magnessia's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >
entry 08.09.2010 - 13:45
Usnęłam, próbując 4 plus 1... A śpiąc, miałam sen o zabarwieniu erotycznym, co nie zdarza mi się często :p.
PS. Trwa moja pierwsza doba bez papierosa

entry 05.09.2010 - 23:55
Dostałam już na prywatną pocztę całość kursu, a niestety, póki co, tkwię pomiędzy relaksacjami a wizualizacjami. Wszystko przez czas, który tak trudno wygospodarować, no i przez zazwyczaj mało sprzyjające okoliczności, o czym zresztą już wspominałam. Jednak nie poddaję się, dziś urządziłam sobie dosyć długi seans relaksacyjny, tym razem była to sama muzyka, bez niczyjego głosu. Chwalę sobie owo nagranie, pozwoliło mi bardzo głęboko odpłynąć, no i odpadła kwestia kierowania uwagi na błahostki typu brzmienie głosu czy też np. wyobrażanie sobie jak wygląda właściciel jakiegoś głosu.
Zauważyłam, że za każdym razem poprawia się moja zdolność skupiania się na własnym ciele. Podczas dzisiejszej relaksacji dodatkowo spostrzegłam nasilające się uczucie przyjemnego ciepła, które jakby rozlewało się wewnątrz mnie w miarę upływu czasu.
W pewnym momencie mój umysł podpowiedział mi zadanie z wizualizacją cytryny i niemal automatycznie owoc "stanął mi przed oczami". Uruchomiłam zmysły do tego stopnia, że aż zareagowałam na kwaśny smak. Było to w każdym razie dość spontaniczne, zatem nie mogę napisać, że owo zadanie mam za sobą, zwłaszcza, że wizualizacja powinna chyba trwać nieco dłużej niż w moim dzisiejszym eksperymencie.

entry 01.09.2010 - 11:14
Po tym, gdy wczoraj wieczorem dostąpiłam kolejnej relaksacji, innej niż Jacobsona, ale co najmniej tak samo dobrze poprowadzonej, postanowiłam wreszcie przetestować metodę 4+1.
Obudziłam się na moment przed dzwonkiem budzika, trochę w tym "zasługa" potrzeby fizjologicznej".
Nie było trudno się zdyscyplinować przy wybudzaniu, zmyłam naczynia, wypiłam herbatę, wykąpałam się, wypaliłam dwa papierosy - ten czas upływał bardzo szybko, pod koniec czułam się całkiem przytomnie.
Ułożyłam inaczej poduszkę, raz jeszcze przeczytałam treść instrukcji.
Na początku kolejnego etapu zastanawiałam się, czy nie lepiej jeszcze raz włączyć trening relaksacyjny i właściwie trochę żałuję, że tego nie zrobiłam. Być może wówczas łatwiej byłoby mi przestać błądzić myślami. Ciało miałam rozluźnione, zrelaksowane, ale pod powiekami, oprócz czerni, co kilka sekund pojawiały się rozmaite "scenki z życia". Znikały za to w fazie 3-sekundowego przyśnięcia.
Ponadto przez dłuższy czas miałam świadomość odliczania sekund, trudno było mi to pokonać, przestać liczyć. Nie wiem, ile dokładnie trwała moja próba, nie poddałam się jednak zbyt szybko.
Czułam, że pod koniec dużo łatwiej było mi zapanować nad myślami, liczeniem i tym wszystkim, co mogło absorbować koncentrację. Miałam wrażenie, że faktycznie ciało już śpi. Jednak wyjścia "nie zaliczyłam", raczej miałam świadomość niezwykłego dla mnie uspokojenia, poczucia bezpieczeństwa i ciepła.
Gdzieś tkwi błąd - może zbyt długo się wybudzałam, może należało włączyć relaksację, choćby najkrótszą, a może... niedostatecznie mocno prosiłam?

entry 30.08.2010 - 09:48
Wczoraj po południu wreszcie mogłam w pełni przeprowadzić trening Jacobsona.
Bardzo pouczające było sobie zdać sprawę z różnicy między spięciem a zrelaksowaniem mięśni, dotarło do mnie jak w sumie rzadko w ciągu normalnego dnia bywam w pełni rozluźniona.
Świetne odczucie towarzyszy momentowi otwierania oczu, pokój wydał mi się bardziej przyjazny, było mi po prostu dobrze.
Potem, do końca dnia miałam poczucie pozytywnej energii, pierwszy raz od dłuższego czasu urządziłam sobie mały fitness, w głowie pojawiło się przekonanie o tym, że moje marzenia na pewno się spełnią.
Relaksacja trwała tylko pół godziny, a podziałała niczym zastrzyk endorfiny.

entry 28.08.2010 - 23:05
Denerwuje mnie, że jakoś dziwnie trudno jest mi znaleźć optymalny moment na trenowanie. Niemal przez cały czas ktoś jest obok, ktoś coś do mnie mówi albo po prostu trzeba się zająć codziennością. Ewentualnie krążące po głowie myśli o sprawach rozmaitych.
Już ściągnęłam trening relaksacyjny Jacobsona.
Obawa - a może już jestem "za stara" i "zbyt zajęta" na te sprawy...?
A może tak bardzo jestem przyzwyczajona do stałego napięcia, że trudno mi wpuścić w siebie taki totalny relaks...?

2 Stron V   1 2 >  
Mój obraz