|
2 Stron
1 2 >
|
16.11.2014 - 18:11
|
hehe....i jest kolejny wpis... działo się....do rzeczy. Dwa browarki, basenik i obiad, ok. 15 wzieło mnie na drzemke, no to ok. Spałem do 18. Pierwszy raz podczas drzemki, tzn w koncowej jej fazie, miałem wibracje. Bedąc juz prawie obudzonym zaczałem sobie wyobrazać twarz pewnej osoby, której nigdy nie widziałem. Odrazu zaczeło się coś zmieniać i mnie przenosić....wibracje i cyk...juz jest inaczej jest ciemno nic nie widze, ale juz poza ciałem. ok. nie czaje o co chodzi, gdy tu nagle, wibracje przechodza na moje usta, mam je spraralizowane i ktoś próbuje nimi mówić, no i mówi....rusza nimi, mowiąc swoim troche zniekształconym gołosem (jak ci świadkowie policyjni co nie chcą byc rozpoznani...czaicie). Zanim zaczaiłem co sie dzieje i jak ta istota próbuje się kontaktować skonczył się przekaz. Potem wiedząc juz o co chodzi, zadałem pytanie...i znów po chwili przeszedł strumieniami paraliż wzdłuż, policzków szczeki przeszedł na moje usta i dostałem tym razem wolną, krótką wyraźną wiadomość.... i to tyle :)
nastepnego dnia....jak nigdy łatwo wchodzilem w obrazy...wydaje mi się, że były to sny....ale stan w którym rozpoznawałem, że moge w nie wejść był dość świadomy jak w stanie hipnagogicznym.....w kazdym razie...co obraz się pojawiał....intencja...i juz byłem i mogłem w dadnym środowisku funckojonować...i tak pare razy...az skończyła się enegria i traciłem kontakt z otoczeniem sennym. :)
pozdro poszukiwacze
25.08.2013 - 08:18
|
ile czasu upłyneło od poprzedniego wpisu...szkoda gadać, że przez tyle czasu nic a nic, o czym można by było napisać. Ale dziś "udało się":) Śpie sobie smacznie, przebudzam się z jakiegoś powodu w nocy, przewacam na bok. Przez głowe przechodzą mi myśli "może tak utrzymać świadomość i spokojnie odychać"(tego dnia wyczytałem podobne słowa gdzieś na forum). Ok.zrobiłem tak. I nic:). Nawet nie wiem, kiedy zasnałem. W kazdym razie zaczeły mi sie w głowie układać obrazy, jakaś dłuższa akcja w ktorej brałem udział. Mianowicie śniło mi sie, że wysiadam z samochodu i go obchodze pare razy do okoła. Byłem przekonany, że to rzeczywistość...nie pamietałem, że przecież leże w łóżku i to świat snu. Coś mnie jednak tkneło i postanowilem zrobić test. Zatkałem nos:)....uffff ODDYCHAM. To moj najdluższy pobyt w astralu. Pochodziłem, pozwiedzałem, uruchomilem mały kuter i popływalem:D....czad:)
Dnia poprzedniego nie robiłem nic niestandardowego. Tak wiec nie wiem co na to miało wpływ. Największy chyba to świadomość, że istnieje świat snu i można w nim się przebudzić. Dzięki temu zadałem we śnie pytanie "a może to sen"?...dwa to test: gdyby nie "zatkany nos" i próba oddechu - nic by z tego nie wyszło.
05.01.2013 - 15:36
|
No udało się. Co prawda nie wiem czym było to spowodowane, ale w każdym razie przed snem starałem się troche poobserwować myśli, poprzesuwać świadomość po ciele i skupić się na umiejscowieniu świadomości gdzieś poza ciałem(tzn. poza zmysłami). Nie żarłem też nic po 18 :). A no i obudziłem się o 4 i drzemke ustawioną na 5minut:)...wyłaczałem ze dwa razy z tego co pamietam. Tak wiec któryś z powyższych czynników spowodował to, co zaraz krotko opisze:)
Gdzieś nad przepaścią ide, po kamieniach...o kurde jak wysoko? stwierdzam...co ja tu robie? CYK....i jestem we śnie:) No ok. trza utrzymać równowage bo spadne. Czułem się jak po paru głębszych, wszystko falowało....Gdy falowało tak jakbym był po flaszce...wtedy krzyczalem jak wyczytałem u Darka "KONTROLAAAA" i było ok. No i obraz wracał do normy.Musiałem to stosować pare razy. Wylazłem z przepaści i ok. co tu zrobić? Widze samochód. dobra pojeżdzimy. Myśle. O kurde oby był otwarty! podchodze i JEST. Ok i żeby miał kluczyki w stacyjce. Wsiadam i MA. Czad. No to jedziemy. Cos za bardzo to auto nie chcialo jechać jak w relau. No ale cóż. Wysiadłem... Poszedłem jeszcze świadomie w pare róznych miejsc, które umknely mej pamięci. I to wzasadzie tyle.
Miałem pare róznych epizodów z przeniesieniem świadomości do snu, ale było one bardzo krótkie. Pojedyncze epizody. Tak długiego jeszcze nie miałem :).
pozdro. Licze na wiecej :) spodobało mi się.
15.08.2011 - 18:22
|
ostatnio wyczytałem w książce B.Moena...o czymś takim jak "równowaga miedzy interpretatorem, a postrzegającym". Interpretator...to ta część naszego mózgu, która analizuje itp. Postrzegający...tylko postrzega...banalnie proste. Jako, że niemal zawsze miałem problemy z zasypianiem to zauważyłem, że to ćwiczienie jest cudowne.......jeżeli chodzi o wyciszenie umysłu, czy zasypianie - nie w sensie pie#@lenia bzdet, nie myśl o niczymi, nie martw się, przewietrz se pokój, kup melatonine itp. Umysł poprostu sam, naturalnie się wycisza. Odpływa. Zasypia. Genialne ćwiczenie.
A ćwiczenie, polega na nie dopuszczczeniu do rozwinięcia się myśli. Tzn. inaczej. Zauważeniu, że nie postrzegamy, a analizujemy/interpretujemy. Pomaga to przy każdej wizualizacji. Np. jakiejś sceny. Podczas takiej wizualizacji, w pewnym momencie zauważamy, ze nasz mózg, za bardzo wciąga się w analize jakiegoś szczegółu i kojarzy go z czymś innym, co oddala nas od wizualizacji. Nie analizowanie, a jedynie postrzeganie, pozwala na płynne wyciszenie umysłu i brak tracenia energii na szczegółowe wizualizacje.
Podobne ćwiczenie...można znaleźć w NEW R.Bruce'a. Z tego co pamietam...ćwiczenie wyciszania, polegało tam na ucinaniu wszelkich myśli. Tam jakby nastawiamy się na myśl. Czekamy na nią i ciach. Stopujemy. Tutaj nie czekamy, nie oczekujemy, nie nastawiamy się, że coś zaraz się pojawi, co będziemy musieli uciąć. Tutaj gdy coś się pojawi, zauważamy że się "pojawiło"...i wracamy do naszej wizualizacji, czy elementu koncentracji, np.oddechu. Bardzo subtelna różnica....
ps. jak bardzo, ta równowaga pomiędzy interpretatorem, a postrzegającym może zmienić nasze życie. Niesamowite. Przypuśćmy taka sytuacja: facet widzi kobiete. To jest idealna równowaga (chociaż powinno być: dusza widzi dusze...wtedy by było idelanie. I teraz patrzcie jak nakładają się nasze interpertacje....i jak to może zniekształcić cały obraz, ktory widzimy.
dusza widzi dusze ...idealna równowaga pomiedzy interpreatorem, a postrzegającym facet widzi kobiete... facet widzi kobiete blondynke itp. itd... facet widzi kobiete w mini, wymalowaną... facet widzi kobiete w okularach... Poza tym pierwszym przykładem, w każdym nastepnym nasz mózg dodaje sobie pewne skojarzenia/założenia totalnie bezsensu i ktore, mogą całkowicie zakłucic postrzegany obraz.
Ile to sytuacji w naszym życiu było by prostych, gdyby ta równowaga w danej sytuacji była zachowana...hmmm
Postrzegać, a nie interpretować....bardzo dobre ćwiczenie. Polecam
09.08.2011 - 09:32
|
kolejna próba teoretyczna 4+1. Na początku lipa...4+10min....dziś 3+30min...40 minut utrzymywanie świadomości...i....lipa. Jedyne osiągniecie to niewyspanie i wku%$#nie. W ciągu nadchodzacych dni...zrobie pare klasycznych 4+1...ale z przyjemnością już teraz stwierdze, że jeżeli ktoś napisze, że to najłatwiejsza metoda...i że po niej wszystko dzieje się samo i w zasadzie NIC nie trzeba robić. To z przyjemnością wyszczelam takiego gościa po pysku :).
mhm...czytam....że trza kombinować....trza wydłużyć którąś z faz, albo wstrzelić się w rem...no to w takim razie....poprosze o 2 lata...zanim dopasuję tą technike do siebie...hehe Jest tu jak i w każdej innej technice...pewien kruczek...o którym jeszcze nie wiem. Może technika rozbudzania(czytanie)...jest za mało pobudzająca....może stopień koncentracji na utrzymywaniu świadomości, zbyt silnie utrzymuje mnie w fizycznym --> co skutkuje, irytacją i odpuszczeniem...hmmm....nie wiem...ale się dowiem.
2 Stron
1 2 >
| |
Powered By IP.Blog
© 2026 IPS, Inc.
|