|
|
Eee... Po co ja się wpisywałem na ten kurs - wszystko, co do tej pory dostałem znajdę tu, na forum. Lubię narzekać :) Udało się zrobić krok naprzód? Raczej nie. Udało się utwierdzić, że potrafię? Zdecydowanie tak. Odprężenie, paraliż ciała, sen na jawie - tyle umiem. Podobne techniki relaksacji stosuje się przy treningu np. biegów długodystansowych czy chodu. Potrafię się na tyle odprężyć, żeby całe moje ciało było rozluźnione. Czuję wtedy, jakbym się zapadał, jakbym był na granicy snu. Ale jestem w stanie tą granicę stworzyć, utrzymywać się na krawędzi. Kwestia autosugestii. Tylko nie potrafię się oderwać od ciała. Jeśli nawet uwolnię jeden palec, coś go znowu wpycha na swoje miejsce. Czuję, jakby blokował mnie jakiś niewidzialny mur. Ale każdy mur można wysadzić... Przynajmniej w teorii... Dzisiaj krótko, nie mam siły pisać po 2 egzaminach... Bardzo brzydkie coś zaczynające się na "S", a kończące na "A"...
Właśnie... Czemu nie? Jednak chyba nie o to mi chodzi. Czego oczekuję? Może później. Moje doświadczenia? Nie jestem pewny, czy to właśnie myło OOBE. Ale do rzeczy. Na początek dlaczego. Od zawsze ciekawiły mnie rzeczy dziwne, niezrozumiałe. Wiecie, UFO, postrzeganie pozazmysłowe, inna rzeczywistość itp... Może też przez to, że wierzę, że to może mi uspokoić się, wyciszyć, poznać siebie. A może przez to, że poznam odpowiedzi na parę pytań. Na przykład, czy naprawdę jesteśmy tylko materią zamkniętą w powłoce skóry. A może przez to, że chcę nauczyć się, jak to kontrolować? Jak sprawić, aby to uczucie pojawiało się wtedy, kiedy tego chcę? Tak często, jak tego sobie życzę? Sporo by jeszcze wymieniać... Może kiedyś poznacie wszystkie powody... Doświadczenia - sam nie wiem, czy to właśnie było to. Jako dzieciak często miałem uczucie, jakbym gdzieś odleciał. Czasami pływałem w nicości, czasem po prostu spadałem, czasem po prostu pływałem w nicości. Trwało to kilka lat, później zniknęło, a ja o tym po prostu zapomniałem. Ostatnio spotkałem kogoś, kto mi wyjaśnił parę rzeczy. Jakiś miesiąc temu zacząłem grzebać w necie i znalazłem parę sposobów na wyjście. Spróbowałem, i za którymś razem wizja z dzieciństwa znów się pojawiła. Była tylko jedna różnica - zamiast nicości, widziałem jakieś dziwne światła w oddali, jakby gwiazdy. Popłynąłem w ich kierunku i wtedy zobaczyłem właśnie tą osobę. Uśmiechnęła się do mnie, a wtedy wszystko zniknęło. Obudziłem się taki spokojny, wyciszony... Kolejnym razem wszystko przebiegało tak samo, dopóki nie zobaczyłem jakieś dziwnej twarzy. Mrocznej, przerażającej... Obudziłem się, ale cały mokry od potu. Przestraszyłem się i pomimo kolejnych prób, nie udało mi się tam znaleźć. Wczoraj kolejna próba... Ale tym razem wszystko było inne... Uniosłem najpierw dłoń, później całą rękę. Rozejrzałem się po pokoju, ale nie poruszałem oczyma. Po prostu pomyślałem, że chcę odwrócić wzrok w tamtą stronę, a właśnie tam padało moje spojrzenie. Widziałem wszystko przez jakąś dziwną mgłę. Trwało to przez sekundę, może dwie, a potem wszystko zniknęło... Moje oczekiwania wobec Was - nie żądam niczego. Chcę tylko, abyście pokazali mi drzwi - klamkę muszę nacisnąć ja. Na koniec chcę wyjaśnić jedno. Nie traktuję tego jako jakiegoś przymusu, zadania. Po prostu ktoś zadał mi parę pytań, a ja na nie odpowiedziałem tak, jak tylko potrafiłem. Mam nadzieję, że cokolwiek z tego zrozumiecie - lubię owijać w bawełnę :P Zdravim, Jedi. |