|
|
Miałem wcześniej sen. Nie pamiętam jak to się zaczęło ale moja mama jechała wraz z kimś kogo znałem (wujek chyba). I oni nie chcieli się zatrzymać abym mógł wsiąść, a mnie wtenczas dokądś się spieszyło. I nagle zauważyłem że lewituje równolegle do podłoża, tylko moje ręce dotykają ziemi. I ja w pewnym momencie zacząłem tymi rękoma iść po ziemi, tak iż nie mal leciałem ze znaczną prędkością a samochód, który jechał obok jakby nie przyśpieszał, gdy leciałem powoli. Ale ja szybko przyśpieszyłem i wzniosłem się na daną wysokość, aby dotrzeć na miejsce. Podczas lotu czułem się tak fajnie, czułem wiatr itp. Potem podleciałem na jakieś skrzyżowanie gdzie były wilki albo coś wilczo podobne, ja cały czas będąc zawieszonym w powietrzu, obserwowałem jak jakieś osoby na koniach strzelają do nich z łuków. W pewnym momencie zszedłem na ziemie i był tam malutki biały krąg, żeby dołączyć do klanu, musiałem do niego wejść. Gdy wszedłem pojawiło trochę się jak w jakiejś grze okienko i klan w którym jestem, ale szybko to zamknąłem i pomknąłem do celu. Gdy tam dotarłem, znalazłem się w jakimś budynku sporym, gdzie był duży czarny pies, z którym były problemy, nawet sam właściciel miał z nim problemy, ale gdy się z nim spotkałem od razu mnie polubił. Taka cudowna psina, cały czas była na moje zawołanie. Przy mnie był strasznie spokojny. Raz nawet zdarzyło się, że wołał go właściciel i ja go zawołałem i posłuchał mnie. :D
Dzisiaj z powrotem będę starał się wyjść z ciała. Mam nadzieję, że moje wibracje są już na tyle wysokie abym mi się to udało. Mój kontakt z moim aniołem stróżem i przewodnikiem też jest już o wiele lepszy, a więc może nadszedł czas na moje pierwsze oobe. :D
Obudziłem się o 4.30 ( czy to się liczy?) i nie czułem żadnego zmęczenia, po prostu od razu mogłem działać normalnie, nawet nie ziewałem. Nie chciało mi się tylko zapalać światła. Potem trochę próbowałem z ciemnością ćwiczenie ale mi się z nudziło i zasnąłem. Teraz pora na kolejne zadanie......
Za pomocą technik wizualizacji wyobraziłem sobie, że jem jabłko. Wszystko wyszło idealnie tylko trochę dziwnie, tak jakbym karmił się duchowym przedmiotem. Potrafiłem wyczuć zapach smak nawet jak się wgryzałem to czułem. Teraz pora na kolejne wstawanie o 4.00. Jak mi się uda to odpisze....
Ostatnio przez cały czas prosiłem moich opiekunów o pomoc i nadal to robię, tym razem postaram się relaksować. Kiedyś już chyba tego próbowałem ale tym razem postaram się zrobić tak jak proponuje kurs. Próbowałem wcześniej medytacji ale nie wiedziałem czy robię wszystko dobrze czy też nie. Wielu ludzi ma problemy z wyciszeniem się, z uspokojeniem swoich emocji. U mnie takie problemy nie istnieją albowiem staram się uczyć panować nad emocjami i jestem prawie cały czas w stanie pełnego spokoju, który czasami jest przerywany na parę minut przez osoby drugie. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to może już nie długo będę gotów aby wyjść z ciała i rozpocząć wykonywanie mojego przeznaczenia.
|
|