|
|
Ostatnio mam bardzo realistyczne sny. Nie potrafię odróżnić ich od rzeczywistości ich przebieg jest zwyczajny. Dziś śniło mi się że w młynie są organizowane walki za pieniądze i znalazłem się w młynie nieproszony, musiałem stoczyć 1 walkę za darmo z klasy średniej czyli Ci którzy mają jakiś staż ale jeszcze nie są zaawansowani. Zostałem nieźle poharatany ale koleś z którym się biłem przewrócił się i biłem go leżącego niezbyt honorowo ale obowiązywała tylko jedna skomplikowana zasada: nie ma zasad ;D caly obolały popatrzyłem na ludzi którzy siedzą w tym dłużej i wyszedłem. Sen się urwał ;D Uhhh dawno mnie tu nie było, ale żadnych postępów nie robie. Wczoraj pierwszy raz od dłuższego czasu się zrelaksowałem.
Jest 23 41 więc przepraszam za bledy sluchalem nagrania jak poprzednio ale bylem mniej skupiony jakos, dobra do rzeczy Wydaje mi sie ze dzis to wymysl mojej wyobrazni, lecz do rzeczy wydaje misie ze bylem w egipcie lub palestynie i bylem pasterzem czy kims takim, tak czy owak odludkiem. widziałem w tle jakieś miasto. Pod koniec zycia wydaje mi sie strzeglem czegos i ktos mnie zabił od tyłu... znowu. Choć tym razem wydaje mi się ze to tylko taki sen był. hmmmmm z tamtego jakieś nauki mozna bylo wyciągnąć ale z tego? hmmmm do rana coś moja podswiadomosc wymysli Pozdrawiam, dobranoc
Słuchałem nagrania kominka i jestem zaskoczony to nie mógł być sen, byłem świadomy więc wiem, że moja wyobraźnia nie ingerowała to było wspomnienie. Dobrze więc wkleję tu notatkę którą napisałem od razu po moim przeżyciu: CYTAT Najpierw mam wrazenie ze bylem w iraku palestynie czy gdzies tam widze typowego mieszkańca i zmiana miejsca na chyba wlochy. Wloskie domy i przekierowanie do Warszaw 2wś duzo ludzi rozmytych gdzies sie spiesza, trzymam aktowkę i mam plaszcz dlugi jestem zamyslony. Koniec zycia- jakis las, czuje nieduzy smutej moze zal. Niezbyt szczegolne emocje-zamyslenie. mam zwiazane rece patrze w dol strzal w tyl glowy i leze martwy wraz z innymi trupami. Koniec. Niesamowity relax, lekkie nudnosći, zadowolenie z wyczynu. Dobra więc gdy byłem w Warszawie stałem na ulicy ruchliwej.Trzymałem aktówkę lub jakąś torbę i miałem długi płaszcz Bylem zamyślony patrzyłem na ludzi, którzy gdzieś gnają. Kominek w swoim nagraniu, a teraz cofnij się do momentu śmierci zrobiłem to (właściwie to moja podświadomość, bo ja wolałbym zbadać co mam w torbie. Dobrze cofnęło mnie do momentu śmierci wyszedłem z samochodu do jakiegoś lasu. Pomyślałem "o kur*a, Katyń" (brzmiało to jakbym wypowiadał to w jakimś tunelu) ktoś skrępował mi dłonie i popchnął mnie w stronę dołu, nie czułem lęku jakieś wyrzuty sumienia, zamyślenie ale czułem też godność? I ktoś nagle mi strzelił w tył głowy wpadłem do dołu, mam wrażenie że wtedy jakbym się się oddzielił od ciała i przyglądał się z innej perspektywy do dołu zaczeli wpadać następni. Miałem na sobie ten sam płaszcz lub bardzo podobny do tego który miałem poprzednio. Przyznam szczerze, że oczekiwałem jakiegoś asasyna który zabił hitlera, czy coś, ale teraz zrozumiałem, że to bez znaczenia bo człowiek którym byłem umarł z godnością i mimo iż chciałbym zobaczyć go 'w akcji' to jestem zadowolony, że jednak moi przodkowie zrobili coś wielkiego. Może i niezabił Hitlera ani nie był władcą ale zginął za ojczyznę, nie musiał być nawet żolnierzem dla mnie mógł być nawet nauczycielem który nauczał nielegalnie. To nieważne, dokonał czegoś wielkiego, zginął za ojczyznę Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji EDIT: Zapomniałem napisać, że "po powrocie" do ciała oprócz nudności czułem ból z tyłu głowy (potylica) mniej więcej tam gdzie ten ktoś oddał strzał
Pamiętam 2sny, więc opisze oba Pierwszy, bardziej atrakcyjniejszy. Byłem po szkole, siedziałem z kilkoma osobami (Mańkiem, Gumisiem i chyba bober) Policja stała na przeciwko i nagle dup, na ulicę wychodzą jacyś ludzie i powoli człapią w naszą stronę. To byli zombie (zjedli bobra) chowamy się za płotem i nagle każdy ma w rękach jakąś broń. Miałem shotgun'a jak każdy zresztą i nawalamy te zombiaki. Nie będą opisywał bo nie ma czego po prostu starałem się zakładać same headshot'y ale raz trafiłem w łeb raz w tułów, pamiętam że ciężko było bo ich dużo było. Dobra każdy zmęczony, zwłoki zombiakow we krwi. Nagle ze szkoły wychodzi sagon i mówi mi, że właśnie wrócił od siostry ciotecznej (podobno niezła laska, dlatego mój mózg wybrał właśnie siostrę cioteczną xD ) i mi mówi, że zombie apokalipsa. Cieszył się, że zapierdzielił rzeszę zombiaków. Odpowiedziałem "-jakbym kurwa nie wiedział. Spójrz tu" i pokazałem na ciała. I sen się urwał Drugi bardziej osobisty. Kolega sagon wysłał mi sms'a o 2:58 i mi się śniło, że dostałem tego sms'a na polaku. Fona miałem nie wyciszonego. Dżizas, jak się na mnie polonistka wydarła XD. Całe 2lekcje musiałem mówić co sądzę o jakimś ogrodniku. Kolega pokazał mi coś w książce i tam była mapka Włoch jak w assassin's creed II Chyba za dużo gram xD Na koncie mam przejście każdej części 3x <3
Kim jestem? (w kwestii wiary) Postanowiłem pociągnąć moje wypociny dalej i zapisywać moje przemyślenia, gdyż ostatnio gdy wyrzuciłem z siebie oburzenie na niesprawiedliwość tego świata to poczułem się znacznie lepiej i następnej nocy miałem LD, więc chyba warto. Może nawet ktoś to przeczyta i zastanowi się trochę ;D Zazwyczaj ludzie niewierzący mówią "Jestem ateistą" a mają tyle określeń do wyboru ateista-odrzuca wszystkie wierzenia. W Budyń, w Latającego Potwora Spaghetti w życie pozagrobowe, w wyższe JA i inne tego typu rzeczy. Dla ateisty istnieje tylko życie tu i teraz. agnostyk- to osoba która ucieka od rozmów typu "Podaj argument, że Bóg istnieje/nie istnieje" On po prostu mówi "nie wiem" antykleryk-myśli "Bóg istnieje, Jezus też, ale księża i inni duchowi źle postępują" a więc tylko duchowni mu przeszkadzają. A więc Kim Ty jesteś? Mi się wydaje, że jestem agnostykiem i antyklerykiem jednocześnie. Coś lub Ktoś na pewno istnieje, ale duchowni na pewno nie postępują dobrze. Zresztą nie wiem i raczej nigdy się nie dowiem. W końcu to tylko moje przemyślenia. Pozdrawiam. EDIT: i znów ta ulga ;D |
Moje Albumy
|