Moje LD'ki i OOBE,


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

11 Stron V  < 1 2 3 4 > » 
entry 31.01.2018 - 06:19
Mia?am dzi? ciekaw? przygod? :)
Przebudzi?am si? w nocy, napi?am si? troche przy okazji budz?c si?. Potem po?o?y?am sie znowu, pocz?tkowo nie mog?am usn?? ale potem zacz??am czu? ?e usypiam. Us?ysza?am g?os ,,Jeszcze plecy napinasz, rozlu?nij je to u?niesz" i zacz??am je rozlu?nia?, co nagle spowodowa?o nap?yw parali?u i poczu?am ?e ju? ?nie, do?? mocno mog?am wyczu? granice mi?dzy ?nieniem a nie?nieniem. Mog?am wyj??, ale od razu wskoczy?am do snu w którym pocz?tkowo by?am ?wiadoma a potem t? ?wiadomo?? utraci?am :)

Pozdrawiam Serdecznie :D

entry 02.01.2018 - 13:57
Ostatnio w noc mi?dzy 30/31 grudniem mia?am OOBE, ale w sumie nie wiele z niego wynios?am prócz tego ?e by?am ?wiadoma i po chwili ta ?wiadomo?? znikn??a.

Dzi? mia?am kolejny ?wiadomy sen, tym razem ?wiadomo?? utrzyma?am znacznie d?u?ej. Wysz?am sobie z cia?a, jak zwykle spojrza?am za okno, wszystko wygl?da?o jak w rzeczywisto?ci. Pocz?tkowo chcia?am przez nie wylecie? ale przypomnia?am sobie ?e na ogó? jak wylatuje z drugiej strony bloku (od strony salonu a nie mojej sypialni) to mam ciekawsze przygody. Tak?e szybko przelecia?am wr?cz przez dom i dotar?am do balkonu z którego na ogó? wylatuje. Gdzie? tam rzuci?o mi si? w oczy ?e kto? le?y na fotelach w salonie przykryty kocykiem, ale nawet nie zwróci?am na to bardzo uwagi. By? ranek, pogoda raczej jesienna, albo troche jak taka odwil? podczas zimy. Na dole zauwa?y?am ?e drog? pokrywa tafla lodu, przypomnia?o mi si? ?e kiedy? gdy w oobe widzia?am lód z którego emanowa?y ?wiat?a w róznych kolorach, to by? to zwiastun tego ?e w moim ?yciu duchowym nastan? dobre zmiany. Dlatego ucieszy?am si? na widok lodu, chocia? tym razem ?adnych ?wiate? tam nie by?o.

Wylecia?am za okno, potem na chwile stan??am na ziemi przygl?daj?c si? ?wiatu. Chcia?am by przeniesiono mnie tam gdzie b?d? mog?a si? czego? nauczy?, jednak zacz??am traci? faze i wróci?am do cia?a.

Wysz?am znowu, tym razem nie lecia?am ju? do salonu tylko zosta?am w swoim pokoju. Chcia?am pozna? jakie? ze swoich poprzednich wciele?, dlatego wyda?am tak? pro?b? i zacz??am obraca? sie wokó? w?asnej osi, przy okazji prosz?c o informacje prawdziwe, prosto ze ?ród?a. I tutaj zmieni?o si? moje postrzeganie, poniewa? by?am czym? pomiedzy obserwatorem a marionetk?, nie mog?am wp?ywa? na to co zobaczy?am pó?niej.

Przenios?am si? nad morze, za mn? sta? iglasty las, a przede mn? wzburzone, zimne, szare morze. Obok by? jaki? domek, a na czym? w rodzaju pomostu sta? ojciec i syn. Ja by?am synem, mia?am na oko jakie? 16 lat, mo?e troche wi?cej, ale by?am m?odym i dorastaj?cym ch?opcem, raczej m?odszym ni? ja teraz. Dalej wizje by?y bardzo chaotyczne, ale widzia?am ?e zajmowa?am si? po?owem ryb i budowa?am ?odzie. Wszystkiego uczy? mnie ojciec z którym mia?am bardzo dobr? relacje, ojciec by? dla mnie autorytetem. Widzia?am jak?? dziewczyne, która bardzo mi si? podoba?a, znali?my si?, ale czu?am od niej jaki? dystans tak jakby nie mogliby?my by? razem, chyba przez jej rodziców? Potem mia?am tylko tak? wizje ?e budowa?am jak?? ?ód?, i siekier? zrobi?am w niej szczelin?. Potem zacz??am krzycze? i p?aka? ,,nie chcia?em tego zrobi?, nie chcia?em!" Nie mog?am opanowa? smutku i p?aczu, a zarazem strachu (cho? przewa?a? smutek). Potem mia?am tylko tak? szybk? wizje ?e kto? chyba t? ?odzi? wyp?yn?? na morze i zacz?? ton??, nie wiem czy to by?am ja, czy mój ojciec, czy mo?e ojciec tej dziewczyny, czy ona sama? Nie zdo?a?am si? dowiedzie?. Mo?liwe te? ?e po prostu dosta?am straszny opierdziel od ojca za to co zrobi?am, i wywo?a?o to we mnie tyle smutku?

Potem wróci?am do cia?a i mia?am ?wiadomy sen, w którym znajdowa?am si? w szpitalu. Rozmawia?am tam z pacjentem z stwardnieniem rozsianym (widzia?am go kiedy? na praktykach), wsta? i powiedzia? ?e czuje si? ju? znacznie lepiej.


To tyle, a jak tam u Was? :)

entry 02.02.2017 - 15:22
Kolejna cz??? mojego filozoficznego be?kotu ;)

Mia?am wczoraj bardzo s?aby dzie?. Dzisiaj te? nie jest najlepszy, ale mam przynajmniej si?e by usi??? do komputera i napisa? tu dla Was jak?? notatk?. Dla Was i dla siebie.

Chcia?abym powiedzie? ?e trwa to od wczoraj, ale tak na prawd? to dzieje si? ca?y czas. Od kiedy pami?tam nie uzyskiwa?am od spo?ecze?stwa odpowiedniego poziomu zrozumienia. Nie wiem z czego to wynika, ale bardzo ci??ko mi spotka? osob? o ,,g??bokiej duszy". Nie chce tu nikogo urazi?, ale zauwa?y?am ?e ludzie zbyt mocno skupiaj? si? na fizyczno?ci. Nie potrafi? rozmawia? na g??bokie tematy, nawet nie chc?, gdy ju? to robi? odpowiadaj? w sposób omijaj?cy. Nie widz? swoich b??dów. Nie potrafi? si? do nich przyzna?. S? za?lepieni, uwa?aj? ?e znaj? ?ycie najlepiej. Oczywi?cie ze znaj?! Znaj? w?asn? wersje wspólnego dla wszystkich ?wiata. Jestem bardzo tolerancyjna co do innych pogl?dów, ale czasem ju? trac? si?y. Trac? si?y bo czuje ?e rozumiem ich doskonale, ale to dlatego ?e ich do?wiadczenia i sposób w jaki postrzegaj? swiat jest prosty. Nie ma w tym nic skomplikowanego. Dzia?aj? wed?ug utartych nielogicznych schematów, wci?? wchodz? w te same bagno bo nie umiej? zrozumie? swoich b??dów i nie chc? tego robi?. Gdy ja zaczynam mie? problem, potrzebuje rozmowy i zrozumienia, nagle okazuje si? ?e nikogo przy mnie nie ma. Wynika to z dwóch rzeczy. Po 1. jestem bardzo energiczn? i pomocn? osob?, sama bardzo skupiam si? na pomocy innym ludziom, robi? to w sumie nie?wiadomie ale z tego co zauwa?y?am niedawno, na prawd? wiele czasu po?wi?cam na wspieranie innych ludzi. Wychodzi mi to ca?kiem dobrze, cho? gdy próbuje im co? doradzi? to czuje ?e nic w ich ?yciu sie nie zmienia. Nie s? gotowi na zmiany, bo nie chc? przyzna? si? do b??dów. Nie naciskam. Nie frustruje mnie to znacznie. Denerwuje mnie ?e gdy ja mam gorsze dni, czuje si? w jaki? sposób zraniona, nikt nie potrafi mnie zrozumie?. Drugim powodem ?e w momentach smutku zostaje sama, jest spowodowany tym ?e po prostu gdy potrzebuje pomocy ludzie reaguj? na mnie agresj? (obra?aj? si?, wyzywaj?, denerwuj?) lub unikiem. Mówi? ,,no smutno :( ale b?dzie dobrze" i zmieniaj? temat. Nie potrafi? mi pomóc bo nie rozumiej? w czym tkwi problem.

Czuje si? samotna. Ostatnio my?la?am sobie od ilu osób czuje faktyczne zrozumienie. To s? mo?e dwie osoby? Przy czym nie s? to bardzo bliskie mi osoby. Bardziej po prostu dobrzy znajomi do pogadania. Tak na prawd? nie wiem co mam robi?, bo rozmowa o fizyczno?ci typu co zjem na obiad lub co zrobie w weekend na d?u?sz? mete nie sprawia mi satysfakcji. A wiele bliskich mi osób potrafi rozmawia? tylko na takie tematy. Zaczynam traci? ochot? do rozmowy z nimi, bo wywo?uje to wi?cej bólu ni? szcz??cia. ?eby nie by?o- oni s? bardzo szcz??liwi ?e maj? mnie! Nie czuje si? niedoceniana. Pod pewnymi wzgl?dami to na prawd? wspaniali ludzie. Ale s? marionetkami. Mnie to m?czy. Tylu ludzi wokó? mnie, a tak na prawd? jestem sama.

Przera?a mnie to, ?e gdybym mia?a zrezygnowa? z ludzi którzy mnie nie rozumiej?, musia?abym zrezygnowa? prawie z ca?o?ci moich relacji... W??cznie z relacj? mi?osn?. No w?a?nie- czy mo?liwe jest w zwi?zku posiadanie partnera, który rozumie i wspiera? Bo nie wiem czy kiedykolwiek znajd? kogo? takiego. Zawsze czuje z takimi lud?mi ,,marionetkami" co? w formie dystansu- lubi? ich, ale wiem ?e nie mog? na nich liczy?. Najgorsze jest to ?e cz?sto mimo wszystko si? w nich zakochuj?, wiadomo motylki w brzuchu itd... I gdy poznaje ich lepiej, nagle budz? si? z my?l? ze kurde- znowu nie czuje zrozumienia. Nie wiem jak si? przed tym uchroni?, bo jestem raczej typem romantyczki wi?c ci??ko u mnie o dystans i ch?odn? analiz? osoby. O ile mog? z ,,marionetk?" mie? zwi?zek aktualnie, tak o tyle nie wyobra?am sobie z kim? takim za?o?y? rodziny. Wiec ca?kiem mo?liwe ?e za kilka lat zostan? bez drugiej po?ówki. Poza tym denerwuje mnie, ?e ludziom si? tak ?pieszy do zwi?zków. Cz?sto s?yszy si? historie, ?e znaj? si? miesi?c albo dwa i ju? zaczynaj? by? razem. Nie rozumiem tego kompletnie! Denerwuje mnie to, ?e jak tylko w przesz?o?ci poznawa?am facetów, to zawsze wszystko tak przyspieszali byle bym tylko im nie uciek?a... Traktowali mnie jak zwierzyn? ?own?, tak si? w?a?nie czu?am. Nie wiem po co taki po?piech.


entry 13.12.2016 - 21:42
Witajcie ;) Dawno mnie nie by?o, no nie powiem - sporo si? dzia?o.
Studia, w wakacje praca, prawo jazdy, nowi znajomi, nowe do?wiadczenia... co tu du?o mówi? ;)
Moje ?ycie niedawno nabra?o kompletnie innego znaczenia ni? dotychczasowo- czeka?o mnie wiele wyzwa?,
wyzwa? które by?y inicjacj? do rozpocz?cia ,,doros?o?ci". Nie uwa?am jednak, ?e jestem doros?a.
Dla mnie doros?o?? i pe?noletnio?? to dwie inne sprawy. Samo wchodzenie w doros?o?? to d?ugi proces,
gdyby takim nie by? móg?by wywo?a? niez?y ,,szok" który kierowa?by nas nawet do depresji...
Dlatego krok po kroku posuwamy si? w stron? odpowiedzialnych i samodzielnych decyzji.
Ju? nikt nie mówi nam do jakiej szko?y i??, to my wybieramy kierunek studiów, prac?, znajomych, dodatkowe obowi?zki (takie jak chocia?by prawo jazdy czy jakakolwiek inna dodatkowa dzia?alno??). Oczywi?cie wci?? zale?ni od rodziców, którzy uwielbiaj? wtr?ca? swoje ,,trzy grosze", ale mamy t? ?wiadomo?? ?e de facto mo?emy pozwoli? sobie na wi?cej ni? niegdy?.

Ale sam proces dorastania to czas wielu, na prawd? ci??kich wyzwa?. Ogromne zmiany, chocia?by takie jak pierwsza praca, pierwsza wyp?ata a wiec nauka radzenia sobie z pieni?dzmi, wielkie decyzje- wybór studiów czy miasta do zamieszkania. Nie ukrywam, w wakacje kiedy nast?pi?o apogeum tych wszystkich zmian i ostra nauka od ?ycia, mia?am depresje.

Ostatnio zastanawiaj?c si? nad sensem tych zmian, tego ?e moje ?ycie idzie w tym a nie innym kierunku... zacz??am si? zastanawia?, jak to w zasadzie w ?yciu jest? To ja tworz? przysz?o??, czy to przysz?o?? tworzy mnie?

Od lat, w zasadzie od wczesnego dzieci?stwa, posiada?am do?? du?? intuicje. Intuicja ta wykracza?a nieco poza rozumienie ,,intuicji kowalskiego" - który wie ?e je?li jego ?ona nie dostanie prezentu na ?wi?ta to si? pewnie wkurzy, a osoba p?acz?ca w k?cie prawdopodobnie ma jaki? problem... Moja intuicja bowiem, by?a czym? innym. Oczywi?cie równie? dobrze radz? sobie w sytuacjach interpersonalnych i domy?lam si? czego oczekuje, jakie ma pragnienia i motywacje druga osoba, jak? posiada energie.

Ale przede wszystkim moja intuicja, to ?wiadomo?? tego, ?e b?dzie lepiej, i ?e moje ?ycie idzie wedle planu, który sama nie wiem... sama sobie wymy?li?am, lub kto? wymy?li? dla mnie?
Ci??ko to stwierdzi?. Ale powiem kilka przyk?adów by roz?wietli? o co chodzi- na przyk?ad od wczesnego dzieci?stwa potrafi?am p?aka? wiedz?c, ?e moje ?ycie to tylko krótki film, który b?dzie p?dzi? jak szalony. Wiedzia?am te?, ?e im starsza b?d?, tym lepiej b?d? radzi? sobie z towarzystwem- i tak jest. Podstawówka by?a bardzo ci??ka, gimnazjum te? ci??kie ale ju? nieco lepiej, potem liceum to ju? ca?kiem fajny okres, a studia to po prostu pod wzgl?dem towarzystwa najlepszy okres w moim ?yciu ;)
Od lat te? czu?am, ?e cho?by nie wiem co, zostan? piel?gniark?. Potrafi?am marzy? o innych zawodach takich jak np. psycholog czy zoolog, to jednak wiedzia?am ?e tak raczej nie b?dzie. I cho? wszyscy mi mówili, ?e piel?gniarstwo jest do dupy, i nie raz w?tpi?am w moj? intuicje, to jednak wybra?am w?a?nie ten kierunek i jak na razie jestem bardzo zadowolona ;)

Poza tym, g?upia ?wiadomo?? tego, ?e dopiero trzeci mój ch?opak b?dzie na ca?e ?ycie. Wiedzia?am to ju? od podstawówki, i cho? mój pierwszy zwi?zek by? bardzo intensywny, i baaardzo mi na nim zale?a?o, to jednak sko?czy? si? z wielkim trzaskiem, chocia? bardzo nie chcia?am tego. A teraz wszystko idzie w kierunku takim, by i drugi si? zako?czy?.... Czy?by wszystko sz?o zgodnie z planem?

Poza tym w snach cz?sto mia?am dziwne sytuacje ,,przepowiadania przysz?o?ci". Gdy dowiadywa?am si? co mnie czeka, by?o to dla mnie tak odleg?e i dziwne ?e w to nie wierzy?am. Tymczasem przypominaj?c sobie po latach te sny, zgadza?o si? wszystko w 100%.

I teraz pytanie -czy ja sobie co? wmawiam i pod?wiadomie do tego d???, czy mo?e faktycznie co? mn? kieruje?
Pozdrawiam serdecznie ;)

entry 01.07.2016 - 11:32
Hejka Wam :)

Kolejna medytacja, i kolejne przemy?lenia po. Zawsze tak mam ?e po medytacji nachodz? mnie do?? ciekawe my?li, którymi chce si? z Wami podzieli?. A czemu by nie!

Codziennie ludzie opisuj? innych- ten jest moim bratem, jest mi?y ale chwilami denerwuj?cy.
Ten to mój by?y ch?opak- k?amca i zdrajca
To moja przyjació?ka- wspieraj?ca i lojalna, chwilami zbyt podekscytowana ale jest mi?a
To moja mama- pracowita i odpowiedzialna, ale za bardzo kontroluj?ca

A ja jestem taka i owaka.

No w?a?nie.

Czy aby na pewno? :) Im d?u?ej medytuje tym bardziej dochodz? do wniosku ?e wi?kszo?? ?ycia mia?am o sobie bardzo mylne poj?cie. O sobie jak i o innych. Lubimy skupia? si? na negatywach, rzadko zauwa?amy ludzkie pozytywy. Wiadomo ?e ka?dy z nas ma swoist? osobowo?? która si? kszta?tuje na skutek ró?nych do?wiadcze? ?yciowych. No tak. Ale czy mo?e pod t? osobowo?ci? kryje si? co? innego? Kompletnie inna osoba, która tylko czzeka a? j? odkryjecie?

Moim zdaniem tak. Ta osoba jest wszechogarniaj?ca, mi?uj?ca, spokojna. Jest w Was, jest obok Was, jest na ca?ym ?wiecie, obejmuje wszystko, ale nie chwali si? swoj? pot?g?. Ona po prostu jest.

My?l? ?e wa?nym rozdzia?em w swoim ?yciu jest odkrycie tej w?asnej osoby, tej która ukrywa si? pod p?aszczem osobowo?ci i jest chyba... prawd?. Jedyn? prawd? o nas samych.

Pozdrawiam :)

entry 28.06.2016 - 08:39
Witajcie :)
Ponad miesi?c temu zacz??am prace jako kasjerka, nie powiem praca nie jest z?a (nu??ca, niewol?ca, ale prócz nielicznych sytuacji nawet przyjemna :) ) . Praca ta jednak tak ,,ryje mi mózg", ?e nie potrafie ju? niemal?e ?ni? o czym? innym ni? kasowanie produktów. Na dodatek cz?sto nie s? to g??bokie sny, przebudzzam si?, zamykam oczy, znajduje si? w swoim ?ó?ku, niemal?e czuje jeszcze moje cia?o fizyczne, wydaje mi si? ?e otaczaj?cy mnie pokój jest prawdziwy, ale ja co ? Ja le?e i kasuje produkty, w ?ó?ku, w którym nie ma kasy.

Taki sen potrafi trwa? godzinami, wgl. ostatnio cz?sto (nie wiem czy przez medytacje czy co) ?nie tak jakby tylko w pó? ?nie. Co chwile si? budz?, usypiaj?c nie przechodz? do innego ?wiata, mam wra??enie ?e wcia? le?e w ?ó?ku, wokó? dzieje si? akcja, ja nie spostrzegam ?e jest nierzeczywista bo przecie? przed chwil? le?a?am w ?ó?ku i usypia?am, to mo?e to si? faktycznie dzieje.

Strasznie dziwne uczucie, nigdy chyba tak nie mia?am. I tak jak mówie 90% moich snów wygl?da tak ?e usypiam, ?ni mi si? ?e le?e w ?o?ku przez to gdzie? tam pod?wiadomie czuje jakby to si? dzia?o na prawd?. I albo pracuje, albo po prostu le??.

Kto? niedawno gdzie? napisa? ?e dobrze by by?o gdyby ludzie w notatnikach pisa?a o swoich snach, bo przecie? do tego one zosta?y stworzone. Je?li kto? chce pos?ucha? o tym jak kasuje produkty w ?ó?ku to mog? opowiedzie? ;) Dzi? obs?ugiwa?am moj? mam?, kupowa?a limonki, pomara?cze, i inne dobre rzeczy ;)

Ten taki mój ,,pó? sen" trwa ju? z dwa tygodnie, jak si? budz? to na ogó?jestem piekielnie zm?czona ale po chwili si? rozbudzam i jako? funkcjonuje do ko?ca dnia. Na ogó?mam tak ?e w nocy mam jeden sen g??bszy (Cz?sto te? o pracy), ale potem si? z niego budz?i nie potrafie zasn?? g??biej. To jest strasznie g?upie uczucie, co chwile si? przebudzam bo cz?sto jest tak ?e kasuje np. w tym ?ó?ku produkty, i jak si? obróce by si?gn?? po jaki? produkt to fizycznie obracam cia?o i otwieram oczy. I serio to potrafi trwa? bardzo d?ugo! Ostatnio nawet w dzie? si? zdrzemn??am, i tak samo ?ni?o mi si? ?e kasuje w ?ó?ku. Moja mama wesz?a mi raz do pokoju (wróci?a z podró?y, chcia?a si? przywita?, ale te? by?a bardzo wkurzona), wkurzy?a si? na mnie ?e ?pi? a czego? tam nie zrobi?am. Od razu jak zasn??am po tej akcji mia?am ten ,,pó? sen", i ?ni?o mi si? ?e moja mama wkurza si? na mnie ?e jej nie skasowa?am cho? prosi?a. Gdy si? obudzi?am napisa?am znajomemu mega zaspana, ?e spa?am ale mama mnie obudzi?a bo si? wkurzy?a ?e j? nie skasowa?am XD Go?ciu o czywi?cie nie iwedzia? o co chodzi, przez moment nie rozumia?am ,,jak to nie wiesz o co chodzi, no nie skasowa?am j?, pracuje w ?ó?ku i kasuje, a jej nie skasowa?am" - tak sobie pomy?la?am. Na sszcz??cie tego nie napisa?am bo pewnie pomy?la? by ?e na g?owe dosta?am :D Dopiero po chwili si? rozbudzi?am i zrozumia?am ?e to by? tylko sen.

Tak jak widzicie nocami dryfuje miedzy cia?em fizycznym a niefizycznym, i tak jak mówie nie iwme czy to kwestia tej pracy czy bardziej medytacji. niemniej sny zaczynaj? by? dla mnie bardziej m?cz?ce ni? relaksuj?ce. Nie wiem czy dobrze i wystarczaj?co opisa?am to co prze?ywam bo bardzo ci??ko jest to opisa?, je?li kto? z Was mia? podobnie to pewnie wie o co mi chodzi. Rozumiem taki ,,pó?sen" raz na jaki? czas, ale ja tak ?nie ju? od kilku dobrych dni. Zacz??am pi? znowu kawe, teraz boje si? ?e uzale?nie si?, ale mam schizy ?e je?li jej nie wypije to w pracy b?d? zasypia?.

Eghh, no i jak tu opisywa? sny, jak nic si? nie robi tylko kasuje w ?ó?ku :/

Pozdrawiam i ?ycz? mi?ego dnia ;)
U mnie w Poznaniu ?adna pogódka, mam nadzieje ?e u Was te? ;)

entry 26.06.2016 - 17:44
Hejka Wam wszystkim :)

Ostatnio zacz??am zastanawia? si? nad pewnym zjawiskiem w naszym ?yciu, mówie ,,naszym" bo pewnie ma tak wi?kszos? z Was, a nawet je?li nie, to dostrzegacie to w innych osobach.

W naszej kulturze przyj??o si? nagradza? odwa?nych, mianujemy ich bohaterami narodowymi, wielkimi naukowcami, ?wiatowymi przedsi?biorcami. I z jednej strony istnieje pogl?d ?e odwa?ne decyzje i spontaniczno?? to co? d oczego powinni wszyscy da?y?, ale z drugiej boimy si? tego, i sami wzajemnie kopiemy pod sob? do?ki krytyk? i kompleksami.

Prawd? jest ?e nie ka?de odwa?ne posuni?cie b?dzie zwie?czone sukcesem, ale je?li na prawd? w czym? jeste?my dobrzy i ??czy si? to z nasz? prawdziw? natur?, to jak tu w tym nie wygra?!
A jednak nie wygrywamy. Czemu? A no bo marnujemy czas na bezsensowne czynno?ci, chodzimy na studia, szukamy pracy na etacie, u?eramy si? z szefem despot?, tworzymy rodzine, po to by po kilku latach j? zniszczy?.
Ca?y czas co? odwraca nasz? uwag? od spe?niania marze?, stajemy si? niewolnikami systemu i w?asnych negatywnych przekona?! W ko?cu od lat wmawiano nam ,,musisz zda? studia by mie? prace" ,,nigdy nie osi?gniesz sukcesu bo do tego trzeba szcz??cia", ,,jeste? beznadziejny, kto z Tob? wytrzyma" itp. itd. I tak w kó?ko. Ca?e ?ycie, kto? wmawia nam ?e jeste?my beznadziejni, od pierwszych chwil ?ycia niby nas si? chwali mówi?c ,,oj pi?kny rysunek wykona?e? Stasiu, czy to kotek?", ale ju? po kilku minutach w krzyku dopowiada si? ,,Stasiu! Po co chcesz by? nauczycielem, przecie? nie znajdziesz pracy, a nawet je?li to s?abo p?atn?!". Ludzie lubi? nam wmawia? ?e nasze marzenia s? bezsensu, i nie zostan? spe?nione. Jak kto? nam to powtarza ca?e ?ycie to my zaczynamy budowa? takie przekonanie pod?wiadomie, i pod?wiadomie czujemy ?e nam si? nigdy nie uda.

Ci??ko jest zmieni? pod?wiadome pogl?dy, ale raczej jest to mozliwe (medytacja i kontemplowanie na pewno bardzo pomo?e). Ja powiem wam szczerze, ?e nie raz mia?am tak ?e to w?a?nie spo?ecze?stwo wymy?la?o mi powody do kompleksów czy braku pewnosci siebie. Jako dziecko cie?ko nam jest uwierzy? w siebie, nie znamy ?wiata i w?asnych talentów. Gdy ktos np. wy?miewa pomys?y w które my bardzo wierzyli?my, pod?wiadomie zaczynamy tworzy? l?ki i kompleksy z którymi brniemy przez ca?e ?ycie.

I tak w kó?ko, nasze ?le ukszta?towane ?wiatopogl?dy nie pozwalaj? nam si? rozwija?. Ja nie iwem jak ty, ale czuje si? chwilami zniewolona. Obowi?zki, negatywne relacje, kompleksy, sprawiaj? ?e boje si? lub nie mam czasu i?? dalej. I wci?? niby co? sie zmienia ale jednak ca?e ?ycie robie to samo- robie to czego chce ode mnie spo?ecze?stwo. Spo?ecze?stwo chce bym sie wykszta?ci?a i pracowa?a, nap?odzi?a dzieci, a potem umar?a, bo co tu innego robi? w ?yciu. Ja sama mam wiele marze?, i nie ukrywam ?e wiele boje si? spe?ni?. Chcia?abym obudzi? si? pewnego ranka, rzuci? prac?, zrezygnowac ze studiów (rok przerwy by?by na prawd? dobrym wyjsciem), zacz?? robi? to co lubie i to co planuje od lat. A jednak wci?? czuje jak?? wewn?trzn? niewole, interpretuje to jako ucisk spo?ecze?stwa, ale jednak to chyba tak na prawd? le?y we mnie. Fakt, strach przed zmianami i odwa?nymi decyzjami stworzy?o we mnie spo?eczze??two, ale to ja si? na to godz? codziennie chodz?c do pracy i nie zaczynaj?c projektu o którym marz? od lat.

Prawd? jest ?e ?eby spe?ni? jedno z tych marze? brakuje mi ?rodków finansowych. Tylko zastanawiam si?, czy gdybym mia?a pieni?dze to czy bym to zrobi?a. By?oby ?atwiej to na pewno, ale jednak wizja zrobienia tego czego nie chce spo?ecze?stwo brzmi strasznie. Gdybym mia?a wybiera?, w pa?dzierniku nie posz?abym na studia. Niedawno kto? zapyta? mnie co by by?o, gdybym nie zda?a matury. Gdy g??biej nad tym pomy?lalam, uzna?am ?e w zasadzie nawet by mnie to ucieszy?o. Oczywi?cie poczu?abym si? na pewno dziwnie ( w ko?cu sporo czasu sp?dzi??m na nauke do matury, i raczej ma?o prawdopodobne bym faktycznie nie zda?a) i w pierwszym momencie bym sie za?ama?a. Ale z drugiej strony mia?abym mnóstwo czasu by poswi?ci? si? bardziej medytacji i rozwojowi. Mo?e rozpocz??abym projekt o którmy wspomnia?am (gdybym zebra?a pieni?dze na kamer? i program do nagrywania). Tylko w?a?nie, jestem pewna ze gdybym zrobi?a to o czym marze- uwolni?abym si? od przymusów spo?ecze?stwa, spotka?oby si? to z buntem innych ludzi. Rodzice, rodzina, przyjaciele, namawialiby mnie by zaprzesta?, is? na studia, dalej pracowa?, przestac si? wyg?upia?. By?oby tak na pewno, bo przecie? oni ,,chc? dla mnie najlepiej". Ale dlaczego niby inni ludzie maj? wiedzie? lepiej co jest dla mnie dobre.

My ludzie ca?e ?ycie niewolimy si? nawzajem, i dajemy siebie niewoli?. Musz? popracowa? nad moj? odwag? bo czuje ?e ona jest sporym problemem, je?li chce si? uwolni? nie mog? godzi? si? na niewol?. Wiadomo ?e tak jest ?atwiej, ale na pewno nie przyjemniej! W ?yciu nie zrobie tego co chce, je?li b?d? patrze? na to co mówi? inni ludzie. Z jednej strony latwo jest powiedzie? ,,rzu? to wszystko i zrób co pragniesz!", a z drugiej wiadomo ?e rzeczywisto?? bywa ci??ka i nie?atwo jest odwróci? si? do spo?ecze?stwa dup?.


entry 17.06.2016 - 21:33
Witam Was Dawni Przyjaciele,
pisz? bo mi smutno... smutno mi bo co? sie zmieni?o.
Wiadomym jest ?e ka?dy cz?owiek za ?ycia si? zmienia, nigdy nie b?dziemy t? sam? osob? któr? byli?my wczoraj, ani nawet t? sam? któr? byli?my sekunde temu.
Tak wygl?da ?ycie, drobne zmiany, krok po kroku, zmienia si? ca?y system naszego my?lenia, mija rok, a my nie poznajemy autora dawnych wpisów we w?asnym pami?tniku. My?limy ,,to ja to napisa?em?". W dawnych ?wiatopogl?dach, problemach, marzeniach, nie ma ju? nas, jest kto? na wzór naszego robota z przesz?o?ci. Gdy wspominamy go, widzimy przetarte schematy, nieznane nam ju?, niby zapomniane a jednak takie o których potrafimy wspomina?. Widzimy scen? z która dzia?a si? rok temu- nag?e za?amanie, spowolnienie czasu, ból ogromny w sercu, przepa??, niezrozumienie, kilka sekund które spowodowa?o cierpienie przechodz?ce na kilka miesi?cy. Po to by dzi? my?le? o swojej bolesnej przysz?o?ci jako o czym? zupe?nie nieistotnym, dalekim, wspomnieniu nie naszym.

Ale to byli?my my. Tylko my siebie nie poznajemy. Czy mo?emy wi?c powiedzie? ?e znamy siebie tu i teraz?
Ci??ko to stwierdzi?.

Ale dosy? filozofowania, przejd?my do tego co chcialam Wam przekaza? a z czego wyszed? wywód niespe?nionego eseisty (i za pewne przez te pierwsze wersy nikt nie doczyta tego, co chcia?am wam przekaza?).

Wspominam moje dawne czasy, jeszcze przed ca?? depresj? któr? prze?y?am. Wspominam jak dziecko czyta?am o OOBE, ba?am si? tego, ale sta?o si?. Zakocha?am si? w tym, polubi?am, ?wiadome sny mia?am codziennie wi?c o wyj?cie by?o ?atwo. Spotyka?am tam moich opiekunów, ka?de wyj?cie w szczegó?ach opisywa?am w notatniku po to by w wolnych chwilach usia?? do nich i zinterpretowa? je. Czas jest pod tym wzgl?dem dobry, poniewa?, z perspektywy czasu zasiadamy do dawnych wspomnie? nieco bardziej obiektywnie co pomaga nam wysnu? nowe wnioski- poparte nowymi do?wiadczeniami i wiedz?. Po dzi? dzie? czytaj?c dawne notatki dostaje nag?ych ol?nie? i rozumiem o co chodzi?o.

I tak sobie ?y?am otoczona tematyk? snów, ?yj?c ni?, w niej, by?am p?yn?cym po ?yciu SNEM. Kocha?am te tematy, medytowa?am z mi?? ch?ci?, nauczy?am si? kocha?, otwar?am si? na Boga, ?wiat zawirowa?, marzenia si?spe?niany w oka mgnieniu, ja kocha?am kocha?am ?wiat i ludzi i nagle... pach. Jestem tutaj. Co si? stalo ? Kiedy si? zgubi?am? Kiedy zatraci?am dawne zainteresowania, dawny ?wiatopogl?d, ?atwo?? w nauce mi?o?ci i pojmowania ?wiata. Czuje si? teraz jak statystyczny Kowalski ,,Pani Szara Masa".
Mówi? ?e zmiany to proces który trwa, mo?e dlatego go nie dostrzzegamy. Gdyby nie by? tak rozszerzony w czasie by?oby ?atwiej.


I tak o to jestem. To ja, Wiktoria, Negai, czy jak chcecie mnie nazywa? Lu?i - po dzi? dzie? nie wpad?am na pomys? jak inaczej napisa? to imi? fonetycznie.

Ale czy nadal mog? nazywa? si? Negai? Czy nadal jestem Wiktori?? A mo?e jestem tylko Lu?i- kosmiczn? form? mnie, niezale?n? od czasu i do?wiadcze??

Nie wiem.

Nie iwem te?co b?dzie dalej, pragn? wróci? do tego co czu?am niegdy?, do mojej fascynacji snami i OOBE a tak?e rozwojem. Ale czuje ?e nie mog? do tego wróci?, czasu nie cofn?, wspomnienia nie przedstawiaj? mnie a jedynie wersji mnie z przesz?o?ci. To bezsensu nad tym my?le? i wpsomina?. Trzeba zacz?? tworzy? now? siebie, zainteresowa?si? czym? co mnie poch?oni i umo?liwi mi wytwarzanie ogromnej mi?o?ci.

Trzeba sta? si? neutraln?, niezalezn? od czasu sob?, bo tak patrz?c obiektywnie nasz czas na ziemi jest bezsensu i sprawia ?e wci?? pope?niamy te same b??dy, wchodzimy w pewien cykl- rodzimy sie, ?yjemy i umieramy, tak w kó?ko. ?eby z niego wyj??, trzeba po?egna? si? z czasem- zapomnie? o wspomnieniach, nie my?le? o przysz?o?ci. By? tu i teraz, w swej najprawdziwszej formie.

entry 24.02.2016 - 19:49
Hejka Wam :)
Dzi? mia?am serie kilku, na prawd? ciekawych snów. W zasadzie ostatnio zauwa?y?am ?e ?pie inaczej ni? zazwyczaj- sen mam lekki, cz?sto sie budz? (mo?e to jest przyczyn? wi?kszej ilo?ci ?wiadomych snów).
Zacz??o si? od kilku snów nawi?zuj?cych do mojej przesz?o?ci, do?? bolesnej. Obudzi?am si? wi?c po nich, i chwilk? nie mog?am spa?. Jednak dzi?ki temu udalo mi si? pó?niej uzyska? swiadomo?? w ?nie :)

?ni?o mi si? ?e wraz z trójk? znajomych udali?my si? w podró? na S?owacje. Ja z ch?opakiem jecha?am autem, a kole?anka z ch?opakiem na motocyklu. W pewnym momencie znale?li?my hotel i udali?my si? tam, ale wygl?da? on we wn?trzu tak jak mój dom. Troch? pobyli?my w moim pokoju, w pewnym momencie do niego wszed? me?czyzna w d?ugich w?osach, wyj?tkowo zdenerwowany. Mówi? ?e kto? z naszej wycieczki ukrad? obrazy z muzeum i z tego wzgl?du on nas aresztuje. Nie mieli?my nic do gadania, nagle znale?li?my si? w autokarze w którym byli w?a?nie inni wycieczkowicze. Rozmawia?am z dziewczyn? która krad?a te obrazy, pokaza?a mi zdj?cia.

Znale?li?my si? na jakie? starówce, rz?dzi? tam ten m??czyzna który nas zniewoli?. Byli tam te? jacy? inni nastolatkowie i m?odzi ludzie, jakby nale??cy do niego. Pokazali nam oni jaki? taniec, m??czyzna powiedzia? ?e wypu?ci nas dopiero gdy nauczymy si? tego ta?czy?. Tak te? si? sta?o, uczylismy si? ale facet by? wiecznie nie zadowolony i nie podoba?o mu si? to co robimy. Zacz??o si? ?ciemnia?, zebra?a si? publika, ta?czylismy jak zaczarowani, wszystko by?o jak z zegarku. Nagle zobaczy?am ?e gdzie? z boku w jednej z uliczek stoi mój ojciec, zostaiw?am wiec grupe i posz?am tam. W ko?cu ojciec zmieni? si? w kolege z klasy, ten przypomnia? mi -przecie? ?nisz, mo?esz lata? i wróci? do domu- tak te? zrobi?am. Wznios?am si? wy?ej, lata?am nad wielkim miastem w ciemno?ciach. Widok by? wybitny :)

W ko?cu znalaz?am si? na balkonie, by?a tam kobieta która mówi?a mi bym zawsze lata?a z wiatrem. W ten sposób ?ycie b?dzie proste, ?atwe i przyjemne. Czu?am ?e wiatr wieje intensywnie w lew? strone, zapyta?am wiec co by by?o gdybym ja jednak chcia?a polecie? w prawo walcz?c z wiatrem. Zrobi?a dziwny wyraz twarzy, powiedzia?a ?e to zbyt trudne. Zapyta?am o moj? przysz?o??, odpowiedzia?a do?? negatywnie co wywo?a?o we mnei smutek. Nagle st??a si? ciemnos? i przenios?o mnie do innego snu- tym razem by?am w cukierni.

Gdy si? obudzi?am uzna?am jednak, ?e nie mog? si? za?amywa? bo to jak si? potocz? moje losy zale?y ode mnie. Co wiecej kobieta niby by?a mi?a, ale zastanawiam si? teraz czy nie by?a metafor? kogo? kto zmusza mnie by ,,?y? jak wszyscy", co mi si? nie podoba :)

Podobnie by?o z tym ta?cem i niewol?, dlaczego mam by? zniewolona przez czyje? b??dy?

To mnie tylko natchn??o do dalszej walki :)

Pozdrawiam!

entry 11.02.2016 - 20:31
Witajcie :) Dzi? pierwszy raz od kilkunastu dni mia?am ,,po?adne" oobe. Zapewne za spraw? codziennej medytacji :) Jednak co jak co ale ?wiadomos? w ?yciu = ?wiadomo?ci w ?nie ;)

Mia?am sen, do?? dziwny nie ukrywam. Mieszka?am w biednym budynku które dzieli?o kilkaset ludzi, mieszkania by?y ma?e, nie by?o w nich ubikacji. W pewnym momencie zrozumia?am ?e to sen, powiedzia?am to nawet jednemu botowi a on odpowiedzia? mi -Jeste? pewna?- Wtedy od razu uzna?am ?e wyjde ;D

Tak te? si? sta?o, wysz?am, dostroi?am si?, i skierowa?am si? do salonu a pó?niej na balkon. By? dziwny dzie?, szary i ponury, na dole znajdowa?a si? straszna mg?a która powoli zbli?a?a si? do mojego bloku. By?a tak ciemna ?e wkrótce z mojego pi?tra nie by?o wida? parteru. Wydawa? by si? mog?o ?e znikn?? w jaki? czelu?ciach czerni.

Wyskoczy?am za okno, gdy wtopi?am si? w ciemn? mg?e o do?? niepozytywnej energii, znalaz?am si? w innym miejscu. Cie?ko mi jest go opisa?. By? to kompleks budynków w których ludzie byli niewolnikami dwóch istot. Kobiety- której nie da?o mi by?o pozna? ale czu?am jej obecno?? i respekt który posiada?a w tym miejscu, a tak?e M??czyzny. M??czyzna wygl?da? strasznie, mia? ciemne d?ugie w?osy, czarne ?achmany. Ludzie bali si? go, ale jednak ka?dy udawa? ?e mimo wszystko go szanuje. Gdy teraz tak sobie my?le hcodzi?o po prostu o strach, a nie prawdziw? wole poddania si? komu? takiemu.
Po chwili przenios?o mnie do innego miejsca, le?alam z ró?nymi lud?mi zwiazana pod jakim? murem. Przyszed? opisany przeze mnie me?czyzna, wiedzia?am ?e nie chcia? bym tu by?a. Wyj?? pistolet i zacz?? do mnie strzela?. Dosta?am kilka bolesnych strza?ów jednak nie umar?am, le?a?am i udawa?am ?e ju? nie ?yje. M??czyzna odszed?. Po chwili przenios?o mnie gdzie indziej, by?am w czym? w rodzaju celi, tutaj budynek wydawa? si? by? cieplejszy ni? poprzednie zamczysko ale jednak wiedzia?am ?e rz?dzi nim tamta kobieta. Wiedz?c ?e to sen i mog? zrobi? wszystko, uda?o mi si? wydosta? si? poza cel?. Szybko zosta?am zauwa?ona i zacz?li za mn? biec i mnie bi?. Nie mog?am tego powstrzyma?, by?am te? zbyt s?aba by ich pokona?.

Zadzwoni? budzik :)

11 Stron V  < 1 2 3 4 > »