|
|
![]() ![]() |
| feni |
14.11.2007 - 13:45
Post
#1
|
|
Guests |
Witajcie ponownie :D
Może zacznę od pewnego rodzaju opisu :) Zanim zacząłem próbować z ob częściej myślałem nad deja vu oraz snami, nad snami bardzo dużo myślałem, próbowałem wiele. Kiedyś zacząłem próby z kontrolą nad snami. Po jakimś czasie natrafiłem na oobe. Próbowałem trochę i w końcu dałem sobie spokój ale nachodzą mnie pewne wnioski i myśli nad tym wszystkim. Kiedy próbujesz kontrolowanych snów i ob to ma to wspólna rzecz, a mianowicie iść spać ale obudzić się...we śnie. Zauważyłem też, że medytacje dają coś nie umiem wytłumaczyć co (samemu trzeba sprawdzić) ale dają. Najbardziej efekty widać w snach, gdyż coraz częściej mam "przebudzenie" we śnie. Śnię sobie i w pewnych momentach mówię, że zrobiłbym to tak albo, że przecież to sen. Po prostu w śnie uświadamiam sobie, że śnie albo łącze jakby sen z rzeczywistością, to złe stwierdzenie inaczej w śnie widzę elementy z rzeczywistości. Czyli mówiąc dokładniej jeśli w ciągu dnia coś zrobię, nauczę się czegoś i za kilka dni coś mi się śni i robię coś tam podobnego to w śnie włącza mi się lampka, że przecież można inaczej to zrobić tzn. ja już wiem jak, bo zrobiłem to w realu. Wiecie co nie zwariowałem hehe, jestem 100% normalny i odróżniam sen od rzeczywistości, itp. ale nasuwają mi się mini wnioski i pewna filozofia, że real to jest jakby pewnym systemem testu, a tak naprawdę żyje realnie we śnie tylko, że to od nas samych zależy kiedy się obudzimy. Wiem nie rozumiecie :) Wyobraźcie sobie taką rzecz: Rodzimy się ale tak naprawdę włączamy się do jakiegoś systemu, gdzie mamy zostać przetestowani, kim chcemy być, jacy będziemy, itp. po tym teście zostaniemy odesłani do odpowiedniego świata lub wymiaru. Zatem czym jest sen? Wiadomo chyba każdemu, że bez snu się w końcu wykituje, pomyślcie ile z was szuka odpowiedzi w snach, po przebudzeniu logicznego rozwiązania, szuka czegoś co się przyda w życiu co pomorze? Nasz mózg składa się z 3 części pamięci 1 ulotna czyli pamiętamy coś i zapominamy za chwilę, 2 bardziej twardsza z ulotnej przenosi się do tej i w razie czegoś jak mamy zapytanie to odwołujemy się do niej i 3 pamięć czyli wspomnienia itp. Teraz taka rzecz, nie pamiętam tytułu filmu ale widziałem kiedyś film w którym żona zapominała codziennie co wczoraj robiła, zatrzymała się na jakimś etapie i mogła w ciągu dnia zrobić tysiąc rzeczy ale gdy poszła spać i wstała to nic, zero pamięci jakby ktoś ją sformatował. Właśnie tutaj jest ta pamięć ulotna. Sen jest tutaj czymś jakby zapisem czyli w ciągu dnia robimy masę rzeczy, pamiętamy itp., a jak śpimy to zapisuje nam się to wszystko na twardy dysk. Teraz sobie odpowiedzcie na pytanie ile jesteście w stanie nie spać? Jak będziecie myśleć, pracować, ile zapamiętacie? No właśnie sen jest tutaj jakby systemem zapisu. Jak z tym snem? Teraz wyobraźcie sobie, że żyjemy w jakimś systemie w celu zweryfikowania nas, a tak naprawdę realem jest sen, głupie prawda? Wiem śmiejesz się, myślisz ale debil, a co gdyby to była prawda? Pomyśl. Gdy się budzimy to pamiętamy lub nie coś ze snu ale tak nie wyraźnie zupełnie jakbyśmy byli w innym świecie ale nie mogli otworzyć oczu czyli poruszali się bez wzroku. Ja mam wrażenie, że im lepiej pracuję nad tym to tym ładniej mi to wychodzi zupełnie tak, jakbym powoli otwierał oczy we....śnie. Skoro mogę czasami ale nie wyraźnie pamiętać sny i są one fantastyczne, że realność to raczej nie będzie z nich to czemu nie mogę we śnie pamiętać reala? Czemu w którymś momencie nie mógłbym połączyć ich obu i...obudzić się? Od razu wyjaśnię, że nie mam tutaj ochoty ani nic w podobnie testować na zasadzie rozszczepu jaźni, bo to umiem kontrolować i nie mam z tym problemu chodzi mi zupełnie o zdrowe, racjonalne podejście i myślenie, a nie pomylenie 2 światów i zwariowania. Ale jak to obudzić się co on gada? No właśnie, bardzo często zastanawiam się nad życiem tak samo jak i nad tym co jest po niem, nad Bogiem i wszystkim, po prostu ja nie idę z zasadami, 2+2=4 i ma tak być nie, a dlaczego ma tak być? Nie każdy potrafi pytać. Pomyślcie co by było gdybyście nagle doszli do jakiegoś progu i obudzili się w innym wymiarze, śnicie, a tu nagle uświadamiacie coś sobie i niby powinniście się obudzić (zupełnie jakby system obronny przed wtargnięciem) ale nie przełamujecie bariery, rozwalacie system i nagle obudziliście sie, to coś na zasadzie, że sztuczna inteligencja uświadomiłaby sobie, że jest sztuczną inteligencją. Kto oglądał film Pi wie mniej więcej o co chodzi. Wiem i rozumiem, że to trochę pokręcone, trudne do zrozumienia i trzeba by było to bardziej wyjaśnić ale nie śmiejecie sie i nie mówcie, że głupie, itp., bo ci co myślą tak naprawdę potrafią wiele. Chciałbym abyście sami napisali o tym co sądzicie na ten temat. Czasami sie zastanawiam nad niektórymi osobami czy nie jest jakoś tak, że ten co potrafi czytać sen, kontrolować go, obudzić się tam w realu może być kimś wielkim. Sen jest czymś nad światem rzeczywistym moim zdaniem i kto wie, kto potrafi z niego wyciągnąć coś, wyjść, itp. w realu na super życie. Odpowiedzcie sobie na pytanie. Co byście zrobili jakbyście się obudzili i zdali sprawę, że spaliście, że świat, który wydawał wam się realny był pułapką, testem, itp. Ps: Wyobraźcie sobie, że we śnie się niby budzicie ale w realu po przebudzeniu nic nie pamiętacie, jakaś blokada, itp. to jak coś ze śmiercią kliniczną tylko, że widzicie, kto wie czy nie jest tak, że pamiętacie sen jako abstrakcje, jakąś bajkę, itp. ale tak naprawdę coś się działo tylko jest jakaś blokada jak się pozbyć zatem tej blokady i panować całkiem nad sobą, pamiętać tak jak pamiętają osoby po śmierci klinicznej? Obudzić się we śnie. |
|
|
|
14.11.2007 - 14:04
Post
#2
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Po woli muszę przyznać że sobie wszystko układam... po swojemu :). W każdym razie raz słyszałem o podróży Monroe kiedy zobaczył że wszyscy klękają itd. i że jego NP odciągnął go bo był za daleko. To może oznaczać że tzw. Real jest snem próbą? sądzę że biblia sama mówi o piekle i niebie jakimś wyborze :). Jezus mówił że w niebie będą mieszkania dla wszystkich. To może sami wiecie... Jezus był wysłannikiem Boga z nadprzyrodzonymi siłami? (sam nie wiem)
Teraz wierzę troche w reinkarnacje, troche w to, troche w to. Nie wiem jak sie to skończy nasze życie. A może po prostu pójdziemy do piachu i nic? nie będziemy o niczym myśleć itd? kurcze jak mnie to pytanie gnębi :( Feni=Aureliusz na niewyjaśnione? |
|
|
|
| plantator |
14.11.2007 - 16:34
Post
#3
|
|
Guests |
A żeś się Feni rozpisał :)
Twoją myśl proponował już Konfucjusz i się nie przyjęła - dalsza część Twojej teorii mi się nie podoba, bo znowu wychodzi na to, że jestem jakąś pieprzoną marionetką do eksperymentów kogoś nade mną i nie mam żadnego wpływu i wyboru w życiu - bzdura dla mnie, bo swoje życie i swoje wybory generuję tylko ja. Yo. Ale obcykałeś ciekawie :) |
|
|
|
14.11.2007 - 16:44
Post
#4
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006 Notatnik |
Paradoksalnie, nie mowisz niczego nowego ;)
Czytam forum i tego typu watpliwosci jest wiele (nikt nie uwaza ich za glupie -bo niby dlaczego?). Radze mimo wszystko jeszcze poczytac,w niektorych tematach sa juz wysnute o wiele szersze wnioski. Wplyw medytacji na oobe: http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=1356 (jest tam tez link do serwisu autohipnoza.pl http://www.autohipnoza.pl/index.php?option...3&Itemid=54 DUZO wyjasnia ;)) Czym jest Prawdziwe JA? http://www.oobe.pl/park/Prawdziwe-Ja-t1205.html itd,itp.. CYTAT Sen jest czymś nad światem rzeczywistym moim zdaniem i kto wie, kto potrafi z niego wyciągnąć coś, wyjść, itp. w realu na super życie. Chyba sie zgadzam.. |
|
|
|
14.11.2007 - 17:12
Post
#5
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jednym słowem Matrix xD
|
|
|
|
| feni |
14.11.2007 - 18:12
Post
#6
|
|
Guests |
Po woli muszę przyznać że sobie wszystko układam... po swojemu :). W każdym razie raz słyszałem o podróży Monroe kiedy zobaczył że wszyscy klękają itd. i że jego NP odciągnął go bo był za daleko. To może oznaczać że tzw. Real jest snem próbą? sądzę że biblia sama mówi o piekle i niebie jakimś wyborze :). Jezus mówił że w niebie będą mieszkania dla wszystkich. To może sami wiecie... Jezus był wysłannikiem Boga z nadprzyrodzonymi siłami? (sam nie wiem) Teraz wierzę troche w reinkarnacje, troche w to, troche w to. Nie wiem jak sie to skończy nasze życie. A może po prostu pójdziemy do piachu i nic? nie będziemy o niczym myśleć itd? kurcze jak mnie to pytanie gnębi :( Feni=Aureliusz na niewyjaśnione? Jasne każdy układa po swojemu, o świecie gdzie kładą się ludzie, itp. to zaraz napiszę ale kto wie może właśnie real jest właśnie próbą. Może i był wysłannikiem Boga, a może jego synem, kto wie. Wiesz można wysnuć masę teorii. Ja osobiście tez wierzę trochę w to i to, jednak w przeciwieństwie do ciebie nie uważam, że nie ma nic. Jednym słowem Matrix xD A nie. Matrix to chyba coś prawdziwego hehe Sorki za post, pod postem zapomniałem, że można wrzucić wszystko do jednego :D |
|
|
|
| feni |
14.11.2007 - 18:14
Post
#7
|
|
Guests |
A żeś się Feni rozpisał :) Twoją myśl proponował już Konfucjusz i się nie przyjęła - dalsza część Twojej teorii mi się nie podoba, bo znowu wychodzi na to, że jestem jakąś pieprzoną marionetką do eksperymentów kogoś nade mną i nie mam żadnego wpływu i wyboru w życiu - bzdura dla mnie, bo swoje życie i swoje wybory generuję tylko ja. Yo. Ale obcykałeś ciekawie :) Nie wiem może, nie czytam ciągle, od czasu do czasu coś przeczytam nie siedzę na forach, bardziej rozwijam swój portal :) Wiesz trochę sie mylisz, podzielam to co piszesz i tez wkurzyłbym się, gdybym był marionetką ale trzeba wrócić do źródeł. Bóg dał nam wolę, a my wybraliśmy zło, itp., a jeśli w niej też jest coś właśnie takiego, że jesteśmy marionetką? Pretensje do nas samych :D |
|
|
|
| feni |
14.11.2007 - 18:16
Post
#8
|
|
Guests |
Paradoksalnie, nie mowisz niczego nowego ;) Czytam forum i tego typu watpliwosci jest wiele (nikt nie uwaza ich za glupie -bo niby dlaczego?). Radze mimo wszystko jeszcze poczytac,w niektorych tematach sa juz wysnute o wiele szersze wnioski. Wplyw medytacji na oobe: http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=1356 (jest tam tez link do serwisu autohipnoza.pl http://www.autohipnoza.pl/index.php?option...3&Itemid=54 DUZO wyjasnia ;)) Czym jest Prawdziwe JA? http://www.oobe.pl/park/Prawdziwe-Ja-t1205.html itd,itp.. Chyba sie zgadzam.. Wiesz po prostu wysuwam swoje spostrzeżenia i cieszy mnie, że mogę podzielić się tym z Wami, a wy w tym uczestniczycie, bo na ulicy jakbym komuś o tym powiedział, a zwłaszcza moherowi to możecie sobie wyobrazić co by było :) JA wolę myśleć |
|
|
|
| feni |
14.11.2007 - 18:19
Post
#9
|
|
Guests |
Też słyszałem o tej podróży, kiedy to wszyscy kładą się czy klękają jak ten ktoś przejeżdża i dla nich jest to normalne jak dla nas zjechanie na bok samochodem, kiedy jedzie pogotowie na sygnale. Szczerze? Nie podoba mi się takie coś, chyba nie chciałbym żyć w takim świecie, dla mnie świat musi być bez zasad, no dobra jedyna zasadą jest miłość, bo myślę, że jeśli ona jest to nic więcej nie potrzeba, żadnych zasad typu prawdomówność, itp. Jednak wole wolność, a co to za wolność, kiedy kłaniamy się komuś? Nie, że nie masz szacunku dla Boga, bo mam i to bardzo wielki, ale wolałbym świat, gdzie Bóg jest przyjacielem, kolegą, bratem, tatą, dziadkiem, itp. po prostu jest jednym z nas i każdy jest zadowolony.
Czasami sobie myślę jak tak gadam czy filozofuje, że pewnie pójdę do piekła za to wszystko, ale wiecie, co? Bóg dał mi rozum, więc go używam, myślę na wszystkie tematy i powiem wam jedno, kiedyś wierzyłem tylko w 2 światy dobry i zły no i jeszcze tam czyściec, ale teraz to chyba bzdura, tzn. można przyjąć, że jest dobro i zło, czyli niebo i piekło ale wtedy moim zdaniem czyściec to chyba nasz świat, bo tutaj mamy wybór. Gdy dowiedziałem się o oobe i wcześniej szukałem jeszcze jakieś informacje, mój pogląd się rozszerzył, a po książce Monroe jeszcze bardziej. Można wysnuć masę teorii, ja wysuwam takie: Jeśli wierząc w biblię, religię rzymsko katolicką: Piekło i niebo oraz czyściec, a ziemia to swego rodzaju test gdzie pójdziemy dalej Piekło i niebo, a ziemia jest czyściec lub fazą testową nie ma czyśćca. Jest piekło i niebo ale ziemią rządzi szatan. Bardziej rozszerzona, bez smyczy pt. "religia": Jest wiele światów, cała masa nie zliczona, tak jak opisywał to Monroe Są rożne światy tzw. "Wymiary", są posegregowane na dobry, zły, dla morderców, itp. Świat jest taki jakim go sobie wyobrażamy ale wtedy jest to bez sensu moim zdaniem. Tutaj jest właśnie nieskończona ilość wyobrażeń, zresztą przeczytajcie dalszą część. Powiem wam jedno jeśli jest tak jak mówi to biblia to w takim razie wszystkie inne teorie są zbędne, a ja mogę pójść do piekła :) (jak miło) ale patrząc na świat i w moim mniemaniu wyzbywaniu się smyczy jaką jest religia, blokady na myślenie to widzę więcej. Gdy patrzę na świat to widzę w nim Boga, widzę piękno ale też dużą sztukę i za to cenie Architekta. Gdy patrzę na człowieka to widzę w nim masę skomplikowanych narządów małe i duże organy. Gdy patrzę na świat widzę doskonałość, wiem śmieszne ale tak jest świat jest doskonały lecz to my go rozwalamy. Gdy patrzę wreszcie na świat widzę w nim mnóstwo zasad i to mnie wnerwia ale widzę też pewna prawidłowość, pewien system, system dwójkowy. Popatrzcie w tym świecie ktoś lubił liczbę "2" dlaczego? Przykład kiedy jest zimno jest też ciepło, jest zło i dobro, jest dzień i noc, są zwierzęta lądowe i powietrzne, człowiek ma parę rąk, parę uszu, 10 palców czyli po 2, 2 jądra, 1 penis? Owszem jest 1 penis ale jedna pochwa dziurka i cos co ją zatyka czyli kobieta i mężczyzna to jest cos jakby podział co daje nam jakby jedność, a po podziale parę, bo parę tworzy ich związek, mamy parę uszu, oczu, 2 dziurki w nosie. Wiem ktoś wpadnie na pomysł, że jest coś pojedynczego, myślę, że tak nie jest wszystko w tym świecie ma coś swojego odbitego jak przez lustro. Teraz właśnie po takim czymś można dojść do 1 wniosku, że jest dobro i zło czyli w takim razie kim my jesteśmy? Światem beta? Beta testerami? No właśnie, powiem wam jedno, są rzeczy, które łatwo jest objaśnić, itp. ale najbardziej ciężko jest iść dalej czyli powiedzieć ile mamy tych światów, itp. ale może wspólnie dojdziemy do czegoś. Jednak idąc systemem dwójkowym można zobaczyć też, że czasami jest system trójkowy, Bóg zaszalał? He he he, kto wie może chciał więcej. Czasami myślę sobie, że kiedyś może istniały 2 światy dobry i zły ale to było kiedyś, przecież my ciągle się rozwijamy, nie jesteśmy już ludźmi z maczugami, nie wojujemy szabelkami, idziemy ciągle dalej. Wiecie dla mnie nie ma czegoś takiego jak przypadki, patrząc na świat widzę, że nie może być coś takiego jak przypadek to jest matematyka trochę taka filozofia, wszystko ma swoje wytłumaczenie, jeśli słyszę jakieś mity o bogach nie myślę, że to do końca jest mit dlaczego? Popatrzę na filmy, teraz kręcą takie filmy, że aż strach czasami, nie sądzę, by ktoś to sam wymyślił, zresztą wiele razy jest tak, że film staje się rzeczywistością więc dlaczego mit nie mógł być prawdą? Kto wie może się rozwijamy ale może się cofnęliśmy w rozwoju duchowym, rozwijamy się technicznie ale nie duchowo. Kiedyś mówiono o magach, czarodziejach w średniowiecznych filmach, itp. o tym pełno, kto wie jak było. Myśląc nad tym wszystkim można pójść dalej i powiedzieć, że skoro jest system dwójkowy to musi być taki sam ale lustrzane odbicie naszego świata, jeśli Bóg miał dobry dzień i chciał cos nowego zaprojektować to czemu nie miałby stworzyć różnych wymiarów czemu nie miałoby istnieć to wszystko o czym czasami gdzieś tam piszą dlaczego telepatia, telekineza i inne takie pojęcia nią miały by być prawdą. Wreszcie czy koniec świata nastąpi? Myślę, że jeśli był początek to musi być i koniec ale myślę też, że Bóg nie zrobi game over, gdyż takie piękno jakie jest nie może przestać istnieć. Myślę, że nastąpi jakiś tam koniec ale w tym samym czasie nastąpi początek, nowy początek. Albo jeśli trochę czytacie o końcu świata i różnych teoriach to czemu nie miałoby być prawdą to, że wodnik ustępuje rybą i my przejdziemy na wyższe ja. Popatrzcie na świat, popatrzcie na siebie skoro wokół tyle zasad, taki system to jeśli tak jest to czemu bardziej głębiej nie miało by być? Ja poszukuje prawdy, ciągle to robię jednak wiecie co nigdy nie mam pewności do tego wszystkiego, bo może się okazać, że moje myśli są po części lub w całości prawdą ale może się też okazać, że jest piekło i niebo, a to co teraz piszę o czym my myślimy jest walką ze złem, diabeł sprawia, że nachodzą nas takie myśli itp. Po prostu jest to kłamstwem i diabeł nas tak kusi, może być to prawdą jak wszystko inne i tutaj jest właśnie problem: "Co jest prawdą, a co nie". Każdy może powiedzieć, że to co napisze jest prawdą i w to trzeba wierzyć, kościół mógł wpaść 2 tyś. lat temu, że może mieć umysły ludzkie pod kontrolą, mogli na to wpaść zresztą jeśli to prawda to ładnie im to wychodzi, nadal się nie rozwijamy tak bardzo duchowo i w tą lepszą stronę. Ja mogę powiedzieć, ze to co pisze jest prawda, mogę ale nie powiem, bo nie jestem tego pewien, nie przyszedł do mnie Bóg i nie powiedział, że mam rację, zresztą nawet gdyby przyszedł to miałbym pewność, że to był Bóg, a nie ktoś podający się za niego? Myślę, że aby trafić do prawdy, do źródła jest daleka droga, bo ona jest długa, a na niej stoji cała masa kłamstw, każdy może podać się za Boga, bo kto wie czy gdzieś tam dalej nie jest tak, że można awansować na wyższy poziom czegoś tam i wtedy mamy pewne umiejętności, a jeślibyśmy je mieli to czemu nie iśc na ten nizszy poziom co? Dla ludzi z niższego poziomu bylibyśmy bogami, czyż nie jest tak? Jeśli przytaczać 10 przykazań to jest w nich: "Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną" czyli co ktoś mówi, że ja jestem dla ciebie bogiem, a inny tylko udają i masz mnie słuchać, tak to odbieram i wiecie co chraznię to. Nie wierze jakoś w 100% w Jezusa, chciałbym ale nie, gdyż wiem, że na tym świecie jest pełno różnych przekrętów, ja wierzę tylko w 1 Boga, Boga jedynego i prawdziwego, który był pierwszy tutaj i to on zapoczątkował to i to dla niego masz szacunek, miłuję go i to jemu mógłbym się pokłonić ale to z szacunku dla niego za to co zrobił, bo moim zdaniem to co zaprojektował jest wielką sztuką. Nie pokłonię się szatanowi, Jezusowi, Buddzie czy komukolwiek innemu, bo wszystko to pochodzi od nas ludzi, jest to spisane, itp. i jakoś bardziej wierzę w przektręty niż prawdę w tym, owszem gdzieś tam jest prawda ale pomyślcie czy nie mogliby się zebrać pseudo księża 2 tyś. lat temu na jakimś tam soborze i powiedzieć, że to ma być tak, a to tak powymyślać tak, itp. przecież kapłani Faraona twierdzili, że Bóg się gniewa, kiedy to słońce było zaćmienione, a ludzie to łykali to była smycz na masy czemu teraz tak ma nie być? Po prostu ja wierzę tylko w Boga ale nie boga wojny, złego boga, który karze, bije i jeszcze coś tam, nie wierzę w żadnego boga z żadnej religii, wierzę w Stwórcę miłosiernego, który stworzył świat na podstawach miłości, chciał mieć swoje dzieci i uczyć je powolutku i wszystkiego lecz nasza wolna wola sprawiła, że coś uczyniliśmy i stało się mamy to co mamy. Małe wyjaśnienie biblia jest dla mnie czymś jak bajka ale tez prawda, każdy słyszał o Edenie i jabłku, wiecie moim zdaniem w wielkim procencie jest to prawdą, być może kiedyś Bóg na samym początku stworzył właśnie to wszystko, my mieliśmy wolną wolę i wybraliśmy to co wybraliśmy. Właśnie ktoś może powiedzieć co to za wolna wola kiedy to nie wiedzieliśmy co to zło, itp. już mówię Bóg w moim przekonaniu budował wszystko na podstawach miłości, rozumiecie? W moim przekonaniu było pięknie, czystko, miło...coś pięknego ale dał nam wybór, kochał nas ale dal nam też wybór, zamknął całe zło w jabłku, równie dobrze mogła to być puszka czy jakieś drzwi ale biblia po prostu zrobiła z tego pewnego rodzaju bajkę i wyszło jak wyszło. Jak powiedziałem biblia jest coś jak bajka, bo opowiada o tym wszystkim ale w przekazie coś na wzór bajki aby było ładnie, itp. trzeba nie lada rozumu, by wyjaśnić to w prawdziwy sposób, każde słowo ma bardzo wiele rozwiązań. Wracając do Edenu, mieliśmy wybór, wiem, że ktoś powie co to za wolna wola i wybór ale pomyślcie czyż nie mogło być tak, że Bóg stworzył piękny świat, nas i chciał nauczyć najpierw wszystkiego, zadajcie sobie pytanie czy wrzucilibyście kogoś tak nagle do takiego chaosu? Moim zdaniem chciał nauczyć, pokazać, itp. a dopiero jak byśmy się rozwinęli to wtedy by pokazał co to zło i wtedy z poziomem rozumu dałby nam wybór, tzn. zawsze go mieliśmy ale z rozumem wybralibyśmy chyba inaczej prawda? Wiele razy mówi się, że Bóg jest zły, mściwy i cos tam, dla mnie bzdura, jeśli tak by było to nie byłoby 1 rzeczy, a mianowicie biblia mówi, że wypędził nas z edenu zamknął go, itp. Rozumiem go doskonale tez wkurzyłbym się ale z 2 strony poprzez otwarcie drzwi wybraliśmy, że chcemy też zło, itp. dlatego musiał zamknąć tak piękny świat, musiał nas wyrzucić...ba samy się wyrzuciliśmy, jednak w moim przekonaniu on nas nadal kocha, biblia mówi jeszcze o 1 szczególe, który niby jest czymś normalnym ale jednak. Wygnał nas z Edenu ale na drogę ubrał nas, rozumiecie? Czy ktoś zły dałby nam na drogę odzianie? Martwił się, całe te bajki o złym Bodu nie wiem jak dla Was ale dla mnie nie istnieją, ktoś kto daje nam na drogę wsparcie, opiekę nie jest zły. Teraz filozofia jak wspomniałem biblia jest czymś różnym :) no i właśnie owa szata na drogę, odzianie może być czymś tak naprawdę innym, może to być jakiś pomocnik, jakieś nauki, itp. no i właśnie tutaj może być różnie, bo szata różne rzeczy może oznaczać, może mówić o ubraniu jasne, bo to nam przychodzi na myśl ale zobaczcie, że biblia nie jest czymś co mówi o szatach itp. biblia jak o czymś mówi to ma w tym głęboki sens, szata może być czymś innym niż odzianiem, może to być jakiś opiekun czy coś innego. Osobiście mam nadzieję, a raczej wiarę, ze kiedyś powrócimy do pierwotnego stanu, ja wierzę w Boga, przyjaciela, ojca, tatę, kogoś bliskiego ale też na równi, nie kogoś takiego o czym piszą różne źródła, ze mamy się go bać, itp. Jeśli mielibyśmy wysnuć kolejną teorię to jak wspomniałem wcześniej czemu wg. religii nie ma być nieba i piekła ale czemu np: tym światem nie ma rządzić szatan? Biblia mówi, że został on zrzucony z nieba, kurna gdzieś musiał spaść, myślę, że tutaj, bo my wybraliśmy zło więc on też jest z nami, tyle razy ludzie gadają "Boże czemuś tak chciał, ...Bo Bóg tak chciał..." i wiele innych słów jakie są wypowiadane ale powiem wam, że wnerwiaja mnie ludzie, którzy tak gadają, bo robią z Boga kogoś potwornego, a jeśli jest tak jak mówi biblia i nie ma tych teorii, które ja tu tworzę to w takim razie światem tym rządzi szatan i to on jest winowajcą, a nie Bóg do cholery, Bóg jest nad nim, a nie pod. Napiszcie co o tym teraz myślicie. Wiem dużo napisałem ale ja bardzo dużo piszę więc dla mnie napisanie 4 stron to norma :D Ja pisze co tydzień po mniej więcej 25 tys. znaków, a to ok. 6 stron czy nawet więcej. [quote name='Astralny Nowicjusz' date='14.11.2007 - 15:04' post='21637'] Po woli muszę przyznać że sobie wszystko układam... po swojemu :). W każdym razie raz słyszałem o podróży Monroe kiedy zobaczył że wszyscy klękają itd. i że jego NP odciągnął go bo był za daleko. To może oznaczać że tzw. Real jest snem próbą? sądzę że biblia sama mówi o piekle i niebie jakimś wyborze :). Jezus mówił że w niebie będą mieszkania dla wszystkich. To może sami wiecie... Jezus był wysłannikiem Boga z nadprzyrodzonymi siłami? (sam nie wiem) Teraz wierzę trochę w reinkarnacje, trochę w to, trochę w to. Nie wiem jak się to skończy nasze życie. A może po prostu pójdziemy do piachu i nic? nie będziemy o niczym myśleć itd.? kurcze jak mnie to pytanie gnębi :( Teraz wracając do tego co napisał: „Astralny Nowicjusz” Wiem trudne jest to wszystko i się nie dziwie, bo łatwo nie jest domyśleć się jak to jest. Jak wspomniałem nie podobałby mi się świat w którym miałbym się kłaść, gdy ten ktoś miałby przejeżdżać nie z braku szacunku lecz czegoś innego o czym pisałem. Jak jest więc z tym realem i snem? No właśnie już tak poszedłem daleko, że można się pogubić ale wiecie real w moim przekonaniu jest jakąś próba jak jest ze snem? Można różnie myśleć, może być tak, że jak śpimy to jesteśmy w domu i programujemy się na kolejny dzień, itp. ale nic nie pamiętamy, bo jest jakaś tam blokada też tak może być, wszystko jest możliwe dlatego ja poszukuje prawdy, gdyż to co mi podają w moim przekonaniu nie jest prawdą. Reinkarnacja? Hmm…to właśnie kolejna teoria, bo jeśli jest to w takim razie jest dobrze ale i źle z tego powodu. Dobrze, bo każdy za swe uczynki jest tym na kogo sobie zapracował, itp. źle, bo nie chciałbym wciąż się odradzać, reset i od nowa i tak w kółko bez sensu, choć deja vu można by wytłumaczyć dzięki temu ale można też powiedzieć, że po prostu reinkarnacji jako takiej nie ma tylko jest coś mniej więcej takiego, ze jeśli my chcemy to możemy ponownie tu wrócić by się poprawić, bo dążymy przecież do doskonałości albo tez to jest nam narzucone, że musimy tu wrócić, bo czegoś nie zrobiliśmy itp. można by wytłumaczyć dlaczego mamy deja vu, bo nic się samo nie bierze. Jezus? Wcale bym się nie zdziwił jeśli Bóg chciał mieć syna i był nim Jezus ale Bóg musi, no dobra jeśli chce to wybaczy mi, że nie wierzę w 100% w niego, gdyż jest tyle teorii, religii, itp. że tak naprawdę nie można ufać nikomu w 100%, każda religia to inny dział i inne wymysły, dlatego ja wierzę tylko w Boga i jeśli On mnie rozumie to myślę, że jeśli okaże się, iż się pomyliłem to mi wybaczy, nie oczekuję tego, bo mi się nie należy ale chce aby tylko zrozumiał, że stworzył człowieka jako istotę myślącą więc myślę. |
|
|
|
17.11.2007 - 01:07
Post
#10
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
ładnie piszesz i podoba mi się twoje podejście do sprawy ale nie zgadzam się z nim całkowicie.
Sam kiedyś myślałem podobnym schematem, czyli schematem w którym ciężko porzucić biblijnego Boga, teraz kiedy to zrobiłem paradoksalnie wierze w niego bardziej. Jak już ktoś wcześniej trafnie stwierdził niema dobra i zła, jest tylko interpretacja obserwatora. Pisałeś o końcu świata, zależy jak kto go interpretuje. W każdym razie końca istnienia jaźni nie będzie wydaje mi się, że nie było nawet początku ale tego człowiek nie jest wstanie zrozumieć. Jak już przedtem pisałem nie jesteśmy wstanie zrozumieć nieskończoności, zawsze postawimy sobie jakąś tabliczkę z napisem odtąd dotąd. Kim jest dla mnie Bóg, ostatnio wpadłem na ciekawą ścieżkę myślową, pozbierałem kilka twierdzeń w kupę tj. niema podziałów jest jedność, każdy z nas jest cząsteczką Boga, przestrzeń nie istnieje oraz relacji obenautów z poza tj. reinkarnacja odbywa się jednoocznie w tym samym czasie, zbiorowa świadomość i połączanie się z Bogiem przy powrocie do domu. Doszedłem do wniosku, że ja jako byt, wy i każde stworzenie jesteśmy jedną osobą. Nie chodzi chodzi mi o pamięć i indywidualność ale o samo ja. Rozmawiamy sami ze sobą tu i teraz mamy wydzieloną swoją indywidualność na wymiarze, który nie jest ani czasem ani przestrzenią. Aby to przedstawić przytoczę ten proces od tyłu, mamy film który dzielimy na nieskończoną ilość kawałków, każdy indywidualny odgrywa jakąś scenę, ale wszystkie razem są jednym i tym samym filmem. Jest to proces który zachodzi wstecz dlatego może być to ciężkie to do pojęcia.Niema tutaj tego, że teraz jestem ja i będę udawać, że jestem tym, tym i tym. tu jest odwrotnie jestem, ja, ty i ona ale my razem jesteśmy jedną istotą, która sama ze sobą się bawi i sama siebie kocha. Niektórzy obawiają się, że stracą swoją indywidualność przy połączeniu z dyskiem świadomości zbiorowej, ja uważam, że wtedy zyskamy dostęp do nowych wspomnień i doświadczeń, poznamy te osoby, które były w innych wcielaniach. Dlaczego, bo to przecież my, niefizyczni cały czas nam to mówią. To my jesteśmy w rożnych miejscach jednoczenie, dzielimy siebie na nieskończone ilości osób. Gdy wracamy do źródła nasze polówki jako my, z powrotem do nas wracają, ja jako ja istnieje dalej bogatszy o bagaż doświadczeń, który sam przyniosłem. Wobec czego niema ani czasu, ani przestrzeni istnieje tylko myśl, która sama ze sobą się bawi. Jesteśmy także naszymi opiekunami ale tego nie bedziemy w przyszłości doświadczać, bo robimy to teraz, teraz tego doświadczamy, tylko ten kawałek mnie teraz o tym nie wie. Kiedy się połączymy z naszymi opiekunami sami, będziemy wiedzieć, że to cały czas my sami się sobą opiekowaliśmy. To tylko moja teoria, która skłania mnie do nowych refleksji, nie chce być w tym momencie jakimś megalomanem, że ja = ty = Bóg ale jeżeli to prawda? Co do lokowania pamięci podczas snu, to jest to prawda. Kiedy śpimy nasz umysł robi porządek z tym co zapamiętał podczas swej aktywności, informacje są formowane na zasadzie, którą można odtworzyć w pełni mechanicznie. Kiedyś zrobiono taki eksperyment z układami elektronicznymi imitującymi 100 neuronów (każdy z każdym połączony), miały one zapamiętać jakąś daną informacje. Gdy usuwano jeden bądź kilka tych sztucznych neuronów pozostałe automatycznie analogowo próbowały utrzymać poprzedni stan analogowo zmieniając strukturę informacji tak aby była ona nadal w miarę taka sama, kosztem najmniejszego zużycia energii (najmniejsza ilość zmian). Te neurony łączyły i rozłączały się z innymi w pełni analogowo i co najfajniejsze był to efekt nie zaplanowany przez eksperymentatorów. Gdy ktoś się spytał co te neurony teraz robią, jeden z eksperymentatorów odpowiedział snią ;) Struktura pamięci podczas snu się zmienia jest ona jak gdyby jeszcze raz przepisywana z brudnopisu dnia. Czy my teraz śnimy? A czym dla nas jest pojęcie snu? Zadał bym inne pytanie czy jesteśmy w pełni świadomi tu i teraz, myślę, że nie. Czegoś nam brakuje nasza jaźń nie jest kompletna. Sen jest utratą świadomości z tutaj. Także nie robiłbym podziału, który świat jest bardziej realny, a który mniej lub w którym miszczakmy, a który gościmy. Pomysł z odwracaniem naszej rzeczywistości ze snem jest ciekawy i na pewno nie uważam tego miejsca z rodzaj testu. Myślę, że kieruje nami inny czynnik, myśl poznania, odkrycia, zobaczenia. Ktoś by mógł powiedzieć ale poco Bóg posyła cząsteczkę nas w celu poznania czegoś skoro Bóg wie wszystko i jest wszystkim? Myślę, że w obliczu nieskończoności zabawa w odkrywce i kreatora nigdy się nie skończy. Pomyślcie z każda chwilą powstają nowe wszechświaty i systemy, których nawet nie byli byśmy w stanie zrozumieć i każdy z nich jest inny unikalny na swój sposób. Ile istnień tyle światów, a może i więcej. W nieskończoności jest nieskończenie dużo miejsca ;D No i na tym forum raczej nie musisz pisać swoich postów w formie obronnej, zakładając że nikt ci nie uwierzy albo Cię nie zrozumie, ja dokładnie wiem co próbujesz nam przekazać i wiem, że na tym forum jest dużo osób które też to rozumieją. Cieszy mnie to, że potrafisz dostrzec perfekcje tego co ma się przed oczami ;D |
|
|
|
| feni |
17.11.2007 - 13:50
Post
#11
|
|
Guests |
ładnie piszesz i podoba mi się twoje podejście do sprawy ale nie zgadzam się z nim całkowicie. Sam kiedyś myślałem podobnym schematem, czyli schematem w którym ciężko porzucić biblijnego Boga, teraz kiedy to zrobiłem paradoksalnie wierze w niego bardziej. Jak już ktoś wcześniej trafnie stwierdził niema dobra i zła, jest tylko interpretacja obserwatora. Pisałeś o końcu świata, zależy jak kto go interpretuje. W każdym razie końca istnienia jaźni nie będzie wydaje mi się, że nie było nawet początku ale tego człowiek nie jest wstanie zrozumieć. Jak już przedtem pisałem nie jesteśmy wstanie zrozumieć nieskończoności, zawsze postawimy sobie jakąś tabliczkę z napisem odtąd dotąd. Kim jest dla mnie Bóg, ostatnio wpadłem na ciekawą ścieżkę myślową, pozbierałem kilka twierdzeń w kupę tj. niema podziałów jest jedność, każdy z nas jest cząsteczką Boga, przestrzeń nie istnieje oraz relacji obenautów z poza tj. reinkarnacja odbywa się jednoocznie w tym samym czasie, zbiorowa świadomość i połączanie się z Bogiem przy powrocie do domu. Doszedłem do wniosku, że ja jako byt, wy i każde stworzenie jesteśmy jedną osobą. Nie chodzi chodzi mi o pamięć i indywidualność ale o samo ja. Rozmawiamy sami ze sobą tu i teraz mamy wydzieloną swoją indywidualność na wymiarze, który nie jest ani czasem ani przestrzenią. Aby to przedstawić przytoczę ten proces od tyłu, mamy film który dzielimy na nieskończoną ilość kawałków, każdy indywidualny odgrywa jakąś scenę, ale wszystkie razem są jednym i tym samym filmem. Jest to proces który zachodzi wstecz dlatego może być to ciężkie to do pojęcia.Niema tutaj tego, że teraz jestem ja i będę udawać, że jestem tym, tym i tym. tu jest odwrotnie jestem, ja, ty i ona ale my razem jesteśmy jedną istotą, która sama ze sobą się bawi i sama siebie kocha. Niektórzy obawiają się, że stracą swoją indywidualność przy połączeniu z dyskiem świadomości zbiorowej, ja uważam, że wtedy zyskamy dostęp do nowych wspomnień i doświadczeń, poznamy te osoby, które były w innych wcielaniach. Dlaczego, bo to przecież my, niefizyczni cały czas nam to mówią. To my jesteśmy w rożnych miejscach jednoczenie, dzielimy siebie na nieskończone ilości osób. Gdy wracamy do źródła nasze polówki jako my, z powrotem do nas wracają, ja jako ja istnieje dalej bogatszy o bagaż doświadczeń, który sam przyniosłem. Wobec czego niema ani czasu, ani przestrzeni istnieje tylko myśl, która sama ze sobą się bawi. Jesteśmy także naszymi opiekunami ale tego nie bedziemy w przyszłości doświadczać, bo robimy to teraz, teraz tego doświadczamy, tylko ten kawałek mnie teraz o tym nie wie. Kiedy się połączymy z naszymi opiekunami sami, będziemy wiedzieć, że to cały czas my sami się sobą opiekowaliśmy. To tylko moja teoria, która skłania mnie do nowych refleksji, nie chce być w tym momencie jakimś megalomanem, że ja = ty = Bóg ale jeżeli to prawda? Co do lokowania pamięci podczas snu, to jest to prawda. Kiedy śpimy nasz umysł robi porządek z tym co zapamiętał podczas swej aktywności, informacje są formowane na zasadzie, którą można odtworzyć w pełni mechanicznie. Kiedyś zrobiono taki eksperyment z układami elektronicznymi imitującymi 100 neuronów (każdy z każdym połączony), miały one zapamiętać jakąś daną informacje. Gdy usuwano jeden bądź kilka tych sztucznych neuronów pozostałe automatycznie analogowo próbowały utrzymać poprzedni stan analogowo zmieniając strukturę informacji tak aby była ona nadal w miarę taka sama, kosztem najmniejszego zużycia energii (najmniejsza ilość zmian). Te neurony łączyły i rozłączały się z innymi w pełni analogowo i co najfajniejsze był to efekt nie zaplanowany przez eksperymentatorów. Gdy ktoś się spytał co te neurony teraz robią, jeden z eksperymentatorów odpowiedział snią ;) Struktura pamięci podczas snu się zmienia jest ona jak gdyby jeszcze raz przepisywana z brudnopisu dnia. Czy my teraz śnimy? A czym dla nas jest pojęcie snu? Zadał bym inne pytanie czy jesteśmy w pełni świadomi tu i teraz, myślę, że nie. Czegoś nam brakuje nasza jaźń nie jest kompletna. Sen jest utratą świadomości z tutaj. Także nie robiłbym podziału, który świat jest bardziej realny, a który mniej lub w którym miszczakmy, a który gościmy. Pomysł z odwracaniem naszej rzeczywistości ze snem jest ciekawy i na pewno nie uważam tego miejsca z rodzaj testu. Myślę, że kieruje nami inny czynnik, myśl poznania, odkrycia, zobaczenia. Ktoś by mógł powiedzieć ale poco Bóg posyła cząsteczkę nas w celu poznania czegoś skoro Bóg wie wszystko i jest wszystkim? Myślę, że w obliczu nieskończoności zabawa w odkrywce i kreatora nigdy się nie skończy. Pomyślcie z każda chwilą powstają nowe wszechświaty i systemy, których nawet nie byli byśmy w stanie zrozumieć i każdy z nich jest inny unikalny na swój sposób. Ile istnień tyle światów, a może i więcej. W nieskończoności jest nieskończenie dużo miejsca ;D No i na tym forum raczej nie musisz pisać swoich postów w formie obronnej, zakładając że nikt ci nie uwierzy albo Cię nie zrozumie, ja dokładnie wiem co próbujesz nam przekazać i wiem, że na tym forum jest dużo osób które też to rozumieją. Cieszy mnie to, że potrafisz dostrzec perfekcje tego co ma się przed oczami ;D Może zacznę (jak zwykle) od końca :D Cieszy mnie, że rozumiesz to co piszę i twierdzisz, że osoby na tym forum też to rozumieją, osobiście też tak myślę ale czasami wolę coś dodać od siebie hehe. Myślę, że osoby, które są na tym forum są kimś innym, nie może jakimiś wyjątkowymi ale być może przebudzonymi z chęcią poznania prawdy, itp. po prostu umysł tych osób jest otwarty. Ładnie i mądrze napisałeś i wiesz sam wiele razy miałem takie podejście i nadal mam jak ty, też tak samo myślę tylko widzisz mam jeden problem :). Piszesz, że Bóg to my, każdy z nas jest jakąś częścią jego osoby...hmm...teraz nasuwa mi sie jakoś tak pewna myśl. Wracając do biblijnego Edenu, może kiedyś tam były tylko 2 osoby Adam i Ewa oraz Bóg, gdy oni zerwali i zjedli jabłko może Bóg rozpadł się na miliony kawałków tzn. na miliony osób? Wiem dziwne ale... Wracając do myśli, wiesz przyjmuję taką myśl, tezę tylko trochę jej nie akceptuję dlaczego? Gdyż chciałbym aby był ktoś nad nami, fakt może tak być, że my to jakby Bóg, wszyscy go tworzymy czyli każdy z nas jest jakąś częścią jego i wcale tego nie neguję, bardziej bym powiedział, że to prawda, bo w każdym z nas można znaleźć coś pięknego coś od Boga ale po prostu chciałbym aby ktoś był nad nami i tylko dlatego twoja teza i w sumie moja też jakoś nie jest przeze mnie akceptowana w pełni nie, że się boje ale tak jak piszę chciałbym aby ktoś był nad nami. Wiesz może i ładnie piszę ale to nie ważne, bardziej ważne jest skąd i dlaczego ja to piszę? Zastanawiam się skąd czasami jakby wiem te rzeczy? Zastanawia mnie i to bardzo. Jakoś jest tak wiele razy, że wiem coś...znikąd tak po prostu, dziwne... Być może po prostu pamiętam coś z tego zanim tu przybyłem jak ustalałem sobie życie, itp. albo budzę się wraz z tokiem myślenia. Piszę to co hmm wiem? Piszę to co myślę i cieszy mnie, że są osoby, które mnie rozumieją, które mają podobne albo całkiem inne myśli i możemy się wymieniać nimi to jest bardzo cenne dla mnie, bo w życiu chyba każdy z Was wie jak można z innymi osobami pogadać na te tematy. No właśnie jak zauważyłeś pewnie trochę tu mieszam biblijnego Boga z jakimś abstrakcyjnym myśleniem to tak jakbym chciał wyjść ale coś mnie trzyma choć nigdy nie jesteśmy pewne co jest bliższe prawdy. No właśnie ja nie mam ochoty i nie chcę wierzyć w nic innego tylko w Boga wszelkie inne bóstwa, itp. to dla mnie ludzki wymysł. Dobro i zło w sensie tego co czujemy, bo wiesz rodzimy się jako czysta karta to ci co tu są nas zapisują i uczą tego co dobre, a co nie choć jest jeszcze coś co nam mówi, że to chyba nie jest dobre to tak jakby zabić 2x człowieka i pomyśleć i wtedy nam zaświeci światełko i coś powie. Wiesz koniec świata, każdy może inaczej interpretować, teraz mówi się dużo o 2012, na początku myślałem o totalnym kataklizmie i papa ale im bardziej myślę to inaczej to sobie wyobrażam, w sumie może nas pozabijać ale myślę, że po tym nastąpi coś nowego...bo musi. Może być po prostu tak, że się obudzimy. Na chwile odbiegnę od tematu... Zauważyłem coś dziwnego. Otóż w ostatnich latach dużo się dzieje i wiesz co? Niby może to głupie ale może prawdziwe, chodzi o to, że wydaję mi się, iż więcej myślę, jakby szukam prawdy, itp. to tym bardziej świat się rozwija, wygląda to zupełnie tak, jakbym był w jakimś systemie, itp. i to wszystko zależy ode mnie (od każdego z nas tylko dla każdego z osobna) jak będzie dalej, czyli jeśli będę się bawił i miał wszystko gdzieś świat będzie taki jakim jest, a jeśli zacznę myśleć, itp. to wygląda to trochę tak jakbym wpływał na cały system i inni też zaczynają myśleć, itp. i w nauce ciągle się coś dzieje, odkrywamy coś nowego, itp. jeszcze trochę, a wrócimy do domu i nauczymy się telepatii, itp. trochę to dziwne ale może zrozumiesz o co chodzi. Też mi się tak wydaje, że nie jesteśmy w stanie przynajmniej teraz tu na ziemi, zrozumieć nieskończoności, itp. Jest to chyba za bardzo rozległe, zresztą sam widzisz do czego to prowadzi jak każdy z nas próbuje to zrozumieć, gubimy sie trochę i panuję mały chaos. Jasne, każdy z nas postawi sobie taka tabliczkę tylko im dalej coś poznamy tym nasze granice staną się większe. Hmm...bardzo ciekawe jest to co piszesz, choć ja co do tej reinkarnacji jestem jakoś nie przekonany, to jest tak samo jak z Bogiem, po prostu jeślibym to przyjął to musiałbym też przyjąć myślenie, że tu jestem wiele razy co mnie trochę wkurzy, bo co reset i od nowa. No ale jak już TY i ja wspomniałem jestem podzielony trochę na myślenie z biblią i bez niej i dlatego wychodzi to co wychodzi. Tak tylko kiedy ten powrót? Skoro ciągle byśmy się reinkarnowali, chyba, że ma jakąś granicę w ilościach albo jeśli mówimy o powrocie do Boga, gdy umieramy i potem znów sie reinkarnujemy, a powrót i czas z Bogiem to czas pomiędzy kolejną reinkarnacją. Wiesz rozmyślanie i wysuwanie tez to trochę skomplikowane hehe i sam czasami sie w tym gubię ale może razem wysuniemy coś sensownego. W sumie wcale bym sie nie zdziwił tylko, że najpierw trzeba by ustalić co jest po śmierci, nie zdziwiłbym sie jeśli stoimy przed jakimiś planszami, itp. obojętne to jest i mamy do wyboru co chcemy, tzn. jaśniej mówiąc, nie ma przyszłości, przeszłości, itp. jest wszystko razem stoimy po prostu przed kartami i mamy do wyboru co chcemy, każda karta to coś innego. Coś w tym jest co piszesz, wiem o co ci chodzi ale muszę chyba to z kilka razy przeczytać hehe. Mówisz, że: "... ja, ty i ona ale my razem jesteśmy jedną istotą, która sama ze sobą się bawi i sama siebie kocha." I fakt tu się zgodzę my razem jesteśmy całością, całością jakiegoś systemu czy razem jak już o tym pisałeś tworzymy Boga. Coś w tym wszystkim jest i tu się zgodzę tylko trzeba pomyśleć co i jak, bo fakt jak sie patrzy na ludzi to można odnaleźć w nas wszystkich Boga, w każdym z nas on jest, wygląda to tak jakby Bóg został podzielony na miliardy części, kto wie może przez nasz pierworodny wybór, i te części każdy z nas ma tylko trzeba je w sobie odnaleźć, bo tak naprawdę nikt nie jest zły, każdy sie rodzi przynajmniej moim nie wiem jak twoim zdaniem, dobry tylko system, który tu nam sie narzuca i to co się nam daje robi z ludzi to co robi. Szczerze? Gdyby ja miał stracić na indywidualności kosztem jedności to jestem za. Fakt jednostki czyli my są fajne ale całość to coś lepszego. Ja osobiście chcę sie rozwijać nie tylko tutaj na ziemi fizycznie, mięśnie, rozum czy umiejętności ale duchowo, bo umiejętności mam wprawdzie wiele z nich trzeba wyćwiczyć ale są, teraz chcę się rozwijać ale duchowo, nie wiem jak to tak naprawdę jest, bo lat już wiele minęło i patrząc przez pryzmat lat, ludzi, słów, matactwa, itp. to osobiście nie wierzę 100% to co jest w biblii czy w innych źródłach, jest coś w tym wszystkim owszem ale ma to jakąś inną drogę, tzn. w biblii może być powiedziane, że trzeba zwracać uwagę na liczbę 666 i co ludzie gadają, że to zła liczba, szatana, itp. ale z tego co ja zauważyłem biblia nie jest taka prosta ma ona przekazy ale zaszyfrowane czyli nie można tak prosto na nią patrzeć, że jeśli mówi, iż mamy szukać niebieskiego koloru to mamy to szukać, bo może chodzić o coś zupełnie innego. Chce sie rozwijać duchowo i to robię, nie wiem tak naprawdę co jest po tym życiu i jak to wszystko naprawdę jest, nikt nie wie, można tylko spekulować ale nikt tak naprawdę nie przyszedł i nie powiedział jak to naprawdę jest, zresztą my jesteśmy którymiś z kolei i trzeba by dotrzeć do samego źródła aby dowiedzieć się całej prawdy, bo namiastkę czegoś można widzieć ale powychodzi z tego takie coś, że szkoda gadać. Wiele razy myślę i zadaję sobie pytanie: "Czy ja dobrze robię?", "Czy powinienem, a może źle", wiele razy zadaje sobie te pytania i podobne, bo tak naprawdę w 100% nie wiem czy się nie mylę czy ten mój rozwój nie jest operacją diabła, może tak naprawdę istnieje dobro i zło, a ja przez to co tu piszę, itp. idę w złym kierunku i powinienem sie zatem tylko modlić ale z 2 strony coś nie daje mi spokoju, po prostu mam inne widzenie na świat, nie widzę jak normalni ludzie, nie wiem jak to wyjaśnić ale być może jestem jakimś wirusem w systemie, błędem, tak jak w matrix, który ma za zadanie coś zrobić, nie wiem obudzić ludzi czy coś, nie mówię i nie uważam się za taka osobę ale widzę jednak, że nie jestem normalny w sensie, że nie jestem 1 z wielu, nie podążam w wyścigu szczurów nie poddaję się zasadom, sprzeciwiam im się. Ja widzę, że można żyć inaczej, że w ogóle wiele rzeczy może być inne, jak patrzę na opisy o dzieciach indygo do pasuję do mnie i to bardzo ale nie wiąże się jakoś z tym wiem, e jestem kimś innym, a kim to jeszcze nie wiem, próbuje się tego dowiedzieć. Kto wie hahaha, może jesteśmy w matrix, a ja to neo...żart, nie wierzę w to. Wiem jedno odczuwam coś na sobie, spojrzenia ludzi, coś takiego, widzę, że na pewne moje rzeczy to co robię jest mi coś narzucone, wygląda to zupełnie tak jakby ktoś mnie obserwował albo inaczej jakby jacyś ludzie na mnie liczyli i nie mogę ich zawieść, kiedy ja sie staram, itp. to widzę, że ludzie też są jacyś inni ale wiele razy widzę, że są osoby, które jakby miały za zadanie mi przeszkodzić, nie rozumiem ich agresji w stosunku do mnie. Wiem dziwnie to brzmi, zupełnie jakbym miał urojenia, itp. ale to nie prawda jestem w 100% zdrów. Po prostu aby zrozumieć pewne rzeczy, które tu piszę trzeba być chyba mną. Ja od dziecka dosłownie od dziecka widzę, że jestem kimś innym i próbuje się dowiedzieć kim do jasnej cholery. Dlaczego wiem o wielu rzeczach, których ludzie nie wiedzą, dlaczego przewiduję, odczuwam, itp. dlaczego jeśli ktoś próbuje mi wmówić fałsz, złamać mnie, itp. to czuję to zupełnie jakbym czytał w czyich myślach, dlaczego czuję, od pewnych osób czasami jakąś agresję, zawiść, zazdrość i nie wiem czym ona jest spowodowana ale jest ona i jej nie rozumiem dlaczego...szukam odpowiedzi, może je znajdę. No właśnie widzisz wiem, że pewne rzeczy, które piszę są prawda i najciekawsze jest to, że nigdzie o tym nie czytałem, itp. po prostu piszę to jakbym to wiedział i to mnie dziwi. Też tak myślę nie mamy 100% świadomości, raczej jakąś namiastkę jej, reszta jest zablokowana, bo gdybyśmy mieli w 100% to inaczej wyglądało przynajmniej moim zdaniem to wszystko. Dlatego śmiem myśleć, że jesteśmy tu w jakiejś fazie testowej nr 1 i dopiero dalej pójdziemy jak tu wybierzemy...no właśnie co? Hmm...nieskończoność? To by trochę burzyło pewna teorię o jakiej pisałem, a mianowicie systemu dwójkowego, bo jak wspomniałem wszystko ma swoje lustrzane odbicie i pewnie to był start, może być system trójkowy ale to już bardziej zaawansowany, ten pierwszy to dwójkowy, dlaczego burzy? Bo jeśli jest nieskończoność to nie ma końca czyli nie ma tutaj na to systemu dwójkowego chyba, że przyjmiemy wersję, iż może być system jedynkowy, bo dlaczego nie wtedy mogą istnieć rzeczy, które mają jedność, czyli są stworzone i już nie zgasną nigdy. Można w ten sposób powiedzieć, że miłość nigdy nie zgaśnie albo życie czy odradzanie się albo właśnie została stworzona kropka i od niej poszły kolejne i tego już nie zatrzymamy. Czy potrafię perfekcyjni patrzeć? Hmm...po prostu jestem kim jestem, patrzę jak patrzę i tyle, dla jednej osoby może sie to spodobać, a dla drugiej nie wszystko zależy jak komu...ja sie podpasuję ale nie mam zamiaru tego robić, jestem sobą i tyle w tym temacie :) Nasłuwa mi się tylko jeszcze jedno :) Ja nie mam ochoty podlegać nikomu, żadnych panów, itp. tylko Bóg. Gdyby się okazało, że istnieje tylko dobro i zło to mogę powiedzieć, że tylko Bóg, który? Ten od, którego pochodzi miłość ale ta prawdziwa, prawdziwa miłość i piękny ale prawdziwy świat. Jestem sobą i jest z tym mi bardzo dobrze... |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |