BożenaMaria's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

7 Stron V   1 2 3 > » 
entry 27.03.2016 - 22:05
Jestem w podziemiach. Uciekam przed kimś. Jest nas 4 osoby, ja, Małgosia- moja przyjaciółka, dziecko i ktoś. Pomieszczenie zawalone gratami, stare, rozwalone meble, jakieś dziadostwo. Wchodzi kobieta, nieduża blondynka. Muszę uciekać. Nie może mnie złapać. Dziecko pochyliło się za rupieciami.
Przeciskam się przez szparę, równoległą do podłogi. Małgosia zostaje. Zostawiła, jak mówi dokumenty. Wciągam ją. Pyta co wzięłam z bagażu. Mówię, że jedzenie. Mam świeżo upieczone placki, połamane w kawałki. Takie robiło się kiedyś przy pieczeniu chleba na wsi. Ciasto jak na chleb na szybko opiekało się na blasze pieca. Były pyszne. Skąd mi przyszły te placki. Moja nieżyjąca teściowa robiła takie pyszności.
Reasumując, zeszłam w podziemie, uciekam, droga nieznana, bałagan, ciągnę przyjaciółkę,pyszne opiekanki mam na drogę.
Dalej- zeszłam w podświadomość, boję się, uciekam. Ta blondynka co mnie goni, to chyba ja, jestem do niej podobna. Ciągnę przyjaciółkę, ona nie chce, ja ciągnę, a przecież wiem, że nic na siłę, to jej droga.
Moja droga ciemna, kierunek nieznany, ale biegnę, goniona przez samą siebie. Na drogę mam pyszne pożywienie.
Będę sobie sama interpretować, może kto pomoże.

entry 23.03.2016 - 19:03
Jestem w fortyfikacjach. Wewnątrz. Zielona trawa.
Mam zejść w podziemia. Wejście zamknięte masywnymi, drewnianymi drzwiami z żelaznymi okuciami, klamką. Jestem z kimś, ten ktoś idzie po łom, aby te drzwi wyważyć. stoję przed tymi drzwiami, Łapię za klamkę i naciskam. Otwierają się, ale za tymi drzwiami są następne. Otwieram, znowu następne. Razem jest 6 drzwi. Ostatnie lekko uchylam i zaglądam.
Widzę za nimi psa, średniej wielkości, brązowego. Wygląda na spokojnego. Ale może ugryzie. Zamykam drzwi i wycofuję się. Widzę dużo, chodzących ludzi. Mam swojego psa. Wyrwał mi się. Idę za nim z myślą, że wrócę do podziemi i wykorzystam mojego psa w kontakcie z tamtym. W realu mam psa prawie czarnego, ten we śnie jest podobny do tego z podziemia. Jakoś skojarzył mi się z cerberem, ale cerber był groźnym psem, pilnującym podziemnego świata zmarłych. A ten,łagodna psina, czemu się przed nim cofnęłam?
























entry 08.03.2016 - 18:17
Jestem w grupie osób nieznanych mi. Ktoś został zamordowany, widzę na ziemi przykryte szarym kocem zwłoki. Nie wiadomo kto to zrobił. przyglądam się tym ludziom, ale nie umiem ustalić, kto by to mógł zrobić.
Kilka osób schodzi do piwnicy, szukać mordercy. Ja się boję. Po krótkiej przerwie jednak idę. Ciemno, wszyscy przeszli dalej. Schodzę po schodach, widzę ciemne pomieszczenia połączone otworami bez drzwi. Zaglądam, i wycofuję się.
Śpimy, musimy uważać. Śpię z drugą osobą, ona schowana pod kołdrą, nie widzę jej. Łóżko podwójne, zamknięte ze wszystkich stron firankami, parę prętów. Sufit też zamknięty.
Budzę się, usłyszałam, poczułam ruch na kołdrze. Ciemno, macam rękami po kołdrze i wymacałam ludzką rękę, obciętą. W panice odrzuciłam ją, odbiła się od ścianki w nogach. Leżę cicho, wystraszona. Nic się nie dzieje, wymyśliłam, że na dzisiaj ten morderca nie uderzy. Nie będę przecież spać z ludzką ręką. Wzięłam ją i wyrzuciłam za łóżko. Zasnęłam.
W dzień postanowiono, że schodzimy do podziemi. Ja boję się, ale nie zostanę sama, wolę być z ludźmi.
Schodzimy, dość ciemno. Zejście głębokie, wielkie piwnice tworzące labirynt. Widzę parę osób ubierających ciemne kostiumy, jakby nurków. Służą do chodzenia po tym labiryncie.
Scena przed zejściem- rozstawione stoły, białe obrusy, dużo jedzenia. Mamy się najeść. Widzę talerze z gorącą kaszanką i inne mięsa. Przychodzą 4 osoby, które wyszły z podziemi. Przemarznięte, na dole jest bardzo zimno. 1 kobieta jest prawie niebieska. Patrzą na stoły. Pozwalam im zjeść, ale z niechęcią. Ma starczyć dla nas.
Przed zejściem mamy się wyspać. Znowu jestem za wszystkimi. Jestem na zboczu góry, trawa, kamyki, głazy. Ludzie śpią w śpiworach. Zostaje mi wskazane moje miejsce. Mój śpiwór, taki mam w realu. Poniżej mnie śpi młody chłopiec, 12 lat? Wysunął się ze śpiwora, sika przez ubranie, widzę małą fontannę, obsikany do stóp. Śpi dalej. Nie wiem, czy go budzić. Postanawiam go nie budzić.

entry 05.03.2016 - 23:37
Agresja. Biję dziecko(jakby jak ja), tłukę je po twarzy, w prawy policzek. Ma coś zrobić, czego nie chce. Postanawiam je tłuc, aż złamię mu kręgosłup moralny. Tak mi się pojawia- złamię kręgosłup moralny. Dziecko zasypia. Odchodzę.

Do ojca przyjeżdża krewny spod Olsztyna. Łysy, nieduży facecik. Piją alkohol. Ojciec wypił kilka kieliszków i dalej nie chce. Ten drugi upił się, miesza alkohole, pije też piwo. Ojciec wepchnął się pod kaloryfer, w pozycji, która w realu nie jest możliwa. Pojawia się mąż, nie pozwala dalej temu krewnemu pić, ponieważ, gdy jest pijany rzyga. Wszystko będzie obrzygane. Takie słowa mi przychodzą. Pojawiam się ja, znalazłam butelki z piwem. Wylewam je. Krewny ma teczkę, w niej butelki na leżąco. Mąż każe mu iść gdzie indziej pić.

entry 04.03.2016 - 22:10
Chcę przesadzić rododendrona. Jest w doniczce, nieco podsuszony. Pojawia się mój ojciec, chce mi pomóc. Przesyłam wiadomość, że nie, sama to zrobię. Szukam dla niego miejsca. Brakuje ziemi, idę po nią. Pod nogami widzę 2 pary oczu szklanych. Wyciągam z błota 2 zabawki z oczami, mocno podmarniałe. Upiorę je i zobaczę co da się zrobić.
Z rąk zabiera mi je ojciec, on je wysuszy. Nie zgadzam się, chcę zrobić po swojemu. Ale ojciec wiesza je na jakiś daszkach, poza zasięgiem moich rąk, wysuszyć. Jestem zła, nawet do nich nie dostanę się, muszę prosić o ściągnięcie. Chcę to zrobić po swojemu. Głośno mówię: ku..a. W myślach widzę to dużymi literami. Ojciec odchodzi, mówiąc pod nosem obelgi, przecież chce dobrze, a nikt, tego nie docenia.
Jest mi przykro, smutno? Nie umiem nazwać. Czy ja dorosła baba nie mogę samodzielnie zrobić, jak chcę. Na siłę mam pomoc. Kurde, nie. chcę sama. Po swojemu. Nawet z błędami, ale po swojemu.

7 Stron V   1 2 3 > »   
Mój obraz