Peggy Black's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >
entry 04.05.2015 - 20:17
nie wiem co jest ze mna nie tak, ale koncza mi sie szklanki w domu. Wciaz pekaja te cholerne szklanki, ostatnio chcialam kupic sok w szklanej butelce i tez mi w rece pekl :-/ meczace to...

entry 03.05.2015 - 16:14
dziś w nocy bawilam sie paralizem sennym. Jestem zszokowana, ze przychodzi mi to z taka latwoscia. Klade sie, relaksuje, skupiam na oddechu i nie trwa to dlugo i trace czucie. Czemu wczesniej mi to nie wychodzilo? Wciaz pozostaje problem klatki piersiowej, nie potrafie jej uspic. Bede trenowac, nie poddam sie, technika malych krokow mi sie podoba. Wiem juz jak sie zrelaksowac, jak dosc do 90% uspionego ciala, uda mi sie!

entry 03.05.2015 - 16:11
ALE.....

no wlaśnie, przedwczoraj (jako ze mialam wolne po raz pierwszy od dluzszego czasu), ległam w niewygodnej pozycji. Zrobilam to "na probe" ciekawe co sie stanie, pewnie zasne jak zawsze. Tym razem bylo inaczej, skupilam sie na oddechu, w glowie mi wciaz chodzi piosenka z reklamy ktora mnie meczy wrecz dramatycznie. I z ta piosenka w glowie (nucilam ja ciagle w kolko) gapilam sie w czarna przestrzen. Nie spodziewalam sie niczego, niczego nie oczekiwalam i nagle poczulam sie "dziwnie". Nie da sie tego opisac, po prostu dziwnie, w glowie urwala sie piosenka i pojawila sie mysl "ooooo cos sie dzieje". Staralam sie zbyt nie ekscytowac, bo z doswiadczenia wiem, ze to wszystko psuje, ponownie zmusilam sie do spiewania piosenki. I wybralam sie w "podroz" po swoim ciele, skupialam swiadomosc na stopach, nogach, dloniach - chcialam czyms zajac umysl by nie zasnac. I znow poczylam sie dziwnie a za chwile "inaczej niz zawsze" otoczenie jak by ucichlo, prad przechodzil przez cialo, poczulam czarna przestrzen przed oczami na ktorej po chwili pojawily sie jasne blyski. Z kazda chwila tracilam czucie swojego ciala, poddalam sie zapadaniu w lozko. Po fazie zapadania przyszla faza unoszenia. Czulam sie lekka jak piorko, i falowalam - bylo to bardzo przyjemne chcialam sie zatopic w tym uczuciu. No tak, ale coz z tego, ze bylo przyjemnie jak ja nie wiem co dalej?! Instynktownie znow wybralam sie w podroz po ciele, byly miejsca w ktore nie moglam zajrzec, czulam, ze galki oczne mi wariuja, ze otwieraja mi sie usta. Nie mniej jednak wiekszosci ciala nie czulam. Zbyt skupilam sie na doznaniach i "klatki piersiowej" nie moglam uspic. Caly czas czulam, ze sie rusza, obojetnie na czym bym nie skupila mysli to klatka pracowala. Chyba instynktownie boje sie stracic to poczucie oddechu. Cale cialo procz klatki piersiowej spalo - genialne uczucie. Umysl rzeski i skupiony, pustka w glowie czuje, ze jestem bliska by "wyjsc"...

entry 03.05.2015 - 15:56
ciezko jest byc systematycznym - serio :)

Chyba chcialam wszystko zbyt szybko juz, teraz, zaraz a zapomnialam o tym, ze na wszystko potrzeba czasu. W efekcie zniechecilam sie i do wychodzenia z ciala i do LD. Poznalam czlowieka ktory mi lopatologicznie wszystko wytlumaczyl i uswiadomil, ze jestem w zbyt goracej wodzie kąpana. Wiec po miesiacu wrocilam do punktu zero - czyli skupilam sie na snach. Sumiennie prowadzilam dziennik snow, rzeczywiscie na poczatku zdarzalo mi sie budzic po kazdym snie i szybko chwytac za dlugopis. Z biegiem czasu przesypialam cala noc i w momencie chwytania za dlugopis sny do mnie wracaly. Stalo sie to moim nawykiem i nie narzekam. Moze dziwnie to wyglada kiedy u kogos spie i pierwsza rzecza ktora robie to polozyc kolo lozka zeszyt :) Uwazam to za swoj wielki sukces - w koncu mam ten nawyk.

LD przychodzily spontanicznie, byly raczej chaotyczne i uwazam, ze nie byly swiadomymi snami tak w 100%. Do "wychodzenia" sie zniechecilam a wiec skupilam sie na snach. Przez ostatni miesiac mialam duzo pracy i procz zapisywania snow nie robilam nic.... ALE

entry 03.05.2015 - 15:48
LD czyli zabawa w zabijanie ludzi

Troche sie martwie o swoje zdrowie psychiczne :) kiedy spontanicznie znalazlam sie w swiadomym snie i tak troche nie mialam na niego ochoty (nastepnego dnia mialam miec ciezki dzien), postanowilam zabawic sie w boga. Usmiercanie ludzi na rozne sposoby - ruchome piaski, uderzenie piorunem, zderzenie z ciezarowka. Nie odczuwalam satysfakcji ze ich zabijalam, lecz z tego, ze moglam kreowac ten swiat. Ciekawostka jest fakt, ze ci ludzie kiedy umierali powoli nie wykazywali cierpienia (w koncu to ja panowalam nad tym jak maja sie zachowywac) wiec moze bylam humanitarnym zabojca?

2 Stron V   1 2 >  
Mój obraz