jednakże będę pisał


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V   1 2 3 >
entry 28.11.2009 - 14:24
apropos katolików. fajny tekst znalazłem ( w podręczniku od polskiego! )
" Brakuje rozsądku ludziom, którym się cokolwiek nie podoba w Twoim stworzeniu. Tak właśnie mnie nie dostawało rozsądku, gdy patrzyłem z naganą na wiele spośród rzeczy, jakie stworzyłeś. A ponieważ dusza moja nie ośmielała się być niezadowolona z Boga mego, zaprzeczała, jakoby było Twoim to, co się jej nie podobało. Z tego powodu wybrała była teorię o istnieniu dwóch substancji(dobro i zło). Dlatego też nie mogła odnaleźć ukojenia i głosila tezy obłędne. Potem odrzuciła ową teorię i wyobraziła sobie Boga rozciągniętego przez całą przestrzeń w nieskończoność. Utożsamiła tego bożka z Tobą i umieściła go w swoim sercu, znowu stając się świątynią, którą musiałeś się brzydzić. Lecz gdy Ty w sposób dla mnie niespodziewany ukoiłeś moją głowę i zamknąłeś moje oczy, aby nie patrzyły na niedorzeczne urojenia, ogarnęła mnie senność i usnęło we mnie cale to szaleństwo. Ocknąłem się ku Tobie i zobaczyłem, że jesteś nieskończony, ale w zupełnie inny sposób, niż sobie przedtem wyobrażałem. A poznania tego nie zawdzięczałem zmysłom"

entry 04.11.2009 - 21:51
http://demotivators.ru/posters/336500/oooo...ooooooooooo.htm


ps. kto szuka moich doświadczeń, www.obeart.blogspot.com pod zakładką doświadczenia.
olewam ten blog, jakiś on chujowy.

entry 20.08.2009 - 15:31
20.08.2009
LD
Odzyskałem świadomość gdzieś pomiędzy snem a jawą. Przeczekałem chwilę aż wizja się ustabilizowała i ruszyłem w swoją drogę.
Znajdowałem się w tunelu, przypominającym ten, łączący oś. Czecha i Lecha. Idąc przez tunel zastanawiałem się nad OBE, zrezygnowałem i do teraz nie wiem czemu. Ruszyłem dalej. Chciałem się przelecieć, lecz miałem naprawdę słabe tempo w locie, takie jakbym normalnie szedł.
Wylazłem z tunelu i zobaczyłem o dziwo przystanek tramwajowy. Pewien przedługaśny tramwaj, z otwartymi drzwiami przejeżdżał sobie szybciutko, nie widać ani początku ani końca tego tramwaju. Podleciałem do przystanku i wsiadłem w tramwaj. Obserwowałem otoczenie przez okno.
Po chwili wysiadłem i ruszyłem przed siebie. Przeskakiwałem szosę, padał deszcz i mnóstwo samochodów na ulicy. Przeskakuje 7/10 szerokości drogi. Wszyscy pizgają w klaksony a ja na luzie przechodzę reszte.
Zanurzam się w jeziorze, na horyzoncie widze góre. Płynę w tamtą strone( w Realu pływać nie umiem). Wynurzam się z wody i ruszam w strone góry. Czasem mrugam, jak w Realu, tak mam kiedy w miare dobre dostrojenie.
Dostrojenie się spłyca. Obraz traci ostrość. Cóż by tu porobić? Pocierałem dłonie, patrząc na nie- zero skutku.
- Dostrojenie!- wrzeszcze w niebogłosy.
Piksele nagle wpływają na obraz góry, znowu formując pikny obrazek. Reszta świata odzyskuje szczegóły. Chcąc zobaczyć co dalej, krzyczę znowu „dostrojenie!”. Obraz nagle znowu traci szczegóły.
Powtarzam rytuał – znów widze zajebiste kolorki i realistyczne kształty. Podekscytowany odkryciem, budze się natychmiast.
Tuż po przebudzeniu powtarzałem sobie że mam dwa odkrycia. Po chwili straciłem część wspomnień, wciąż nie wiem o co chodziło i dlaczego zrezygnowałem z OBE. Doświadczenie pierwsza klasa, oby działało tak dalej.

PS. Afirmacja. Czy na pewno do zaśnięcia? Może to męczy umysł?
Ps2- zarzuciłem troche ćwiczenia moena i mnie to martwi. Trzeba do tego wracać i to z całą kurwą.

entry 14.08.2009 - 19:57
opowiadanko. Banalne i kolokwialne ;) miłej lektury.


Niemal Obcy

Na mieście jak zwykle gorąc i tłum. Przyciemnione okulary niemal wszechobecne. Moje są złotawe, klasyki, jak te należące do Johnyego Deepa w Parano.
Ruszaliśmy się w kierunku Starego Miasta, do pubu zwanego Starym Kinem. Jest cichy i spokojny, po miesiącu najebek i rozrub klubowych, nie ma się już ochoty na te klimaty. Miało być chłodne piwko, melanż w towarzystwie przyjaciół.
Traffic niesamowity, dobrze że ruszyliśmy z buta. Rozmowy jak zwykle toczyły się wokół dup, sportu i polityki. Moja rola była najlepsza- przytakiwałem i śmiałem się kiedy ktoś żartował. Byłem zbyt zajęty dla uczestniczenia w rozmowie.
Pochłonął mnie jeden z tych niemal wiecznie trwających kontaktów wzrokowych. Zanurzałem się w ocean błękitu jak niezbyt doświadczony serfer, po chwili ślizgając się wzrokiem po dorodnych piersiach i pięknych, długich nogach. Po chwili podniecenia wracałem po kolejną dawkę szafiru. Dziwne, że nie mówimy o takich rzeczach, lecz nie pierwszy raz miałem okazje obserwować rosnącą i samoistnie kształtującą się w moim umyśle, historię naszej przyszłości.
Nie znałem jej, co więcej- po raz pierwszy widziałem, ale odczuwałem już zapach naszego drewnianego domku poza miastem i widziałem dziesiątki scen, które jeszcze nie zaistniały.
- …beznadziejny romantyk- udało mi się wychwycić z fuzji dźwięku, dochodzącej ze strony moich przyjaciół. Dołączyłem się do śmiechu, by sprowokować uśmiech na twarzy mojej nowej przyjaciółki. Udało się. Jest pięknie.
Nigdy więcej się z nią nie spotkałem. Została jedną z moich fantazji i było mi z tym dobrze. Śmieszne, jak przechodni i niemal obcy ludzie zajmują swoje miejsca w naszych życiach. Możliwe że każdy z nich odgrywa jakąś rolę. Czy to ważne?
Nocka w Starym Kinie udana. Oblaliśmy przepięknie.


entry 06.06.2009 - 16:06
kolejna notatka dla własnej pamięci
http://niewiarygodne.pl/gid,10552352,img,1...riazdjecie.html

ciekawy art o zboczeniach klasyków literackich

od jakiegoś miesiąca około pięciu spontanicznych wyjść ;)

3 Stron V   1 2 3 >  
Moje Albumy