Notatnik Eldreda Poszukiwacza


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V   1 2 3 >
entry 25.07.2009 - 09:13
Metoda ta co zwykle, wszystko przebiegało podobnie - zasnąłem o 00:30, obudziłem się o 5:00, 50 minut trzeźwienia, samopoczucie super, żołądek spokojny. Położyłem się w kierunku północ-południe głową na północ (choć wydaje mi się to bez znaczenia) na wznak, przez pół godziny na zamianę przysypiałem i koncentrowałem uwagę (w tej pozycji i tak bym nie zasnął), następnie przewróciłem się na bok, zasnąłem na krótko i obudziłem się z paraliżem. Tym razem wiedziałem co robić, a bynajmniej tak mi się wydawało. Byłem spokojny, żadnego strachu, żadnego szarpania na siłę, po prostu czekałem. Próbowałem poruszyć lewą ręką (jak się później okazało krzywo leżałem i była najbardziej zdrętwiała), wydawało mi się, że mogę nią nieco poruszać. Pamiętam to jak przez mgłę teraz, próbowałem się na cały okręcić, ale na spokojnie, nie dało rady, nie mogłem się oderwać. Było coś jeszcze - coś dziwnego, mianowicie jestem pewien (a może mi się wydaje, może to tylko halucynacje??), że coś po woli dotykało mnie ręką po plecach w okolicach kręgosłupa. Trwało to wszystko może z 15 sekund, w pewnym momencie miałem już dość, chyba się trochę wystraszyłem tego "dotykania" i otworzyłem oczy.

Nie wiem dlaczego nie mogę się oderwać od tego cholernego cielska. Mam też poważne wątpliwości czy to nie zwykłe halucynacje. Później miałem jeszcze sen w którym widziałem siebie śpiącego w pokoju i kilka niewyraźnych postaci, ale to wszystko może być zwykłą sugestią, majakiem, więc nie ma się czym podniecać ;)

entry 22.06.2009 - 13:18
Znów to samo, miałem w nocy paraliż i czułem wyraźnie, że coś się zaczyna dziać, tak jakby ciało astralne odłączyło się na 1-2 cm, ale nie potrafię się dalej wyrwać, po chwili ciało fizyczne zaczyna się ruszać i koniec eksperymentu, mogę spać dalej. Mam już dość.

entry 19.06.2009 - 09:12
Przed snem prosiłem istoty niematerialne o pomoc, robiłem afirmacje, zasnąłem o północy. Wstałem o 4, poszedłem się otrzeźwić, przez pół godziny łaziłem, czytałem książkę, w końcu się położyłem, na szczęście mój wrażliwy żołądek nadal spał (wystarczy się nie objadać na noc ;]), rozluźniłem się, w końcu zmieniłem pozycję i próbowałem zasnąć, co wcale nie przyszło mi łatwo. Zapadłem w normalny sen, po jakimś czasie się wybudziłem i nic, więc zacząłem odliczanie od 100 w dół minus 3, to pozwala dobrze się skoncentrować i jednocześnie wyciszyć. Znów pojawił się sen, nie wiem jaki, obudziło mnie i w tym moment się zaczęło...
jak zwykle lekki paraliż, fizyczne ręce miałem wzdłuż ciała, a te niefizyczne chyba na brzuchu (czasami tak śpię), ponieważ gdy spróbowałem nimi poruszyć na boki miałem wrażenie, że są... no właśnie gdzie? gdzieś w okolicach brzucha, poczułem opór, ale nie fizyczny, tylko takie jakby gumociasto (gdzieś o tym czytałem) :) niby poczułem opór ściany (a niby czemu nie poczułem kołdry?), ale nie było to realne wrażenie, stawiałbym raczej na kreację wybujałej wyobraźni. Całemu zdarzeniu towarzyszył pisk, dziwny krótki dźwięk, coś jakby "łiiii" takie dzwonienie w głowie :) próbowałem podnieść głowę, ale skończyło się to poruszeniem CF i to był koniec :/ mimo koncentracji nie udało mi się już niczego osiągnąć
Cały spocony przekręciłem się na bok i w byle jakim przerywanym śnie dospałem do 9.
Może mi ktoś powiedzieć co to było?

entry 16.06.2009 - 10:21
Nastawiłem budzik na 5, zasnąłem ok 1, obudziłem się sam 5 sekund przed alarmem budzik (przypadek ?!), standardowa procedura - wstałem, chlusnąłem zimną wodą w twarz, położyłem się już po chwili walcząc z ciężkimi powiekami, na szczęście mój żołądek nie zdążył się obudzić. Później Jackobson, leżałem sobie na wznak, nic się nie działo przez ~20 min, więc mentalnie ułożyłem się w wygodniejszej pozycji, bo na boku najłatwiej mi zasnąć. Powtarzając w myślach, że zaraz opuszczę ciało, po chwili usnąłem, miałem cholerny koszmar :/ śniło mi się, że jestem w swoim pokoju, który jest nawiedzony. Stały tam różne dziwne rzeczy, których normalnie nie posiadam (chyba jakiś sprzęt RTV) i te rzeczy zaczęły nagle znikać albo przesuwać się po całym pomieszczeniu. Sen trwał krótko (faza REM?) i tak jak ostatnio zaraz po przebudzeniu złapał mnie lekki paraliż i poczułem, że to jest TO, czułem, że mogłem wyjść, gdyby nie to, że byłem cholernie wystraszony przez tym snem i zlany potem. Niestety przegapiłem ten moment, cóż, może następnym razem się uda. Normalnie nigdy nie miewam koszmarów, pewnie ma to związek z chęcią opuszczenia ciała, muszę się pozbyć strachu. Może następnym razem spróbuję tylko wyciągnąć rękę i czegoś dotknąć.

entry 14.06.2009 - 15:37
Wczoraj zrobiłem sobie drugi raz regresję wcieleniową korzystając z nagrania hipnotycznego. Za pierwszym razem widziałem siebie w wizji, byłem chyba jakiś angielskim lordem :) siedziałem na ławce w parku k. rzeki ubrany we frak, cylinder, typowy angielski bogaty nudziarz. Nie działo się tam nic szczególnie interesującego, obraz był raczej statyczny i bez emocji.
W drugiej sesji przeniosło mnie chyba na... Dziki Zachód :) wspinałem się po stromych skałach, ale spadłem i się zabiłem od razu, później widziałem swoją trumnę i tyle. To by tłumaczyło, że lubię wspinać, ale jednocześnie mam lęk wysokości (gdy stoję nad krawędzią) - taki paradoks, chociaż z drugi strony można wymyślić proste tłumaczenie - moja "wizja" była tylko wymysłem podświadomości, obrazem stworzonym na podstawie moich pasji i lęków. Nie wiem co o tym myśleć.

3 Stron V   1 2 3 >