|
|
Otóż przebudziłem się, choć jakby niedokońca - moje ciało spało, a ja się obudziłem "jakby" zewnątrz - wiedząc, że śpię, wciąż miałem zamknięte oczy. Automatycznie zaskoczyłem, by wyskoczyć z ciała. Spróbowałem wstać, czy też wypchnąć moje astralne oblicze. Udało się - byłem poza ciałem, czując wielką ulgę, że mi się udało. Jednak wszystko było wokół mnie jakieś takie niedostrojone, tylko wokół własnej osi elementy były przejrzyste, reszta, jakby za mgłą. Często tak miewam, że ledwie widzę w snach i teraz też tak było. Jednak, co najlepsze, przenikałem sobie przez ściany w tym domu/mieszkaniu. Dość ciężko się w nie wnikało, jakby były gęste, co było czuć. Ale przenikałem i to wspaniałe było uczucie. Nie trwało zbyt długo, a jakiekolwiek próby przedłużania snów, poprzez skupienie się na jakimś punkcie, tylko przyśpieszają u mnie pobudkę, co mi się niepodoba... To jest tak niezwykłe, że nawet jak się miało... to niedokońca wiadomo, co to było :)
Po raz pierwszy od jakiegoś już czasu miałem 4 sny, które w większości zapamiętałem. Dzięki sugestiom Deimonda udało się. Zawsze zrywałem się nagle z wyra, by dłużej w nim nie gnić i nie zasnąć na nowo. Teraz chwilkę poczekałem, wystarczył malutki szczególik i od razy przypomniałem sobie wszystko, co mi się przyśniło. Spałem z narzeczoną w swoim mieszkaniu. Nagle ona z przerażeniem stwierdziła, że ktoś czai się za drzwiami od kuchni. Rzeczywiście - nagle wyskoczył i mnie zatakował, ale nieskutecznie. Postanowiłem biec za nim, gdyż skradł mi, że tak powiem oszczędności. Nie dogoniłem go, ale później pojawiłem się w pracy i ów kasa była z powrotem w jakiejś kopercie i długaśnym paragonem. Za pewną znajomą z pracy "poszedłem" na magazyn w wiadomym celu ;) (zdradzam tylko we śnie, a co! :) ). Jednak się odmyśliłem i wróciłem po pieniądze, których już nie było. Nikt nie wiedział co się z nimi stało... Byłem w pobliżu jakiś baraków mieszkaniowych. Próbowałem wejść do nich przenikając ścianę, co do tej pory w snach mi się nie udawało. Tym razem jednak ściana nie była rzadną przeszkodą i ją przeniknąłem. Świetne uczucie. W środku nikogo nie było, ale pomieszczenie przypominające pokoik było dość zadbane. Następnie trafiłem do jakiegoś raju. Niesamowicie piękna plaża, aż po sam horyzont, bezchmurne niebo i skały/klify. Lekko unosząca się para wodna. Wziąłem rozbieg i skoczyłem na bańkę tuż przy narzeczonej. W najmniej znaczącym śnie tej nocy - byłem na jakiś ważnym spotkaniu (może to teatr?), w garniturze, z jakąś kobietą (współpracowniczka, której naprawde nie mam?). Zajrzałem do kieszeni marynarki i znalazłem w niej wodę toaletową Calvina Kleina, której nie używam na codzień. --- Czy można czegoś się dopatrzyć, jakiś sugestii, znaczeń w pierwszym ze snów? Strasznie był realistyczny. Nawet jak ten mężczyzna, co mnie okradł wbiegł do sąsiadów i wyskoczył przez ich okno, a potem goniłem go w mieście, za gimnazjum, do którego kiedyś chodziłem (specyfinczne tam jest ogrodzenie i bloki mieszkalne poniżej) - wszystko było identyczne! --- Więcej, więcej :)
"Obudziłem się" u znajomego, w domku, w którym kiedyś mieszkał. W tamtym czasie ów domek był trochę zaniedbany, gdyż jego rodzice mieli problemy finansowe. Teraz tam mieszka ktoś inny, więc przeprowadził zapewne spory remont. Po przebudzeniu stwierdziłem, że ot, po prostu wstałem, widocznie po krótkiej drzemce (z zamiarem OOBE, albo chociaż LD). Miałem iść już do domu, a tu nagle zorientowałem się, że przecież mogłem "wyjść" z ciała. Wróciłem zobaczyć na wyro i rzeczywiście zobaczyłem swoje ciało w dość dziwnej pozycji, z zaciśniętą pięścią, a wyciągniętym palcem wskazującym. Próbowałem przeniknąć śnianę, ale jedyne, co mi się udało, to przeniknięcie uw palcem parapetu. I tylko nim. Takie sny zdarzają mi się bardzo rzadko niestety.
Witam. Od momentu rejestracji próbuję osiągnąć OOBE. Bardzo chciałbym to przeżyć, gdyż jest to niewątpliwie wspaniała podróż. Pierwszy raz wyszedłem z ciała, to ono od razu mnie wciągnęło do siebie. Kilka tygodni temu to było. Parę dni temu miałem następujące wydarzenie. Poszedłem dość wcześnie spać. Zbudziłem się na moment w nocy. I po skorzystaniu z toalety, ponownie położyłem się do wyra. W pewnym momencie, jak byłem wpół przytomny, złapały mnie wibracje i tradycyjnie próbowałem wywalić z siebie ciało astralne. Efekt był taki, że ( i teraz nie wiem, jak to opisać) miałem sen (chyba to był sen - ale dziwny), że unoszę się w powietrzu, w okół jakiegoś budynku i widzę oczami (a we wszystkich do tej pory moich snach w życiu widziałem ZAWSZE całego mnie, a nie z oczu). Świadomie wszystko wykonywałem, chciałem podlecieć wyżej podleciałem, przejść przejść ścianę przechodziłem. Najdziwniejsze jest to, że trafiłem w późniejszej fazie tegoż snu, do miejscowości w grze (!). Obudziłem się z lekkim bólem w klatce piersiowej. Proszę o pomoc, może ktoś mi ułatwi częstsze oobe i pokieruje mnie. Pozdrawiam serdecznie. |