoczenie. Niczym nie różniło się od rzeczywistego świata. Ale cisza.

Po raz kolejny cofnęło mnie do ciała. Zwyczajnie nagle lądowałam w łóżku. Świadomość na szczęście nie ucierpiała. Tym razem ogarnęły mnie lekkie wibracje. Na nogach w rogu kołdry znów odczuwalny był ruch. Te stworki mają bardzo dziwną energię. Wywołują w człowieku niepokój, strach i zdenerwowanie. Olałam to, stanęłam koło łóżka i wyraziłam chęć, by wyjściem pokierował mój opiekun. Zaczęłam go głośno wołać. W tym momencie przypomniałam sobie, żeby nie hałasować. A co mi tam. Wołałam dalej. Nie jednak nie. Zmieniam zdanie. Na forum mówi się teraz o Jezusie. Darek ma z Nim tak niesamowite przeżycia. Wołam Jezusa. A jeśli on faktycznie przyjdzie? Nie, nie chcę by przychodził. To ja chcę się dostać do Niego! Jezu zabierz mnie do siebie, proszę. W chwili gdy skończyłam mówić ostatni wyraz porwała mnie jakaś siła. Leciałam z niesamowitą prędkością prosto w górę. Nie czułam przy mnie nikogo. Pęd jak rakieta. Dookoła mnie czarna przestrzeń. Nie byłam w stanie nic zauważyć. Za duża prędkość. W pewnym momencie się zatrzymałam. Byłam w kosmosie? Nie wiem. W odległości paru kilometrów zobaczyłam zawieszone w przestrzeni wielkie wzgórze porośnięte roślinnością. U podstawy wszędzie była mgła, także nawet nie widziałam na czym się ono znajduje. Wyglądało jakby było na chmurze. Wzgórze było jasno oświetlone, ale nie widziałam źródła światła. Na szczycie znajdował się przepiękny pałac. Nie mogłam się napatrzeć. W głowie pojawiły się myśli, nie pochodziły ode mnie. Miałam wrażenie, że ktoś mi je do niej wrzucił. Usłyszałam: Królestwo Najświętszej Marii Panny. Po tych słowach ogarnęła mnie straszna senność. Starałam się ją zwalczyć, ale nie dało rady. Oczy same się zamknęły, opadła mi głowa i film się urwał.
Obudziłam się dopiero rano. Nawet snów od tego momentu nie pamiętam.

entry 25.08.2010 - 21:43
Dawno nic nie pisałam. Zrobiłam sobie przerwę wakacyjną ;) Opiszę pewne zdarzenie.

Noc z 22 na 23 sierpnia.

O godz 2:30 zaczęło się błyskać i to mnie obudziło. Od razu skupiłam wzrok na oknie bo uwielbiam burze, ale wyczułam że coś jest w pokoju. Zobaczyłam postać jak cień. Zorientowałam się, że to duch i to niemiło nastawiony. Dawno nie miałam z nimi styczności. Rzucił mi się na kołdrę w poprzek i trzepotał jej rogiem. Próbował mnie nastraszyć. Ale po co? Gdy zapytałam "co chcesz?" to zbliżył do mnie głowę i głośno mi do samego ucha zawołał łuuu ! Potem zniknął bez śladu, a ja zdziwiona jego zachowaniem wstałam i poszłam na podwórko oglądać burze. Mam do czynienia z duchami już sporo lat, a jeszcze nigdy mnie żaden nie chciał nastraszyć. Ciekawe...

entry 16.05.2010 - 17:30
Wczoraj wróciłam z pracy i chciałam się chwilkę zdrzemnąć. Mama hałasowała odkurzaczem więc otworzyłam sobie piwko i czekałam na dogodną chwilę by wskoczyć pod kołdrę. Trochę się naczekałam Szybko zasnęłam. Po około 2 godzinach napłynęła mi świadomość bo ciało astralne się przesuwało w ciele fizycznym. Zorientowałam się, że ktoś mnie trzyma za nogi i bardzo powoli ciągnie. Gdy się prawie całkiem wysunęłam, podniosłam ręce do góry by ten ktoś mnie uniósł. Na moim karku, przy uszach znalazły się czyjeś dłonie. Pociągnęły mnie i byłam w górze. Lecieliśmy w powietrzu trzymając się za dłonie. Postać, która mnie wyciągnęła była z przodu, zwrócona plecami. Nie mogłam otworzyć oczu. Ledwo co je uchylałam. Zrobiłam to na siłę. Patrzę kątem oka na mojego towarzysza i wielkie zdziwienie. Wołam: ‘Darek? Darek Sugier?’ Taką twarz właśnie zobaczyłam. (Ubrany był w sweterek zrobiony na drutach w kolorowe wzorki).Gdy mój towarzysz się do mnie odwrócił, okazało się, że to nie Darek.
– nie poznajesz mnie? przecież mnie znasz dobrze. – odezwał się z głosem jakbym go zawiodła
Okazało się, że to był NP, którego ostatnio poznałam, ten z lekko meksykańską urodą. Chciałam go przeprosić za tą pomyłkę i wytłumaczyć, że kiesko widzę i przecież wie jak bardzo się ucieszyłam kiedy zdałam sobie sprawę kim on jest, ale mnie cofnęło.
Zapadłam w sen, który trochę mi się pomieszał z tym co miałam w oobe. Śniło mi się, że chciałam znów wyjść ale jak podnoszę rękę do góry to już ciałem fizycznym. Potem koło mojego łóżka zjawił się ksiądz w kapturze. Znam go z reala, to mój klient. Niby się obudziłam a on mnie nastraszył i zaczął się śmiać. Potem przyglądał się moim pamiątkom z chrzcin, komunii i bierzmowania, które wisiały na ścianie ( w realu wcale ich tam nie ma). Powiedział mi tylko, że pasuje do mnie imię Albina a nie Katarzyna. Pomyślałam sobie: ale ja nie jestem Katarzyna, moja siostra ma tak na imię i się obudziłam .

Mój kochany NP mam nadzieję, że nie masz do mnie żalu. Naprawdę bardzo Cię przepraszam.

entry 16.05.2010 - 15:18
uzupełnienie notatnika - 10.05.2010


Po kilkunastu godzinach podróży padłam na łóżko i spałam jak zabita. Nawet snów nie pamiętam. Wybudziły mnie silne wibracje i uczucie, że coś mi przygniata plecy. Pierwsze skojarzenie: duch? To wszystko przez Zbyszka, który ostatnio często ze mną poruszał te tematy hehe. Ktoś w tle jak narrator powiedział mi, że to nie duch. ‘No tak przecież one coś przestały do mnie przychodzić’. Wtedy narrator przeniósł mnie w jakieś kamieniste miejsce, coś jak step, to było jak wizja. Zobaczyłam bardzo dużo rozmytych duchów. Kiedy mnie spostrzegły, nastało wśród nich poruszenie, jakby sobie myślały: to ona! Tak to ona! To do niej chcemy się dostać! W tym samym czasie narrator opowiadał, że duchy wcale mnie nie opuściły, po prostu czekają aż uzyskają dostęp do mnie. ‘Dostęp do mnie? A kto go udziela? Ich opiekunowie? Anioły? Bóg?’ Wizja się skończyła a ja znowu byłam na łóżku z wibracjami i uczuciem przygniatania na plecach. Wyrwałam jedną rękę z paraliżu i zbliżyłam ją do pleców. Coś tam było. Chwyciłam. Okazało się, że złapałam kogoś za nadgarstek. Ściągnęłam tego kogoś z siebie i wtedy nas gdzieś przeniosło…
Las, nieopodal jezioro, taka turystyczna miejscowość. Miałam wrażenie, że nie przeniosło mnie tam w ciele astralnym tylko w jakimś innym. Chyba mentalnym albo coś w podobie. Wnioskuję tak ponieważ mało pamiętam, w ogóle mało widziałam co się dzieje dookoła i jakoś mnie to wcale nie interesowało. Skupiłam się na czuciu, doznaniach a były one bardzo intensywne. Stanął koło mnie ten ktoś kto przygniatał wcześniej moje plecy. Zrozumiałam, że to mój nowy niefizyczny przyjaciel. Emocje jakby to był ktoś mi bardzo bliski kogo nie widziałam bardzo bardzo długo. Nie chciałam się z nim nawet na krok rozstawać. W ogóle po raz pierwszy NP pozwolił mi się sobie tak dokładnie przyjrzeć. Oglądałam jego twarz tak długo póki nie zapamiętałam wszystkich szczegółów. Do tej pory każdy NP pozwalał mi spojrzeć na siebie tylko przez chwilę. Dałabym mu z 45 lat, uroda trochę jakby meksykańska, ciemne, prawie że czarne włosy, przydałoby się by poszedł do fryzjera :P wysokie czoło z zakolami, na twarzy około tygodniowy zarost i ok. centymetrowa broda wzdłuż całej szczęki. Zbyt gustownie się nie ubiera hehe. Zabawny, wesoły, żywiołowy, jedno spojrzenie wystarczyło bym zrozumiała o co mu chodzi. Spacerowaliśmy sobie po leśnej drodze ciesząc się ze swojej obecności. Opowiadał mi o tym jakie są przykłady tego, że często jedno wynika z drugiego. Starałam się każde słowo zapamiętać, potem chyba miałam jakieś zaćmienie umysłu bo wszystko próbowałam zapisać na nodze, wierzyłam, że przeniosę to do reala hehe. Nie mogę sobie przypomnieć czy coś się jeszcze działo i w jaki sposób wróciło mnie do ciała. W każdym razie kiedy wróciłam to byłam zła, że za cholerę nie mogę wynieść z astralna żadnej nauki, która jest mi tam dawana. Wtedy coś zrozumiałam. Zrozumiałam, że się mylę. Wynoszę stamtąd wszystko tyle, że te informacje nie zapisują się w moim logicznym rozumie bo i tak mało by z tego przyjął starając się przetworzyć te informacje dla zrozumiały dla niego sposób. Wszystko zapisuje się gdzieś w mojej duszy i podświadomości. Nie muszę tego pamiętać, ale to we mnie jest i w jakiś sposób na mnie oddziałuje.

13 Stron V  < 1 2 3 4 > »   
Mój obraz