sanna


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 30.11.2014 - 23:31
Całe przeżycie zaczęło się, kiedy śniło mi się, że jestem w swoim pokoju, pół siedzę, pół leżę na starej kanapie, którą kiedyś miałam, ale której od dawna już nie mam. Jest noc. Nagle, słyszę dźwięki, jakie wydają helikoptery podczas lotu. Myślę sobie, że rozpoczyna się wojna. Nie wiem dlaczego, ale myślę też o tym, że znam języki obce. Trochę rozmawiam z samą sobą i pytam sama siebie, co mi to da. Myślę o tym, co potrafię powiedzieć w innych językach. Nie wiem czemu, ale do głowy wpada mi: "Ich liebe..." (na początku pomyślane jako "Ich lieben"). Zaczęłam pytać samą siebie, na co mi to wszystko teraz. Na co się zda moje "Ich liebe..." :) Pragnę stamtąd uciec. Strasznie się boję. I nagle, mam uczucie opuszczania ciała. Wyszłam z siebie i wyleciałam za okno. Już nie było nocy. Nie widziałam też żadnych helikopterów. Był dzień, było jasno. Mój lot, na początku wymykał mi się spod kontroli. Leciałam i ciężko mi było się zatrzymać albo zmienić kierunek lotu. W końcu, kiedy zaczęłam spadać i wydawało się, że zaraz uderzę o ziemię, wykonałam gest ręką, kierując ją otwartą dłonią w stronę ziemi. Zrobiłam to gwałtownie. I w ten sposób zatrzymałam się na moment, mogąc zmienić kierunek lotu na pożądany. Nagle, zauważyłam, że z mojej klatki schodowej wybiega jakiś mężczyzna. Nie wiem dlaczego, ale jestem przekonana, że był w moim mieszkaniu. Jestem teraz na dachu sąsiedniego bloku. Stamtąd go właśnie widzę. Mam go za kogoś, kto w jakimś celu włamał się do mojego mieszkania. Kiedy przebiega on obok tego sąsiedniego bloku, próbuję zrzucić na niego małe ostrze, przypominające kształtem drobną siekierkę czy podobną do siekiery broń. Przez moment przez myśl przechodzą mi struny od gitary - nie wiem skąd ta myśl. Nie udaje mi się trafić w mężczyznę. Widzę w myśli jak ostrze trafia w strunę. Potem ten mężczyzna zaczyna za mną podążać. Zmienił on swój wygląd. Kiedy go zauważyłam, miał siwe (niemal białe) długie włosy i siwą (niemal białą) brodę. Teraz jest częściowo łysy, ma wąsy i nosi okulary. Uciekam. Lecę między blokami. Myślę o tym, dlaczego podczas OOBE / LD nie można stać się niewidzialnym kiedy się chce, i o tym, że powinno się dać tak zrobić - stać się niewidzialnym. Chciałabym teraz tego dokonać, jednak nie mam czasu się na tym skupiać. Ten mężczyzna mnie goni. Mijam balkony, gdzie lecę przy poręczach i nagle, znajdujemy się razem z tym mężczyzną w jakimś pomieszczeniu. Wiem, że to jest pod jakimś względem jego pomieszczenie - czy to jego firma, czy po prostu miejsce, w którym pracuje... Zaczynamy się szarpać. W tym pomieszczeniu są jacyś pracownicy. Kiedy zyskuję przewagę w bójce i stojąc za mężczyzną, zatykam mu usta, mężczyzna próbuje w jakiś zdalny sposób zawołać tych pracowników. W tym momencie, przeżycie się kończy. Budzę się.

entry 01.11.2014 - 18:47
Wczoraj śnił mi się przyjaciel, z którym byliśmy w jakimś lesie, przy placu zabaw i na ławce. To nie była osoba z rzeczywistości. Ten przyjaciel wyglądał jak połączenie Yohio z Billem Kaulitzem i również zajmował się śpiewaniem. Rozmawialiśmy o czymś, ale nie pamiętam o czym i spędzaliśmy ze sobą dużo czasu.

Dzisiaj śnił mi się pies, z którym byłam na spacerze w lesie, ale było to blisko jakiejś drogi, po której jeździły samochody. Pies zaczął bardzo szybko biegać. W rzeczywistości psy rzadko tak pędzą. Biegał, kierując się na wszystkie strony. Bałam się, że wpadnie pod samochód, dlatego wołałam go i prosiłam, żeby złapał mnie za rękę. Wtedy pies zmienił się w małego człowieka, w dziecko i podał mi swoją rękę. Razem ze mną było jeszcze jakieś inne dziecko - zdaje się, że to była dziewczynka i nazwałam ją swoją siostrą, jeśli dobrze pamiętam. Ona też złapała mnie za rękę i dalej szliśmy tak we trójkę, trzymając siebie nawzajem za ręce.

entry 01.10.2014 - 06:11
Jestem w lesie z innymi ludźmi. Jest nas parę osób - może z siedem. Jedna dziewczyna (ma blond włosy, takie akurat do ramion) chce nas na trochę opuścić. Nie dopytujemy się po co. Ja domyślam się, że chce się spotkać z takim facetem, którego poznała w drodze tutaj. Pamiętam, że wcześniej jechałyśmy autobusem, ale nie pamiętam dokładnie tej sceny. Poszła więc, ale coś długo nie wracała. My już zdążyliśmy pójść gdzieś indziej, ale wróciliśmy się do tego lasu. Postanowiliśmy jej poszukać. Zanim weszliśmy wgłąb lasu, powiedziałam: "Stop na chwilę! Tylko niech nikt więcej się nie zgubi!", obawiając się, że to będzie tak, że będziemy się gubić po kolei (nie wiem dlaczego miałam takie przekonanie). Aby się za nią rozejrzeć, chcę wejść na drzewo. Kiedy próbuję to zrobić, jeden facet (to jest członek pewnego znanego zespołu) mówi, że już próbował tak i nigdzie jej nie widać. Nagle dzieje się coś takiego, że ziemia się osuwa i powstaje przepaść. Cztery osoby (wszyscy członkowie tego zespołu) spadają w tą przepaść, a ich ciała zatrzymują się na tej pochyłości, tak że nie spadają całkowicie w dół. Wtem okazuje się, że oni tylko udają - że to jest w ogóle jakiś plan filmowy albo plan teledysku czy coś w tym stylu. Ktoś z boku mówi do tych facetów, że fajnie wyszło i podsumowuje, że przyda się trochę takiej dramaturgii; że nastolatki będą płakać, kiedy to zobaczą; i ogólnie jest zachwycony tą sceną. Później słychać jakieś huki. Rozglądam się i widzę niedaleko nas parę budynków i unoszącą się nad nimi czarną chmurę, która powstaje od zrzucania czegoś na ziemię albo od wysadzenia czegoś w powietrze. Przez te budynki, nie widać co tam jest. Ktoś mówi: "Bombardują cmentarz". Rozglądam się dalej i widzę, jak coś na nas "idzie". Nie pamiętam dokładnie co to było, ale przesuwało się w naszym kierunku. Naokoło nie widać już drzew. Widać tylko coś na kształt wielkich śrób - takie koła zębate, osadzone równolegle do ziemi, na wąskich walcach. Ktoś "rzuca" pomysł, że jeśli uda nam się przekręcić te koła, to uda nam się powstrzymać to zbliżające się niebezpieczeństwo - i dodaje, że wszyscy muszą przy tym współpracować, dziewczyny też. Razem próbujemy więc łapać za zęby tych kół i przekręcić te koła, ale ciężko to idzie. Ktoś zadaje jakieś pytanie - rodem z uczelni - "... to jaki będzie próg wytrzymałości?", a ja na to: "Dałbyś spokój...". Nagle wychodzi na jaw, że całe to zamieszanie to wina jednego faceta, który jest tam obecny (jest solidnie zbudowany, ma bardzo krótko obcięte włosy i ma niewielki zarost na twarzy, ubrany w białą koszulkę - prawdopodobnie jest to ten sam facet, z którym spotkała się tamta blondynka) i okazuje się też, że jesteśmy w jakimś programie typu reality show. Jeden facet podchodzi do tego w białym, a on nie wie (albo udaje, że nie wie), o co tamtemu chodzi. Ten, co podszedł, mówi do niego: "Zgłosiłeś się do programu! No to teraz z niego nie wyjdziesz!" i zaczyna się przepychanka między nimi. Potem rozmawiam z innym facetem (wygląd podobny do tego w białej koszulce, tylko jest w połowie łysy i ma na sobie czarną koszulkę, znam go), a raczej mówię do niego coś - mam jakieś pretensje. Nagle ktoś podchodzi do nas (nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że to właśnie ten facet w białej koszulce) i mówi do tego faceta, z którym rozmawiam: "Nie będziesz jej bił!". Ja popycham tego w czarnej koszulce. Ze względu na jego masywność, nie robi mu to żadnej krzywdy. On uderza mnie w twarz i upadam na ziemię. Leżę tak na boku przez dłuższą chwilę. Słyszę, jak ten w czarnej koszulce coś tam tłumaczy temu drugiemu - że to moja wina; że widział, jak zaczęłam, a ten w białej na to: "Nie interesuje mnie to. Ty nie będziesz jej bił." i zaczyna grozić tamtemu. Pomyślałam wtedy, że mimo że z niego (z tego w białym) zdrajca, to jednak potrafi być w porządku.