|
|
25 Marzec 2012 nadal bez pełnego oobe ;f coś pięknego :D, znajdowałem się w niewielkim pokoju i rozmawiałem z kimś przy oknie, nie wiem nawet o czym była rozmowa, zauważyłem że w oddali na niebie zbliża się jakaś satelita ( przynajmniej tak to wyglądało ) , od małego punkcika w coraz większy, coraz szybciej, widziałem na własne oczy jak satelita, albo jakaś wielka konstrukcja, leci prosto na budynek w którym się znajduję, powoli obracając się i gniotąc po drodze korony wysokich drzew, w momencie uderzenia, były wielkie trzęsienia i sporo zgiełku, zrobiło się jasno i czułem że opuściłem ciała.. nie czułem bólu, potem się jakoś urwało.. ale nie zapomnę widoku tej satelity w odległosci ok 100 m od budynku.. coś pięknego, serce miałem prawie w gardle
4 Listopad 2011 cześć, dawno tu nic nie pisałem, za bardzo zanurzyłem się w fizyce, dziś miałem chwile na relax zaraz po bieganiu, położyłem się nieruchomo na łóżku na wznak, z rękami za głową, włączyłem osho_gourishankar, zamknąłem oczy i począłem się relaksować, odliczyłem od 100 do 1, dokładnie oglądając oczyma wyobraźni każdą po sobie następująca liczbę, i z każdą następną brałem głęboki wdech i wydech, podczas wydechu rozluźniałem coraz bardziej ciało ( totalna bierność mięśni, chęć wtopienia się mimowolnym spadaniem ciała w łóżko )... w ostatniej fazie (nutki) poczułem lekkość, oraz ciepło w rękach, które powolutku napływa mi do głowy ( przez rączki ), może kilka razy pojawiały się jakieś efekty świetlne, głownie białe rozbłyski, słyszałem mocniejsze tupnięcie w ścianę.. i to tyle jeśli chodzi o efekty, przez cały okres relaxu, byłem bardzo zaangażowany w wyjście, nic na chama, ale naprawdę chciałem.. i prosiłem, sygnalizowałem : )) w chwilach desperacji, starałem sobie wkręcić to że już tak naprawdę jestem outside... czuje się zupełnie tak jakby oobe nie istniało już dla mnie, wiem o tym że bywałem tam nie raz, i nie raz doświadczałem motywów prowadzących do oobe, cóż takiego zmieniło się od czasów gdy wychodziłem z ciała nazbyt łatwo, podczas snu, totalna łatwizna, oobe przychodziło do mnie same, a mi raz chciało się a raz nie, mimo że za każdym razem było na wyciągniecie ręki, może to pokuta ? :D teraz leże godzinę, i czuje jak moje ciało śpi już dawno, i został w tym bycie tylko jeden człowieczek który nieświadomie odbija swoje szanse, a może to wina tej nutki? od kiedy wiem o oobe, zawsze kojarzyłem ją z owym zjawiskiem, lecz nie kiedy po prostu zasypiałem z nią na uszach, bardzo ją lubię ponieważ nie pozwala mi zasnąć jakkolwiek bym chciał, tak bardzo podobają mi się jej dźwięki, kiedyś walczyłem o to żeby nie zasnąć, dziś nie potrafię zasnąć po nieudanej próbie, drogi czytelniku jeśli doszedłeś aż do tego momentu, znaczy to że jesteś niezwykle cierpliwym człowiekiem, i znaczy to też że autor oprócz opisu swych doświadczeń chciał wylać trochę swoich smutków, więc potrafisz też słuchać nie tylko tego co jest powszechnie cenione, ehhh :D tęsknie za starymi czasami... mtj, przyłaź częściej, nie zaniedbuj znajomości ; ) wyciągnij na browar, pozdrawiam astralni podróżnicy astralne beztalencie ; ))
dawno już nie miałem wyjścia, wczoraj trochę popiłem, i zasnąłem kolo 00:30, alkohol spał 4 godziny potem obudziłem się z lekkim bólem głowy, powtarzam lekkim, bo ścierw nie pije :D, i wszyscy mi się składało na oobe, coś czułem że to jest akurat ta chwila, że 4 godziny snu, że obudziłem się bez niczego, więc spróbowałem, i to była chwila ! ludzie co się działo, dawno nie miałem takich chorych doświadczeń :D, zdaję sobie sprawę że większość sam sobie wykreowałem, i wcale mnie to nie zniechęciło... godzinę spędziłem na komputerze, i wróciłem do łóżeczka...więc owinąłem się dokładnie kołdrą wyluzowałem każdy mięsień po kolei, i zostałem w trybie gotowości, dosłownie minuta, i zacząłem czuć szum, ale taki trochę inny, uderzył szybko w okolicach czoła i zaraz przechodził, ale uderzając raz za razem, z coraz silniejszą siłą, serce zaczęło mi z jakiś powodów bardzo szybko bić, czułem że jestem przestraszony, choć wiedziałem i myślałem o dobrych rzeczach, przed oczami wirowało mi setki tysięcy obrazów, twarzy które zbliżały się do mnie, śmiały i oddalały, miliony kolorów dźwięków codzienności , generalnie rzecz biorąc dawno nie miałem tak bogatej hipnagogii.. czułem że ręce wykręcają mi się w niestworzone pozycję, czułem że spadam niesamowicie szybko, i zaraz wracam do poprzedniego stanu, czułem wszystko naraz, ruch w każdej odsłonie, za chwilę zacząłem widzieć, i wydawało mi się że to nie poprzez, schematycznie otwarcie oczu, po prostu tak jakbym wcześniej tego nie widział tak nagle ujrzałem, a ujrzałem pokój mój taki jakim widziałem go przed momentem gdy kładłem się, swobodnie spadłem z łóżka, wstałem czułem się bardzo niski, serce wciąż biło jak oszalałe, czułem że głowa zastygła na poduszce w pozycji która pozwala jej obserwować sufit, i chodziłem tak z tą głową i nie mogłem jej przestawić, czułem się trochę nie swojo, był to jakiś stan lękowy, chciałem się z niego wyrwać, ruszyć palcem ale nie dało rady ! :D pierwszy raz takie coś miałem, nie potrafiłem wrócić z powrotem, zaraz przypomniała mi się cała literatura z oobe związana i przypominałem sobie co w takiej chwili czynić należy, jakoś udało mi się wejść na łóżko i zastygnąć w pozycji mego ciało i wykonałem kilka ruchów, podobnych do trzepania się na łóżku opętanych ludzi(wciąż czułem klimat grozy), po chwili rozpoznałem w końcu swoje dłonie... gdy otworzyłem oczy, obraz zastygł jeszcze na chwilę.. powoli zmazując się z powiek dając mi obraz świata fizycznego. CO WY NA TO :D
od kilku miesięcy był spokój, teraz, potrafię się lepiej skoncentrować nad procesem relaksacji, wczoraj byłem o krok od oobe ; ] wiec dziś też będę dobrej myśli, powodzenia wszystkim starającym się ; ]
a więc było to tak ! : ) wróciłem skopany ze szkoły, wiedziałem że mam spoooro nauki na jutro ; / mimo to położyłem się z matematyką do łóżka tak, żeby mi się wygodniej uczyło chyba :D no i naturalnie zasnąłem z nieszczęsnym zeszytem w ręce, potem obudził mnie ojciec zjadłem obiad.. ale w sumie po co to pisze :d przejdźmy do konkretów, po obiedzie wróciłem do zimowego snu, ale ! przyszedł do nas brat, miał sprawę do ojca... no i sobie tam gadali, a ja tak sobie przymrużyłem oko, chwile się zastanawiałem o czym rozmawiają i gdy wróciłem do.. jakby zajmowania się sobą odkryłem że znajduje się w innej pozycji, bardzo zabawnej :D tak jakbym leżał na głowie z wiszącymi w powietrzu nogami pod jakimś niemożliwym kątem :D MASAKRA.. z impetem uderzyła we mnie myśl otwarcia oczu ! tak OTWORZE OCZY, o i nawet udało się jedno otworzyć ale strasznie mozolnie, drugie było czymś przykryte, nie podołałem, chwile jeszcze wzbudzałem w sobie stan Energi, przesunąłem się bliżej krańca łóżka, ale odbyło się to jakby w bezruchu.. i nagle koniec śpię.. dlaczego ?! dlaczego gdy już sytuacja zaczyna nabierać ciekawszych barw, wszystko się pierdoli.. może za mało skupiony.. nie mniej jednak cieszą nawet takie małe rzeczy, utwierdzają w przekonaniach ; ]] pozdraaaawiam
sporo tej nocy się śniło ale to pamiętam i wspominam najlepiej, wiem że z kolegą znalazłem na pustyni ciekawe drzewo w owocami, na które było bardzo ciężko wejść, owoce wyglądały jak miąższ z owocu "granat" wyjedliśmy wszystko co było możliwe, taka uczta dla podniebienia, gdy zapasy się skończyły, znaleźliśmy po długiej wędrówce po pustyni, tajemne miejsce w którym ktoś przechował robaczki w słoikach które rzekomo przyczyniają się w proces powstawania takiego drzewa, potem chwila nie uwagi i ktoś nam to zniszczył, jakiś mało kompetentny człowiek i potem zaczął przepraszać najwyraźniej zrobił to nie umyślnie, miałem taki głód większy niż nałogowy palacz, mogłem zrobić wszystko żeby zjeść trochę tej dobroci :D
nic specjalnego.. wiem że śniłem o wyimaginowanej malej rzeczywistości, chyba żyliśmy z jakąś przyjazna ekipką na księżycu, kilka razy odwiedzaliśmy jakieś góry lodowe nie wiadomo skąd one tam ;-)) w środku snu tak jakby doszło to do mnie że śnię zacząłem skupiać się na mojej metodzie pogłębiania tego stanu, i wyszło wprost idealnie.. można chyba nazwać to za LD ponieważ, ponieważ obraz który widziałem czy miejsca do których leciałem były jeszcze zabarwione trochę snem i głupimi schematami, naturalnie byłem tego świadom ; ] wpadłem na pomysł by odbić się wysoko z księżyca i lecieć w górę jak najwyżej, tam widziałem ziemię leciałem przez miliony gwiazd które raz po raz stawały się większe i jaśniejsze gdy obok nich przelatywałem i kurczyły się do rozmiaru ziarnka grochu gdy były już daleko w tyle cały czas czułem przyjazne ciepło, gdyby nie telefon który zaczął wibrować może bym doleciał do ziemi ; -)
Witam wszystkich.. czas leci, większość ludzi idzie z postępem, ja stoję w miejscu, od czasu do czasu doznaje płytkich faz no ale to nie jest moment na użalanie się, do rzeczy ; ] od 8:00 do 15:00 byłem uwięziony w pięknej instytucji która zajmuję się edukacją tępaków (powszechnie nazywana szkołą), wprowadzając ich w system tak by byli użyteczni społeczeństwu, jeden kopał rowy, drugi ścinał drzewa.. ale nie ważne dzisiejszy dzień był straaaaasznie dłużący, gdy wróciłem do domu od razu udałem się do łóżka... i wyobraźcie sobie że wystarczyły już tylko 2-3 minuty gdy poczułem znajomy szum... uśmiechnąłem się do siebie w myślach i kontynuowałem, pogłębiając jego częstotliwość, chwilowo poczułem lekkość, i tak jakbym był kołysany na jakiejś taczce, nagle poczułem że ktoś się do mnie zbliża i nie uzasadnioną grozę, chwilowo też dostroiły mi się oczy, zobaczyłem jakąś posturę którą zbliża się do mojej głowy, strasznie się bałem nie wiem dlaczego, odruchowo zasłoniłem twarz, wszystko nagle znikło, za chwile poczułem że leże w innej pozycji, korpusem na łóżku nogami na ziemi, słońce pieściło moje lodowate stopy, zastanawiałem się jak to możliwe skoro dziś tak ponuro na zewnątrz, za chwilę poczułem wibracje w okolicy łokcia, .. wibracje.. ale z telefonu ; ] że niby ktoś do mnie dzwoni.. nie wiem skąd tyle wyobrażeń w mojej głowie, gdy chciałem sprawdzić czy naprawdę ktoś do mnie dzwoni, i otworzyłem oczy byłem już w starej pozycji i wszystko bez zmian, jak mogłem się tak nabrać ... ; )) i krótkie podsumowanie, na 3/4 lekcji dziś sobie drzemałem, więc można wysnuć prosty wniosek ; ] aloha GL & HF
Wiecie co wam powiem, bite 3 miesiące nie miałem fazy, już zacząłem się niepokoić, i wiecie co jeszcze ; ], wystarczy że zapuściłem Osho_Gourishankar.mp3 trochę mocniej się skupiłem ( wieczór, wczesna noc ) by w nocy obudził mnie znajomy szum w okolicach czoła, byłem zdezorientowany więc nic nie udało mi się wykminić ale... przynajmniej się coś zaczyna dziać znów ; ] pozdrawiam wszystkich starających się Aloha dla was astralna piątka ; )
a najlepszym prezentem byłaby najszczersza faza :)))
4 Styczeń śniło mi się że byłem w klasie, siedziałem w ławce z jakąś dziewczyną, ktoś wszedł do pomieszczenia i rozpylił w nim gaz, nie mam pojęcia co to było ale poczułem jak się dusze, zakryłem twarz koszulką, jak chyba wszyscy... ogólnie panika i chaos, upadłem z krzesłem na plecy ( na ziemie ) i slyszałem jak coraz głośniej oddycham coraz ciężej, jak wszyscy wokół umierają i ja też ... nagle zrobiło mi się jasno przed oczami + szum w głowie. w jednej chwili byłem świadomy wszystkiego i gotowy do wyjścia, poczułem lekki ruch prawa nogą, jak chorągiewka na wietrze, i to koniec :D obudziłem się z wszech ogarniającym bólem mięśni 5 Styczeń Rano, koło 6, po godzinnym rozbudzaniu spróbowałem osho gourishankar, i od razu musiał być efekt, nie powiem że tego chciałem ale niezłe schizy, wyobrażacie sobię że nagle poczułem ( gdzieś tak w połowie 2 stadium nuty - strzelam 20 minuta ) jak szeleści jakiś papier, bardzo cicho, potem coraz głosniej wkońcu słyszałem ten papier w głowie w ręce w nodze wszędzie, i jak już się szykowałem do wyskoku to poczułem że coś mi wskoczyło na brzuch, omg serce to by mi omal nie wyleciało ( myśle sobie szybko, no tak mój pies jest rządny rozrywki o wpół siódmej, pomyślałem że mam dość na dzisiaj bo byłem zmęczony, otwarłem oczy, dosłownie kilka sekund po wydarzeniu, psa niema, jest w drugim pokoju, śpi pod kołdrą, jeszcze zrobiła taki dziwny grymas jak ją wyciągałem spod kołdry, coś w stylu "Ty idioto jest 7 rano zostaw mnie chce spać ; )) " aha chciałem też dopisać że ostatnio nauczyłem się czegoś ciekawego, leżąc na wznak - tylko wtedy mi wychodzi, gdy leże już jakiś czas na plecach, za chwile ogarnia mnie myśl wyobrażenia sobię wyglądu jakiejś częsci z mojego pokoju ( człowiekowi leżącemu na łóżku gdy wszyscy w okolicy śpią przychodzą do głowy naprawdę głupie rzeczy :) ) i gdy popatrze pod jakims kątem, znaczy się ustawię tak oczy, widzętak przejrzysty obraz, tak realny widzę to tak jakbym stał obok, ale wystarczy że ruszę jedną gałką i wszystko gaśnie ... POZDRAWIAM :D
naprawdę jestem pod wrażeniem prawdziwości tego snu.. nic do rzeczy śniło mi się że zacząłem się kłócić z bratem w mieszkaniu, później wpadłem w taki szał że chciałem go zabić rzucałem w niego wszystkimi śmiercionośnymi rzeczami( szklany stół, telewizor ) chciałem go wyrzucić przez okno, ogólnie niezły hardkor i za chwilę poczułem że wstaje z łóżka, zaburzyło to całkowicie porządek mojego snu, nagle świadomość snu przeszła na tą fazę wstawania z łóżka, zobaczyłem swój pokój, brat siedział na kompie, wszyscy w domu, byłem pewien w 100 % że śpię.... ale ku mojemu zdziwieniu nikt mnie nie słyszał, ani nie widział.. starałem się zwracać na siebie uwage, krzyczałem, szturchałem, rzucałem przedmiotami po pokoju... i tak sobie myśl .. cholera pewnie są w zmowie i robią mi na złość udając że mnie nie dostrzegają... obudziłem się z bólem kolana ; ]]
tak właśnie, to wpis dla np'ków, jeśli tam w niefizycznym świecie istnieje jakiś dostęp do świata ( internet ) w co wątpię, może zobaczycie ten wpis ; )), ostatnimi czasy przechodzę chyba jakiś kryzys, nic mi nie wychodzi, tak bardzo chciałbym wylać z siebie to wszystko, tymczasem próby prowadzą do snu, albo nerwicy... niekiedy wydaje mi się że nie należę do tego świata, chciałbym poczuć bezinteresowną miłość od istoty która mnie kocha, tak bardzo pragnę wyjść...
Ja miałem dziś sen... nie był to w prawdzie LD, ale ludzie !! byłem nad najpiękniejszym stawem na świecie, piekniejszym niż można sobie wyobrazić, poprostu widok był tak bajkowy, przewazały kolory green,purple,blue można przyrównać do bajkowego opisu jakiegoś jeziora, wszędzie były jakieś wielkie rośliny z owocami ( chyba winogrona ) purpurowe które wręcz uśmiechały się do Ciebie, gdy wszedłem do wody była TAKA CIEPŁA że nie potrafiłem z niej wyjść było mi w niej tak dobrze, rozkoszy nie było końca, wszędzie byli ludzie wokół którzy byli tak samo zadowoleni jak ja. coś niesamowitego ! nie umiem dojść do siebie po tym śnie myślę że zostanie on w mojej pamięci na dłużej... i jeszcze takie małe przemyślenie, chyba wiem gdzie ten staw się znajduję, i nie potrafie sobie przypomnieć czy już keidyś tam nie byłem, miałem kilka podobnych snów że jakiś kawałek drogi od mojego domu, oczywiście idąc tą niefizyczną ścieżką można do niego dojść, najpierw idzie się przez taką pustynie i skacze z wysokich klifów, już kiedyś tędy szedłem, następnie wychodzi się z takiej.. jakby kosodrzewiny i na całej szerokości wzroku rozpościera się owy staw.. LUDZIE TAM JEST PIĘKNIE, cholerny pies musiał zacząć szczekać ;((
9 Sierpien 09' wkoncu MTJ wysłuchał moich próśb chyba ; ) Niesamowita noc ! usnąłem o 3, w nocy kilka razy się budziłem, to za sprawa kataru. w szczytowym momencie, obudziłem się w świetlisty poranek i zmieniłem pozycje, i miałem zamiar iść spać, gdy nagle poczułem ten stan, w którym poprzez ledwo dostrzegalny szum, mogłem doprowadzić umysł? ( nie wiem jakiego słowa by użyć, świadomość?) do takich zrywów, i utraty kontroli chwilowej, pomyślałem sobie wtedy że przecież walczę o oobe od 3 miesięcy, i nie oddam tak łatwo nagrody, zacząłem podświadomie powtarzać kwestię że chce wyjść i skontaktować się z mtj-tem, po jakimś czasie tego transu, zaczęła malować się pod moimi powiekami istota MTJ-ta, usłyszałem słowa z niesamowitą tonacją, której nigdy nie zapomnę "No nareszcie Piotr !" byłem szczęśliwy, przytulił mnie i po krotce oznajmił ze ma jedną sprawę dla mnie, musiałem powybijać jakieś stworzonka, podobne do tych mieszkających w dywanach, trudziły się pasożytowaniem w jakiejś głębszej strukturze, zadanie wykonałem z palcem.. w kieszeni :D, w nagrodę chyba zostałem przeniesiony do mojego pokoju, faza była bardzo licha, odrazu pomyślałem o tarciu rękami o dywan, starałem się być jak najbliżej ziemi, nie chciałem wracać, po chwili widziałem wszystko w lepszych kolorach, aczkolwiek w pokoju wyglądało nieco inaczej, odruch który powrócił mnie do fizyczności to chęć mrugnięcia...
0 motywacji i koncentracji... do bani 31 Lipiec nadal to samo ...
19 Czerwiec 09' tej nocy miałem cholerną ochotę na oobe, wkońcu jakby nie bylo miesiac za nami.. a tu cisza.. Śniło mi sie pole bitwy, wojna w której brałem udział, zostałem postrzelony odczułem zapadanie się w łóżko, światło i lekkość.. po jakimś czasie doszedł do mnie ból, widziałem przebłyski jak ludzie z obozu próbowali mnie uratować.. przeżyłem.. ale to wspaniałe... jak sie obudziłem miałem łzy w oczach
16 maj 09' 4:20, obudzony kichaniem mym, szybki wypad > lazienka > sok > powrót trwałem na łóżku i rozmyślałem o wielu sprawach dnia powszedniego, aczkolwiek oobe przechodzilo przez mysli, bądź co bądź dawno już nie miałem tego zaszczytu. Wkońcu... zaczynam widziec przez powieki kontury pokoju, to raczej wyobrażenie mózgu, nie projekcja... umysł daje mi do zrozumienia że jestem już na pograniczu snu a jawy, gdy usłyszałem mój wspaniały szum > pogłębiałem ten stan i wyczuwałem powoli lekkość ciała, zauważyłem że zaczynam widzieć astralnie jak zaciskam mocniej powieki, wiec mocno trzymałem powieki i czołgałem się po podłodze, pocierałem rękami o dywan, walczyłem o fazę, w pewnym momencie nawet widziałem mojego psa który szczeka na mnie.. to chyba wszystko potem chyba odpłynąłem w sen
uwielbiam takie sny ludzie... byłem półświadomy ( na zasadzie że wiedziałem że to sen / domyślałem się, ale nic po za tym ) śniło mi się że z milości do dziewczyny ( 1 stronnej niestety ) postrzelilem się z rewolveru w prawą część klatki piersiowej, no i jak to sen ;) nie umarłem odrazu, zdawało mi się że przestrzelilem jakąś część ciała ale nie naruszyłem specjalnie żadnego układu człowieka, ale jak to strasznie bolało ludzie... do następnego dnia oczywiście wytrwałem, wiele refleksji przychodziło mi do głowy jak włóczyłem się po szczęśliwych zakątkach życia ( dyskoteki, kina, restauracja itd itd. ) w którymś momencie dowiedziałem się że ta dziewczyna darzy mnie uczuciem ( w śnie nie zastanawiałem się dlaczego jest taka zmienna uczuciowo :) ) byłem rozstrzesiony i zrozpaczony, czułem powoli że zaczynam umierać, to jest świetne uczucie wbrew pozorom ;] gdy już miałem odchodzić na tamtą strone ( oczywiscie koncówka jak w filmie na kolanach u dziewczyny walczyłem o życie ) zacząłem się modlić do boga a ten wskazał mi miejsce ( oczywiście w tamtym świecie - świetlisty tunel itd. ) miejsce pełne zła rozpusty i wszystkiego co najgorsze, wiem że paru typów musiałem uszkodzić-uspokoić, gdy zaprowadziłem już ład nagle nastąpił nieoczekiwany wybuch, poczułem nagłą pustkę, wibracje, nicość, refleksje, szczęście,po chwili moje oczy były skierowane na moja klatke piersiową i widziałem na własne oczy TAK REALNIE jak nabój wychodzi mi z ciała. do teraz jestem tak wzruszony że raczej nikt nie zepsuje mi tego dnia. POZDRAWIAM nie zaniedbujcie sfery duchowej
Zasnąłem bardzo późno, byłem padnięty, masa snów 1 nocy stąd też nie wiem do konća czy owe oobe było napewno tym czym myśle, było kolo godziny 6 rano gdy ocknąłem się na łóżku( naturalnie samą świadomością - przywykłem już do tego ) i poczułem nagłą chęć wyjścia. To było proste zacząłem wytwarzać w głowie szum ( bardzo interesuje mnie te zjawisko jeśli miałbym trochę o nim opowiedzieć to opis zawarłbym w zdaniu iż ten stan pogłębiam sam i nie jest on trudny do wytworzenia, wytwarzanie tego stanu jest jak chęć wyrzucenia mózgu z czaszki w stronę nieba , nie umiem tego inaczej opisać ;/ ) i równocześnie zacząłem odczuwać ruch astralnego ciała, widziałem przez chwile kawałki pokoju trochę inaczej wyglądało było bardzo słonecznie, a jak się potem okazało w realu pochmurnie i to bardzo ;) wszystko trwało kilka sekund ale było warto ;)
|
Moje Albumy
|