|
|
Wracam (pewnie znów na krótki czas) aby przekształcić nieco tego bloga: zacznę dodawać tutaj wiersze mojego autorstwa coby to się trochę wyszumieć :) Z LD i OOBE już prawie nic nowego nie robię, nie to żeby mi się znudziło ale po prostu nie mam o czym pisać. Tematyka będzie zawsze w jakiś sposób (choćby minimalny) związana z tematyką forum. Tak więc na dobry początek: Ścieżkę życia sobie trudną obrałem, Przeszkodami wieloma usiałem, Chwil radości szczyptę dosypałem, I nadzieję wielką miałem, Że uda mi się zdobyć to o czym wcześniej Zapomniałem - Miłość. Lecz nawet ona poddaje mnie próbie, Stawiając co chwila ultimatum: “będziesz cierpiał marny robaku, Bo zaprowadzę wybrankę twą ku zgubie!” Więc cierpiałem szczędząc innym krzywd Milcząc, słyszałem wewnętrzny krzyk. Lata minęły bym mógł zrozumieć Że memu fatum wcale nie muszę ulec! Agonia ta trwała zbyt długo, Nie musze być już mej miłości sługą! Wciąż jednak decyzji nie podjąłem I pytam sam siebie ze znojem; “Sprzeciwić się memu przeznaczeniu? Czy też cierpienia wciąż znosić samemu?” Wiersze moje nie są o mnie ani o nikim kogo znam więc żadnych domysłów nie chce słyszeć ;)
Znane nam wszystkim Deja Vu jest nieodłącznym elementem naszego życia. Z moich obserwacji wynika że można je podzielić na trzy kategorie: 1. Obserwatorskie - gdzie odczuwamy że "już to kiedyś było i powinienem zrobić cośtam" ale tylko obserwujemy i nic nie robimy. 2. Ingerencyjne - gdzie robimy coś na przekór, wiemy co zaraz będzie ale celowo zmieniamy swoje zachowanie, aby tak się nie stało 3. Deja Vu "lalkarz" - kiedy wiemy co będzie, robimy to co ma być zrobione itd. Po co to pisze? Z mojego światopoglądu/religii wynika że przed inkarnacją wybieramy "drogę życia" (więcej w poprzednich notkach) której jednak nie musimy przestrzegać w 100%, możemy nawet w ogóle z niej zboczyć itd. Dlatego Deja Vu jest czymś na kształt drogowskazu, na chwilę musimy się łączyć z naszym "wszechobecnym sobą"* i widzimy drogę jaką obraliśmy. W tej chwili wszystko zależy od nas, możemy ją dowolnie zmienić albo też nic nie robić i przejść po niej tak jak chcieliśmy. Rodzi się w tym momencie pytanie: "czy będę miał/a Deja Vu jeżeli podejmę znaczną zmianę w swoim życiu, przez co dalsza "droga życia" nie będzie miała prawa istnieć?". To głównie przez to pytanie wstrzymywałem się z napisaniem tej notki. W końcu jednak znalazłem kilka potencjalnych odpowiedzi. Najwidoczniej musi istnieć jedna bądź więcej "zapasowych dróg" na które możemy wkroczyć. Inna odpowiedzią (moją ulubioną) może być to że jednak nie mamy aż takiego wpływu na nasze życie żeby zmienić w 100% naszą drogę życia. Nawet jeżeli z niej diametralnie zboczymy to poprzez inne nasze decyzje prędzej czy później wrócimy na nią lub w jej pobliże. Istnieje jeszcze kilka prawdopodobnie poprawnych odpowiedzi jednak w mniejszym bądź większym stopniu nawiązują do tych dwóch powyżej. No, tyle dzisiaj chciałem przekazać :) Cheers!
Boże Narodzenie to okres naprawdę magiczny, przepełniony specyficzną atmosferą. Mam nadzieję ze ta atmosfera pomoże wam spełnić wasze marzenia związane z OOBE, LD i pokrewnymi. Sprawi iż choćby przez ten krótki okres w roku będziecie jak burza szli naprzód z postępami. Oczywiście to nie wszystko, koło tych specyficznych życzeń miejsce znajdą te klasyczne czyli: zdrowia, szczęścia, pieniędzy, sukcesów w każdym aspekcie życia i ogólnej pomyślności :) Wesołych Świąt Wam i Waszym rodziną życzy ciesla :D
Na początek krótka informacja abyście mogli mnie zrozumieć. Chodzi tu głównie o moje wierzenia. W mojej opinii zwolennika reinkarnacji (rożne czasy, różne światy itp kombinacje) istnieje coś jak linia życia, odgórnie wybrana przez nas droga jaką będziemy podążać w danej inkarnacji. Ma to na celu zbieranie odczuć, informacji, przeżyć itd (o tym kiedy indziej). Owa linia życia nie jest jednak przez nas przestrzegana w 100% (chociaż czasem pewnie zdarzają się wyjątki), mamy wpływ np czy przez nasze decyzje zrujnujemy swoje życie i popełnimy samobójstwo skracając swój żywot lub będziemy żyć dbając o siebie i wydłużymy swoją linie życia. Często dokonujemy też mniej znacznych wyborów. Jednak można być pewnym że jeżeli chodzi o decyzje miłosne to jest to coś ważnego. So far so good, połowa wstępu za nami ;) Kolejna sprawa to kontakt duchowy ze wszystkimi bytami niefizycznymi które nam pomagają trwale (anioł stróż, anioł przemiany) lub w danej chwili (np. ktoś bliski wspierający nas w sytuacji krytycznej). Owy kontakt może odbywać się różnie, jak pewnie się domyślacie wymienię teraz sny, OOBE, medytacje itd. W końcu mogę przejść do sedna. Ostatniej nocy otrzymałem coś jakby ostrzeżenie, chociaż wygląda to bardziej jak dobra rada w formie snu od któregoś z moich opiekunów. Skąd wiem że to nie był zwykły sen/LD? Po pierwsze takie rzeczy się CZUJE! Po drugie jak często macie LD które w pewnym momencie się całkowicie zmienia bez waszej ingerencji, pomimo waszych prób staje się odporne na wasze "komendy" a wy stajecie się samymi oczami obserwując pewną sytuację? Dobra, drugi argument może i słaby ale pierwszy powinien wam wystarczyć (poza tym ja nie muszę niczego udowadniać ;)). Przekaz był w formie umownej, przenośni którą będzie mi łatwo zrozumieć. I tak się stało, ledwie w kilka minut po przebudzeniu zrozumiałem o co chodzi i w tym momencie poczułem "ciepło" i ulgę na sercu. Niejednokrotnie czułem to wcześniej podczas rozmów z moimi opiekunami, tego uczucia nie da się pomylić z niczym innym. To był znak że dobrze zrozumiałem ich intencje. Tak więc chodzi o moją miłość do pewnej osoby. Zrozumiałem że nic z tego nie będzie, że to nie jest "ta jedyna" lecz także zrozumiałem że mogę przeżyć wiele miłych chwil z tą osobą. Oczywiście dosyć szybko się one skończą a wtedy będzie nieunikniona rozpacz (serce nie sługa...). Każda droga ma swoje plusy i minusy i tylko ode mnie zależy która wybiorę. Musze przyznać że jest to trudny wybór ale czuję iż jestem wspierany przez moich niefizycznych braci. Pamiętam również że zawsze mogę wybrać drogę pomiędzy, rozegrać tą sytuacje tak żeby zachować względną neutralność decyzji. Tu jednak pojawia się chwila na zastanowienia czego tak naprawdę chce? Uczucie do tej osoby rozwinęło się niezależnie od mojej osoby, ba! początkowo nawet go nie chciałem. Mogę je zdusić i postąpić zgodnie z tym co mówi mi w tej chwili rozsądek na podstawie obecnych informacji. Z drugiej strony żecie na ziemi jest przepełnione bólem i chyba warto przeżyć kilka miłych chwil dla kilku chwil bólu. Świat jest zbudowany na zasadzie równowagi więc prędzej czy później będę cierpiał, tu mam chociaż szanse na świadome cierpienie. Co do kurwy nędzy mnie podkusiło żeby zinkarnować się na tak zacofanej planecie przepełnionej bólem?! "Ziemia" to zdecydowanie zła nazwa, "Próba" jest bardziej odpowiednia ;) Ehh... wyrzuciłem to z siebie, od razu lepiej :D Jeszcze nie wiem jaką decyzje podejmę ale na pewno będzie właściwa (zapamiętajcie, nie ma złych decyzji!).
Na temat "wkradania się" do czyjegoś snu. Najpierw kilka pytań: można się przedostać z LD do POZA? Można. Można się przedostać z POZA do LD? Skoro da się to zrobić w jedną stronę to czemu nie w drugą? Więc zakładam że można. Przemyślenie właściwe: Uzyskujemy stan OOBE (np przez przejście z LD do POZA), prosimy kogoś aby udostępnił nam swoje myśli czy coś takiego, i przechodzimy z POZA do LD ale już tej osoby o pozwolenie której się prosiliśmy. W teorii działa ale w praktyce? Wątpię chociaż kto wie ;) |
|