Arnold Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 01.06.2009 - 21:04
Witam

Położyłem się dopiero o drugiej rano, ponieważ czytałem książkę Roberta Monroe – „Podróże poza ciałem”. Ostatnio od paru dni poświęcam dużo czasu temu tematowi. Miałem nastawiony budzik na 6-30 rano żeby zastosować metodę 4 + 1.
Przebudziłem się koło 5 i nie byłem zdecydowany wstawać czy przysnąć do 6-30 i tak leżałem ze 20 – 25 minut (nie wiem) z zamkniętymi oczami.
Zmieniłem pozycję położyłem się na połówce na której nigdy nie śpię pozycją twarzą do dołu (pamiętałem to ze wskazówek zadania 3 żeby przyjąć pozycję w której się na ogół nie zasypia) i nagle po 30 - 60 sekundach poczułem jakby drgawki (jakbym leżał na materacu na lekko falującej wodzie), prądziki – przyjemne drganie ale głównie w okolicach głowy.
Cały czas powtarzałem sobie mantrę „bądź przytomny, bądź świadomy”. Byłem bardzo podekscytowany. Po około 30 sekundach poczułem jakbym miał lekkie ręce ( to ważne ponieważ ciało miałem ułożone twarzą do dołu, prawa ręka koło głowy a lewa wzdłuż ciała do dołu) i obie koło głowy wykonałem test, wsunąłem rękę e rękę (jak do modlitwy) na początku był opór jak zwykle, ale nacisnąłem troszkę mocniej i ręka weszła w rękę. Byłem bardzo, ale to bardzo podekscytowany. Następnie to było tak jakbym się odepchnął od łóżka jednocześnie otwierają oczy spojrzałem na pokój powoli unosząc się do góry, ale wszystko widziałem na czarno biało w słabym świetle, jak gdyby w ciemnym pokoju był włączony tylko telewizor ( ale telewizor był wyłączony a no dworze było już jasno o tej porze ). Unosiłem się dalej do góry minąłem sufit z łatwością (zero oporu) widziałem łóżko sąsiadów z góry przed sobą ( nie wiem jak wygląda mieszkanie sąsiadów z góry, ale powinno mieć taki sam układ jak moje i to troszkę dziwne bo nawet jakby było bardziej podsunięte do ściany niż moje powinienem przeniknąć przez łóżko a nie przed nim). Następnych dwóch pięter nie mogę sobie przypomnieć bo byłem za bardzo podekscytowany i przestraszony. Następnie wyleciałem ponad dach i stale się unosiłem pionowo w górę, na wprost siebie widziałem księżyc (dziwne o 5-30 rano) i gdy tak się unosiłem coraz szybciej zacząłem się zastanawiać czy nie lepiej będzie powrócić do ciała, ale po chwili stwierdziłem że nie i zacząłem prosić o pomoc istoty wyższe, przewodnika i anioła stróża. Po paru sekundach gdy byłem już jakieś 200 metrów nad ziemią zacząłem zwalniać i ponieważ się uspokoiłem dostrzegłem pode mną inne latające postaci (jedna wyglądała jak anioł w zbroi z białymi skrzydłami i mieczem). Po wyhamowaniu zacząłem poruszać się w stronę ziemi i nagle się na niej znalazłem miedzy dwoma mężczyznami. Ten z lewej miał brodę i wąsy i był w wieku około 45 lat. Ten po prawej miał koło czterdziestki i był podobny Brucea Campbella. Po chwili poczułem się bardzo dziwnie, było to uczucie bezpieczeństwa, przyjaźni i miłości (bardzo dziwne uczucie jeszcze takiego nie doznałem), które mnie wypełniło i poczułem się jak bym ich znał od początku mojego życia. Brodaty powiedział do mnie „cześć Arnold ile masz lat”, zdziwiony skąd zna moje imię odpowiedziałem, mam 37 lat. Nie czekając na kolejne pytania zapytałem „w jaki sposób mogę się zatrzymać podczas unoszenia, mam coś powiedzieć czy może mogę to zrobić siłą woli”. Ten z prawej powiedział „wypowiedz ….(i w tym miejscu były jakieś trzy słowa, których nie pamiętam, ale trochę przypominały łacinę). Brodaty na to nie tak tylko tak (i kolejne trzy słowa lekko się różniące od poprzednich) nie to ty się mylisz. Itak panowie chwilę z uśmiechami na ustach konwersowali. W tym czasie się rozejrzałem przed nami około 100 metrów była olbrzymia brama z uchylonymi na boki wielkimi metalowymi wrotami. Całość była jakby oświetlona światłem z reflektorów. W kierunku bramy ze wszystkich stron zmierzały inne postaci, ale nie idąc tylko jakby lecąc nad samą ziemią. My również podążaliśmy powoli w jej stronę (wydaje mi się że ja również się unosiłem ponad ziemią bo przez cały czas trwania tego doznania nie widziałem żadnych ze swoich kończyn). Po chwili się obudziłem i od razu zacząłem spisywać co widziałem. Mogę tylko dodać że przez całe swoje życie nie doświadczyłem snu w którym czułbym taką świadomość jak w tym. Po Okło godzinie położyłem się do łóżka w tej samej pozycji zamknąłem oczy. Zacząłem sobie przez 10 sekundy wyobrażać jakiś przedmiot (nie mogłem się skoncentrować na żadnym kształcie) trzy sekundy oczy do snu i ponownie przedmiot itd. Po około 20 -30 minutach znów poczułem fale, niestety zachciało mi się kichać bo jestem przeziębiony i po falach. Potem odpuściłem i zasnąłem.

Nie wiem jak to zinterpretować, czym było to przeżycie. Jeśli ktoś z Was ma jakieś pomysły z przyjemnością ich wysłucham.

Pozdrawiam.
Arnold