|
|
Nie mogłam się doczekać, kiedy je dostanę. Do czasu jego otrzymania cały czas powtarzałam pierwsze. Zreszta nadal to robię. Na początku nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie wierzę w Boga, anioły czy inne istoty nadprzyrodzone. Więc kogo mam prosić o pomoc? Postanowiłam odwołać się do swojej podświadomości. Pierwsze wołania były jakies takie nieporadne. Sztuczne. "Chcę wyjść z ciała". Im częściej to powtarzałam tym bardziej wierzę, że mi sie uda. I im częściej powtarzam swoją afarmację, tym jest ona śmielsza. W tej chwili brzmiałaby tak. "Chcę wyjść z ciała. Być czymś więcej niż tylko pusty, materialny byt za który się uważałam. Chce poznać to czego normalnie nie mogłabym poznać. Chce czuć i odczuwać intensywniej. Chce wyrwać sie z ciała. Podróżować." No powiedzmy, że tak by to brzmiało. Zadanie drugie relaksacja. Postanowiłam wybróbować metodę naturalną. Położyłam się na łóżku i myślami relaksowałam ciało. Zaczęłam od stóp. Wymieniałam po kolei każdy znany mi mięsień. "Rozluźnij się. To czas odpoczynku. Jesteś rozluźniony. Możesz odpocząć. Nikt cię nie zawoła. Rozluźniasz się. Jesteś ciężki. Podlegasz prawu grawitacji. Jestes bezwładny" Może i brzmi to dziwnie, ale pomogło. Nigdy nie czułam się taka rozluźniona i spokojna. Poświęciłam na tę czynność około 30 - 45 minut. Na koniec czułam się trochę dziwnie. Miałam zamknięte oczy. Czułam powolne uderzenia serca i spokojny oddech. zapatrzyłam się w ciemność przede mną. I nagle pojawiło sie wrażenie, że ta ciemność pojawiła się bliżej. Opadła na mnie, mimo, że niestety słyszałam śpiewającego kanarka z pokoju moich rodziców. Po raz kolejny odczułam wibracje. Moje ciało zdrętwiało, a ja, w środku, czyłam coś jakby silne dreszcze w okolicy serca. dziwne uczucie. Jakiś czas później przybrały one na sile. Próbowałam skupić się na ciemność, ale nie mogłam... próbowałam podnieść do góry lewą dłoń. I podniosłam, ale tylko do wysokości nadgarstka. dalej nie mogłam, jakby moje ciało było do czegos przyklejone. Czułam te rękę, ale jakoś inaczej niz zwykle. Jakby była podwójna. nie. to złe okreslenie. Nie umiem tego nazwać. To było... tak jakbym miała dwie dłonie. Jedną czułam materiał koca na łóżku, drugą powietrze i tą pierwszą. Próbowałam nią poruszyć, ale nie mogłam i zrezygnowałam. Zainteresowało mnie cos innego. Ucisk na czole, na który wcześniej nie zwróciłam uwagi. Tak jakbym bardzo mocno przycisnęła je do zimnej szyby. Nacisk zamienił się w uciążliwy ból. Otworzyłam oczy i wszystko minęło. Muszę powiedzieć, że to doświadczenie bardzo mi sie spodobało, ale postanowiłam przynajmniej do czasu odpowiedniego zadania na kursie nie kontynuować go. Powtarzam trening relsksacyjny. Jest taki przyjemny. Ćwiczę od rana i z zadowoleniem stwierdzam, że w tej chwili potrzebna było mi jakieś 15 minut na całkowite rozluźnienie. nie mogę doczekać się następnego zadania. :P
Hmmm założyć notatnik? Właściwie czemu nie ;) Pierwsza "lekcja" dość banalna, ale od czegos trzeba zacząć. Jedna maleńka rzecz - jestem niewierząca :P Czekając na nią przeglądałam różne strony w internecie o OOBE. Jedną metodę nawet wypróbowałam. Mogło to być po 16. Położyłam sie na łóżku, zamknęłam oczy. Autor mówił o skupieniu sie na oddechu i jakims obrazie. I tu pojawia sie problem przynajmniej dla mnie. Jestem człowiekiem nerwowym, dlatego uczyłam się "nie myśleć". Tak dla siebie. Żeby odpocząć. Dlatego nie umiem skupiac się na czymś innym jak na ciemności przed moimi oczami, oczami wyobraźni. Zawsze próbowałam wykreować ją na idealnie czarną i nigdy mi się nie udało. A to za sprawą jasn i ciemno fioletowych kręgów, które pojawiaja się za każdym razem... Ale nie o tym miałam mówić... Wypróbowałam te metodę, zignorowałam fioletowe plamki. I podkreślam fakt nie byłam śpiąca. Wpadłam znów w coś co opisałam w pytaniach poczatkujacych. Coś jakbym spała. Pojawił sie wrażenie drętwienia stóp i dłoni. Na dłoniach wędrowało coraz wyżej i doszło do łokci. W pewnym momencie dotarło do mnie, że przestałam zwracać uwage na oddech. Przestałam zwracać uwagę na cokolwiek. Wtedy pojawiło się takie dziwne uczucie. Nie wiem, czy odczułam to całym ciałem, czy tylko umysłem. Bardzo silne wibracje. Gdyby było to widoczne dosłownie rzucałabym sie po łózku. Opanowało mnie wrażenie, którego nie umiem nazwać. I jakimś cudem wiedziałam, że nie jest to złe. Na tyle na ile to mozliwe "drżałam" coraz mocniej. I wszystko zepsuła moja siostra, która dosłownie wparowała do pokoju chcąc mnie obudzić. to chyba wszystko co mam dziś do powiedzenia. |