OBE - Mirtrul


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 12.06.2011 - 15:51
Często mam katastroficzne sny. O zagładzie świata. Nie wiem czym są spowodowane.

Tej nocy miałem kolejny, no ale może od początku.

Zaczęło się to mniej więcej parę lat temu. Nie będę tutaj przywoływał dokładnych dat ani starał się to ułożyć w porządku hronologicznym bo to było dosyć dawno (ok3lata temu).

Sny były takie:
Lecę nad miastem - w chmurach. Jest zachód słońca. Miasto wyglądało jak "islamskie". Obok mnie leci jakaś postać. Czuję ją lecz nie widzę. Kobieta - mówi do mnie w dziwnym języku. Miał dużo "s" w sobie lecz nie przypominał mi żadnego ziemskiego. Na początku nie rozumiałem ale nastawiłem się żeby zrozumieć i mówiła: "3 antychryst się już narodził, skrzywdzi wiele osób. Wiele ludzi będzie przez niego cierpiało, tylko ja będę mógł coś poradzić". Później na mojej drodze znalazła się brama która się otworzyła, ze środka biło światło. Ja idąc w jej stronę stanąłem w progu bo głos mnie przestrzegł przed tym że jak przejdę ją to nie będzie odwrotu. Przeszedłem i znalazłem się w pokoju[...]. Dalej nie istotne.

Kolejny sen:
Chodzę po parku w nocy, widać niebo. Park powiązany alejkami jednak tak zaraz obok siebie alejki te(asfaltowe) były powiązane w pewien sposób że było widać ścieżkę obok. Chodzili tam jacyś ludzie jednak obok mnie jakaś osoba, też jej nie widziałem (możliwe że też kobieta). Nagle na niebie widać było ateroidy, leciały w ziemię. W oddali zobaczyłem białe promienie skierowane w stronę owych asteroid które albo je rozbijały albo zmieniały trajektorie. Jednak pojawiła się jedna duża i dodatkowe światłe. Nie potrafiły jej zniszczyć bądź przesunąć. Głos odezwał się do mnie i powiedział że ja mogę coś zrobić (z tym). Próbowałem użyć jakiejś mocy ale się nie udawało. Głos mi coś poradził żebym "użył siebie" (??? coś takiego) ja jakoś wywinąłem rękoma i wydobyło się światło z nich i wtedy asteroida zboczyła.

następny sen:
Była to kontynuacja poprzedniego snu który był ok 2 mies wcześniej przed tym (to akurat pamiętam). Byłem dzieckiem znalazłem sie pod koroną (w krakowie - kto wie gdzie to to wie). Ktoś jeździł na skuterze poprosiłem go czy mogę pojeździć sobie. Po jego objekcjach jednak się udało. Jadąc zamieniłem się w mężczyznę a skuter w ścigacza. Dojechałem do skrzyżowania (limanowskiego) wróciłem jako chłopiec. Był zachód uprosiłem żeby się przejechać jeszcze ostatni raz. Tak się stało. Dojeżdzając do skrzyżowania gdzie jest przystanek obok pasa skrętu w lewo (tramwajowy), stała tam osoba którą znałem. Przeniosłem się do tej osoby i dziecko (którym przed chwila byłem) mówi mi że "to ono jest Bogiem, ze ludzie zrozumieją ale będzie już za późno". Poprosiłem (jako facet) żeby mi swoje imie napisało. Chłopiec wyciągnął zeszyt otwożył z tyłu gdzie były popisane jakieś rzeczy i napisał swoje imie. Teraz nie pamiętam jak to było ale na 100% na "E". Natomiast jak napisał to się obudziłem. Miałem zapisać to gdzieś pamiętałem litera w literę to imie ale jeszcze na sekundę przysnąłem i znowu znalazłem się w tym samym miejscu przeniosłem się w dziecko i pojechałem prosto (nie w lewo).

kolejny sen:
Chodzę z mamą po mieście jest, większosć ucieka bo ma spaść kometa. Ja z mamą pod wieczór siadam na jakimś budynku wysoko i (w nocy) zaczyna się deszcz meteorytów i nagle w nasza stronę leci jeden duży odłamek. Przeleciał nad nami. Czekamy i idzie ogromna fala tsunami która zmiata wszystki i nas też.

dalej:
[Teraz sobie przypomniałem]. Jestem (chyba kimś ważnym) na konferencji w otwartej przestrzeni, siedze w rzędzi - jest ich wiele - z innymi i czekamy na coś. W każdym razie zjawił się spodek latający sporych gabarytów. Czuć było podekscytowanie. Nagle otworzył otwór który miał pod sobą na środku, ja już zacząłem uciekać razem ze mną pare innych osób które przekonałem. Udeżył czymś jak bomba atomowa. Nie zabiło mnie ale byłem w ciężkim stanie wokoło "burdel+ - wraki pojazdów budynków i chyba obok jakiś trup. Zacząłem szukać kogoś bliskiego bo chciałem przeprosić ze jej nie ostrzegłem przed tym a przeczuwałem to.

Ostatni sen - tej nocy
Znajduję się na jakiejś dużej górze wokoło widzę z lotu ptaka zniszczone miasta po bombach atomowych. Ale ja jestem na tej góże i chcę się tam "urządzić". Mam tam tunel z jednej strony na drugą. Zjawia się osoba i jesteśmy tam razem. I znowu spada jaksą bompa. Później zjawia się jakiś helikopter i wychodzi koleś i czegoś szuka. Broniliśmy się przed nim. Po jakimś czasie ( jak piszę po jakimś czasie czy też później mam na myśli lata bo tak czułem we śnie) jest już o wiele więcej osób ze mną ja nimi zarządzam zeby z tej góry zrobić jakiś bezpieczny obszar - schronienie.

sen w dzieciństwie:
siedze z dziadkiem na bloku i obserwujemy bombardowanie maista, była noc a w mieście unosił się zielony dym. Nagle bomba we mnie i pobudka.

Swego czasu po tych snach dowiedziałem się od mamy że w dzieciństwie miałem katastroficzne sny.

Snów było chyba więcej ale już nie pamiętam ich, niestety.

entry 17.06.2009 - 06:32
Chciałbym szybko opowiedzieś o moim śnie. Proszę bardzo o komentarz do niego.

[...] Lecę nad jakimś miastem, kołomnie (tak czuję) jest ktoś. Mówi do mnie w dziwnym jezyku, raczej nie ziemskim (było w nim dużo "S"). Zrozumiałem tyle że ktoś przez kogo ludzie na ziemi będę cierpieć (coś jak antychryst). Znalazłem się przed jakimiś wrotami w chmurach. Ta osoba otworzyła mi je i powiedziała że mogę iść. Bił blask od nich, widziałem tylko tyle że coś za nimi jest. Stanąłem w nich i mnie blokowało tak że nie mogłem ich przekroczyć. Po znurzeniu pomyślałem o czymś i znalazłem się przy oknie w domu. Widziałem ulicę i auta jeżdżące (jakby tworzyły echo swojego obrazu w przód i tył) po niej - noc i deszcz. Pomyślałem że to może obe i wyciągnąłem rękę przez szybę (to było stare podwójne okno). Następnie cału poleciałęm do wewnątrz okna i obraz zamazał się i zniknął. Znowu znalazłem się u tych wrót[...].

Ps. Wiedziałem że nie można tak robić na samym moczątku ale chciałem się przekonać czy to obe.

entry 16.03.2009 - 17:05
Od trzech dni nie prubuję OBE ani Hemi-Sync. Od razu jak zacząłęm odpoczynek od tego miałem wiele niesamowitych snów o przeróżnych tematach. Ostatniej nocy zdażyło się coś wyjątkowego. Do godziny 5 rano (do czasu kiedy sie przebudziłem) nie miałem ani sekundy snu. Jednak kiedy zasnąłem ponownie śniło mi się coś dziwnego. Może dziwnie to zabżmi ale śniła mi się bajka 3D o łosiu dużej wiewiurce i psie [i w tym momencie skasowałem sobie ok 5/6 całego tekstu i piszę jeszcze raz ].

Po obejżeniu kawałka przygód (nic specjalnego) przeniosłem się do przyciemnionego pokoju gdzie byli oni pod wiatrakiem podwieszonym przy suficie (właczonym). Coś do mnie mówili a ja przeniosłem się pod monitor od komputera. (Jakoś uzyskałem świadomość że to sen i mogę wyjść z ciała).U góry był jakiś napis a na dole 4 paski ładowania po 2 obok siebie. Nie wiem skad ale wiedziałem że trzeba tam załadować zdjęcia. Tak zrobiłem, załadowałem wszystkie naraz. Nagle przed oczami śmigały mi szybko jakieś obrazy. Nie mogłem nić o nich się dowiedzieć bo pojawiały się zbyt szybko. Przestałem ładować i wybrałęm 1 obrazek. Miał on dokładnie 8,99 MB i ładował się po prawej u góry. Nagle przed oczami zobaczyłem dziewczynkę. 5-6 lat, uśmiechnięta, krótkie blond kręcone włosy niebieskawe oczy, leciutko puszyste policzki. Kręciła się na karuzeli. Wkoło była łądna zielona trawa. W pewnym momencie moja percepcja przeskoczyła do widoku spod karuzeli. Miałem wrazenie że dziewczynka spadła. Patrzyłęm w stronę słońca a metalowe bele je przysłaniały je tak że migało. Cały zcas podczas tego miałem wrażenie wychodzenia ciała. Poczułem w pełni ciało strtalne (mogę to stwierdzić po tym że podczas wczećniejszych prób było mi dane raz je już poczuć). Czułem je i jak wychodzę z ciała. Ale popsułem wszystko na tym że zapragnąłem poczuć co właśnie w tym momencie czuje moje ciało fizyczne. I już od razu zacząłem wracać do niego (muszę sie pozbyć tygo pragnienia :/). Jak już nei czułem ciała astralnego to powróciłęm do widoku ekranu. Zdjecie nie było załadowane w pełni, pozostało jakieś 15% do końca. Szybko zacząłem łądować następne zdjęcie, chciałem wiedzieć jakie jest. Ładowało się po prawej na dole i zajmowało 12,(ok45) MB. Jednak jak ledwo zauważyłem że sie łąduje zadzwonił budzik.

Skomentujcie coś. Czy to jest możliwe ze wychodziłęm z ciała, ze czułem ciało astralne?

entry 11.03.2009 - 10:52
Ostatniej nocy kolejny raz słuchałem Hemi-Sync. Poszło mi zdecydowanie lepiej. Przy pierwszej próbie już po chwili czułem wibracje. Jakby miotało mną w ciele. Przy następnej próbie już słabiej, ledwo co tyczuwałem je, ale próbowałem wciąż się do nich dostosować. Kiedy nadeszłą chwila na wychodzenie z ciemności robiła się bardziej jasność i nagle zobaczyłem lampę na suficie jednak z innej perspektywy niż normalnie miałbym oczy otwarte. Nie potrafiłęm jednak określić czy widzę ją bardziej z dołu czy też z wysoka. Była bardzo rozmazana i lekko zniekształcona, na dodatek nachodził na nią lekko obraz zawieszonej przy suficie zasłony. I to wszystko naraz. Nie poszedłem dalej gdyż przeszkadzała mi bardzo jedna rzecz. Zabrzmi to pewnie trochę żałośnie, ale to prawda i ubolewam nad tym. Wciąż miałem uczucie że muszę przełknąć ślinę i jak ją przełknąłem to znowu miałem, to mnie bardzo przytrzymywałe. Jednak widziałem to wszystko i cieszę się z tegop bardzo. Myślałem że będę bardziej podekscytowany ale jednak nie. Aby udowodnić sobie że jest to widzenie astralne otworzyłem oczy, w sumie bardziej przez przypadek niż z mojej winy. I to niemal w 100% potwierdziło, ze jest to moje widzenie astralne.

entry 10.03.2009 - 20:22
Sen o OBE

Jestem w jakimś budynku. Jest w nim również parę osób oprócz mnie. Nagle, niewiadomo skąd, pojawiły się duże ilości nanitów. Zaczęły wszystko zjadać, również ludzi. Ja schowałem się w jakimś pokoju, sam. Ktoś otworzył drzwi, chciał wejść. Ja szybko się zerwałem i nie pozwoliłem wejść. Jednak to nie pomogło, gdyż, niewielkie ilości nanitów, pędzących korytarzem, wdarło się do mojej kryjówki.
Po chwili znalazłem się na łące, zaraz obok budynku, w którym jeszcze przed chwilą walczyłem o swoje życie. Zrozumiałem, że nie żyje i że jestem we stanie OBE. Bardzo się z tego powodu ucieszyłem – nareszcie mi się udało. Zaraz po uświadomieniu sobie mojego położenia, zdecydowałem, że przemieszczę się do mojego kolegi. Był on niedowiarkiem i potrafił podważyć wszystko byleby wyszło, ze to on ma rację. Wystarczyło o nim pomyśleć i już było się w drodze. Jednak kiedy skończyłem tą podróż byłem niemile zaskoczony bowiem nie znalazłem się u niego bezpośrednio, a nawet blisko miejsca jego zamieszkania. Był to nieznany mi dotąd obszar którego nigdy nie spotkałem. Budynek wyglądał na mały kilku piętrowy blok mieszkaniowy o kolorze żółtym wpadającym w ciemny pomarańcz. Znalazłem się tuż przy jego szczycie – dachu. Dookoła samego dachu była jeszcze nadbudówka murów. Unosząc się tuż przy jednej z jego ścian sięgnąłem ręką, przeszła ona nadbudówkę i dotknęła dachu. Przeciągając ją po powierzchni udało mi się zebrać kłaki kurzu.
Zawiedziony niepowodzeniem dotarcia do znajomego nagle znalazłem się w pobliżu większego budynku. Unosząc się nad nim okrążyłem go od tyłu – w prawo – w stronę wejścia. Znajdowało się przed nim parę osób. Moją uwagę przykuły dwie osoby. Kobieta z czarnymi włosami prawie do ramion. Trzymająca coś w dłoniach – przypominało plik dokumentów – i teczkę pomiędzy nogami na ziemi. Mężczyzna również miał czarne – krótkie – włosy i trzymał coś w dłoniach. Obie te osoby stały obok siebie - bokiem, z tym, że mężczyzna był lekko zwrócony do kobiety. Przeleciałem pomiędzy nimi.
Następnie kolejny raz zawędrowałem – nieumyślnie – w jakieś nie znane mi dotąd miejsce. Był to dom, piętrowy, w kształcie ściętego u góry L z balkonem po środku. Zadaszenie obejmowało również balkon. Unosząc się w powietrzu zbliżałem się w jego stronę – do balkonu. Zauważyłem na nim małą dziewczynkę machającą do mnie i krzyczącą „ mamo, tato – patrzcie!”. Z całą pewnością sprawiała wrażenie, że mnie widzi. Miała około 4 lat, zapłakaną różową buźkę, a jej włosy były koloru blond wpadając lekko w biel. Kiedy byłem już blisko domu, któryś z rodziców wybiegł i zabrał dziecko do domu. Nie potrafię określić czy tata czy mama gdyż moja uwaga była w pełni poświęcona zapłakanej twarzy dziewczynki. Ciekawość nie pozwoliła mi odejść – dlaczego dziecko płakało i jakim sposobem mnie ujrzało? Zbliżyłem się do drzwi balkonowych. Były one białe, z 4 rzędami po dwie prostokątne szyby zaokrąglone u góry. Przy futrynie owych drzwi wisiało parę dzwonków wietrznych i plastikowych kręciołków sprzedawanych zeszłego sezonu na odpustach. Ja zbliżyłem się do wejścia – niefortunnie do dzwoneczków, które wydały donośny jak na nie dźwięk. Dziewczynka wciąż zapłakana, pocieszana przez obojga rodziców, znów mnie ujrzała. Ponownie mnie to zaskoczyło. Tym razem przestraszyłem się, że jej rodzice również mnie zobaczą i szybko się oddaliłem od zagadkowego domu.
Kolejny raz, niewiadomo skąd, przeniosłem się w jakieś miejsce. Tym razem wydawało się znajome. Był to most jednej z metropolii stanów zjednoczonych, czteropasmowy, dla samochodów. Był piękny zachód słońca. Niebo całe mieniło się żółtym kolorem. Po chwili wpatrywania się w utopijny obrazek, obok mnie znalazł się kolega, który również praktykuje OBE. Bardzo ucieszyłem się, że nie jestem sam i że mam z kim podzielić się radością z OBE. Nie był przekonany, że to jest właśnie ten stan. Możliwe, że był w trakcie zwykłego snu i nieświadomie znalazł się w takiej sytuacji. Aby mu udowodnić, iż jest to właśnie OBE, wyciągnąłem przed siebie rękę, i wskazałem palcem na wierzchołek jednej z wysokich podpór mostu. Poczułem, że się poruszam i już znalazłem się przy szczycie – kolega też. Były na nim nadajniki, białe o dużej grubości. Pomyślałem żer służą sieciom komórkowym. Zaproponowałem mu abyśmy przenieśli się do następnego kolegi. Zgodził się i od razu znaleźliśmy się w ruchu. Ruch ten był przyjemny dla mojego Ja-Tam. Odczuwałem go jako lekki ciepławy wiaterek przechodzący przeze mnie – nie stanowiącego oporu dla niego. W podróży spotkaliśmy szukanego znajomego. Pogawędziłem z nim, jak to fajnie, że w końcu się udało wejść w stan OBE. Powiedziałem mu, iż nie mogłem na samym początku przenieść się do znajomego i, że wylądowałem w nieznajomym miejscu. Spytał – „a co to za kolega?”, ja na to – „a taki co na przykład w Lineage gra”. „Słyszałeś, że ma wyjść Lineage 3?”. Kiedy zapytałem go dlaczego nie chce podróżować gdzieś indziej niż po polsce odpowiedział, że jest tu pięknie.
Warto również dodać, że następnego ten trzeci kolego na następny dzień w szkole też miał sen o OBE. Na dodatek mniej więcej się pokryło gdyż spotkał mnie i tego drugiego już razem. Jednak w zupełnie odmiennych okoilicznościach.