Bikrug's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >
entry 20.07.2010 - 10:43
Wczorajszej nocy miałem dziwaczny sen.
Jak zwykle prosiłem moich opiekunów aby pomogli mi wyjść z ciała.
wiem ze coś mi się śniło, albo to nie był sen...
Dopiero teraz o godzinie 11:30 przypomniałem sobie ów sen...

Byłem w domu, nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
Podszedłem spokojnie, i zerknąłem przez judasza.
Po drugiej stronie widzę starszą babkę, była ubrana zwyczajnie.
Uchyliłem lekko drzwi, ale coś mnie powstrzymywało aby je całkiem otworzyć.
Spoglądam na babkę, i czekam aż coś powie, a tu nagle babka wbija mi się do werandy, i łapie mnie za kark.
Niesamowite uczucie, czułem jak życie uchodzi ze mnie, a ona ciągnie, i ciągnie.moje ciało wyginało się jak żelka.Przestraszyłem się, i zacząłem się szamotać na wszystkie strony, objąłem szyje kobiety i odepchnąłem ją.
I tutaj kończy się mój dziwny sen...



Dopiero teraz uświadomiłem sobie że to mógł być mój opiekun.
Który chciał mnie wyciągnąć z ciała. Ale ja trąba... przestraszyłem się.


Miał ktoś podobne doświadczenie ?

entry 10.04.2010 - 19:58
"Nie jestem jaźnią ani rozumem. Nie jestem umysłem ani myślą. Nie mogę być słyszane ani oddane w słowach, ujęte w zapachach ani schwytane wzrokiem. Nie znajduję się w świetle, wietrze, na ziemi ani w niebie. Jestem przytomnością i wcieloną radością - błogością pełną błogości" Siankara.


Zacząłem interesować się OOBE, i znalazłem tą stronkę, próbowałem ale nic z tego nie wychodziło...
Po przeczytaniu masy wątków na tej stronie dotyczących OOBE, przygód, pierwszych wyjść, doznań... itp.
natrafiłem na Medytację. Spróbowałem, wychodziło mi to lepiej od podróży astralnych, ćwiczyłem, ćwiczyłem
i za każdym razem było lepiej, oczyszczałem swój umysł, powoli otwierały mi się oczy na prawdziwy świat, który jest wspaniały, barwny i pełen cudownych doznań. Dziś już wytyczam swoją własną drogę ku bodhi (Oświecenie) jest to długa i ciężka droga, na której stoi wiele murów. Które muszę rozbić.

Medytacja nie jest łatwa. Wymaga czasu i wysiłku, a także wytrwałości, zdecydowania i dyscypliny. Wymaga mnóstwa cech, które zwykle uważamy za nieprzyjemne i których wolelibyśmy uniknąć za wszelką cenę. Można to określić słowem "determinacja". Z pewnością o wiele łatwiej jest nie przejmować się i oglądać telewizję. Dlaczego więc warto? Dlaczego poświęcać na nią czas i energię, kiedy można się bawić? Dlaczego zawracać sobie głowę? To proste. Ponieważ jesteś człowiekiem. I właśnie z tego prostego powodu, że jesteś człowiekiem, twoim dziedzictwem jest wrodzone niezadowolenie z życia, którego nie można się pozbyć. Można je usunąć ze świadomości na jakiś czas. Można je ignorować przez dłuższy czas, lecz i tak zawsze powróci - zwykle, gdy się tego najmniej spodziewasz. Nagle, pozornie bez powodu, zatrzymujesz się, robisz podsumowanie, i zdajesz sobie sprawę z tego jak naprawdę wygląda twoje życie.

entry 30.03.2010 - 18:09
Dziś postanowiłem troszkę dłużej pomedytować,niż 30 minut, bo tyle zawsze mi to zajmuje.
Jak zwykle toczyłem zaciętą bitwę z moimi myślami, zdziwiłem się mocno jakie mogą być banalne i niedorzeczne. Po wygranej, szybko wyrzuciłem je z mojej głowy, skoncentrowałem się na rytmie bicia mojego serca, po około 30 minutach, pomału spokojnie zacząłem wychodzić ze stanu głębokiej medytacji.
Zawsze gdy wychodzę, odliczam od 5 do 0-ra i nagle gdy doliczyłem do 4-ech zacząłem odczuwać że robię się coraz mniejszy i mniejszy. Nagle widzę podłogę ( panele ) i znów robię się coraz mniejszy, widzę przed sobą jakąś drobinkę kurzu, tak małą że normalnie jej nie zobaczymy. A była ode mnie znacznie większa, w oddali widzę lekko zamazane zarysy mojego pokoju, ale znacznie jaśniejsze. Coś przerwało i widzę ciemność pod powiekami, i kolejny raz przenoszę się do pomniejszonego świata, tym razem jestem troszkę większy.
Próbowałem to kontrolować, ale jakoś nie mogłem, więc postanowiłem wezwać mojego NP, ale nie zjawił się... prosiłem, błagałem, krzyczałem... nic.
Nagle wszystko ucichło, i znów widziałem ciemność.



Kiedyś, pamiętam taka sytuację bardzo wyraźnie, podczas gorączki kiedy byłem młodszy.
Pamiętam jak leżałem wtedy na boku, w łóżku, i non stop wszystko pomniejszało się do bardzo małych rozmiarów.

entry 24.03.2010 - 18:42
Medytacja, wychodzi mi coraz lepiej. Ćwiczę, ( medytuje ) rano i wieczorem, ale o wczesnej porannej porze gdy trzeba się zbierać do pracy, to medytacja jest dla mnie czymś niesamowicie fantastycznym.
Już sobie znalazłem idealne miejsce w pokoju, mogę oprzeć plecy o ścianę. Wkładam stopery do uszu, ogólnie jest cicho, ale dzięki stoperom, koncentruje się na biciu swojego serca. Siadam wygodnie, nastawiam sobie budzik w telefonie ( jak bym zasnął ) i się odprężam. Na początku kiedy staram się koncentrować na rytmie serca, myśli kłębią mi się w głowie, toczę otwartą bitwę z nimi. Ale już po 3 minutach wszystkie niepotrzebne sprawy ulatniają się. Serce bije, spokojnie, równo i przede wszystkim bardzo głośno. 30 minut mija jak chwila, mógłbym tak siedzieć pewnie ze 3 godziny. No ale, zarabiać trzeba ( aby spełniać swoje marzenia ) : )
Wieczorna medytacja nie daje mi takiego kopa energetycznego jak poranna, ale odpręża relaksuje, uspokaja umysł i pozwala spokojnie zasnąć.



Jeśli chodzi o OOBE Jest to dla mnie czarna magia, jak na razie. Ale ćwiczę, wizualizacją cytryny.
Próbuje metody 4+1. Coś ten mój opiekun ma mnie w nosie... ale ja mu jeszcze pokaże. : ))

entry 21.03.2010 - 20:48
Dziś z tego że jest niedziela, postanowiłem poćwiczyć medytacje.
Znalazłem sobie zaciszne miejsce, tak aby mi nikt nie przeszkadzał
i Usiadłem po turecku z wyprostowanym kręgosłupem, zamknąłem oczy
i wpatrywałem się w ciemność. Po 5 minutach sprzędzonych w takiej pozycji
miałem wrażenie że kręgosłup zaraz przebije mi tyłek, i wbije się w ziemie.
Wstałem... co za ulga, rozprostowałem nogi. I sobie myślę, że czas wprowadzić drobne modyfikację
do tego. Więc przesunąłem się do ściany, aby się oprzeć (dużo lepiej)
Teraz gdy miałem całkiem wygodną pozycję, wziąłem się za wygodne układanie moich czterech liter.
Na zewnątrz było hałaśliwie, mimo tego że mieszkam na wsi, to samochody na głównej drodze jeździły dziś jak na złość.
Postanowiłem temu zaradzić, i włożyłem sobie do uszu stopery, i to był strzał w 10-kę
super cisza, oddychałem spokojnie przez jakieś 10-minut uspokajałem się, i relaksowałem.
Myśląc o niczym, zauważyłem że lekko słyszę bicie swojego serca, Więc skoncentrowałem się na rytmicznym
biciu, i po chwili zacząłem bardzo głośno je słyszeć. Tak wyraziście, ze byłem mocno zdziwiony.
Zapomniałem o wszystkim, wpadłem w spaniały trans, pierwszy taki w swoim życiu,
co lepsze chciałem się poruszyć, i nie mogłem. Dosłownie nie mogłem nic zrobić, (coś wspaniałego)
Uświadomiłem sobie że muszę się najpierw wybudzić, wiec spokojnym głosem powiedziałem że policzę od 5-ciu do zera i się wybudzę, i tak się stało.


Zaliczam to wydarzenie do pierwszych moich osobistych sukcesów, na drodze do ( Oświecenia ) : ))

2 Stron V   1 2 >  
Mój obraz