|
|
Początku niestety nie pamiętam :/ Wiem, że wyleciałam z domu przez balkon (Pierwszy raz od tej strony, zawsze wychodziłam przez mój pokój lub korytarz). Tata na mnie krzyczał, żebym wróciła, bo wcale nie jestem w żadnym astralu (Zawsze moi rodzice, a raczej ich atrapy podczas projekcji tak się zachowują :/). Ja natomiast do niego krzyczałam "Co Ty opowiadasz? Nie widzisz, że latam?" Leciałam naprawdę w b. szybkim tempie (Zresztą jak zwykle). Już drugi raz w astralu miałam większą wiedzę niż w świecie fizycznym... W każdym bądź razie chciałam polecieć do góry, bo wtedy miałam znaleźć się tak jakby na innej płaszczyźnie i miało być jeszcze fajniej... W każdym bądź razie teraz nie mam pojęcia, o co mi chodziło. Potem spotkałam przewodnika - takiego starego dziadka z siwą brodę. Zabrał mnie do miejsca, gdzie były pluszowe zwierzaczki. (M.in żyrafa, kot etc.) Każde z nich poruszało się, gdy na nie patrzyłam. Przewodnik mówił coś, że one odzwierciedlają moje emocje. Potem grałam w Simsy. I nagle przewodnik pojawił się w Simsach ! Został członkiem rodziny. Niestety rodzinka musiała pozbyć się synka, gdyż była ośmioosobowa... I jakoś komputer wywalił tego synka z rodziny nie pytając mnie o zgodę xD Ja się zresztą tym nie przejęłam, bo byłam zbyt podniecona tym, że pojawił się tam przewodnik. A pojawił się tam dlatego, że ojciec nauczył się podróżować astralnie... Okazało się, że jego córka też tak umiała i dlatego sprowadziła do rodziny Przewodnika. Gdy klikałam na Przewodnika to w ogóle nie miał jakieś takie bardzo ciekawe rzeczy do wyboru... Nie takie jak zwykłe simy... Ale już nie pamiętam jakie :/ Ogólnie była to bardzo długa i fajna podróż, niestety wielu rzeczy pozapominałam :/
16.06.2009 r. - Podniecona, zaczęłam latać po moim mieszkaniu. Było bardzo, bardzo fajnie. Zapragnęłam przywołać do siebie przewodnika. Pomyślałam, że gdy otworzę drzwi, ujrzę anioła. Zrobiłam tak. Niestety mym oczętom ukazało się tylko delikatne światło. Postanowiłam wyjrzeć na dwór. Leciałam nad moim podwórkiem, mijając grupkę młodzieży, która stała obok trzepaka. Gdy doleciałam do kamieniołomów, postanowiłam się po coś wrócić, ale niestety już nie pamiętam, po co. W domu spotkałam rodziców, którzy krzyczeli na mnie o to, że wyszłam z domu w środku nocy. Czułam się zawiedziona, gdyż myślałam, że podczas OOBE będę duchem i starsi nie zauważą mnie. Pomyślałam, że pewnie nie mam żadnego OOBe i coś mi się ubzdurało. Wtedy wciągnęło mnie do zwykłego snu.
1.03. - Znalazłam się w Limanowej w byłej sypialnie mojej cioci. Weszłam do pokoju obok. Na fotelu siedział mój niepełnosprawny wujek. Powiedziałam mu, że jesteśmy w astralu i teraz on może chodzić. Zdziwiony wujek przyjrzał mi się uważnie. Ja natomiast złapałam go za rękę i zaprowadziłam na dół. Weszliśmy do kuchni, gdzie siedziała babcia i dziadek. Im również oznajmiłam, że jesteśmy w astralu. Wtedy poczułam, że zaczynam tracić dostrojenie. Pomyślałam, że gdy się obrócę, znajdę się z powrotem w moim śnie. Podświadomość mnie posłuchała. Zawirowałam w powietrzu, a następnie wylądowałam na podłodze w moim pokoju. Podniosłam rolety. Wszystko było bardzo rzeczywiste. Nawet pora dnia wskazywała na 6 rano. Zastanawiałam się, czy nie znalazłam się w Focusie, który jest idealnym odzwierciedleniem rzeczywistości. Potem ujrzałam grupkę ludzi stojących obok mojej klatki. Pomyślałam, że to może jednak jest OSPUO. Zajęłam się tym, co zwykle, czyli sprowadzeniem M. Wyszłam na korytarz i odtworzyłam drzwi wejściowe. Niestety weszły jakieś inne osoby. Powtórzyłam próbę jeszcze raz, lecz znów weszli nieporządani ludzie. Dopiero za trzecim razem weszła M. Niestety nie była bardzo realna. Cały czas musiałam wkładać dużo energii w to, żeby nie zniknęła, co bardzo mnie denerwowało. Mimo to poszłam z nią do mojego pokoju, (resztę zachowam dla siebie). Potem zobaczyłam jakieś dwie dziewczyny. Porównałam je z M i stwierdziłam, że przy niej są bardzo realne. 13.03. - Miałam naprawdę fajne OOBE. Słyszałam głos przewodników. Czułam ich miłość. Aż trzy razy pod rząd znalazłam się w astralu. I - Słabo pamiętam. Wiem, że byłam w domu w Limanowej. Wyszłam z domu, wmawiając sobie, że tym razem nie zapomnę, co spotkało mnie po wyjściu. Potem szłam w stronę domu mojego wujka i jego rodziny. II - Znalazłam się w moim pokoju. Jak zwykle zajęłam się szukaniem M. Wyszłam na korytarz, myśląc, że tam ją znajdę. Niestety tak się nie stało. Opuściłam, więc blok i wyszłam na podwórko. Na dworze zobaczyłam grupkę młodzieży stojącą obok elektrowni. Liczyłam na to, że gdy podejdę bliżej nich, zobaczę M, ale w głębi duszy martwiłam się, że tak się nie stanie. Przewodnik powiedział mi: Kiedy wreszcie zrozumiesz, że to za pomocą twojej wyobraźni tworzysz rzeczywistość? Udało mi się sprowadzić M, ale cały czas denerwowało mnie to, że ona nie jest tak realna jak pozostali. Nie mówiła nic sama z siebie. Cały czas wypowiadała tylko to, co ja sobie wyobraziłam , że ona wypowiada. III - Znalazłam się w domku... I nie powiem, co zrobiłam podczas tej projekcji, ponieważ sie wstydzę. 4.04 - Śniło mi się, że próbuję wyjść z ciała. Byłam w moim pokoju i widziałam wszystko w innych kolorach. (Twierdziłam wtedy, że nam taki rodzaj OOBE, w którym się wszystko tak widzi). Potem zdałam sobie sprawę z tego, że bez wizualizacji widzę normalnie i bardzo mnie to zdziwiło. Poszłam do salonu, gdzie zastałam tatę siedzącego przy laptopie. Ponieważ wcześniej śniło mi się, że umarł (Dlatego nie odbieram tej projekcji jako przyjemną :(), wzięłam go za ducha. Pytałam go, dlaczego widzę normalnie, gdzie jestem i o co w tym wszystkim chodzi, lecz on uśmiechał się i nie chciał mi konkretnie odpowiedzieć.
Z racji tego, że miałam ograniczony dostęp do komputera, dziś opiszę trzy wyjścia. 19 luty - Muszę od razu zapisywać moje wyjścia, gdyż potem zapominam wiele szczegółów. W pewien Czwartek miałam całkiem fajne wyjście, ale niestety niewiele z niego pamiętam... Wiem, że gdy próbowałam wrócić do łóżka, to tak fajnie wirowałam. Potem chciałam wejść do snu mojej koleżanki, na którą jestem wkurzona, żeby ją nastraszyć. Nie jestem pewna, czy mi się udało. Znalazłam się w salonie u mojej babci, dziadka, wujka i cioci. Latałam pod samym sufitem, opierając się o meblościankę. Ktoś opowiadał mi o jakiejś pani i panu, ale nie jestem pewna, czy to był sen A, czy moje urojenie. Przejdźmy do Projekcji z 19 lutego. Początkowo leżałam na łóżku i dziwiłam się, że mam LD mimo tego, iż moje oczy są otwarte (Po przebudzeniu wywnioskowałam, że już wtedy byłam w astralu, ale nie byłam do końca świadoma). Obok mnie leżała kartka z różnymi liczbami, m.in. z inicjałami. Przypomniałam sobie o tym, że pewien OBEManiak mówił mi o tym, że gdy w astralu skupiamy się na jakiejś rzeczy, to wtedy ona znika. Postanowiłam trochę się pobawić. Obserwowałam, jak za pomocą moich myśli cyferki i liczby pojawiają się na kartce i znikają. Potem pomyślałam, że coś jest nie tak... Nie powinnam mieć OOBE z otwartymi oczami. Przewróciłam się, więc na drugi bok i postanowiłam wyjść jeszcze raz. Udało się. Mój pokój był barwny i kolorowy - zupełnie taki, jakiego życzyłam sobie przed wyjściem. Podziwiałam urodę astrala. Moje meble, aż błyszczały. Potem podeszłam do okna. Widok, jaki ujrzałam był uroczy. Zjeżdżalnia, drabinki, piaskownica przypominały balową kreację ozdobioną brokatem. Mimo to były bardzo realne i rzeczywiste. Ku mojemu zdziwieniu lewa część podwórka była zupełnie pusta, a w prawej części bawiło się wiele dzieci. Obie połowy oddzielała symetryczna linia. I niestety zapomniałam, co było dalej, a działo się tyle fajnych rzeczy :( 25 luty - Obudziłam się w domu w Limanowej. Poszłam do łazienki, chcąc za radą mojego kolegi-ezoteryka zostawić w astralu swoje smutki. Zobaczyłam tam krzesło, które na czymś stało... Biła od niego niezwykła energia... Teraz wydaje mi się to śmieszne, ale wtedy było to dla mnie poważne. To krzesło wyglądało tak, jakby służyło do rytuałów magicznych. Zaczęłam wyobrażać sobie, że czaruję i wrzuciłam moje kompleksy i smutki do miednicy (łazienkowej miski). Dziwnie się czułam, robiąc takie rzeczy w astralu. Powinnam wejść na ppp(Podstawowy poziom psychiczny). Ale czy można wejść na ppp skoro mózg pracuje na falach Theta? Potem poszłam do kuchni. Chciałam przeniknąć przez drzwi do balkonu, ale za każdym razem uderzałam głową w szybę. W końcu się zdenerwowałam i otworzyłam drzwi. Niebo miała bardzo ciekawą, pomarańczowo-szmaragdową barwę. Wyfrunęłam i zaczęłam latać. Dziwiło mnie to, że po raz pierwszy nie krępuje mnie to, iż mam na sobie pidżamę. Widziałam jakieś bloki i myślałam o tym, że widzę realny świat, taki jakim jest naprawdę... I zgadnijcie co się stało - Nie pamiętam, co było dalej:( Zawsze mam czarną plamę, jeśli chodzi o wydarzenia, które wydarzyły się po opuszczeniu budynku. Muszę coś z tym zrobić.
No, więc w Środę było tak, że czułam, jak oddzielam się od ciała, ale nic nie widziałam. Potem wstałam z łóżka, poszłam otworzyć drzwi, gdyż jak zwykle chciałam sprowadzić pewną osobę. Potem położyłam się, licząc na to, że ten ktoś wejdzie do mego łóżka. Poczułam, że coś na mnie siedzi, ale nie widziałam twarzy tego kogoś. Bardzo się wystraszyłam, myśląc, iż to jakiś duch. Zapragnęłam wrócić... I wtedy świat astralny tak, jakby odpłynął, a ja byłam na łóżku w tym samym miejscu, w którym byłam w astralu.
Tę projekcję miałam z soboty/na niedzielę. Od razu zapisałam ją w swym magicznym dzienniku, jednak nie miałam czasu przepisać jej na kompa. Dziś robię to w ramach rozbudzenia (Metoda 4+1) Położyłam się i zaczęłam czekać na LD. Po kilku minutach poczułam, iż zatapiam się w ciemność – zaczęłam się obracać. Podniecona, zastanawiałam się, gdzie chcę się znaleźć. Pierwszym miejscem, jakie nasunęło mi się na myśl, był mój pokój. Drugim zaś pałac. Jednak znalazłam się w moim pokoju. Leżałam na łóżku, lecz coś hamowało mnie przed tym, żeby wstać. Bardzo chciałam opuścić teren łóżka, lecz był to dla mnie zbyt duży problem. W końcu jednak zdobyłam się na odwagę. Obszar, jaki zobaczyłam, zaniepokoił mnie. Zobaczyłam na mojej szafie szyszkę i początkowo ucieszyłam się, że to astral. Ona jednak po chwili znikła, co oznaczało, iż jestem w moim fizycznym pokoju , co oznacza, że obudziłam się i wszystko zepsułam. Załamana, zaczęłam próbować ponownie. Znów znalazłam się w moim pokoju. Obok łóżka zobaczyłam coś dziwnego, co uznałam za moją hipnagogę. Przyjrzałam się jej dokładniej i okazało się, że był to olbrzymi kalendarz. Pomyślałam Tym razem nie wstanę, dopóki nie będę na 100% pewna , że to LD”. Więc, znów zamknęłam oczy, próbując obudzić się podczas snu. Tym razem również zakończyło się to pobudką w FŚ. Zdenerwowana i zasmucona miałam ochotę się poddać. I wtedy przemknęło mi przez myśl Dlaczego ciągle zapominam poprosić o pomoc przewodników? I wtedy miałam najlepsze wyjście w moim życiu Wstałam z łóżka, założyłam pantofle i poszłam do przedpokoju. Zapaliłam światło. Przychodząc obok lustra, przypomniałam sobie różne ciekawe rzeczy, które słyszałam na temat jego zachowania w astralu. Spojrzałam i ujrzałam siebie w pidżamie. Wyglądałam tak samo, jak zwykle. Postanowiłam zmienić swój krępujący ubiór na coś ładneg. Obróciłam się dookoła i w lustrze zobaczyłam, że mam na sobie niebieską suknię. Gdy obróciłam się jeszcze raz, suknia zmieniła swój kolor na żółty. Była to naprawdę BARDZO DAJNA ZABAWA. Tymczasem moja mama (atrapa) wstała i podeszła do mnie. Podniecona, zaczęłam jej pokazywać, jak podczas LD można się fajnie bawić z ubraniami. Potem do mamy dołączył do nas tata. Widząc jego rozbawioną minę, zaczęłam się martwić, czy przypadkiem nie obudziłam się. W FŚ (wszystko było takie realne!), i czy się nie ośmieszam. Rodzice, zaś zabrali mnie do kuchni ii zaczęli o coś na mnie krzyczeć. Już nie pamiętam, o co. Byłam zdenerwowana. „Mam LD, a oni zawracają mi głowę jakimiś głupotami!!!” – przemknęło mi przez myśl. Wróciłam na korytarz i zajęłam się najważniejszym celem – przywołaniem M. Miałam z tym jednak trochę problemu. Otwierałam drzwi, a za nimi nikogo nie było. Myślałam „Co się dzieje? Czy za bardzo tego pragnę i dlatego M nie przychodzi? Dobra, dajmy jej trochę czasu na dojście do domu. Policzyłam, więc do 10, a potem otworzyłam ponownie drzwi. Po drugiej stronie stała M i moja koleżanka z klasy Ż, którą, na co dzień darzę średnią sympatią. Zaprowadziłam je do salonu. Musiałam jednak za bardzo martwić się o to, że M zniknie z mojego snu, gdyż zaczęłam tracić kontrolę. W końcu udało mi się znów odpowiednio dostroić się do snu. Znalazłam się na dziwnym osiedlu wraz z Ż, która zachowywała się bardzo fajnie. (Czyżby to był znak, że jej nie doceniam?). Nie wiem, co się działo z M. Potem miałam jeszcze coś podobnego do projekcji astralnej (Pisze podobnego, bo wciąż zastanawiam się , czy OOBE i LD to to samo, czy nie. Znów wstałam z łóżka, ubrałam pantofle i wyskoczyłam przez okno na dwór. Postanowiłam polecić na inną planetę, tak jak zaplanowałam podczas dnia. Zaczęłam w bardzo szybkim tempie unosić się do góry, a bloki pode mną stawały się coraz mniejsze. Przypomniałam sobie o tym, że kiedyś czytałam, iż im dalej znajdujemy się od ciała, tym srebrny sznur jest cieńszy. Nie wiedziałam, czy to prawda, ale wolałam na wszelki wypadek nie ryzykować, gdyż uważałam, że jestem jeszcze za mało obeznana w świecie astralnym. Zaczęłam, więc latać nad Kielcami. Ma prędkość była bardzo szybka. Poleciałam bardziej na zachód i znalazłam się nad innym miastem. Poznałam osiedle, na którym wcześniej byłam razem z Ż. Czyżbym mieszkała tam w poprzednim wcieleniu?? Wylądowałam i zorientowałam się, że jestem w Tunezji. Ku mojemu zdziwieniu wszystkie napisy na sklepach były po włosku. Weszłam do jednego z nich. Jednak niestety zostałam wygoniona przez pracujących tam mężczyzn (atrapy). Postanowiłam pozwiedzać okolicę… I niestety już nie pamiętam, co było dalej.
Przystępuję do wykonania zadania B, o którym napisaliście na mojej poczcie. Napisz dokładnie, dlaczego chcesz mieć OOBE Po pierwsze, intryguje mnie seks astralny. Po drugie chciałabym doznać na własnej skórze tych wszystkich intrygujących rzeczy, które spotkały Sugiera i Monroe. Wierzę w to, że OOBE jest przyszłością dla współczesnej nauki i być może moje doświadczenia przyczynią się do rozwoju naszej cywilizacji. Po trzecie. Po co marnować życie na nieświadomy sen? Dlaczego właśnie teraz? A po co czekać? Życie jest krótkie. Kochani MTJ!!! Z całego serce proszę Was o pomoc. Wiem, że jesteście przy mnie i cały czas patrzycie z boku na to moje nieszczęsne życie. Uratujcie je jakoś i ocalcie moją psychikę przed zupełnym pogrążeniem. W ramach rozwoju duchowego pragnę pracować nad jakością swoich projekcji astralnych. Pomóżcie mi, sprawiając, abym zawsze była świadoma tego, co się dzieje.
Gdybym wierzyła w istnienie przypadku, stwierdziłabym, iż dzięki niemu dowiedziałam się o OOBE. Ale ja wiem, że nic dziełem przypadku nie jest. Gdy dowiedziałam się o potędze podświadomości byłam olśniona. Cały czas szukałam czegoś więcej na ten temat. Google zaprowadziły mnie do for ezoterycznych, na których panowały dwa skróty "OOBE" i "LD". Na początku nie byłam nimi zainteresowana, ale gdy zobaczyłam, jaką popularnością się cieszą postanowiłam poczytać o tym na wikipedii. OOBE wydało mi się wtedy ciekawe, ale niezbyt przyjemne. Myśl o zobaczeniu swojego ciała budziła we mnie lęk. Mimo to cały czas to skrót OOBE za mną chodził. Podświadomie poczułam, że muszę się tego nauczyć. Początkowo bardzo się bałam i nic mi nie wychodziło. Strach przezwyciężyła... Literatura. Kupiłam podręcznik do nauki OOBE, napisany przez Richarda Webstera. Książka rozjaśniła mi nieco w głowie i pozbawiła mnie obaw. Codziennie przed snem próbowałam wyjść z ciała, ale efekty były marne. Udało mi się po jakichś 2-3 tygodniach. Tego dnia czułam, że mi się uda. Przez cały dzień myślałam o OOBE. Weszłam na jakieś forum o OOBE (Może to było to forum... już nie pamiętam). Przeczytałam relacje pewnego chłopaka, który miał podobny problem do mnie. Pisał o tym, że obudził się rano i wtedy próbował wyjść... Pomyślałam, że może i mi się uda w ten sposób. Zawsze próbowałam wieczorem. Kilka godzin później puściłam sobie I-dosera i odpaliłam dosa OOBE. Słuchałam przez pół godziny,ale efektów nie było. Nie poddawałam się, gdyż czułam, że uda mi się w nocy. Potem zaczęłam pisać moje opowiadanie... Po I-doserze naprawdę przyszło do mnie natchnienie, które sprawiło, że każde napisane przeze mnie słowo było lekkie, niczym piórko. I udało się. Jednak moje pierwsze wyjście zaskoczyło mnie. Najdziwniejsze było to, że nie mogłam znaleźć mojego ciała. Ludzie mówili mi, że to było jakieś dziwne LD. Poza tym nic ciekawego się nie działo. Chodziłam po moim domu, który wyglądał tak, jak podczas każdego innego dnia. Głowę rozjaśniła mi książka Darka Sugiera, którą byłam olśniona. On również nie widział swojego ciała, a poza tym twierdził, że OOBE to to samo, co LD. Jego koncepcja bardzo mi się spodobała. Dziś jestem już po kilku projekcjach astralnych, choć ani razu nie widziałam mojego ciała. Moje wyjścia są niestety bardzo krótkie i często kończą się tylko na lataniu po moim pokoju, albo podwórku. Mogę wymienić nieliczne ciekawsze doświadczenia: - Spotkałam niewidzialnego MTJ, który unosił mnie pod sufitem, a potem chciał mnie gdzieś zabrać - Raz rozmawiałam z jakimiś ludźmi o baaaardzo ciekawych rzeczach, ale chamy mi pamięć skasowały... Chyba za mało dojrzałe podejście do sprawy, bo cały czas myślałam o tym, że będę sie chwalić na wszystkich forach ezoterycznych. - Spotkałam atrapy mojej rodziny i przez całe wyjście próbowałam im udowodnić, że jestem w astralu, a oni mi nie wierzyli. Dwa razy czułam, jak oddzielam się od ciała, ale nic nie widziałam. Raz nawet miałam takie dziwne wyjście, w którym poczułam, że się oddzielam chciałam zejść z łóźka, ale nic nie widziałam. Jakiś głos powiedział mi, żebym wróciła. Więc wróciłam... Co do kwestii OOBE i LD... To sama nie wiem. Zdarzyło mi się kilka LD i powiem, że jednak jest trochę inne od Projekcji astralnej. Ale różni się głównie tym, w jaki sposób się pojawia. Podczas OOBE zawsze budzę się na moim łóżku i mam myśli typu 'Udało się! To astral! Eee... A to przypadkiem nie jest świat fizyczny i po prostu nastał ranek? Nie... na pewno nie, bo ten słoń porcelanowy ma jakieś dziwne oczy, a poza tym powietrze jest gęstsze). Natomiast podczas LD uświadamiam sobie w pewnym momencie, że śpię. A co do literatury... To za R. Monroe oczywiście też sie wzięłam.. Ale czytałam tylko1 część na komórce, gdyż miałam problemy ze znalezieniem książki... Moje oczekiwania wobec kursu: Poprawienie jakości OOBE i sprawienie, aby częściej u mnie występowało. |
|