|
|
HeY. Kilka razy już mi się przytrafiło iż podczas zwykłego snu pojawiło się coś co natychmiast przypominało mi o OOBE i natychmiast zaczynałem wychodzić. To znaczy złapały mnie te takie dreszcze. Dzisiaj w nocy to samo miałem, śniło mi się coś tam, jakiś telewizor w każdym razie tam był. W pewnym momencie wyskoczyło mi jakieś światełko, coś jak iskra, albo taki laserek używany do pokazywania czegoś na np tablicy. Wtedy tak jakby odzyskuję tylko połowę świadomości (tzn. nie wiem do końca że to sen ale jestem w stanie nim pokierować) i za wszelką cenę próbuję wyjść (czuję się w pewnym sensie jak maszyna). Ostatnio nie udaje mi się przy tym wyjść, a było kilka takich przypadków które pamiętam tylko tyle że były. Zastanawiam się co to może być. Czy to normalne zjawisko, czy może coś rzadziej spotykanego? Ja podejrzewam że dzieje się tak ponieważ ktoś próbuje mnie wyciągnąć z ciała, ale specjalistą w tym temacie (na razie) nie jestem, więc jeśli ktoś coś o tym wie to proszę żeby zostawił komentarz.
Zrobiłem sobie krótką przerwę od OOBE. Chory byłem i jakoś nie wychodziło mi. Ale wczoraj poczułem się lepiej i nastawiłem sobie budzik na 6.00. Wstałem trochę się pokręciłem i dalej do łóżka. Nie udało mi się wyjść, bo usnąłem ale za to uświadomiłem sobie że to sen. No więc TR i trochę słaba widoczność więc pogapiłem się na swoje ręce. Naszła mnie myśl żeby od razu przejść do OOBE, ale jakoś się nie udało więc zrezygnowałem i postanowiłem zobaczyć jak to jest z tym LD. Jak już się ustatkowało to zacząłem zwiedzać dom, zauważyłem jakiegoś szczeniaka w pokoju obok i kota. Kot potem wszędzie za mną łaził, a właściwie to się teleportował, bo po prostu pojawiał się co jakiś czas. Pomyślałem że nie ma co tracić czasu i postanowiłem polatać. Wychodzę porzez okno chwila zawahania, "A może to nie sen" kilka TR i lecę. Muszę przyznać że jakoś nie bardzo mi się spodobało tamto latanie, ale to chyba dlatego że skręcałem z jakimś sekundowym lagiem, wylądowałem więc. Kot był za mną. Naszła mnie ochota na khemm... złożenie wizyty sąsiadce. Więc zeskoczyłem z balkonu i przygotowuję się do lotu, ale nagle tracę ostrość obrazu, staję patrze się na ręce, a w palec prawej gryzie mnie kot. Nie odzyskuję dobrej widoczności, a zmienia się pora dnia, z jasnego ranka, na ciemny wieczór. "No dobra"- myślę. "Jakoś dojdę". Ale kot dalej mnie gryzie a to zaczyn a boleć, bardzo. "O Kuuurrrr******a". I tu sobie myśle "przecież to mnie nie powinno boleć". Może to już rzeczywistość? Ale co bym robił na środku podwórka z kotem z zranionym palcem(do kości się dogryzł skubaniec) !? Niestety tak pomyślałem dopiero po przebudzeniu, czyli o 7.00. Położyłem się spać o 6.00. Po tym LD pamiętam jeszcze sen. Przyjechała do mnie siostra z córką i szwagrem, oczywiście nagle w całym domu się ciasno zrobiło. Potem śniła mi się siostra z malutkim pieskiem ( nie wiem co ja miałem z tymi psami) i coś tam dalej. Wreszcie coś ciekawego, od razu lepszy humor :D
Przebudziłem się około 6:00 i postanowiłem że to wykorzystam. Poleżałem trochę bez zasypiania i zacząłem się relaksować. Po jakimś czasie byłem już mocno zrelaksowany. Nuciłem sobie w myślach jakaś muzykę, która w końcu zaczęła brzmieć mi w uszach. Poruszałem się po mapie z CoD 4 (grałem wczoraj). Po pewnym czasie uświadomiłem sobie że to fajna okoliczność do wyjścia. No więc zaczynam, chcę wyjść, czuję to charakterystyczne uczucie, ale jeszcze nie wyszedłem. Prę do przodu, bo jeszcze nie próbowałem tego sposobu, (zawsze leżałem sobie spokojnie)ale coraz bardziej oddalam się od oobe, w końcu wracam do c.f i dalej nie pamiętam.
Bleeeee. Ostatnio moje życie stało się nudne, monotonne i pozbawione radości. Nic ciekawego się nie dzieje. Pójdę do szkoły, przesiedzę jakoś lekcje, czekam aż pójdę do domu, w domu posprzątam, zjem, poleżę i do komputera. Czekam na noc z nadzieją wyjścia i jak zwykle zasypiam nie wiem nawet kiedy. A jeśli już coś się dzieje to zazwyczaj albo kończy się na samym początku, albo nic nie widzę. Dodam że najlepiej wychodzi mi OOBE podczas LD, albo podczas snu. Czasami po prostu odzyskuję świadomość ot tak, żadnego snu, żadnego LD. Reasumując kładę się z nadzieją, wstaję z rozczarowaniem. Przyjdzie weekend, nic ciekawego. Wkurzam się tylko że tyle ludzi się zjeżdża do domu, że sam czuję się, nawet nie jak gość, a jak intruz. Mam wrażenie że sobie myślą, "O ten znowu leży i nic nie robi, tylko zajmuje kanapę, a można by było telewizję pooglądać"( jeden z telewizorów mam u siebie w pokoju), po czym i tak pakują mi się na posłanie i uniemożliwiają odpoczynek. Ale od czego on odpoczywa? Przecież pisał że nic nie robi. No właśnie, nic nie robię, a jestem zmęczony. Chyba znużony lepiej by tu pasowało. To wszytko pewnie przez jesień. Najchętniej zapadłbym w sen zimowy. Jak sobie z tym poradzić? Nie wpadłem jeszcze na sensowny pomysł. Mniej sensownych jest za to dużo. Może znaleźć sobie dziewczynę? Nie z moją twarzą... Tym bardziej powinienem uważać żeby się nie zakochać. Im fajniej dzisiaj, tym gorzej jutro. Może by jednak zaryzykować? Zawsze jest ostateczne wyjście. Nie będę gdybał już, zobaczymy jak się akcja rozwinie. Koniec pisania, bo humor sobie psuję. A nie lubię jak uważają mnie za smutasa. Zawsze lepiej zostawić po sobie jakąś tajemnicę. "Dlaczego on to zrobił?! Przecież taki wesoły był". :D Noo tak trzymaj. Zauważ czasem że nie wszystko jest szare. Niektóre rzeczy są czarne...
Karol. Lat 14. Gimnazjalista (jak to psuje obraz całości). Nie jestem miły, przyjemny, dobry. Uczciwy może i jestem. Jestem chamski, cyniczny, ironiczny, nieprzyjemny, gburowaty, egoistyczny itd. Może jestem uczciwy. Staram się dotrzymywać słowa, żyć według zasad. Lubię dociekać, rozmyślać, dążyć do poznania prawdy, śmiać się, leniuchować.
|